Jump to content

Recommended Posts

3 godziny temu, mz56 napisał:

Wracając do kamerek. Dla świadomego kierowcy, fachmana, jest to pomoc. Dla małolatów, chyba nie koniecznie.

Nie. Myślę że wyciągasz pochopne wnioski. Sądzę, że posiadanie kamerki na pokładzie, co niektórych utwierdza w przekonaniu, że skoro on zajechał, wymusił, jechał pod prąd, to mogę robić wszystko, bo zawsze będzie jego wina. Nie ukrywam, że kamerka jest przydatna, bo pozwala ustalić okoliczności wypadku, ale wykorzystujmy ją w sytuacjach wątpliwych, lub gdy przeciwnik (już po zdarzeniu) przedstawia własną wizję zdarzenia. Niejednokrotnie spotkałem się z przypadkami wymuszonych kolizji, gdzie posiadacz kamerki dostarcza dowód w postaci zarejestrowanego obrazu (czy to dla udowodnienia winy przeciwnika, czy dla własnej obrony), a nie bierze pod uwagę faktu, że kij ma dwa końce i takie nagranie poddawane jest szczegółowej analizie, która często wskazuje na przekroczenie dopuszczalnej prędkości, brak reakcji obronnej, czy też reakcję celowo doprowadzającą do kolizji. Onegdaj opiniowałem zdarzenie, w którym uczestniczył samochód nauki jazdy wyjeżdżający z ulicy podporządkowanej. Niby prosta sprawa i ewidentna wina instruktora (bo nie kursanta), ale dostarczony materiał dowodowy (filmik) pozwolił ustalić, ze domniemany poszkodowany nie zatrzymał się na "stopie" przed przejazdem kolejowym (wylot drogi podporządkowanej był zaraz za przejazdem), co spowodowało, że "nauka jazdy" nie zdążyła opuścić na czas przecinanego pasa ruchu (skręt w lewo). Mało tego, poszkodowany "kierownik" nie tylko nie hamował, ale przyspieszył, odbijając w lewo, przekraczając przy tym oś jezdni i podwójna ciągłą. W konsekwencji podjęty manewr obronny bardziej przypominał celowe przecięcie toru jazdy Toyoty i doprowadzenie do kolizji, niż próba jej uniknięcia. 

Już wspominałem, że w takich przypadkach zwykle orzekana jest współwina (jeden wytworzył zagrożenie, drugi nie zrobił nic by go uniknąć), ale stwierdzenie celowości działania i doprowadzenie do kolizji, skutkuje jeszcze poważniejszymi konsekwencjami - ubezpieczyciel zyskuje prawo do odmowy wypłaty odszkodowania, a to może naprawdę boleć jeśli auto nie jest stare, lub mamy do czynienia z poważnymi obrażeniami ciała u poszkodowanych.    

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 10.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Najgorsze chamstwo z jakim miałem do czynienia... Pijany kierowca. Najpierw myślałem, że gość się zakopał, sypał śnieg, ślisko na drodze, więc podjechałem do niego i faktycznie, z lekka utkn

To w Polsce nieco inne doświadczenie. Pomiędzy Częstochową a Tomaszowem, na sławetnej "Gierkówce" postawiono ograniczenie do 70 km/godz.  Ze względu na zły stan nawierzchni. Nawierzchnia istotnie, dob

Karma       

Posted Images

hak64. Napisałeś, że wyciągam pochopne wnioski. Ale cała Twoja wypowiedź, świadczy o tym, że myślimy podobnie. Wątpliwości, wątpliwości... Moje wpisy, to czasami sarkazm, aluzja... Ale ja to już stary dziad jestem.

Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, mz56 napisał:

ja to już stary dziad jestem.

Co prawda z czasów gdy byłem piękny i młody zostało mi tylko "i", ale jeszcze się nie maluję... Wracając do tematu, sam czasami łapię się na tym, by jakiemuś mistrzowi parkowania nie ozdobić szyby czymś takim: 500sz Karne Naklejki Etykiety Złe Parkowanie

Poniekąd było by to uzasadnione, bo istnieje szansa, że następnym razem klient poszuka normalnego miejsca do parkowania. Z drugiej jednak strony, czy takie ozdabianie samochodu nie jest czasem przejawem chamstwa, o którym mowa w tym wątku? Jestem zdania, że każda zbrodnia powinna spotkać się z karą - to daje jakąś gwarancję naprawy świata, ale to nie ja muszę być katem... 

