Jump to content

USA -California, Nevada


radekk
 Share

Recommended Posts

W sumie na początku przyszłego tygodnia wybieram się do Stanów i tak stwierdzam że możnaby coś się zainteresować tematem, ktoś coś może fajnego polecić gdzie warto się wybrać, co zobaczyć? Startuję z San Francisco i jedyne co zaplanowałem to kierunek Los Angeles, Las Vegas, wiec z miłą chęcią wysłucham propozycji trasy, miejsc, itp.

Link to comment
Share on other sites

Hej, standardem są parki Yosemite, Sequoia i Death Valley.

Obowiązkowo również Grand Canyon, gdybym miał okazję jeszcze raz tam być to na pewno wybrałbym się na wycieczkę w dół kanionu.

Przy większej ilości czasu można jeszcze uderzyć do San Diego i Tihuany, ew z Las Vegas zapuścić się dalej w Utah. Tam cała masa przepięknych parków echhh zazdroszczę wyjazdu :)

Link to comment
Share on other sites

1. Grand Canyon - lot helikopterem nad kanionem (drogie ale MEGA przeżycie i najlepszy sposób na zobaczenie kanionu) - są na necie 2 firmy, które to organizują - znajdziesz łatwo

2. Hoover Dam - robi wrażenie

3. Na północ od S.F. masz Napa Valley - super miejsce na wine tasting (osobiście polecam winnicę Auberge du Soleil)

4. Whale watching w miejscowości Monterrey (w drodze z S.F. do L.A.)

5. Glen Canyon Dam - mniej popularna ale super widoki i robi kolosalne wrażenie

6. Kanion Antylopy

7. Dolina Śmierci

 

To tak na szybko :) Wszystko zależy od tego ile masz czasu bo atrakcji jest na wiele tygodni :)

Link to comment
Share on other sites

 

 

Miałeś kaca i amnezję ? :P:D
  Prawie.

Po prostu droga, knajpy i stacje benzynowe przy nich... zdajesz sobie sprawę , że tyle razy widziałeś to w filmach... i kurka, jest tak samo.

 

Najlepsze było to, że jakieś 40 km od GCW wstąpiliśmy do takiej przydrożnej restauracji... Pani w fartuszku biegająca z dzbankiem z kawą, czerwone kanapy, długi bar, zapach bekonu... i dziadek na oko 70 lat, długa siwa broda, w za dużych ogrodniczkach siedzący na hokerze polujący na lokalne muchy przy pomocy łapki. Na pytanie o to czy faktycznie jest fajnie i dobrze jedziemy nad Grand Canyon padała odpowiedź mniej więcej w stylu : nie wiem, nie byłem, po co tam w ogóle jechać?

Kurde, lokals żyjący tam od kilkudziesięciu lat :biglol:

Link to comment
Share on other sites

Niektorzy tacy sa... wstapilem kiedys z kumplem do sklepu rowerowego w Veil w Kolorado, wzielismy troche ubran do kasy, pytamy, czy moga polecic jakies szlaki rowerowe, na to sprzedawca ze nie ma tam szlakow rowerowych... no to odlozylismy ubrania i wyszlismy... poprostu nigdy nie wiadomo na kogo sie czlowiek natknie...

 

Od siebie dodam ze sekwoje powalaja na kolana i zreszta nie tylko - inne drzewa sa tez gigantyczne... my z zona natknelismy sie tez tam na niedzwiedzia, ale na szczescie poruszal sie on w innym kierunku...

Link to comment
Share on other sites

zastanawiam się jeszcze czy warto jechać z SF do LA drogą wzdłuż oceanu, ponoć bardzo ładna i każdy mówi że obowiązkowo, choć do końca nie rozumiem co tam może być fajnego i wartego oglądania przez kilkaset km, czy nie lepiej wyskoczyć na jakąś wycieczkę któregoś dnia kawałek, raz w okolicach SF, raz LA. A podróż zrobić przez góry, wzdłuż parków narodowych co na moje wydaje się ciekawsze, a wtedy chociażby Mono Lake.

 

Na pewno na liście

-Grand Canion, jeszcze się zastanawiam jak daleko się zapuścić.

-zapora Hoovera

-sekwoje

-pewnie Ivanpah Solar Electric Generating System bo to kawałek od Las Vegas

-Universal Studios

-Alcatraz

-GoldenGate

 

zastanawiam się czy zapuszczać się aż do Glen kanion, bo to jednak już kawałek będzie. Może poligon Nevada na którym przeprowadzono chyba największą ilość prób nuklearnych, ponoć są jakieś wycieczki na niektórych fragmentach.

