Jump to content

Bulgotek


Tutek

Recommended Posts

Cześć wszystkim, 

 

Długo wahałem się czy zakładać temat poświęcony mojemu Subaru (pieszczotliwie nazwanemu przez moją Narzeczoną właśnie tytułowym "Bugotkiem") bo jednak jestem troszkę wstydzioszkiem, ale w końcu się zdecydowałem dokumentować moją przygodę, po części dla potomnych i fejmu, a po części dla zbudowania historii samochodu i prowadzenia mu w miarę regularnie osobistego pamiętniczka. 

Z racji, że moja wiedza motoryzacyjna jest głównie teoretyczno-hobbistyczno-anegdotyczno-weekendowa, wątek ten będzie raczej czymś na kształt zbioru krótkich opowiadań, niż galerią wykresów z hamowni i katalogiem części zamiennych. 

Ale do rzeczy.

Odcinek pierwszy - INTRO

Wszystko zaczęło się od jednego z odcinków kultowego programu motoryzacyjnego "4x4" , w którym to niemniej kultowy Pan Andrzej Borowczyk przedstawiał relacje z rajdów WRC. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem (wtedy jeszcze nie wiedząc co to za pojazd) niesamowity niebieski samochód na złotych felgach. Parę tygodni później w saloniku prasowym wypatrzyłem ten sam samochód na okładce grudniowego Auto Sportu. Szerokim gestem wydałem ostatnie pieniądze z komunii i za astronomiczną wówczas kwotę 6,99 PLN nabyłem swój egzemplarz tego magazynu. Już wtedy uświadomiłem sobie, że sport motorowy jest cholernie drogi, skoro Auto Sport kosztował ponad 3 razy tyle co Bravo Sport, (1,99 PLN o ile mnie pamięć nie myli). Tak czy owak wtedy się zaczęło, wtedy postanowiłem, że kiedyś będę miał niebieską Imprezę Turbo na złotych felgach.

 

>>FAST FORWARD 18 YEARS>>


2017 rok, wrzesień. Po wielu miesiącach przeglądania internetu, ślinienia się do monitora i ogólnego lizania loda przez szybę zapadłą decyzja. Kupuję. Po długich i żmudnych poszukiwaniach nabyłem wreszcie wymarzoną Imprezę. Poniżej kilka suchych faktów:

Subaru Impreza GT MY00
Produkcja: listopad 1999, pierwsza rejestracja marzec 2000, pod koniec 2014 roku auto sprowadzone z Holandii. Ja jestem drugim właścicielem w Cebulandii. 
Nalatane w momencie zakupu: 236 000 km z groszami

 

Mechanicznie auto jest całkowitą serią, na czym bardzo mi zależało, z wyjątkiem wydechu SuperSprinta, który wg mojego mechanika powinien dodać trochę koni, ale jako, że nie mam ambicji na cyferki od momentu zakupu nie hamowałem auta. Od poprzedniego właściciela wiem, że Holender lubił przed zaśnięciem zadzwonić żeby posłuchać silnika i wydechu. Oczywiście nie muszę wspominać, że gonił teżdo granicy bo chciał odkupić. We wnętrzu pod oryginalnym daszkiem dołożone są również gałgany od temperatury oleju, ciśnienia oleju i ładowania turbo. Brak klimy bo masa wrogiem osiągów, brak poduszek i ABS-u bo "we die like real man". 

Buda co najważniejsze jest zdrowa, prosta i bez rdzy. Wizualnie jest też parę modów, które może nie powodują, że dziewczyny ściągają majtki przez głowę, ale już trzykrotnie usłyszałem od chłopców w wieku 4-6 lat "Patrz mama jakie fajne auto" więc robią robotę. Po pierwsze w setupie letnim samochód stoi na 17 calowych OZ Superleggera w jedynym słusznym kolorze, zaślepki halogenów z naklejkami mocy (STI - dodają po 5 koni), różowy znaczek na grillu, a z tyłu wysoki parapet wykonany w znanej nawet w NASA technologii laminat.  

 

W momencie zakupu samochód wyglądał tak:

 

13245258_1110042062404594_4007323996277897155_n.jpg.2d6a31668cc2bb5504763202813a8a66.jpg

 

Od pierwszego kilometra banan nie schodzi mi z twarzy, i ciągle mi tych kilometrów mało. 

