Jump to content

Odszkodowanie PZU - masakra


Wiatrak

Recommended Posts

Cześć,

Teściowej koleś skasował Forestera III (rocznik 2008) na kwotę 20 tys., sprawca ma OC w PZU. PZU wycenia szkodę na 9 000 PLN z amortyzacją części 50% bo samochód ma LPG (od roku), słyszeliście o czymś takim??? LPG i amortyzacja 50%???

ASO wycenia rozwałkę na 20 000 PLN. Sprawa skończy się pewnie w sądzie a na tą chwilę różnicę teściowa chce pokryć z własnej kieszeni. Macie może jakieś mądre wskazówki w tej sytuacji?

 

Pozdrowienia.

Link to comment
Share on other sites

Bezgotówkowe rozliczenie szkody przez ASO. Warsztaty autoryzowane mają większą moc w walce z ubezpieczycielem niż zwykły "Kowalski". Ja już kilka razy miałem naprawy z OC sprawcy i swojego AC i za każdym razem wyceny przez ubezpieczyciela były na połowę tego co potem otrzymywało ASO a mimo to nigdy warsztat nie był zmartwiony pierwszymi wycenami tylko robili naprawę i sami walczyli o tyle co chcieli.

Link to comment
Share on other sites

No i dlaczego 50% udział własny bo auto ma LPG?

Kolego, jeździsz przecież za pół ceny, bo gaz jest tyle tańszy od benzyny stąd ten udział :D.

 

Nie no na poważnie, to każdy powód dobry (szukają gdzie się da), aby poszkodowanego ograbić/naciągnąć.

 

Tu już masz chyba wszystko napisane co i jak zrobić i ciężko coś dodać...

 

http://www.forum.subaru.pl/index.php?/topic/71571-rozliczenie-szkody/

Edited by rybek
Link to comment
Share on other sites

Dziękuję, ale ASO Wrocław to chyba jakaś pipa bo nie mogą się z PZU dogadać. No i dlaczego 50% udział własny bo auto ma LPG?

 

Pewnie sobie wymyślili, że na LPG silnik się szybciej zużywa niż na benzynie... Cóż, pretekst dobry jak każdy inny, nie należy przejmować się, tylko robić swoje  ;)

Link to comment
Share on other sites

Odszkodowanie jest pomniejszane o 50% amortyzacji w sytuacji kiedy poszkodowany chce wziąć gotówkę i naprawiać lub nie naprawiać samochodu, inaczej mówiąc rozliczenie kosztorysowe. Jest to normalna praktyka PZU i innych ubezpieczycieli od paru lat. Jeżeli na naprawę będą dostarczone faktury VAT  (na robociznę oraz części zamienne) to ubezpieczyciel wypłaca 100% choć może trochę straszyć że też nie ale prędzej czy później i tak zapłaci. Taka jest praktyka.  Zgodnie z prawem nawet nie musisz pokazywać faktur źródłowych ale w takiej sytuacji już tylko wyrok sądu zmusi ubezpieczyciela do wypłaty pełnej należności.  LPG nie ma tu nic do rzeczy wręcz powinno podnieść wartość samochodu sprzed kolizji (jeżeli rzeczoznawca tego nie uczynił od razu to trzeba pisać odwołania do skutku). Ogólnie taka praktyka działania firm ubezpieczeniowych wykształciła się w Polsce jako kontra wobec nagminnego wyłudzania odszkodowań poprzez fikcyjne kolizje.

ASO są w lepszej sytuacji względem małych warsztatów tylko jeśli chodzi o stawkę Rbg (roboczogodzina) reszta jest taka sama przy okazaniu faktur vat nawet gdy ASO subaru jest pośrednikiem czyli zleca podwykonawcom a tak jest bardzo bardzo często gdyż nie wszyscy posiadają własnych blacharni-lakierni i dodatkowo jeszcze zarabia na pośrednictwu kilkadziesiąt % z tytułu sprzedaży części zamiennych i podniesieniu o kilkadzięsiąt zł każdej Rbg.

-50% za LPG to chyba pomyłka albo na chama chcą ciebie wyrolować. Co jeszcze ważne to w sytuacji likwidacji szkody z oc sprawcy wartość naprawy może wynosić do 100% wartości samochodu poszkodowanego sprzed kolizji.

Jeżeli PZU nadal będzie robić problemy to kilka pism z kancelarii prawnej powinno pomóc ponadto na czas trwania sporu samochód zastępczy na koszt PZU.

