Jump to content

Przepisy ruchu drogowego.


hak64

Recommended Posts

12 godzin temu, hak64 napisał:

Fakt popełnienia wykroczenia przez jednego z uczestników ruchu, nie zwalnia tego drugiego z obowiązku przestrzegania przepisów jego dotyczących.

Ale z odpowiedzialności za ewentualne skutki już może (a raczej powinien móc). Indywidualne popełnienie wykroczenia przez każdego uczestnika zdarzenia to jedno (OK, niech każdy odpowiada za swoje formalne przewinienie), a ocena przyczynienia się do dalszych skutków (np. kolizji) to co innego. Chyba że znasz przepisy które wprost wskazują które wykroczenia zawsze są "formalne", a które zawsze są "skutkowe"?

Często w takich sytuacjach pada argument "gdyby pan ustąpił pierwszeństwa, to do zdarzenia by nie doszło". Zgadza się, ale jest to równie sensowny argument jak "gdyby się pan nie urodził albo nie wstał dziś z łóżka, to do zdarzenia by nie doszło". Sama prawdziwość takiego twierdzenia nijak się ma do prawdziwości twierdzenia przeciwnego, więc nadal nie mamy jednoznacznie wskazanego sprawcy.

 

Co do przykładów różnych "szybkich pieszych" - wszytko zgoda. Ale raczej trudno o coś więcej niż formalne nieustąpienie takiemu pierwszeństwa, bo o fatalnych kolizjach biegaczy z samochodem słyszy się dość rzadko :rolleyes:

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, DEXiu napisał:

Indywidualne popełnienie wykroczenia przez każdego uczestnika zdarzenia to jedno (OK, niech każdy odpowiada za swoje formalne przewinienie), a ocena przyczynienia się do dalszych skutków (np. kolizji) to co innego.

Kolego na poprzedniej stronie już napisałem: "Istotnie, niektóre wykroczenia skutkują określoną reakcją innego uczestnika ruchu i zaistniałe w wyniku tego zdarzenia, powinny być rozpatrywane w kategoriach przyczynienia." Z tego wynika, że albo nie czytasz Waść ze zrozumieniem, albo podekscytowany udowadnianiem swoich racji, nie zauważasz zdania innych. 

 

1 godzinę temu, DEXiu napisał:

Chyba że znasz przepisy które wprost wskazują które wykroczenia zawsze są "formalne", a które zawsze są "skutkowe"?

Nie wiem czy usiłujesz podważać moje kompetencje, ale życzę powodzenia. Rekonstrukcjami wypadków zajmuję się zawodowo, zatem znajomość przepisów to w tym przypadku elementarz. Mimo tego trudno mi wskazać, czy jakieś wykroczenie może mieć wymiar wyłącznie formalny (no chyba, że chodzi o brak wymaganych dokumentów, czy przeglądu technicznego). Wiem natomiast, że praktycznie każde wykroczenie związane z ruchem pojazdu, może spowodować określony skutek. Powiem więcej, bywają zdarzenia w których uczestnika - pomimo braku formalnych znamion popełnienia wykroczenia - można uznać winnym, lub przypisać mu przyczynienie. Mam tu na myśli zdarzenia związane z niedostosowaniem prędkości do warunków na drodze (bywa że jazda z prędkością dopuszczalną na danym odcinku drogi, jest zbyt duża, by panować nad pojazdem na śliskiej drodze). 

Pozdrawiam.   

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, hak64 napisał:

Nie wiem czy usiłujesz podważać moje kompetencje, ale życzę powodzenia. Rekonstrukcjami wypadków zajmuję się zawodowo, zatem znajomość przepisów to w tym przypadku elementarz.

Nie było moim zamiarem podważanie  kompetencji. Byłem jedynie ciekaw czy ocena policjanta/sądu (bo biegły ustala tylko stan faktyczny, a nie kwalifikację prawną, czyż nie?) opiera się na jakichś skonkretyzowanych i niezmiennych wytycznych, czy też wynika z humoru danego dnia i kierunku wiatru zmierzonego poślinionym palcem, z którego to palca ów werdykt został wyssany.

