Jump to content

Zeby nie bylo tak slodko... - relacja z podrozy do Polski cz


Maciej Drelichowski

Recommended Posts

Poniewaz poprzedni moj post sie skiepscil postanowilem kontynuowac od nowego akapitu, uwazam bowiem, ze mam dosc interesujaca informacje.

 

Zapomnialem wspomniec w mojej relacji ze swiateczno-noworocznej podrozy do Polski o pewnym felerze.

 

Po mroznej nocy, okolo -6 stopni, przy mroznym poranku, wlazlem do samochodu i odpalilem go. Mocny akumulator bez zadnych stekniec zakrecil rozrusznikiem, co wywolalo natychmiastowy zaplon silnika. Obroty ustalily sie natychmiast na dosc wysokim poziomie (klasyczne ssanie), po czym, juz po jakichs 2 sekundach ssanie wylaczylo sie i silnik zgasl ! Cyrk! Ponownie uruchomilem silnik i tym razem ssanie trzymalo prawidlowo i nic zlego sie nie dzialo.

O calej sprawie bym zapomnial, gdyby nie pare dni pozniej dokladnie ta sama hstoria nie powtorzyla sie z identycznym skutkiem, i tylko za pierwszym razem. Przy mniej mroznych porankach silnik lubil po pierwszym uruchomieniu zejsc szybko na niskie obroty, przy ktorych dlawil sie mocno, po czym dawal rade podniesc obroty i krecic juz normalnie.

Ci jest drodzy forumowicze? Kolejny dowod wysokiej specyfiki marki Subaru?

Niestety w Holandii, nie ma mrozow od nowego roku wiec trudno jest cokolwiek sprawdzic.

Czy ktos mial podobne doswiadczenia?

Pozdrawiam.

 

Maciej.

Link to comment
Share on other sites

Nie dalej jak wczoraj odpalałem Outbacka przy prawie -20C i oprócz zaskoczenia jakieś ponad pół sekundy później nic więcej się nie stało. Ślicznie chwilę popykał i odjechał w siną dal (na szczęście zdążyłem wsiąść :) ).

Link to comment
Share on other sites

No u mnie w Audi było ciut inaczej. Otóż zawsze po nocy (nawet latem) odpalałem silnik - raczej nie chciał zaskakiwać za pierwszym razem. Zwykle za drugim albo trzecim zaskakiwał ale podławił się trochę i gasł. Ponieważ byłem poza domem(urlopik) to nie miałem ochoty pojechac na serwis. Żeby silnik zaskoczył dodawałem gazu. Jednak wiem że przy elektronicznym zapłonie jest to szkodliwe dla silnika. W serwisie nie wiedzieli o co chodzi. Po 3 tygodniach problem sam zniknął i nigdy się nie pojawił - przyczyna dotąd nie znana. Teraz w mrozach -20 odpala bez mrugnięcia.

Link to comment
Share on other sites

Jak kiedyś spadła temperatura poniżej -30C (nie pamiętam o ile) to nauczyłem się jak się odpala Eclipsa w taki mróz (z instrukcji obsługi). Otóż należy wcisnąć gaz do końca i odpalać. Zadziałało! :)

Link to comment
Share on other sites

No, no slucham dalej. Interesujace.

Byc moze silniki sa jak udzie i lubia sie przyzwyczajac sie do warunkow atmosferycznych. Zmienilem nagle pogode, autko wpadlo w szok na pierwszym mrozie. A jaki olej mam? Pierwszy byl Castrol 10W-30, a teraz mam Mobil, jakas kaszana... jak mozna olej nazwac jak zabawka dla dziecka. Jak specyfikacja, nie wiem, bo butelka jest w samochodzie.

 

Pozdrawiam

Maciej.

Link to comment
Share on other sites

Przy ostatnim podobnym temacie palnalem straszna glupote, za co strasznie przepraszam :oops: :oops: Cos mi sie pokrecilo, Altsheimer sie odezwal (w tym wieku! :shock: ).

 

Doinformowalem sie, jak to dokladnie bylo z odpalaniem na mrozie (tym razem juz raczej na 80% prawidlowo napisze :wink: ):

 

przed uruchomieniem silnika nacisnac gaz do dna (uruchamia ssanie bodajze :roll: ) - wtedy powinno wssio byc OK

 

TJ

Link to comment
Share on other sites

jak to po co 8) Subaru lepsze,choc sadzac po tym topicu to niektorzy moga myslec inaczej 8)

pozdrawiam

 

Nie ma sie co lamac drobnymi przypadlosciami.

