Jump to content

Kolizja, sąd, wątpliwości


zajcev

Recommended Posts

Witam,

 

piszę tutaj, bo zauważyłem, że wiele obeznanych osób tutaj się przewija, głównie chodzi mi o doświadczenia w podobnych sytuacjach.

W październiku miałem małego dzwona na popularnej "zakopiance", jadąc lewym pasem mój samochód nagle zostaje uderzony w prawy przedni błotnik przez samochód jadący prawym pasem, który zamierzał zmienić pas ruchu. W efekcie mój samochód został zepchnięty na znajdujący się pas do zawracania, którego niestety była końcówka, wybił się na krawężniku niczym Adaś Małysz przy wyjściu z progu i wylądował na dachu na pasie zieleni. Koleś miał tylko uszkodzony lewy przedni błotnik.

Ruszyła cała procedura, przyjechała policja, po wstępnej analizie zaproponowali kolesiowi mandat za spowodowanie kolizji, on stwierdził, że to moja wina bo ja w niego uderzyłem, gdyż on cały czas jechał lewym pasem, zaproponował współwinę (skoro uważał, że to moja wina to dlaczego proponuje współwinę?), oczywiście nie zgodziłem się na to, sprawa poleciała do sądu. Oskarżycielem jest policja, ja jestem świadkiem, wczoraj miała miejsce pierwsza rozprawa.

 

Na moją niekorzyść świadczy fakt, że posiadam niecałe 3 lata prawo jazdy i spowodowałem wcześniej kolizję.

Zaczęło się od tego, że oskarżony usiłował wmówić, że prowadziłem pod wpływem alkoholu, gdyż nie zostałem badany alkomatem, co było bzdurą, bo dmuchałem i podpisywałem protokół dmuchania. Następnym atakiem był atak w kierunku policji, która nie sprawdziła stanu technicznego mojego pojazdu, dokładniej stanu ogumienia, stwierdził, że miałem łyse opony (co ma stan techniczny mojego pojazdu do tego ze on uderza mnie w bok?). Oczywiście odpowiedziałem, że samochód kilka dni przed kolizją miał wymienione opony na zimowe z odpowiednim bieżnikiem.

 

Kolejnym atakiem z jego strony była moja prędkość, od początku podczas każdej relacji z kolizji podtrzymuję, że poruszałem się z przepisową prędkością, argumentując to tym, że poruszam się tą drogą codziennie i znam wszystkie ograniczenia na pamięć :) dodatkowo miejsce to jest szczególnie niebezpieczne dlatego też zachowuje tam szczególną ostrożność.

 

Tutaj pojawia się jednak problem z drogą hamowania, którą nie ma co ukrywać ciężko było ustalić, gdyż w miejscu kolizji dochodziło do bardzo wielu kolizji w krótkim odstępie czasu, przez co ślady nachodziły na siebie, było ich bardzo wiele, o ile nie bez problemu ustalono ślady przed uderzeniem w krawężnik i wypadnięciu na pas zieleni, to policja znalazła ślady dużo wcześniej, które uważam, że nie były moje, co będzie teraz bardzo trudno udowodnić, jednak z tego co pamiętam z protokołów, nie były one jednak szczególnie długie, więc w najgorszym przypadku nie wyjdzie, że jechałem z prędkością 120-220 km/h :D

 

Sprawa została odroczona, ponieważ koleś ma zastrzeżenia do działań policjantów, przez co muszą oni został przesłuchani, kolizja miała miejsce w październiku, kolejna rozprawa w kwietniu, tak więc czas mija, pojawiają się więc wątpliwości:

 

1. ja jechałem sam, on miał pasażera, który po kolizji wielokrotnie powtarzał policjantom, że nic nie pamięta bo w chwili kolizji spał, co więc w przypadku gdy nagle przed sądem on stwierdzi, że wszystko pamięta? i zacznie przedstawiać zupełnie inną wersje wydarzeń?

 

2. co w przypadku gdy sąd stwierdzi, że jednak mogłem przekroczyć prędkość? czy będzie to miało znaczący wpływ na postępowanie? Gdzieś słyszałem, że w takim przypadku winny i tak jest koleś, jednak ja mogę otrzymać mandat za przekroczenie prędkości? W końcu on przy zmianie pasa ruchu musi upewnić się, że nie spowoduje zagrożenia? (od tego #$@$% są lusterka...)

