Jump to content

Rozwalona felga na dziurze - co najlepiej zrobić?


Fido__
 Share

Recommended Posts

No to dziś niestety wpadłem ;-) Felga wygięta, oponę szlag trafił. Na drodze był znak ostrzegawczy o wyrwach w jezdni, ale ich liczba była tak duża, że nie dało się ominąć...

 

I teraz pytanie do was. Jak najlepiej załatwić tę sprawę?

 

Wezwałem policję, która zrobiła protokół na miejscu. I mam dwa wyjścia:

 

1. Załatwić to z Auto-Casco. Auto jest w leasingu, więc właściwie szybko, łatwo i przyjemnie

2. Droczyć się z zarządcą drogi o pokrycie kosztów szkody.

 

Drugi wariant może być trudny, bo były znaki ostrzegawcze. No ale z drugiej strony liczba dziur w tej drodze jest po prostu zatrważająca (droga Błonie - Nowy Dwór Mazowiecki) i dla zasady należałoby im dokopać.

 

Czy ktoś miał doświadczenia zwłaszcza z punktem 2 i może coś doradzić?

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 54
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

nie wiem czy na dluzsza mete kalkuluje sie z casco (znizki, stosunkowo mala szkoda) - to po pierwsze.

a po drugie, to z jakiej paki odpuszczac tym nierobom, ktorzy zaczynaja ruszac tylki dopiero jak b-16 nadlatuje.

oni to by nas zasypali najchetniej znakami o wyrwach, obsunieciach i remontach, zamiast zrobic raz dobrze,

tak zebys sluzylo wiele lat. jak wiadomo to jest niestety temat rzeka.

szkoda, ze nie (?) masz ubezpieczenia w das'ie. zakladasz sprawe i nic cie nie interesuje -

co jakis czas dostajesz powiadomienie o rozwoju wypadkow, lub dzwonisz i sam pytasz.

Link to comment
Share on other sites

Fido__, wiem ze zdanie grzdyla nie ma wiekszego znaczenia ;) ale ja bym sie zastanowil, czy jest sens zaczynac sprawe w sadzie. Bo ja, co prawda, sam chetnie robie cos "dla zasady" i faktycznie wkurzajacy jest stan naszych drog, ale z drugiej strony wiem, ze rozprawa nie jest przyjemna, poza tym taka pierdola moze sie ciagnac naprawde dlugo. Warto zastanowic sie czy nie lepiej wziac z ubezpieczenia i zapomniec o sprawie.

Inaczej bym pisal, gdybys rozwalil na tym zawieszenie :|

Link to comment
Share on other sites

Fido__, czy oprócz ostrzegawczego był znak obniżenia prędkości? Jeśli nie, to jazda z obowiązującą na danej drodze ...nawet po wyrwach i dziurach nie powinna byc niebezpieczna...

... jeśli jednak było ograniczenie prędkości np. do 20km/h, a Ty jechałeś np. 60 km/h- wezwany biegły jest w stanie określic to po uszkodzeniach- to niestety nie wygrasz..:-(

 

Jeśli jednak znaku nie było, to WALCZ, zarządy dróg często idą na ugodę, bo na ogół sądy wydaja dla nich wyroki niekorzystne....:)

Link to comment
Share on other sites

Tylko z AC po pierwsze zniżek nie tracisz bo auto w leasingu i masz napewno pakiet. Jęsli masz notatkę z Policji weź ją zgłoś szkodę i po krzyku. Większość dróg w Polsce ( krajowe) są ubezpieczone w Warcie i musisz zgłosić się do najbliższegooddziału a oni to przekazują do Lodzi i wiem to ze swojego doświadczenia długo to trwa ale zapłacą bez problemów.

Ja zgłaszam wszelkie najmniejsze nawet szkody, zarysowania, wgięcia, obtarcia felg itp. bo w leasingu nie ma zwyżek za szkody.

