Jump to content
hak64

Przepisy ruchu drogowego.

Recommended Posts

I pewnie słusznie. Kodeks wyraźnie to określa. Mają pierwszeństwo, jak się porozumieją z innymi użytkownikami drogi. Zawsze ustępuję, robie co mogę aby im ułatwić. Ale miałem takie zdarzenie, Warszawa, róg Białobrzeskiej, karetka na sygnale wywaliła mi z prawej strony. Miałem zielone, W stronę Lotników. Jego nie było słychać. (Podobnie było na Bitwy i Szczęśliwickiej). Hebel na mokrym, przejechałem za jego tyłkiem jakieś 20 cm, potem zaliczyłem pas dla autobusów,,jakieś 7 metrów w bok i się wyprostowałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przypadku kolumny pierwszy i ostatni pojazd w niej jadący muszą mieć zapalone także czerwoną bombę a nie tylko niebieską. Pojazdy jadące pomiędzy nimi nie muszą używać sygnałów dźwiękowych i świetlnych zastrzeżonych dla pojazdów uprzywilejowanych. To wszystko stoi w UPRD.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale niestety, nie zawsze tak jest.


Tylko ten ostatni, włączył niebieską zajeżdżając mi drogę. Być może wytrenowany odruch ? Miał bronić swojego podopiecznego. Nie życzę Wam takich przygód.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogólnie rzecz ujmując sprawa wypadku pani premier zaczyna śmierdzieć. W mediach trąbią, że kierujący fiatem przyznał się do winy i przedstawiono mu zarzuty, Jednocześnie te same madia informują, że dopiero w poniedziałek prokuratura otrzyma dokumentację wypadku do prowadzenia. Dla laika takie wieści mogą wydawać się normalne, ale dla prawnika, policjanta, biegłego, czy kogoś znającego kpk, są to informacje sprzeczne. Jakim cudem przedstawiono zarzut spowodowania wypadku przed wszczęciem dochodzenia? Podejrzewam, że jednak nie przedstawiono, a jedynie młodzieńca kierującego fiatem wstępnie przesłuchano i to nawet nie w charakterze świadka, bowiem jego papugi twierdzą, że nie otrzymał kopii protokołu, ani druku pouczenia. Tak więc cała sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru, bo wszystko wskazuje na to, że dziennikarze karmią nas swoimi własnymi wizjami zdarzenia, które niekoniecznie oparte są na stanie faktycznym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

wszystko wskazuje na to, że dziennikarze karmią nas swoimi własnymi wizjami zdarzenia, które niekoniecznie oparte są na stanie faktycznym.

 

Normalka, dlatego nie oglądam telewizji ani nie ufam mediom ;) Przy okazji wypadku kolumny Macierewicza ściąłem się z jednym kolegą jak uwierzył w "news" że poszkodowani nie dostaną odszkodowań, że to nie pierwszy raz itd. No sorry ale jakby ludzie nie dostawali odszkodowań w takich sytuacjach to by były dymy na cały kraj - wręcz jestem zdania, ze dostają dużo większe odszkodowania niż zwykle w takich karambolach żeby czasem komuś nie zachciało się iść do sądu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

wręcz jestem zdania, ze dostają dużo większe odszkodowania niż zwykle w takich karambolach żeby czasem komuś nie zachciało się iść do sądu.
Mozesz mieć trochę racji, choć z pozoru sprawca nie ma żadnego wpływu na decyzje ubezpieczyciela. Jednak jak się okazuje pozory bywają mylące, biorąc pod uwagę, ze strategiczne stołki (w tym i prezesa PZU) są obsadzane według partyjnego klucza. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pismaki nie rozróżniaja rozpytania i oględzinowania na miejscu zdarzenia od przyjmowania zeznań na protokół.

I czym innym jest także słuchanie na protokół w sprawie a czym innym przeciwko, ze stawianiem zarzutów. Stąd może miszmasz informacyjny w przestrzeni publicznej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobno dziennikarz RMF dotarł do zeznań kierującego fiatem. 