 

3. co w przypadku, gdy koleś będzie grał na czas? co w przypadku przedawnienia? jak wygląda kwestia kasy z ubezpieczalni? (u mnie szkoda całkowita, a koleś ma tylko uszkodzony błotnik i zderzak przedni, dodatkowo stare Renault 19 - więc dla niego mogłoby to być lepszym rozwiązaniem)

 

To chyba tyle, czy ktoś spotkał się z podobną sytuacją?

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 52
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Jeżeli on twierdzi, że jechał lewym pasem, to w jaki sposób mogłeś go uderzyć w jego lewy błotnik ?

Moim zdaniem sparwa jest udokumentowana, i nic mu nie da jego kombinowanie.

 

 

to jest ciekawostka której nie potrafił wytłumaczyć funkcjonariuszom :) w sądzie już skupił się na stanie technicznym, alkoholu i mojej rzekomej nadmiernej prędkości...

 

najbardziej obawiam się sytuacji, gdzie będzie to trwało i trwało, następnym razem się nie wstawi, przedstawi zwol. lek. i tak będzie się przekładać aż się przedawni, a ja zostanę z kupą złomu i bez kasy.

 

Większość uważa, że sprawa jest oczywista, jednak nie rozumiem tej jego walki, a wystarczyło przyjąć mandat na miejscu i po sprawie, dodam, że koleś mieszka w miejscowości oddalonej o 100 km, więc tym bardziej jakiś sens musi mieć w tym, że chce mu się bujać tutaj po sądach... martwi mnie ten jego motyw, podejrzane to:)

Link to comment
Share on other sites

Współczuję, moja sprawa jest dużo prostsza, a ciągnie się już prawie rok. U Ciebie pewnie będzie dłużej.

 

Swoją historię opisałam tu: viewtopic.php?f=12&t=132991&start=0

 

 

Mnie moja sprawa nauczyła tyle, że można odmówić przyjęcia mandatu za ewidentne spowodowanie kolizji. Sprawa w sądzie niestety już tak oczywista nie jest. U mnie była ewidentna wina kierowcy TIRa, który we mnie wjechał, protokół policyjny, bardzo dobrze przygotowany, dokumentacja fotograficzna, zeznania mojego świadka, a i tak sprawa poszła do biegłego sądowego. Rozpraw już było 3, w tym jedna przerwana na czas 2 tygodni, jest szansa, że na 4 się zakończy. Być może pomyślnie dla mnie.

 

 

Może warto pokusić się o pomoc prawną i pomoc rzeczoznawcy, który jest na liście biegłych sądowych. Nie zawsze sędzia bierze taką opinię za wiążącą, ale ja żałuję, że tego nie zrobiłam na samym początku.

Link to comment
Share on other sites

to mnie nie pocieszyliście, zobaczę jak się sytuacja będzie rozwijać, kolejna rozprawa 1 kwietnia (ah magiczna data), wszystko zależy od tego jak ona przebiegnie... a przecież to dopiero początek problemów, później ubezpieczalnia... i to wszystko przez to, że koleś nie wie od czego są lusterka w samochodzie :/

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli on twierdzi, że jechał lewym pasem, to w jaki sposób mogłeś go uderzyć w jego lewy błotnik ?

O tym samym pomyślałem :wink:

zajcev, sytuacja nie do pozazdroszczenia. Mój chrzestny miał kiedyś wypadek w którym kobieta stojąca przy prawym krawężniku nagle ruszyła i chciała wjechać w bramę do swojej posesji po drugiej stronie ulicy (musiała przeciąć dwa pasy) wprost przed maskę chrzestnego.

Dostała strzał w błotnik przedni i drzwi kierowcy, chrzestny mocno nie ucierpiał (poduchy całe). Wina oczywista... ale nie dla sprawczyni.

Sprawa poszła do sądu i ciągnęła się chyba ze 3 albo 4 lata. Przegrywała w jednej instancji to odwoływała się do kolejnej. Dramat. Dzwon był w górach, chrzestny mieszka na mazurach. Jeździł kilkanaście razy na rozprawy. Musiał przejść nawet testy psychometryczne (czy jak się one nazywają).

W końcu chrzestny wygrał ale ile nerwów i kasy poszło to szkoda gadać.

 

Nie rozumiem dlaczego ludzie potrafią tak iść w zaparte. Dla tych kilkudziesięciu złotych zwyżki za ubezpieczenie?

