Jump to content

Było sobie autko! I co dalej?


andre
 Share

Recommended Posts

Było sobie autko! I co dalej?

 

Witam serdecznie.

Postanowiłem opisać swoja ostatnią przygodę. Samochód Forester 2.0 XC WIN zakupiłem 2 lata temu dzięki pomocy jednego z forumowiczów. I przez te 2 lata cieszyłem się niezmiernie, jednak do czasu.

 

Sytuacja wyglądała następująco: pojawia się światło zielone, więc jedyneczka i ruszam.... W momencie kiedy dojeżdżam do środka skrzyżowania widzę że z prawej sunie na mnie Opel Astra. Lać na hampel i odbijam szybko w lewo aby nie wjechać prosto w lewe drzwi przednie kierującego Oplem Astra. W rezultacie tego zabiegu Forek przydzwonił prawym przednim rogiem w lewy przedni róg astry (w okolice przedniego kola które się w tym Oplu złamało). Początkowo nie wyglądało to najgorzej : wygięta w luk maska, pas przedni przesunięty jakieś 15 cm w lewo, pogięta chłodnica, błotniki, rozbite lampy, itd. jednak większa część auta jak nowa.

 

Auto tego samego dnia zostało przewiezione do autoryzowanego serwisu subaru. Przekazałem klucz kierowcy lawety i udałem się do domu ochłonąć nieco. Z domu zadzwoniłem jeszcze do serwisu aby się upewnić czy aby dotarło. Otrzymałem potwierdzenie. Po dwóch dniach stawiłem się w serwisie subaru na oględziny z rzeczoznawcą. Jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się ze w serwisie zaginął klucz do pojazdu. Jakimś cudem auto zjechało z lawety ktoś je zamknął a po klucz przepadł. Jeden z pracowników serwisu postanowi wziąć sprawę w swoje ręce i zaczął włamywać się do pojazdu przy pomocy kawałka zagiętego drutu. Cały włam trwał około 30 minut i w końcu no moją usilną prośbę Pan kierownik zaprzestał tej czynności nie osiągnąwszy zamierzonego celu. Serwis nie wie gdzie podział się klucz, zaproponowano mi doszlifowanie dodatkowego kluczyka, bez zmiany zamków i stacyjki (co nie ukrywam tak sobie mi się podoba z racji tego ze powinienem raczej posiadacz 2 oryginalne komplety kluczy. Choćby dlatego żeby w przypadku kradzieży okazać je ubezpieczycielowi oraz dlatego aby ktoś kto posiada zagubiony klucz nie mógł dostać się do środka i splądrować wnętrza pojazdu). Ale zostawmy ten mały problem z zaginionym kluczem do czasu rozwiązania problemu podstawowego.

 

Dnia następnego pojawiłem się w serwisie z drugim kluczem. Auto zostało w końcu przewiezione do zakładu blacharskiego w sąsiedniej miejscowości (jako ze serwis nie posiada swojej własnej blacharni), gdzie udałem się na powtórne oględziny pojazdu orz na spotkanie z rzeczoznawcą. Sądziłem ze naprawa będzie kosmetyczna, jednak po drugich oględzinach rzeczoznawcy zaczynam się niepokoić czy aby na pewno. Prócz wymienionych w pierwszej opinii uszkodzeń doszło między innymi uszkodzenie silnika. (prawa podłużnica uderzyła w silnik łamiąc plastykową zębatkę zdaje się rozrządu – w tym przypadku rzeczoznawca sugeruje kolejne oględziny silnika).

 

Bardzo proszę osoby zorientowane o pomoc w następujących kwestiach:

 

1. Jak zachować się w stosunku do ubezpieczyciela (AXA direct). Podejrzewam ze ubezpieczyciel kierowcy który był sprawca kolizji będzie próbował wymigać się od wypłaty całości wartości pojazdu. Już widzę że w kosztorysie naprawy pojawiły się błędy w wyposażeniu pojazdu jak i w jego typie. Uszkodzony pojazd to Forek 2.0XC MT WIN, podczas gdy ubezpieczyciel założył ze to Forek XA TRE. Nigdy wcześniej nie bylem w podobnej sytuacji i dlatego zapytuje Was drodzy forumowicze co począć?

