Jump to content

Zmiana VW Passata na Forka wrażenia z jazdy


byniek

Recommended Posts

Ponownie witam wszystkich forumowiczów. Tak jak w nagłówku, nieco karkołomny temat, ale do rzeczy. Jestem posiadaczem passata sedana 2.0 diesel 140km wersja sportline 2005. ze względu na kończący się rok 22% Świętego Mikołaja, postanowiłem żonie (i sobie) zafundować zmianę samochodu. Poza tym pasek ma przejechane 84 tysiące i kolejka chętnych jest ciut duża:) Objechaliśmy na jazdach testowych: Grand Vitarę, Outlandera, Kugę, X-Traila, Sportline. Na koniec zostawiłem forestera. Żona jak go zobaczyła zaczęła kręcić nosem (niezbyt ładny, mało atrakcyjny środek, nie czyści butów po wejściu do samochodu :) .... itd itp... ). Po jeździe próbnej banan na dziobie i hasło: TO JEST TO. A poniżej subiektywne wrażenia jako pasażer:

1. Miękki i pływający w stosunku do paska (wrażenie że buja się jak "majtki na statkach :).

2. Nie jest to komfort limuzyny i to trzeba jasno powiedzieć

3. Ideał na polskie styrane drogi.

4. Idelany samochód dla mojej żony z skłonnościa do "deptania"

5. Wkurzające "drobiazgi" , czyli niespasowane i trzeszczące plastiki, kiepskawa jakość wykończenia.

6. Prawdą jest że ten samochód się kocha ze wszelkimi jesgo ułomnościami albo przechodzi obojętnie.

7. Wystarczająca dla mnie jest 2.0 benzyna. I nie rozumiem opinii, że tylko 2,5 turbo, bo 2.0 to mułowate taczki. 2.0 spokojnie daje radę (wiem co mówię bo pasek miał 140 km i 320nm momentu obrotowego ). Poza tym wydaj mi się że trzeba najpierw podszkolić technikę jazdy aby w pełni wykorzystywać te 2.0 i potem iść w górę (jeżdżę 50 tysi rocznie jako przedstawiciel handlowy tak więc nie jestem świętym za kółkiem ). Widziałem kiedyś film instruktażowy, gdzie gość zwykłą renówką clio bodajże 2.0 "gonił kota" na zakrętach paru lancerom EVO IX (szkolenie dla świeżych nabywców EVO :) ) I pamietam słynne zdanie kierowcy rajdowego "proste są dla szybkich samochodów, zakręty dla szybkich kierowców"

A teraz o pracy SPRZEDAWCÓW:

1. Generalnie luzik, zrobił się rynek producenta (vat 22% ) i nie ma szału. "jak pan nie kupi, jutro mogę go sprzedać "

2. Byłem w poniedziałek umówiony na oglądanie samochodu. Rozmawiałem ze sprzedawcą i pojawił się gość chętny na subaru STI (za 250 tysi ). Sprzedawca stracił zainteresowanie moją osobą i podjął temat z gościem. Pozostawię bez komentarza. Pozostali sprzedawcy, bardzo pilnie pracowali aby nie zostali podejrzani że chcą ze mną nawiązać kontakt. Stałem jak pajac z zaciekawieniem oglądając samochody wystawowe.

3. Kiedy już zaszczycił mnie łaskawie sowją obecnością i uzgdanialiśmy warunki zakupu w radiu puścili chyba jego ulubioną piosenkę bo bujał się na krzesełku i nucił :) Śmiać się czy Płakać ?

4. Subaru handluje samochodami za kwotę powyżej 100 tysiaków. Mam do wydania ciężko zarobione pieniądze. Chyba w salonie stwierdzili że skoro są już tak exclusive, to mogą sobie pozwolić na styl "nie będzie klient zawracał nam d...py ". I takich frajerów którzy chcą zostawić u nich kasę to mają na pęczki (poczekamy na 1 kwartał 2011 ).

