Jump to content

zakuty niedawno


santiag83
 Share

Recommended Posts

Witam!

 

Przeglądając ogłoszenia sprzedaży, często spotykam się z pewnym schematem: silnik zakuty, po remoncie przejechane parę tysięcy i samochód wystawiony do sprzedaży. Dlaczego tak się dzieje?? Ja robiąc poważny remont i inwestując pieniądze w zakucie silnika nie sprzedawałbym go zaraz tylko cieszyłbym się z jazdy na dłużej. Skąd to się bierze?? 

 

Pozdrawiam! 

Link to comment
Share on other sites

Ja widzę trzy powody:

 

1. Remont zabił budżet i trzeba sprzedać żeby go ratować

2. Remont nie powiódł się/został źle zrobiony i auto idzie na sprzedaż

3. Króliczek został złapany - wszystko w aucie zostało zrobione włącznie z budową silnika i zwyczajnie przyszła pora na nowy projekt. Bo chodzi o to żeby gonić króliczka nie żeby go złapać :-)

 

Link to comment
Share on other sites

dla mnie jest jeszcze czwarty powód, pisze to trochę z autopsji.

Z tego co czytam forum to dużej ilości osób motor rozsypał się dość szybko po zakupie samochodu. Za długo sie nie nacieszyłeś ,wsadzasz worek pieniędzy w ten silnik 20-30 tys po panewce czy innej awarii,  remont przeważnie trwa troche czasu, nie jest to naprawa rzędu tydzień czy dwa. W tym czasie naczytałeś się już wszystkiego o studzeniu, o rozgrzewaniu, ale też nie za długim bo w tym momencie jest za uboga mieszanka :D i tak dalej, i tak dalej. Po odbiorze obchodzisz się jak z jajkiem bo przecież wpakowałeś kupe kasy. Docierasz silnik przez pierwsze tysiące kilometrów. Olej sprawdzasz w ciagu tygodnie więcej razy niż sprawdziłeś przez ostanie lata jeżdżąc vagiem, mercedesem czy inny autem, które nie miało do tego skłonności. Wydaje mi się, że to może trochę ludzi męczyć jeśli jeżdżą takim autem na co dzień, nie mówię tu o właścicielach STI bo to są specyficzne samochody i jak kupujesz takie auto to przewaznie wiesz z czym to się je, ale np o forkach XT czy innych rodzinnych samochodach. Ktoś chciał mieć suva, akurat sposobało mu się Subaru i kupił forka nie spędzając przed zakupem wielu godzin na forum SIP czytając wątek " szczerze o 2.5T"  i nagle padł motor. A jego znajomy kupił załóżmy kupił jakieś X5 w klekocie i jeździ nawet nie sprawdzając oleju, i w dodatku wymienia go co 30 czy 40 tys km, a ty w Subaru po remoncie co 7 czy 10. Mój znajomy ma c63 v8, lata tym już drugi rok na co dzień po tzw" bułki", nie zważa na nic i jeszcze nic się nie wysypało przy tym aucie. Wymienia olej, tam chyba nawet stanu nie trzeba sprawdzać bo stan jest na komputerze pokazany, leje paliwo i śmiga:D Pamiętam u mnie już jakiś czas po dotarciu silnika gdzieś goniłem dość żwawo i zatrzymałem się pod sklepem na jakimś dziurawym parkingu.  Pamiętam, że było mega gorąco, klima chodziła dośc mocno. Auto musiało się jakoś niefortunnie ustawić, że coś prężyło pod maską i zaczął wydobywać się jakiś dziwny dźwięk przypominający pukanie. Wysiadłem, spod auta buchało ciepło, zanim otworzyłem maskę i zorientowałem się, że to nie ma nic wspólnego z silnikiem to zlał mnie zimny pot i prawie umarłem :D Pierwsza myśl" trzeba to sprzedać i kupić coś normalnego". Na szczęście to była póki co ostania taka myśl i mam nadzieje, że długo się nie rozstane z STI ;) 

Edited by filipk93
  • Like 2
  • Upvote 7
Link to comment
Share on other sites

Wg mnie filipk93 ma swietą racje -zostaje niesmak ze szlag trafil silnik po 25 tys km obchodzenia się jak z jajem  i obawa ze znowu szlag go trafi bo zakucie nie daje zadnej  gwarancji

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, skwaro napisał:

 

3. Króliczek został złapany - wszystko w aucie zostało zrobione włącznie z budową silnika i zwyczajnie przyszła pora na nowy projekt. Bo chodzi o to żeby gonić króliczka nie żeby go złapać :-)

 

 

Znam takiego jednego jegomościa w przypadku którego ta teoria się sprawdziła w 100%.  ;)

 

BDW. Naprawdę fajniej jest gonić króliczka niż go złapać... 

