Jump to content
  • Impreza wrx sti 2002


    BartZ
     Share

    Kategoria używane ;)

     

    O subaru napisano już całe mnóstwo artykułów, poświęcono im setki stron w czasopismach motoryzacyjnych pod każdą szerokością geograficzną, a połowę z nich stanowią prace o subaru imprezie wrx sti. Model tyle kultowy co prestiżowy, niesamowity i zachwycający, pociągający i uwodzący. Auto tak charakterystyczne i tak rozpoznawalne, że nie sposób go pomylić z jakimkolwiek innym modelem. Ale bądźmy szczerzy, imprezę wrx sti zawsze przedstawia się jako demona szybkości i trakcji, auto do wyciskania ostatniej kropli adrenaliny z kierowcy i to z reguły w konfrontacji ze swoim odwiecznym rywalem, czyli mitsubishi lancerem evo.

    Tym razem jednak pokusimy się o nieco inne podejście, o takie którego z pewnością nigdy nie doświadczycie np. w Top Gear i skonfrontujemy topowy model subaru z codziennością. Spróbujemy odpowiedź na pytanie czy tak mocny samochód, o typowo sportowym charakterze, może z powodzeniem służyć na co dzień? Czy może być używany np. w wożeniu dzieci do szkoły i przysłowiowym jeżdżeniu po bułki?

    Zacznijmy od początku w takim razie. Oczywiście do testu posłużyło wcielenie z serii GD z początku produkcji, czyli popularny bugeye.

     

    Nadwozie / wygląd.

    Impreza wrx sti nigdy nie była produkowana jako kombi, kto chciałby więc posiadać auto w takiej odmianie nadwozia musi ograniczyć się „tylko” do wersji wrx. Pozostaje nam sedan, który w istocie rzeczy jest zwykłym czterodrzwiowym kompaktem, nie odstającym ani in plus ani in minus od ówczesnej konkurencji. Nadwozie jest typową trój-bryłową konstrukcją, z wyraźnie zarysowaną każdą sekcją. Uzbrojono je w potężny spojler tylnej klapy i sporawy wlot powietrza na masce, ułatwiający chłodzenie intercoolera (popularnie zwany kurnikiem). Charakterystyczne dla serii GD, podobnie jak i dla poprzedniej GC, są drzwi pozbawione ramek szyb (wygląda to bardzo stylowo szczególnie przy otwartych drzwiach i opuszczonych szybach).

    Bagażnik nie porywa pojemnością zapewniając niecałe 400l, ale za to otrzymujemy możliwość przewożenia dłuższych elementów poprzez otwierany środkowy podłokietnik tylnej kanapy (czego np. potrafi zabraknąć w podstawowych odmianach najnowszej wersji). Otwór załadunkowy jest dość spory jak na sedana klasy c, co ułatwia pakowanie, natomiast w podłodze ukryto dojazdowe koło zapasowe. Lewa kieszeń okupowana jest przez lewarek, prawa zaś przez zbiornik wody do zasilania natrysku intercoolera.

    Wnętrze pojazdu jest zdecydowanie ciekawe. O ile może plastiki i tworzywa sztuczne nie rozpieszczają (choć deska rozdzielcza jest dość przyjemna w dotyku), o tyle siedzenia są fenomenalne. Prawdziwe sportowe „kubły” pokryte solidną tapicerką i alkantarą. Zapewniają i świetny komfort i doskonałe trzymanie boczne w każdych warunkach. Do tego wyglądają bardzo rasowo (efekt potęgują np. zagłówki zintegrowane z oparciami) i przez wielu fanów marki uważane są za najlepsze fotele z jakimi wrx sti zostało kiedykolwiek wypuszczone. Pomimo upływu lat nadal zachowują świeżość i właściwy wygląd. Tylna kanapa jest typowa dla swojej klasy i zapewnia średni komfort dwóm dorosłym osobom, trójce będzie już zdecydowanie ciasno. Dwoje dzieci z pewnością będzie podróżowało w bardzo przyjemnych warunkach. Dwa foteliki zmieszczą się bez problemów. Kanapę pokryto również w taki sam sposób jak fotele. Fragmentami alkantary wyłożone są także boczki drzwi. Bądźmy jednak szczerzy i przyznajmy uczciwie, że jeżeli kierowca jest rosłej postury z tyłu będzie ciasno, szczególnie na wysokości kolan.