5. Samochód OK. Obsługa pożal się boże.

 

Zbyszek

Link to comment
Share on other sites

Mogę Ci wysłać na PRV. Nie lubię ludziom robić koło pióra, chociaż jak wyszedłem to miałem taką ochotę (ale złość mi szybko przechodzi ). Poza tym to temat dla Właściciela salonu. Skoro ma takich sprzedawców i tego nie widzi, to jego problem i ja tego nie zmienię ( i nie chcę )

Link to comment
Share on other sites

Na "pocieszenie" , mogę stwierdzić że fatalny poziom obsługi dotyka większość salonów samochodowych. Fenomenem dla mnie jest to, że sprzedając auta za kilkadziesiąt / kilkaset tysięcy, zatrudnia się armię dyletantów (ktoś powie że kiepsko płacą, ale na sali w Tesco również ). Potem właściciele salonów narzekają. Znajomy kupował Outlandera w niemiecki salonie i był zszokowany in plus, jak został potraktowany. Jak ja się chciałem przejechać outlanderem w POLSKIM salonie musiałem podpisać klauzulę o obciążeniu mnie kwotą 20 tys za uszkodzenie fury podczas jazdy. Za kawę musiałem zapłacić 2 złote w dystrybutorze w salonie. Jak poprosiłem o herbatę dla 5 letniego syna to usłyszałem że firmowej nie posiadają i że stacja benzynowa jest 100 m od salonu. Czy jak tak dużo wymagam ????

Link to comment
Share on other sites

... Żona jak go zobaczyła zaczęła kręcić nosem (niezbyt ładny, mało atrakcyjny środek, nie czyści butów po wejściu do samochodu .... itd itp... ). Po jeździe próbnej banan na dziobie i hasło: TO JEST TO.
To tak samo jak moja. Najwyraźniej KTM (Kobiety Tak Mają) :wink:

 

A co do sklepów... przepraszam - salonów. Wygląda na to, że za dobrze owe "salony" zarabiają i w związku z tym do prawdziwych salonów jeszcze daleko. Np. w Rzeszowie odpuściliśmy sobie przejażdżkę Quashquaiem i SantaFe, bo panowie najwyraźniej nie byli zainteresowani, a le w innych sklepach nie było tak źle. Natomiast w Subaru jest jeden pan, który się bardzo stara, i drugi, który tylko pracuje i lepiej mu w tym nie przeszkadzać. :wink:

Link to comment
Share on other sites

Aha. Zapomniałem o jednym. Pierwszy telefon do Subaru i próba umówienia się na jazdę próbną:

Ja: Czy macie Państwo Forestera do jazdy próbnej?

Salon: Tak mamy

Ja; Czy mógłbym umówić się na jazdę próbną?

Salon: Muszę zapytać kierownika.

ja: ????????

Salon: Kierownik jeździ tym subaru i muszę zapytać czy zostawi go na sobotę...

Ja: To może Pan zapytać?

 

Pozostawię bez komentarza...

Link to comment
Share on other sites

byniek, mozesz powiedziec ktory salon. Dyrekcja chetnie przeczyta i jestem pewny ze obsluga chwilowo sie polepszy :mrgreen:

Wbrew pozorom to pomoze w ulepszeniu bieznesu sip. Ja juz pisalem nie raz o przygodach salonowych. I czasami to jest tak, ze pracownik robi co chce. A potem zdziwiony szef czyta forum i mu oczy z orbit wychodza.

Link to comment
Share on other sites

Masz rację "obsluga chwilowo sie polepszy". Konkluzja jest taka że nie kupię samochodu w tym salonie. Kupię prawdopodobnie od brokera który zadbał o to abym był zadowolony z jego obsługi. Od gościa, który ma czas dla mnie i słucha to co mówię. samochód będzie w marcu 2011. Dlaczego mam uczyć osoby Zarządzające w Salonach jak powinna wyglądać obsluga klienta ktory przynosi w zębach 120 tysi?

Link to comment
Share on other sites

Aha. Zapomniałem o jednym. Pierwszy telefon do Subaru i próba umówienia się na jazdę próbną:

Ja: Czy macie Państwo Forestera do jazdy próbnej?

