Jump to content
GregorBa

cham na drodze

Recommended Posts

Ja mam czas i nerwy i po 7 latach wygrałem sprawę w sądzie z ubezpieczycielem. Poza odszkodowaniem 3300 dostałem jeszcze odsetki i zwrot kosztów w sumie ponad 7 tys. Tu na forum opisywałem tą sytuacje i większość była zdania że sprawa nie do wygrania ale dzięki determinacji dla samej zasady udało mi się.

7 minut temu, filipk93 napisał:

I sądzenie się 3 lata o przyczepkę za 5 czy 8 tys. Olał temat bo kto ma na to czas i nerwy, żeby po sądach latać. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podziwiam determinacje ;) Mi by było trochę szkoda czasu sądzić się przez 84 miesiące za 3300 zł, co daje 39 zł na miesiąc, czyli wartość dwóch paczek papierosów lub 8 litrów paliwa. Nie liczę tych odsetek i kosztów bo gdybyś się nie sądził to byś ich nie miał :)  No ale to sobie każdy sam musi przekalkulować co mu warto. Jak bym dojeżdżał do sądu STI przez te 7 lat to wystąpił bym o zwrot kosztu związanego z remontem silnika i z 5k na paliwo :D 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, filipk93 napisał:

Znajomemu jakiś obcokrajowiec nie wyhamował i wjechał w przyczepkę tak, że w sumie poszła na złom. Zadzwonił po szkieły, spisali protokół, ale trafił na policjanta, który akurat potrafił czytać, a nie pisać i przy sporządzaniu protokołu pomylił jakieś numery, nie w te miejsca itp. I co się okazało? Nie dostał ani złotówki, bo ubezpieczalnia się jakoś wywinęła przez te błędy i braki w protokole, obcokrajowiec wyparował do domu. Tak może odzyskać pieniądze, może się sadzić prywatnie z policjantem ze stopy cywilnej o zwrot kosztów. Czy w naszym kraju ktoś w końcu zacznie być za coś odpowiedzialny? 

 

Tak, biorę to pod uwagę ten scenariusz (Policjant źle sporządzi notatkę), ale prawdopodobieństwo jego zajścia jest niższe niż prawdopodobieństwo, że ubezpieczyciel przyczepi się do orzeczenia spisanego na kolanie, na środku ruchliwej ulicy, z płaczącym w samochodzie dzieckiem.

Wiem że mogę później uzupełnić dane, ale jeśli będę potrzebować informacje od sprawcy, któremu ani nie będzie się spieszyć, albo co gorsza odmówi podania mi tych danych, to sprawa może się sporo przeciągnąć.

W gruncie, to gdy miałem samochód 20-letni w kiepskim stanie, to pewnie w takim przypadku jak miała moja Żona, to bym nie wzywał Policji, inaczej wygląda jednak sytuacja gdy ma się "świeży" samochód, na którym człowiekowi odrobinę bardziej zależy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, filipk93 napisał:

Podziwiam determinacje ;) Mi by było trochę szkoda czasu sądzić się przez 84 miesiące za 3300 zł, co daje 39 zł na miesiąc, czyli wartość dwóch paczek papierosów lub 8 litrów paliwa. Nie liczę tych odsetek i kosztów bo gdybyś się nie sądził to byś ich nie miał :)  No ale to sobie każdy sam musi przekalkulować co mu warto. Jak bym dojeżdżał do sądu STI przez te 7 lat to wystąpił bym o zwrot kosztu związanego z remontem silnika i z 5k na paliwo :D 

Przez pierwsze dwa sądy karne , które trwały w sumie rok i miesiąc chciał nie chciał musiałem bo byłem obwinionym i musiałem udowodnić niewinność co mi się udało. Następnie przerwa prawie 3 lata podczas której wymiana kilku pism pomiędzy komendą i ubezpieczycielem  a ostatnie 3 lata to rozprawa w cywilnym przeciwko ubezpieczycielowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
46 minut temu, filipk93 napisał:

kto ma na to czas i nerwy, żeby po sądach latać.

Zauważ, ze kilka postów wyżej znaleźli się tacy, którzy deklarują taką chęć, aby wyłgać się od mandatu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, xemir napisał:

Tak, biorę to pod uwagę ten scenariusz (Policjant źle sporządzi notatkę), ale prawdopodobieństwo jego zajścia jest niższe niż prawdopodobieństwo, że ubezpieczyciel przyczepi się do orzeczenia spisanego na kolanie, na środku ruchliwej ulicy, z płaczącym w samochodzie dzieckiem.