I jaką opcje odbioru odszkodowania najlepiej wybrać i na co należy uważać. Jak zachować się w przypadku kiedy ubezpieczyciel wyceni auto według swoich (Polskich) realiów a stawki za podobny pojazd na rynku (Niemcy) z tego co widzę są wyższe (swój pojazd kupiłem właśnie w Niemczech i jeśli będę musiał zakupić kolejny zapewne udam się właśnie do Niemiec jako ze tam samochody te wydaja się mniej wyeksploatowane z mniejszymi wartościami przebiegu).

 

2. Czy warto Forka po takiej stłuczce naprawiać? Czy dokonując naprawy w autoryzowanym serwisie mogę mieć pewność ze auto pozostanie 100% sprawne? Że się da to wiem, jednak zastanawia mnie czy w wypadku takiej stłuczki autko powróci do „fabrycznej” formy. Czy też lepiej szukać nowego??

 

Pod adresem poniżej zamieszczam skany wyceny rzeczoznawcy.

 

http://www.conga.pl/forek/

 

Pozdrawiam Andre

Link to comment
Share on other sites

Jak masz AC to pociągnij kase ze szkody całkowitej.i dostaniesz grata którego dodatkowo spieniężysz.Wtedy będziesz na dużym pluie.

Jak nie masz AC i pozostaje OC sprawcy to i tak podlega szkoda całkowita i wypłata kasy.Nikt ci na siłe nie będzie kazać jeżdzić naprawianym samochodem po takim dzwonie.Możesz odmówić i zażądać gotówki.Lecz dostaniesz tylko tyle na ile jest pojazd wyceniony w Eurotaxie i zabierają wraka.

Musisz dopilnować żeby poprawili dane co do modelu i wyposażenia .(ale z kądinąd wiem że różnicy w cenie nie będzie.)

Link to comment
Share on other sites

Przykro oglądać...

 

Jak zdecydujesz się naprawiać to licz się z tym że nawet po roku czasu od naprawy może jeszcze wyjść jakaś grubsza sprawa której rzeczoznawca nie zauważył albo "nie zauważył". Bo takie drobne na pewno wyjdą - typu pozrywane plastikowe zaczepy, kołki, śrubeczki i inne pierdołki.

Ja miałem swojego na dachu. Naprawiłem, jeżdżę już rok i nie żałuję. Chociaż czasami, w minimalnym stopniu "się zastanawiam". Tyle że on nie miał żadnych uszkodzeń mechanicznych (silnika, zawiasu, napędu), tylko pogięte blachy. Wyszedłem generalnie na zero - z tym że autko ma trochę nowych gratów i nowy lakier.

A z ASO też miałem przeboje. Jak stało sobie pod chmurką, niezabezpieczone to przez wybitą szybę padał sobie deszczyk na tylną kanapę i na podłodze z tyłu zrobiły się dwie głębokie kałuże... Czym prędzej go z tamtąd zabrałem i naprawy dokonał lokalny zakład blacharski.

Miałem orzeczoną szkodę całkowitą i z AC zostały mi wypłacone pieniądze.

Link to comment
Share on other sites

Nie będę cytował, ale... być może to ja jestem tym kolegą, który ma nie tak różowo, o którym pisze kropkowicz.

 

Pokrótce.

Był sobie GT-ek. Ktoś zajechał mu drogę, GT-ek nie wyhamował i przywalił. Policja orzekła zajechanie drogi, sprawca się przyznał, myślę sobie, jest dobrze.

Likwidacja z OC sprawcy.