 

Godzinę temu, hak64 napisał:

Powiem więcej, bywają zdarzenia w których uczestnika - pomimo braku formalnych znamion popełnienia wykroczenia - można uznać winnym, lub przypisać mu przyczynienie. Mam tu na myśli zdarzenia związane z niedostosowaniem prędkości do warunków na drodze (bywa że jazda z prędkością dopuszczalną na danym odcinku drogi, jest zbyt duża, by panować nad pojazdem na śliskiej drodze).

To jest kolejny ciekawy temat, choć już kiedyś się tutaj wypowiadałem o tym. Czy to w "Stop drogówka", czy w artykułach na temat wypadków często pada stwierdzenie "niedostosowanie prędkości do warunków". W niektórych takich sytuacjach gdybym był na miejscu obwinionego miałbym ochotę zapytać pana aspiranta wprost - ile wynosi ta prędkość w tym miejscu i w tych warunkach, w których tam stoją? Przecież też jest kierowcą, powinien więc wiedzieć? A jeśli nie potrafi mi podać konkretnej liczby, to na jakiej podstawie stwierdził, że "sprawca" nie dostosował tej prędkości? To tak jakby nauczycielka w szkole wstawiła uczniowi pałę za błędne rozwiązanie mimo że sama nie zna poprawnego wyniku. Pewnie wielu powie, że to się stwierdza na podstawie zastanych skutków (auto w rowie itp.). Ale te skutki mogą wynikać ze stu innych przyczyn i w mojej opinii nijak nie można z nich wywieść, że główną czy choćby jedną z nich było niedostosowanie prędkości.

Link to comment
Share on other sites

13 godzin temu, DEXiu napisał:

często pada stwierdzenie "niedostosowanie prędkości do warunków". W niektórych takich sytuacjach gdybym był na miejscu obwinionego miałbym ochotę zapytać pana aspiranta wprost - ile wynosi ta prędkość w tym miejscu i w tych warunkach, w których tam stoją? Przecież też jest kierowcą, powinien więc wiedzieć? A jeśli nie potrafi mi podać konkretnej liczby, to na jakiej podstawie stwierdził, że "sprawca" nie dostosował tej prędkości?

Teraz chcesz mnie chyba rozbawić? Niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, to nie jakaś fizyczna wielkość, a każda prędkość, którą uniemożliwia kierującemu panowanie nad pojazdem. Załóżmy, że jedziesz 40 km/h na śliskiej drodze. Na prostym odcinku jesteś w stanie delikatnie ruszać kierownicą i auto nie wpada w poślizg, możesz także lekko wcisnąć hamulec i nie tracisz przyczepności kół, ale zbliżając się do łuku drogi, powinieneś tę prędkość zmniejszyć, bo siła odśrodkowa zmieni dotychczasowe parametry ruchu i wylądujesz w rowie.

 

13 godzin temu, DEXiu napisał:

Ale te skutki mogą wynikać ze stu innych przyczyn

Nikt nie zabrania powiedzieć o tych przyczynach. Jeśli były niezależne od kierującego, nie dało się ich przewidzieć, ani uniknąć, to niby dlaczego mamy mówić o winie i niedostosowaniu prędkości? Gdzieś już o tym napisałem, ale...

