Jump to content

W pogoni za szczęściem edycja europejska


wąż

Recommended Posts

Po tegorocznej wyprawie po europie, planuję razem z kuzynem z Australii kolejną. Dokładnie w lato 2012. Chcemy obejrzeć jakiś pierwszy mecz naszej reprezentacji i ruszyć w drogę. Plan jest ambitny, zwiedzać po drodze tyle ile się da i dojechać do Portugalii i Oceanu Atlantyckiego. Najprawdopodobniej, będziemy przemierzali kontynent niemieckim samochodem dla ludu, passatem 1.9 tdi 110 koni (może go zawirusują i wtedy bestia będzie miała straszliwe 140 koni mechanicznych). Trasa przejazdu jest na razie w trakcie ustalania, dlatego piszę tu bo liczę na wasze sugestie za albo przeciw odwiedzaniu konkretnych miast :) Planuję jazdę do Portugalii, bardziej północną stroną Niemiec, Francji, Hiszpanii, a powrót autostradą przy morzu śródziemnym.

 

Etap 1 Warszawa – Paryż (jak z filmu francuski numer :P ) ~1700 km

Na szybko viamichelin pokazuje trasę przez Dusseldorf> Essen>Koln etc. Czy warto tam się zatrzymać? Zakładam, że raczej możemy tam spędzić 1-2 dni. Wyprzedając sugestie, byliśmy w tym roku w Berlinie, Amsterdamie, Brukseli, także te miejsca, raczej możemy ominąć. A co z Luxemburgiem? Nie jest może dokładnie po drodze, ale możemy tam zajechać jeśli jest warto. Po drodze widze jeszcze Lile. I Paryż. Czy 4-5 dni wystarczy? Nastawiamy, się głównie na muzea, architekturę i widoki

 

Etap 2 Paryż – Lisboa ~1900 km

No to jedziemy dalej, widzę po drodze Bordeaux, Le Mans. Madryt tam spędzimy co najmniej 4 dni i jedziemy do Lizbony. Patrząc na mapę wygląda na to że ominiemy Porto, czy bardzo będę tego później żałował ?

 

Etap 3 Lizbona – Barcelona ~1700 km

Faro > Sevilla > Malaga > Murcia > Valencia > Barcelona. I tu znowu zabalujemy 4-5 dni.

 

Etap 4 Barcelona – Rzym ~1400 km

Motpellier > Marseille (dzioba :mrgreen: ) > Cannes > Nice > Monaco > Genua > Florencja > Rzym. Czy warto jechać dalej na południe, do miasta mafia Neapolu?

 

Etap 5 Rzym – Budapeszt ~1300 km

Bologna > Wenecja > Triest > Ljubljana > Zagrzeb > Budapeszt

 

I powrót bo już niczego ciekawego nie ma w pobliżu Budapeszt - Warszawa ~ 650 km.

Ewentualnie Wiedeń, w którym też byliśmy w tym roku, ale mam do niego słabość tak jak do Amsterdamu to wtedy 950 km.

 

Z grubsza wychodzi jakieś 9000 km :mrgreen:

 

W jakich krajach muszę liczyć się z opłatami za autostrady i ile mniej więcej może to kosztować? Mamy + - dwa miesiące, to dużo i mało jak na taką podróż..

Link to comment
Share on other sites

tak na szybko tylko:

w Kolonii fajna katedra, widok z wieży i muzeum czekolady. Pewnie jeszcze wiele innych rzeczy, ale te mi zapadly w pamiec 8)

 

nie rezygnuj z Porto. Chociaz na 1 dzień.

moim zdaniem zdecydowanie warte zobaczenia :!:

 

Neapol tez uznalbym za ciekawy, a jak juz tam bedziecie - koniecznie zawitajcie na Sycylie.

W drodze, zeby nie wracac drugi raz ta sama trasa, mozecie wsiasc na prom z Palermo do np Livorno. :wink:

 

Bolonie tez fajnie zobaczyc (chociazby kilkugodzinny pobyt, zeby zobaczyc charakter "czerwonego miasta").