 

 

 

 

 

Z Las Vegas pojechaliśmy tam wynajętym samochodem, po drodze czułem się jak w filmie.

Miałeś kaca i amnezję ? :P  :D  

 

nic mi nie mów prawdopodobnie zatrzymam się w Caesars Palace. Kto wie jak się to skończy.

 

Ponoć fajny widok z dachu mają :biglol: 

Link to comment
Share on other sites

O rzut beretem od LV (ale takim amerykańskim beretem) masz mnóstwo pięknych parków narodowych, które naprawdę robią niesamowite wrażenie:

http://photographingsouthwest.com/

1. Zion NP

2. Antelope Canyon

3. Grand Canyon

4. Bryce NP

5. Arches NP i Canyonlands NP (po drugiej stronie drogi ;))

6. Monument Valley

 

Amerykański Southwest to jedno z najgęściej nafaszerowanych cudami natury miejsc na ziemi :)

 

pozdr

Link to comment
Share on other sites

Od 11 do 28.

 

Generalnie raczej się ograniczę do Grand Canyon'u, bo uważam że pchać się kolejne kilkaset km żeby zobaczyć trochę inną dziurę, albo skałkę i tracić na to kolejny dzień czy dwa nie ma sensu, to lepiej choćby przeznaczyć ten dzień na pochodzenie sobie pieszo.

Miasta raczej na zasadzie jakieś muzea, bardziej znane miejsca.

Link to comment
Share on other sites

nasza podroz 20 dni byla taka. 5 dnie SF - jest co zwidzac - most, zatoka, berkeley, alcatraz - przejazd najbardziej kreta ulica - nastepnie do yosemite z yosemite do sekwoja park - drzewa powalaja wielkoscia sa po prostu zabojczo wielkie - potem do los angeles na kilka dni - nastepnie szosa 66 w kierunku grand canion - po drodze krater po upadku meteorytu, indianie na 66 - grand canyon [powala rozmiarem] - w kierunku las vegas - po drodze tama - w las vegas wiadomo - na koniec pustynia smierci -

 

jak  chesz dziure w ziemi ogladac to reszte masz po drodze - tam sie jezdzi mega fajnie - mozna nawet 500-  km zrobic bez trudu i ze zwiedzaniem [dwoje kierowcow] [ja zrobilem 700 i padlem - jedzie sie jedzie jedzie pustopusto pusto jakis samochod i tak sie pochlania te kilometry] - to co powala to ta przestzren i bezmiar pustki z okna samochodu - ale drzewa to musisz koniecznie zobaczyc.


"Po prostu droga, knajpy i stacje benzynowe przy nich... zdajesz sobie sprawę , że tyle razy widziałeś to w filmach... i kurka, jest tak samo" - dokladnie tak jest, jak przez ksero, jakbys byl w tym filmie

Link to comment
Share on other sites

No to dość podobnie planowałem, z tym że SF mam zarezerwowany hotel na 3 dni i w sumie to wszystko :D a no i samochód i później ostatnia noc znów SF, wiec to co będzie można na piechotę, miejskim środkiem transportu zostawię na wtedy.

 

@@pchelek a ten krater to gdzie? O tym mówisz? http://pl.wikipedia.org/wiki/Krater_Meteorytowy

Link to comment
Share on other sites

Dorzucę swoje trzy grosze odnośnie Highway 1 – jedzie się tamtędy nieziemsko. Klify i ocean po prawej na trwałe zapisują się w głowie, ale to jednak dość długa podróż i jeśli nie wracasz później LA-SF, to nie zdecydowałbym się na przejazd całą trasą. Jeśli byś się tam wybierał, koniecznie zahacz o 17-Mile Drive w Monterey. To prywatna droga osiedla Pebble Beach, przebiega przy polach golfowych i wybrzeżu. Przez pierwsze 5-10 minut są nudy, bo jedzie się przez las, ale po wyjeździe na wybrzeże jest psychoterror. :)

 

W San Francisco koniecznie trzeba spróbować clam chowder w Boudin (mniej więcej odpowiednik Panera Bread). Jest np. na Pier 39, w pobliżu będziecie na pewno, jeśli wybieracie się do Alcatraz.

 

Droga dojazdowa do Yosemite też nie ma się czego wstydzić. Zakręty na drodze do tego parku to czysta poezja. My akurat wyjeżdżaliśmy w stronę SF, gdy zachodziło słońce. To było po prostu niebywałe doświadczenie.

