Jump to content
GregorBa

cham na drodze

Recommended Posts

Posted (edited)
11 godzin temu, Drizzt napisał:

Z tego co słyszałem to takie zachowanie nazywa się tzw. szeryfowaniem i jest wchodzeniem w kompetencje Policji, która stara się za to ścigać

Kwestia interpretacji. Zatem nie słyszałeś o "zatrzymaniu obywatelskim" - a szkoda...

 

11 godzin temu, Drizzt napisał:

Owszem "za darmo", ale pod pewnymi warunkami i do czasu... Proponuję wnikliwą lekturę k.p.k. albo pierwszego z brzegu artykułu: 

Twoja propozycja jest w moim przypadku obelgą. Znam procedury kpk , a pisząc że oskarżonemu przysługuje obrońca za darmo chciałem jedynie zaznaczyć, że dla pokrzywdzonego takiego luksusu w kpk nie przewidziano, o ile nie wystąpi z wnioskiem o wyznaczenie takowego ze względu na poniesienie kosztów powodujących uszczerbek dla niezbędnego utrzymania siebie lub rodziny (w praktyce prawie niewykonalne).

Edited by hak64
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, hak64 napisał:

Kwestia interpretacji.

Takie interpretacje często prowadzą do samowolki:

http://www.brd24.pl/spoleczenstwo/badz-dobrym-kierowca-29-szeryfowanie-na-drodze-czy-wolno-pouczac-innych-kierowcow/

 

31 minut temu, hak64 napisał:

Zatem nie słyszałeś o "zatrzymaniu obywatelskim" - a szkoda...

Wyciągasz zbyt pochopne wnioski...

Myślę jednak, że na drodze częściej może znaleźć zastosowanie art. 45 par. 2 k.p.s.w. niż art. 243 k.p.k. Byłby jednak ostrożny przy podejmowaniu działań, i ograniczył je do naprawdę ewidentnych przypadków, bo przekraczając cienką granicę można samemu narazić się na nieprzyjemności

 

31 minut temu, hak64 napisał:

Twoja propozycja jest w moim przypadku obelgą.

Wybacz, nie zamierzałem nikogo obrażać :hi:

 

31 minut temu, hak64 napisał:

Znam procedury kpk 

Nie wystarczy znać ;)

 

41 minut temu, hak64 napisał:

pisząc że oskarżonemu przysługuje obrońca za darmo chciałem jedynie zaznaczyć, że dla pokrzywdzonego takiego luksusu w kpk nie przewidziano, o ile nie wystąpi z wnioskiem o wyznaczenie takowego ze względu na poniesienie kosztów powodujących uszczerbek dla niezbędnego utrzymania siebie lub rodziny (w praktyce prawie niewykonalne).

Przy czym (pomijając przypadki obrony obligatoryjnej) podejrzany/oskarżony, jak pewnie wiesz - zgodnie z art. 78 par. 1 k.p.k. - również musi w sposób należyty wykazać, że nie jest w stanie ponieść kosztów obrony bez uszczerbku dla niezbędnego utrzymania siebie i rodziny. Zauważ, że przesłanki są identyczne ponieważ art. 88 par. 1 zd. 2 k.p.k. nakazuje do pełnomocników odpowiednie stosowanie art. 78 k.p.k. więc ten "luksus" na tych samcy zasadach dotyczy obydwu stron :coffee: 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zamierzam się z Tobą wykłócać. Staram się jedynie nakreślić problem, że choć niektórym tutaj wydaje się, że wszystko jest oczywiste i wina jakiegoś tam osobnika jest bezdyskusyjna, to w rzeczywistości wcale tak nie musi być. Wiele przepisów pozwala na praktycznie dowolną interpretację i to co jednym wydaje się być szeryfowaniem, dla drugiego będzie podjęciem próby zatrzymania obywatelskiego. Na ostatnich kilku stronach poruszany jest problem odpowiedzialności za zaistnienie zdarzenia drogowego i tu staram się udowodnić, że nie zawsze ten który wytworzył zagrożenie jest odpowiedzialny za skutek, a zarzuca się mi, że to ja rozpatruję kwestię winy w kategoriach zero-jedynkowych.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie zawsze ten który wytworzył zagrożenie jest odpowiedzialny za skutek,