Link to comment
Share on other sites

Fido__ rozliczaj z AC.Mysle ze be problemu rozliczysz to na zasadzie bezgotowkowej w kazdym ASO Subaru.Jezeli samochod masz zarejestrowany na firme, nie tracisz zadnych znizek tylko placisz sam VAT z faktury do ubezpieczyciela.

Link to comment
Share on other sites

Fido__, czy oprócz ostrzegawczego był znak obniżenia prędkości? Jeśli nie, to jazda z obowiązującą na danej drodze ...nawet po wyrwach i dziurach nie powinna byc niebezpieczna...

... jeśli jednak było ograniczenie prędkości np. do 20km/h, a Ty jechałeś np. 60 km/h- wezwany biegły jest w stanie określic to po uszkodzeniach- to niestety nie wygrasz..:-(

 

Jeśli jednak znaku nie było, to WALCZ, zarządy dróg często idą na ugodę, bo na ogół sądy wydaja dla nich wyroki niekorzystne....:)

 

No nie było znaku ograniczenia. Jedynie znak informacyjny mówiący o wyrwach w jezdni. Tzn. znak "inne niebezpieczeństwo" z opisową tabliczką poniżej...

 

W poniedziałek podjadę rano do serwisu zobaczyć czy z zawieszeniem jest w porządku, bo przygrzmociłem naprawdę mocno. Z jednej strony nie chce mi się wszczynać awantury, ale z drugiej moje poczucie przyzwoitości każe mi to zrobić. Bo gnoje nie mogą załatać tej drogi od kilku miesięcy. Policjanci mi powiedzieli, że mają na tej drodze 5-6 zgłoszeń dziennie (sic!)

Link to comment
Share on other sites

Policjanci mi powiedzieli, że mają na tej drodze 5-6 zgłoszeń dziennie (sic!)

 

Brzmi koszmarnie i też by mi się zagotowało, ale... jestem tego samego zdania co carfit. Nie ma co tracić czasu na pierdoły.

Link to comment
Share on other sites

No to dziś niestety wpadłem ;-) I teraz pytanie do was. Jak najlepiej załatwić tę sprawę?

 

Wezwałem policję, która zrobiła protokół na miejscu. I mam dwa wyjścia:

 

1. Załatwić to z Auto-Casco. Auto jest w leasingu, więc właściwie szybko, łatwo i przyjemnie

2. Droczyć się z zarządcą drogi o pokrycie kosztów szkody.

 

W zeszlym sezonie 3 x zaliczylem cos tekiego w tym raz. Ja zawsze zalatwiem to przez zarzadce drogi (nie mam leasingu i zwyzek) W zeszlym roku odzwyskalem kase za wszystkie trzy zdarzenia. W tym czekam.

Ja to zalatwiam tak policja, sam robie szczegolowe fotki drogi + dziury, zglaszam sie z pismem do zarzadcy drogi (ktorego informuje w w/w ze na jeog odcinku drogi doszlo do uszkodzen - zaznaczam ze predkosc dostosowana do warunkow na drodze + nie bylo mozliwosci omieniecia dziur - autobus z naprzeciwka a ja na swoim pasie) Rownoczenie z pismem zglaszam sie po wycene do ubezpieczyciela zarzadcy drogi (skladam wniosek + dokumentacja fotograficzna). No i czekam, zazwyczaj troche marudza, trwa to gora 6 miesiecy i wyplacaja kase zazwyczaj w momecie kiedy zaczynasz pisemnie straszyc sadem (bo probuja sie za wszelka cene wykrecic).

Tylko trzeba niestety przy tej procedurze czekac, uzbroic sie w cierpliwosc i wyprodukowac kilka pisemek, przy AC nie ma "palowania sie" ale leca znizki ...

Link to comment
Share on other sites

Gdyby to nie miało istotnego wpływu na ewentualne zniżki w AC, to nie zawracałbym sobie głowy pałowaniem się z zarządcą drogi.

Jeżeli jednak miałbym dołożyć do całego interesu (AC), to żądałbym odszkodowania od zarządcy drogi. Jeżeli zastosowałeś się do znaków drogowych, to odzyskanie odszkodowania jest tylko kwestią czasu. Jak będzie to zbyt długo trwało, to pójdziesz do adwokata i napisze Ci list adwokacki. To najczęściej działa. Do sądu raczej nie pójdą.