Salon: Tak mamy

Ja; Czy mógłbym umówić się na jazdę próbną?

Salon: Muszę zapytać kierownika.

ja: ????????

Salon: Kierownik jeździ tym subaru i muszę zapytać czy zostawi go na sobotę...

Ja: To może Pan zapytać?

Uważam, że jazdy próbne winny być odpłatne !

 

Wtedy salon oferuje konkretną usługę, a klient może wymagać należytego jej wykonania. Wyeliminowani zostaną pseudo-klienci, którzy w ogóle nie są zainteresowani zakupem. A w razie zakupu, kwota mogłaby zostać zwrócona.

 

Niech godzina kosztuje 200-400 PLN, czy to tak duży koszt w porównaniu do ceny pojazdu? Raczej nie. A jak ktoś chce, to mógłby testować nawet cały dzień...

 

Podczas 30 minut jazdy testowej nie da się poznać i obiektywnie ocenić auta !

 

Dla przeciwwagi podam przykład sprzed kilku lat, gdzie przedstawiciel pewnego szwedzkiego koncernu samochodowego przyjechał do mnie autem blisko 100 km na jazdę próbną !

Link to comment
Share on other sites

byniek, no a tym, ze zatrzymasz info dla siebie to co polepszysz? Obrazisz sie i kupisz sobie gdzie indziej. No fajnie, tez bym tak zrobil. Tylko jak nie mowisz ktory salon/pracownik itp, tylko ogolnie, to po co w ogole to pisac?

Link to comment
Share on other sites

Aha. Zapomniałem o jednym. Pierwszy telefon do Subaru i próba umówienia się na jazdę próbną:

Ja: Czy macie Państwo Forestera do jazdy próbnej?

Salon: Tak mamy

Ja; Czy mógłbym umówić się na jazdę próbną?

Salon: Muszę zapytać kierownika.

ja: ????????

Salon: Kierownik jeździ tym subaru i muszę zapytać czy zostawi go na sobotę...

Ja: To może Pan zapytać?

Uważam, że jazdy próbne winny być odpłatne !

 

Wtedy salon oferuje konkretną usługę, a klient może wymagać należytego jej wykonania. Wyeliminowani zostaną pseudo-klienci, którzy w ogóle nie są zainteresowani zakupem. A w razie zakupu, kwota mogłaby zostać zwrócona.

 

Niech godzina kosztuje 200-400 PLN, czy to tak duży koszt w porównaniu do ceny pojazdu? Raczej nie. A jak ktoś chce, to mógłby testować nawet cały dzień...

 

Podczas 30 minut jazdy testowej nie da się poznać i obiektywnie ocenić auta !

 

6 samochodów po 400 zł = 2400zł. Już się robi kwota

Pseudoklient który poświęca własny czas na jazdę testową?

Link to comment
Share on other sites

Aha. Zapomniałem o jednym. Pierwszy telefon do Subaru i próba umówienia się na jazdę próbną:

Ja: Czy macie Państwo Forestera do jazdy próbnej?

Salon: Tak mamy

Ja; Czy mógłbym umówić się na jazdę próbną?

Salon: Muszę zapytać kierownika.

ja: ????????

Salon: Kierownik jeździ tym subaru i muszę zapytać czy zostawi go na sobotę...

Ja: To może Pan zapytać?

Uważam, że jazdy próbne winny być odpłatne !

 

Wtedy salon oferuje konkretną usługę, a klient może wymagać należytego jej wykonania. Wyeliminowani zostaną pseudo-klienci, którzy w ogóle nie są zainteresowani zakupem. A w razie zakupu, kwota mogłaby zostać zwrócona.

 

Niech godzina kosztuje 200-400 PLN, czy to tak duży koszt w porównaniu do ceny pojazdu? Raczej nie. A jak ktoś chce, to mógłby testować nawet cały dzień...

 

Podczas 30 minut jazdy testowej nie da się poznać i obiektywnie ocenić auta !

