Jump to content
GregorBa

cham na drodze

Recommended Posts

Jak dla mnie dyskusja jest bezcelowa. Zasady są proste:

1. Wyprzedzany pojazd nie może przyspieszać - czyli może utrzymywać prędkość lub zwalniać, byle nie nagle (czytaj - but w hamulec jest niedopuszczalny, zwłaszcza, że może odbić w pojazd poprzedzający)

2. Odległości pomiędzy pojazdami muszą być takie, że wyprzedzający może zmieścić się za wyprzedzanym.

Inne zachowania wyprzedzanego mieszczą się w przepisach i nie ma co zwalać na nieumiejętność czytania drogi/sytuacji na drodze, bo nie każdy taką posiada w takim samym stopniu.

 

Wczoraj miałem sytuację, gdy punkt 1 był do pewnego momentu spełniany ale 2 dość średnio. Wyprzedziłem szanownego Pana dojechałem do następnego i zacząłem wracać na swój pas, bo z naprzeciwka coś jechało - nie było nic na żyletki, spokojny powolny zjazd w prawo aby dać czas na reakcję. Wyprzedzany gość się zagotował, chciał zablokować mi miejsce do wjazdu, klakson, długie + gestykulacja. Ja spokojnie kontynuowałem manewr - z dwojga złego wolę obcierkę, niż czołówkę - i wmościłem się z powrotem. W jego odczuciu na pewno byłem chamem - to, że nie trzymał odległości (co było wykroczeniem) i nie zachował elementarnej kultury na drodze (serio wystarczyło popuścić, nawet nie całkiem odjąć, gaz), pewnie nie przyszło mu do głowy.

 

Sporo dojeżdżam do pracy i jedna rzecz jest symptomatyczna - jakieś ambicjonalne podejście do faktu bycia wyprzedzanym (przyspieszanie, machanki). Czy to jakaś ujma i skaza na honorze, że ktoś chce jechać szybciej? Uprzedzam, poza ciągnikami i koparkami nie wyprzedzam na ciągłej (z zasady), a na stykowe wyprzedzanie "na krótko" też już się nie decyduję. Starzeję się :)

  • Like 1
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, przymar napisał:

jakieś ambicjonalne podejście do faktu bycia wyprzedzanym (przyspieszanie, machanki). Czy to jakaś ujma i skaza na honorze, że ktoś chce jechać szybciej?

 

To chyba oczywiste, żadne szanujące się passerati w tdi-ku i z chipem nie pozwoli sobie na dyshonor bycia wyprzedzonym przez jakieś subaru :D

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Subaru, jak Subaru. Nie wiesz jak się niektórzy kierownicy w autach dla ludu gotują jak ich jakaś nędzna Astrą wyprzedza (niepozorna, 180KM).
Poza tym zauważyłem, że Subaru samo z siebie jest prowokujące, nawet tak lodówka jak moja ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To chyba ogólna choroba wynikająca ze stresów, różnych. Jak ktoś mnie wyprzedzi, to tylko zapisuję sobie w pamięci czy zrobił to dobrze, czy źle. Jeżeli na drodze za kilka - kilkanaście kilometrów będę musiał jego wyprzedzać, to będę wiedział, czy wyprzedzam fachmana, czy pierdołę.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Zodiak napisał:

Poza tym zauważyłem, że Subaru samo z siebie jest prowokujące, nawet tak lodówka jak moja ;-)

Moja Malina też prowokuje. Goście stają obok i czuję, że chcą robić wyścigi. Nie znają się tyle i nie wiedzą że maska bez wlotu to raczej wolnysaak (jeżeli chodzi o Forka SF) i biedni palą gumy, chcą być szybsi od turboSubaru, a ja sennie ruszam swoim pasem :biglol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, kriskristoffers napisał:

Moja Malina też prowokuje. Goście stają obok i czuję, że chcą robić wyścigi. Nie znają się tyle i nie wiedzą że maska bez wlotu to raczej wolnysaak (jeżeli chodzi o Forka SF) i biedni palą gumy, chcą być szybsi od turboSubaru, a ja sennie ruszam swoim pasem :biglol:

 