  • Haha 1
Link to post
Share on other sites

Ostatnio wyszło na to, że ja jestem nieuprzejma (dostałam liścik od uprzejmego sąsiada), ponieważ parkuję zgodnie z przepisami, ale przez to zajmuję co najmniej dwa miejsca. Wszyscy u mnie pod blokiem jakieś dwa lata temu nauczyli się parkować skośnie mimo, że zastawiają chodnik w całości i blokują jeden pas ruchu. Ja parkuję równolegle i zastanawiam się, kto pierwszy mi porysuje auto. Póki co ochrona i monitoring działają na moją korzyść. 

Takich oszołomów jak ja jest jeszcze kilku zaparkowanych przed blokiem. 

 

Straż miejska oczywiście przyznaje mi rację, ale nie mają czasu na zajmowanie się takimi błahymi sprawami. 

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Aga napisał:

Ostatnio wyszło na to, że ja jestem nieuprzejma (dostałam liścik od uprzejmego sąsiada), ponieważ parkuję zgodnie z przepisami, ale przez to zajmuję co najmniej dwa miejsca. Wszyscy u mnie pod blokiem jakieś dwa lata temu nauczyli się parkować skośnie mimo, że zastawiają chodnik w całości i blokują jeden pas ruchu. Ja parkuję równolegle i zastanawiam się, kto pierwszy mi porysuje auto. Póki co ochrona i monitoring działają na moją korzyść. 

Takich oszołomów jak ja jest jeszcze kilku zaparkowanych przed blokiem. 

 

Straż miejska oczywiście przyznaje mi rację, ale nie mają czasu na zajmowanie się takimi błahymi sprawami. 

Pamiętaj, że w ostateczności z granatem w ręku, bo "sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie":D

Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, hak64 napisał:

Co prawda z czasów gdy byłem piękny i młody zostało mi tylko "i", ale jeszcze się nie maluję... Wracając do tematu, sam czasami łapię się na tym, by jakiemuś mistrzowi parkowania nie ozdobić szyby czymś takim: 

Poniekąd było by to uzasadnione, bo istnieje szansa, że następnym razem klient poszuka normalnego miejsca do parkowania. Z drugiej jednak strony, czy takie ozdabianie samochodu nie jest czasem przejawem chamstwa, o którym mowa w tym wątku? Jestem zdania, że każda zbrodnia powinna spotkać się z karą - to daje jakąś gwarancję naprawy świata, ale to nie ja muszę być katem... 

 

Mi ktoś ozdobił samochód czymś takim pod moim blokiem, gdy parkowałem w miejscu, w którym wszyscy parkują. 

Rozmawiałem z sąsiadami i nikt nie potrafił powiedzieć, kto i dlaczego mi to zrobił. Ta osoba, na pewno uważała, że było to uzasadnione. 

Nie dziwi mnie to jednak, bo tak wygląda rozwiązywanie spraw w Polsce. 

Dawno temu, gdy chodziłem często do pracy na piechotę zacząłem dokumentować dość poważne przypadki, np.: coś takiego:
image.thumb.png.038f24a19f5aa678a8a3dfb2f86f66bd.png

Po pewnym czasie jednak z tego zrezygnowałem? Co z tego że będę miał setki, czy tysiące takich zdjęć.

Próbowałem rozmawiać z osobami, które tak postępują. Bez sensu - ani razu nie usłyszałem przepraszam, przeparkuję samochód, czy coś podobnego.
Co za to słyszałem (tak samo moja Żona)? 
Nie mam gdzie parkować, **** mnie to obchodzi, nie sobie Pan dzwoni po straż miejską, ja tylko na chwilę, spółdzielnia pozwala mi tu parkować (Pani zepchnęła samochodem Żonę z chodnika, choć obok były dwa wolne wyznaczone miejsca parkingowe), itp. itd - i tak już od 10 lat

Teraz, gdy ktoś naprawdę przegnie to dzwonię na SM. Ale to 1% przypadków - najczęściej nie mam na to czasu.

 

Myślałem, że już wszystko widziałem - o nie, ostatnio pewien Pan, wyskoczył do dziewczyny którą zatrudniam do opieki nad dzieckiem, bo zaparkowała na moim wyznaczonym i oznakowanym miejscu. Zaczął po niej krzyczeć, że parkuje na moim miejscu i on nie ma gdzie parkować, bo czyjś (ubzdurał sobie, że nasz) samochód parkuje na jego.