 

1) wycena auta -> Eurotax 26 tys., ubezpieczalnia 20 tys. (widoczne naprawy tyłu - owszem, auto było kosmetycznie puknięte w klapę bagażnika, wymienione na nowe oryginalne japońskie części - obniżka wartości samochodu o 4 tys. zł).

 

2) wycena szkód - wybuchły poduszki, dzwonek jest konkretny, o taki:

IMG_0108.JPG

czyli szkoda całkowita. czyli wypłata wartości pozostałości + wrak dla mnie - ewentualnie na handel.

 

3) niestety w ramach wyceny pozostałości nie uwzględniono, że silnik jest do remontu -> przestawienie rozrządu o 3 zęby skutkuje niewiadomo-czym w silniku, a podobno subarowe boxery są kolizyjne. Cóż, uwzględniono, że muszę sobie wymienić pasek i napinacz. :shock: o zaworach itd nie wspomnieli.

 

IMG_0103.JPG

 

Ubezpieczalnia nie chce słyszeć o drugich oględzinach, szczególnie rozbiórce silnika - mogę to zrobić na swój koszt -> rozbiórka ok. 1500 zł, rzeczoznawca ok. 600 zł, koszty potencjalnie do odzyskania, jeśli wygram z ubezpieczalnią, ale jeśli nie - utopione.

 

4) obecnie dostałem na konto 11 tys. zł + wrak. Jeśli chciałbym odzyskać moje 26 tys., no nawet niech to będzie 25 tys., to muszę wrak sprzedać za 14 tys. pln.

Wstępnie rozeznałem się, że jest to cena lekko za wysoka - w niewiele wyższej cenie można kupić jeżdżące GT-ki, a nie takie z rozbitym przodem i silnikiem do remontu oraz skrzynią do rewizji (silnik się cofnął, może zniszczyło się coś w przeniesieniu napędu, napędach? rzeczoznawca ubezpieczalni olał tą sprawę).

 

 

Tak więc per saldo z auta wartości 26 tys.pln mam 11 tys. + wrak warty nie wiadomo ile, ale raczej nie 14 tys. zł.

 

A więc tak różowo, pokrótce mówiąc, że jestem zarobiony, nie jest.

 

Póki co sprawie przygląda się prawnik, ale coś się nie odzywa...

 

Odnosząc się do najważniejszych kwestii:

"Nikt ci na siłe nie będzie kazać jeżdzić naprawianym samochodem po takim dzwonie.Możesz odmówić i zażądać gotówki."

 

Bzdura, przynajmniej ja nie doszukałem się podstawy prawnej. Niestety kodeks cywilny mówi, że wypłaca się wartość odszkodowania, określoną jako "wartość rynkowa przed wypadkiem minus wartość rynkowa po wypadku". Kwestią sporną jest tu ustalenie owych wartości...

 

Jak znajdziesz podstawę prawną, na jakiej mogę tupnąć nogą i zażądać gotówki, a nie bawić się w handlarza wrakiem czy częściami, i załatwisz takie rozwiązanie, odpalę Ci 10%.

 

 

" dostaniesz tylko tyle na ile jest pojazd wyceniony w Eurotaxie i zabierają wraka."

Mi wypłacili wg Audatex-u, i za wymianę tylnej klapy, zderzaka i malowanie - oryginalne części robione z AC - odjęli mi od wartości auta 4 tys. zł.

 

Komiczne, wsadziłem nowe, niezardzewiałe i nieuszkodzone części, i obniżyło to wartość auta.

 

Sorry, ale jak ktoś pisze, że na szkodzie całkowitej z OC sprawcy można zarobić, to ogarnia mnie śmiech, śmiech przez łzy.

 

Bo jakoś ja jestem póki co jakieś 10 tysi w plecy.

 

 

Aha. Odnosząc się do pytań autora wątku.