 

Nie planujecie zahaczyć o Mediolan i Wenecję :?:

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

dwa miesiące to bym pojechał na Bałkany i do Rumuni oraz Mołdawii - wydasz 1/2 kasy a zobaczysz coś czego nie będzie już za pięć lat (tak szybko się zmieniają te kraje). Kolonia/Wenecja/Porto będzie tam stało i za sto lat. - Tak sobie myślę :)

 

ale jeśli już musisz jechać tam to zajrzał bym do Brugia w Belgii pojeździł po Normandii i Bretanii.

Link to comment
Share on other sites

teraz zastanawiam się nad dalszym kierunkiem, może Azja ...

zainspirował mnie kolega, który podróżował ostatnio przez 6 miesięcy :mrgreen::twisted:

 

-- 27 kwi 2011, o 09:27 --

 

btw fajny pomysł z bałkanami 8)

Link to comment
Share on other sites

jedźcie koniecznie przez Monako i Corte d'azur i most w drodze z Paryża do Barcelony...

 

 

Byłem w zeszłym roku Subarakiem i w tym roku nie dam rady - ale w przyszłym na pewno pojadę w marcu też Suabrakiem - może ktoś dołączy...

Będzie to wypad do Monako a dokładnie do Canes na 3 dni potem przez most Viaduc de Millau i Corte d'Azure przez Niemcy do Wawy... Właśnie w marcu...

Link to comment
Share on other sites

9000 coś mało, mnie na takim czymś 11300 zeszło :mrgreen:

 

I przejrzyjcie sobie auto od A do Z bo nic tak nie wkurza jak rachunek w ojro z 2 końca europy :wink:

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

auto będzie sprawne w 100% 8)

 

pewnie zbyt optymistycznie podszedłem do liczenia km, to takie tylko z grubsza wyliczenia

i pewnie będzie tak jak mówisz :mrgreen:

Link to comment
Share on other sites

Co prawda przedstawiałem się już gdzieś w dziale "tu się witamy" ale tym razem witam Was jeszcze raz w dziale podróży. Dotychczas udzielałem się na forum Hondy Accord, bo poczciwym Aerodeckiem przemierzyłem sporo km i wiele krajów europejskich. Podróże były i są moją absolutną pasją, dlatego niezmiernie cieszę się, że u Was ten temat prężnie działa, podczas gdy tam z trudnością przychodziły mi próby zaszczepienia go na stałe.

Wracając do sprawy wyjazdu na "daleki zachód" to ogólnie koncept oczywiście jest świetny i pozostaje tylko pozazdrościć możliwości czasowych i finansowych. Ze względu na zmianę samochodu nie udało mi się podobnego kierunku zrealizować w tym roku (mam nadzieję, że uda się za rok), ale mam trochę przemyśleń związanych z przygotowaniami i z poprzednimi wyjazdami.

1. Zgadzam się z którąś z opinii poniżej, że wyjazd to znacznie więcej niż 9k km i trzeba być na to przygotowanym.

2. Zawsze wychodzę z założenia, że jak już przejadę kawał drogi, to warto to wykorzystać. Rozważyłbym pewną modyfikację trasy. Widzę w zaproponowanym przebiegu tak naprawdę dwie wycieczki. Jedna, ta główna wiąże się z płw. Iberyjskim i kończy się powiedzmy w okolicach Monako, skąd powoli (a jednocześnie bardzo efektownie) zawijałbym do domu. Druga dotyczy włoskiego buta, płw. Bałkańskiego i okolic Węgier. Analizując pierwszą z nich, dorzuciłbym coś w zamian, żeby nie było, że tniemy koszta, pozbawiamy kolegę możliwości porządnego przejechania się i wydania trochę kasy na paliwo ;). Co bym dorzucił w pkt 3.