Źle się wyraziłem, tzn nie tak to miało zabrzmieć. Ja oczywiście zrobiłbym to samo, zadzwoniłbym po policje, zwłaszcza, że większość aut mamy w leasingu. Miałbym w dupie to, że sprawca dostanie mandat. Oczywiście, że prawdopodobieństwo jest dużo niższe, ale jednak nie jest stu procentowe, dlatego przytoczyłem ten przypadek :) @xemir ja szczerze nawet nie wiem jak wygląda wzór takiego orzeczenia jak bym miał sam spisać, a na końcu tak jak napisałeś, ktoś sie wyprze ;) 

2 godziny temu, hak64 napisał:

Zauważ, ze kilka postów wyżej znaleźli się tacy, którzy deklarują taką chęć, aby wyłgać się od mandatu.

Wiadomo, że nikt nie lubi mandatów dostawać, ale ja jestem tego zdania, że jak coś zbroiłem to trzeba mieć jaja i się przyznać czy przyjąć mandat. Jak jadę stówę już na wylocie z zabudowanego to ciągle jestem świadom, że mogą mi zabrać prawo jazdy. Nie będę się sądził o źle skalibrowany radar jak ten rudy z TVN Turbo ;)  No chyba, że ewidentnie ktoś chce z nas zrobić kozła ofiarnego, to wiadomo, że to inna sprawa. Przelotnie przeczytałem te gdybania typu "ja na żonę, żona na mnie", ale nie zagłębiałem się bo potem jest tak, że przychodzi pismo z czerwoną pieczątką komendy czy sądu, żeby się wstawić na przesłuchanie i już nikt nie jest taki mądry jak tu na forum :D Jak przyszło do mnie do firmy w zeszłym roku pismo z taką pieczątką jak ta poniżej, to na początku nie skumałem o co chodzi, a jak się ogarnąłem to mi się nogi ugięły ;) 

1200px-Logo_ABW.svg.png

Edited by filipk93

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, BartD napisał:

 

No to co mam powiedzieć?

Tylko ona ma prawo jazdy w domu ...

A jeżeli komuś użyczyła to już nie moja sprawa.

Nikogo to nie obchodzi. Właściciel auta zawsze jest tylko jeden ;)

I to właśnie ta osoba dostaje mandat/karę za niewskazanie sprawcy wykroczenia :P

 

Współwłaściciel nikogo w tej sytuacji nie interesuje :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, filipk93 napisał:

przeczytałem te gdybania typu "ja na żonę, żona na mnie", ale nie zagłębiałem się bo potem jest tak, że przychodzi pismo z czerwoną pieczątką komendy czy sądu, żeby się wstawić na przesłuchanie i już nikt nie jest taki mądry jak tu na forum

Dobrze to określiłeś "gdybania" i "mądrości na forum". Mnie bardziej ubawiło to: "Ustawa zabrania wskazac bo to moja zona.Albo wskaze zone a ona mnie.To po 250 zl dostaniemy na głowe?

Kolega Lawnowerman ma widać własną wizję działania prawa. Ustawa nie zabrania wskazania osoby najbliższej jako sprawcy czynu, daje jedynie prawo odmowy składania zeznań i obciążania takiej osoby. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się obciążyć osobę najbliższą, a uczyni to chroniąc własny zadek (bo np. nie posiada prawa jazdy), to prócz kary za swój czyn, załapie się także na zarzut składania fałszywych oskarżeń, bądź zeznań. Zarówno policjant, prokurator jak i sędzia, informują "pacjenta" o takiej ewentualności. Zresztą przed podjęciem czynności "pacjent" otrzymuje druczek pouczenia, na którym składa swój podpis. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem podobna sytuacje , a konkretnie zdjęcie z fotoradaru , mimo że  zrobione przodem to nie ma opcji żeby rozpoznać kierowcę. Dostałem standardowy quiz by wskazać komu użyczyłem pojazd , wysłałem oświadczenie że nie użyczałem nikomu pojazdu , po miesiącu taki sam quiz dostał współwłaściciel i odpowiedział tak samo. Minęło 3 miesiące od ostatniej podpowiedzi i póki co cisza.