    Na koniec ocena samego wyglądu. Co prawda o gustach się nie dyskutuje, ale wg niektórych użytkowników marki brzydszej imprezy nie było jak świat światem. W momencie ukazania się serii GD fani załamywali ręce szczególnie z powodu wyglądu przedniej części nadwozia i lamp w kształcie owadzich oczu (stąd nazwa bugeye). Jednakże obecnie imprezy GD z początków produkcji zaczynają przeżywać swój renesans dorastając powoli do miana kultowych, podobnie jak to miało miejsce z poprzednią generacją GC. Czy auto jest ładne czy brzydkie pozostawiam każdemu do indywidualnej oceny. Niektórzy twierdzą, że jest tak brzydkie, że aż ładne. Co by nie twierdzić, coś w tym jest, szczególnie jeśli będziemy mieli do czynienia z wersją w błękitnym metaliku o nazwie blue mica w zestawieniu z niezwykle typowymi dla subaru złotymi felgami.

     

    Komfort jazdy.

    Miejsce pracy kierowcy jest znakomicie skrojone. Wbijamy się w świetny fotel i od razu czujemy się jak u siebie. Ergonomia jest bez zarzutu, wszystko jest pod ręką, przejrzyste i logicznie rozmieszczone. Dwudinowe radio, z którymi imprezy wychodziły seryjnie, obsługuje się bez najmniejszych problemów, tuż pod nim znajduje się panel sterowania wentylacją i układem klimatyzacji (niestety systemy automatyczne nie były oferowane). Widoczność w każdym kierunku jest w zupełności wystarczająca, choć niektórym może przeszkadzać ogromny spojler umieszczony na tylnej klapie, przysłaniający nieco widok w lusterku wstecznym.

    Pośród zegarów centralne miejsce zajmuje wielki obrotomierz, którego czerwone pole zaczyna się od ok. 7500 obr./min., z prawej strony umieszczono prędkościomierz, lewa przeznaczona jest na temperaturę cieczy chłodzącej i oczywiście poziom paliwa. Seryjna kierownica momo doskonale leży w rękach, choć jest minimalnie za duża i niestety regulowana tylko w pionie (dość typowe dla aut japońskich z początku wieku). Lewarek skrzyni biegów, zakończony średniej wielkości obszytą skórą kulką, doskonale leży w dłoni, „ręczny” również sam wpada na wyciągnięcie ramienia. Wypada jeszcze wspomnieć, iż między radiem, a górnymi nawiewami mamy do dyspozycji uchwyt na kubek, z którego nie wiedzieć dlaczego Fuji Heavy Industries w późniejszym okresie zrezygnowało. Sterowanie elektryczne wszystkimi szybami i lusterkami nie nastręcza problemów, podłokietnik ze schowkiem jest położony tak nisko, że właściwie pełni rolę tylko tego drugiego.

    Subaru impreza wrx sti to auto dość bezkompromisowe i dlatego nie należy oczekiwać zbyt dużego komfortu. Resorowanie jest sztywne i na nierównych polskich drogach potrafi trochę wytrzepać, jednakże nie ma co panikować, gdyż nie jest tak źle. No w każdym bądź razie plomby same z zębów nie wypadają. Należałoby raczej powiedzieć, że zawieszenie tego modelu to udany kompromis między komfortem a osiągami… jak na auto sportowe. Natomiast na równych płaskich jezdniach to sama przyjemność, zestrojenie zawieszenia zapewnia dużą dozę wyczucia i pewności zachowania, pozwalając na dynamiczną jazdę, do której auto zostało przecież stworzone.

     

    Silnik, napęd, prowadzanie.

    Tutaj dochodzimy do kwintesencji subaru, do tego co stanowi o marce, jej legendzie i sile. Oczywiście jak każde subaru (z małymi wyjątkami dosłownie i w przenośni) impreza napędzana jest silnikiem w układzie przeciwsobnym popularnie zwanym bokserem. Silnik wraz ze skrzynią biegów umieszczono wzdłużnie z przodu, ale co ważniejsze symetrycznie względem osi auta, a to z kolei przekłada się na doskonałe parametry trakcyjne.