Dzwoni do mnie znajoma, która mówi, że jechała samochodem i na łuku drogi facet jadący z przeciwnego kierunku jazdy podjął manewr wyprzedzania innego pojazdu, zajmując jej pas ruchu. Wpadła do rowu, rozbiła auto, złamała rękę, nabyła kilka siniaków. Wezwani na miejsce policjanci stwierdzili, że nie ma żadnych śladów kolizji i zapewne pani straciła panowanie nad pojazdem i wylądowała w rowie. W związku z tym policjanci zaproponowali pani mandat sugerując, że przyczyną zdarzenia było niedostosowanie prędkości do warunków na drodze. Poradziłem tej pani, żeby przekazała owym policjantom, iż nie przyjmuje mandatu, gdyż nie poczuwa się do winy. Jednocześnie poradziłem jej sporządzenie skargi na czynności policjantów, którzy nie podjęli żadnych działań zmierzających do ustalenia i zatrzymania rzeczywistego sprawcy wypadku. Pani niestety poinformowała policjantów o mojej sugestii i panowie czym prędzej zaczęli pytać, jakie to było auto (kolor marka, model, tablice)...

Miłego dnia.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 3.06.2021 o 17:12, hak64 napisał:

Dlaczego nie? żaden przepis nie wskazuje dopuszczalnej prędkości dziecka jadącego chodnikiem. A co jeśli tym chodnikiem pojedzie niepełnosprawny poruszający się na elektrycznym wózku.?

 

W dniu 3.06.2021 o 19:34, hak64 napisał:

No nie! Wybacz, ale nie o prędkość tu chodzi, a nomenklaturę. DEXiu napisał "przestaje być pieszym". 

 

A o co chodzi, jeśli nie o prędkość? Wskazałem przepis i orzecznictwo, który neguje Twoje stwierdzenie.

 

Myślę, że warto o tym wiedzieć. Co oczywiście nie zwalnia nas z zachowania szczególnej ostrożności. Czy będąc rowerzystą, pieszym czy kierowcą. Pamiętajmy, że także dorosły rowerzysta może jechać chodnikiem, przy spełnieniu pewnych warunków. Zatem kwestia prędkości dotyczy także jego, a przecież bardzo często widuje się rowerzystów którzy chodnikiem jeżdżą zdecydowanie szybciej niż te 10 km/h.

 

Bezpiecznego przemieszczania się, dla wszystkich. 

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
Godzinę temu, subleo napisał:

A o co chodzi, jeśli nie o prędkość? Wskazałem przepis i orzecznictwo, który neguje Twoje stwierdzenie.

Nie czas i nie miejsce na spory, ale wskazane przez Ciebie i DEXiu  przepisy mówią jedynie, że uczestnicy ruchu korzystający z chodnika, powinni poruszać się z prędkością pieszego. Nie określono jednak precyzyjnie wartości tej prędkości. Ponadto - jak już wspomniałem - dziecko, które rozpędzi się jadąc z górki na rowerku nadal będzie pieszym, tak samo jak niepełnosprawny, który usprawni swój wózek inwalidzki, modyfikując przekładnię, aby rozwijać prędkości roweru. Niczego więc nie zanegowałeś, a jedynie potwierdziłeś moje zdanie: "nie o prędkość tu chodzi, a nomenklaturę. DEXiu napisał "przestaje być pieszym".

Edited by hak64
Link to comment
Share on other sites

21 godzin temu, hak64 napisał:

Teraz chcesz mnie chyba rozbawić? Niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, to nie jakaś fizyczna wielkość, a każda prędkość, którą uniemożliwia kierującemu panowanie nad pojazdem.