 

Według mojej wiedzy to organ za to odpowiedzialny zobowiązany jest udowodnić ci popełnienie wykroczenia a nie ty udowadniać swoja niewinność 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, Wredne Osaczysko napisał:

Według mojej wiedzy to organ za to odpowiedzialny zobowiązany jest udowodnić ci popełnienie wykroczenia a nie ty udowadniać swoja niewinność 

Zatem wedle mojej wiedzy organ udowodnił, że ktoś jadący Twoim autem popełnił wykroczenie. Teraz Ty masz udowodnić, że to jednak nie Ty. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Wredne Osaczysko napisał:

Miałem podobna sytuacje , a konkretnie zdjęcie z fotoradaru , mimo że  zrobione przodem to nie ma opcji żeby rozpoznać kierowcę. Dostałem standardowy quiz by wskazać komu użyczyłem pojazd , wysłałem oświadczenie że nie użyczałem nikomu pojazdu , po miesiącu taki sam quiz dostał współwłaściciel i odpowiedział tak samo. Minęło 3 miesiące od ostatniej podpowiedzi i póki co cisza.

 

Według mojej wiedzy to organ za to odpowiedzialny zobowiązany jest udowodnić ci popełnienie wykroczenia a nie ty udowadniać swoja niewinność 

Ja dostałam kiedyś zdjęcie, na którym nie było widać żadnej twarzy. Samochód widmo ;)

Odpisałam, że bardzo chętnie udzielę informacji, kto popełnił wykroczenie, ale proszę przesłać zdjęcie :mrgreen:

 

Zdjęcia nie przysłali, dostałam znam coś od straży, znowu odpisałam i była cisza. Po jakimś czasie dostałam list z sądu. Kara za niewskazanie sprawcy ;)

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
55 minut temu, Aga napisał:

Nikogo to nie obchodzi. Właściciel auta zawsze jest tylko jeden ;)

I to właśnie ta osoba dostaje mandat/karę za niewskazanie sprawcy wykroczenia :P

 

Współwłaściciel nikogo w tej sytuacji nie interesuje :)

 

Niestety nie.

Przerabiałem z ITD.

Moje auto ma dwóch właścicieli a każdy z nich ma żonę i nie ma rozdzielczości majątkowej u żadnego.

Ilu właścicieli ma pojazd?

 

47 minut temu, hak64 napisał:

Dobrze to określiłeś "gdybania" i "mądrości na forum". Mnie bardziej ubawiło to: "Ustawa zabrania wskazac bo to moja zona.Albo wskaze zone a ona mnie.To po 250 zl dostaniemy na głowe?

Kolega Lawnowerman ma widać własną wizję działania prawa. Ustawa nie zabrania wskazania osoby najbliższej jako sprawcy czynu, daje jedynie prawo odmowy składania zeznań i obciążania takiej osoby. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się obciążyć osobę najbliższą, a uczyni to chroniąc własny zadek (bo np. nie posiada prawa jazdy), to prócz kary za swój czyn, załapie się także na zarzut składania fałszywych oskarżeń, bądź zeznań. Zarówno policjant, prokurator jak i sędzia, informują "pacjenta" o takiej ewentualności. Zresztą przed podjęciem czynności "pacjent" otrzymuje druczek pouczenia, na którym składa swój podpis. 

 

 

 

Wydaję mi się, że nie rozumiesz dwóch podstawowych pojęć.

Pierwsze to jest wskazanie komu powierzyłeś pojazd a drugie to fizycznie kto jechał.

Pojazd może być mój [w dowodzie] jest współwłasnością żony.

Nikomu nie powierzam pojazdu, bo żona ma takie same prawo do dysponowania - jeżeli nie jest w majątku odrębnym np.: nabytym przed ślubem.

 

I żona jedzie na zakupy z koleżankami, gdzie przy okazji wali drina i wraca już  jej psiapsióła.

Ja jestem na siłowni.

 

Kogo wezwą a kto prowadził?

 

 

23 minuty temu, hak64 napisał:

Zatem wedle mojej wiedzy organ udowodnił, że ktoś jadący Twoim autem popełnił wykroczenie. Teraz Ty masz udowodnić, że to jednak nie Ty. 

 

Nic nie udowodnił. Na razie trwa postępowanie.

Tak to rozkminiają bagiety i katy dając pajdę od razu.

dlatego żyjemy w takim  a nie innym kraju.

15 minut temu, Aga napisał:

Zdjęcia nie przysłali, dostałam znam coś od straży, znowu odpisałam i była cisza. Po jakimś czasie dostałam list z sądu. Kara za niewskazanie sprawcy ;)

 

 

I czemu się nie odwołałaś?

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, BartD napisał:

Nic nie udowodnił. Na razie trwa postępowanie.

Tak to rozkminiają bagiety i katy dając pajdę od razu.

dlatego żyjemy w takim  a nie innym kraju.

Zatem poczytaj sobie, jak to jest w cywilizowanych krajach (np Austria, Niemcy, Szwajcaria, itd, itp). Ja wiem, że tam zapytają raz - kto? Jeśli nie wskażesz, to mandacie znajdziesz swoje nazwisko...