    Benzynowa jednostka napędowa dysponuje pojemnością dwóch litrów i jest jedyną dostępną w tym modelu. Oczywiście wspomagana jest turbosprężarką dostarczoną przez japońskiego producenta IHI. Seryjnie silnik legitymuje się mocą 265 koni mechanicznych co zapewnia mu wyśmienite osiągi i dam sobie głowę uciąć, że każdy tatuś wożąc swoje dzieci takim autem będzie przeszczęśliwy.

    Prawda jest też taka, że im bardziej poznajemy to auto, im bardziej się z nim oswajamy, tym bardziej nie chcemy z niego wysiadać i tym bardziej prawa stopa zaczyna żyć własnym życiem. Nie łudźmy się, że będziemy tym samochodem jeździć powoli, i wcale nie chodzi tu prędkości maksymalne, ale o frajdę z ucisku na placach. Przyspieszenia dostarczają niezapomnianych wrażeń i to właściwie na każdym biegu.

    A tych jest aż sześć, zestopniowanych dość krótko, wchodzących precyzyjnie i szybko, jak cięcia skalpelem. Zapewne są lepsze skrzynie biegów i pewnie można by się spierać o to, który producent oferuje ciekawszą, ale ta w imprezie jest po prostu akurat, a ponadto uchodzi za zespół niezwykle trwały, odporny na brutalne traktowanie… co rzecz jasna niekoniecznie jest domeną statecznych tatusiów… Nie wypada przy okazji nie wspomnieć, iż skrzynia biegów imprezy wrx sti posiada centralny mechanizm różnicowy wyposażony w sprzęgło wiskotyczne, który nie tylko pozwala na rozdział mocy między osiami, ale także wraz ze wspomnianym sprzęgłem stanowi szperę, czyli mechanizm o ograniczonym uślizgu. Przedni dyferencjał został również zeszperowany konstrukcją o nazwie suretrack, co wg konstruktorów miało poprawić prowadzenie auta i zniwelować, przynajmniej w części, tendencję do podsterowności. Tylny dyferencjał także posiada szperę.

    Późniejsze wersje imprezy były wyposażane w DCCD, czyli sterowany centralny dyferencjał, który wg znawców marki, przynajmniej na torze, zmienia zupełnie charakter auta pozwalając na ewolucje rodem z rajdów. Również z tyłu stosowano w kolejnych wersjach układ torsena, zamiast suretracka bądź wiskozy.

    Reasumując mamy doskonały silnik o dużej mocy, permanentny napęd na cztery koła, sześciostopniową manualną i niemal wieczną skrzynię biegów, trzy dyferencjały o ograniczonym uślizgu, a wszystko zostało okraszone idealną symetrią. Dołóżmy do tego 17calowe obręcze kół ze stopu aluminium i oponę szerokości 225 o profilu 45, a otrzymamy przepis na auto niemal idealne. By zatrzymać to wszystko subaru wyposażyło auto w cztery hamulce tarczowe i wentylowane (tak, na obu osiach), przednie zaciski w cztery tłoczki, natomiast tylne w dwa. Całość sygnowana jest nie przez kogo innego jak tylko brembo. Układ działa bardzo dobrze i jest wystarczająco skuteczny.

    Dość krótka przekładnia kierownicza (2,5 obrotu) wspomagana hydrauliką daje świetne wyczucie auta i nawierzchni i co ważniejsze, pozwala na szybkie ruchy, tak przydatne np. podczas nagłego omijania przeszkody (czy to zawsze musi być tor i nawrotka? :P)

    Cóż, ktoś powie, że są auta, które dysponują takimi parametrami, ba, są szybsze, może łatwiejsze w prowadzeniu, ogólnie lepsze. Nawet evo dysponuje taką charakterystyką, a wg wielu wygląda lepiej… Owszem, trudno odmówić racji, ale… jest jeszcze jedna rzecz, która towarzyszy imprezie wrx sti, a której próżno szukać w innych autach. Rzecz, która, co by nie mówić, jestem powodem zazdrości właścicieli trzech diamentów. Ta rzecz to dźwięk. Nic nie brzmi tak jak turbodoładowany bokser. Specyficzna konstrukcja kolektora wydechowego powoduje, że na jego łączeniu między jednym a drugim zestawem rur wychodzących z głowic powstaje zawirowanie gazów, które generuje ten jakże miły dla ucha i pożądany bulgot. Czy będzie przeszkadzał żonie i oseskom? Przy seryjnym wydechu mało prawdopodobne, dźwięk nie jest natarczywy i pozostaje przyjemnie basowy. Jednakże istnieje niemalże nieskończona liczba modyfikacji, która może sprawić, że wrx sti będzie grzmiał jak prawdziwa armada.