Może myślą, że taka felga to i dłubnięty więc w domyśle przyjmują FMIC :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, kriskristoffers napisał:

a ja sennie ruszam swoim pasem

tia :D ...ważna jest też skromność, dystans do samego siebie i nie prowokowanie "losu"....

inaczej można skończyć jak z kreacji Józka Nalberczaka taksówkarz  z "bruneta wieczorową porą" :

......"Kochany! Ja to już takie numery miałem... He! Przychodziłem... kran w kuchni naprawić... to panie było tak... Mąż w pokoju kolację wsuwał, a żona mu w kuchni smażyła, to ja panie i... i kran zdążyłem... zreperować... panie i taaaaak... Ja to całe życie na farcie lecę, wie pan? I nigdy jeszcze nie wpadłem... O, jaka lala!...I nie wpadnę!" .....;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, biję się w cyce. Jak jest lekko ślisko to wykorzystuje przewagę stałego napędu na 4 koła :)

  • Thanks 1
  • Haha 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@kriskristoffers myślisz, że jak tak nie robię. Ze szczególną lubością jak obok stoi Passerati z kierownikiem co ma agrest pod nosem ;) Potem cierpliwie czekam na następnych światłach i... znów to samo :biglol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czasami jakiś młody narwany na światłach stoi to go podpuszczam i dawkuje gaz raz za razem. Zapala się zielone i biedaczek wyciska z auta megabajty kuni mechanicznych a ja ziewając ruszam swoją drogą :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszy zakombinuje, a reszta baranów za nim.. Nie do pomyślenia. Mam nadzieję, że,  poprzednie moje wywody, nie były potraktowane jako "wymysły", a tylko jako próba przekonania Was, że każdą sytuację na drodze trzeba traktować indywidualnie, nie wpadać w niepotrzebną panikę, Gdybym był panikarzem, nie trzymałbym się lewej do ostatniej chwili, a wypakowałbym na prawo wrzucając Bogu ducha winnego kierowcę do lasu ! Mój STI to jednak 1550 kg. Jako stary dziad, namawiam Was do myślenia i pomagania innym. Nawet głupkom. Sam się czasami ścigam spod świateł, czasem komuś przyłożę na prostej, ale pierwszeństwo ma mieć rozsądek.. Spokój, nie odgryzanie się na zwykłej drodze i będzie lepiej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, przymar napisał:

Sporo dojeżdżam do pracy i jedna rzecz jest symptomatyczna - jakieś ambicjonalne podejście do faktu bycia wyprzedzanym (przyspieszanie, machanki). Czy to jakaś ujma i skaza na honorze, że ktoś chce jechać szybciej?

a ja sporo jeżdżę w samej pracy; jestem zwolennikiem płynnej, zdecydowanej jazdy, ale po kilku godzinach w trasie nie mam problemu, żeby "pomarudzić" czy zwyczajnie podczepić się pod lokalnego przodownika i jechać sobie za nim :wrrum:

ujmę na honorze faceta przynoszą zupełnie inne zachowania, i nie ma to związku z tym kto chce jechać szybciej  (przynajmniej Boziewicz nie wymienia takowego występku w swoim Kodeksie Honorowym)

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to "zaoszczędzili" czasu i pieniędzy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dobrze im tak. Chcieli z Polski zrobić Rosję. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, jkarp napisał:

O a tu cały sznur idiotów pod prąd. Małpiego rozumi dostali od korka?

 

https://www.tvn24.pl/sznur-samochodow-autostrada-pod-prad-zbiorowy-idiotyzm,823907,s.html

Za to powinni zabierać prawo jazdy  na minimum 5 lat a najlepiej dożywotnio. Nie było by tego ryzykownego cwaniactwa jak by służby utrzymujące porządek na autostradzie działały sprawniej i w takiej sytuacji demontowali barierki robiąc objazd jednocześnie wydzielając pachołkami po drugiej stronie barierek jeden pas pod prąd do ominięcia wypadku. Przy takiej organizacji ludzie by nie kombinowali i nie narażali innych na niebezpieczeństwo .

