Jump to content

'Diesel poranny"


pumex1

Recommended Posts

Witam,

 

mam 2 pytania do Dyrekcji i Forumowiczow:

 

1. od jakiegos czasu poranny rozruch silnika zwiazany jest z glosniejsza praca. Dzwieki przypominaja prace diesla :( co nie jest niestety tym co mi sie podoba :( Po przejechaniu 2-3 kilometrow praca silnika staje sie juz bardziej cicha. Jaka moze byc przyczyna takiego stanu rzeczy? Biore pod uwage popychacze hydrauliczne, olej - Castrol 5W40 - raczej nie powinien miec az takiego wplywu (jakkolwiek slyszalem, ze lepszy bylby 10W60...). No i... dalszych pomyslow brak...

 

2. na wolnych obrotach (silnik rozgrzany) wystepuje czasami lekkie kolysanie samochodu. Objawy w sumie podobne jak przy sytuacji kiedy pracuja tylko 3 cylindry - ale nie jest to az tak mocne. Swiece + przewody byly niedawno wymieniane - praca silnika sie po tym poprawila poprawila - drzenie sie zmniejszylo - ale nie wrocilo to wszytsko do poczatkowego stanu. Do tego przy przejsciu na pozycje "D" samochod ma dosc mocne drzenie...

 

Pozdrawiam

Szymon vel Pumex

 

(Subaru Legacy 2,5 - 1998)

Link to comment
Share on other sites

jejku, u mnie dokładnie to samo, tylko bez pozycji "D" bo mam manuala :shock:

właśnie zachodziłem po rozum do głowy, ale nie wiem czemu się tak dzieje ...

A dzieje się to tylko na zimnym silniku, jak se postoi w nocy i zmarznie. Po nagrzaniu wszystko wraca do normy. Początkowo przypuszczałem, że nie pracuje 1 cylinder, a też wymieniałem świece i przewody, hmm... jakieś 4 tys.km. temu.

 

I OSSSO CHODZI :?:

 

Śmiech'us the sejm problemus co pumexus

Link to comment
Share on other sites

Mnie się wydaję z mojego laickiego puktu widzenia, że jest to związane z temperaturą oraz prędkością rozprowadzania oleju po silniku. Kiedy temperatura spada poniżej 10 stopni zwiększa się lepkość oleju i dłużej go zajmuje rozejście się po silniku, też zauważyłem to zjawisko, lecz się nim raczej nie przejąłem, ponieważ w poprzednich samochodach odnosiłem podobne wrażenie, szczególnie w moim stary bokserku pt: VW Garbus, który zimą przez pierwsze kilka minut chodził jak traktor, a potem się stabilizował. Już nie będę mówi ł, co się stało jak stwierdziłem inteligentnie, że sobie olej wymienię w staruszku na 0W, miałem go aż 15 minut w silniku, aż się nie rozgrzał, ale przez te piętnaści minut chodził jak perwełka :-)

Co do zjawiska z postojem na hamulcu i biegu to w poprzednim automacie jaki miałem o dużej pojemności też miałem tak jakby lekko mi się kołysał na postoju, ja to tłumaczyłem mocą silnik zmagającą się z automatycznym sprzęgłem ale troszkę tu mnie zbił z tropu Smiech'u, który mówi że ma to samo w manualu, jednak jeżeli on też stoi na sprzęgle będąc na biego to może to jest to samo ??

Jednak to są tylko moje spostrzeżenia, i chętnie wysłucham wykładu działu technicznego :-)

Link to comment
Share on other sites

Moge powiedziec z wlasnego doswiadczenia (tak, tak, ThanJu mowi z wlasnego doswiadczenia :D :!: ) , ze w Outbacku H6 po dlugiej zimnej nocy na postoju tez sie tak zdarzalo, ale wystarczylo wcisnac na chwilke gaz do dechy (oczywiscie na luzie!!! :P ) i wsio bylo znowu ok :wink:

 

Hej!