Jeżeli jednak doszłoby do sprawy sądowej, to pamiętaj, że sędzia to też człowiek i też raczej jeździ samochodem po naszych wspaniałych drogach :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

Chyba dojrzewam do tego, żeby wyegzekwować odszkodowanie od zarządcy drogi. Jutro wezmę auto żony (mój biedny legaś kuleje na dojazdówce) i pojadę tam zrobić szczegółowe zdjęcia drogi.

 

Kurcze, wiem, że to będzie kosztować więcej czasu, ale nie może im to uchodzić płazem tylko dlatego, że piętrzą się trudności formalne...

Link to comment
Share on other sites

Fido__, walcz jak TOMY LEE JOHNS w Ściganym. Tak dla zasady.

 

Dowiedz się też u swojego ubezpieczyciela lub leasingodawcy jak to załatwić aby to oni wystąpili do zarządcy drogi o zwrot kosztów. Ubezpieczyciel wypłaca, ale potem ściga zarządcę o zwrot kosztów.

Jeżeli tak by się udało załatwić to Ty masz sprawę załatwioną szybko a i drogowcy za to bekną. :mrgreen:

Tylko czy tak się da zrobić :?:

Link to comment
Share on other sites

znak ostrzegający o nierównościach, to zapomnij o odszkodowaniu
ALEX, jak wczesniej pisałem, zarządca drogi musi określić wtedy prędkość bezpieczną i umiescić określone znaki...

Jeśli nie, to sama informacja o nierównościach nie jest powodem do zwalniania poniżej prędkości wynikającej z przepisów...

 

Podobna jest sprawa z progami zwalniającymi, były przypadki wygrywania spraw w sądzie, jeśli nie było okreslonej prędkości bezpiecznej najadu na próg, a samochód na fabrycznym zawieszeniu cos pourywał...

Link to comment
Share on other sites

Nie jest prawdą że traci się zniżki z AC !!!!!. Wszystko zalezy od tego gdzie jesteś ubezpieczony!!!. Jeżeli zarządca drogi ma ubezpieczenie w tej samej firmie co masz AC to tak. Jęzeli nie to zgłaszasz szkodę z AC, ( chwilowo tracisz zniżki ) ubezpieczyciel robi regres na Towarzystwo ubezpieczeniowe drogi, jeżeli im za to zapłaci zniżki powracają. To jest tak samo jak zgłaszasz szkodę z AC, pomimo że mógłbyc bezpośrednio z OC winowajcy.

Ja zawsze tak tobię pomimo że wina nie stoi po mojej stronie, zawsze zgłaszam z AC. Po pierwsze : rzeczoznawca jak przychodzi na oględziny od razu wie, że to nie ich firma będzie płaciła, tylko inna więc zupełnie inaczej podchodzi do wyceny. Po drugie szubko doatajesz odszkodowanie, bo nie czekasz aż szanowny winowajca przyjdzie i potwierdzi zdarzenie, omijasz notatki policyjne, czy wyroki sądu grodzkiego.

Większość dróg w Polsce ubezpieczona jest w Warcie w Łodzi i oni płacą za odszkodowania. Więc jeżeli masz AC w innej firmie to zgłaszaj to z AC dobrze Ci radze. W tej dziedzinie moge być ekspertem :lol::mrgreen: Ja średnio raz w miesiącu zgłaszam jakśą szkodę wieć mam dośc duże doświadczenie jeśli chodzi o odszkodowania :wink:

Link to comment
Share on other sites

Chyba dojrzewam do tego, żeby wyegzekwować odszkodowanie od zarządcy drogi. Jutro wezmę auto żony (mój biedny legaś kuleje na dojazdówce) i pojadę tam zrobić szczegółowe zdjęcia drogi.

 

Kurcze, wiem, że to będzie kosztować więcej czasu, ale nie może im to uchodzić płazem tylko dlatego, że piętrzą się trudności formalne...

