Jump to content

Osłony na silnik + most, czyli jak wyrwać zderzak, utrudnić serwis, a nawet go sobie załatwić.


Rezysstor
 Share

Recommended Posts

Osłony na silnik + most, czyli jak wyrwać zderzak, utrudnić serwis, a nawet go sobie załatwić.

Mam swoje teorie i doświadczenia, więc moja Subaryna Forek wyjechała z salonu opancerzona od spodu.

Wiadomo, że Subaryna, a zwłaszcza serwis, to kosmiczna technologia, połączona z magią, czyli rzecz zazdrośnie strzeżona przed okiem klienta, więc nie widziałem, co mi czynią wesołe chłopaki z młotkami w ręku.

Nawiasem dziękujcie serwisom, że nie pozwalają Wam patrzeć, co oni tam wyprawiają z naszymi cacuszkami, zwłaszcza, jak się zuchy uczą zawodu i jeszcze nie wiedzą dokładnie, gdzie tym młotkiem przypieprzyć, bo zeszlibyście na zawał.

Tak, więc owym nówka pancernikiem wjechałem w krzaki i nadziałem się delikatnie na pieniek ściętego drzewa, słowem luzik, bo mam blachy, więc takie pniaki to mi mogą skoczyć.

Coś mnie jednak tknęło, a podejrzewam o to Forka, że zagadał do mnie telepatycznie!

Wyszedłem w te pokrzywy i patrzę pod spód mojego pancernika i widzę, że pancerz wchodzi pod dolny brzeg zderzaka przedniego, który wystaje na jakieś dwa centymetry, tworząc przy cofaniu idealną gilotynę dla mojego pniaka.

Szanując geniusz autoryzowanego serwisu, sprawdziłem jednak organoleptycznie, czy mój zderzak wytrzyma ścinanie górnej krawędzi pnia podpierającego teraz mój pancerz i wyszło mi, że element o wytrzymałości opakowania po jogurcie, raczej ani nie zetnie, ani się nie odkształci, tylko zostanie jak szmata na pniu, jak włączę wsteczny.

Wykaraskałem się z tej opresji, podkładając patyk tak, by zderzak nie zahaczył o pień i…… wypchnąłem moje cudo, czym zmniejszyłem nacisk na pień oraz zwiększyłem prześwit ( ważę ponad setę).

Wróciłem do mojego dealera i jego autoryzowanego serwisu, by stoczyć początkowo jałową dyskusję nad moim wydumanym problemem aż w końcu szef tego bajzlu skapował, że wiem, o co mi chodzi.

W efekcie zmieniono ułożenie pancerza i zajmuje on pozycję pod dolną krawędzią zderzaka przedniego, pokrywając go od spodu, co umożliwia swobodne ześlizgiwanie się z przeszkody lub wycofanie z zaspy, bez urwania zderzaka.

Skasowali mnie na lepszą flaszkę, ale zyskałem spokój.

Owe pancerze są mocowane z japońską precyzją za pomocą nakrętek z drucianymi wąsami, pozwalającymi je dokręcić w miejscach niedostępnych dla skontrowania zwykłym kluczem.

Niestety, jakość samych wąsów jest mniej wiarygodna niż wąsacza z Gdańska i oczywiście urwą się przy pierwszej próbie odkręcenia pancerza, celem wymiany oleju w silniku.

Zaprawdę trzeba mieć złodziejsko zwinne i delikatne łapy, by jakoś to wszystko poskładać, jak wąsy odpadną - to nie jest auto dla przeciętnego Kowalskiego, bardziej od parlamentarzysty w górę.

Poradziłem sobie z wąsami, poprzez wycięcie dziury do spuszczania oleju w tym upierdliwym do demontażu opancerzeniu.

Jakość blachy i lakieru użytej do produkcji tegoż zabezpieczenia, dorównuje przeciętnemu japońskiemu pancernikowi, oczywiście leżącemu na dnie, minimum siedemdziesiąt lat?

Montaż takiego złomu pod tylnym mostem, kosztował mnie urwanie wtyczki do czujnika temperatury, co wyszło po czasie w postaci czerwonego napisu w dolnej lewej części kontrolek, ale to już inna opowieść.

