Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation since 07/05/21 in all areas

  1. Mówię Wam… ten nowy outback jest tragiczny. Jeździłem ostatnio dzięki uprzejmości wrocławskiego dealera. Jechać nie chce, drogie to i w ogóle. Takze ten… drugi Subarak w rodzinie, a ja po przesiadce z S3 cytując klasyka jestem wyciszonym kwiatem lotosu na spokojnej tafli jeziora Subaru ma coś w sobie - jacyś uprzejmi ci kierowcy dookoła się stali. Wpuszcza nawet człowieka Tak jakoś miło się zrobiło. Ech, starzeje się człowiek
    20 points
  2. ja również zabrałem świnkę do ojczyzny prościuto. przejazdem dolomity, garda, kilka dni w toskanii. polecam. więcej fotek z szutrowych zabaw w okolicy volterry tu: https://photos.app.goo.gl/LEuvsVZD8nXqjaU76
    19 points
  3. Dopiszę się tu, bo temat najbardziej pasuje. Poniżej niezbyt krótkie fotostory z odrobiną świeżych spostrzeżeń na temat samochodowej wycieczki do ojczyzny prościuto na przełomie czerwca/lipca 2021. Może przyda się komuś w podjęciu decyzji. TLDR: Warto teraz jechać do Włoch bo jest ładnie i pusto. Okolica Volterry - w stronę Saline Przed wakacjami miałem sporo wątpliwości kowidowo-logistycznych, przepisy się zmieniały ale w czerwcu były dość ostre (warto śledzić https://covidzone.info/). Pojawiały się informacje o godzinach policyjnych dla turystów w większych miastach, limicie ilości osób przy stolikach etc. Pojechaliśmy z deklaracjami online wypełnionymi na włoskiej stronie, paszportami covidowymi i ze świeżymi testami dla dzieci. Półfinały Euro w knajpie okazały się wyjątkiem jeśli chodzi o dyscyplinę. W praktyce nikt nie zweryfikował żadnego papieru ani pdfa - ani na granicach ani w trakcie zameldowania w hotelach/kwaterach. W trakcie 2 tygodni wojaży trzy razy sprawdzano nam temperaturę bezdotykowo (hotel, sklep, gdzieś przy wejściu do muzeum). Na pewno trzeba mieć komplet maseczek. Przyzwyczaiłem się, że w Polsce często sprawę załatwia komin/buff, tam w pierwszym markecie pan z obsługi zwrócił mi uwagę na buffa i podarował maseczkę. Wszyscy Włosi w pomieszczeniach noszą maseczki dopóki nie siądą do stolika. Pizzeriom nie opłaca się otwierać bo nie ma klientów Co pozytywne - ludzie boją się tam jechać i jest naprawdę mało turystów. Widywaliśmy bardzo mało obcych blach, wg gospodarza w ogóle nie ma turystów z USA i Azji, którzy stanowią większość w miastach takich jak Rzym czy Wenecja. Zresztą można sobie zerknąć na webcama z dowolnego, znanego placu dużego miasta i zweryfikować stan zaludnienia. Zapomniałem jaka to górka w Dolomitach, ale na pewno jest bardzo znana. Pojechaliśmy w sprawdzonym, kompatybilnym dzięcięco składzie w 3 rodziny, podzieliliśmy trasę na kilka etapów z noclegami po drodze. Nastawiliśmy się raczej na umiarkowanie aktywny wypoczynek, 50/50 jeśli chodzi o plażing/zwiedzanie. Dolomity - postój w zatoczce przy drodze. Te kwatery były niestety zajęte Pierwszym strzałem dojechaliśmy przez noc w Dolomity (tu postój regeneracyjny na łączce przy serpentynach, o noclegi było trudniej bo trafiliśmy w termin Lavaredo Ultra Trail) a potem już za dnia do Limone sul Garda, jak się okazało jednej z ładniejszych miejscowości na zachodnim brzegu jeziora. Tam spędziliśmy 2 noce wykorzystując półtora