TJ

Link to comment
Share on other sites

Outbacku H6 po dlugiej zimnej nocy na postoju tez sie tak zdarzalo, ale wystarczylo wcisnac na chwilke gaz do dechy (oczywiscie na luzie!!! :P ) i wsio bylo znowu ok :wink:

 

 

 

Do dechy na luzie po długiej zimnnej nocy??? Brawo TJ :-(

Link to comment
Share on other sites

Azazel: właśnie dzieje się to na luzie podczas postoju. Ale jest jeszcze jedno - przy ruszaniu na nie rozgrzanym w pełni silniku, szarpie sprzęgło i w miarę (wolnego) dadawania gazu silnik dławi się zamiast przyspieszać. Jak się nagrzeje, to jest już wszystko COOL.

 

TJ: moim zdaniem przygazówka na zimnym silniku nie należy do najzdrowszych ... pomysłów. Silnik nie jest rozgrzany, nie ma dobrego smarowania i można sobie w ten sposób tylko zaszkodzić :wink:

 

Azrael: Byłem w Tomsonie i szpilki mi dali, ale nie udało im się zdjąć tylnych kół. Nie udało im się też dobrać nakrętek, ale są spoko goście bo powiedzieli, że jak nigdzie nie dobiorę, to mi zamówią. Jeszcze raz DzięX.

 

Śmiech'u

Link to comment
Share on other sites

Azazel: właśnie dzieje się to na luzie podczas postoju. Ale jest jeszcze jedno - przy ruszaniu na nie rozgrzanym w pełni silniku, szarpie sprzęgło i w miarę (wolnego) dadawania gazu silnik dławi się zamiast przyspieszać. Jak się nagrzeje, to jest już wszystko COOL.

 

Ja w tej chwili mam podobny przypadek z gaśnięciem, ale jest on związany z ustawieniem mieszanki na zimnym silniku, istniej możliwość, że to też jest czujnik niskich obrotów, który przy zimnym silniku jest uzależniony od temperatury zewnętrzenj

 

TJ: moim zdaniem przygazówka na zimnym silniku nie należy do najzdrowszych ... pomysłów. Silnik nie jest rozgrzany, nie ma dobrego smarowania i można sobie w ten sposób tylko zaszkodzić :wink:

 

TJ: Zdecydowanie popieram koleggę, nawet do 3000 nie jest zdrowo zanim nie ruszy się choć odrobinkę wskaźnik temperatury silnika, bo wtedy wiadomo, że olej ruszył, inaczej katujesz co rano silnik, a to go boli

Link to comment
Share on other sites

 

Azrael: Byłem w Tomsonie i szpilki mi dali, ale nie udało im się zdjąć tylnych kół. Nie udało im się też dobrać nakrętek, ale są spoko goście bo powiedzieli, że jak nigdzie nie dobiorę, to mi zamówią. Jeszcze raz DzięX.

 

 

Nie ma sprawy. Z odkręcaniem kół i ogólna naprawą to już wiesz gdzie masz podjechać - tam ewentualnie wiedza gdzie takie elementy można dorobić.

Link to comment
Share on other sites

moze to byc zły sygnał zczytywany z sondy lambda bo ona jest odpowiedzilalna w głównej mierze za przygotowanie mieszanki paliwo-powietrze i zanim sie nie rozgrzeje to moze podawać błedne info do kompa przez co moze robić złą mieszanke

Link to comment
Share on other sites

Szanowny Pan Waldemar wybaczy... ale czasem jak pisze to sie jakam... :wink: miedzy innymi z powodu zdenerwowania wymieniona przez mnie usterka :roll:

W kazdym razie dziekuje za zwrocenie uwagi na moje ją-ją-jąkanie i nadal oczekuje fachowych porad.

Pozdrawiam

Szymon vel Pumex... Pumex... Pumex...