"21-latek przyznał, że widział pojazd z włączoną sygnalizacją świetlna, dlatego zjechał na pobocze, żeby go przepuścić. Jak zeznawał, nie zauważył z kolei drugiego samochodu z rządowej kolumny i postanowił włączyć się do ruchu, ocierając się w ten sposób w samochód, którym jechała premier Szydło. Widok w lusterku zasłonił mu stojący za nim samochód, który również zjechał, żeby przepuścić pojazdy uprzywilejowane. Mężczyzna przyznał też, że w momencie wypadku słuchał muzyki".
Jeśli jest to zgodne ze stanem faktycznym, to mamy do czynienia z ewidentną wina kierującego fiatem. 
Skądinąd wiemy jednak, że tam nie ma pobocza, a skoro go brak, to o jakim "włączeniu się do ruchu" mowa - fiat musiałby stać. Ponadto w kolejnej, dziennikarskiej prawdzie objawionej, czytamy, że kierujący fiatem wykonywał skręt w lewo, a to w świetle istniejących przepisów całkowicie uwalnia go od winy (o ile zamiar skrętu był odpowiednio wcześnie sygnalizowany kierunkowskazem). 
Kolejną kwestią jest fakt, że BORowki pozwoliły odjechać świadkom zdarzenia (między innymi temu, co jechał za fiatem). To raczej niedopuszczalne przy tego typu zdarzeniach. Czyżby obawiali się, że jego zeznania ich pogrążą?
Trzeba będzie poczekać na oficjalną wersję zdarzenia, ale mając na uwadze te wszystkie rewelacjie, trudno będzie o pewność, czy oficjalna wersja jest zgodna ze stanem faktycznym. Jak to mawiają w dochodzeniówce "po wyjaśnieniu, obraz sprawy nieco się zaciemnił".

Edited by hak64

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Skądinąd wiemy jednak, że tam nie ma pobocza, a skoro go brak, to o jakim "włączeniu się do ruchu" mowa - fiat musiałby stać.
Nawet gdyby zatrzymał się na pasie ruchu, to pytanie, czy byłby włączającym się. IMO nie, bo należałoby uznać, że było to zatrzymanie wynikające z sytuacji na drodze. Prawdopodobnie zatrzymał się przed lewoskrętem widząc pędzący pod prąd samochód. Jeśli odległości w kolumnie były duże, a kolumna poruszała się dość szybko, to mamy klasyczny model "samotnej przyczepy" - kto zatrzymał się na pasie awaryjnym na autostradzie wie, że jak przejeżdża zestaw to mamy efekt - jedzie samochód, potem długo nic, aż raptownie jego przyczepa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

odnośnie winy chłopaka z fiata to teraz gdybanie bo wiele niewiadomych celowo utajnionych by nie było domysłów.

ale zaciekawiło mnie to:

 

 

... ze dostałem dzisiaj mandat za przeoczenie stopu gdy skończyłem wyprzedzanie zauważyłem coś na prostej pustej drodze ... patrzę co to za dziura i zwalniam...niestety nie do zera, w końcu forek da rade... a za krzakami przeoczyłem smerfy...  więc jak już mnie dogonili... to mi wyjaśnili ze to była mata dezynfekująca.... a tak w ogóle to tu się powinno jechać 90   a tak mieli dłuższa wycieczkę i być może przegapią przez to kolejnego 
 

i troszkę poszukałem w necie i nic nie znalazłem poza tym:

http://www.pl.wet.uwm.edu.pl/media/upload/articlefiles/377/dezynfekcja-w-chwili-zagrozenia-choroba-zakazna.pdf

gdzie na stronie 2 punkt 3 informuje:

Komendant Powiatowy Policji :

 zabezpieczenie i blokada wjazdowych i wyjazdowych dróg w obszarze zakażonym i zagrożonym

 kontrola ruchu kołowego i pieszego w obszarze zakażonym i zagrożonym.

 

poszukałem definicji blokada i nie znalazłem w kodeksie drogowym ale sobie przypomniałem że takie blokady widać na przykład w święto zmarłych i wtedy policja stoi autem w poprzek drogi lub na poboczu na sygnalizacji włączonej z rogatką w postaci barierki biało czerwonej itd.