3. Dla mnie ideałem wyjazdu byłoby wzbogacenie trasy o skok przez cieśninę, razem z samochodem oczywiście! Ja myślałem o promie z Gibraltaru na Ceutę, tam przejażdżce do Tangeru i wtedy powrocie na nasz kontynent w rejon hiszpańskiej miejscowości Tarifa (do zrobienia oczywiście też w przeciwnym kierunku). Absolutnym hitem byłoby dojechanie do Rabatu i Kasablanki. Myślę, że przy takiej opcji presja zwiedzania Budapesztu może zostać odsunięta :D

4. Opłaty. Z moich zrealizowanych wyjazdów wychodzi, że Francja jest najbardziej upierdliwa i znam opowieści znajomych, że przejeżdżając ją na wskroś płacili ponad 100 eur. Wydaje mi się, że umiem lepiej wydać taką kasę i mając znacznie mniej czasu korzystaliśmy z ichnich dróg wojewódzkich i bezpłatnych krajówek. Niektóre z nich mają charakter krajobrazowy i rekreacyjny. Viamichelin, Google Earth i Automapa pomogą ominąć płatne odcinki, jeśli będzie taka wola.

5. Odnośnie postojów na początku, mając tak bogaty grafik w bardziej oddalonych rejonach przespałbym się co najwyżej raz przed dotarciem do Paryża, żeby się nie zmęczyć i nie znudzić zanim będzie coś naprawdę sensownego do oglądania. Wszystkie inne, bliższe cele zrealizujecie sobie kiedy indziej, a widząc Wasze możliwości, nawet może w ramach weekendowych wyjazdów ;). W samym Paryżu najciekawszą atrakcją dla zmotoryzowanych jest rondo przy łuku Triumfalnym, gdzie pasów jest tyle ile mieście się aut (8?), ale żaden z nich nie jest namalowany, więc jak gps powiedział mi, że mam zjechać piątym zjazdem, stwiedziłem, że cisnę cięciwą :D. Jak kogoś jara nie tylko stara architektura to oczywiście pewnym doświadczeniem jest La Defence.

6. W Porto nie byłem, ale mając tyle czasu nie odważyłbym się ominąć. Na pewno zajechałbym też do Bilbao, gdzie jest dużo nowej architektury i urbanistyki, ale to moja pasja i zawód, więc nie bierzcie mnie na poważnie.

7. Koncepcja jazdy wzdłuż hiszpańskiej linii brzegowej jest na pewno dobra, tylko trzeba uważać, by czegoś nie przegapić. Problem jest z Madrytem, bo trzeba gdzieś odbić i później znów wrócić do wody. Podobnie jest z Saragossą, która również jest bardzo atrakcyjnym miastem. Wsród krajobrazów naturalnych miałem zamiar przejechać przez Sierra Nevada i poczuć trochę Pierenejów, przecinając je poprzez Andorę (to może być ulga w drodze powrotnej, no bo ile można jechać wzdłuż wody).

8. Polecam olać francuski odcinek nabrzeża Montpellier-Marsylia, bo jest syfiasty a skupić się na Marsylia-Monako. Świetne kręte trasy, piękna woda, fajna stara architektura.

9. Wcześniej jest jeszcze jeden problem. Ktoś przypomina knieczność zobaczenia mostu na trasie Paryż-Barcelona. Potwierdzam, warto! Znajduje się on w miejscowości Millau i niestety trzeba też trochę odbić od wody. Ja bym chyba z Andory pocisnął przez Carcassonne właśnie na Millau i dopiero stamtąd dobił z powrotem do Śródziemnego.

10. Jak wspomniałem od Monako powoli bym wracał. Jak - niesamowitą górską trasą na północ od Nicei w wąskim wąwozie, serpentynami na Briancon i wjazd do Szwajcarii tuż obok Mont Blanc. Stamtąd równie atrakcyjnie od Sion do Chur, pokonując również parę niezłych przełęczy. Na koniec relaksik w Liechtenstein. A potem gazem do domu już bez postoju. W sposób tu opisany wracałem z Monako i bardzo sobie chwalę. Żeby nacieszyć się mijanymi miejscami na (10) proponowałbym przeznaczyć tydzień czasu.

 

Życzę powodzenia w konstruowaniu planu wyjazdu i w jego realizacji!

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Co do Porto, to też zdecydowanie polecam jednak się tam zatrzymać. Miasto ze świetnym klimatem, a dodatkowo można się wybrać na zwiedzanie piwnic, w których trzymają porto i darmową degustację (nie we wszystkich). Pełno ich na południowym brzegu Douro.