18 minut temu, BartD napisał:

Wydaję mi się, że nie rozumiesz dwóch podstawowych pojęć.

Może ja głupi jestem, a może to jednak Ciebie się wydaje...

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, hak64 napisał:

Zatem poczytaj sobie, jak to jest w cywilizowanych krajach (np Austria, Niemcy, Szwajcaria, itd, itp). Ja wiem, że tam zapytają raz - kto? Jeśli nie wskażesz, to mandacie znajdziesz swoje nazwisko...

 

Dopóki mamy prawo tak a nie inaczej skonstruowane nie maja prawa domyślnie umieścić mojego nazwiska.

 

Nie wiem czy jesteś głupi - pytanie było czy odróżniasz....

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, BartD napisał:

Przerabiałem z ITD.

Moje auto ma dwóch właścicieli a każdy z nich ma żonę i nie ma rozdzielczości majątkowej u żadnego.

Ilu właścicieli ma pojazd?

To nie wiem, moje auto miało jednego właściciela, mój eksmąż był wpisany jako współwłaściciel. W dowodzie rejestracyjnym jest to w ten sposób ujęte.

Później się go oczywiście pozbyłam ;)

 

25 minut temu, BartD napisał:

I czemu się nie odwołałaś?

Ponieważ po pierwsze wiedziałam, kto prowadził, a po drugie nie chciało mi się jeździć gdzieś daleko walczyć w imię zasady. Zdjęcie powinno być jakiekolwiek, a nie szary prostokąt ;)

Szkoda zachodu :P

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe co bedzie jezeli traficie na upartego sedziego i przyjdzie po 500 na kazdego wspolwlasciciela zaplacic.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przypadku takich wątpliwych spraw np. jak u @Aga zastanawiam się jakie są koszty finansowe umożliwiające skuteczne ukaranie sprawcy. Obawiam się, że my wszyscy tj. podatnicy, zrzucamy się, aby finansować tę urzędniczą machinę. Wg mnie do ukarania powinny być kierowane sprawy, które nie budzą wątpliwości, a nie wszystkie z automatu.

 

W ZSSR funkcjonowali tzw. "normowszczycy" tj. urzędnicy, którzy odpowiadali za sporządzanie norm dla gospodarki. Początkowo, gdy gospodarka była budowana, zapotrzebowanie na "normowszczyków" było duże, lecz wraz z rozwojem malało. Więc by urzędnicy nie tracili pracy, zagęszczano tworzenie norm, aż w normy były zmieniane co kilka miesięcy. I tak się machina kręciła.

Edited by subleo

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, BartD napisał:

 

Dopóki mamy prawo tak a nie inaczej skonstruowane nie maja prawa domyślnie umieścić mojego nazwiska.

Jakie domyślnie? Nie udzieliłeś odpowiedzi, nie wskazałeś, kto użytkował pojazd, więc mandat na właściciela pojazdu. A, w Twojej sytuacji jest dwóch współwłaścicieli wpisanych w dokument i dwóch ustawowych - w takiej sytuacji sprawa do sądu i tam sobie wyjaśnicie, kto ma zapłacić.

 

43 minuty temu, BartD napisał:

pytanie było czy odróżniasz.

Równie dobrze możesz pytać księgowego, czym jest faktura...  

7 minut temu, subleo napisał:

zastanawiam się jakie są koszty finansowe umożliwiające skuteczne ukaranie sprawcy.

Dobre pytanie, bo koszty bywają absurdalnie duże. Co prawda w takich sytuacjach sąd może, ale nie musi obciążać tymi kosztami obwinionego (zwykle jednak obciąża). Z innego podwórka. Niektórzy obcokrajowcy zasłużyli sobie na deportację. Policja realizuje nakaz sądu odwożąc np Ukraińca do granicy, po czym wraca do rodzimej jednostki, a ów deportowany wita ich na parkingu z uśmiechem na twarzy.   

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, blejzu napisał:

Ciekawe co bedzie jezeli traficie na upartego sedziego i przyjdzie po 500 na kazdego wspolwlasciciela zaplacic.

 

Na jakiej podstawie?

2 godziny temu, hak64 napisał:

Jakie domyślnie? Nie udzieliłeś odpowiedzi, nie wskazałeś, kto użytkował pojazd, więc mandat na właściciela pojazdu. A, w Twojej sytuacji jest dwóch współwłaścicieli wpisanych w dokument i dwóch ustawowych - w takiej sytuacji sprawa do sądu i tam sobie wyjaśnicie, kto ma zapłacić.

 

Równie dobrze możesz pytać księgowego, czym jest faktura...  