Edited by Tommi1
Link to comment
Share on other sites

1 minutę temu, Tommi1 napisał:

 

Znam takiego jednego jegomościa w przypadku którego ta teoria się sprawdziła w 100%.  ;)

 

BDW. Naprawdę fajniej jest gonić króliczka niż go złapać... 

Sam tak zrobiłem z dwoma autami, króliczka gonię po raz kolejny ;-)

Link to comment
Share on other sites

Mi sie wydaje ze duzo ludzi mysli zakuwajac silnik ze to zloty srodek na wszystko. Ze silnik bedzie pancerny, mozna go tuningowac do oporu, zurzycie oleju spadnie do zera i w ogole wszystkie problemy spadna do zera. A po remoncie na kuciznie wychodzi ze trzeba dolewac jeszcze wiecej niz przed i po prostu maja tego dosc.... spotkalem sie juz z dwoma przypadkami tu na forum ze mechanik namowil przy okazjii remontu bo kute tloki i reszta kosztuje tyle samo co zwykle (lub mala roznica) a po calym zabiegu zdziwienie. I to mi sie wydaje byc czestym powodem sprzedazy takich aut.

Edited by klev
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

20 godzin temu, filipk93 napisał:

dla mnie jest jeszcze czwarty powód, pisze to trochę z autopsji.

Z tego co czytam forum to dużej ilości osób motor rozsypał się dość szybko po zakupie samochodu. Za długo sie nie nacieszyłeś ,wsadzasz worek pieniędzy w ten silnik 20-30 tys po panewce czy innej awarii,  remont przeważnie trwa troche czasu, nie jest to naprawa rzędu tydzień czy dwa. W tym czasie naczytałeś się już wszystkiego o studzeniu, o rozgrzewaniu, ale też nie za długim bo w tym momencie jest za uboga mieszanka :D i tak dalej, i tak dalej. Po odbiorze obchodzisz się jak z jajkiem bo przecież wpakowałeś kupe kasy. Docierasz silnik przez pierwsze tysiące kilometrów. Olej sprawdzasz w ciagu tygodnie więcej razy niż sprawdziłeś przez ostanie lata jeżdżąc vagiem, mercedesem czy inny autem, które nie miało do tego skłonności. Wydaje mi się, że to może trochę ludzi męczyć jeśli jeżdżą takim autem na co dzień, nie mówię tu o właścicielach STI bo to są specyficzne samochody i jak kupujesz takie auto to przewaznie wiesz z czym to się je, ale np o forkach XT czy innych rodzinnych samochodach. Ktoś chciał mieć suva, akurat sposobało mu się Subaru i kupił forka nie spędzając przed zakupem wielu godzin na forum SIP czytając wątek " szczerze o 2.5T"  i nagle padł motor. A jego znajomy kupił załóżmy kupił jakieś X5 w klekocie i jeździ nawet nie sprawdzając oleju, i w dodatku wymienia go co 30 czy 40 tys km, a ty w Subaru po remoncie co 7 czy 10. Mój znajomy ma c63 v8, lata tym już drugi rok na co dzień po tzw" bułki", nie zważa na nic i jeszcze nic się nie wysypało przy tym aucie. Wymienia olej, tam chyba nawet stanu nie trzeba sprawdzać bo stan jest na komputerze pokazany, leje paliwo i śmiga:D Pamiętam u mnie już jakiś czas po dotarciu silnika gdzieś goniłem dość żwawo i zatrzymałem się pod sklepem na jakimś dziurawym parkingu.  Pamiętam, że było mega gorąco, klima chodziła dośc mocno. Auto musiało się jakoś niefortunnie ustawić, że coś prężyło pod maską i zaczął wydobywać się jakiś dziwny dźwięk przypominający pukanie. Wysiadłem, spod auta buchało ciepło, zanim otworzyłem maskę i zorientowałem się, że to nie ma nic wspólnego z silnikiem to zlał mnie zimny pot i prawie umarłem :D Pierwsza myśl" trzeba to sprzedać i kupić coś normalnego". Na szczęście to była póki co ostania taka myśl i mam nadzieje, że długo się nie rozstane z STI ;) 

Święte słowa. Ja z kolei po przeżyciach z moim Forkiem XT i wywaleniu na niego worka pieniędzy postanowiłem nie kupować już auta używanego. Można się po prostu zrazić autem pomimo jego pozornie pewnego stanu, nowej kucizny, itd. Święty spokój jest wart każdych pieniędzy i wielu użytkowników, włącznie ze mną z czasem do tego dochodzi. Mnie nauczyło tego dopiero moich kilkanaście używanych, przeważnie ponad 10-letnich samochodów, w tym trzy Subaraki.