Link to comment
Share on other sites

Mialem to samo w PZU. wartosc naprawy okolo 14k, wycena...3k. Znajdz dobry warsztat , ktory nie boi sie boksowac sie z tymi cwaniaczkami i zlec im naprawe bezgotowkowa.Warsztat powinien podpisac papier ze dalsze wszelkie kontakty w tej sprawie bierze na siebie. I masz z glowy, a sprawa na 100% wygrana. Dodatkowo na ich koszt przysluguje na czas naprawy auto zastepcze - radze skorzystac - niech placa - to ich obowiazek. Niema co sie z nimi bawic bo to swolocz.

Link to comment
Share on other sites

Hm.

Zrobić samemu auta. Nastepnie złożyć pozew do sądu o powołanie biegłego , który zrobi kosztorys na orginałach, bez amortyzacji i stawka za robociznę ok. 90 zl.

Szkoda z OC więc nie trzeba naprawiać i mieć faktur za naprawę.

Dodatkowo auto zastępcze oraz odszkodowanie za utratę na wartości handlowej .

Instalacja LPG nie ma znaczenia dla amortyzacji , a jedynie dla podniesienia wartości auta.

ASO bez sensu , oni nie biorą cesji., Poszukać inny dobry warsztat, dać cesję na odszkodowanie i tyle.

Lub zrobić auta za to co wypłacili i dalej do Sądu. Nie trzeba faktur na częsci i inne. 

Jak ktoś nie wie niech nie pisze nic i nie wprowadza w błąd. 

Link to comment
Share on other sites

Wiecie co, tez tak czytam bo mam ubezpieczenie w PZU i troche to wszystko popieprzone.

Znajomy ostatnio zachaczyl o jelenia (w sensie doslownym) i tez ma teraz jakies przejscia z PZU.

 

Dlaczego to po prostu nie moze byc normalnie zalatwione bez problemow i kombinowania? WTF?

Link to comment
Share on other sites

Jeleń to co innego. Albo AC i tutaj OWU PZU lub z OC koła łowieckiego.

OC - 361 kc - pełna kompensata poniesionej szkody, bez koniczności naprawiana, fakturowania i takie tam. Ubezpieczalnie kombinuja jak mogą aby nie wypłacic, stosują amortyzację , zamienniki i takie tam.

Ogólnie nie ma co z nimi orzmawiać, brać co daja i dalej iść do Sądu. Blisko 100 % takich spraw w sądzie jest wygrywana.

Wiem co piszę bo robię doktorat z prawa i piszę prace doktorską z ubezpieczeń osobowych i majątkowych. Do pracy miałem wgląd w akta spraw sądowych i widziałem co ubezpieczyciela robia , a robia ludzi w durnia i tyle. 

Link to comment
Share on other sites

Zwierzyna w stanie wolnym stanowi własność państwa. To że koło łowieckie dzierżawi jakiś obwód, nie oznacza, że hojnie wypłaci cash za taką kolizję. W praktyce odpowiedzialność ich ogranicza się do terminu polowania (spłoszony zwierzak wtargnął pod koła). Trudno z pozycji szarego obywatela to udowodnić bo polowania indywidualne są wpisywane jedynie do wewnętrznego dokumentu, którego nie udostępnią. Jedynie zbiorówki powinny być zgłaszane w Gminie i administratorowi lub właścicielowi terenu.

Link to comment
Share on other sites

Polowanie lub nie nie ma nic współnego z odpowiedzialnością koła lowieckiego. 

Jeśli zwierzak wyleciał koło płaci i już. 

Problem jest wtedy kiedy zwierzak przebiegał przez ulice, a po jednej stornie jedni koło, a po drugiej inne. Widziałem już w sądzie podobne sprawy , a z uwagi na fakt, że nie udało się udowodnić do jakiego koła należal zwierzak , sprawa przegraną była.

Tak więc polowanie nie ma nic współnego z odpoweidzialnością koła. 

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

Jeżeli nie chcesz robić tego bezgotówkowo tylko wziąć godne pieniądze, które wystarczą na naprawę to możesz zrobić tak jak ja.

W 2012 roku miałem szkodę nie ze swojej winy.

Sprawca miał ubezpieczenie w MTU, rzeczoznawca wycenił szkodę na niecałe 3 tys zł.

Otrzymałem te pieniądze na konto tj tzw kwota bezsporna i walczyłem we własnym zakresie o większe pieniądze punktując ubezpieczyciela, że zaniżył stawkę roboczogodziny, do kalkulacji użył  tzw zamienniki a nie ori, elementy które nadawały się do wymiany uznał że można naprawić. MTU każdorazowo nie zgadzało się z moją argumentacją.

Zrobiłem więc kalkulację naprawy w ASO, za którą zapłaciłem i później ubezpieczyciel mi tą kwotę zwrócił.

ASO wyliczyło iż naprawa u nich kosztowałaby ok 12 tys zł.

