Jump to content

Stromy podjazd - automat czy manual?


Recommended Posts

3 godziny temu, koszykbb napisał:

A automatem da sie właśnie tak powoli pełznąć do góry bez zjeżdżania skrzyni?

Wysłane z mojego D6503 przy użyciu Tapatalka
 

 

Tak. Miałem Forka 2.5 NA z automatem, jazda w terenie to była bajka. Trochę gorzej z długimi zjazdami, bo nie dało się tak efektywnie hamować silnikiem (musiałem się posiłkować hamulcem), ale ogólnie w terenie na plus. Teraz mam manual, bez reduktora, duuużo ciężej się jeździ w terenie, ale na Subariadach wciąż daje radę :)

Link to post
Share on other sites
  • Replies 66
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Ja przed foresterem XT miałem dwa auta "terenowe" - Pajero i Kyrona - oba na szosie jak ciężarne krowy, ale w terenie nie ma porównania - z całym szacunkiem - przede wszystkim prawdziwe reduktory (w o

Cos co mnie naklonilo do at Czarny to mt bez reduktora srebrny to at Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka A to moje zmagania Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka

Jazda w terenie automatem to bajka  W teren lepszy będzie AT.

Niestety, do podjazdów automat bije ręczna skrzynie na głowę .

Wysłane z mojego Nexus 5X przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites
15 minut temu, wytrych napisał:

Niestety, do podjazdów automat bije ręczna skrzynie na głowę 

 

Ale z każdej góry trzeba zjechać, a tu MT biję automat na głowę. 

Link to post
Share on other sites

Też sporo przejechałem po górach automatem (5EAT) i nigdy nie brakowało mi hamowania na zjazdach. Jak trzeba, to w trybie manualnym wbijam 3, 2, czy 1 i hamuje jak manual. Generalnie rzadko używam hamulca ;) - w mieście przed skrzyżowaniami jeśli jest sposobność - redukcja i też hamuję skrzynią.

A klocki hamulcowe wbrew obiegowym opiniom wcale się szybko nie kończą (przy rozsądnym jeżdżeniu). Moje mają przejechane 33 tys. km i jeszcze są.

Kto jeździł AT, ten wie ;)

Edited by Kambol
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
Hmm, ostatnio jeździłem automatem w górach i dawał radę przy zjazdach nawet w trybie auto.

Ja myślę że mówimy o innych górach. Jedno to normalne droga asfaltowa i długi zjazd. Tu czy mt czy at nie ma znaczenia. Zupełnie inaczej ma się sprawa przy offroad. Nie da sie zjechać równie wolno at co mt z reduktorem.
Natomiast tutaj mozna zaradzić hamulcem, który jest inaczej zestrojony niż w mt (przynajmniej u mnie) a sprzęgła nie przeskoczysz i zawsze będzie gorzej w at.

Z mojego doswiadczenia na razie wynika ze lepiej mieć at bo bardzo stromych zjazdów jest mniej niż stromych pojazdów.

Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites

To już inna generacja, ale w SJ XT automatyczna kontrola zjazdu hamulcami działa bardzo dobrze i daje duże poczucie bezpieczeństwa, porównywalne z prawdziwym reduktorem w terenówce.  Nie używałem XT w poważnym terenie, ale zdecydowanie poparte elektroniką  CVT daje radę. 

Link to post
Share on other sites

Pisząc o zjazdach w których musiałem sobie pomagać hamulcem miałem na myśli przypadki na Subariadzie - strome zjazdy w terenie. Jechaliśmy w kolumnie, przede mną Forek z manualem - on nie musiał używać hamulca wcale, a ja musiałem co chwila dohamowywać auto bo na samym silniku nie byłem w stanie utrzymać odpowiedniego dystansu (auto przyśpieszało). W normalnej jeździe po asfalcie nie było absolutnie żadnych problemów.

Link to post
Share on other sites
Pisząc o zjazdach w których musiałem sobie pomagać hamulcem miałem na myśli przypadki na Subariadzie - strome zjazdy w terenie. Jechaliśmy w kolumnie, przede mną Forek z manualem - on nie musiał używać hamulca wcale, a ja musiałem co chwila dohamowywać auto bo na samym silniku nie byłem w stanie utrzymać odpowiedniego dystansu (auto przyśpieszało). W normalnej jeździe po asfalcie nie było absolutnie żadnych problemów.