  • Like 2
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

@rydzada Ty i twoj forek tez mi przeszliscie przez myśl jak stal do kupienia/odebrania u Carfita na placu :) Moze ktos kto go kupil zrobi nim 100 tys km i nie wsadzi ani grosza, a Tobie pewnie cos by sie rozsypalo po trzech miechach ;) Mielismy w domu z 15 lat temu Land Rovera Discovera tego starego. Kupiony za 19 tys, w rok ojciec wsadzil w niego 24 kola, upg, skrzynia, sprzeglo, cos z napedami ogolnie never ending story. Ostatnią naprawą była skrzynia za 7 tys, od razu jak odebral go od mechanika to zostal wystawiony na alledrogo, a ojciec pojechal do Nissana i kupil nową Navare bo go tak zmeczyl ten LR.

Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, filipk93 napisał:

..... od razu jak odebral go od mechanika to zostal wystawiony na alledrogo, a ojciec pojechal do Nissana i kupil nową Navare bo go tak zmeczyl ten LR.

 Dokładnie o tym pisałem :) Ja też wolę płacić niemałą ratę, ale auto biorę z salonu. Koniec wiecznego użerania się. Licząc sumarycznie, nowy na gwarancji 4 czy nawet 7 letniej wychodzi finansowo podobnie jak ciągłe naprawianie trupa.

Link to comment
Share on other sites

42 minuty temu, rydzada napisał:

ciągłe naprawianie trupa.

A kto Ci każe kupować trupa? Dobry serwis przedsprzedażny + własny rozsądek a z drugiej strony 50% spadku wartości nowego samochodu w ciągu 5 lat. Dla mnie wybór jest jasny i prosty.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, rydzada napisał:

 Dokładnie o tym pisałem :) Ja też wolę płacić niemałą ratę, ale auto biorę z salonu. Koniec wiecznego użerania się. Licząc sumarycznie, nowy na gwarancji 4 czy nawet 7 letniej wychodzi finansowo podobnie jak ciągłe naprawianie trupa.

 

Nie do końca tak jest jak piszesz.

Jak zestawisz finansowo ten sam model w tej samej wersji ale w konfrontacji nowy/kilkuletni to auto używane praktycznie w każdym przypadku wyjdzie taniej. Mimo grubych napraw które potencjalnie mogą ale nie muszą się wydarzyć.

 

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Niby tak, ale przy autach ponad 10 letnich i przebiegać 200tkm+ możesz dbać jak o własne dziecko, a gwarancji, że Cię dowiezie nigdy nie ma. Pół biedy jak jest to auto drugie w stajni, dla funu, ale podstawowe do dojeżdżania co dzień do roboty - to powinien być pewniak -albo nowy, gwarancja+samochód zastępczy, albo coś kilku letniego. Wtedy można pomykać bez większego stresu.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Tak inwestowanie w starsze auto to niekończąca się opowieść, aby utrzymać Subaru w dobrym stanie to nieustanna i kosztowna gonitwa. Faktycznie na forum jest wiele takich sytuacji, że ludzie pakują wielkie środki w modyfikacje i zaraz wystawiają na sprzedaż. Jednym z powodów, o których nikt nie napisał, jest także rozczarowanie. Jest takie oczekiwanie, że jak zrobimy silnik, skrzynię, blacharkę itd to auto chodzić będzie jak nowe, tymczasem przychodzi rozczarowanie bo wiele innych podzespołów jest starych. Wszystko pięknie wygląda na zdjęciach na forum, rzeczywistość jest jednak inna. Ciągle w takim aucie jest coś do robienia i potrafi być to męczące. jedno zrobisz a drugie się odzywa. Dodatkowo zawsze wychodzi masa pierdół i drobnych niedoróbek przy grubym remoncie. Część osób sądzi, że auto z nowym silnikiem i napędami chodzić będzie jako nowe auto z salonu. Z czasem powstaje coraz większy rozdźwięk i stąd myślę, że decyzje o sprzedaży i zakupie auta z salonu. Ja się z tym pogodziłem i już od 9 lat z jedynym samochodem. Nie ukrywam jednak coraz bardziej, że zastanawiam się nad nowym z salonu Stelvio 2.0T 280KM :)

  • Like 2
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Kupil znajomy STI. Klasyk tuż po zakupie popłynął 4 tłok. No to co remont kucizna remapik etc 40 k poszlo, odebral pojezdzil pol roku i... jednak za duzo pali.

 

Historia prawdziwa.

 

Motor po remoncie igła. Sam bym brał to auto gdyby mnie było stać.

