Jump to content

Czy moczycie herbatniki w kawie?


brt

Recommended Posts

Mi się czasem zdarza i zaobserwowałem dziś bardzo ciekawe zjawisko...

Zaczynając chronologiczne i powoli zbliżając się do sedna problemu postaram się wytłumaczyć skąd wziął się ten temat :)

 

Parzę kawę "bezfusowa" z kawiarki tudzież aeropresu, dziennie 2-3 kubki 0,4l. Często jst tak, że w ramach przyjemności moczę sobie w niej herbatniki. Równie często herbatnik tak rozmaka, że się łamie i wpada do kawy, na złość mnie ląduje na dnie...koniec aktu pierwszego ;)

 

akt drugi

 

Na studiach piliśmy KawOlę vel ColAwę - mieszanka coli z kawą(często chamska mieszanka, jedyna dostępna w sklepiku, w stylu kawa rozpuszczalna z saszetki 3w1 + coca-cola) i polubiłem ten napój, daje kopa, jest smaczny...koniec aktu drugiego :)

 

 

akt trzeci

 

Dziś zrobiłem kawę aeropresową, której w ferworze odwiedzin znajomych, imprezowania itp. itd. nie dopiłem, CO GORSZA! - maczałem w niej wcześniej herbatniki a jeden z nich rozpołowił się i niezauważenie spoczął na dnie :(  Całe szczęście, że lubię KawOlę, po imprezie zlałem resztki Coli do resztek kawy, coby mieć siłę chwilę na forum pospamować i EUREKA, odkrycie roku, jeśli wlejemy coli do kawy to herbatnik nam wypłynie wprost do dzióbka :D

 

Ech, musiałem się tym z Wami podzielić, na wypadek gdyby ktoś miał podobny problem :D

 

a mówili mi piłeś nie pisz :facepalm:

Edited by brt
Link to comment
Share on other sites

Ja tam lubię wygrzebać złamane herbatniczki z dna. Sprawia mi to nieopisaną dziką przyjemność. Choć sam moment złamania herbatnika doprowadza mnie do furii. A jak kropelka poleci tam, gdzie nie trzeba, ugh! :P

Link to comment
Share on other sites

Staszku, Ty to się nie znasz, no gdzie w gościach? Nawet nie w pracy, to tylko w najprywatniejszym otoczeniu z możliwych, we własnym domu i to też tylko wtedy kiedy nie ma gości :biglol:

Uważaj,przyzwyczajenia wchodzą w nawyk,a potem uuuuups :D

Coś jak z dlubaniem w ......nosie ;)

Link to comment
Share on other sites

Hmm, wiesz co? Nie moczę.

 

Nie moczę dlatego, że jak kiedyś w liceum byłem na tzw. wymianie we Francji, matka mojego 'korespondenta' co rano zasiadała nad filiżaną (tak na oko 0.75 pojemności) herbaty i apatycznie moczyła w niej sucharki. Większość tych sucharów lądowała oczywiście na dnie a ona spokojnie kontynuowała swój rytuał jedząc to co nie odpadło.

 

Od tego czasu, myślę, że mam uraz.

 

No ale jej synek na śniadanie wpierniczał pizzę z zamrażalnika. Nigdy nie miał czasu żeby rozgrzać ja porządnie i zwykle się krzywił, że jeszcze sztywna :angry::P

Link to comment
Share on other sites

 

 

Od tego czasu, myślę, że mam uraz.

Skądś to znam, podobnie jak ty w liceum miałem okazję mieszkać u rodziny lokalesów za granicą, tyle, że w Londynie, od tego czasu nie jadam chleba tostowego :biglol:

Link to comment
Share on other sites

Ja to bym pozwał tych od herbatników. Weźmie się takie ciasteczko złamie, wpadnie do gorącej kawy, ochlapie i poparzy człowieka, no i udławić się można pijąc kawę. Ewidentnie produkt niebezpieczny dla życia ludzkiego  -_-

Link to comment
Share on other sites

 

@brt, jedynym skutecznym rozwiązaniem problemu łamiących się herbatniczków, jest pieczenie własnych, zbrojonych włóknem szklanym.

Nie bądź żyła, podziel się przepisem :biglol:
Polecam wojskowe suchary, zwane pancerwaflem. Trzeba się namęczyć żeby go rozmoczyć ;)
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...