Jump to content

Foryś 2.0 158KM z reduktorem czy 2,5 211KM ??


szfagir
 Share

Recommended Posts

Witam!

 

Jak w temacie - co byście doradzili 2.0 158KM z reduktorem czy 2,5 211KM ?? Ewentualnie jakieś inne motory proponujecie?? Chciałbym najmniej awaryjny silniczek dorwać :)

 

Pozdrawiam

Edited by mezjash
Link to comment
Share on other sites

@, Było to wałkowane nie raz, nie dwa.Niemniej jednak - najtańszy i najtrwalszy jest 2,0 SOHC 125KM, ale nie oszukujmy się, jechać nie ma czym. Potem jest 2,0 DOHC 160KM z drogą regulacją zaworów (lpg!). Następny jest 2,5SOHC 156-173KM, gdzie lubią sobie paść uszczelki pod głowicą co jakieś 150tkm. Na końcu skali awaryjności znajduje się 2,5T 211-230KM, który daje frajdę z jazdy za którą trzeba słono płacić przy serwisach.

 

Ja osobiście uważam, że kompromisy są złe, więc albo 2,0 SOHC , albo 2,5T - polecam jednak ten ostatni, coby uniknąć zastanawiania się, "dlaczego nie kupiłem turbo?". Oczywiście na paliwie alternatywnym :mrgreen: .

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

No właśnie zastanawiam się nad tym 2,5T 211KM. Z drugiej strony dużo na forum wyczytałem, że reduktor się przydaje.

 

Dużo jeżdżę na wioskę w góry i patrząc właśnie pod te wyprawy zastanawiam się co będzie lepsze w zimie. Słabszy z reduktorem czy mocniejszy bez? Nie jeżdżę po drogach utwardzanych, ale w zimie asfaltu nie widać a i niekiedy podjazdy są dość strome.

 

Co w tej kwestii polecacie??

Link to comment
Share on other sites

Nie jeżdżę po drogach utwardzanych

 

Chyba "nieutwardzonych"?

 

Jeśli chodzi o zastowania zimowe, to moim zdaniem najważniejszy jest łącznik z nawierzchnią, czyli opony. Polecam świeże hardcorowe śniegowe nalewki o rozsądnej średnicy (205-215mm). Następnie ważna jest łopata na pokładzie. Potem istotna jest technika pokonywania zasp (ja jestem zwolennikiem wykorzystania energii kinetycznej pojazdu :mrgreen: ). Potem dopiero prześwit a na końcu ewentualnie reduktor. Subarakami jeżdżę od 1999 roku, z czego 6 ostatnich zim obniżonym o 5cm Legacy Turbo. I przejeżdżałem impetem tam, gdzie "suvy" z dużym prześwitem się wieszały :thumbup: . Ale też, tam gdzie kolega pewnego razu "zasadził" Forestera, jako ekipa ratunkowa zakopaliśmy 2 Legacy, 1 Outbacka, 1 Forestera i Ładę Nivę.. Na końcu poległ Grand Cherokee, który mając na lince subaraka też usiadł. Choć, trzeba przyznać, że po odczepieniu subaru, sam wyjechał :bowdown: .

Subaraki zostały powyciągane przez terenowo-ciężarowe volvo 6x6.

 

Poza tym Forek to SUV, więc jako terenówka słabiutki. Nie może się równać z terenowymi traktorami typu Patrol, Land Cruiser czy Jeep. Nie próbuj nim robić przecinki po dziewiczym lesie, bo i tak daleko nie zajedziesz....

 

A na asfalt+śnieg turbo będzie lepsze z racji lekkiej szpery w tylnym moście i dużej mocy (to wymaga już trochę wprawy, coby z impetem ponad 200KM nie wbić się do rowu :facepalm::mrgreen: ).

Link to comment
Share on other sites

Nie jeżdżę po drogach utwardzanych

 

Chyba "nieutwardzonych"?