dnia na zwiedzanie okolic autem/promem i rowerami. Santuario di Montecastello Rowery (na szosowych oponkach) stanowiły dość istotny element wyjazdu, co rano robiliśmy na nich z kolegą zwiad, który pomagał potem w planowaniu akcji samochodowych. A że towarzystwo budziło się raczej późno to mieliśmy okazję nakręcić w trakcie wyjazdu kilkaset km Zamek w Malcessine Borgo Medievale di Canale Malcesine - widok na północ z wieży Północna, górzysta część Gardy przerosła moje oczekiwania. Góry wyrastające wprost z jeziora, urokliwe miasteczka połączone promami (np Malcesine) + okolice Tenno, Canale - okazało się, że przypadkowo wybraliśmy idealną bazę na krótkie zwiedzanie okolicy. Jeśli ktoś lubi pomykać wąskimi serpentynami okolice Monte Nai to raj na ziemi - na ~40km wyszło nam ponad 2km przewyższeń. Asfalty dobrej jakości, ruch znikomy. Super widoki z tarasów knajpy w Pieve albo klaszoru w pobliżu Monte Cas. Na pewno rozważę powrót nad Gardę na dłuższy czas. Średnio legalne kąpielisko pod zamkiem ...i miejscowa młodzież, której nie powstrzyma nawet drut kolczasty Żabim skokiem przenieśliśmy się do Toskanii - a konkretnie miasteczka Pomerance, gdzie mieliśmy zaklepane 9 noclegów i gdzie czekali na nas znajomi. Na początku Toskańskie pagórki nie zrobiły wrażenia (na południu Polski mamy podobne) ale w miarę odkrywania kolejnych dróg ukazały się perełki. Okolice Pomerance Przede wszystkim ichnia kraina pagórków jest bardziej rozległa, pocięta siatką wspaniałych, pustych, krętych dróżek z bardzo miłosiernymi podjazdami - jest sporo pod górę, ale dość interwałowo. Poza tym tam już kończą żniwa, więc kolory w połączeniu z winnicami są obłędne. Panuje wszechobecna sjesta - zarówno wśród kombajnistów jak i nielicznych robotników drogowych. Cannetto Volterra Wiadomo co W zasięgu 0.5-1h drogi autem od Pomerancy mieliśmy niezliczoną ilość miasteczek i atrakcji do obskoczenia. Volterra, Piza, Sasso Pisano, San Dalmazio, Cannetto - na prawie każdym wzgórzu są jakieś kamienne zabudowania, jeśli nie ruiny zamku to mała wioska albo miasteczko ze zbitym skupiskiem starych budowli między które może wjechać tylko rower, skuter, porysowana panda 4x4 albo popularne, trójkołowe piaggio. Najpraktyczniejsze egzemplarze włoskiej motoryzacji Sprawę odległości od plaż załatwiał basen, w którym moczyły się głównie dzieciaki, ale godzina wystarczyła żeby dojechać do morza - kilka razy zrobiliśmy sobie plażowy dzień. Planowaliśmy pławić się w różnych miejscówkach, ale jak trafiliśmy na pustawy odcinek Baratti z megafalami (do prognoz tychże polecam windy.com) i dogodnym parkingiem w pobliżu to nie szukaliśmy dalej. Nieopodal znajduje się wielkie muzeum archeologiczne z zabytkami Etrusków. Nie zawsze musi być asfalt Nasz ulubiony odcinek plaży Jak się okazało okolica jest ewenementem w skali europejskiej jeśli chodzi o geotermię, wszędzie widać kominy maszynerii odzyskującej ciepło, chałupnicze instalacje można oglądać nawet w ogródkach prywatnych posesji. Można nawąchać się siarczanych oparów w trakcie spaceru szlakiem między muzeum geotermii w Monterotonto a Sasso Pissano. Internety polecają termy, nie starczyło nam czasu. Siarczyste klimaty - Sasso Pissano Niestety, 9 dni zleciało jak z bicza