To wcale nie jest zabawne, gdy policja nagminnie (vide Stop drogówka) używa tego stwierdzenia. To jest ich wyjaśnienie na WSZYSTKO, co wg mnie jest bzdurą. Przykładem niech będzie używany w PL asfalt (na każdym kawałku drogi inny), koleiny, jakieś prace rolne czy budowlane (niewidoczna z daleka warstewka pyłu, który przy deszczu zamienia się w prawie smar) czy idiotyczne zachowania innych (np. piesi i pedalarze wskakujący przed maskę). Jeżeli wiem, z jaką prędkością mogę moim autem i na moich oponach pokonać przeciętny zakręt podczas deszczu, a nagle wylatuję z drogi, to może warto przeanalizować inne czynniki? Ale po co się męczyć... Sam kiedyś byłbym wydzwonił (ratowałem się "skokiem" w bok), gdy dojeżdżam do skrzyżowania w centrum miasta, ok. 30-40 km/h, widzę stojące auta, lekko wciskam hamulec, a tu... ABS na maxa i prawie nie hamuję! Okazało się, że w tym miejscu zebrał się jakiś pył, asfalt stary (wyślizgany), a że przy rzece, to była lekka miejscowa mgiełka i siadła wilgoć. W połączeniu z tym pyłem (pewnie zwykłym brudem miejskim, dawno wtedy nie padało) zrobiła się maź i jak na lodowisku. Mam nawet film ze zdarzenia :) Nie wiedziałem, co się dzieje, codziennie tamtędy wtedy jeździłem i nigdy nic podobnego się nie zdarzyło. Wg mnie prędkość była bezpieczna i dostosowana do warunków na drodze - ale takich, jakie zmysłami byłem w stanie określić! Rozumiem zwolnić podczas deszczu, ale nie do zera przecież. Człowiek jedzie wolniej, ale jeżeli okaże się, że to nie zwykła woda spływająca po drodze, tylko lokalne zagłębienie i mega-kałuża, to przecież skąd miałem to wiedzieć 200 m wcześniej, w nocy?

Link to comment
Share on other sites

W dniu 4.06.2021 o 22:15, hak64 napisał:

Nie wiem czy usiłujesz podważać moje kompetencje, ale życzę powodzenia. Rekonstrukcjami wypadków zajmuję się zawodowo, zatem znajomość przepisów to w tym przypadku elementarz.

Na pewno jesteś dobry w swoim fachu z racji doświadczenia, ale... czy nie bierzesz pod uwagę możliwości, że ktoś (nawet amator-hobbysta) może być od Ciebie lepszy? Bo takie mam wrażenie, czytając niektóre Twoje wypowiedzi (niektóre podkreślam, nie wszystkie, tu mamy zacytowany akurat dobitny przykład). Nie sądzę, że jesteś najlepszy na świecie, zresztą chyba nie ma takich zawodów na olimpiadach ;-) Pandemia pokazała, że nawet tzw. "eksperci", profesorzy, epidemiolodzy, wirusolodzy, WHO - mogą się bardzo mylić i opowiadać głupoty oraz co chwila zmieniać zdanie. Zwykli ludzie ze służby zdrowia lub nawet amatorzy, ale lubiący dany temat (sam kiedyś czytałem książki o wirusach) więcej wiedzieli.

Link to comment
Share on other sites

19 minut temu, Tichy napisał:

To wcale nie jest zabawne, gdy policja nagminnie (vide Stop drogówka) używa tego stwierdzenia. To jest ich wyjaśnienie na WSZYSTKO, co wg mnie jest bzdurą.

Ja myślę, że to jest najwygodniejsze stwierdzenie na wyjaśnienie wielu zdarzeń drogowych, bo... nie trzeba nic robić. W Polsce badań technicznych nie przechodzi raptem kilka procent aut. W Niemczech zdaje się koło 20%, w Belgii jeszcze więcej. Tam jeżdżą nowsze samochody i są w gorszym stanie niż u nas przysłowiowy pastuch w tedeiku? Po co analizować czy duszy nie dał projektant drogi, wykonawca (materiały, zgodność z projektem), czy w końcu nie zawinił stan techniczny pojazdu - lepiej wpisać "niedostosowanie prędkości do warunków jazdy", wypisać mandat za "stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym" i znów spokojnie ustawić się z radarem w jakiejś miejscówie z czapy.
Chociaż w okolicach Ełku zauważyłem, że panowie z radarem częściej zaczynają stawać w miejscach, gdzie faktycznie jazda z prędkością większą niż dozwolona jest niebezpieczna.