     

    Koszty.

    Eksploatacja aut sportowych nigdy do tanich nie należała i podobnie jest z imprezą przygotowaną przez należące w całości do FHI Subaru Tecnica International.

    Koszt samego zakupu już nie przeraża. Za bugeye’a trzeba wydać około 40 tysięcy złotych. Oczywiście wszystko zależy od stanu auta i podejściu sprzedającego. Pamiętajmy też, że auta te były produkowane w latach 2000-2002 (w Europie oferowane od 2001), a więc są to już dziesięciolatki i bywa, że będą zmęczone życiem. Poważne awarie mogą się zdarzyć, a wtedy drenują kieszeń właściciela i to bardzo. Teoretycznie najbardziej wrażliwym punktem napędu są panewki silnika, które ze względu na krótki wał korbowy i podyktowane tym faktem rozmiary nie wytrzymują obciążeń i z czasem odmawiają posłuszeństwa. Prawie niezniszczalna skrzynia biegów również może się popsuć, podobnie jak tylni dyferencjał. Bywa, że „klęknie” sprzęgło wiskotyczne na centralnym dyferencjale, które pomimo stosunkowo prostej budowy i wysokiej trwałości może ulec uszkodzeniu. Element jest nienaprawialny i trzeba go wymieniać w całości. Auta z napędem na cztery koła powinny zawsze posiadać to samo ogumienie na wszystkich felgach, a więc w przypadku poważnego uszkodzenia opony, z braku pojedynczej sztuki wymieniać trzeba cały komplet. Hamulce również do tanich nie należą, sprzęgło, napęd rozrządu, to elementy, które trzeba co jakiś czas wymienić i nawet markowe zamienniki potrafią być drogie. Olej w silniku, choć niektóre źródła podają co 12500km, powinno się wymieniać co 7500. Co 50000km należy wymienić olej w skrzyni biegów i w tylnym moście. Są to absolutnie podstawowe zabiegi serwisowe każdego właściciela sti, a ich zaniedbanie może przyczynić się do awarii.

    Jednak… nie popadajmy w czarny nastrój i spójrzmy na to z drugiej strony. Auta subaru ogólnie uchodzą za niezwykle trwałe i podobnie jest z imprezą wrx sti. Regularny serwis i właściwe użytkowanie auta sprawiają, że imprezy potrafią odwdzięczyć się długą i bezproblemową jazdą. Nawet brutalne traktowanie od czasu do czasu nie wpływa niekorzystnie na ich stan. Pamiętajmy jednak, że turbina wymaga rozgrzania i schłodzenia. W zimowe dni dajmy autu po rozruchu parę chwil na rozprowadzenie oleju, nie katujmy go od razu na starcie. Sprawdzajmy regularnie stan ciśnienia w ogumieniu i poziom oleju w silniku. Od czasu do czasu zerknijmy też do skrzyni. A wówczas jedynym naszym zmartwieniem będzie konsumpcja paliwa i to, co powiemy żonie próbując żałośnie się tłumaczyć, że przecież jeździmy powoli ;)

     

    Podsumowanie.

    Wróćmy zatem do pytania postawionego na początku: czy subaru imprezą wrx sti da się jeździć na co dzień?

    Do dyspozycji mamy niemałe stadko koni pod maską, świetną skrzynię biegów, stały napęd na wszystkie koła, sportowe wnętrze i takież osiągi. Środek nie rozpieści nadmiarem przestrzeni, ale w zupełności wystarczy dla dwójki dorosłych i dwójki dzieci, a w dodatku ma czworo drzwi (co bynajmniej nie jest regułą dla auta sportowego), kufer przy rozsądnym pakowaniu również pomieści niezbędne bagaże.

    A do zaoferowania impreza ma bardzo dużo, radość z jazdy nieporównywalną z innymi autami, wyborną trakcję i świetne zachowanie. Tego nie można opisać, to trzeba poczuć i doświadczyć, całym sobą.