strzelił. Po zakupie pamiątkowego zestawu lokalnych win, piw (mają tam geotermalny browar rzemieślniczy :P), alabastrów i fantów z drzewa oliwnego trzeba było wracać. Zostały 3 noce, zrobiliśmy więc szybkie kalkulacje i po obserwacji webcamów klepnęliśmy 2 noclegi w Rzymie i jeden w Wenecji. Na odchodnym pojechałem jeszcze forkiem na sesję zdjęciową wśród wypatrzonych z wysoka toskańskich szutrówek. Pożegnanie z Toskanią Rzym obskoczyliśmy w systemie park & ride. Nie było żadnych problemów ze znalezieniem 3 domków obok siebie na dużym campingu położonym 25 minut komunikacją od centrum miasta, więc nie trzeba było ruszać samochodów. Okazało się to idealnym planem -- na Rzym najlepszy jest rower albo zbiorkom - autobus + metro. Tłoku nie ma Poklejone lusterka i porysowane zderzaki to norma, korki straszne, parkingi drogie. Z drugiej strony rowerzyści jeżdżą tu w stylu nowojorskich kurierów rowerowych i szybko można się do tego dostosować. We Wrocku nie odważyłbym się tak jeździć - tutaj wygląda to na powszechnie akceptowalne, babeczki na damkach z koszyczkami popylają na czerwonym między samochodami. Przy okazji kręcenia po Rzymie przejechaliśmy się fajną trasą wzdłuż Tybru i zrobiliśmy końcówkę treningu z lokalną grupą kolarską, bez żenady cisnącą wlotową dwupasmówką. Nasze przewodniczki Gdzie jest planowanie przestrzeni? Wzdłuż Tybru W sumie Rzymem pozytywnie się rozczarowałem, chociaż nie mieli na pewno planisty jak stawiali te ruiny Kolumny, rzeźby, pałace, fontanny są wszędzie, zupełnie bez ładu i składu. Polecam zwiedzanie po prostu idąc przed siebie, wystarczy skręcać w te węższe uliczki. Oczywiście - bez tłoku, kelnerzy-naganiacze biją się o klienta. Sporo śmieci, ale umiejętnie schowanych pod dywanem - blokowiska i fawele dookoła starego miasta trochę w stylu południowoamerykańskim. Rzym - nieopodal dworca głównego Wenecja - kolejne pozytywne zaskoczenie. Przede wszystkim udało się załatwić nocleg na wyspach, co pozwoliło do późnej nocy łazić po mieście. Dojazd autobusem albo promem pozbawia takiej możliwości, bo te nie kursują w nocy. Nocna granda w kanale Gdyby nie to, że następnego dnia atakowaliśmy drogę powrotną (~1200km) wstałbym skoro świt poszwendać się i porobić fotki - w nocy było komfortowo ale dopiero rano zobaczyliśmy zupełnie puste ulice. Przy okazji obejrzeliśmy jak funkcjonują sprzątacze i dostawcy. Jedyne pojazdy jeżdżące po wąskich chodnikach i mostkach to dwukołowe taczki wożące towar z/do łodzi. Śmieciarka Rowery do hotelu nieśliśmy chyłkiem bocznymi ulicami - obowiązuje całkowity zakaz pedałowania a kara nawet za prowadzenie roweru to 100e. Podobnie jak w Rzymie w okolicy głównych atrakcji kręci się sporo funkcjonariuszy przeróżnych odmian wojska i policji z bronią długą. BTW - niektóre służby pomykają niebieskimi forkami w dizlu. Pewnie po geście handlowym, bo są ciągle na chodzie Chronią i służą. W Wenecji jest srogo. A za lataniem dronem - aresztowanie. Nawet nie próbowałem. Czas na aspekt motoryzacyjny: Jechaliśmy wolnossącym forkiem z kompletem pasażerów, na ponadwymiarowych ATkach, załadowanym gratami, z dwoma rowerami na haku. Starając się jechać z grubsza przepisowo zrobiliśmy 4356km spalając 9.43l/100 wg dystrybutora. Na