I to jest dla mnie cud nad Wisłą.
Winni są wszyscy inni, bo się zagapili, bo nie przewidzieli że ktoś się zatrzyma na środku drogi i będzie biegał zygzakiem, itp itd.
Nieistotne jest, że gdyby nie ten zawodnik i jego zachowanie, nic by się nie zdarzyło. Mało tego, gość widzi karambol i odjeżdża z transparentem „to nie ja”.
W dodatku najwyraźniej ma rację, więc będzie tak robił dalej. Super.

W normalnym kraju taka sytuacja i wyjście z łapami to zatrzymanie prawa jazdy i bezwzględna odpowiedzialność za tego typu kolizję.
Sorry, ale nawet policja ma obowiązek zatrzymywania bez narażania na niebezpieczeństwo, wiec zatrzymanie obywatelskie to jedno, ale jego przeprowadzenie i odpowiedzialność za skutki to drugie.


Sent from my iPhone using Tapatalk
  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, rafacon napisał:

Winni są wszyscy inni, bo się zagapili, bo nie przewidzieli że ktoś się zatrzyma na środku drogi i będzie biegał zygzakiem, itp itd.

Gdybyś był uprzejmy nieco bardziej uaktywnić procesy myślowe, to zapewne doszedłbyś do konkluzji, że to co napisałem: "nie zawsze ten który wytworzył zagrożenie jest odpowiedzialny za skutek", jest nie tylko nie pozbawione racji, ale jest także normalne, realne, słuszne i zgodne z prawem.

Wyobraź sobie zatem, że ktoś wyjeżdża z podporządkowanej na drogę z pierwszeństwem i zadusi silnik. Auto zatrzymuje się na środku pasa ruchu. Tym pasem ruchu porusza się jakiś pojazd, którego kierujący ma zarówno wystarczająco dużo czasu, jak i miejsca, by zatrzymać swoje auto lub ominąć przeszkodę, ale tego nie czyni bo on tu ma pierwszeństwo, jedzie zgodnie z przepisami i to nie on wytworzył zagrożenie.

Ktoś przewoził beczki z olejem, jedna spadła i olej rozlał się na łuku drogi. Jakiś kierowca zatrzymuje się wysiada z auta biegnie drogą, macha rękami usiłując ostrzec i zatrzymać nadjeżdżające auta. Ale - jak powiadasz - "biega zygzakiem" i kierowcy mają to nieco poniżej pleców, po czym zamiast hamować dodają gazu, żeby szybciej ominąć idiotę - dochodzi do karambolu...

Jest noc, niebezpieczny zakręt na drodze biegnącej przez las. Przed zakrętem umundurowany policjant macha latarką z czerwonym światłem, w oddali widać oświetlony radiowóz z włączonymi "błyskami" , ale przecież to chyba przebieraniec, bo policji nie wolno zatrzymywać pojazdów w lesie. Kierownik jedzie dalej, ignorując sygnał do zatrzymania i na łuku drogi przejeżdża po drugim policjancie i ofierze wypadku, której policjant udzielał pomocy (tak zginął mój kolega).

Sorry ale zdobycie prawa jazdy wymaga posiadania jakiegoś IQ...        

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten kierowca co zajechał drogę i wyskoczył z auta nie jest niewinny bo podlega pod art. 86 :

Kodeks wykroczeń w art. 86 stanowi, że osoba, która na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny.

Warto jednocześnie wskazać, że w razie popełnienia tego wykroczenia, wobec osoby prowadzącej pojazd może zostać orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów.

Każdy kierujący pojazdem obowiązany jest zachować ostrożność na drodze. Stanowi tak ustawa Prawo o ruchu drogowym, która wskazuje, że każdy uczestnik ruchu powinien zachować ostrożność lub, w niektórych sytuacjach – szczególną ostrożność i unikać wszelkiego działania, które mogłoby:

1.    spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego;

2.    utrudnić ruch drogowy;

3.    zakłócić spokój lub porządek publiczny;

4.    narazić kogokolwiek na szkodę.