Lisbona nie zrobiła na mnie wrażenia, w Faro niestety nie byłem :(

Madryt (np. powszechna impreza w sobotni wieczór w okolicach Plaza Santa Ana - bezcenne :) ) i Sewilla (super klimat, fajne zabytki np. przytłaczająca swoim ogromem katedra) to IMHO najfajniejsze miasta w Hiszpanii.

W drodze z Malagi na pewno warto zahaczyć o Granadę (Alhambra, wieczór w arabskich knajpkach w centrum itp.). Walencja jest fajna (szczególnie na wiosnę podczas Las Fallas, chociaż dzikie tłumy turystów przytłaczają). Barcelona średnio przypadła mi do gustu, aczkolwiek nie mogę zaprzeczyć, że widziana z bliska Sagrada (z zewnątrz, bo odpuściłem płacenie za wejście do środka i "oglądanie placu budowy" jak powiedział mój kumpel) zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a widok z Tibidabo na całe miasto też jest bardzo fajny. Gdybyś chciał, to mam namiar na apartamenty z bezpośrednim widokiem na Sagradę.

Co do autostrad - to kwestia gustu i kieszeni. Jeśli masz sporo czasu, oszczędzasz kasę lub np. lubisz co kilometr napotykać na kolejne rondo, na którym szukasz odpowiedniego kierunku wśród 40 małych tabliczek (do dentysty w lewo, do kościoła w prawo itp. :) ), co nierzadko zdarza się we Francji, to oczywiście omijaj płatne. Jak już pisał 100M, przejechanie Francji autostradami (w sporej części płatnymi) to coś koło 100 euro (viamichelin dość dokładnie Ci to wyliczy), ale zajmuje jakieś pół dnia. Na lokalnych drogach walczysz zdecydowanie dłużej i po jakimś czasie możesz mieć ich serdecznie dość. Przejechałem tak Francję raz i nie polecam, ale też miałem 3 tygodnie na cały urlop i wiele kkm jazdy, a nie 2 miechy :)

W Hiszpanii jest zdecydowanie lepiej - dużo autostrad jest darmowych. Ceny w obu krajach OIDP ok. 0,1 euro za km.

 

Aa, jeszcze jedno - przejażdżkę przez Viaduc de Millau też mogę zdecydowanie polecić :)

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

bardzo dziękuje 100M i mzy za tak obszerne podpowiedzi :D

chyba pójdę za koncepcją 100M zawijania się z Monaco do domu bo pewnie będę miał już serdecznie dość prowadzenia i myślę też, że zabraknie nam czasu na dalsze zwiedzanie. Ale zapowiada się i tak super!!

Link to comment
Share on other sites

Wyprzedając sugestie, byliśmy w tym roku w Berlinie, Amsterdamie, Brukseli, także te miejsca, raczej możemy ominąć. A co z Luxemburgiem? Nie jest może dokładnie po drodze, ale możemy tam zajechać jeśli jest warto. Po drodze widze jeszcze Lile.

 

jeśli przez Lille to może warto zrobić skok w bok przez kanał? - do Calais tylko nieco powyżej 100 km autostradą, stąd eurotunelem lub promem i już jesteś prawie w Canterbury, a niedaleko Londyn

 

z Lille jest jeszcze bliżej do Bruggi - to tylko niecałe 80 km, a stamtąd tylko kilkanaście km na bardzo ładne wybrzeże (polecam Da Haas)

 

ja kilka dni temu wróciłem właśnie z takiej "objazdówki" (zrobiłem co prawda "tylko" 6K km) po trasie Lublin-Bruksela-Londyn-Canterbury-Bruksela-Paryż-Bruggia-DaHaas-Bruksela-Amsterdam-Berlin-Lublin)

wrażenia z jazdy lewą stroną nie do zapomnienia, ale wbrew pozorom bardzo łatwo się przestawić i jeździ się dość swobodnie (w dodatku wyjeżdżałem z Londynu bez pomocy nawigacji "na azymut", bo po wyjeździe a parkingu podziemnego w gęstej zabudowie i w ruchu długo nie mogłem złapać fixa na minimalną ilość satelitów) - po powrocie na kontynent nie mogłem się odzwyczaić

 

jeśli jeszcze nie ruszyłeś w trasę to w razie potrzeby służę dodatkowymi informacjami i wskazówkami

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...