 

Pamiętaj też, że odległości potrafią bardzo poważnie zweryfikować wszystkie ambitne plany. Ja takie zderzenie z rzeczywistością, mimo że byłem świadomy odległości, miałem w Death Valley. Założenie było takie, że skoczymy na pół godzinki i wio dalej w drogę. Plany się pozmieniały, jak pół godzinki jechaliśmy z centrum turystycznego do punktu widokowego. :P

 

Samo LA nie jest spektakularnym miastem. W centrum nie ma w zasadzie zbyt wiele do zobaczenia. Venice Beach obowiązkowo, punkt widokowy na Mulholland Drive raczej też, Rodeo Drive i Hollywood Walk of Fame to na upartego, Griffith Observatory, Santa Monica Third Street Promenade i Santa Monica Pier.

 

Z kwestii bardziej rozrywkowych to Universal Studios i Knott's Berry Farm powinny być na szczycie listy.

Link to comment
Share on other sites

Generalnie raczej się ograniczę do Grand Canyon'u, bo uważam że pchać się kolejne kilkaset km żeby zobaczyć trochę inną dziurę, albo skałkę i tracić na to kolejny dzień czy dwa nie ma sensu, to lepiej choćby przeznaczyć ten dzień na pochodzenie sobie pieszo.

Miasta raczej na zasadzie jakieś muzea, bardziej znane miejsca.

Błąd.

 

Parki narodowe w stanach sa tak zorganizowane ze wszedzie gdzie jest co zobaczyc lub wolno iść turyscie samemu dojedziesz samochodem. Zwiedzanie wyglada tak ze przyjezdzasz do parku, przy bramie dostajesz mapke z drogami i zaznaczonymi najwiekszymi atrakcjami. Jedziesz dalej, parkujesz auto i do punktu widokowego idziesz 5-10 minut, tam spedzasz 15-30 minut, wracasz do samochodu i dalej. Oczywiscie sa wyjatki jak np zejscie do rzeki Colorado w Grand Canyon, ale nie wiem czy o tej porze roku jest odpowiednia pogoda i czy starczyci dnia na to, teraz masz najkrotsze dni w roku a nocleg na dole kanjonu trzeba wczesniej zarezerwowac. Ogolnie teraz sprawdzaj pogode przed wyjazdem w gory, bo moze sie okazac ze dany park jest zamkniety lub sama droga dojazdowa. W wypożyczalni przed wyjazdem w gory zapytaj sie czy moga dac ci lancuchy, jak spadnie snieg to bez tego nie wpuszcza cie na niektore drogi. W Californi nie wiedza co to sa opony zimowe. Co do samych skal, to w kazdym parku sa one inne i naprawde polecam wybrac sie do Zion, Antelope, Bryce. Grand Canyon robi wrazenie swoim rozmiarem ale w podanych wczesniej parkach wrazenia wizualne sa duzo lepsze. Nie marnuj czasu na sklepiki z pamiatkami w centrach turystycznych i na truck stopach (stacjach benzynowych), samo chinskie dziadostwo, ktore wyrzucisz do kosza przed wylotem. Po drodze jedz w fast foodach, nie graj w automaty w innych miejscach niz casino.

 

Jakie muzea?

Stany zjednoczone maja troche ponad 200 lat. Poza kilkoma muzeami indiansko archeologicznymi, w pozostałych bedziesz ogladal stare strzelby, zardzewiale lopaty i kilofy oraz drewniane kola od furmanek.

 

Jakies 10 lat temu pracowalem jako kierowca autobusu, ktory wozil wycieczki z Chicago do Californii. W 9 dni (lacznie z wyjazdem i dojazdem do Chicago) bylismy w stanie pokazac ludziom spory kawalek Zachodu. Tylko ze to bylo w lecie i dzien trwal od 6 rano do 12 w nocy. Na twoje szczescie Las Vegas nadaje sie do ogladania tylko w nocy, chyba ze kogos interesuja smieci na ulicy i placzacy ludzie siedzacy na kraweznikach.

Link to comment
Share on other sites

 

 

To sie uchodzisz po SF po same kolana. Gdzie masz hotel ?????? tak ten krater.
ale to już tylko ostatniego dnia, bo samochód zostawiam w LV i tylko powrót do SF i następnego dnia do PL, a z samochodem planuje w SF 3 dni spędzić.

 

@@bakkz dzięki za kolejne pkt, dopisuje do listy i zobaczymy co da radę.