większości 'prostych' dróg używałem tempomatu aktywnego a praktycznie 90% toskanii i alpejskich zawijasów przejechałem na łopatkach w trybie M. Zdarzało się, że na wyjściu z agrafki pod górę musiałem zrzucać na 1kę ale ani razu banan nie zszedł mi z twarzy. W konwoju jechał z nami Outlander PHEV i A6 allroad 3.0TDI. I zaprawdę powiadam wam, że to kierowca Audi narzekał, że mu tiptronic za wolno zmienia biegi i doganiał nas dopiero na prostych. Wydaje się więc, że do Włoch można się kopsnąć nawet ssakiem 1.6, zwłaszcza patrząc na wszechobecne trójkołowe tuk-tuki i przedwieczne egzemplarze pand 4x4, które radzą sobie bez problemów. Pirelki polecam z czystym sumieniem, naprawdę uniwersalne. Acha, przy tankowaniu należy uważać na dystrybutory podpisane servito, bywają stacje na których cena wachy z servito potrafi się różnić nawet 40 centów na litrze - za sam fakt podniesienia pistoletu przez pana z obsługi. Raz się naciąłem. Podsumowując - mimo że nietanio, warto. Poza tym, mimo że mam w głębokim poważaniu piłkę kopaną, fajowo było usłyszeć jak całe miasto reaguje na zwycięskie gole swojej reprezentacji idącej po mistrzostwo Bonus dla wytrwałych (3 min, da się przeżyć):
    16 points
  4. Wleciał szybki zestawik do SF Hamulce Brembo przód - wszystko jako nówka, wyremontowane. Przewody w oplocie HEL. W końcu można hamować bez obaw. Zawieszenie gwintowane HSD. Z niego to jestem mega zadowolony. Jest na daily dosyć wygodnie, ma regulacje twardości. Jeździ się wygodniej niż GT na eibachu. Z drugiej.. można iść strasznie grubo w zakrętach teraz tam gdzie GTkiem musiałem odpuszczać to forek jeszcze sam zacieśnia zapewne jest to spowodowane obróconymi camberami (czyli regulacja caster/KWSZ).. dzięki @skwaro! Generalnie nie spodziewałem się że forkiem można tak jeździć, lata jak typowy gokart zapominając o jego wadzę (ponad 1400+). Teraz to naprawdę nie wiem czy kupie znowu imprezę
    15 points
  5. A myśmy przegonili XV'a na Półwysep Salentyński, od Ceglie Messapica aż po południowy kraniec w Torre Pali
    15 points
  6. Wielu z tych, którzy są w posiadaniu Forka SG (przed czy polifta) - prawdopodobnie prawie na pewno - boryka się z takim problemem. Otwieracie drzwi i dzieje się to VID_20210718_203259.mp4 Tylko koci refleks ratuje drzwi w sytuacji, gdy obok stoi drugie auto, które jest za blisko. Czy da się coś z tym zrobić? Odpowiedź brzmi TAK W poniższej instrukcji opisuje czynności wykonywane na Forku SG przedlifcie, ale obstawiam, że w znakomitej większości Subaraków jest podobnie Z rzeczy, które się przydadzą: - nasadka 10 - szczypce (żabka) - kombinerki - wkrętak płaski (mały) - wkrętak krzyżyk (duży) - zestaw naprawczy ogranicznika drzwi https://allegro.pl/oferta/ogranicznik-drzwi-subaru-zestaw-naprawczy-10667671575?snapshot=MjAyMS0wNi0wM1QwODoyMDo0OS45ODlaO2J1eWVyO2IxYzZjYWE4ODBjNWJiYTkzM2ExYjU5N2YxNWExN2E2MjVkMWVkNmM2NDgxNDczMjkyOTdmZDU2ZDg2YjkzM2Y%3D Zaczynamy od ściągnięcia boczka drzwi. Trzeba za klamką ściągnąć zaślepkę i wykręcamy pierwszy wkręt. Następnie w uchwycie drzwi jest druga zaślepka z wkrętem. Potem ściągamy ostrożnie ramkę klamki, a na koniec wyciągamy uchwyt i odpinamy z kabelków. Boczek zaczynamy ściągać najlepiej od dolnej krawędzi. Może się