P.S. Przed zmiana swiec i kabli wysokiego napiecia nie chodzilo. A dokladniej przez krotki czas nie chodzil jeden z garow. Po wymianie chodzi... chodzi... juz prawie dobrze, ale nie perfekcyjnie jak powinno chodzic wszystko w samochodach marki Subaru :wink:

 

EDIT: literowki

Link to comment
Share on other sites

Ja to się zbytnio nie znam ale zauważyłem podobne zjawisko w seicento i maluchu. Dawniej jak miałem malucha(wiem ze to głupi przykład) to zawsze na zimnym silniku i lekkim ssaniu warczał jak ciężarówka.

W Seicento znowu po uruchomieniu silnika silnik jakby wogóle nie pracował - a przy ruszaniu lubi trochę szarpnąć.

 

W Audiczce miałem taki przypadek że po nocy(to było latem kiedy w nocy było około 16stopnii) silnik nie chciał odpalać. Dosłownie po przekręceniu kluczyka drgnął dwa razy i gasł. Nie sposób było go odpalić. Dopiero jak lekko zaskoczył ale się dławił to dodawałem gazu i chodził. W serwisie oczywiście powiedzieli że nie wiedzą o co chodzi. I tak jeździłem miesiąc aż w końcu temperatury zaczęły spadać i silnik zaczął pracować normalnie. Co do kołysania na biegu gdy stoi to nie zauważyłem większych ruchów - ale przy najbliższej okazji sprawdzę.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 years later...

Pytanie pojawiło się w kilku wątkach jednak nigdzie nie padły odpowiedzi czy :

 

- Czy jest to szkodliwe dla samochodu ?

 

- Czy jest możliwa naprawa efektu "piston slap" ?

 

- Czy ktoś to robił czy wszyscy olewają i z tym żyją ?

 

 

PS U mnie po nocy przez kilka minut po włączeniu silnika i bardzo delikatnym muskaniu gazu słychać chyba zaczątki tego czegoś. Trzeba wyłączyć nawiewy, radio, siedzieć cicho i bardzo ale to baaaaardzo sie skupić i wsłuchać żeby usłyszeć to delikatne "prykanie", ale nie wiem czy nie będzie sie to rozwijać w większe zjawisko ? Po przejechaniu kilometra efekt znika. Hmmm...

Link to comment
Share on other sites

Od dwoch lat sledze forum i zawsze widze te same odpowiedzi:

 

- z piston slap (poranny diesel) jezdza ludzie po kilkadziesiat kkm i nic sie nie dzieje

 

- jalowe bujanie, to taki urok subarowskiego boxera

 

Nie widzialem jakichs nowych informacji w tym temacie, ale moze przegapilem?

Link to comment
Share on other sites

Tak jak pisze Olleo,

- To normalne zjawisko. Bardziej lub mniej zauważalne dla różnych

silników, ale występuje zawsze. Delikatnie z gazem. Nie warto

z tym efektem cokolwiek robić ... :wink:

Link to comment
Share on other sites

w Outbacku H6 po dlugiej zimnej nocy na postoju tez sie tak zdarzalo, ale wystarczylo wcisnac na chwilke gaz do dechy (oczywiscie na luzie!!! :P ) i wsio bylo znowu ok :wink:

to dla auta istny wyrok śmierci, a bynajmniej dla silnika

Link to comment
Share on other sites

Jezu ale archeolodzy z Was :roll:

 

to dla auta istny wyrok śmierci, a bynajmniej dla silnika

 

a) wlasnie sie zczailem ze moja pamiec 5 lat temu zawiodla. gaz do dechy owszem, ale na wylaczonym silniku. Czyt. klekocze? wylacz, gaz dno, pusc gaz, wlacz, nie klekocze. tak to, zdaje sie, bylo. W my07 nie ma tego problemu.

 

B) jestes pewien co do "bynajmniej" w tym kontekscie? ;)

Link to comment
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...