 

W kolejnym odcinku więcej zdjęć i przygód jakie razem z Bulgotkiem zaliczyliśmy. 

 


 

  • Like 1
  • Upvote 4
Link to comment
Share on other sites

Historia chyba jak u większości z nas odnośnie lunatykowania i mokrych snów z wściekłą Imprezą wklejającą się w kolejne zakręty :) dawaj fotki bo onaniści czekają :D ja też żeby nikt nie mał za złe :)

Link to comment
Share on other sites

Piszecie często w listach z prośbą o kolejne zdjęcia, w związku z tym poniżej krótka dokumentacja foto, jak auto prezentowało się w chwili zakupu. 

Zgodnie ze sztuką tuż po zakupie auto przeszło serwis olejowy. Wymieniono olej w silniku (Motul 8100 X-cess 5W40), w skrzyni oraz tylnym dyfrze (Motul Motylgear 75W90), filtr oleju, paliwa, powietrza. Szczególnie pozytywnie zaskoczony byłem po wymianie oleju w skrzyni, w moim odczuciu biegi wchodzą lepiej a sama skrzynia pracuje odrobinę ciszej. 837243517_7_1080x720_gt-my99-sti-look-.jpg.f30d384069f7a9087badf878c29d2f46.jpg837243517_5_1080x720_gt-my99-sti-look-podkarpackie.jpg.3ffbb3878282d3e70eef6f6a4a5c86d4.jpg837243517_9_1080x720_gt-my99-sti-look-.jpg.3a073fae4d2867d74ff4696c4b55ae08.jpg837243517_11_1080x720_gt-my99-sti-look-.jpg.ea1a5f344aeaa07b40f1896e62607e36.jpg

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Spokojnie, Bulgotek potrafi się też ubrudzić, co widać na załączonym zdjęciu. Dodatkowo widać pierwsze grube mody jakie poczyniłem. Po pierwsze z auta wyleciał aftermarketowy różowy znaczek z logo STI (ni pies, ni wydra, widocznie komuś przede mną się podobało), na którego miejsce wjechał czarny znaczek z ebaya, który jednak nie grzeszył trwałością i ostatnio go zgubiłem. Na szczęście brak jest już uzupełniony OEM znaczkiem więc wszystko jest jak ma być. Drugi smaczek to numer rejestracyjny spod lady. Nie każdy zwraca uwagę, ale mi się gęba cieszy, że mam na tablicy trzy piątki :)

 

IMG-20170215-WA0000.thumb.jpeg.b4c7afb2619d29b9fd2fb7367c5dc7fb.jpeg

 

Pod koniec listopada, mieliśmy z Subarem pierwszą przygodę. Ktoregoś dnia rano usłyszałem przy skręcaniu charakterystyczny odgłos przelewającej się cieczy. Coś jakby mniej więcej:

 

 

Dodatkowo zaobserwowałem ubytek płynu chłodniczego. Przyznam szczerze, że przed oczami przeleciało mi całe życie, a w uszach dzwoniło "UPG, UPG, UPG". Po dwóch dniach domorosłych obserwacji, testów i leczenia internetem, wizyta u mechanika rozwiała wszelkie obawy - winna luźna opaska na dolnym wężu od chłodnicy i to tamtędy ubywało płynu. Cały stres i nerwy zniknął jak ręką odjął. Niech rzuci kamieniem ten któremu nie zdarzyło się choć odrobinę popuścić dolnym wężem? 

 

Rozwiązawszy problem motoryzacyjnym odpowiednikiem majtek chłonących Tena Lady, ruszyliśmy wspólnie w stronę zachodzącego słońca.

 

Tak na prawdę to nie bo odbierałem auto już po zmroku. 

Ciąg dalszy nieuchronnie nastąpi...

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Silnik jest zdrowy, nie bierze oleju, płynu od listopada nie ubyło nawet o 1 mm. Zresztą papiery jakie mam z Holandii wskazują, że przy 168 kkm przeszedł kapitalny remont z nowym short blockiem. 

Pod zaślepkami na chwilę obecną nie ma halogenów, ale docelowo mają być. 

 

Z okazji wymiany opon na zimowe pozwoliłem sobie na delikatną sesję plenerową której efekty można podziwiać na okładce kalendarza forumowego na bieżący rok. 