Link to comment
Share on other sites

55 minut temu, Tichy napisał:

Na pewno jesteś dobry w swoim fachu z racji doświadczenia, ale... czy nie bierzesz pod uwagę możliwości, że ktoś (nawet amator-hobbysta) może być od Ciebie lepszy? Bo takie mam wrażenie, czytając niektóre Twoje wypowiedzi (niektóre podkreślam, nie wszystkie, tu mamy zacytowany akurat dobitny przykład). Nie sądzę, że jesteś najlepszy na świecie, zresztą chyba nie ma takich zawodów na olimpiadach

Pocieszę Cię. W tej kwestii podzielam Twoje zdanie. Nie sądzę abym był najlepszy na świecie - ba, nawet w to wątpię... a moja wypowiedź o podważaniu kompetencji była skutkiem zawartego w poście DEXiu  zwrotu "chyba", w kontekście znajomości przepisów. 

Miłego dnia.

Link to comment
Share on other sites

W dniu 5.06.2021 o 14:01, hak64 napisał:

Teraz chcesz mnie chyba rozbawić? Niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, to nie jakaś fizyczna wielkość, a każda prędkość, którą uniemożliwia kierującemu panowanie nad pojazdem. Załóżmy, że jedziesz 40 km/h na śliskiej drodze.

Szkoda że nie działa to w drugą stronę, tzn każda prędkość przy której panujemy nad pojazdem i dojeżdżamy bez szwanku do celu powinna być uznana za prawidłową i bezpieczną. Wtedy zdejmujemy ograniczenia i rura. :yahoo:

  • Haha 1
Link to comment
Share on other sites

Masakra, kilkanaście centymetrów lub 2 sekundy jak kto woli i by dzieciaka już nie było na tym świecie :(

 

Wadą przepisów wprowadzanych jest brak egzekwowania ich. Gdyby Komendanci zamiast robić bzdurnych planów gdzie wystarczy postawić radiowóz w krzakach lub za wiatą przystankową i trzepać na radary, zmuszali do jeżdżenia po całym mieście to by skuteczniej eliminowali wyprzedzanie na pasach. Niestety oszczędności paliwa i szybka kasa z radarów jest  lepsza i tańsza od patroli.

 

 

Dodam tylko jeszcze że obecnie maja możliwości techniczne wyłapywać takie wykroczenia ponieważ  w 2020 zostały zakupione drony a mundurowi od stycznia 2021 przechodzili szkolenia z nabyciem uprawnień zgodnie z nowymi przepisami unijnymi , szkoda tylko że w Krakowie złamali przepisy lotnicze bo nie zgłosili w ULC lotów w mieście.

Edited by ipsx82
Link to comment
Share on other sites

10 godzin temu, hak64 napisał:

 

Pomyślałem o "wyprzedzaniu na pasach" na drodze o kilku pasach w jednym kierunku, takie sytuacje się zdarzają. Ale sytuacja z filmu, wprost nie mieści się w głowie.

 

Potencjalny morderca, a niestety pewno będzie dalej jeździł. Chyba, że brak uprawnień go wsadzą do paki, choć wątpię.

 

Cytat

W środę mężczyzna został zatrzymany. 39-latek jest znany policji. Nie ma prawa jazdy i już wcześniej był karany za szereg przestępstw i wykroczeń drogowych.


 

Link to comment
Share on other sites

15 minut temu, subleo napisał:

 

Potencjalny morderca, a niestety pewno będzie dalej jeździł. Chyba, że brak uprawnień go wsadzą do paki, choć wątpię.

 


 

Jeśli prokuratura przedstawi nagrania podczas rozprawy sądowej to jest szansa że pójdzie do więzienia, w końcu sędziowie to też ludzie mający rodziny , dzieci.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, subleo napisał:

Potencjalny morderca, a niestety pewno będzie dalej jeździł. Chyba, że brak uprawnień go wsadzą do paki, choć wątpię.