Nie myślcie, że narzekam, ja twierdzę, że Subaryna jest tak niezawodnym cudem techniki, że gdyby nieautoryzowane serwisy, nigdy by się nie zepsuła i chłopaki na ryż by nie zarobiły.

post-20360-0-24188000-1422200365_thumb.jpg

post-20360-0-34540000-1422200389_thumb.jpg

  • Upvote 7
Link to comment
Share on other sites

Miałem opancerzone dwa auta - Ssangyonga izraelskimi osłonami z Alu 6mm - genialne, wielokroć sprawdzone, oraz Pajero osłonami rosyjskimi ze stali 3mm - dobre, dzięki sprytnemu mechanikowi. Gotowe osłony są zwykle mocowane w fabryczne - producent kombinuje jak może, ale wychodzi słabo - za mało punktów mocowania, utrudnienia serwisu czy ograniczenie chłodzenia. Trzeba kombinować, wzmacniać, wiercić, przycinać. W aucie z ramą trochę łatwiej. Kiedyś znalazłem firmę, która robi osłony z laminatu kewlarowego, ale zgubiłem kontakt. Ogólnie jestem za osłonami, ale sprytnymi i brak takowych do nowego XT bardzo mi doskwiera.

Link to comment
Share on other sites

Kiedyś nakleiłem twardą gumę, grubości  2 cm, na fabryczną plastikową osłonę silnika ( Renault Scenic). Żonka patrzyła na mnie, jak na debila, kiedy to robiłem bo wiadomo, że baby mają certyfikat na mądrość, potwierdzony czerwoną pieczęcią na podpasce. Po paru dniach, wracając z Helu, wyskoczyłem w Malborku w powietrze, czterema kołami na jakiejś skoczni z asfaltu, na odcinku robót drogowych. Lądowanie nie było miękkie, plastikowa osłona została zdemolowana, zdarty został lakier na dolnej krawędzi przedniego i tylnego zderzaka ale być może moja guma uratowała silnik i skrzynię przed rozpryśnięciem się. Paskudne uczucie, tak lecieć i jeszcze poczuć twarde walnięcie w podłogę – strach wychodzić i sprawdzać.

Tak więc przy jednorazowych kolizjach, taki patent się może sprawdzić i nawiasem stosuję go nadal, choć już szczęśliwie nie w Renault, tylko w normalnym samochodzie.

Tylny most, skrzynię i silnik w innym samochodzie, też mam opancerzony kawałkami takiej gumy, zafiksowanej długimi metalowymi opaskami lub częściowo przyklejonymi klejem poliuretanowym  i myślę, że jedno pieprznięcie w kamień wytrzyma .

Miałem opancerzone dwa auta - Ssangyonga izraelskimi osłonami z Alu 6mm - genialne, wielokroć sprawdzone, oraz Pajero osłonami rosyjskimi ze stali 3mm - dobre, dzięki sprytnemu mechanikowi. Gotowe osłony są zwykle mocowane w fabryczne - producent kombinuje jak może, ale wychodzi słabo - za mało punktów mocowania, utrudnienia serwisu czy ograniczenie chłodzenia. Trzeba kombinować, wzmacniać, wiercić, przycinać. W aucie z ramą trochę łatwiej. Kiedyś znalazłem firmę, która robi osłony z laminatu kewlarowego, ale zgubiłem kontakt. Ogólnie jestem za osłonami, ale sprytnymi i brak takowych do nowego XT bardzo mi doskwiera.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Patrząc na zdjęcie, które załączyłeś nie mogę oprzeć się pytaniu gdzie właściwie jechałeś przez te krzaki? tam chyba nie było drogi? Jeżeli mogę coś poradzić to:

  • nieperforowana osłona pod silnik alu 6mm jest niezastąpiona. Mi już uratowała DPF (przywaliłem konkretnie). Kolega @@grzegorzp, robi takie osłony w Warszawie i osobiście pojechałem po takową z Gdańska. Mogę na PW przesłać zdjęcia.
  • niestety innych osłon pod dyfer tylni nie ma z tego co wiem, więc lepsza taka niż żadna. Ja nie miałem żadnych problemów z montażem.
  • z jazdą po pieńkach, gałęziach i krzakach bym uważał, bo łatwo można sobie uszkodzić przewody hamulcowe.
Edited by m4ver
Link to comment
Share on other sites