    Jazda imprezą sti wywołuje coś na kształt „efektu axe”. Wszyscy, zawsze i wszędzie, oglądają się za autem, odprowadzając wzrokiem przejeżdżający samochód i patrząc z utęsknieniem jak odjeżdża zastanawiają się „dlaczego?”. Dlaczego to nie ja siedzę za sterami tego cywilnego bolidu nawet jeżdżąc tylko po bułki… Dlatego odpowiedź brzmi tak, da się, a nawet trzeba icon_cool.gif

     Share


    User Feedback

    Recommended Comments

    BartZ no nie pomogłeś ;) Od jakiegoś czasu dręczy mnie dylemat ujawniający się w kolorystyce mojego awatara: XV czy STI :?: Rozsądek statecznego tatusia ;) podpowiada XV, ale po lekturze Twojego artykułu dochodzę do wniosku, że może jednak STI :) Chyba trzeba dodać więcej niebieskiego do awatara ;)

    Link to comment
    Share on other sites

    IMHO o ile regularny serwis czyli generalnie materiały eksploatacyjne można utrzymać w ryzach zdrowego rozsądku (szczególnie obecnie), o tyle poważniejsze awarie będą kosztowne (nawet bardzo) w kategoriach bezwzględnych, bo porównując z autami o takim samym charakterze już niekoniecznie... nie ma się co łudzić, że evo czy s4 są bezawaryjne i daje się je naprawiać za damski ... ;)

    Link to comment
    Share on other sites

    Po pewnych doświadczeniach z używaniem sti 2,5 na codzień, powiem tak:

    Fantastyczny samochód. Mój ma awaryjny silnik (jestem po zaawansowanym remoncie), betonowe zawieszenie, przy którym seryjne sti jest jak przysłowiowy citroen i spiekowe sprzęgło... Ale to można spokojnie zaakceptować dostając w zamian osiągi przewyższające niemal wszystko poza ferrari (0-100km/h poniżej 5 sek). A trakcja jest wyborna po prostu. Nawet spalanie (lpg) jest na rozsądnym poziomie. Tylko hałas przelotowego wydechu jest męczący na dłuższą metę...

    Generalnie wyciszenie, a raczej jego brak jest największą wadą samochodu podczas codziennej eksploatacji.

    Ponadto fotel kierowcy w moim samochodzie na pewno nie dorasta do możliwości jakie oferuje zawieszenie i opony RE070. Więc wymieniłem go na upierdliwy przy wsiadaniu i wysiadaniu kubeł Sparco. Teraz jest git.

    Ale pamiętajmy, nie ma co liczyć na "Panie, 200tkm i nic nie robione...".

    To nie ten segment, może impreza 1,6 - ale na pewno nie sti.

    I na pobłażliwość "Pana Władzy" po zarejestrowaniu przekroczenia prędkości (o co wyjątkowo łatwo) nie ma co liczyć - z doświadczenia :(.

    "Operatorzy" video rejestratorów w Vectrach i innych Superbach lecą za tą płetwą na bagażniku jak muchy za g.... toż to pewniak!

    Link to comment
    Share on other sites

    • Dyrekcja SIP

    Trochę się na ten tekst naczekałem, ale ... warto było :)

    Od razu przypomniało mi się, jak sam taki autkiem jeździłem.

    Tak naprawdę to jedyne czego - moim zdaniem - brakowało, to istotnie DCCD.

     

    Pozdrowienia

    Link to comment
    Share on other sites

    1. Bardzo dziękuję szanownej Dyrekcji za ciepłe przyjęcie moich wypocin ;) Jest mi niezmiernie miło no i wierzę, że wspomnienia są jak najbardziej pozytywne 8)

     

    2. Tedimy99, do dziennikarstwa to mi bardzo daleko, ale nie pozostaje mi nic innego jak serdecznie podziękować. Cieszę się bardzo, że tekst się spodobał ;)

    Link to comment
    Share on other sites

    BartZ napisałes że impreza wrx sti nigdy nie była produkowana w nawoziu kombi. Chcjałbym sprostować że na rynek japonski wychodziły białe bugi sti w nadwoziu kombi . Modele GF8 tez były w wersji sti.