Jeśli zdecydujesz się i wyegzekwujesz naprawę z OC (wartość wyceny naprawy wg rzeczoznawcy nie może przekroczyć 100% wartości auta - często mylnie mówi się o 70%, które zwyczajowo wg zapisów umów dotyczy AC, przy OC jest to STO procent wartości) to dąż do wyceny auta przed wypadkiem jak najwyższej - wówczas masz jak najwyższy limit kosztów naprawy.

 

Szczerze mówiąc nie wiem, co się stanie, jak zdecydujesz się na bezgotówkową naprawę, a wartość jej przekroczy te 100%. pewnie będziesz musiał dopłacić z własnej kieszeni, więc trzeba też tego pilnować, ale jeśli nie wybuchły Ci poduszki, to raczej luz.

 

Nie ma co uruchamiać AC, chyba żeby tylko jak najszybciej naprawić auto, ale zrobić reges na OC sprawcy. Tylko że to jest ciężko wyegzekwować, często firmy ubezpieczeniowe działają w tym zakresie (Regres) bardzo opieszale.

 

A więc naprawiać z OC w warsztacie na nowych lub używanych częśćiach, na faktury, może da sie na tym zarobić jeśli warsztat jest zaprzyjaźniony, a jeśli nie - uważać, by nie przekroczyć 100% wartości auta w kosztach faktur.

Link to comment
Share on other sites

pamiętam jak to było kilka lat temu z moim passatem.

Miałem dzwona. uruchomiłem AC.Wycena rynkowa auta to 45tys.zł.Ja z AC dostałem 40tys+wraka którego opchnołem handlarzowi (poleconego od ubezpieczyciela)za 20tys.Jeszcze doszło 10tys.z NW bo miałem rozbite kolano.Ponadto nie straciłem zniżek bo wina była po drugiej stronie.

Ale kasa dawno przepita więc sprawa jakby nieaktualna.

Link to comment
Share on other sites

Miałem dzwona. uruchomiłem AC.Wycena rynkowa auta to 45tys.zł.Ja z AC dostałem 40tys+wraka którego opchnołem handlarzowi

Te 40 tys. dostałeś jako wycenę kosztów naprawy, czy w ramach szkody całkowitej, jako co? wycenili pozostałość na 5 tys. zł??

pamiętasz szczegóły? bo to o to chodzi głównie, o szczegóły.

Link to comment
Share on other sites

Szkoda całkowita nie polega na wypłacie 100% wartości + wrak, więc raczej Cię nie rąbnęli, tym bardziej, że na tym zarobiłeś.

 

Myślę, że miałeś dużo szczęścia, szczęśliwy zbieg okoliczności...

Link to comment
Share on other sites

W przypadku wątpliwości co do wyceny rzeczoznawcy przysłanego przez ubezpieczyciela sprawcy, proponuję skorzystać z usług niezależnego rzeczoznawcy. Nie wiem jak w Waszych miastach ale u mnie taka przyjemność kosztuje ok 150 pln. I wiecie co? Ilekroć korzystałem z jego usług (przy autach moich klientów) tylekroć dziwnym trafem jego wycena była sporo wyższa niż ta wcześniejsza.

No i tu znowu może nie być reguły ale w moim przypadku ubezpieczyciele nie podważali tych wycen i płacili tyle ile w niezależnym kosztorysie.

 

tzd ktoś za 1,5k chce Ci zdjąć głowice? Litości :!: :evil: Dlaczego ja nie mam serwisu w dużym mieście. Teraz zamiast sprzedawać Żabę to kupowałbym STI dla siebie i Forka turbo dla żony :wink:

Na Twoim miejscu zleciłbym złożenie rozrządu na znaki i pomiar ciśnienia sprężania. Będzie wiadomo czy silnik OK czy trzeba ściągać głowice (nawet jeśli to nie za 1,5k pln :lol: )

Link to comment
Share on other sites

mnie taka przyjemność kosztuje ok 150 pln.

 

Z tego, co się kiedyś orientował niumen i nie tak dawno ja, to chodzi o kwoty rzędu 500 / 600 zł.