 

Dla przeciwwagi podam przykład sprzed kilku lat, gdzie przedstawiciel pewnego szwedzkiego koncernu samochodowego przyjechał do mnie autem blisko 100 km na jazdę próbną !

 

no fajny pomysł masz

przetestuj sobie tak z 5 - 10 fur

a potem kup tylko jedną

zobaczymy czy wtedy będziesz tak mówił jak wyskoczysz z kasy ot tak bo nie byłeś pewny czy ten samochód jest taki jak ty chcesz

Link to comment
Share on other sites

subleo, ale w ten sposób stracisz możliwość porównania kilku aut różnej marki,kupisz jedno a za pozostałe jazdy próbne nikt ci nie zwróci.Są tacy co wybierają spośród 5-7 aut i wydanie ok.2 tys.zł na jazdy próbne to sporo,można już kupić coś konkretnego do nowego autka.

Link to comment
Share on other sites

byniek, no a tym, ze zatrzymasz info dla siebie to co polepszysz? Obrazisz sie i kupisz sobie gdzie indziej. No fajnie, tez bym tak zrobil. Tylko jak nie mowisz ktory salon/pracownik itp, tylko ogolnie, to po co w ogole to pisac?
Nie obrażam się. Po prostu uważam, że wymienianie salonów nic nie zmieni. Pracownicy dostaną po du..ie/premi. Po 2 tygodniach wszytsko wróci do normy. Idą swięta i parę osób zostanie bez premii bo jakiś nadgorliwy derektor postanowi zadziałać najprostszą metodą. Sytuacja którą opisałem nie zabolała mnie finansowo, jedynie emocjonalnie. Tak jak napisałem, MAMY wybór z jakiego salonu/brokera skorzystać.
Link to comment
Share on other sites

Uważam, że jazdy próbne winny być odpłatne !

 

Wtedy salon oferuje konkretną usługę, a klient może wymagać należytego jej wykonania. Wyeliminowani zostaną pseudo-klienci, którzy w ogóle nie są zainteresowani zakupem. A w razie zakupu, kwota mogłaby zostać zwrócona.

 

Niech godzina kosztuje 200-400 PLN, czy to tak duży koszt w porównaniu do ceny pojazdu? Raczej nie. A jak ktoś chce, to mógłby testować nawet cały dzień...

 

Podczas 30 minut jazdy testowej nie da się poznać i obiektywnie ocenić auta !

 

Dla przeciwwagi podam przykład sprzed kilku lat, gdzie przedstawiciel pewnego szwedzkiego koncernu samochodowego przyjechał do mnie autem blisko 100 km na jazdę próbną !

 

Proponuje jeszcze bilety wstępu do salonu, po co maja się ludzie szwędać po salonie i obmacywać auta. :roll:

To salon jest dla klienta a nie odwrotnie!!!! Masz prawo prosić o jazdę próbną ile razy chcesz i nie masz obowiązku kupienia tego auta. Mamy 21wiek i duży wybór aut i salonów. To nie czasy kiedy brało się auta jakie stały w salonie.

Link to comment
Share on other sites

I nie rozumiem opinii, że tylko 2,5 turbo, bo 2.0 to mułowate taczki. 2.0 spokojnie daje radę (wiem co mówię bo pasek miał 140 km i 320nm momentu obrotowego ).

 

Przejedź się 2,5 turbo to zrozumiesz różnicę. 2.0 litrowa benzyna to gigantyczny muł w porównaniu z 2,5 litrowym silnikiem doładowanym. A że daje radę...oczywiście, kwestia tego, czego od auta oczekujemy. Z całą pewnością dynamika nie jest porównywalna.

 

 

 

Pozdrawiam

Grzegorz

Link to comment
Share on other sites

Kupię prawdopodobnie od brokera który zadbał o to abym był zadowolony z jego obsługi.

 

a jaki model For. miał do jazd próbnych... :?: .