czy wyżej opisana sytuacja przez naszego kolegę była złamaniem prawa przez policję bo moim zdaniem zachowali się jak rozbójnicy chowając w krzakach i czekając na delikwenta by go złupić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem jeśli chłopak przepuścił pierwsze auto na "bombach" (pomijam już fakt czy były sygnały czy nie) to mógł po prostu ocenić że wszystko jest OK i mógł chcieć kontynuować jazdę, Osobiście jestem zdania, że kolumna miała za dużą przerwę, wiele się mówi o tym, że muszą jechać blisko siebie żeby właśnie nikt między nich nie mógł wjechać, jest kilka opinii świadków że właśnie pierwszy samochód odjechał ostro z ronda i odstawił auto nr 2, jakby jechali ciągiem to chłopak nie miałby miejsca na żadne manewry.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

poszukałem definicji blokada i nie znalazłem w kodeksie drogowym ale sobie przypomniałem że takie blokady widać na przykład w święto zmarłych i wtedy policja stoi autem w poprzek drogi lub na poboczu na sygnalizacji włączonej z rogatką w postaci barierki biało czerwonej itd.
Kolego szukałeś nie tego co trzeba. Blokada, jak sama nazwa wskazuje oznacza zamknięcie drogi, brak możliwości przejazdu. Natomiast przypadek opisany przez Ciebie nosi zupełnie inne cechy. Tam miało miejsce zabezpieczenie terenu zakażonego. lub zagrozonego i jeśli przeczytasz o tym w przepisach weterynaryjnych, to dowiesz się, że obecność policji w takiech sytuacjach nie jest konieczna. Fakt że ktoś postawił znak stop, a nie ograniczenie prędkości, wykorzystali dzielni policjanci, których zapewne zmusiła do tego konieczność wykonania normy nałożonych mandatów.

 

czy wyżej opisana sytuacja przez naszego kolegę była złamaniem prawa przez policję bo moim zdaniem zachowali się jak rozbójnicy chowając w krzakach i czekając na delikwenta by go złupić
 Kolega powinien sobie zadać pytanie, czy nie złamał prawa "za przeoczenie stopu".  Idąc bowiem dalej tokiem rozumowania kolegi można by się pokusić o twierdzenie, że każdy fotoradar, każdy patrol drogówki i punkt pomiaru prędkości, służy popełnianiu rozbojów i łupienia kierowców.     

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem jeśli chłopak przepuścił pierwsze auto na "bombach" (pomijam już fakt czy były sygnały czy nie)

Kluczowe jest jednak, z punktu widzenia prawa, czy była tam także bomba czerwona na tym pierwszym samochodzie...

Bo jeśli była to powinien poczekać na zamknięcie kolumny, czyli kolejne auto z czerwonym sygnałem świetlnym. Przepisy zabraniają wjechania z jakiejkolwiek strony w ciąg kolumny uprzywilejowanej...

Jeśli faktycznie było tak, jak w niektórych materiałach, że kierowca sc zamierzał skręcić w lewo i sygnalizował ten zamiar zanim dostrzegł pierwszy pojazd z kolumny, zjechał do lewej krawędzi jezdni, jak każą przepisy, wina człowieka jest co najmniej sporna. Oczywiście ma on obowiązek ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego (w tym wypadku kolumny) i przepisy precyzują w jaki sposób ma to zrobić: "niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się" ale mógł myśleć, że zdąży wykonać skręt w lewo, tylko źle ocenił czas, bo np. pojazd uprzywilejowany poruszał się bardzo szybko. A kierowca pojazdu uprzywilejowanego ma obowiązek zachowania należytej ostrożności i widząc pojazd sygnalizujący zamiar skrętu w lewo i nie zjeżdżajacy na prawe pobocze powinien spróbować go wyminać z prawej. Tak zrobiła by to karetka czy policja ale nie bor, bo ich procedury są "ponad" ;). Są szkoleni w jeździe agresywnej i zabezpieczaniu boków pojazdu asekurowanego, stąd praktycznie mogą realizować tylko jazdę środkiem jezdni. No i mamy zonk :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Moim zdaniem jeśli chłopak przepuścił pierwsze auto na "bombach" (pomijam już fakt czy były sygnały czy nie)

Kluczowe jest jednak, z punktu widzenia prawa, czy była tam także bomba czerwona na tym pierwszym samochodzie...

Bo jeśli była to powinien poczekać na zamknięcie kolumny, czyli kolejne auto z czerwonym sygnałem świetlnym. Przepisy zabraniają wjechania z jakiejkolwiek strony w ciąg kolumny uprzywilejowanej...

 

 

100 % racji :) o ile jak wielokrotnie widziałem kolumny Policji że były czerwone "bomby" (zawsze) to o tyle jestem w stanie uwierzyć w wersję że jechali tylko na niebieskich (oraz bez dźwięku) i taki obrazek widziałem kiedyś osobiście w Wawie.