zdarzyć, że trzeba będzie ciągnąć dwiema ryncami. Po kolei spinki będą klikać, aż dojedziemy do góry i ściągniemy boczek. Po tym należy jeszcze odkręcić głośnik (3 wkręty) i odpiąć go. Zabieramy się teraz za ogranicznik. Do odkręcenia raptem jedna śruba i dwie nakrętki. Przez dziurę od głośnika ręka wchodzi bez problemu. Wyciągamy ogranicznik i na stół. Aby dostać się do środka metalowej obudowy, należy za pomocy szczypców (żabki) odgiąć 4 metalowe stopki Ze środka korzystając z płaskiego wkrętaka wyciągamy elementy, które poddamy wymianie. UWAGA, NIE POGUBCIE GUMEK SPOD TYCH ELEMENTÓW!!! Poniżej obrazek, jak wygląda zużyty element (biały) i nowy (czarny). Różnica jest znacząca. Wciskamy na miejsce nowe elementy razem z gumkami. Będzie trochę ciasno, więc warto je docisnąć blaszką i pomóc sobie szczypcami i kombinerkami. Zaciskamy stopki, wracamy do auta, skręcamy wszystko w kolejności odwrotnej, boczek dobrze po dobijać pięściami. I gotowe Efekt końcowy? Jak na filmiku Jeśli będzie za ciężko chodziło to można skorzystać z podkładek w zestawie zamiast tych większych elementów. VID_20210718_235249.mp4
    14 points
  7. Ja dziś zacząłem przygotowania do wygłuszania FXT Poki co cały bagażnik, aż po siedzisko tylnej kanapy i błotniki tylne oraz klapa bagażnika. Na następny etap za jakiś czas drzwi, na koniec wyjazd z dywanem i podłoga. Czekają też nowe trójkąty lusterek,a być cisza Zabezpieczyłem też porządnie tylne kielichy,zdrowe fest to szkoda aby coś się tam wykluło
    14 points
  8. kolejne szwendanie się po prowincji Marche Lame Rosse Inizio Percorso & Tenute Murola
    14 points
  9. Polska. Podlasie. Dolina Narwi. „Kraina Otwartych Okiennic”. Kaczały - Koźliki - PLOSKI - Kaniuki - Ciełuszki - Puchły.
    13 points
  10. Ciekawa trasa górska niedaleko Zadaru. Podjazd od 120npm do 850npm. Po drodze parking i grób Winnetou [emoji3] lub podejście na Tulove Grede 1120npm Drehort von Winnetou https://goo.gl/maps/frdzsvpxQXZxxvKn6
    13 points
  11. Wpadły dwa kawałki plastiku od @Oczkoo15
    12 points
  12. To ja Tobie przypomnę, że katalogowo prędkość maksymalna Toyoty Camry to właśnie 180km/h
    12 points
  13. U mnie dzisiaj wylądował kosz dachowy AQM 4WD. Świnia wygląda mega fajnie I bojowo. Jaram się konkretnie ;)
    12 points
  14. To teraz z innej beczki, doświadczenia osobiste. Właśnie wjechałem do PL na wakacje samochodem. Tzn. dziś około południa, na A4 od Zgorzelca, Wrocław, Warszawa. Rzadkie doświadczenie, bo ogólnie rzadko tu bywam, a jeszcze Covid swoje dołożył. No to tak: - od granicy żadnego respektowania ograniczeń prędkości na A4/E40, S8, A2. - jazda na zderzaku, nie tylko moim, ale również co zaobserwowałem jadąc prawym pasem - miasto: 70/60/50? No co wy... 70 minimum i śmierć frajerom - podjeżdżanie, zmiana pasów, żeby przyciąć i wyprzedzić, przecinanie już po ciągłych i kopertach - w mojej rodzinnej Warszawie dawno nie widziane wjazdy z pasów w lewo na wprost itp. U mnie jak jest 120, to się jedzie 120-123. Chcesz jechać 140-160-200? Spoko, ale nie podjeżdżaj, nie mrugaj długimi. Masz wolny lewy pas, rób co chcesz. To się nie zdarza, bo +30 to od razu 600 CHF, zawieszenie prawka na 3 miesiące i sprawa w sądzie skutkująca dniówkami od