 

@@Kuba może źle napisałem, o ograniczeni się chodziło mi, że wolę na jakimś mniejszym odcinku się skupić i tam więcej zobaczyć niż robić dodatkowe jakby nie patrzeć 1000km i jechać na wariata żeby na moment gdzieś wejść. Np do Antelope nie ma sensu jechać bo na chwilę obecną światło jest takie że nic wartego obejrzenia tam nie ma.

 

Co do muzeów to trochę jest, choćby w samym LA; muzeum sztuk pięknych, muzeum natury, jakieś motoryzacji i jakieś coś tam kosmicznych. Promu kosmicznego raczej u nas nie zobaczę, nawet już nawet nie ma szans żeby spadł mi do ogrodu :biglol:

Głównie skupić się i tak mam zamiar na naturze.

Link to comment
Share on other sites

Super wycieczka - już ci zazdroszczę ;)

Osobiście b.polecam Dolinę Śmierci na mnie zrobiła większe wrażenie niż GC,

A co do robienia 1000km to dla mnie najfajniesza rzecz w Stanach , tylko nie można traktować tego jak przemieszczania z pkt A do B ale jak cześć zabawy, oglądasz, zatrzymujesz sie w miasteczkach jesz z ziomkami takimi o jakich już tu pisano, poznajesz tą cześć tego kraju za którą najbardziej tęsknię

W SF polecam sie poszwedać po China Town , są miejsca gdzie będziesz sie wyróżniać kolorem skory (jako jedyny) a jedzenie musisz zamawiać palcem , chyba ze znasz Kantoński bo po angielsku sie niedogadasz ;)

Link to comment
Share on other sites

Przemieszczanie z A do B nie, ale już i tak z tego co mi wyszło to plan jest na jakieś tak z grubsza licząc 3.5 tys km nie wliczając podróży kiedy będę stacjonował przez kilka dni w jednym miejscu.

 

 

 

a jedzenie musisz zamawiać palcem , chyba ze znasz Kantoński
czasami jak patrzę z jakimi debilami muszę się dogadywać w naszym kraju, to stwierdzam że skoro z nimi się daje to na większe trudności nie ma szans :biglol:;)

 

 

Dobra chyba pora by pomyśleć co ze sobą zabrać.

Link to comment
Share on other sites

Ja tylko nadmienię, że będąc w Grand Canyon w połowie października mieliśmy rano -4, a w dzień +25, trzeba wziąć na to poprawkę. My byliśmy przygotowani na temperatury z zakresu +15 do +35, więc było chłodnawo. Jako że teraz mamy już listopad, to pewnie nawet na większe wahania temperatur i tak będziecie przygotowani. Ale mimo wszystko warto mieć to na uwadze. :P

Link to comment
Share on other sites

Przemieszczanie z A do B nie, ale już i tak z tego co mi wyszło to plan jest na jakieś tak z grubsza licząc 3.5 tys km nie wliczając podróży kiedy będę stacjonował przez kilka dni w jednym miejscu.

 

 

 

a jedzenie musisz zamawiać palcem , chyba ze znasz Kantoński
czasami jak patrzę z jakimi debilami muszę się dogadywać w naszym kraju, to stwierdzam że skoro z nimi się daje to na większe trudności nie ma szans :biglol:;)

 

 

Dobra chyba pora by pomyśleć co ze sobą zabrać.

3500 km wydaje sie spoko

Nie wiem na ile jedziesz ale ja byłem 2x po 3 tygodnie i za pierwszym zrobilem ~4500 za drugim ~4000 mil.

Za każdym było po 4-5 dni na plażę :) i 2-3 dni na 2 największe miasta.

  Co do temp to potwierdzam GC - około 10.11. było rano poniżej zera ale prawdziwy wypi... to na 1 listopada był w Denver - muisieliśmy kupić zimowe kurtki :)

Link to comment
Share on other sites

2 tygodnie i 2 dni.

Choć nie wiem czy nie pomyliłem kierunków bo póki co samych żółtych widzę. Na lotnisku aż nie zobaczyłem napisu welcome to SF myślałem że naprawdę coś jest nie tak jak cała obsługa poczynając od sprzątających przez ochronę i panów w okienkach to byli azjaci.

Link to comment
Share on other sites

SF  to podobno najwieksze skupisko azjatów po za tym kontynentem,

ale trudno się dziwić patrząc na globus bliżej do Chin niz do Europy :)

 

一路顺风   - to znaczy milej podróży wg. google ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...