 

 

 

No racja:)

Tereny nie wchodzą w grę:) Tylko dojazd na wioskę, gdzie odśnieżarki rzadko dojeżdżają:)

Zastanawiam się nad drugą sprawą która poruszyłeś - ponad 200KM. Ja obecnie poruszam się potworem o mocy 80KM:)

Link to comment
Share on other sites

@, Następny jest 2,5SOHC 156-173KM, gdzie lubią sobie paść uszczelki pod głowicą co jakieś 150tkm.

 

kolega wie ze w którymś kościele dzwoni ale nie wie w którym\

 

rzeczywiste w 2.5 N/A padają uszczelki ale dotyczy to tylko DOHC czyli forki I generacji z US

 

później dostępny był silnik 2.5 N/A SOHC całkowicie bezawaryjny i w/g jest najlepszy kompromis osiągi/trwałość/spalanie/koszty eksploatacji/podatność na LPG

Link to comment
Share on other sites

Jak przełkniesz koszty potencjalnych "chorób" 2,5 XT, to już nigdy nie wrócisz do słabego samochodu i 200KM będzie dla ciebie oczywistością.

A jak się nie zdecydujesz na turbo, to nie będziesz odczuwał braków. Po prostu, świadomość jest przekleństwem człowieka ;) .

 

A na asfalt+śnieg turbo będzie lepsze z racji lekkiej szpery w tylnym moście

 

Wolnessaki również takową posiadają... :D;)

 

Hę... nawet w tym modelu nie sprawdzałem, ale SF z całą pewnością mają tylny dyfer otwarty. Podobnie wolnossące imprezy GC i GD, a także Legacy wszelkich generacji poza Turbo i spec.B.

 

@, Następny jest 2,5SOHC 156-173KM, gdzie lubią sobie paść uszczelki pod głowicą co jakieś 150tkm.

 

kolega wie ze w którymś kościele dzwoni ale nie wie w którym\

 

rzeczywiste w 2.5 N/A padają uszczelki ale dotyczy to tylko DOHC czyli forki I generacji z US

 

później dostępny był silnik 2.5 N/A SOHC całkowicie bezawaryjny i w/g jest najlepszy kompromis osiągi/trwałość/spalanie/koszty eksploatacji/podatność na LPG

 

Powiedz to gościowi, co właśnie robię mu wymianę uszczelek w Forku US spec 2,5 MY04, przebieg ok 80t mil. Lało się z nich tak, że sanki, poduszki, wydech i osłona zapaćkane. A uszczelki dekli i w rozrządzie susza. I znam jeszcze "parę" takich "przypadków".

Link to comment
Share on other sites

byly SF ze szpera w tylnym dyfrze

 

http://www.4forester...istoria-modelu/

 

jak moj 2.0 n/a '99 byl na podnosniku i pokrecilem jednym tylnym kolem to drugie obracalo sie w ta sama srtone

 

 

 

2.5 n/a sohc jest calkowicie wyleczone z choroby "UPG"

 

to ze trafiaja sie poszczegolen przypadki to nie oznacza ze jest to norma jak w 2.5 n/a dohc

Link to comment
Share on other sites

tak, jak pisali przedmówcy,"zależy na czym Ci zależy". Mam 2 Forki, pierwszy to MY 00 N/A, super auto z reduktorem, dobre opony, i w związku z tym "prawie" terenowy. Na trasie - brakuje sporo. Raczej do spokojnych podrózy. Drugi to XT, i tu sie zaczyna zabawa, mody, usprawnianie , utwardzanie itp. Chciałem wcześniej kupic zmiast XT- 2,5 US jako kompromis miedzy mocą/spalaniem i bezawaryjnością, ale cięzko było trafić coś rozsądnego, a trafiła sie wersja Turbo i póki co tego nie żałuję, dlatego, że w jakimś stopniu to auto stało sie pasją. Jeśli zależy Ci na spokojnym użytkowaniu i spokojnej jezdzie bez uniesień i modyfikacji to 2,5 US bedzie ok. Jeśli testostereon czasami bierze górę, i przeważa nad rozsądkiem to 2,0-2,5 XT zależnie od rocznika.