Subaru podlega tym samym prawom fizyki, co inne samochody, wiec i dotycza go podobne problemy, albo i wiecej, ponieaz dochodzi naped 4x4. W avensisie nigdy nie psuja sie srodkowe i tylne dyferencjaly bo ich tam nawet nie ma. W rankingach bezawaryjnosci Forester nie wystepuje na topie, a jedynie Legacy. Kolejne 6 miejsc nalezy do Toyoty.

Nic przeciez sie zlego nie dzieje. Postepuje jedynie zgodnie z przekonaniem, ze nieswiadomosc nie czyni lepszej rzeczywistosci. Dlatego opisuje rozne drobiazgi z moich doswiadczen w uzytkowaniu nowego Forestera ku pozytkowi innych.

Moj przypadek jest nietypowy, nie wiem jakby sie zachowywal moj Forester, gdybym mial wiecej doswiadczen z zima. Przyznaje, ze instrukcji obslugi nie czytalem Moze trzeba wciskac ten pedal przed startem...

Nie lamcie sie chlopaki, tylko kupujcie te Forestery.

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Mój STi zawsze gada od razu. Ale go nie męczę, zanim się nie nagrzeje :wink:

 

Ale chyba nie stoisz kilku minut i nie czekasz ?

Zimny silnik na biegu jałowym jest nie najlepiej smarowany.

Link to comment
Share on other sites

a jak jest po zakonczeniu jazdy?slyszalem ze trzeba chwile odczekac/ok2 min/az turbina ostygnie na ciagłym smarowaniu..drodzy uzytkownicy czy faktycznie odczekujecie tą chwile?

Jak jeżdżę po torze to czekam aż turbo się trochę schłodzi. Przy normalnej jeździe zazwyczaj pod koniec jadęspokojniej (tym bardziej, że tak zwykle i tak wychodzi) i wyłączam od razu.

Link to comment
Share on other sites

a jak jest po zakonczeniu jazdy?slyszalem ze trzeba chwile odczekac/ok2 min/az turbina ostygnie na ciagłym smarowaniu..drodzy uzytkownicy czy faktycznie odczekujecie tą chwile?

 

Starzy madrzy Indianie twierdza, zeby troche odczekac przed zgaszeniem silnika. A jak kogos irytuje siedzenie w samochodzie te 30 - 60 sek., to zawsze moze sobie nabyc turbo-timer.

Link to comment
Share on other sites

Starzy madrzy Indianie twierdza, zeby troche odczekac przed zgaszeniem silnika. A jak kogos irytuje siedzenie w samochodzie te 30 - 60 sek., to zawsze moze sobie nabyc turbo-timer.

Starzy indianie widać nie rozmawiali nigdy z przedstawicielstwem Subaru, które twierdzi, że turbo jest tak skonstruowane, że obieg oleju chłodzi je jeszcze długo po wyłączeniu. A turbo timer to zabawka dla gadżeciaży albo właścicieli starszych modeli bez tego patentu.

Link to comment
Share on other sites

Ja tam po ostrzejszej jeździe pozwolę turbinie się nieco wychłodzić. Bo niby jak ma olej chłodzić turbinkę, gdy po wyłączeniu silnika pompka oleju już nie pracuje ?

A po spokojnej jeździe taką chwilkę, aby turbinka przestała się kręcić :wink:

Link to comment
Share on other sites

Indianie juz dawno wygineli...teraz licza sie dzikie weze :D A z tym czekaniem w silnikach turbodoładowanych to tez jest głupota z jednej strony..i teraz wyjasnie z ktorej zeby mnie ktos zle nie zrozumiał... 8) ....Ja w swoim Legacy mam na lewym boczku kartke in inglisz :lol: Ze po ostrej jezdzie przed wył silnika nalezy odczekac minute....MINUTE....????? WYDAJE mi sie ze minuta to deko mało i powinno sie raczej zamontowac wskaznik temp oleju wtedy bedzie wiadomo kiedy mozna wyłaczy silnik...... :idea: poZrOooFki :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

Starzy indianie widać nie rozmawiali nigdy z przedstawicielstwem Subaru, które twierdzi, że turbo jest tak skonstruowane, że obieg oleju chłodzi je jeszcze długo po wyłączeniu. A turbo timer to zabawka dla gadżeciaży albo właścicieli starszych modeli bez tego patentu.

 

Widac wszyscy mi znani wlasciciele samochodow z turbo, to gadzeciarze... :shock: A wszyscy, ktorych mialam ze tych znajacych sie, sie nie znaja... :lol:

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...