    Link to comment
    Share on other sites

    Ciekawy tekst, przeczytałem z zainteresowaniem. Pozwolę sobie na własne spostrzeżenia. Przez 3 lata byłem posiadaczem WRX z 2001 kupiłem autko bezwypadkowe, normalnie używane. Zacząłem normalnie jak większość dbających o samochód o wymianę wielu elementów, które powinny zostać wymienione ze względu na wiek samochodu. Potem wymieniałem kolejne ze względu na stopniowe zużycie, potem wymieniałem niektóre bo uważałem że trzeba. Po jakimś czasie stwierdziłem że to normalny samochód, tylko drogi w codziennym użytkowaniu, w szczególności po mieście. Sprzedałem szybko - był w stanie bardzo dobrym, i tak następny właściciel wykonywał te same czynności pomimo że wszystko było ok. a jednak coś ciągle trzeba zrobić. Po kilku miesiącach kupiłem STI 2003 - ideał , oczywiście przegląd i kilka podstawowych spraw czyli wymiana wszystkich płynów, klocki, amorki tył, przepływomierz filtry itd. Generalnie inne autko w porównaniu do WRX, właściwie to zupełnie inne. Przejechałem nim bez przygód 1,5 roku. Doszedłem do wniosku, że do codziennej jazdy po mieście w korkach, ten samochód się nie nadaje. Szkoda silnika, sprzęgła, potencjału autka, które nie jest do tego stworzone. Inni kierowcy postrzegają ten samochód jak wyzwanie i trzeba albo unikać konfrontacji albo udowadniać co to potrafi, nie zawsze bezpiecznie i skutecznie ( miałem STI bez tuningu - 265 ps) Magia imprezy się kończy na stacji benzynowej - choć dla mnie aspekt ekonomiczny nie był podstawowym. Nasyciłem się plejadami, sprzedałem samochód . Nowy właściciel jest zadowolony, co mnie cieszy. Zostanę fanem imprezy STI, ale z dystansem. Serdecznie pozdrawiam użytkowników aktualnych i przyszłych. PS. teraz używam samochodu, który nie jest tak kultowy, ale też fajnie jeździ i do miasta się nadaje bardziej , też prowokuje ale inaczej, i chyba wygrywa, choć tylko ośka - o literkach R.S. Pozdrawiam

    Link to comment
    Share on other sites

    Bartz - nice

    Dodam od siebie

    Prawie niezniszczalna skrzynia biegów - niestety tak nie jest, skrzynie się często mielą. Codziennie używam wrx do jazdy w waw, dziecko ultra zadowolone z bujania autem (przynajmniej na etapie 1 roku życia :)

    Auto może być autem codziennym - ale trzeba mieć też głęboką kieszeni nie tylko na benzynę ale także na elementy eksploatacyjne i niespodziewanki.

    Niestety ja trafiłem na wrx'a złom - wymieniłem amory, sprzęgło,skrzynie,silnik - nie liczę drobiazgów (w rok czasu) od "kolegi" z forum który doprowadziłem do normalnego stanu.

    Stąd najważniejsze - dobrze sprawdźcie samochód przed zakupem

    Nie wierzcie w "kolegów" oraz "forumowiczów" - to żaden wyznacznik jakości auta

    Link to comment
    Share on other sites

    hulkster

    dzięki bardzo ;)

    Chciałbym tylko zauważyć, że być może mówimy o dwóch różnych skrzyniach, gdyż ta w sti jest jednak dużo trwalsza od 5MT w wrx ;)

    Link to comment
    Share on other sites

    to ja też coś powiem

    Kupiłem WRX 2003, auto moich marzeń. Dobry stan, bezwypadkowy, mały przebieg, oczywiście nie do sprawdzenia ale stan auta, podzespołów i wnetrza wskazuje na to że jest jakaś szansa że może być prawdziwy lub zbliżony do prawdziwego :) Zrobiony wydech, turbina, remap w 4T ,hamulce brembo, do tego kupę innych ciekawych gadżetów. Auto nie wytłuczone i w 100% nadjace się do jazdy. Po zakupie zrobiłem przeglad auta, wszystkie oleje, paski, rozrząd, po miesiącu sprzęgło potem opony, felgi, audio.Kupiłem samochód w dobrym stanie, doprowadziłem go do stanu bardzo dobrego. Kosztowało mnie to sporo pieniędzy ale ani złotówki nie żałuję. Nadal jest to prawie 10 letni samochód którego utrzymanie kosztuje nie mało i pewnie zaraz wyjdzie coś jeszcze. Ale w tych autach nie chodzi o koszty, ma być frajda z jazdy, poczucie bezpieczeństwa i ten dzwięk. Tak się spełnia marzenia z młodości :) A na codzień jeździ się służbowym dieslem;)

    Ps.