 

Ale dopytam jeszcze raz w PZMOT.

 

tzd ktoś za 1,5k chce Ci zdjąć głowice?

 

Nie, wyjąć silnik i rozebrać do śrubki, by sprawdzić od razu wał, itd itp, nie znam się...

Za samo wyjęcie i włożenie silnika chcą tu ok. 800 - 1000 zł.

Zakładam, że gdybym chciał zrobić samo wyjęcie, bez ponownego wkładania, i zdjęcie samych głowic, a nie pełną rozbiórkę, to byłoby taniej, myślę, że dałoby radę się dogadać. Problem w tym, że ja się nie znam, i nie wiem, co trzeba zrobić, by ocenić stan silnika po przestawionym rozrządzie...

 

Na Twoim miejscu zleciłbym złożenie rozrządu na znaki i pomiar ciśnienia sprężania.

Słyszałem teorię, że można by tak zrobić, ale że zawory z pewnością są trafione i takie zakręcenie rozrusznikiem tylko jeszcze bardziej zmasakruje bebechy, i robimy to ale na moją odpowiedzialność.

Jeśli wg Twojej opinii nie ma większego ryzyka, że coś jeszcze bardziej się popsuje poprzez zakręcenie rozrusznikiem... np nie zmasakruję sobie silnika (zakładając, że jednak nie jest aż tak źle - nie chcę pogorszyć sytuacji) to może i warto tak zrobić.

Link to comment
Share on other sites

Ale dopytam jeszcze raz w PZMOT.

Ale to nie musi być PZMOT. Na pewno masz w 3city "prywatnych" niezależnych rzeczoznawców. Ludzi którzy mają odpowiednie uprawnienia ale nie pracują dla żadnej firmy ubezpieczeniowej.

Słyszałem teorię, że można by tak zrobić, ale że zawory z pewnością są trafione i takie zakręcenie rozrusznikiem tylko jeszcze bardziej zmasakruje bebechy, i robimy to ale na moją odpowiedzialność.

Jeśli wg Twojej opinii nie ma większego ryzyka, że coś jeszcze bardziej się popsuje poprzez zakręcenie rozrusznikiem... np nie zmasakruję sobie silnika (zakładając, że jednak nie jest aż tak źle - nie chcę pogorszyć sytuacji) to może i warto tak zrobić.

Jeśli przestawienie o 3 ząbki spowodowało pogięcie zaworów to nic więcej nie popsujesz. I tak będzie trzeba zmienić zawory oraz prawdopodobnie prowadnice. Gdyby to był mój silnik to bym sprawdził kompresję po ustawieniu rozrządu na znaki.

No chyba, że po złożeniu rozrządu na znaki podczas kręcenia silnika ręcznie (za pomocą klucza) silnik staje dęba to oczywiste jest, że nie ma po co kręcić rozrusznikiem bo jest w silniku jesień średniowiecza. Ale jeśli silnik kręci się względnie normalnie i jest wyczuwalna kompresja to nie widzę powodu dla którego nie można by przeprowadzić normalnego pomiaru kompresji za pomocą rozrusznika.

Link to comment
Share on other sites

Ale to nie musi być PZMOT. Na pewno masz w 3city "prywatnych" niezależnych rzeczoznawców. Ludzi którzy mają odpowiednie uprawnienia ale nie pracują dla żadnej firmy ubezpieczeniowej.

Jutro dzwonię, właściwie to miał to zrobić prawnik, ale skoro się nie odzywa, zmobilizowałeś mnie do działania :mrgreen:

 

No chyba, że po złożeniu rozrządu na znaki podczas kręcenia silnika ręcznie (za pomocą klucza)

Wał został zakręcony kluczem ręcznie i nawet teraz się kręci, kobieta mechanik kręciła więc poweru w łapie nie ma a i tak dała radę :shock: co prawda to był tylko 1 obrót na sekunde, ale czyżby więc silnik nie był aż w takim złym stanie?