O dokladnie tak :)

Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites
Planowane samochód musi być koniecznie ze stajni Subaru??
 

Tak, mam jedno Subaru jako zabawkę i Fiata na codzień. Chcę koniecznie samochód z automatem, ktory sprawdzi sie w terenie, ktory pali w okolicach 12 przy spokojnej jezdzie i ma w miarę tanie części eksploatacyjne:) W grę wchodzi Outback albo Forester. Nie bardzo widzę alternatywę.

Wysłane z mojego D6503 przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites

Ja przed foresterem XT miałem dwa auta "terenowe" - Pajero i Kyrona - oba na szosie jak ciężarne krowy, ale w terenie nie ma porównania - z całym szacunkiem - przede wszystkim prawdziwe reduktory (w obu też automat), znacznie większe koła (w obu 265/75r16), osłonięte podwozia i (szczególnie w Pajero) lepsze kąty. Może to bardziej moja psychika, ale forkiem nie zbliżałem się w ogóle do przeszkód, które Pajero przejeżdżałem bez zastanawiania. Spalanie mieściło się w 12 litrach, eksploatacja - Ssangyong  nie drożej niż Subaru, Mitsubishi - może być drogo jak się coś drogiego zepsuje...

 

Jak myślisz o terenie - kup terenowy - bez kompromisów. Subaru bardziej bym polecał na śniegi, góry, szutry - ale wszystko zasługujące na nazwę "droga".

  • Upvote 3
Link to post
Share on other sites

W teren terenówka, tak jak napisał Alfik, Subaru zostaw na zabawkę.

1 godzinę temu, Alfik napisał:

może być drogo jak się coś drogiego zepsuje...

Jak się coś drogiego zepsuje, zawsze jest drogo:biglol:

Link to post
Share on other sites

Alfik, co w tak razie skłoniło Cie do przesiadki na Forka? Jezdze tak 60% miasto, 30% trasa, 10% góry, ale zaznaczam, ze to auto musi chociaz w tych 10% nadawac się w te gory, bo inaczej musiałbym kupic kolejne auto do tego celu, na co mnie nie stac

Wysłane z mojego D6503 przy użyciu Tapatalka

Link to post
Share on other sites

Myślę że w twoim trybie użytkowania coś w automacie i "SUV"-owate będzie się spisywało najlepiej. Pokonasz swoją górkę bezstresowo i płynnie, miasto, światła i krawężniki będą niestraszne, a na autostradzie da się przeżyć parę setek kilometrów. Automat w miasto i w lekki teren jest dla mnie bezkonkurencyjny. Natomiast w poważny teren jedynie odpowiednia terenówka, niestety wtedy odpada autostrada i ekonomia;). Forek, lub coś w tym typie powinno Cię zadowolić.

Link to post
Share on other sites

Cos co mnie naklonilo do at



Czarny to mt bez reduktora srebrny to at


Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka

A to moje zmagania



Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka



Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka

  • Upvote 3
Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, koszykbb napisał:

Alfik, co w tak razie skłoniło Cie do przesiadki na Forka? Jezdze tak 60% miasto, 30% trasa, 10% góry, ale zaznaczam, ze to auto musi chociaz w tych 10% nadawac się w te gory, bo inaczej musiałbym kupic kolejne auto do tego celu, na co mnie nie stac

Wysłane z mojego D6503 przy użyciu Tapatalka
 

Przestałem mieć potrzebę jazdy w terenie i zależało mi na jeździe szosowej. Pajero sprzedałem kilka miesięcy po zakupie forka (pojechałem nim jeszcze w góry Rumunii)  a Ssangyonga miałem jeszcze prawie dwa lata, jadnak w tym czasie nie byłem w trudniejszym niż szutrowa droga terenie. W tej chwili mam taki tryb życia, że jeżdżę głównie autostradą i zdolności terenowe potrzebne mi nie są. Dlatego jeżdżę teraz volkswagenem. Wiele lat temu, jak kupiłem pierwsze 4x4 to byłem zachwycony zdolnościami terenowymi choć była to Alfa Romeo :) - apetyt rośnie w miarę jedzenia. Za foresterem tęsknię, ale doceniam oszczędności jakie daje firmowy VW. 

