Jump to content

Przebite koło i nie dający rady zestaw naprawczy?


archibaru
 Share

Recommended Posts

Ostatnio miałem nie fajną przygodę z przebiciem opony na szczęście nie w żony Foresterze, którym wozi naszego synka. Czy jest jeszcze jakieś inne rozwiązanie zamiast zestawu naprawczego, które polecacie?

Link to comment
Share on other sites

Assistance, na zadupiu, o północy - raczej wątpliwe. Mam nie najlepsze doświadczenia.

W swoim XV, wyrzuciłem zestaw naprawczy i wsadziłem koło dojazdowe. Pełnowymiarowe by się nie zmieściło.

Link to comment
Share on other sites

Też wożę zestaw naprawczy ale widzę, że można się zawieść ...U mnie niestety brak dojazdówki i koła (18 cali ) spowodował, że bagażnik wyposażyłem w zestawik.

Chyba nie ma innej alternatywy od tych co chłopaki wyżej napisali

Link to comment
Share on other sites

Ja mam dojazdowkę, ale dorzuciłem zestaw naprawczy dla żony, by mogła spróbować mniej męczącej metody. Wiele lat nie złapałem gumy, a w ubiegłym roku miałem dwa flaki w dwóch kolejnych dniach, na szczęście druga dziura była tak mała, że mogłem dojechać do wulkanizatora po dopompowaniu.

Link to comment
Share on other sites

ale zapas albo dojazdówkę można wrzucić w pokrowiec i zamocować w bagażniku jakimś pasem by nie latało. tylko miejsce zajmuje, ale to rzadziej stanowi problem.

 

osobiście nie wożę koła, mam zestaw naprawczy, jak nie zadziała to mam assistance, ale... poprzedni właściciel zapomniał mi przekazać lewarka, więc zestaw i tak jest bezużyteczny ;)

Link to comment
Share on other sites

U nas Forek służy jako rodzinny dyliżans. Jadąc na spacer z maluszkiem, załadowany jest cały bagażnik :-))) najwięcej zajmuje wózek, do tego rolki moje i żony itd itd. Jadąc gdzie na kilka dni czasem roleta musi być odsunięta i rzeczy wystają w kierunku dachu. Stąd koło zapasowe nie wchodzi w grę. Ze względów bezpieczeństwa na stałe do uchwytów sufitowych przymocowalismy siatkę.

Co do assistance, to również różnie to bywa, co prawda nie od subaru, ale raz czekalismy kilka godzin...

Link to comment
Share on other sites

Ładuj w bagażnik, to nie zabiera dużo miejsca, też mam gaz i wożę w bagażniku, obleciałem wakacje i mimo koła dało radę zapakować więc na spacer spokojnie dasz radę.

Na dach też opcja.

Link to comment
Share on other sites

dasz radę, jeszcze trochę a małemu zamiast wielkiego wóziora wystarczy parasolka i wtedy nawet z kołem się zapakujesz.

 

ja tam wakacje obleciałem bez zapasu i lewarka... pewnie się wyleczę po pierwszym kapciu.

Link to comment
Share on other sites

 

 

zrobię Wam zdjęcie, ile mi zostaje miejsca przy rodzinnym wypadzie

 

Podczas takiego wypadu oznaczaj rzeczy, które używacie. Nie wyciągnięte torby, ale rzeczy w tych torbach.

Po powrocie zobacz, że połowa z tych rzeczy pojechała i wróciła nieużywana.

A dlaczego pojechała? Bo było miejsce w bagażniku.

 

Problemem nie jest bagażnik, ale rozsądek przy pakowaniu.

Bez urazy, ale niestety tak jest.

Link to comment
Share on other sites

z synem to się mieściliśmy w corsie 3D, z wózkiem i torbami ;)

 

oczywiście jakbym miał wtedy Forestera to też bym zapełnił, ale raczej nie przyszłoby mi do głowy żeby narzekać na brak miejsca na koło... po prostu bym go nie woził, tak jak teraz.

Link to comment
Share on other sites

Jak byłem dzieckiem (4-5 lat) to na wakacje jeździliśmy Dacią w 6 osób, 4 z tyłu, z przyczepką taką małą i wiesz co? Najlepsze że teraz sobie przypomniałem że złapaliśmy gumę i zasuwaliśmy z kołem z tyłu na kolanach w te 4 osoby.... 

Link to comment
Share on other sites

 

 

Problemem nie jest bagażnik, ale rozsądek przy pakowaniu. Bez urazy, ale niestety tak jest.

 

Nie.

Problemem jest wielkość forestera/obka/imprezy ;)

 

@@archibaru,

masz psa? u mnie Labrador zajmuje dokładnie cały bagażnik, a w forku się nie mieści za bardzo ;)

mam assistance i dwie puszki szpreju w bagażniku. Mam też chyba trochę szczęścia, bo jakoś nie miałem okazji korzystać. Może jednak przemyślę koło na dachu, tylko znając życie i warszawską Wolę, ukradną mi zapas z dachu w pół godziny.

Link to comment
Share on other sites

Nadmienię tylko, że żaden normalny wulkanizator nie weźmie się za naprawę tak zalanej opony. Także, musisz wpisać sobie taką sytuację w koszty kupna nowej opony. A zakładając, że miałeś opony już kilka sezonów, to będziesz musiał wymienić komplet. Ja po mieście jeżdżę bez koła zapasowego, ale na trasę nie wyobrażam sobie nie zabrać zapasówki.

 

Pozdrowienia.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...