Myślę, że po tym nagraniu facet będzie na tyle "sławny", że znajdą się chętni, by dokumentować każdą jego przejażdżkę i filmiki wysyłać na policją z prośbą o rozgrzeszenie.

 

2 godziny temu, ipsx82 napisał:

Jeśli prokuratura przedstawi nagrania podczas rozprawy sądowej to jest szansa że pójdzie do więzienia, w końcu sędziowie to też ludzie mający rodziny , dzieci.

To nagranie z pewnością zostanie przedstawione w sądzie, jest wszak materiałem dowodowym w sprawie kierowania pojazdem pomimo orzeczonego sądowego zakazu (przestępstwo). Ujawnione na nagraniu wykroczenia pozwolą zaś sądowi właściwie ocenić zachowanie tego człowieka. Dziadek miał rację mówiąc, że mózgu wprawdzie nie widać, ale jak się go nie ma, to widać... 

Link to comment
Share on other sites

22 minuty temu, hak64 napisał:

jest wszak materiałem dowodowym w sprawie kierowania pojazdem pomimo orzeczonego sądowego zakazu

Na filmie widać pojazd, nie wiem czy jego jakość umożliwia zidentyfikowanie kierowcy. Ale skoro gościa zatrzymali, to pewnie mają coś jeszcze.

Link to comment
Share on other sites

Zamierzam sam pogrzebać w przepisach, bo muszę rozwiązać ten problem, ale może ktoś mi jakoś będzie umiał pomóc.

 

Ulica jednokierunkowa, po lewej stronie są wjazdy na posesje, a po prawej wyznaczono wdłuż całej ulicy miejsca parkingowe (bez fragmentów wyłączonych naprzeciwko bram - rysunek poglądowy załączam). Dowiadywałem się w Urzędzie i tak zostanie, bo jest zgodnie z uchwałą, a poza tym inżynierowie dokonali obliczeń i z bram da się wyjechać...Na ulicy bramy są różne, moja jest bardzo szeroka, wiec na upartego wyjadę (OBK II jadąc na lusterkach zrobię to na raz, ale oczywiście ruszając przód musi skręcić po chodniku zanim wyjadę na jezdnię), ale niektórzy mają bardzo wąski wyjazd i naprawdę samochodem 4,5 m nie da rady wyjechać jak ktoś stanie naprzeciwko bramy na wyznaczonym miejscu parkingowym. Naprawdę jest wąsko. W związku z tym mam 2 pytania/problemy, wszelka pomoc mile widziana, bo zamierzam walczyć o przeniesienie miejsc parkingowych na stronę wyjazdów z posesji (pomiędzy wjazdami mogą zawsze 2 samochody stanąć i dotychczas tak było zanim strefę płatnego parkowania zrobiono).

 

1) Pytanie: Czy jak ktoś stanie naprzeciwko mojego wyjazdu na miejscu wyznaczonym, a uniemożliwia wyjazd, to czy może tam stać czy można stwierdzić, że narusza art. 49 ust. 2 pkt 1 ustawy prawo o ruchu drogowym?

2) Problem: O ile wyjazd to jeden problem, to drugi jest poważniejszy. Otóż jest to ulica naprawdę bardzo ruchliwa, szczególnie w godzinach "szkolnych", a do tego ludzie naprawdę szybko w tym miejscu jeżdżą. Jak wycofuję z bramy to jak zrównam zderzak z początkiem jezdni, to nie widzę dosłownie nic, brama i płoty zasłaniają 100% widoczności. Muszę wyjechać na tyle, że jestem już w połowie obecnego pasa jazdy, czyli jak ktoś mnie nie puści, nie zauważy, to nieszczęście gotowe.

 

Wszelkie sugestie, rady itp. mile widziane:) Oczywiście mieszkańcy się od początku sprzeciwiali wyznaczeniu miejsc po tej stronie drogi, ale przecież inżynier wszystko obliczył, więc mieli to gdzieś...

ulica.jpg

Link to comment
Share on other sites

Ad 1) Jak jest wyznaczone to raczej trudno będzie na ten paragraf się powołać. Można z inżynierem rozmawiać.