IMG_0652.thumb.jpeg.35df231a70e0bf8122200491c6502098.jpeg

 

Przy okazji zmiany ogumienia na gumowe postanowiłem zimowe felgi pomalować/okleić Plastidipem na kolor Gun Metal. Uznałem, że będzie to praktyczniejsze a poza tym tak zabezpieczony felunek lepiej zniesie zimę. Plastidip kładł się bardzo dobrze, dwie puszki w zupełności wystarczyły na 4 warstwy. Efekt finalny wygląda tak (zdjęcia z telefonu więc jakość byle jaka):

14877819_1328145627218685_2094044996_n.thumb.jpg.c33332068ac2b5a1ddae926b727c3f56.jpg

 

Przymiarka:

14914987_1328145553885359_1338657633_n.thumb.jpg.3d6f4d9e6c2e887e18bdecbc293f0151.jpg

 

I Sylwester na wzgórzach Beverly Hills:
Przechwytywanie.JPG.215c6fa2999fe5d5c0d0db708dbcc2fb.JPG

Edited by Tutek
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Dnia 6.05.2017 o 12:58, Tutek napisał:

>>FAST FORWARD 18 YEARS>>


2017 rok, wrzesień

Fast Forward i to w przyszłość ;)

 

Bardzo fajna Impreza i bardzo fajnie się czyta. Oby tak dalej!

Link to comment
Share on other sites

Ha, rzeczywiście, Impreza jest tak szybka, że zakrzywiła czasoprzestrzeń. Oczywiście chodziło o wrzesień 2016. Brawo za spostrzegawczość! 

 

Mam nadzieję, że to ostatnia taka wpadka, bo jest jeszcze parę rzeczy do opisania, a nie mam żadnego papierka potwierdzającego, że jestem dysdebilem, żeby mieć na co zwalić. 

 

SPOILER ALERT!!! ZIMA!!!

5919dc6bbb8fa_Spoileralert.PNG.e277f83459fbe3d59a9027b2e8f18dbe.PNG

 

Logiczną koleją rzeczy po słonecznej i ciepłej jesieni nadeszła jeszcze słoneczniejsza i jeszcze cieplejsza zima. Powyższe zdjęcie dokumentuje codzienną poranną procedurę kontroli oblodzenia elementów nośnych Bulgotka. Szczęśliwie dzięki skrupulatności obsługi technicznej udało się uniknąć awaryjnych sytuacji. Niemniej zdarzyła się jedna dość kuriozalna kiedy to padłem ofiarą eko-terrorystki. Pewnego ranka jak co dzień odpaliłem Bulgotka żeby się nagrzał, a ja w międzyczasie wydrapie w przedniej i tylnej szybie wizjery, żeby się poczuć jak w World of Tanks. Silnik pracuje, auto się grzeje, ja odprawiam rytuał ze skrobaczką. Jak to na mrozie z wydechu unosi się chmura ciepłego powietrza imitując sygnały dymne wysyłane przez plemię wojowniczych Komanczów. Nikomu z Bulgotkiem nie wadzimy, zreszta już za sekundkę ruszymy w świat. niestety nasz poranny rytuał nie spodobał się jednej z przechodzących emerytek, która zmierzyła mnie nienawistnym spojrzeniem i syknęła: "Tylko byś pan kopcił i smrodził tym autem", po czym udała się w sobie tylko znanym kierunku. Musze przyznać, że poprawiła mi humor na cały dzień. 

ZBŁĄKANA STRZAŁA AMORA

 

Podczas wcześniej wspomnianego serwisu olejowego doniesiono mi, że lewy tylny amortyzator zaczyna się pocić. Jako, że lubię traktować samochody z uczuciem i rozpieszczać ich tak jak rozpieszczam siebie, podjąłem jedyną słuszną decyzję. Skoro ja nie lubię się pocić, tym bardziej Bulgotek nie zasługuje na to aby doświadczać tego parszywego stanu. Szybki oblot internetu zaowocował zamówieniem 4 nowych amortyzatorów Kayaba Excel G, nowych górnych mocowań oraz osłon i odbojów.

Dywan.PNG.00810e08c26a9145e03ab325619a1fe5.PNG

 

Uprzedzam pytania jakie mogły się nasunąc wytrawnym czytelnikom tego wątku:

- tak, jest to oryginalny turecki dywan z dworu Sułtana Sulejmana XVII, 

- nie nie jest na sprzedaż.