zarobków. Za jazdę na zderzaku jest sroga kara. Zdaje się, że w PL też takie przepisy wprowadzono, ale chyba tego nikt nie wziął serio. Taka jazda sprzyja nerwom, bo ten co jedzie 160 czuje się pokrzywdzony, że mu jakiś 125/130 zajeżdża drogę. To jest terroryzm drogowy, bo on się czuje pokrzywdzony, ale ma w dupie, że gdyby jechał 130, to miałby czas wpuścić kogoś, nie musiałby hamować, zużywać świateł drogowych itp. Nie mieszkam w PL od zaledwie kilku lat, ale uwierzcie mi, co co kierowcy tu wyrabiają to jest chore, i sami sobie tworzą środowisko, w którym nakręcają złe emocje. Raf. Edit: zapomniałem wspomnieć: jak wyprzedzasz 130-140 i zjedziesz tym osobnikom, co jadą 160+ na zderzaku, to czasem dłuższy czas musisz jechać prawym 100-110, bo te debile jadą jak pociąg, z odstępem 2m. Smutna obserwacja z ostatnich 400-500km: tu nikt nie trzyma normalnego dystansu. Edit: i jeszcze o jednym zapomniałem: trudno się dziwić, że zdarzają sie wypadki spowodowane po prostu spóźnioną reakcją. Szkoda tylko, że eksperci nie są bezstronni i czasem doszukują się częściowej winy innego uczestnika. Bo mistrzunio w panamerze (czy BMW, żeby nie łamać stereotypu) ma lepszą papugę i poczucie nieśmiertelności.
    12 points
  15. Może nie subaru, ale kolejny wyjazd nad Bałtyk udany, zero ludzi, czysta ciepła woda, ładne czyste plaże. W Polsce takie rzeczy są niemożliwe, zdjęcia robione na Łotwie
    11 points
  16. Co tu się wyrabia @mz56, piłeś, nie pisz. Najlepiej w ogóle już nie pisz
    11 points
  17. Przeszczepilem silnik. Z takiego samego na taki sam. Czas operacyjny ok 5 godzin.
    11 points
  18. Wymieniłem uszczelniacze na wałkach i wale, rewizja miski olejowej. Jakieś pozostałe oringi, uszczelki dekli. We wtorek wpada nowy rozrząd, termostat, regulacja zaworów, i będzie gotowy do przeszczepu. [emoji3060] Dobrze się trafiło bo dostałem z czujnikiem spalania stukowego. A mój już niedomaga, jest pęknięty.
    11 points
  19. matko, jak to dobrze teraz wygląda jeżdżę i macam kratki, są takie milutkie w dotyku
    11 points
  20. Jako, że Pancerwagen szykuje się do boju z Rudobrodym dziś wstawiłem go na rampy i dokładnie umyłem podbrzusze W tygodniu czeka mnie jeszcze szkiełkowanie nowej używanej rury do wlewu paliwa i za kilka dni auto leci na front walki o zdrowe kielichy Pozdrowienia subarumaniacy!
    10 points
  21. Tomek wiedział już wcześniej teraz pora już się przywitać z wszystkim nowym nabytkiem dziś dogadanie, jutro popołudniu będzie u mnie, za nie długo widzimy się na spocie
    10 points
  22. Ja czasem dla rozrywki czytam wątek posiadaczy e-boxer. Prawdą jest, że Subaru to marka dla ludzi inteligentnych. Rozkminy, które tam odchodzą na temat wyboru trybu jazdy, odpowiedniego stopnia naciśnięcia pedału gazu, analizy siły wiatru, kąta nachylenia drogi, wysokości nad poziomem morza, aby odpowiednio zaplanować manewr wyprzedzania bądź "oszukać" auto i cieszyć się płynną pracą silnika przy submaksymalnej dla modelu prędkości licznikowej 140km/h, przypominają procedurę startu w awionetce. Tylko dla orłów
    10 points
  23. Jak to mówią...może nie ja, ale ... Nowa płyta do Outbacka siadła. Wszystko dzięki @grzegorzp. Profesjonalizm i dokładność w najmniejszych szczegółach.