 

Święta racja. Gdyby nie jazda próbna bylo by zapewne inne autko. Różnica jest tylko taka, że przyszedłem do Salonu z zamiarem kupna samochodu. Nie lubię kombinacji jak idzie samochód na firmę (salon jest tu pewniejszy). Mam świadomość, że jestem dla salonu na dzień dobry jednym z pseudokupujących, jakie stada przewalają sie po salonach. Nie potrafię zarozumieć faktu, że broker dzwoni po 3 razy na dzień i pyta co jeszcze może dla mnie zrobić. W salonie jest atmosfera wyczekiwania na klienta a nie wyjścia do klienta (może wynika to z faktu zmiany VATU ? ). Nie obraziłem się na Salon i nie "strzeliłem focha". Po prostu stwierdziałem, że skoro salon nie wyraża zbytniego zainteresowania moją kasą, to na pewno są ludzie którym się CHCE. Prosty przykład:

1. Dostałem od salonu w ofercie opony zimowe 17 cali. Byłem zainteresowany 16-tkami (mam felgi stalowe). Proszę o zimówki 16-tki. Słyszę "nie da się". Ale mówię że mają Forki z 16-tkami to może coś wymyślimy? Słyszę "nie da się bo system nie puszcza". To może jakiś dodatkowy rabat? Słyszę "nie możemy przekraczać 2%" .

Generalnie z formalnego punktu widzenia jest OK. I o to nie mam pretensji. Można też tak załatwić:

"Spróbuję porozmawiać z Dyrekcją, Spróbuję Panu pomóc, załatwię coś fajnego do samochodu (mogą być dywaniki :) ) . I może gość wcale nie rozmawiać (nie sprawdzę tego ). Ale czuję że komuś zależy. Broker obiecał mojemu 5 letniemu synowi model z Subaru (oryginalny ) i ładny polarek dla mojej żony. Wiem, że wpisał sobie to w koszty i odstawił "marketing" pełną gębą. Ale kupił sobie życzliwość syna i żony. I przede wszytskim moją :)

 

 

Może za dużo wymagam, jestem stary, zrzędliwy i upierdliwy bo pracuję w handlu. Ale w ciągłej walce o klienta jaką codziennie toczę, chciałbym aby ktoś mnie profesjonalnie obsłużył za moją kasę....

 

-- Pt lis 12, 2010 10:49 pm --

 

I nie rozumiem opinii, że tylko 2,5 turbo, bo 2.0 to mułowate taczki. 2.0 spokojnie daje radę (wiem co mówię bo pasek miał 140 km i 320nm momentu obrotowego ).

 

Przejedź się 2,5 turbo to zrozumiesz różnicę. 2.0 litrowa benzyna to gigantyczny muł w porównaniu z 2,5 litrowym silnikiem doładowanym. A że daje radę...oczywiście, kwestia tego, czego od auta oczekujemy. Z całą pewnością dynamika nie jest porównywalna.

 

 

 

Pozdrawiam

Grzegorz

 

Masz rację, tylko ja już mam swoje lata i widzę za dużo na Polskich drogach. Dla mnie wolnyssak 2.0 to fajny kompromis dla żony i dla mnie. Ale 2,5 może kiedyś ???

Link to comment
Share on other sites

Może za dużo wymagam, jestem stary, zrzędliwy i upierdliwy bo pracuję w handlu. Ale w ciągłej walce o klienta jaką codziennie toczę, chciałbym aby ktoś mnie profesjonalnie obsłużył za moją kasę....

 

Różnie klienci odbierają "profesjonalną :?: " obsługę , jedni czują się naciągani (prezenty , kawka :roll: ) inni chca byc głównie sami w samochodzie a sprzedawca im przeszkadza , jeszcze inni kupuja auto a ze sprzedawca rozmawiaja o sprawach z zakupem nie związanych i dziwią się , że w momencie podpisania umowy dostali 2% rabatu i jakies dodatki.......trudno tu znaleśc jakieś rozwiazanie.....dodam , że na 10 co chcą "kupić" kupuje jeden.....może był Pan dziewiąty...... :roll:

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...