W wyżej wskazanym przepisie, wykroczeniem nie jest każde niezachowanie należytej ostrożności. Karane będzie takie zachowanie, które stworzy realne zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym (np. niebezpieczeństwo zaistnienia wypadku to w tym filmiku miało miejsce.

Warto zauważyć, że sprawcą wykroczenia może być każdy uczestnik ruchu. Oznacza to, że katalog ten obejmuje nie tylko kierujących pojazdami, ale także pieszych czy pasażerów pojazdów to tez miało miejsce bo hak64 przedstawiał że to już nie kierowca a uczestnik ruchu w postaci pieszego biegającego pomiędzy autami.

Jeśli ten art 86 z jakiś powodów nie był zastosowany do tego pacjenta to tylko świadczy o ułomności systemu i nadaje się do programu Państwo w Państwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, ipsx82 napisał:

Ten kierowca co zajechał drogę i wyskoczył z auta nie jest niewinny bo podlega pod art. 86 :

Kodeks wykroczeń w art. 86 stanowi, że osoba, która na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny.

Filmik w zasadzie nie pozostawia złudzeń. Wszystko wskazuje na to, że kierujący Golfem to tzw. "szeryf", ale...

Co jeśli kierujący samochodem z kamerka wcześniej np. podczas wyprzedzania, przytarł Golfa i zamierzał udawać, że nic się nie stało. Czy w takiej sytuacji znajdziecie dla kierującego Golfem usprawiedliwienie? Ja znajduję choć podobno myślę zero-jedynkowo. 

  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

To się zapisuje numery i jedzie na najbliższy posterunek zgłaszając to lub tak jak ja zawraca na najbliższym skrzyżowaniu i goni do najbliższego możliwego bezpiecznego miejsca (u mnie otarć nie było ale pacjent ściął zakręt 90 stopni tak mocno że ratowałem się jadąc już po rowie).

Edited by ipsx82
  • Like 2
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, ipsx82 napisał:

To się zapisuje numery

Kochanie ukradli nasze auto z parkingu pod Lidlem, ale bez obaw, odpisałam numery...

  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z racji tego ze jestem dużo młodszy od Ciebie to odpuszczę i nie będę komentować tego zachowania na poziomie gimnazjum bo ponoć z wiekiem człowiek głupieje.

  • Like 3
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gdybyś był uprzejmy nieco bardziej uaktywnić procesy myślowe, to zapewne doszedłbyś do konkluzji, że to co napisałem: "nie zawsze ten który wytworzył zagrożenie jest odpowiedzialny za skutek", jest nie tylko nie pozbawione racji, ale jest także normalne, realne, słuszne i zgodne z prawem.
Wyobraź sobie zatem, że

Sorry ale zdobycie prawa jazdy wymaga posiadania jakiegoś IQ...        

Oskarżyciel, sędzia, kat? I po co te personalne wycieczki?
Ja piszę w kontekście konkretnej sytuacji z filmu, ty podajesz przykłady zmieniając kontekst. Bezwzględnie karygodne jest takie CELOWE zachowanie w imię nadszarpniętej dumy.

Zycie jest obarczone elementem ryzyka, losowości zdarzeń. Ale jeżeli ktoś prowokuje niebezpieczną sytuację, bo nie udało mu się wcisnąć i zmienić pas, a potem jak gdyby nic odjeżdża manewrując pomiędzy rozbitymi autami, to powinien za to zdrowo beknąć, bo inaczej nigdy nie zmieni swojego postępowania i będzie zagrożeniem dla innych uczestników ruchu.


Sent from my iPhone using Tapatalk
  • Like 2
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Filmik w zasadzie nie pozostawia złudzeń. Wszystko wskazuje na to, że kierujący Golfem to tzw. "szeryf", ale...
Co jeśli kierujący samochodem z kamerka wcześniej np. podczas wyprzedzania, przytarł Golfa i zamierzał udawać, że nic się nie stało. Czy w takiej sytuacji znajdziecie dla kierującego Golfem usprawiedliwienie? Ja znajduję choć podobno myślę zero-jedynkowo. 