 

edit. miałem już kiedyś mierzoną kompresję na tym silniku, u tego mechanika, więc jakby teraz zmierzyć, byłoby porównanie.

Link to comment
Share on other sites

Szkoda całkowita nie polega na wypłacie 100% wartości + wrak, więc raczej Cię nie rąbnęli, tym bardziej, że na tym zarobiłeś.

 

Myślę, że miałeś dużo szczęścia, szczęśliwy zbieg okoliczności...

teoretycznie jest to możliwe przy likwidacji szkody z ryzyka AC gdy suma ubezpieczenia pojazdu w dniu zawierania umowy jest zaniżona albo wzrosła wartość rynkowa. SU wynosiła 45tys. ale wartość szkody i pozostałości liczona jest od realnej WR w dniu szkody np.55tys.

 

Jeśli to była szkoda z OC to przy takich wartościach rynkowych i pozostałości na 5tys. sugeruje kasację albo rzeczoznawcę w kieszeni.

Link to comment
Share on other sites

Ale dopytam jeszcze raz w PZMOT.

Ale to nie musi być PZMOT. Na pewno masz w 3city "prywatnych" niezależnych rzeczoznawców. Ludzi którzy mają odpowiednie uprawnienia ale nie pracują dla żadnej firmy ubezpieczeniowej.

 

znajdziesz ich w Sądzie Okręgowym na liście biegłych sądowych

Link to comment
Share on other sites

Ubezpieczyciele często sobie lecą w kulki. :roll:

 

Hogi na pewno może podzielić się wiedzą i doświadczeniem z walki w sądzie. Ma też namiary na prawnika, który chyba ostatecznie pozwolił mu odzyskać od ubezpieczyciela większość kasy. Kilka innych osób na forum też odbyło dość skuteczną walkę z ubezpieczycielami...

 

Poczytajcie też tu: http://www.forum.subaru.pl/viewtopic.php?p=489569#p489569

 

I parę moich wynurzeń tu: http://www.forum.subaru.pl/viewtopic.php?p=803875#p803875

Link to comment
Share on other sites

Tomek, jeszcze przyda Ci się ten zestaw uszczelek.

Kucizna, Kucizna, Kucizna, skandują tłumy (noo, jeden tłum co Cię wywołał :P )

 

Najpierw zajmę się zintensyfikowaniem czynności w sprawie ...

Link to comment
Share on other sites

andre,

proponuję skontaktować się z użytkownikiem Hogi, spec z dużym doświadczeniem w załatwianiu (na swoją korzyść) spraw spornych z wszelkiej maści ubezpieczycielami. Serio.

 

 

Pozdrawiam

Grzegorz

Link to comment
Share on other sites

A ja póki co skontaktowałem się z kilkoma rzeczoznawcami tutaj na miejscu, i ceny kształtują się od 300 brutto za wycenę auta przed wypadkiem, po 700+ z uwzględnieniem wyceny, kosztów naprawy i dokumentacją.

Wstępnie umówiłem się na poniedziałek z jednym, który wydawał się być miły i rzeczowy, konsultacja "czy coś się da z tym zrobić" na podstawie mojej dotychczasowej dokumentacji i zdjęć - gratis.

Link to comment
Share on other sites

W moim przypadku, szkoda z OC sprawcy(najechanie na tył) rzeczoznawca z GENERALI nie zaliczył zaślepki od haka do lakierowania która była też porysowana! :shock:

Serwis, Auto-Complex Nowy Sącz, zderzak wymienili na nowy, pomalowali i przełozyli starą zaślepkę!

Po skomentowaniu( :twisted: ) wyceny i naprawy(nowy zderzak + stara zaślepka)pomogło :lol:

Polakierowali zaślepkę! Czekałem 2 dni.

Moja rada, NIE ODPUSZCZAĆ! :twisted:

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...