Jump to content

Subaraki w błocie/piasku


Dehnel
 Share

Recommended Posts

Jak widzicie, mamy coraz więcej tematów dotyczacych upalania subaraków w błocie.

Ja mam pytanie nastepujące; czy nasz napęd na wiskozie wytrzyma wiele kilometrów takich zabaw.

Ostatnio na Rembelszczyźnie były fajne podjazdy po piachu, ale cena była jedna: 4 koła mielące w miejscu, dorzynanie jedynki, zeby troche niutków zdobyć...

Czy wiskoza po prostu się nie zagotuje i nie powie "Bye"

 

wogóle, to mam ochotę sprzedać forka i kupić jakiegoś terenowca, bo samochód do miasta i na trasę posiadamy, a inwestowanie w forka jakis konkretnych złotówek, zeby nawet nie mieć tego co Cherokee czy Trooper oferują w serii, jest dla mnie bez sensu.

 

napisałem w ogólnym, bo temat pewnie dotyczy tez OBKów, i jednego podliftowanego dziadka ;)

Link to comment
Share on other sites

jestem świadom, że AT jest fajniesze...tylko 125km w automacie chyba nie nadaje się do jazdy na codzień ;)

Link to comment
Share on other sites

Wisko najbardziej cierpi w sytuacji gdy jedna oś stoi, a druga się kręci. Teoretycznie wisko ma nie dopuścić do takiej sytuacji ale jest za słabe by pokonywać większy opór. Pięknie mi to wyszło przy okazji badań Forka do pracy inż. Jak jest bardzo duży opór to wisko nie jest w stanie skleić i tylko generuje temperaturę. Kilkunastokrotne przegrzanie oleju silikonowego spowoduje utratę jego właściwości i tym samym zabicie blokady. Dopóki pojazd jedzie to teoretycznie wisko ma dobre warunki pracy, ale jak się pojazd zagrzebie to dostaje najbardziej. Jeszcze pytanie ile masz wiskoz, bo o ile pamiętam to dwie czyli problem podwójny.

 

Po upalaniu w powaznym błocie warto moim zdaniem sprawdzić olej w dyfrach.

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze pytanie ile masz wiskoz, bo o ile pamiętam to dwie czyli problem podwójny.

 

dwie w centralnym, czy centralny+tył??

jeśli druga opcja, to jest tylko jedna, tył jest otwarty...co też nie pomaga.

 

przypomniało mi się też, co mówił quadziarz, patrzący na nasze walki z forkiem Allrada- forek ma normalną miske olejową, więc samochód stojący pod kątem, może zassać powietrze a nie olej...a wtedy raczej jest niefajnie, rajt?

Link to comment
Share on other sites

Ja jeszcze mam jedno pytanie dot wisko bo nie jestem pewny. Zagotowane=sklejone na amen czy też cały czas luźne?

 

-- 22 kwi 2011, o 17:34 --

 

Tak przy okazji- wiecie co spowoduje ten wątek?

Panikę, że Subarakiem pod żadnym pozorem nie wolno zjechać z asfaltu, bo zaraz wiskoza padnie :mrgreen:

:wink:

Link to comment
Share on other sites

dwie w centralnym, czy centralny+tył??

Dwie w centralnym to raczej ciężkie zadanie :) Centralna + tył, ja tak mam i sprawdza się to całkiem fajnie. Układ z jednym wisko fajnie lata po asfalcie ale w "terenie" szybko się poddaje.

 

forek ma normalną miske olejową, więc samochód stojący pod kątem, może zassać powietrze a nie olej...a wtedy raczej jest niefajnie, rajt?

Myślę, że musiałby się dość mocno przechylić aby ciągnąć powietrze. Dodatkowo niski poziom oleju spotęguje szanse zassania powietrza. Samo zassanie powietrza faktycznie może zabić motor, ale to wszystko też zależy od tego przy jakich obrotach się to stanie, czy kierownik zareaguje szybko, czy motor zostanie zgaszony od razu. Wiele będzie zależało od szczęścia.

 

Zagotowane=sklejone na amen czy też cały czas luźne?

Hmm, na forum najczęściej zdarzały się przypadki padniętej wiskozy, która pracowała "skokowo" powodują szarpanie pojazdem. Natomiast np.: w Golfach Syncro padnięte wiskozy nie kleiły w ogóle, a co za tym idzie z syncro robiło się czyste FWD.