Czy jeżeli ktoś przytarłby twój samochód, to zajechałbyś tak drogę i zmusił do zatrzymania w takim miejscu? Nawet policja tak nie zatrzyma z powodu wykroczenia, dbając o bezpieczeństwo, więc nie relatywizujmy tej sytuacji i nie usprawiedliwiaj kierowcy z Golfa. (A co jeśli mu uwiódł żonę w poprzednie wakacje... :-) )


Sent from my iPhone using Tapatalk
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
27 minut temu, rafacon napisał:

Czy jeżeli ktoś przytarłby twój samochód, to zajechałbyś tak drogę i zmusił do zatrzymania w takim miejscu?

Powiem, tak. Tak bym zrobił. Może zbyt długo miałem do czynienia z idiotami na drodze i z racji wykonywanego niegdyś zawodu musiałem takich eliminować z ruchu, ale nawet z punktu widzenia normalnego użytkownika drogi, takie zatrzymanie (po stłuczce) jest uzasadnione. Dlaczego? Bo normalny użytkownik ruchu zwykle zatrzymuje się sam w momencie gdy coś nabroił. Uciekają ci, którzy mają więcej na sumieniu i więcej do stracenia: a to jechał nietrzeźwy, a to z sądowym zakazem prowadzenia, bez ubezpieczenia, lub co gorsze na lewych (kradzionych, przerobionych) tablicach. Dlatego odpisanie samych numerów tablic sprawcy może okazać się niewystarczające (tu mam na myśli ewentualne problemy z uzyskaniem odszkodowania). Co prawda bezpieczniejsze jest kontynuowanie jazdy za uciekinierem i informowanie właściwych służb o trasie ucieczki sprawcy, ale pogoń za uciekinierem też do bezpiecznych nie należy...

 

27 minut temu, rafacon napisał:

nie usprawiedliwiaj kierowcy z Golfa.

W którym miejscu napisałem coś na jego usprawiedliwienie? Wyjaśniam tylko wszem i wobec, że prawidłowa ocena sytuacji wymaga poznania okoliczności, a tych nie znamy, więc nie możemy wykluczyć i ewentualności przedstawionych przeze mnie.  

Edited by hak64

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, hak64 napisał:

z racji wykonywanego niegdyś zawodu musiałem takich eliminować z ruchu

Wybacz, ale teraz jednak, podobnie jak inni normalni uczestnicy ruchu,  nie musisz tego robić - zatrzymanie obywatelskie na szczęście nie jest obywatelskim obowiązkiem  ;)

Myślę, że na drodze  jednak lepiej skupić się na bezpiecznej jeździe niż na wychowywaniu innych i wyręczaniu Policji, podobnie jak na tym forum powinniśmy raczej skupić się na argumentach merytorycznych i trzymać tytułu wątku, przypomnę "cham na drodze:wacko:

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Drizzt napisał:

powinniśmy raczej skupić się na argumentach merytorycznych i trzymać tytułu wątku, przypomnę "cham na drodze"

A jakże. Podjąłem więc merytoryczną dyskusję w której udowadniam, że kierujący Golfem istotnie wytworzył na drodze sytuację zagrożenia. Filmik nie pokazuje nam co się działo wcześniej, dlatego obserwatorzy (widzowie) doszukują się wyłącznie jego winy, bo w ich oczach to zachowanie było chamskie i skrajnie niebezpieczne - zgoda! Problem w tym, że tych wcześniejszych okoliczności nie znamy, mogą być zupełnie odmienne od naszego wyobrażenia, dlatego też mój wywód: 

 

4 godziny temu, hak64 napisał:

"nie zawsze ten który wytworzył zagrożenie jest odpowiedzialny za skutek"

Analizując zaś filmik, możemy jednoznacznie stwierdzić, że do kolizji doszło w wyniku tego, że kierujący Astrą, po zauważeniu zagrożenia podjął środki ostrożności (zmniejszył znacząco prędkość) wskazane w ustawie Prawo o ruchu drogowym, ale kolejnym kierującym tej ostrożności zabrakło. Dlatego twierdzę, że zaistniałe zdarzenie nie było skutkiem wyczynów kierującego Golfem.  