Link to comment
Share on other sites

Szczesciem w tym wszystkim jest to ze wyszedlem mozna powiedziec w jednym kawalku (skrecony kregoslup w odcinku szyjnym + krwiak na glowie, to nic w porownaniu z tym jak to sie moglo skonczyc).

 

Nie wyobrazam sobie gdyby to wydarzylo sie duzo dalej niz miejsce zamieszkania, w sytuacji gdy samochod ma wieksza wartosc sentymentalna niz materialna, dojazdy na rozprawy itp nie bylyby oplacalne :/ juz wczoraj pojawil sie problem bo zaraz z sali sadowej musialem jechac na egzamin na uczelni :/

 

Kolejna kwestia jest fakt ze jako student nadmiarem pieniedzy nie grzesze, poza Audi mialem jeszcze 106tkę rajdową, która do codziennej jazdy sie nie nadawala, wiec pasje musialem odstawic na bok, sprzedac rajdowke, kupic cywilny samochod i cierpliwie czekac na pieniazki z ubezpieczalni za Audi :/ ktore pewnie beda smieszne... jak sie w ogole pojawia.

Link to comment
Share on other sites

wszczecie postepowania przed sadem powoduje przerwanie biegu przedawnienia... :?:

Wydaje mi się, ze tak.

 

zajcev, pofatyguj się do sądu, znajdź listę biegłych sądowych (w internecie jej nie publikują) i poszukaj później któregoś z nich wśród rzeczoznawców specjalizujących się w odtwarzaniu kolizji/wypadków drogowych. Ja (oprócz bycia świadkiem oczywiście) zgłosiłam się na oskarżyciela posiłkowego, bo chciałam mieć możliwość wglądu w akta. Dla Ciebie jest już na to za późno, chyba, że zgłosiłeś się w odpowiednim momencie. Jeśli nie, występujesz tylko jako świadek.

Myślę, że potrzebujesz pomocy prawnej, czas jest istotny! Mamy niestety takie "prawo" w Polsce :| .

 

Powodzenia :idea: . W sumie dobrze, że "tylko" tyle... mogło być gorzej :wink: .

 

 

PS Ja miałam samochód naprawiony "na kredyt" w związku z tym, że mam AC. Po dwóch rozprawach w sądzie zgodziłam się na likwidację szkody z AC. Samochód naprawili mi w maju, a szkodę na AC przekwalifikowałam w listopadzie. Co mają zrobić ludzie, którzy nie mają ani AC, ani kasy na naprawę, a w sądzie takie sprawy się czasem ciągną kilka lat :? Faktura za naprawę OBKa była dwucyfrowa :wink:

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze jedna porada: poszukaj sobie adwokata, jeśli go nie masz. Koszt się zwróci przy wygraniu sprawy, a na kruczki prawne sam nie poradzisz. Ponadto adwokat może pyskować na drugą stronę i śmiało dyskutować z Wysokim Sądem, a Tobie to nie bardzo wypada. Naprawdę warto.

Link to comment
Share on other sites

zajcev - jaki zarzut ma postawiony tamten kierowca ? Chodzi mi o konkretne artykuły.

 

Jego gadaniem o alkoholu sie nie przejmuj - moze sobie gadac - jak nie byliscie badani alkomatem /co jest dziwne/ to teraz juz po ptakach

 

jak jego pasazer nic nie pamietal - i tak jest zaprotokolowane - to nawet jego cudowne odzyskanie pamieci bedzie w ocenie przez Sad materialu dowodowego uznane za niewiarygodne.

 

jezeli jest to wykroczenie - to przedawnia sie z chwila 2 lat od daty popelnienia czynu - bo zostalo wszczete postepowanie sadowe. Dlatego pytam o zarzuty

 

PS - wszczecie postepowania karnego nie przeyrwa przedawnienia zadnego.

 

zajcev - dobrze by bylo skorzystac z pomocy adwokata lub radcy prawnego w Twoim przypadku.

Link to comment
Share on other sites

zajcev - jaki zarzut ma postawiony tamten kierowca ? Chodzi mi o konkretne artykuły.

 

zajcev - dobrze by bylo skorzystac z pomocy adwokata lub radcy prawnego w Twoim przypadku.

 

 

Art. 86. § 1. Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym,

podlega karze grzywny.