Podpisałem umowę z firmą, która specjalizuje się w walce z ubezpieczycielami (jak chcesz to mogę Ci podać namiary na PW) i oni zaczęli temat "ogarniać".

Najpierw poszło kilka pism, które MTU zlewało, więc kolejnym krokiem było skierowanie sprawy na drogę sądową.

Do materiału dla Sądu dołączona była kalkulacja ASO którą robiłem, a wartość sporu to była różnica pomiędzy kwotą na kalkulacji ASO a kwotą którą mi wypłacili czyli 9 tys zł.

Na chwilę obecną MTU podpisało z reprezentującą mnie firmą ugodą na kwotę niewiele niższą niż wartość sporu.

Jeżeli chcesz iść na drogę sądową, musisz uzbroić się w cierpliwość. Ja czekałem na finał sprawy od czerwca 2012 i dopiero w tym miesiąc (12.2014) u została podpisana ugoda.

Mi się nie spieszyło a wiedziałem, że sprawa jest do wygrania. Firmy ubezpieczeniowe tak działają i wiedzą, że wielu ludzi nie ma głowy żeby tymi sprawami się zająć jednak od jakiegoś czasu jest wiele firm które specjalizują się w dochodzeniach wyższych kwot od ubezpieczycieli. Czytajcie umowy z tymi firmami bo często ich wynagrodzenie sięga 50 a nawet 70 % uzyskanej kwoty. Moim zdaniem można znależć dobrą firmę, która zajmie się sprawą za jakieś 20%.

Mam trochę doświadczenia w tej materii. W 2012 roku miałem jednym autem 3 dzwony w przeciągu 4 miesięcy z czego ostatni to była szkoda całkowita.

Za każdym razem walczyłem o swoje i za każdym razem kwoty które otrzymywałem były wielokrotnie większe od proponowanych przez TU.

Pamiętajcie, że macie prawo do auta zastępczego do czasu wypłaty odszkodowania lub naprawy auta, że macie prawo do dochodzenia odszkodowania za szkody zdrowotne (też to z żoną przechodziłem), że macie prawo do zwrotu kosztów leczenia, rehabilitacji, lekarstw (na wszystko bierzcie faktury imienne), macie prawo do odszkodowania za rzeczy zniszczone podczas wypadku (np laptop bądź komórka). Oczywiście TU będą się przed tym bronić i pisać że wam to się nie należy i nie zwrócą tych kosztów. Uwierzcie mi zwrócą, kwestia czasu :).

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłem.

Link to comment
Share on other sites

Zwierzyna w stanie wolnym stanowi własność państwa. To że koło łowieckie dzierżawi jakiś obwód, nie oznacza, że hojnie wypłaci cash za taką kolizję. W praktyce odpowiedzialność ich ogranicza się do terminu polowania (spłoszony zwierzak wtargnął pod koła). Trudno z pozycji szarego obywatela to udowodnić bo polowania indywidualne są wpisywane jedynie do wewnętrznego dokumentu, którego nie udostępnią. Jedynie zbiorówki powinny być zgłaszane w Gminie i administratorowi lub właścicielowi terenu.

 

Jeżeli na zwykłej drodze trafisz zwierza, a stał znak "uwaga dzikie zwierzęta" (ten taki żółty z sarną), to nie dostaniesz kasy od Państwa, bo ostrzegali, że musisz zachować szczególną ostrożność. Wtedy tylko swoje AC.

 

Ztcw koła łowieckie muszą informować gminę i stawiać specjalne znaki w czasie polowań. Nie chodzi tylko o wybieganie zwierząt pod koła, ale o bezpieczeństwo "grzybiarzy" wchodzących do lasu.

Edited by maniujr
Link to comment
Share on other sites

 

 

kazdej firmie ubezpieczeniowej.

bym polemizował, bo się mylisz...to przez te ślimaki pewnie.

 

 

 

W pzu to jest dopiero paranoja.

Mnie Hestia szmata jedna na parenaście tysięcy zrobiła...wogóle zaczynam mieć do EH mocno przerywany stosunek, moi klienci też.

 

Jeśli chodzi o PZU, to w ciągu pół roku robiłem dwie szkody z OC sprawcy i jestem mocno zadowolony.

 

 

 

eżeli na zwykłej drodze trafisz zwierza, a stał znak "uwaga dzikie zwierzęta" (ten taki żółty z sarną), to nie dostaniesz kasy od Państwa, bo ostrzegali, że musisz zachować szczególną ostrożność. Wtedy tylko swoje AC.

sie zgadzam w 100% - testowałem. Jest jeszcze kłopot, żeby ustalić właściciela lasu...bo nikt się nie przyznaje jak trzeba płacić ;)

 

 

Adam12, zapraszam na PW, może coś pomogę.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...