  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minut temu, hak64 napisał:

Powiem, tak. Tak bym zrobił. Może zbyt długo miałem do czynienia z idiotami na drodze i z racji wykonywanego niegdyś zawodu musiałem takich eliminować z ruchu, ale nawet z punktu widzenia normalnego użytkownika drogi, takie zatrzymanie (po stłuczce) jest uzasadnione. Dlaczego? Bo normalny użytkownik ruchu zwykle zatrzymuje się sam w momencie gdy coś nabroił. Uciekają ci, którzy mają więcej na sumieniu i więcej do stracenia: a to jechał nietrzeźwy, a to z sądowym zakazem prowadzenia, bez ubezpieczenia, lub co gorsze na lewych (kradzionych, przerobionych) tablicach. 

I tu się pojawia czynnik ryzyka, bo taki ktoś może być nieobliczalny. Ja bym jednak za wszelką cenę nie ścigał takiego ktosia.

 

31 minut temu, hak64 napisał:

Analizując zaś filmik, możemy jednoznacznie stwierdzić, że do kolizji doszło w wyniku tego, że kierujący Astrą, po zauważeniu zagrożenia podjął środki ostrożności (zmniejszył znacząco prędkość) wskazane w ustawie Prawo o ruchu drogowym, ale kolejnym kierującym tej ostrożności zabrakło. Dlatego twierdzę, że zaistniałe zdarzenie nie było skutkiem wyczynów kierującego Golfem.  

To jest dla mnie prawna woltyżerka, że wyczyny kierującego Golfem nie są przyczynowo związane ze skutkiem widocznym na filmie. Możemy zatem przyjąć, dla rozstrzygnięcia odpowiedzialności za kolizję z filmu, że pana z Golfa tam w ogóle nie było. 

 

Godzinę temu, hak64 napisał:

W którym miejscu napisałem coś na jego usprawiedliwienie? 

Tutaj:

3 godziny temu, hak64 napisał:

Czy w takiej sytuacji znajdziecie dla kierującego Golfem usprawiedliwienie? Ja znajduję choć podobno myślę zero-jedynkowo. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, rafacon napisał:

Tutaj:

4 godziny temu, hak64 napisał:

Czy w takiej sytuacji znajdziecie dla kierującego Golfem usprawiedliwienie? Ja znajduję choć podobno myślę zero-jedynkowo. 

 

 

Obiektywizm wymaga, by przytoczyć całość (sens) wypowiedzi. Zatem uczynię to ja:

 

4 godziny temu, hak64 napisał:

Co jeśli kierujący samochodem z kamerka wcześniej np. podczas wyprzedzania, przytarł Golfa i zamierzał udawać, że nic się nie stało. Czy w takiej sytuacji znajdziecie dla kierującego Golfem usprawiedliwienie? Ja znajduję, choć podobno ....

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, rafacon napisał:

To jest dla mnie prawna woltyżerka, że wyczyny kierującego Golfem nie są przyczynowo związane ze skutkiem widocznym na filmie. Możemy zatem przyjąć, dla rozstrzygnięcia odpowiedzialności za kolizję z filmu, że pana z Golfa tam w ogóle nie było.

Nie woltyżerka, a fakt Załóżmy hipotetyczną sytuację, w której kierujący zauważają potężną wyrwę w jezdni. Samochód z kamerką hamuje, bo wyrwa jest na jego pasie ruchu, a lewy pas ma zajęty. Kierujący Astrą zauważa wyrwę i znacząco zwalnia, bo nie jest pewny, czy samochód z kamerką nie wpakuje mu się przed maskę. Ci z tyłu, jadący za Astrą, no cóż...

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, hak64 napisał:

Nie woltyżerka, a fakt Załóżmy hipotetyczną sytuację, w której kierujący zauważają potężną wyrwę w jezdni. Samochód z kamerką hamuje, bo wyrwa jest na jego pasie ruchu, a lewy pas ma zajęty. Kierujący Astrą zauważa wyrwę i znacząco zwalnia, bo nie jest pewny, czy samochód z kamerką nie wpakuje mu się przed maskę. Ci z tyłu, jadący za Astrą, no cóż...

