Jump to content

obroty rosną ale nie przekłada się to na moc silnika


zdolny
 Share

Recommended Posts

Witam

Dzień już prawie świąteczny, a mnie zaniepokoiły objawy, które pojawiły się wczoraj w moim Forku z 2005 r (2.0/158 KM).

Auto odpala bez problemu, rusza, ale dodawanie gazu powoduje wzrost obrotów co nie przekłada się na wzrost prędkości. Do tej pory auto zachowywało się dynamicznie. Teraz silnik buzuje a na moc przekłada się tylko część obrotów. Pomaga puszczenie pedału gazu i wciśnięcie go jeszcze raz. Niższe obroty lepiej przekładają się na wzrost prędkości. Trudno w tej sytuacji mówić o dynamicznej jeździe a tu wyjazd na święta za pasem. Czy to może być sprzęgło? Elektryka? Moze ktos już z czymś takim się spotkał?

Przy okazji, mimo problemu, życzę wszystkim zdrowych i radosnych Świąt Bozego Narodzenia i szczęśliwych wyjazdów, dojazdów i powrotów.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za podpowiedzi.

Jest wigilia, dzisiaj nic już z tym nie zrobię. Wymiana sprzęgła to nie wymiana żarówki.

Czy przy delikatnej jeździe jest szansa na przejechanie jakichś 350 km?

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Jak nie masz innej opcji a sprzęgło i tak do wymiany to je po prostu przypal, a zacznie trochę kleić i może dojedziesz, choć gwarancji nie daję :D Przynajmniej w fiacie brava dało to radę i dzięki temu wróciłem do domu bez lawety.

Link to comment
Share on other sites

Wyżej wymienionym Polo przejechałem 280km, ale to był powrót do domu (im dalej dojadę, tym mniej za lawetę) z duszą na ramieniu :) W Forku są chyba dużo większe siły działające na sprzęgło z racji masy/napędu na wszystkie koła. Świadomie na taką wyprawę bym się nie pisał...

Link to comment
Share on other sites

@marcin - ja mówiłem, że gwarancji nie daję :twisted: Serio zamach aż tak by dostał? Ja po tamtej awarii nie wymieniałem zamachu a po wymianie sprzęgła auto przejechało jeszcze ponad 50tys km póki go nie sprzedałem. Nie było żadnych problemów ze sprzęgłem. Nie wiedziałem że subaru to aż tak szkodzi.

Link to comment
Share on other sites

To nie tyle sprzęgło, co docisk sprzęgła.

 

raczej brak okłądziny tarczy, docisk nie ma z tym nic wspólnego :)

Link to comment
Share on other sites

To nie tyle sprzęgło, co docisk sprzęgła.

 

raczej brak okłądziny tarczy, docisk nie ma z tym nic wspólnego :)

Miałem dokładnie takie sytuacje w trzech autach i zawsze były to popękane promienie "słoneczka" docisku, stąd moje wnioskowanie. Upierał się nie będę, bo jak dotąd nigdy nie miałem awarii typu "zjechane okładziny sprzęgła". Zawsze jakoś tak się składało, że tarcza była wymieniana wcześniej przy okazji wymiany w/w docisków, albo łożyska oporowego. :)

Link to comment
Share on other sites

Miałem dokładnie takie sytuacje w trzech autach i zawsze były to popękane promienie "słoneczka" docisku

 

Jak żyje , tak jeszcze w subaru czegos takiego nie widziałem :)

Link to comment
Share on other sites

Miałem dokładnie takie sytuacje w trzech autach i zawsze były to popękane promienie "słoneczka" docisku

 

Jak żyje , tak jeszcze w subaru czegos takiego nie widziałem :)

 

Edwin - zawsze musi być ten pierwszy raz :mrgreen:

 

Widzę ze sprawa jest bardzo powazna.

 

Ogarnięty mechanik + parę godzin roboty i po problemie.Stare sprzęgło można "okuć" i wio.Nie takie straszne jak się może wydawać.

Edited by waszka
Link to comment
Share on other sites

Stare sprzęgło można "okuć" i wio.

 

No teraz to żeś pojechał :wacko: . Waszka ja rozumiem ze można awaryjnie nawet i trytytką maglownice przypiąc , ale bez przesady , to nie czasy żuka czy nyski , gdzie nie było czesci i sie okuwało szczęki , tarcze itp.

Przy cenie tarczy od 100zł do ok 500zł za oryginał , taka zabawa jest co najmniej bezsensowna i nie warta świeczki. :)

Link to comment
Share on other sites

Miałem dokładnie takie sytuacje w trzech autach i zawsze były to popękane promienie "słoneczka" docisku

 

Jak żyje , tak jeszcze w subaru czegos takiego nie widziałem :)

Pocieszające :)

Link to comment
Share on other sites

Witam

Obyło się bez lawety. Przy ostrożnej jeździe, pilnowaniu obrotów itd samochód przejechał te 350 km (ok 170 w jedną stronę) i bezpiecznie pozwolił wrócić do domu. Dynamika jazdy prawie żadna, ociężały, ale jechał. W trasie dawał sie rozbujać nawet do 100/h ale to trwało. Cały wyjazd to było zapewne bardzo ryzykowne przedsięwziecie, ale nie mieliśmy wyboru.

Jutro odstawiam go do serwisu. Napiszę jaka diagnoza.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Witam

Obyło się bez lawety. Przy ostrożnej jeździe, pilnowaniu obrotów itd samochód przejechał te 350 km (ok 170 w jedną stronę) i bezpiecznie pozwolił wrócić do domu. Dynamika jazdy prawie żadna, ociężały, ale jechał. W trasie dawał sie rozbujać nawet do 100/h ale to trwało. Cały wyjazd to było zapewne bardzo ryzykowne przedsięwziecie, ale nie mieliśmy wyboru.

Jutro odstawiam go do serwisu. Napiszę jaka diagnoza.

Pozdrawiam

Ale chyba po płaskim jechałeś? Przy jakimś większym podjeździe miał byś problem.
Link to comment
Share on other sites

Ale chyba po płaskim jechałeś? Przy jakimś większym podjeździe miał byś problem.

 

Tak, na szczęście to tylko podlaskie więc było płasko. Każdy wiadukt czy inny podjazd dawał się odczuć.

 

Auto już po naprawie. Sprzęgło wymienione. Teraz forek śmiga jak nowy a ja od początku muszę uczyć się ruszania spod świateł ;-)

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...