Dziewczyna zaprowadziła go do mojej Żony. Zaczął krzyczeć do mojej Żony, że parkujemy na jego miejscu, pokazując zdjęcie czyjegoś samochodu stojącego częściowo na jego miejscu.

Żona spokojnie odpowiedziała, że to nie nasz samochód i nie wie do kogo należy. Nasz samochód parkujemy w garażu i tylko czasem parkujemy pod blokiem, a z naszego miejsca po blokiem korzystamy rzadko. 

Żona twierdzi, że powiedział przepraszam, ale dalej parkuje na naszym miejscu. 

 

 

 

Edited by xemir
Link to post
Share on other sites

 

 

Pani w wielkim szoku ze jak to, rowerem na czerwonym w słuchawkach i źli panowie w samochodach mają czelność trąbić

 

https://cdn.discordapp.com/attachments/492047777413595156/748528826874724442/unknown.png

 

Link to post
Share on other sites

A ja, stary dziad, kulam się po okolicy  Jakiś porąbany jestem. To na 100 % wina Rodziców. Tak mnie wychowali. Rodziców, świadomie z dużej R.

Edited by mz56
Co Internet robi z ludzi !!!
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, xemir napisał:

Mi ktoś ozdobił samochód czymś takim pod moim blokiem, gdy parkowałem w miejscu, w którym wszyscy parkują. 

Wrzucone przez Ciebie fotki dość jednoznacznie wskazują na chamstwo parkujących. Podzielę się z Wami przypadkiem mojego zięcia, który w połowie czerwca wyjechał z rodziną na wczasy (firmowym busem) zostawiając swój samochód prawidłowo zaparkowany pod blokiem (równolegle do bloku, zgodnie z oznakowaniem, choć większość mieszkańców parkuje jednak ukośnie, jak wspomniała Aga). Po powrocie z wczasów zięciu miał ozdobione wszystkie szyby w aucie i lewe lusterko (składane). Jak się okazało usunięcie tych naklejek nie jest proste, ale największym problemem było lusterko - to wymagało wymiany, bo gościu uszkodził obudowę i mechanizm regulacji (koszt prawie 4 tys zł). Poradziłem, żeby zgłosił fakt zniszczenia mienia na policji, napisałem zięciowi pismo do spółdzielni mieszkaniowej z prośbą o udostępnienie zapisu monitoringu na potrzeby prowadzonej przez policję sprawy nr.... i po dwóch dniach dostaliśmy pliki. Facet (około 50 lat) wychodząc rano do pracy (między 5:10, a 5:15) codziennie przyklejał jedną ozdobę, a kiedy zabrakło czystych szyb, wyłamał lusterko i przykleił to cudo do wkładu lusterka. Z rzeczonym zapisem udaliśmy się do KMP i przekazaliśmy prowadzącemu sprawę, jednocześnie wręczając mu wniosek o włączenie do postępowania karnego pozwu adhezyjnego (nie tłumaczę, bo kto nie wie, to zapyta wujka google). Obecnie sprawa trafiła już do prokuratury i z tego co wiem od kolegi prowadzącego sprawę, facet rozważał możliwość dobrowolnego poddania się karze, ale warunkiem było wcześniejsze uregulowanie należności za wymianę lusterka. Facet podobno chce zapłacić, ale wstyd mu spojrzeć w oczy poszkodowanemu i ostatecznie nie podjął jeszcze decyzji. Jak mawiają : "co się odwlecze, to nie uciecze", a siłą rzeczy i tak panowie będą musieli spojrzeć sobie w oczy...

Miłego dnia.    

  • Like 4
Link to post
Share on other sites

A jak to jest gdy obok siebie wzdłuż szerszego chodnika parkuja 2 auta ale tak, że nie ma nawet pół metra by przejść - bo pewnie każdy z ich kierowcoe uważa, że jego samochód zostawi odpowiednia ilość miejsca. Oba dostaja mandat?

 

Mi ktoś nakleil 3 kartki karnego kutasa, ale na szybko i lekko taśmą, bo nie zostawiłem miejsca dla drugiego samochodu jak tam zwykle jest - tylko ze nie moglem kombi ścisnąć do długości 3m..