W ten sposób (w sensie: załóżmy hipotetyczną sytuację) możemy sobie dywagować bez końca o wyrwach, ptakach, sarnach i zgubionych na zakręcie cieknących beczkach z olejem.

Jeżeli ktoś ci zajedzie drogę i zahamuje gwałtownie tylko żeby cię przestraszyć, ty zahamujesz w obronie przed kolizją, a ktoś z tyłu ci wjedzie w kufer, to rozumiem że całkowita wina jest po stronie tego ostatniego? A jeżeli - niestety - uszkodzisz przodem samochód tego pierwszego, to wina jest twoja, bo nie zachowałeś odległości, bezpiecznej prędkości i ograniczonego zaufania?

 

17 minut temu, hak64 napisał:

Obiektywizm wymaga, by przytoczyć całość (sens) wypowiedzi. 

Sens wypowiedzi był taki, że szukasz usprawiedliwienia dla kierowcy Golfa dywagując, że być może w przeszłości coś tam się stało. A ja uważam, że bez względu na to, sposób w jaki się ten kierujący zachował spowodował zagrożenie i doprowadził do kolizji. Jeżeli nawet się przytarli, zwyzywali czy co tam jeszcze, to takie zajeżdżanie drogi i wyskakiwanie na jezdnię nie powinno mieć miejsca, bo może skutkować np. tym, co widzimy na filmie. 

Masz w tej konkretnej sytuacji odmienne zdanie, pewnie jako ekspert przekonałbyś sąd, szanuje twoje prawo do wyrażania odmiennej opinii ale się z nią nie zgadzam jako normalny obywatel i normalny kierujący, któremu takie małpie akcje pozostające bez kary w głowie się nie mieszczą. 

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, rafacon napisał:

W ten sposób (w sensie: załóżmy hipotetyczną sytuację) możemy sobie dywagować bez końca o wyrwach, ptakach, sarnach i zgubionych na zakręcie cieknących beczkach z olejem.

Albo np. o staruszkach przechodzących do domu starców :krecka_dostal:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, rafacon napisał:

Jeżeli ktoś ci zajedzie drogę i zahamuje gwałtownie tylko żeby cię przestraszyć, ty zahamujesz w obronie przed kolizją, a ktoś z tyłu ci wjedzie w kufer, to rozumiem że całkowita wina jest po stronie tego ostatniego? A jeżeli - niestety - uszkodzisz przodem samochód tego pierwszego, to wina jest twoja, bo nie zachowałeś odległości, bezpiecznej prędkości i ograniczonego zaufania?

Kolego, weź proszę obejrzyj parę odcinków programu "Drogówka", zwłaszcza te, w których doszło do kolizji kilku pojazdów poprzez najechanie na tył poprzedzającego. Ustalając okoliczności zdarzenia, policjanci nie bez potrzeby pytają uczestników ile poczuli, bądź usłyszeli uderzeń. Jeśli jakiś uczestnik zdarzenia najpierw usłyszy huk, a dopiero później poczuje uderzenie i ponownie huk, to znaczy, że kierujący samochodem jadący za nim nie był winien, tylko następny, który w niego wjechał i docisnął do poprzedzającego (stąd 2x huk, a 1 uderzenie). I tak pytają kolejno wszystkich, bo bywają sytuacje, że winny jest jeden np. kierujący ciężarówką, który najechał na tył jakiegoś auta i kolejno dopychał do kilku innych stojących przed nimi

 

25 minut temu, rafacon napisał:

ja uważam, że bez względu na to, sposób w jaki się ten kierujący zachował spowodował zagrożenie ...

W całej rozciągłości podzielam to zdanie, ale z końcowym wnioskiem "doprowadził do kolizji" nie mogę się zgodzić. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nieważne :)

Edited by MDsuperstar
Nieważne :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, hak64 napisał:

Kolego, weź proszę obejrzyj parę odcinków programu "Drogówka", zwłaszcza te, w których doszło do kolizji kilku pojazdów poprzez najechanie na tył poprzedzającego. Ustalając okoliczności zdarzenia, policjanci nie bez potrzeby pytają uczestników ile poczuli, bądź usłyszeli uderzeń.