 

W myśl zasady "dajcie mi ludzi to będę robił" zleciłem wymianę zaufanemu serwisowi. przy okazji ustawiono geometrię (krążą słuchy po mieście, że moje ustawienia zapisano jako szablon dla innych Imprez GT), oraz rozwiązano problem nie cofającego się tłoczka w prawym przednim zacisku. Auto jak ręką odjął przestało wydawać autystyczne piski. Przy okazji dowiedziałem się, że mam zamontowane agresywne klocki hamulcowe. Być może, ja żyje z nimi w zgodzie, nawet do mnie nie pyskowały. 

Jak na razie to tyle, w kolejnym odcinku prawdziwa bomba. 

Na koniec Bulgotek przy paśniku.

 

5919e057c8a7e_Panik.PNG.5091137333792f10b73e493313bc6822.PNG

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Dnia 15.05.2017 o 19:07, Tutek napisał:

rytuał nie spodobał się jednej z przechodzących emerytek, która zmierzyła mnie nienawistnym spojrzeniem i syknęła: "Tylko byś pan kopcił i smrodził tym autem", po czym udała się w sobie tylko znanym kierunku.

Zapewne do kościoła na poranną mszę... Znam to. Mnie sąsiadka straszyła strażą miejską, że "przyjadą i mi prawo jazdy zabiorą". :rolleyes:

 

Fajnie poczytać coś napisanego z tak fajnym, luzackim poczuciem humoru. ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Pytacie często w listach jaki jest dalszy ciąg przygody z Bulgotkiem. Spieszę zatem z odpowiedzią. 

Wytrawni czytelnicy tego wątku na pewno nie przeoczyli zapowiedzi prawdziwej bomby w poprzednim odcinku. A mianowicie Bulgotek został uszkodzony i jest na L-4. Ale po kolei. 17 marca roku Pańskiego 2017 zostałem najechany stojąc na światłach i czekając na zielone. Cała historia z miejsca zdarzenia zasługuje na osobną opowieść, dość powiedzieć, że Pani Kierowniczka, która była sprawczynią całego zamieszania zaproponowała mi "dam Ci 200 złotych i kupisz sobie nowy zderzak na szrocie". Grzecznie odpowiedziałem, że za 200 zł to tego auta nawet nie zatankuje a co dopiero naprawić po kolizji, co u sprawczyni wywołało furię i agresję. Widząc z jakim kalibrem człowieka mam do czynienia zawołałem policję. "POLICJA! POLICJA!" wołałem bite trzy godziny zanim przyjechali. Przyjechawszy wymierzyli sprawiedliwość karząc sprawczynię mandatem, a mi otwierając drogę do postępowania likwidującego szkodę w PZU. 

Jak już opisywałem w wątku o ubezpieczeniu samochodu, generalnie postawa PZU woła o pomstę do nieba. Wszystkie decyzje wydawane ostatniego dnia dopuszczalnego terminu, oględziny robione na odwal się, dokumentacja z wypadku raz ginie, raz się odnajduje. O zaniżaniu odszkodowania nie wspomnę bo pierwsza ich wycena to 3 tysiące brutto, podczas gdy warsztat w którym likwiduję szkodę wycenił całą naprawę na 11 700 brutto. Tak czy owak ja mam czas, ochotę i zapał więc PZU nie popuszczę i mam zamiar jeszcze wyszarpać ile się da za uszkodzenia ciała (stłuczenie kręgosłupa, 6 tygodni bólu przy każdym ruchu) oraz za utratę wartości samochodu bo już nie jest bezwypadkowe. 

Co do samego Bulgotka to straty prezentują się tak: pęknięta lewa lampa, złamana klapa, połamany zderzak z hokejami, uszkodzone wzmocnienie pod zderzakiem, uszkodzony pas tylny. Poniżej parę zdjęć, na widok których do dziś serce mi krwawi. Szczęśliwie po 3 miesiącach przepychanek z PZU, oraz oczekiwaniu na nowiuteńkie części od środy auto jest u Pana Doktora i się naprawia. 