 

na dniach spotkam sie z adwokatem w tej sprawie, bo ja w tej kwestii nie ma co ukrywac zielony jestem

 

nie wiem tez jak to wyglada, bo pokrzywdzonym jest wlasciciel samochodu, ktory nie wystapil o mozliwosc oskarzyciela posilkowego czy jak to sie nazywa, oskarzycielem jest Komenda Powiatowa Policji, ja jako kierowca w chwili obecnej jestem w tej sprawie swiadkiem

Link to comment
Share on other sites

ale tam po tym 86 jest pewnie KW a to znaczy ze karalnosc wykroczenia ustaje z upływem 2 lat od popełnienia czynu - art 45 K.W - co nie jest dobre jezeli Sad jest mocno oblozony robota.

 

jezeli jestes tylko swiadkiem - i nie masz statusu pokrzywdzonego lub oskarzyciela posilkowego - to daruj sobie adwokata, bo ta sprawa zatem Ciebie nie dotyczy. Nawet do akt nie zajrzysz. Rozumiem przez to, ze samochod ktorym jechales stanowil wlasnosc innej osoby - ta osoba nie skorzystala z uprawnienia zostania oskarzycielem posilkowym - i jezeli przewod zostal otwarty - a tak wynika z Twojego postu - to juz te mozliwosc utracila. A zatem nie moze nawet wnosic o wywołanie opinii biegłego.

 

Skoro - jak napisałeś - jesteś tylko świadkiem - sprawa dla Ciebie zakończy się wraz z końcem Twego przesłuchania - potem możesz robić za publiczność - nie możesz nawet zadawać pytań obwinionemu /tamten kierowca/.

 

Mozesz tylko spokojnie czekac na jej zakonczenie. Jezeli zakonczy sie prawomocnym wyrokiem to w zaleznosci od jego tresci rozpoczenie sie procedura likwidacji szkody jezeli byla zgloszona.

 

Szkoda ze osoba pokrzywdzona nie wstapila w prawa oskarzyciela posilkowego. Teraz juz po ptakach.

Link to comment
Share on other sites

tak tak, oczywiscie jest KW, zgubilem to:)

 

szkoda zostala zgloszona, dostalem pismo od ubezpieczyciela ze likwidacja zostala zawieszona do czasu ustalenia sprawcy kolizji

 

wszystko z oszczednosci, nie przerejestrowalem samochodu na siebie, bo dla mnie bez znizek ubezpieczenie od samochodu o pojemnosci 2.3 troche by wyszlo ;) wiec samochod byl na ojca, bylem pewny ze zlozyl wniosek, jednak oczywiscie zapomnial i tak jak piszesz, teraz juz jest za pozno...

 

w sumie odpowiedziales mi na te pytania ktore chcialem zadac adwokatowi:)

 

nurtuje mnie jeszcze jedna kwestia, jak dobrze rozumiem z tego co napisales to po 2 latach sprawa sie przedawnia, tak? jak wtedy wyglada proces likwidacji szkody? czy moze sie okazac, ze koles jako ze nie ma duzych strat, bedzie gral na czas, az mina 2 lata i ja bede w ... ("czterech literach") ? i nie bede mogl nic zrobic aby tak sie nie stalo?:)

Link to comment
Share on other sites

tak tak, oczywiscie jest KW, zgubilem to:)

 

szkoda zostala zgloszona, dostalem pismo od ubezpieczyciela ze likwidacja zostala zawieszona do czasu ustalenia sprawcy kolizji

 

wszystko z oszczednosci, nie przerejestrowalem samochodu na siebie, bo dla mnie bez znizek ubezpieczenie od samochodu o pojemnosci 2.3 troche by wyszlo ;) wiec samochod byl na ojca, bylem pewny ze zlozyl wniosek, jednak oczywiscie zapomnial i tak jak piszesz, teraz juz jest za pozno...

 

w sumie odpowiedziales mi na te pytania ktore chcialem zadac adwokatowi:)

 

nurtuje mnie jeszcze jedna kwestia, jak dobrze rozumiem z tego co napisales to po 2 latach sprawa sie przedawnia, tak? jak wtedy wyglada proces likwidacji szkody? czy moze sie okazac, ze koles jako ze nie ma duzych strat, bedzie gral na czas, az mina 2 lata i ja bede w ... ("czterech literach") ? i nie bede mogl nic zrobic aby tak sie nie stalo?:)

 

trzeba bylo sie chociaz wspolwlascicielem zrobic - to bys zaczal zbierac procenty znizkowe na przyszlosc - i mialbys szanse byc rowniez oskarzycielem posilkowym w tym procesie.