Edited by Jumpman
Link to comment
Share on other sites

Ja jestem w trakcie remontu silnika Forester 2/5 XT, panewka, dodatkowo od dziur na gaz w kolektorach opiłki w silniku, wymiana wałka, tłoków, panewek, uszczelek, rozrządu, głowicy (niestety jednej nie udało się uratować), staram się odratować część kasy od gazownika (rzeczoznawca, prawnik etc.), usunąłem instalację lpg, wywaliłem egr, robię przy okazji wydech, zmieniam sprężyny na niższe, zastanawiam się nad heblami i sprzęgłem .... potem będzie dotarcie, jazda w nerwach, liczne wizyty w zakładzie, remap, ciągła oserwacja. NIe mam auta już 3 tydzień, jeszcze ze 2 minimum bo dopiero głowice do planowania poszły. Kupa nerwów, czasu etc. i tak jak tutaj padło wcześniej, zastanawiam się nad wystawieniem po remoncie. W mojej okolicy jest hawkeye 2.0 NA i mnie kusi. Jestem zmęczony już tym wszystkim więc i może stan psychiczny mnie skłania ku sprzedaży, może wszystko minie jak wsiądę do auta. Ciężko się mierzyć z tak dużą awarią.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Jak Twój samochód spędza więcej czasu u mechanika jak u Ciebie to już może Cię to trochę irytować. No i ten strach że coś się rozwali.... Tylko coś zacznie inaczej pukać czy stukać i nagle zimny pot i w głowie wizja remontu za 10k czy więcej. Mam dziadka i chce go sprzedać. Bo chce mieć święty spokój. Mam pistonslapa, wiem że można z tym jeszcze długo jeździć. Przy moich przebiegach pewnie z 2-3 lata, ale kurde ja nie chce się zastanawiać przy każdym naciśnięciu gazu czy to się nie rozpadnie. Myśleć o tym czy sprawdzałem olej w tym tygodniu, czy olej się już nagrzał albo dlaczego mi tyle pary leci z wydechu (UPG?). No i też najważniejsze - nie robić nic głupiego bo kochasz to auto i szkoda Ci je zarysować.

Powiem szczerze, że taniej by mi od tego turbo dziadka wyszło nowe auto w leasingu. Mniej stresu by było, bym sobie pojechał gdzie tylko chce, nie szukał części przez 3 miesiące.

 

A i jeszcze jedno o czym zapomnieliście napisać. Dla wielu z subarowiczów, takie auto na tip top z kutym silnikiem to auto 2, 3 czy nawet czwarte w rodzinie. Jest czym jeździć, a szkoda żeby stało na placu niejeżdżone.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

W moim przypadku byɵ tak: miałem forka XT automat, wszystko super, spalanie na akceptowalnym poziomie, modzimy: wydech, audio, kosmetyka, felgi... Strach upalać. bo lalka. Awaria automatu - wymiana, droga. Ruda zaczęła go podjadać to robimy, drogo. Ma być tip top na lata, po pół roku zaczęły się pojawiać wykwity rdzy. Poddałem się, decyzja o sprzedaży :(

Kupiłem dziadka, którego mi nie szkoda katować, a wartość znacznie mniejsza :) tylko sentyment chyba większy :P 

Chociaż wszystkim powtarzam, że bardziej uniwersalnego auta niż forek to nie miałem...

Edited by sredniaq
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Eee tam marudzicie jak baby u fryzjera...

Trza te fury kochać, wtedy o sprzedaży sie nie myśli ;) 

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

12 godzin temu, Mateusz22 napisał:

Eee tam marudzicie jak baby u fryzjera...

Trza te fury kochać, wtedy o sprzedaży sie nie myśli ;) 

Niby tak Mateusz. My też trochę inaczej do tego podchodzimy bo mamy STI, którym nie jeździsz na co dzień i liczysz się z tym, że są to specyficzne samochody i nie powinniśmy już na nich stracić, są to jako tako lokaty. A z drugiej strony zależy też jak droga jest ta miłość, i jaki stanowi ona procent twojej wypłaty. Bo jak zarabiasz 3k to potem okazuje się, że na remont i kucizne za średnio 20koła robisz pół roku. Jak masz firmę i zarabiasz średnio 15-20k to ten remont kosztuję cię może 2-3 tyg pracy, bo odliczysz sobie od dochodu 18 czy tam 19 procent zależy na czym jesteś czy liniówka czy normalny, i pół vatu, albo nawet cały jak zakombinujesz, na końcu remont wychodzi cię 12 koła. Jak to mówi stare polskie porzekadło "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" ;) 

Edited by filipk93
  • Like 1
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Oczywiście że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia;)

Koledzy wyżej doszli już do tego, że trzeba kupować auta na jakie nas stać... różnica między nami jest taka że ja doszedłem do tego przed zakupem subarki, a chłopaki wyżej już po... niestety

Zeby nie było, Na razie sam się modlę żeby przez dłuższy czas motor mnie nie "zaskoczył"

:biglol:

Link to comment
Share on other sites

A no, ale 2.0 więc może jeszcze chwilę pokula :evil2:

Chodzą słuchy że i 200kkm wytrzymuje więc zostało mi jeszcze prawie 80kkm zapasu :drool:;)

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...