Link to comment
Share on other sites

2.5 n/a sohc jest calkowicie wyleczone z choroby "UPG"

 

Niestety, jak mawia Pingwin Kowalski "mając na uwadze zgromadzone dane", nie mogę się z Tobą zgodzić.

Ale życzę, żebyś był tym wpaniałym wyjątkiem od reguły.

Z moich "zgromadzonych danych" wynika, że żaden nie wytrzymał 250tkm bez wymiany upg, co oczywiście nijak się nie ma do awaryjności 2,5 DOHC, które to potrafiły paść niczym 2,5XT :mrgreen: .

Więc nie można użyć tu słowa CAŁKOWICIE. I o ile przebieg 250tkm jest jak najbardziej do zaakceptowania, to sam przyznasz że 80tys mil to trochę mało...

No i 2,5 N/A nagminnie wciągają olej, co w 2,0N/A się nie zdarza.

 

Co do szpery - nie będę polemizował, bo nie interesowałem się tym szczególnie, więc mogę mieć jakieś braki w wiedzy.

Link to comment
Share on other sites

Niestety, jak mawia Pingwin Kowalski "mając na uwadze zgromadzone dane", nie mogę się z Tobą zgodzić. Ale życzę, żebyś był tym wpaniałym wyjątkiem od reguły.

 

moje zgormadzone dane sa odmienne

 

pod domem stoja dwa 2.5 n/a sohc

 

Outback MY05 130kkm i Forek MY08 100kkm

 

w obu UPG fabryczne i nie zanosi sie taka potrzeba mimo podtlenku LPG

w pierwszym komsumpcja oleju byla duza (do 0,5L/1000km) aktualnie po płukankach i na dobrym oleju spadla do 0,2l/1000km

w drugim oleju nie trzeba dolewac miedzy wymianami (co 12,5kkm)

 

znajomego Outback 2.5 n/a sohc 190kkm z podtlenkiem LPG także na fabrycznych UPG

Link to comment
Share on other sites

Outback MY05 130kkm i Forek MY08 100kkm

 

Nieśmiało zwracam uwagę, że daleko im do 250tkm.

 

Podtlenek lpg nie ma tu nic do rzeczy. Problemem jest to, że z czasem zaczyna olej (a w końcu i płyn chłodzacy) przeciekać pomiędzy warstwami uszczelki.

Jedynie

znajomego Outback 2.5 n/a sohc 190kkm
można rzec, że ma się dobrze, tylko czy on kupował go w salonie (i/lub ma pewność historii auta)?

 

Ktoś na forum pisał, że natrzaskał 430tkm bez tej naprawy, ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę.

 

A co do wciągania oleju, to istotne są obroty. Jeśli ganiasz auto, to bierze. Jak jeździsz spokojnie, to nie.

Przykład: pewnym Outbackiem 2,5 156KM pojechałem z W-wy do Gdańska i z powrotem. Śpieszyło mi się, ale rażąco nie przekraczałem przepisów (nie da się :D ). Ale obrotów nie żałowałem.... Samochód pochłonął na tej trasie niemal 1,5l oleju.

Obecnie tym autem jeździ "starszy pan" i dolewa ok 1-1,5l na 10tkm (!). W samochodzie zmienił się tylko kierowca...

Edited by house_1
Link to comment
Share on other sites

Nieśmiało zwracam uwagę, że daleko im do 250tkm

 

fakt

 

można rzec, że ma się dobrze, tylko czy on kupował go w salonie (i/lub ma pewność historii auta)?

 

tak

 

A co do wciągania oleju, to istotne są obroty.

 

oczywiscie ze tak

 

tyle ze oba auta sa jezdzone w podobny sposob i nie zadko widza A4 z predkosciami znacznie powyzej limitu

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...