Intencją mojego pytania było co innego, zapytam inaczej. Czy jeżeli samochód 'A' przed tobą gwałtownie zahamuje, bo przed niego wjechał Golf i postanowił go zatrzymać na środku drogi, a ty pomimo hamowania jednak uderzysz w auto 'A', to jesteś sprawcą kolizji, a Golf może odjechać jako niewinny? 

 

Nie mieszkam w Polsce, tutaj jest prosty przepis: każde zachowanie narażające na niebezpieczeństwo innych uczestników ruchu jest karane zatrzymaniem prawa jazdy na minimum 30 dni. I uwierz mi, nie widzi się tutaj takich Golfów, nikt nikogo nie gania i nie wybiega z łapami na jezdnię. Nie ma przyspieszania, żeby ten obok nie wjechał przed ciebie, nie ma wyprzedzania prawą stroną itp. 

 

Dobrze, że się nie zgadzamy siedząc przed ekranami, a nie w dwóch rozbitych samochodach :). 

I na marginesie, jak można mówić o próbie obywatelskiego zatrzymania, skoro Golf jednak odjechał?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
30 minut temu, rafacon napisał:

Czy jeżeli samochód 'A' przed tobą gwałtownie zahamuje, bo przed niego wjechał Golf i postanowił go zatrzymać na środku drogi, a ty pomimo hamowania jednak uderzysz w auto 'A', to jesteś sprawcą kolizji,

Niestety tak. Tłumaczyłem to kilka stron wcześniej: "musiała by to być sytuacja, w której kierujący Astrą podejmuje manewr obronny polegający na hamowaniu i próbie ominięcia pieszego stojącego, czy biegającego po pasie ruchu i w trakcie tego manewru wpada na barierki (lub stojącego Golfa), a pozostałe pojazdy kończą dzieło, wpadając na utworzony karambol. W takim przypadku trzeba by zaangażować biegłego z rekonstrukcji wypadków, który by udowodnił, że kolejny pojazd nie miał możliwości uniknięcia kolizji. Innymi słowy zachowywał właściwy odstęp, jednak zatrzymanie poprzedzającego pojazdu było na tyle gwałtowne, że kolizja była nieunikniona - uderzenie pojazdu w przeszkodę może spowodować zatrzymanie natychmiastowe, bez zwykłej dla normalnego zatrzymania, drogi hamowania, czasu reakcji i kasowania luzu w układzie hamulcowym. Zauważ jeszcze, że piszę tu o pojeździe, nie kolejnych pojazdach. Kierujący wszak ma obowiązek obserwowania drogi przed sobą, zatem jeśli jeden pojazd wpada na poprzedzającego, to ten następny musi już zdążyć wyhamować. Inaczej znów usłyszy "niezachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu"."

30 minut temu, rafacon napisał:

I na marginesie, jak można mówić o próbie obywatelskiego zatrzymania, skoro Golf jednak odjechał?

Wspomniałem że motywem działania kierującego Golfem mogła być próba obywatelskiego zatrzymania i użyłem tego terminu w kontekście ewentualnego usprawiedliwienia takiego zachowania. Nie był to pewnik, bo nie znamy okoliczności, a że odjechał...- może przeraził go skutek tej próby...

Edited by hak64
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

 

W dniu 21.07.2019 o 11:53, hak64 napisał:

staram się udowodnić, że nie zawsze ten który wytworzył zagrożenie jest odpowiedzialny za skutek,

Bzdury ...tylko moralnie nie zawsze, ale prawnie zawsze jesteś odpowiedzialny lub współodpowiedzialny za swoje czyny i ich następstwo. Kwestie orzeczenia o wyłącznej winie lub współwinie i ich zakresie zostawmy Sądom

Zatem Sorry....ale o co się Panowie w zasadzie kłócicie?  

Edited by Xawery1939

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...