 

 

 

Co do "przepuszczania" uprzewilejowanego to przepis mówi tylko o "ułatwieniu przejazdu", nie ma mowy o uciekaniu z drogi czy coś,

 

 

 

EDIT:

Tak trochę o niejasnościach jeszcze:

http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/wstydliwa-prawda-o-wypadku-premier-szyd%C5%82o/ar-AAmR4t0?li=AAaGjkQ&ocid=spartanntp

Edited by Paweł_P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do "przepuszczania" uprzewilejowanego to przepis mówi tylko o "ułatwieniu przejazdu", nie ma mowy o uciekaniu z drogi czy coś,

 

Dział II Rozdział. Art. 9 Kodeksu Drogowego - Ustawa Prawa o ruchu drogowym:

"Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze, są zobowiązani ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się."

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Co do "przepuszczania" uprzewilejowanego to przepis mówi tylko o "ułatwieniu przejazdu", nie ma mowy o uciekaniu z drogi czy coś,

 

Dział II Rozdział. Art. 9 Kodeksu Drogowego - Ustawa Prawa o ruchu drogowym:

"Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze, są zobowiązani ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się."

Zgadza się. Z jego drogi, jeśli jest taka możliwość. Nie z DROGI w znaczeniu "kodeksowym"

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Share this post


Link to post
Share on other sites

No chyba nikt nie przypuszczał, że chodzi o zjeżdżalnie do przydrożnych rowów ;)

Ale zjazd na pobocze czy na pas zieleni jest wskazany i dopuszczalny, jeśli zachodzi taka potrzeba...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wjeżdża się na skrzyżowanie nie mając możliwości jego opuszczenia, ale na filmiku widać, że autobus skręcał w lewo. Stojąc przed skrzyżowaniem zablokowałby drogę główną. Wtedy musiałbyś czekać jeszcze dłużej, bo Ty nie wjedziesz mając obowiązek ustąpienia wszystkim, poruszającym się drogą z pierwszeństwem, a on będzie stał, bo gabaryty jego pojazdu nie pozwalają na bezpieczne pokonanie skrzyżownia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tam jest sygnalizacja świetlna.

Czyli co, według przepisów może sobie wjechać zmusic mnie do cofania na wlotowa dwupasmowke i jest cacy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, pmlody napisał:

według przepisów może sobie wjechać zmusic mnie do cofania na wlotowa dwupasmowke i jest cacy?

Nie jest cacy, ale Ty wymusiłeś poniekąd tę sytuację, ustawiając się na łączniku jak panisko z Wiejskiej. Gdybyś zajął miejsce przy prawej krawędzi, to - podekrzewam - do tej sytuacji by nie doszło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę? 

Zobacz gdzie stoję. Nie ustawiłem się jak panisko tylko przy prawej krawędzi, na przeciwko ulicy w którą miałem zamiar zjechać ze skrzyżowania. 

Do sytuacji by doszło, ponieważ autobus nie patrzy czy się zmieści czy nie, tylko świadomie zajmuje całą szerokość zjazdu. Nie zawsze jest to pojedynczy autobus, często jest to taki z doczepką. Jego tył wtedy stoi na przejściu dla pieszych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I co Ci mam poradzić? Petycja do Urzędu miasta z wnioskiem o poszerzenie zjazdu? Postaw się w roli kierowcy autobusu. Masz zielone, a nie jedziesz, bo ktoś (TY) zablokował mozliwość wjazdu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi? Tylko tyle, czy robi to zgodnie z przepisami :) Nic więcej nie chcę wiedzieć.

A ja na miejscu kierowcy autobusu nie wjeżdżam na skrzyżowanie jeśli kogoś na nim zablokuję. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 13.03.2017 o 11:55, pmlody napisał:

Mi? Tylko tyle, czy robi to zgodnie z przepisami :) Nic więcej nie chcę wiedzieć.

Chyba hak64 już to wyjaśnił.

 

Ale przychylam się do zdania ha64 że zatrzymałeś się nie przy krawędzi przełączki tylko tak z metr od niej co spowodowało że autobus (jego gabaryty) miał ograniczone manewrowanie aby wykonać skręt w lewo.

Wzajemne poszanowanie i problemu by nie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...