IMG_1680.thumb.JPG.429c34b9e23dd0d9d8e21cb1676af47a.JPGIMG_1693.thumb.JPG.5b4159285f93005a84698ae3ea029bf3.JPGIMG_1712.thumb.JPG.039a533f3a2b3635b9b1501fd81e7ed8.JPGIMG_1740.thumb.JPG.60b84d143f16add4389dd5d2e8ebb88f.JPG

 

W międzyczasie samochód spokojnie czekał na swoją kolej w cieplutkim garażu, a dodatkowo pieniądza zaoszczędzone na paliwie przeznaczyłem na nowe sprzęgło i uszczelnienie pompy wspomagania gdyż zaczęła się pocić. 

 

Jeszcze za pamięci, w międzyczasie z zimowych felg zaczął złazić Plastidip. Powłoka złożona z 4 dość mokrych warstw wytrzymała ponad 4 miesiące, moim zdaniem powinna chyba jednak trochę dłużej, dlatego na następny sezon felgi lecą do piasku i malowania na złoto. Chyba, że w głowie urodzi mi się jakiś nowy kolor. Długo chorowałem na fluo orange, który ładne pasowałby do 95H budy, ale potem zobaczyłem zdezelowanego Passata B5 w takiej konfiguracji i mi przeszło. 

W następnym odcinku mam nadzieję będę się już mógł pochwalić odebranym i naprawionym Bulgotkiem. 

Link to comment
Share on other sites

PZU to dziad-firma jakich mało. Zastanawiam się dlaczego ludzie z takim uporem korzystają z usług tego zakładu. Przecież tam się czas zatrzymał 30 lat temu jeśli idzie o obsługę klienta. I tu nie mówię tylko o OC na auta. Tak samo jest w warstwie ubezpieczeń mieszkaniowych.

Grunt żeby sprawa z Imprezą dobiła do szczęśliwego końca. ;)

Link to comment
Share on other sites

Każda firma ubezpieczeniowa nie jest chętna do płacenia adekwatnej kwoty odszkodowania. przechodziłem to z poprzednim autem i niestety poddałem się. teraz na wszystko zbieram faktury, rachunki itd oraz jak auto zacznie jeździć jadę do rzeczoznawcy PZMOT żeby określił jego wartość itd.

Życzę z całego serca wytrwałości i sukcesu w starciu ze złodziejami!!!

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Witam po dość dłuższej przerwie. 

Samochód naprawiony, odebrany. Działa jeździ i daje frajdę jak wcześniej, a może nawet i bardziej po tych 3 miesiącach rozłąki. Wojna z PZU trwa dalej, chociaż za auto zapłacili ponad 12 tys. zł to nie jest to moje ostatnie słowo. 

Tak wyglądał w dzień odbioru, jeszcze na zimowych kołach:
IMG_20170613_183928.thumb.jpg.8fc3cb6e7dfca62b9af403aac12b97e3.jpg

 

Tak po tydzień temu, po 4 godzinach zabawy w mycie i woskowanie:

IMG_20170718_194900.thumb.jpg.c2aeb03ead3f657bcad61de4f6183b15.jpg

IMG_20170718_194851.thumb.jpg.91ebab96442e06502c600b309bf5f878.jpg

IMG_20170718_194940.thumb.jpg.6ffa472bb687f5423abd01085063817a.jpg

 

W międzyczasie wleciały grube mody, czyli prosiak na lusterko i tylną klapę:IMG_20170622_195539.thumb.jpg.540445b058d8916f38d0b6db2d7972da.jpg

Jako początkujący użytkownik Subaru pewnych rzeczy uczę się na własnych błędach i pomyłkach. A wiadomo, że najlepiej uczyć się na błędach ale cudzych. Żeby ułatwić życie innym forumowiczom chciałbym się podzielić sytuacją, która dość mocno utrudniła moje życie. Do rzeczy: po zakupach w centrum handlowym udając się do samochodu powiedziałem na głos:
- Zróbmy sobie parę zdjęć, tak mało mamy wspólnych fotografii...
Towarzysząca mi wówczas narzeczona dość szybko odrzuciła ten pomysł:

- Nie teraz, jestem zmęczona, źle wyglądam...
Nie do końca przemyślawszy jakie ściągam na siebie konsekwencje, odparłem zgodnie z prawdą:
- Nie mówiłem do Ciebie, do samochodu mówię...