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

odnośnie MT czy AT 

 

MT ma reduktor jedynie z silnikiem 2.0 wolnyssak = mało mocy i brak momentu nawet czasami na szosie.

AT masz większy wybór jednostek a nawet 2,5 wolnyssak ciekawie zaskakuje elastycznością.

 

A teraz najważniejsze:

wszystkie AT elektronicznie i błyskawicznie rozdziela napęd między przód i tył, co powoduje, że ośka która ma lepszą nośność i przyczepność może "nadrabiać" co szczególnie zima i na błocie czuje się na powolnych przejazdach i łukach.

 

Też byłem zwolennikiem MT ale chłopaki od przeprawówek mi to delikatnie wybili z głowy...

I obecnie AT nadal w posiadaniu, dodatkowo wygoda w cywilizacji = miasto mniej męczy.

 

 

Jedyna zaleta MT to ciut mniejsze spalanie. ok. 1,0 do 1,5 litra.

 

 

p.s.

a odnośnie opon to klucz do sukcesu, napęd jakoś trzeba przekazać na podłoże, u siebie poszerzałem lato na 225 a zimę zostawiłem na 215 ale profil podniosłe o 5 

ale dlaczego już pisałem w innym wątku...

 

 

Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, 4444 napisał:

wszystkie AT elektronicznie i błyskawicznie rozdziela napęd między przód i tył

Szaleństwo, jeśli mój AT z MPT błyskawicznie rozdziela napęd, to jaką muszę mieć ultra percepcję żeby wychwycić totalnie denne działanie tego napędu?

AT jest super przy powolnym pokonywaniu nierówności terenu, można fajnie pełzać, kierowca nie musi być wirtuozem. Dość strome podjazdy robi elegancko, chyba że trzeba ruszyć z kopyta przy samym wzniesieniu, wtedy może się nie napędzić odpowiednio. MT to trochę więcej nerwów dla niewprawionego kierownika, szczególnie w turbo bez reduktora, z dołu nie jedzie i trzeba ślizgać sprzęgło przy ciasnych manewrach, dużych oporach.

Link to post
Share on other sites

właśnie to tak działa = szybko i bardzo płynnie, że nawet nie odczuwasz szarpnięć i przeciągnięć; a na pewno płynniej niż w manualu.

Wersja turbo totalnie nie zdaje egzaminu w warunkach terenowych dla małych prędkości = więcej strat niż przyjemności = dla turbo musi być namiastka warunków drogowych = umożliwić choć ciut większe prędkości.

 

 

Link to post
Share on other sites

Do takich technicznych przeszkód, moim zdaniem najlepiej wypada AT ale z VDC, gdzie skrzynia podaje przez planetarny dyfer międzyosiowy, do tego nad trakcją czuwa elektronika i w praktyce duuużo fajniej to działa od AT z MPT. Tyle że w forkach taki automat był dostępny chyba dopiero w SG poliftowym, ja jeździłem Outbackiem z trzylitrówką i jest to świetne połączenie.

Link to post
Share on other sites

VDC w foresterach sg było osiągalne chyba jedynie przy 2,5_turbo,

wolny ssak nawet 2,5 AT nie posiada elektronicznej kontroli trakcji.

Link to post
Share on other sites

Tak sobie myślę, że gdybym potrzebował regularnie samochodu na cięższy teren, to kupiłbym sobie Hyundai Galloper.

Miałem kiedyś taki V6. Palił w mieście 12-15. Przy prędkościach ponad 150 było nawet cicho. Spalanie jednak wówczas to był dramat. Zagazowałem.

W terenie fajnie, przy suszy w żwirowni było już gorzej ze względu na masę i może nienajlepsze opony.

Takie auto można pewnie kupić za kilka, kilkanaście tysięcy i nie będzie szkoda np zarysować.

Ale to oczywiście kwestia budżetu i preferencji.

Moje doświadczenie mówi jednak, ze automat w lekki teren. W ciężkim chyba jednak manual. Ale może to wynika z braku większego doświadczenia

Link to post
Share on other sites

W terenie manualna skrzynia ma tylko dwie przewagi - mniejsze koszty w przypadku dostania się do środka wody i odpalanie na zaciąg w przypadku śmierci rozrusznika. Do samej jazdy automat (i zapas koników). 

Edited by Alfik
Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.


×
×
  • Create New...