Share this post


Link to post
Share on other sites

najlepiej jakby ludzie po prostu nie byli debilami i nie jechali pod prąd autostradą

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Turbo napisał:

najlepiej jakby ludzie po prostu nie byli debilami i nie jechali pod prąd autostradą

I tak, i nie. Poraża mnie nieudolność służb i/lub słabe procedury nieprzygotowane na wypadki. Kilka razy zdarzyło mi się dojechać do blokady drogi z racji wypadku. I co? Pytanie: jak długo - Nie wiem. Pytanie: Jak ominąć? - Nie wiem, rób Pan co chcesz. Naprawdę bywały kilku-kilkunastogodzinne (na szczęście nie moje) postoje w korkach po wypadkach gdzie ludzie byli zdani na samych siebie. Sorry, ale na autostradzie to powinien być scenariusz dla blokady w każdym jej miejscu, który posiadają służby i odpowiednio reagują.

Co do blokad - może ktoś mi wytłumaczy, o co k... chodzi z obecnością prokuratora na miejscu wypadku? Czy on jest biegłym, ekspertem? Przyjedzie w czarną noc, g.... zobaczy, bo ciemno a i tak auto najczęściej już rozprute przez strażaków. I jaka z tego będzie miał super dodatkową wiedzę? Na litość boską - mamy XXI wiek i naprawdę niezgorsze kamery i telefony. Policja zbiera w dużej ilości materiał i przekazuje go dalej - po kiego grzyba jest ten cały korowód procedur?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 minut temu, przymar napisał:

Co do blokad - może ktoś mi wytłumaczy, o co k... chodzi z obecnością prokuratora na miejscu wypadku? Czy on jest biegłym, ekspertem? Przyjedzie w czarną noc, g.... zobaczy, bo ciemno a i tak auto najczęściej już rozprute przez strażaków. I jaka z tego będzie miał super dodatkową wiedzę? Na litość boską - mamy XXI wiek i naprawdę niezgorsze kamery i telefony. Policja zbiera w dużej ilości materiał i przekazuje go dalej - po kiego grzyba jest ten cały korowód procedur?

chodzi o to, że w każdej sprawie, w której doszło do śmierci człowieka, prokurator przeprowadza oględziny miejsca zdarzenia lub kieruje ich przebiegiem, a w razie potrzeby dokonuje odtworzenia przebiegu zdarzenia lub kieruje tą czynnością; protokół oględzin miejsca zdarzenia, opis i wymiarowanie śladów, szkic sytuacyjny, dobór SPO etc. – to są podstawowe dane w sprawie wypadku, które trzeba opracować na miejscu (same zdjęcia ani litość boska tego nie zastąpią), a wady tych czynności mogą rzutować później na wynik sprawy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem, ale nie przekonuje mnie to. Fakt, że robi to prokurator ergo prawnik, a nie jakiś ekspert z zakresu ruchu drogowego podważa trochę sens tych czynności. Chyba, że są jacyś dedykowani ze stosownym szkoleniem, którzy i tak nie będą w stanie określić tego tak fachowo jak biegły.

Share this post


Link to post
Share on other sites

dedykowani są policjanci, którzy wiedzą jak taką robotę wykonać, a sprawa i tak in fine trafi do prawnika

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, przymar napisał:

I tak, i nie. Poraża mnie nieudolność służb i/lub słabe procedury nieprzygotowane na wypadki. Kilka razy zdarzyło mi się dojechać do blokady drogi z racji wypadku. I co? Pytanie: jak długo - Nie wiem. Pytanie: Jak ominąć? - Nie wiem, rób Pan co chcesz

 

No ale jakos na tzw. Zachodzie jest tak samo i ludzie nie mają takich głupich pomysłów tylko stoją i czekają. Wiele razy stalem w takich korkach i policja też nic nie robiła czy to były Czechy, Austria, Niemcy, Francja. Nigdy nie otwierano bram awaryjnych. Raz rok temu kierowano nas na objazd bo było prawie 50km korka przed Bazyleą bo sie cysterna z chemią wywaliła. Ale kierowano na objazd na pierwszym zjeździe a nie na bramy. I policja kończyła inormacje na nakazaniu kierunku jazdy z autostrady a dalej radź se sam.

Takiego zachowania nic nie usprawiedliwia.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...