    Kiedyś ktoś mądry powiedział(ktoś kto jeździł STI):

    Jak cie nie stac na dwa, to nie kupuj jednego.

    Link to comment
    Share on other sites

    Ciekawy tekst, przeczytałem z zainteresowaniem. Pozwolę sobie na własne spostrzeżenia. Przez 3 lata byłem posiadaczem WRX z 2001 kupiłem autko bezwypadkowe, normalnie używane. Zacząłem normalnie jak większość dbających o samochód o wymianę wielu elementów, które powinny zostać wymienione ze względu na wiek samochodu. Potem wymieniałem kolejne ze względu na stopniowe zużycie, potem wymieniałem niektóre bo uważałem że trzeba. Po jakimś czasie stwierdziłem że to normalny samochód, tylko drogi w codziennym użytkowaniu, w szczególności po mieście. Sprzedałem szybko - był w stanie bardzo dobrym, i tak następny właściciel wykonywał te same czynności pomimo że wszystko było ok. a jednak coś ciągle trzeba zrobić. Po kilku miesiącach kupiłem STI 2003 - ideał , oczywiście przegląd i kilka podstawowych spraw czyli wymiana wszystkich płynów, klocki, amorki tył, przepływomierz filtry itd. Generalnie inne autko w porównaniu do WRX, właściwie to zupełnie inne. Przejechałem nim bez przygód 1,5 roku. Doszedłem do wniosku, że do codziennej jazdy po mieście w korkach, ten samochód się nie nadaje. Szkoda silnika, sprzęgła, potencjału autka, które nie jest do tego stworzone. Inni kierowcy postrzegają ten samochód jak wyzwanie i trzeba albo unikać konfrontacji albo udowadniać co to potrafi, nie zawsze bezpiecznie i skutecznie ( miałem STI bez tuningu - 265 ps) Magia imprezy się kończy na stacji benzynowej - choć dla mnie aspekt ekonomiczny nie był podstawowym. Nasyciłem się plejadami, sprzedałem samochód . Nowy właściciel jest zadowolony, co mnie cieszy. Zostanę fanem imprezy STI, ale z dystansem. Serdecznie pozdrawiam użytkowników aktualnych i przyszłych. PS. teraz używam samochodu, który nie jest tak kultowy, ale też fajnie jeździ i do miasta się nadaje bardziej , też prowokuje ale inaczej, i chyba wygrywa, choć tylko ośka - o literkach R.S. Pozdrawiam

     

    Ja chcialem powiedziec, ze nowy wlasciciel jest bardzo zadowolony :) Samochod naprawde spisuje sie znakomicie i oczywiscie jest drogi w utrzymaniu, ale chyba kazdy kupujacy tego typu auto jest tego swiadom.

    Kazda zlotowke rekompensuje jezdzenie tym samochodem, dzwiek wydechu, latwosc prowadzenia i pewna wiez samochodu z kierowca. Zaden inny pojazd nie wzbudza u mnie tyle emocji, co wlasnie STI. Ja polecam kazdemu, kto moze sobie na taki samochod pozwolic :)

    Link to comment
    Share on other sites

    Hmmmm poczytalem wypowiedzi i serce do Sti mocniej puka, uzytkuje 3 lata Wrxa MY08 ale rozwazam zakup STI.

     

    Jak jest ktoś zainteresowana dobra impreza to zapraszam - WRX MY 08, zpolskiego salonu, serwisowania, bezwypadkowy.

     

    Mi marzy się teraz biały sedan STI - jedyny sek to spora dopłata,

    Za 2010 rok trzeba jeszcze sporo zapłacić.

    Link to comment
    Share on other sites



    Create an account or sign in to comment

    You need to be a member in order to leave a comment

    Create an account

    Sign up for a new account in our community. It's easy!

    Register a new account

    Sign in

    Already have an account? Sign in here.

    Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...