Hmmmm. Trochę poznałem terenu z za okien SF. Pierwszą osłonę firmową już wykończyłem (lichota), druga oryginalna też dogorywa, trzecia będzie alu. Czytam i myślę sobie tak, gdzie Ty się rozglądałeś jadąc po lesie , bo po mieście a w szczególności po Wrocławiu to już nie raz bym zaparkował komuś w bagażniku, takie ślicznotki po chodnikach bujają biodrami , na szpileczkach aaaaauuuu. No ... koniec... bo zima. Pieniek miał co najmniej 20 cm wysokości. Rozumiem , że przy poruszaniu się w terenie uważnie obserwowałeś tor jazdy a ten gnojek nagle wyskoczył z ziemi jakby miał wbudowany sensor ruchu. Moje konkluzje. 1 Uważnie nie obserwowałeś toru jazdy - błąd , 2. Myślałeś że nowy SF to czołg i przejedzie po wszystkim - błąd, 3. Mechaników samochodowych z tytułem inżyniera lub prawdziwych pasjonatów w Polsce jest b. mało - więc się nie dziw jak dziecko, jak się dobrze poszuka to się takiego znajdzie. 4. SF to nie offroadowy Patrol im szybciej się z tym pogodzisz tym dłużej będziesz łechtał ambicje sąsiadom. P.S. SF można jeździć po lekkim terenie i daje to dużo frajdy, ale trzeba to robić niezwykle ostrożnie.

Edited by lasoffroadsex
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

mnie zamontowali w serwisie od razu oslonę stalową fiirmy steeler, teraz dokupuję progi boczne ich produkcji

Obejrzyj te progi dokładnie. Są takie, tylko do ozdoby, takie do wsiadania i najrzadziej prawdziwie ochronne. Próg będzie poerwszą rzeczą, która zahaczy i ważne, by nie powyrywał dziur w miejscach mocowania oraz nie uszkodził drzwi. Steeler ma styl na grube rury - jak w teren to z rozwagą. Robiłem progi do Pajero (mój projekt, spawane u ślusarza) - można było podnieść za nie auto i mało wystawały.
Link to comment
Share on other sites

Hmmmm. Trochę poznałem terenu z za okien SF. Pierwszą osłonę firmową już wykończyłem (lichota), druga oryginalna też dogorywa, trzecia będzie alu. Czytam i myślę sobie tak, gdzie Ty się rozglądałeś jadąc po lesie , bo po mieście a w szczególności po Wrocławiu to już nie raz bym zaparkował komuś w bagażniku, takie ślicznotki po chodnikach bujają biodrami , na szpileczkach aaaaauuuu. No ... koniec... bo zima. Pieniek miał co najmniej 20 cm wysokości. Rozumiem , że przy poruszaniu się w terenie uważnie obserwowałeś tor jazdy a ten gnojek nagle wyskoczył z ziemi jakby miał wbudowany sensor ruchu. Moje konkluzje. 1 Uważnie nie obserwowałeś toru jazdy - błąd , 2. Myślałeś że nowy SF to czołg i przejedzie po wszystkim - błąd, 3. Mechaników samochodowych z tytułem inżyniera lub prawdziwych pasjonatów w Polsce jest b. mało - więc się nie dziw jak dziecko, jak się dobrze poszuka to się takiego znajdzie. 4. SF to nie offroadowy Patrol im szybciej się z tym pogodzisz tym dłużej będziesz łechtał ambicje sąsiadom. P.S. SF można jeździć po lekkim terenie i daje to dużo frajdy, ale trzeba to robić niezwykle ostrożnie.

Przebiegły pieniek czaił się niewidoczny w poszyciu ale wezmę sobie do serca rady , to może rzeczywiście jeszcze trochę pojeżdżę :bowdown:

Pozdrawiam serdecznie :)

post-20360-0-93369200-1422315924_thumb.jpg

post-20360-0-30283400-1422316105_thumb.jpg

post-20360-0-94777100-1422316272_thumb.jpg

post-20360-0-95895400-1422316417_thumb.jpg

post-20360-0-50311100-1422316599_thumb.jpg

post-20360-0-12253600-1422316709_thumb.jpg

post-20360-0-01556300-1422316811_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

 

 

Tylny most, skrzynię i silnik w innym samochodzie, też mam opancerzony kawałkami takiej gumy, zafiksowanej długimi metalowymi opaskami lub częściowo przyklejonymi klejem poliuretanowym  i myślę, że jedno pieprznięcie w kamień wytrzyma .

A jak wygląda sprawa z temperaturą? Nie gotuje się nic? Taki kawał gumy to przecież niezły izolator.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...