   

 

Na szczęście bredzisz i takie sprawy są umarzane.

Nie masz pojęci czym jest f-ra.

Piszesz z punktu widzenia sfrustrowanego milicjanta, który chciałby ukarać byle by była statystyka.

 

Są ludzie którzy walczą z takim bezmyślnym podejściem.

  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, subleo napisał:

W ZSSR funkcjonowali tzw. "normowszczycy" tj. urzędnicy, którzy odpowiadali za sporządzanie norm dla gospodarki.

jak też "wzory do naśladowania", czyli taki Pawlik Morozow 

 

kontrola musi być, machina zawsze jakaś jest, która egzekwuje przepisy, ale realizacja wizji Orwella rodem z "Roku 1984" - mnie przerasta   

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 godzin temu, BartD napisał:

Są ludzie którzy walczą z takim bezmyślnym podejściem.

Nikt Ci nie broni sprawdzić, kto ma rację? Czyje brednie są prawdą, a czyje prawdy bredniami.

 

8 godzin temu, BartD napisał:

Piszesz z punktu widzenia sfrustrowanego milicjanta, który chciałby ukarać byle by była statystyka.

Po pierwsze, piszę z punktu widzenia użytkownika drogi i staram się wyjaśnić co niektórym, z jakimi problemami mogą się spotkać. Po drugie, masz problem z rozumieniem tekstu, bo już pisałem. Czym innym jest wykroczenie ujawnione przez policjanta (nie zawsze musi spotkać się z karą i nie zawsze muszą być podjęte czynności), a czym innym żądanie ukarania sprawcy zgłoszone przez obywatela (tu muszą być podjęte czynności, bo wrzucenie takiego zgłoszenia na dno szuflady skutkuje odpowiedzialnością dyscyplinarną  /art 132 Ustawy o Policji/ i karną /art 231 § 1 kk/). Po trzecie, nigdy nie byłem milicjantem i jeśli masz zamiar kogoś obrażać, to rób to podczas golenia... 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Biegnę do tramwaju, który właśnie podjeżdża na przystanek ( Kraków , Stradom ).

Biegnę od przodu tramwaju.

Chcę wejść na ulicę, ale widzę, że autobus turystyczny jadący za tramwajem wcale nie zwalnia.

Pasażerowie wsiadający cofają się na chodnik, wysiadający jakim cudem wskakują do środka.

Widząc to wchodzę na przejście dla pieszych, na którym jest zielone światło i macham na kierowcę.

Ale on nie zatrzymuje się.

Motornicza dzwoni cały czas, też widzi co się dzieje.

W końcu autobus się zatrzymuje - w połowie przejścia.

Motornicza (szczupła dziewczyna) wyskakuje do kierowcy i chce go wyciągnąć przez to jego małe okienko.

Rypie go po angielsku.

 Kierowca pokazuje , że to on ma zielone światło.

Zauważam, że autobus jest na włoskiej rejestracji.

 

Od dzisiaj jestem przeciwnikiem zielonej strzałki w formie zapalającego się światła/sygnalizatora.

Niech będą, ale te zwykłe tabliczki, pod sygnalizatorami. Takie jak były kiedyś.

 

Dobrze, że nikomu nic się nie stało.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, rombu napisał:

Od dzisiaj jestem przeciwnikiem zielonej strzałki w formie zapalającego się światła/sygnalizatora.

Niech będą, ale te zwykłe tabliczki, pod sygnalizatorami. Takie jak były kiedyś.

Ja jestem przeciwnikiem od samego początku. :toobad:

Poza tym, o ile dobrze pamiętam (niewykluczone że to była plotka, ale raczej nie), to jak u nas zlikwidowali malowane zielone strzałki, to w Niemczech zaczęli wprowadzać takowe (początkowo testowo w kilku miastach) - jako doskonały pomysł z Polski. :wacko:

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Juan Rapru napisał:

Ja jestem przeciwnikiem od samego początku. :toobad:

Poza tym, o ile dobrze pamiętam (niewykluczone że to była plotka, ale raczej nie), to jak u nas zlikwidowali malowane zielone strzałki, to w Niemczech zaczęli wprowadzać takowe (początkowo testowo w kilku miastach) - jako doskonały pomysł z Polski. :wacko:

 

Bo w Polsce zmiany się wprowadza, aby można było zarobić, a nie aby pomóc i ułatwić życie kierowcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są zielone małe warunkowe, i zielone duże. Obcych może to wprowadźic w błąd.
Ja jestem za żółtą strzałka w prawo, migajaca. Chyba to widziałem też w Belgii

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...