Z inżynierskiego punktu widzenia zagotowana wiskoza powinna się po prostu skleić. Pamiętajmy jednak, że wiskoza nie klei w 100%, wręcz do 100% ma baaaardzo daleko. Więc po przegrzaniu wywołuje stałe tarcie między płytkami. Normalnie jadąc po łuku dyfer mógł zapewniać pewną różnicę prędkości obrotowej pomiędzy kołami (osiami). Uszkodzona wiskoza będzie wtedy "sklejona" powodują napreżęnia w układzie napędowym.

 

Jeździć z głową a nic złego się nie stanie. :) Ja duuuużo upalałem Forkiem zimą i wiskozy mają się dobrze :)

Link to comment
Share on other sites

W zimie a w terenie to duza różnica :P

Obawiam się, ze jednak nie bo dla wiskozy to raczej bez różnicy czy koła szaleńczo wirują na lodzie czy w piachu/błocie. W terenie nigdy nie osiągałem tak wysokich prędkości obrotowych kół jak zimą przy upalaniu na torze.

Link to comment
Share on other sites

Obawiam się, ze jednak nie bo dla wiskozy to raczej bez różnicy czy koła szaleńczo wirują na lodzie czy w piachu/błocie. W terenie nigdy nie osiągałem tak wysokich prędkości obrotowych kół jak zimą przy upalaniu na torze

Tak, ale nie chodzi o sama prędkość wirowania,tylko o różnice w tych prędkoścach,

a te na śniegu mogą byc mniejsze ,bo bardziej jednolita nawierzchnia (wsp. tarcia) i też równomierniejsze naciski kół-nie atakujesz tak ostrych wzniesień jak w terenie.

 

Miałeś testować zjazd z rolek w różnych konfiguracjach... :)

masz 2 wiskozy w N/A?

 

Wszystkim Kolegom życzę: żadnych jaj z autami na świeta… :)

Link to comment
Share on other sites

Tomasz_555,

 

Znam Twoje badania, ale u mnie się nie sprawdziły albo czegoś nie zrozumiałem.

 

Zmieliłem tylny dyfer (brak zębów), a następnie spokojnie pojechałem do ASO. Efekt ślizgającego się sprzęgła był tylko wtedy jak mocniej przyspieszałem, ew za szybko ruszałem. Przy delikatnej jeździe nie było żadnych uślizgów. Oczywiście po założeniu drugiego dyfra problemów brak.

 

to tak off-topowo apropos centralnej wiskozy.

 

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Tak, ale nie chodzi o sama prędkość wirowania,tylko o różnice w tych prędkoścach,

a te na śniegu mogą byc mniejsze ,bo bardziej jednolita nawierzchnia (wsp. tarcia) i też równomierniejsze naciski kół-nie atakujesz tak ostrych wzniesień jak w terenie.

Ale czy ja napisałem, że jeździłem po zamarzniętym jeziorze ?? :D Warunki na torze były ciężkie z punktu widzenia trakcji pojazdu. Lód, śnieg, piach, syf, dziury, szorstki asfalt. Powiem szczerze, że bodajże na drugiej pojeżdżawce ciężko było znaleźć miejsce na torze gdzie wszystkie 4 koła byłyby na takiej samej nawierzchni. Nie mówię tego żeby dodać dramaturgii sytuacji, ale naprawdę zrobiliśmy wiele kilometrów na ostro i obiektywnie stwierdzam, że wiskozy naprawdę miały dużo ciężkiej pracy. Owszem, w terenie koła mniej wirują ale pojazd pokonuje większe opory, zgadzam się. Mimo to w obu przypadkach wisko dostaje ostro po dupie.

 

Tomasz_555,

 

Znam Twoje badania, ale u mnie się nie sprawdziły albo czegoś nie zrozumiałem.

 

Zmieliłem tylny dyfer (brak zębów), a następnie spokojnie pojechałem do ASO. Efekt ślizgającego się sprzęgła był tylko wtedy jak mocniej przyspieszałem, ew za szybko ruszałem. Przy delikatnej jeździe nie było żadnych uślizgów. Oczywiście po założeniu drugiego dyfra problemów brak.