Fido_

Variant czarny:

Pojedziesz na miejsce, dwie godziny z glowy. Nakręcisz sie jeszcze bardziej.

Stracisz godzinę na pisanie listu, dołączanie zdjęć, kuriera lub polecony.

Czekasz.

Denerwujesz się.

Wraca odpowiedz: nie uwzglednimy Panskiej prosby. Nerwy.

Idziesz do adwokata. On mówi: trudna sprawa, ale wygramy.

Zaczynaja sie $$$

Dwie rozprawy w sadzie, bo gmina, zarzad drog czy cos sie odwoluje.

Biora rzeczoznawce.

On stwierdza, ze zeby odniesc takie szkody jechales minimum 110 - tam gdzie 90. Lub 70 tam gdzie 50.

Dostajesz punkty, mandat, tracisz prawo jazdy, bo masz juz punktow nastukane.

Sad przychyla sie do opinii bieglego i zamyka rozprawe.

Koszty sadowe ponosisz ty, adwokata ty.

Wnerwienie siega zenitu.

idziesz do lekarza.

Klada Cie do Anina.

Wychodzisz po tygdoniu. W pracy straciles tymczasem cztery kontraklty.

Link to comment
Share on other sites

Nie rób tego w ASO bo nic nie zarobisz!!! a będziesz musiał dopłacić do opony, bo napewno policza zużycie i nawet jak kupisz oponę i przedstawisz fakture to ci zwróca tylko część kosztów. Aso weżmie odszkodowanie, bedziesz miał owszem auto naprawione i tyle. A możesz mieć auto naprawione i parę złotych na paliwo. Z takiej szkody możesz domagac się dużo więcej niz Ci się wydaje. To nie jest sprawa tylko felgi i opony. Ale wymaga to trochę zachodu ale się opłaca.

Link to comment
Share on other sites

Arno! Ty to potrafisz człowieka zachęcić...

 

A może mu się uda? I wygra w drugiej instancji - już po dwóch latach?

Mnie się udało. Po trzech latach co prawda, ale chodziło o nieco większą sumę, więc motywację miałem silniejszą.

 

Nie wiem co bym zrobił. W Lagunie rozwalałem opony i felgi regularnie i musiałbym z sądu nie wychodzić gdybym za każdym razem walczył z Zarządcą. Ale Laguna tak miała, a w OBK nie rozwaliłem jak dotąd (65kkm) żadnej opony. Legacy nie powinno być pod tym względem inne.

 

Jeżeli więc Fido_ rozwalił, to może ta dziura była tak ewidentnie poniżej wszelkich standardów, że mu pójdzie łatwo z wydębieniem odszkodowania...?

 

Jednak myślę, że wątpię.

Link to comment
Share on other sites

Hehehe wy to potraficie człowieka pocieszyć :-) Naprawdę nie ma co. Arno, od razu widać, że Ty w branży filmowej działasz, bo scenariusze piszesz nieziemskie :mrgreen:

 

Ja uważam, że właśnie dlatego mamy tak jak mamy, bo ludzie odpuszczają takie rzeczy. Na razie jestem zdeterminowany. Zrobię sobie dziś wycieczkę i porobię zdjęcia. Pokażę Wam jak wygląda ta droga, to może zaczniecie mnie dopingować ;-)

 

Kwestie finansowe są tu jakby drugorzędne. Legacy ma naprawdę twarde felgi, więc dziura musiała być naprawdę duża, żeby ją rozwalić. Chodzi o zasadę, o jakiś rodzaj przyzwoitości i wywiązywania się ze swoich obowiązków (dotyczy zarządcy). Brzmi naiwnie i nie przystaje do rzeczywistości. Wiem o tym.

Link to comment
Share on other sites

Fido jestes dzielny ale mysle ze jak byl znak to nici beda z tego wszystkiego.

 

vert nie zniechęcaj mnie żebym się podniósł z łóżka i pojechał ;-) Wiem, że tu jest ciepło i przyjemnie...

 

Dzielny hehehe... niemal jak Chuck :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...