 

Szczęśliwie nie musiałem testować jak się śpi w GT-ku, ale co się naprzepraszałem to moje. W związku z tym uczulam: lepiej i bezpieczniej rozmawiać ze swoim Subaru w samotności. 

Dziękuję wytrawnym czytelnikom za śledzenie wątku. Pozdrawiam i do zobaczenia w kolejnym odcinku. 

Edited by Tutek
  • Haha 1
  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Najprościej w punktach sprawa wyglądała tak:

1. Zgłoszenie szkody w PZU. 

2. Oględziny rzeczoznawcy PZU. Tutaj pierwsze schody bo PZU wysłało rzeczoznawcę pod zły adres i zmiana adresu spowodowała opóźnienie w oględzinach wynoszące 3 dni. 

3. Wycena PZU na ok. 3 400 PLN brutto. W wycenie takie ciekawostki jak np. nowy zderzak kompletny za 180 zł. 

4. Przekazanie auta do naprawy bezgotówkowej. Warsztat robi wycenę na 11 250 zł brutto. 

5. PZU wnosi o dodatkowe oględziny. 

6. Dodatkowe oględziny na które czekam 2 tygodnie. 

7. Po dodatkowych oględzinach PZU uznaje większość szkód ale nie wszystkie. 

8. Kolejne odwołania i wreszcie po ponad 2 miesiącach PZU uznaje kosztorys. 

 

Jak wspomniałem w wątku ubezpieczeniowym przez cały proces kontakt z PZU był wybitnie utrudniony (ginęły im dokumenty, znikały i pojawiały się załączniki, a każdą odpowiedź wysyłali w ostatnim, dopuszczalnym terminie). W sumie cała szarpanina zajęła ponad dwa miesiące, zamknęła się kwotą 11 500 zł, plus 1000 zł za wynajem samochodu zastępczego. 

 

W toku są jeszcze sprawy o odszkodowanie zdrowotne oraz utratę wartości handlowej samochodu. 

 

Generalnie nie polecam. Mocne 1/10. Następne OC wykupuję w PZU. 

Link to comment
Share on other sites

Sam ogarniasz drogę formalną czy masz jakiegoś mentora?

Tu myślę że plusem jest to że jest PZU. Ja szarpalem się z Axa i dałem sobie spokój bo krótki wentyl bezpieczeństwa mam i emocje brały górę. Cieszę się że Tobie się udało i auto nie poszło na zmarnowanie a też jakaś wskazówką dla innych będzie.

Daj jakieś foto wnętrza:)

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 3 weeks later...

Witam. 

Pytacie często w listach jak wygląda wnętrze mojego Bulgotka. Odpowiadam dokumentacją fotograficzną. 

IMG_20170805_102903.thumb.jpg.273b756776d87da8a34d9c921775010a.jpg

 

IMG_20170805_102908.thumb.jpg.9181b81dce949788cabe691641c2c9bb.jpg

 

Wnętrze jak widać też jest grubo pomodzone. Czarno-niebieska tapicerka z alcantary, dodatkowe gałgany pod oryginalnym daszkiem oraz (mój wkład w projekt) biała gałka od STi. 

 

Przy okazji, w związku z tym, że padła mi żarówka od podświetlenia wskaźnika poziomu paliwa i temperatury cieczy postanowiłem ogarnąć temat podświetlenia całej deski. Profilaktycznie wymieniłem wszystkie żarówki w zegarach, panelu nawiewu i przyciskach. Operacja zajęła mi cały boży dzień, ale wyszedłem z niej zwycięsko. Tak wygląda efekt końcowy. 

IMG_20170830_230155.thumb.jpg.f50e227ac50280a0914a631398328780.jpg

Przy okazji odkryłem, że część przełączników w Imprezie GT pochodzi wprost że Skyline GT-R.

IMG_20170828_192629.thumb.jpg.bc2eb2dfc3bc2f65ae470a55e93ab517.jpg

Edited by Tutek
Link to comment
Share on other sites

8 godzin temu, SAAB2.3AERO napisał:

Jakiej firmy masz dodatkowe zegarki?

Omori, temperatura oleju, boost i ciśnienie oleju. Wymiarowo (45 mm) idealnie pasują w oryginalny daszek, a wyglądem są bardzo podobne do obrotomierza/prędkościomierza więc wyglądają jak fabryczne. 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...