Wyjątkowo zawzięty ktos, chyba zwyczaj sprofanowalem.

 

 

Link to post
Share on other sites
17 minut temu, jkarp napisał:

A jak to jest gdy obok siebie wzdłuż szerszego chodnika parkuja 2 auta ale tak, że nie ma nawet pół metra by przejść - bo pewnie każdy z ich kierowcoe uważa, że jego samochód zostawi odpowiednia ilość miejsca.

Nie dopowiedziałeś, czy chodzi ci o parkowanie równoległe dwóch pojazdów na szerokim chodniku, czy też masz na myśli parkowanie (jeden za drugim) wzdłuż chodnika?  Oba przypadki są dopuszczalne (chyba, że zabraniają tego znaki, lub inne przepisy np. wynikające ze strefy zamieszkania), trzeba pamiętać jedynie by pozostawić pieszym odpowiednio dużo miejsca (nie mniej niż 1,5 m). Odległość pomiędzy parkującymi pojazdami nie jest istotna. Nagrodę w postaci mandatu mogą otrzymać wszyscy parkujący nieprawidłowo. 

Link to post
Share on other sites

Zawsze wydawało mi się, że art. 47.2 wyklucza parkowanie obok siebie dwóch samochodów na chodniku równolegle do jezdni, niezależnie od szerokości tego chodnika.

 

I jak ja to zawsze rozumiałem - w takiej sytuacji ten który stoi przy krawędzi i pozostawia 1,5m jest czysty, a ten który do niego się dostawi równolegle, niezależnie czy zostawia jeszcze 1,5m czy mniej, robi to już z naruszeniem przepisów.

Link to post
Share on other sites

Mieliśmy (całe szczęście) na osiedlu białą mazdę, gość regularnie parkował na niepełnosprawnych, pod śmietnikiem (regularnie śmieci nie były zabierane bo zwyczajnie nie dało się dostać do wiaty), na wjeździe do garażu.

Pewnego dnia akurat wyjeżdżałem z pod bloku, widzę straż miejska wkleja rzeczonemu panu mandat, myślę "a zagadam".
- Dzień dobry

- Dzień dobry, słucham?

- Panowie to wiecie, że ten pan to tak regularnie?

- Wiemy, o, pan patrzy jaką mamy na niego listę

 

gość pokazał mi listę zgłoszeń na tego pana, którą musiał przewijać. Po czym pyta mnie:

 

-  to co? holujemy go? stoi na niepełnosprawnym, więc mogę.

- Panie... ja bym w imię zasad odholował... ale muszę jechać bo za mną już stoją (droga jednokierunkowa osiedlowa)

 

Kilkanaście minut później w trakcie jazdy żona pokazuje mi wpis na facebookowej grupie osiedla, jak to ktoś wrzucił zdjęcie gdzie mazda akurat wjeżdża na lawetę.

 

Ale do czego zmierzam, wieczorem po powrocie do domu, ten sam gość stał... NA WJEŹDZIE DO GARAŻU, gdzie wiszą jak wół zakazy i tabliczki ze holowanko.. Niektórzy są po prostu nie reformowalni... "PANIE TU OD LAT TAK WSZYSCY PARKUJO TO CZEMU JA MAM NIE PARKOWAĆ?!"  ¯\_(ツ)_/¯

Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, jpol napisał:

Zawsze wydawało mi się, że art. 47.2 wyklucza parkowanie obok siebie dwóch samochodów na chodniku równolegle do jezdni, niezależnie od szerokości tego chodnika.

 

I jak ja to zawsze rozumiałem - w takiej sytuacji ten który stoi przy krawędzi i pozostawia 1,5m jest czysty, a ten który do niego się dostawi równolegle, niezależnie czy zostawia jeszcze 1,5m czy mniej, robi to już z naruszeniem przepisów.

Jakiś czas temu był program z udziałem "łowcy radarów" (Emil Rau), w którym wyjaśniano tę kwestię. Nie mam zbytnio czasu na redagowanie własnej opinii na ten temat, dlatego posłużę się opinią Pana Z. Drexlera.