    10 points
  24. Otóż to, drugi wahacz to stówka, 150 geometria. Byle jakie felgi to 2-3k za komplet i nie zawsze łatwo można jedną sztukę dokupić. A poza tym porządne felgi wyglądają jak trzeba, a to też ma dla niektórych spore znaczenie P.S. Moje już z dekielkami i zregenerowanymi hamulcami, chyba nie jest źle
    10 points
  25. Red Bull gotowy na Węgry
    10 points
  26. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale pod ręką mam tylko takie po drobnych zmianach. Przed zmianami wyglądał, powiedzmy, trochę inaczej, choć podobieństwa były :-) np. kolor
    10 points
  27. Jutro rano wyjazd na urlop do PL. Żona mnie pytała czy wszystko spakowane, chyba tak?
    10 points
  28. Dziś w miejskiej dżungli wzbudzał duże zainteresowanie
    9 points
  29. Dwudniowa droga przez mękę dobiegła końca, było by szybciej gdyby nie ***** śruby zwrotnicy . Wszystko poskładane, jeździ i bulgocze . To rude na drążkach poprzecznych to podkład, będzie niedługo na czarno .
    9 points
  30. Ok projekt dla mojego młodego zakonczony. Wlasnoręcznie go rozkładał i składał, coś tam szpachlował (tragedii nie ma jak na pierwszy raz) zespół warsztatu pomógł mu bardzo dużo. Także odhaczamy Dziadzia jako odświeżonego
    9 points
  31. Wymiana tylnej belki, myślałem że będzie w gorszym stanie Od razu szlifowano i zabezpieczenie podłogi pod belką bo trochę rudej tam było. A na noc zostawiłem na odludziu, bo jeszcze z jednej strony muszę wahacze poprzeczne odkręcić i tuleje powciskać.
    9 points
  32. 9 points
  33. Będziecie mieli ze mnie ubaw, ale przez to, co się wyprawia na autostradach w PL, od kilku lat przestałem po nich prawie całkowicie jeździć, a jak już muszę kawałek pojechać z racji tego, że jest to obwodnica jakiegoś miasta, to z tzw. "duszą na ramieniu" :-( Myślałem, że jak zmienię auto na Forestera, to mi przejdzie, ale nie przeszło. Nie wiem, jak jest "na Zachodzie", bo po świecie nie jeżdżę, więc się nie wypowiem. Wraz z Rodzinką przestawiliśmy się w związku z tym na inny system jeżdżenia: "bocznymi" drogami (najczęściej dawniej głównymi, zanim obok nich powstały autostrady). Np. nasz wyjazd nad morze wzbudza przerażenie moich znajomych: ok. 14-15 godz., z normalnym (w sensie nie fast food) obiadem w połowie drogi, z 20-minutowymi przystankami na leśnych dróżkach (w końcu to Forester) połączonymi z jedzeniem kanapek i leżeniem na kocyku (tak, zawsze wożę dyżurny kocyk "ogólnowojskowy"), a nawet ze zwiedzaniem po drodze (np. kolejek wąskotorowych, zamków czy punków widokowych). Mimo czasu podróży dojeżdżam mniej zmęczony niż dawniej po autostradach.
    9 points
  34. Córa, lat 5, wybrała sobie prezent na pamiątkę z wakacji - takie pamiątki to ja rozumiem
    9 points
  35. Nie było kiedy więc małe co nieco co tam pod kiecką Napiszę tylko że A-grupowy wydech jest tak głośny, że mój GTek z 3'' na jednym tłumiku chodzi cicho jak Tico w porównaniu do Legaca.
    9 points
  36. Wyspa Korcula w Chorwacji. Do kilku plaż prowadzą całkiem malownicze szutrowe drogi. Dużo dróg krętych i góra - dół. Zdjęcie nie pochodzi z dojazdu do plaży ale z próby zdobycia pewnego wniesienia. Jednak wypada okleić wcześniej auto folią, bo krzaki trochę zawęziły przejazd. Generalnie piękne miejsca i fajnie się tam jeździło.