Nie znam historii zmielonego dyfra więc nie wiem w jakim stanie był gdy jechałeś do ASO ale rozumiem, że na koła nie była przekazywana moc. Spróbuję jednak rozwiązać tę zagadkę. Po pierwsze primo - każdy mechanizm różnicowy ma tarcie węwnętrzne, jeden większe, drugi mniejsze, ale każdy ma. Po drugie primo - układy napędowe mają swoją pewną bezwładność, a szczególnie, że u Ciebie wirował wał napędowy, który lekki nie jest. Po trzecie primo - ultimo - po co masz wiskozę w centralnym dyfrze ?? Ano skośnookie dali ją po to aby zapobiegać sytuacji, w której jedna oś nie ma przyczepności (mówiąc kolokwialnie), a druga ma bardzo dobrą. Jedna dostaje obrotów, a druga stoi, więc wisko wywołuje tarcie i pozwala przekazać moment na oś o dobrej przyczepności. I to głównie dzięki wisko mogłeś jechać. Bez wisko ciężko byłoby ruszyć. Tutaj z pomocą przyszłyby własnie tarcie wew. dyfra i bezwładność układu ale auto miałoby naprawdę ciężko. A efekt ślizgania sprzęgła związany był właśnie ze "słabością" Subarowej wiskozy. Przy bardzo dużym momencie i sporej różnicy obrotów wisko nie było już w stanie zwiększyć tarcia więc moc była tracona na wirującym wale do tylnego dyfra. Mam nadzieję, że teraz wszystko jest jasne. :)

 

Miałeś testować zjazd z rolek w różnych konfiguracjach... :)

masz 2 wiskozy w N/A?

Mam 2 wiskozy w N/A. :)

 

Badania zrobiłem, wygrała Grand Vitara i to dość miażdżąco. Piszę pracę inż. Jak skończę to na pewno opiszę moje "zabawy" na forum wraz z wnioskami :)

Link to comment
Share on other sites

Nie znam historii zmielonego dyfra więc nie wiem w jakim stanie był gdy jechałeś do ASO

 

mogło go trzymać LSD

dyferDSC01011JPG.jpg

prawdopodobnie wałek napędzał to duże koło, w którym jest lsd i dzięki temu auto jechało z napędem na 3 koła. 4 koło nie było napędzane, bo były wywalone zębatki.

 

tak wygląda u mnie LSD (to nie mój dyfer tylko taki sam)

viscuosapart.jpg

i chyba tylko na tym się to wszystko trzymało. Podobno nie ma mocnego klejenia na LSD ale jednak dało się na tym jechać

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

AdaSch, zapomniałem, że w turbo wisko też jest w tylnym. Ale to jeszcze bardziej ułatwia sytuację uszkodzenia tylnego mechanizmu. Faktycznie mogło być tak, że wisko kleiło ktoreś z tylnych kół. Nie mniej jednak najważniejsza jest sprawność centralnego i jego wiskozy - bez tego zaczyna się robić dżuma.

Link to comment
Share on other sites

ja jestem właśnie po wymianie przedniej wiskozy. Zakupiłem używkę. Zalali mi motulem (nie wiem czym była zalana uszkodzona)

 

Na wspomnianej wcześniej rembelszczeźnie mnie nie było właśnie z powodu tej naprawy. Autem jeżdżę od listopada 2010. Wiem, że nie miałem sytuacji żeby auto kręciło tylko jedną osią. Tak naprawdę to tylko raz konkretnie się zakopałem w błocku. Udało się wyjechać po ok. 30 min walki. Oprócz tego w terenie jeździłem 2 razy + parę bączków w zimę na parkingu. Ponieważ uczę się Subaru to oczywiście były tez próby poślizgów itp ale tylko na śniegu. Rozumiem, że wiskoza padła bo się kiedyś tam olej przegrzał (raz bądź kilka razy). Nadal jednak nie wiem, który moment mógł to spowodować.

Link to comment
Share on other sites

ja jestem właśnie po wymianie przedniej wiskozy. Zakupiłem używkę. Zalali mi motulem (nie wiem czym była zalana uszkodzona)

 

Konkretnie- centralnej. Wiskoza jest fabrycznie zalana olejem silikonowym, szczelnie zamknięta i jest raczej nierozbieralna. Motul zalano Ci pewnie do skrzyni :)

Link to comment
Share on other sites

ja jestem właśnie po wymianie przedniej wiskozy. Zakupiłem używkę. Zalali mi motulem (nie wiem czym była zalana uszkodzona)

 

Konkretnie- centralnej. Wiskoza jest fabrycznie zalana olejem silikonowym, szczelnie zamknięta i jest raczej nierozbieralna. Motul zalano Ci pewnie do skrzyni :)

 

 

przedniej znaczy tej "przedniejszej" :)

mam nadzieje, że było tak jak mówisz :D

dzięki za sprostowanie bo ja się w tym nie wyznaje

Link to comment
Share on other sites

Action, masz auto od nowości ?? Jeśli nie to niestety ale ani Ty, ani nikt z nas nie odpowie Ci kiedy wiskoza została uszkodzona. Można przypuszczać, że nadwyrężył ją poprzedni użytkownik, a jak auto było w Twoim posiadaniu to po prostu doczekała swoich dni.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...