"Dla porządku należy tu dodać, że w rozporządzeniu ministra infrastruktury z 2003, w sprawie znaków i sygnałów drogowych, jest zawarta zasada, zgodnie którą “parkowanie pojazdów całkowicie na chodniku prostopadle do krawężnika możliwe jest przy szerokości chodnika powyżej 6 m, pod  warunkiem pozostawienia min. 1,5 m szerokości chodnika dla ruchu pieszego.” Przez analogię zasadę tę należałoby też stosować przy parkowaniu równoległym do krawężnika, ale rozporządzenie  tego nie określa."

Porównując to z zapisem art 47. 2 Ustawy prd, wychodzi nam, że przepis nie zabrania nam parkowania, o ile spełnimy warunek pozostawienia minimum 1,5 m dla ruchu pieszych. Jest jeszcze coś o czym warto wspomnieć:

"Zasada określona w pierwszym zdaniu zacytowanego przepisu jest co najmniej dziwna, żeby nie powiedzieć bezsensowna, a wobec tego powszechnie nieprzestrzegana; jej egzekwowanie wręcz przeczyłoby zdrowemu rozsądkowi. W 1997 r art. 47 ust. 2 rozciągnął reguły postoju na chodniku na rowery, motorowery i – obecnie - wózki rowerowe (w poprzedniej ustawie z 1983  r. odpowiedni przepis obejmował tylko samochody osobowe i motocykle)." 

Tym samym, można się spotkać z sytuacją, w której zaparkujemy swoje auto zgodnie z przepisami, ale przyjedzie pod sklep kobiecina, oprze swój rower o ścianę i już nici z poprawności parkowania.

Miłego dnia.

  • Confused 1
Link to post
Share on other sites
Nie dopowiedziałeś, czy chodzi ci o parkowanie równoległe dwóch pojazdów na szerokim chodniku, czy też masz na myśli parkowanie (jeden za drugim) wzdłuż chodnika?  Oba przypadki są dopuszczalne (chyba, że zabraniają tego znaki, lub inne przepisy np. wynikające ze strefy zamieszkania), trzeba pamiętać jedynie by pozostawić pieszym odpowiednio dużo miejsca (nie mniej niż 1,5 m). Odległość pomiędzy parkującymi pojazdami nie jest istotna. Nagrodę w postaci mandatu mogą otrzymać wszyscy parkujący nieprawidłowo. 

Obok to znaczy nie jeden za drugim default_smile.png , ponadto równolegle do chodnika, i jak pisałem nie zostawiaja 1,5 m a może pół metra. Ale wobec powyższych wyjaśnien już chyba wiem

 

 

 

Link to post
Share on other sites

Jadę za rowerzystka, która jedzie prawie środkiem pasa, a ta wpatrzona w telefon i pisze coś... Ludzie. Musiałem ją obudzić.

 

Przechodzę przez przejście z telefonem przy uchu i jakiś baleron w dostawczaku nie zatrzymuje się, jedzie na mnie. ja gromko - E! Staje ale wrzeszczy, że się nie gada na przejściu. myślał że mnie nie ma?

 

 

Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, jkarp napisał:

Jadę za rowerzystka, która jedzie prawie środkiem pasa, a ta wpatrzona w telefon i pisze coś... Ludzie. Musiałem ją obudzić.

 

Przechodzę przez przejście z telefonem przy uchu i jakiś baleron w dostawczaku nie zatrzymuje się, jedzie na mnie. ja gromko - E! Staje ale wrzeszczy, że się nie gada na przejściu. myślał że mnie nie ma?

 

 

 

mnie doprowadzają do szału jak takie zombie idą przez przejście z prędkością ślimaka wpatrzone w telefon, ale co mu przeszkadza, że rozmawiasz normalnie idąc...?

może ma problemy z erekcją :OO:

Link to post
Share on other sites
 

mnie doprowadzają do szału jak takie zombie idą przez przejście z prędkością ślimaka wpatrzone w telefon, ale co mu przeszkadza, że rozmawiasz normalnie idąc...?

może ma problemy z erekcją default_icon_OO.gif

No uważa każdego z telefonem na przejściu za potencjalnego zombie, takie wyryte sztywne skojarzenie. A raz jedna zombiaczka weszła na przejście, puszczam ją a ta się ocknęła, cofnęła i pokazuje żebym jechał... !