    8 points
  37. Wymieniłem drzwi po parkingówce… Polała się konserwacja i weszło wygłuszenie… Jutro demontaż listwy progowej, wizyta u lakiernika i koniec tego koszmaru…
    8 points
  38. Koledzy już wrzucili o wiele ładniejsze zdjęcia, więc nie będę się ośmieszał większą ilością Kilka interesujących furek - mi się podoba szczególnie ten czarny Forester, kilkakrotnie się przy nim zjawiałem ale nie udało się złapć właściciela żeby pogadać. W każdym razie pozdrawiam, też chciałbym kiedyś doprowadzić do takiego stanu swój egzemplarz
    8 points
  39. Naprawiłem silnik spryskiwaczy lamp. Pewnie tylko na parę miesięcy i znów go szlag trafi. Ale wyjmujemy zbiornik, uprzednio spuszczając płyn. Demontujemy pompkę, obudowa trzyma się na trzech zagiętych blaszkach, odginamy, zdejmujemy jakby górę. Ukazuje się nam wirnik. Trzymamy obudowę, i szczypcami ciągniemy za wirnik, wychodzi z oporem. Czyścimy wszystko z rdzy, a jest jej tam mnóstwo, można po prostu szczotka i woda z mydłem i tam trzeba to wszystko wysuszyć. Oglądamy komutator, czyścimy go najlepiej szczotka mosiężna z jakiegoś dremela, a jak nie to drobny papier ścierny. Jak wszystko wygląda względnie ok to składamy. I teraz problem może być z włożeniem wirnika na miejsce. Ja związałem drucikiem z kawałka przewodu tak aby szczotki się schowały w prowadnicach, widać to na jednym ze zdjęć. Jak włożyłem wirnik to te druciki usunąłem. Składamy, sprawdzamy czy działa i do samochodu założyć.
    8 points
  40. To, co się wczoraj wydarzyło to śmiech na sali. Manewr Hamiltona nie miał najmniejszych szans powodzenia, a mógł poważnie uszkodzić Verstappena. Przypominam, że gdy w 1997 roku Schumacher spowodował kolizję z Villeneuvem walcząc o tytuł, to wykluczono go z całego sezonu, a incydent miał miejsce w wolnym nawrocie. Senna z Prostem GP Japonii 1989? Dyskwalifikacja i zawieszenie na 6 m-cy dla Ayrtona. Hamilton posyła Maxa bokiem w opony przy grubo ponad trzech pakach na blacie? Coś mu trzeba dać, to damy drugą najmniej surową karę żeby nie było, że nic nie dostał. No ale ani Schumacher ani Senna nie byli czarni i wiecznie prześladowani, stąd pewnie inny taryfikator. Co do fetowania po mecie to jestem mocno zdegustowany. Od siedmiokrotnego mistrza świata, o tytule szlacheckim nie wspominając, można oczekiwać nieco wyższych standardów moralnych. Zwłaszcza jeśli sam kreuje się na społecznika, filantropa i obrońce uciśnionych. Wysłał typa do szpitala (a prawie na cmentarz) i odstawia szopki z flagą, skakaniem przez bariery i celebrą jakby zdobył mistrzostwo galaktyki. W moim żenadometrze wywaliło skalę, podobnie jak po GP Monako 2019. Szczerze nie mogę się doczekać kiedy Lewis wreszcie odejdzie robić muzykę, kręcić filmy czy projektować ciuchy. Uważam, że będzie to tylko i wyłącznie z pożytkiem dla F1. Jedyny plus jest taki, że na wszystkich socialach F1 wylewa się na Hamiltona (zasłużone moim zdaniem) wiadro pomyj i być może ludzie wreszcie przejrzeli na oczy, jaki to jest typ człowieka.
    8 points
  41. Zbliżamy się do końca...
    8 points
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+02:00
×
×
  • Create New...