Ad 2) W zasadzie tylko parkowanie tyłem zostaje.

 

Współczuję mieszkańcom. Komuś z władz się "uwidziało", że trzeba jeszcze więcej aut upchać w mieście. To droga donikąd.

Link to comment
Share on other sites

@subleoTak to właśnie wygląda.

ad. 1. - Tyle, że jak mnie kiedyś zastawiono od przodu i od tyłu tak, że nie mogłem wyjechać (uprzejmy sąsiad mojej dziewczyny chciał mi udowodnić, że ulica przed jego posesją stanowi jego własność, a nie drogę publiczną z miejscem parkingowym dla wszystkich i zastawił mnie dwoma samochodami na 1 cm z przodu i z tyłu) to jak wezwałem policję to dostał mandat. Może stosować to przez analogię, bo i tu i tu parkujesz na miejscu wyznaczonym, ale jednak utrudniasz ruch innego pojazdu.

ad. 2. - Tu jest problem tego rodzaju, że staję na posesji w dziwny sposób, żeby Ojciec mógł z garażu korzystać i tyłem kąty nie pasują. A druga sprawa, że w te naprawdę wąskie bramy i tak tyłem nie da się wjechać...więc co najmniej 2-3 mieszkańców ulicy nie da rady wjechać ani przodem, ani tyłem jeśli ktoś stoi naprzeciwko. Dlatego problem 1 i 2 są ściśle ze sobą związane.

Link to comment
Share on other sites

Fajnie że jest rysunek, ale gdzie wymiary? Szerokość chodnika, jezdni i parkingu?

Godzinę temu, Lipton napisał:

1) Pytanie: Czy jak ktoś stanie naprzeciwko mojego wyjazdu na miejscu wyznaczonym, a uniemożliwia wyjazd, to czy może tam stać czy można stwierdzić, że narusza art. 49 ust. 2 pkt 1 ustawy prawo o ruchu drogowym?

2) Problem: O ile wyjazd to jeden problem, to drugi jest poważniejszy. Otóż jest to ulica naprawdę bardzo ruchliwa, szczególnie w godzinach "szkolnych", a do tego ludzie naprawdę szybko w tym miejscu jeżdżą. Jak wycofuję z bramy to jak zrównam zderzak z początkiem jezdni, to nie widzę dosłownie nic, brama i płoty zasłaniają 100% widoczności. Muszę wyjechać na tyle, że jestem już w połowie obecnego pasa jazdy, czyli jak ktoś mnie nie puści, nie zauważy, to nieszczęście gotowe.

Ad 1. Art 49 ust 2 pkt 1 może mieć tu zastosowanie. Wyjaśnienie poniżej.

Ad 2. W przypadku braku lub ograniczonej widoczności kierujący pojazdem powinien zapewnić sobie pomoc innej osoby (pasażer, przechodzień. Podejrzewam, że sytuacja przedstawiona na rysunku dotyczy terenu oznaczonego znakiem D-40 "strefa zamieszkania", zatem osoba przybrana do pomocy może nawet wejść na jezdnię i chwilowo zatrzymać ruch, aby umożliwić pojazdowi wyjazd z posesji. 

Art 49 ust 2,  Zabrania się postoju:

1) w miejscu utrudniającym wjazd lub wyjazd, w szczególności do i z bramy, garażu, parkingu lub wnęki postojowej;
2) w miejscu utrudniającym dostęp do innego prawidłowo zaparkowanego pojazdu lub wyjazd tego pojazdu;
Przepis nie precyzuje po której stronie drogi można, czy nie można parkować. Zabronione jest parkowanie utrudniające wjazd, lub wyjazd, zatem każde takie parkowanie stanowi czyn zabroniony. 
Jak sobie radzić w takich sytuacjach?
O ile wyjazd, bądź wjazd jest możliwy, to - jak już wspomniałem - zapewniamy sobie pomoc osoby trzeciej.
Jeśli wyjazd jest niemożliwy, to wzywamy policję, lub straż miejską (ci drudzy nie zawsze są kompetentni /w sensie douczeni/), dokumentujemy zdarzenie (szkic, zdjęcia). Zarówno policja, jak i straż miejska nie ma prawa odholować pojazdu o ile ten nie zagraża bezpieczeństwu w ruchu, lub nie stwarza innego zagrożenia (wyciek płynów, paliwa), ale mogą i muszą sporządzić notatkę z interwencji, a ta będzie przydatna. 
Właściciel posesji, któremu uniemożliwiono korzystanie z jego własności (zablokowany wyjazd), ma prawo skorzystać z taksówki na koszt sprawcy wykroczenia. Zatem do notatki policyjnej dołączamy rachunek imienny, lub fakturę i wezwanie do zapłaty adresowane do właściciela blokującego wyjazd pojazdu. W uzasadnionych przypadkach (np. wyjazd na wczasy, transport osoby niepełnosprawnej) można nawet zlecić odholowanie blokującego wyjazd pojazdu. Fakturę - jak wyżej - dołączamy do wezwania do zapłaty i policyjnej notatki.
Pozdrawiam.
 
Link to comment
Share on other sites

Czy na drogach ekspresowych (a to chyba właśnie taka droga) dopuszczalny jest taki pomiar i zatrzymywanie? Czy tylko wideorejestratory i zatrzymanie w bezpiecznym miejscu? 

 

Link to comment
Share on other sites

@hak64Czyli jestem na dobrym tropie, że samo niebezpieczeństwo wyjazdu na niewiele się zda jako argument na przeniesienie parkingu na drugą stronę...bo tego się właśnie obawiałem.

 

Wymiarów jeszcze nie robiłem, bo tak jak pisałem z szerszej bramy (czytaj: takiej zapewniającej dotychczas komfort wyjazdu i wjazdu od prawej krawędzi) nie ma problemu, problem jest z wjazdem do kilku bram niestandardowych, które mają inni mieszkańcy ulicy, takich gdzie niewiele miejsca zostaje przy lusterkach. Jak widać inżynier trzymał się standardów, a nie specyfiki ulicy.

Link to comment
Share on other sites

9 minut temu, pumex1 napisał:

Czy na drogach ekspresowych (a to chyba właśnie taka droga) dopuszczalny jest taki pomiar i zatrzymywanie? Czy tylko wideorejestratory i zatrzymanie w bezpiecznym miejscu? 

Nie ma przepisu zabraniającego dokonywania kontroli w takich miejscach. to policjant odpowiada za wybór miejsca do zatrzymania. W przypadku tzw. punktów kontroli, są to miejsca wyznaczone i zatwierdzone przez komendy wojewódzkie. Przedstawiony filmik obrazuje nam potencjalnie niebezpieczną sytuację, ale proszę zauważyć, że nagrywający - że się tak wyrażę - "nisko leciał" i zbyt późno podjął reakcję widząc hamujący już pojazd zatrzymywany do kontroli.  

Link to comment
Share on other sites

34 minuty temu, hak64 napisał:

Przedstawiony filmik obrazuje nam potencjalnie niebezpieczną sytuację,

Lewy pas, prędkości 120-130. 1 sekunda to ok. 32-36 metrów. Jeżeli policjant wyskakuje w ten sposób, bo czas rekcji, droga hamowania, powodują, że ściąganie delikwenta z lewego pasa to igranie z ogniem. Nieważne, że jadący za nim siedzi mu na ogonie. Policja powinna mieć nieco wyobraźni, że ten siedzący za nim nie zdąży wyhamować. Dla mnie pomiar w takim miejscu i w taki sposób to proszenie się o kłopoty. 

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...