 

Link to post
Share on other sites
W dniu 1.09.2020 o 00:20, 1uq napisał:

 

mnie doprowadzają do szału jak takie zombie idą przez przejście z prędkością ślimaka wpatrzone w telefon, ale co mu przeszkadza, że rozmawiasz normalnie idąc...?

może ma problemy z erekcją :OO:

 

A co powiesz o zombie wpatrzone w telefon, które mozolnie przejeżdża  samochodem przez skrzyżowanie ?
Już miałem skręcać w lewo, bo wydawało mi się, że Pani mnie przepuszcza, ale....ona nikogo na skrzyżowaniu nie widziała - widziała, tylko ekran telefonu.

Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, xemir napisał:

 

A co powiesz o zombie wpatrzone w telefon, które mozolnie przejeżdża  samochodem przez skrzyżowanie ?
Już miałem skręcać w lewo, bo wydawało mi się, że Pani mnie przepuszcza, ale....ona nikogo na skrzyżowaniu nie widziała - widziała, tylko ekran telefonu.

to też jest niestety coraz częstsze... albo jazda zygzakiem, okazuje się, że patrzenie w telefon ważniejsze niż patrzenie na drogę

Link to post
Share on other sites

Pytanie.

Czy jazda na "suwak", obowiązuje również w mieście, kiedy jest zwężka z powodu robót drogowych, czy tylko Eski i Autostrady ? 

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Pan Dziedzic napisał:

Pytanie.

Czy jazda na "suwak", obowiązuje również w mieście, kiedy jest zwężka z powodu robót drogowych, czy tylko Eski i Autostrady ? 

 

Wszędzie obowiązuje natomiast jest zależna od natężenia ruchu.

Link to post
Share on other sites

Ruch był taki że stali na prawym, lewy sie kończył, doleciałem do końca pasa, kierunek, mała luka miedzy pojazdami a ta panna lekkich obyczajów w Berlingo klakson i nie dała wjechać, mija mnie, mordą mlaszcze i faka pokazuje, dzban jeden.

 

Edited by Pan Dziedzic
Link to post
Share on other sites
Teraz, Pan Dziedzic napisał:

Ruch był taki źe stali na prawym, lewy sie kończył, doleciałem do końca pasa, kierunek, mała luka miedzy pojazdami a ta panna lekkich obyczajów w Berlingo klakson i nie dała wjechać, mija mnie i faka pokazuje, dzban jeden.

 

No i popełniła wykroczenia. Może bez faka ale zdarza mi się czasem jakiś dzban co jedzie na zderzak z autem z przed nim byle nie wpuścić.

Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, LosioDriver napisał:

 

No i popełniła wykroczenia. Może bez faka ale zdarza mi się czasem jakiś dzban co jedzie na zderzak z autem z przed nim byle nie wpuścić.

 

Jeszcze 2 tygodnie temu byłem przekonany, że będąc w takiej sytuacji jak @Pan Dziedzic mam pierwszeństwo. Przeczytałem niedawno jednak dyskusję, w której kilka osób przytaczało swoje historie, z wyrokami sądowymi włącznie, oraz przeczytałem sam przepis i już jestem niemal pewien, że tak nie jest.

W dwóch zdaniach: W takiej sytuacji jak powyżej opisał @Pan Dziedzic, gdyby doszło do stłuczki, sąd nałoży mandat dla jadącego swoim pasem (za uniemożliwienie zmiany pasa ruchu), ale winnym stłuczki uzna tego, kto pas zmieniał (pierwszeństwo pozostaje tak jak dawniej). 

Nowe przepisy wprowadziły trochę zamieszania i niestety można znaleźć publiczne wypowiedzi policjantów, które mogą zostać zinterpretowane odwrotnie, najlepiej więc stosować zasadę: jeśli nie możesz kontynuować jazdy z powodu zwężenia, należy UPEWNIĆ się, że pojazd na drugim pasie umożliwia nam zmianę pasa ruchu, w pp. trzeba czekać.

Miałem taką sytuację w zeszłym tygodniu - złe oznakowanie (zwężenie obustronne), mój pas skończył się na środku skrzyżowania (kładki asfalt na Nowohuckiej), byłem przed kierowcą na drugim pasie, już chciałem zmieniać pas, gdy zaczął przyspieszać. Dojechałem do końca, zatrzymałem się i zacząłem patrzyć na jego reakcję. Zwolnił i mnie wpuścił (miałem szczęście, bo mógł mimo to mnie walnąć, a potem zeznać, że wcale mnie nie puszczał).

 

 

Edited by xemir
Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   1 member


×
×
  • Create New...