 

Twoj tata mogl zlozyc taki wniosek do czasu rozpoczecia przewodu sadowego na pierwszej rozprawie, potem to uprawnienie wygasa.

 

jezeli w trakcie procesu uplyną 2 lata to sad moze tylko postepowanie umorzyc. A zatem nie bedzie rozstrzygniecia co do winy. Z tego co napisales to swiadkow praktycznie nie ma - tylko Ty, on i policjanci bo pasazer spal - powinien sie Sad wyrobic.

 

Jezeli uplyna te 2 lata - to tak naprawde jestes prawie w /4 literach/.

 

domyslilem sie z doswiadczenia ze o to bys wlasnie pytal prawnika ;)

Link to comment
Share on other sites

trzeba bylo sie chociaz wspolwlascicielem zrobic - to bys zaczal zbierac procenty znizkowe na przyszlosc - i mialbys szanse byc rowniez oskarzycielem posilkowym w tym procesie

 

Wtedy nie myslalem o znizkach bo drugi samochod mialem na siebie zarejestrowany:) wiec i tak leca :)

 

 

Z tego co napisales to swiadkow praktycznie nie ma - tylko Ty, on i policjanci bo pasazer spal - powinien sie Sad wyrobic.

 

Tak, na pierwsza rozprawe jego swiadek sie nie wstawil (zasw. lek.), wiec pewnie zostanie przesluchany na kolejnej, ale mam wlasnie nadzieje ze jego zeznania nie beda jakos szczegolnie znaczace:)

 

Wydaje mi sie ze jedne z wazniejszych zeznan, beda wlasnie policjantow, ktorzy na moje szczescie bardzo ladnie wszystko opisali i od poczatku utrzymywali ze winnym jest ten koles:) (choc w jednym przypadku wg. mnie popelnili blad, w oznaczeniach sladow hamowania, ale ten fakt juz przedstawilem i podczas przesluchania na komendzie i w sadzie)

 

a cos czuje ze to dopiero poczatek problemow, bo jesli sie uda ze sprawa zakonczy sie pozytywnie dla mnie, to wtedy kolejne przejscia z ubezpieczycielem... :) Smieszne w tym wszystkim bedzie to, ze jakis rok temu po malej przygodzie, gdy przyszlo mi robic z samochodem, to naprawa wyszla prawie 3000 (swiatelka, maska, malowanie) a teraz pewnie wartosc calego samochodu ustala na kwote w okolicach 3000....

Link to comment
Share on other sites

Niestety znam takie przypadki ludzi, którzy żyją z walki o swoje (czy to dla idei czy to dla pieniędzy), idą w zaparte po trupach... Walczą z urzędami, sąsiadami, policją, z listonoszem, ze śmieciarzami itp. zawsze gdzieś tam zarabiając trochę grosza za zniesławienie - krew po prostu może człowieka zalać :evil:

 

Kiedyś znajomy stał w kolejce do sklepu, z tyłu zaczepiał go jakiś łysol, kolega go przeprosił a ten dalej, jeden drugiemu powiedział sp.. (tzn. spiepszaj dziadu) no i się trochę poszarpali, wezwali policję, gliniarze przyjechali i okazało się że tamci (łysol i gliniarz) znają się ze szkoły wieczorowej :mrgreen: no i gadka szmatka, sprawa trafiła do sądu i kolega bujał się przez kilka lat po sądach :roll: :roll: :roll: ech gdyby człowiek wiedział że takie coś na niego trafił to by to olał a tak to byle szmatławiec życie będzie zatruwał...

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

Mała aktualizacja, 1 kwietnia była kolejna rozprawa, na którą już nie zostałem zaproszony, przesłuchani zostali policjanci, świadek kolesia, który we mnie uderzył kolejny raz się nie wstawił.

 

Dziś wykonaliśmy telefon do sądu dowiedzieć się co i jak, 25 maja przewidziana jest kolejna sprawa, powołany został biegły...

Tak więc ciągnie się dalej...

Link to comment
Share on other sites

U mnie już rok minął... 16 kwietnia, a jeszcze wyroku nie ma... może jutro w końcu będzie :roll:

 

 

zajcev, powodzenia i oby się szybciej skończyło niż u mnie :wink:

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...