Jump to content
GregorBa

cham na drodze

Recommended Posts

 

 

Jeśli takie jest pojęcie kierowców na temat oświetlenia to wręcz dziwię się, że tak mało jest wypadków na polskich drogach. Jak można w takiej mgle nie zauważyć potrzeby włączenia świateł przeciwmgłowych?

Nie znam się na nowoczesnych autach, ale wiem jedno: mają od groma "zaawansowanej" elektroniki. Ludziom się chyba wydaje, że ta elektronika WSZYSTKO wymyśli za nich: przełączanie świateł z dziennych na mijania, włączanie wycieraczek, utrzymanie toru jazdy, włączanie przeciwmgielnych... Ciekawe, mnie dziadek i ojciec (obaj świetni kierowcy, dziadek - zawodowy) uczyli m.in., przy jakiej widoczności włącza się mijania (wtedy nie były obowiązkowe cały dzień), przy jakiej przeciwmgielne itp. To była PODSTAWA obsługi samochodu!

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Ludziom się chyba wydaje, że ta elektronika WSZYSTKO wymyśli za nich: przełączanie świateł z dziennych na mijania, włączanie wycieraczek, utrzymanie toru jazdy, włączanie przeciwmgielnych.
  Producenci utrzymują, że jest to niezbędne i potrzebne, bo eliminuje "błąd ludzki". Problem w tym, że te wszystkie ustrojstwa nie są pozbawione wad, przez co bywają niebezpieczne, są awaryjne, a przede wszystkim stają się przyczyną tzw wtórnego analfabetyzmu kierowców. Już teraz można spotkać takich "geniuszy", którzy na forum (na szczęście nie tu) pytają "zapaliła się kontrolka z takim dzbanuszkiem, co moze oznaczać?" Po czym po kilkunastu postach gościu pyta, "gdzie i jak się sprawdza poziom oleju"... ale to już temat na inną bajkę.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Dziś widziałem wymuszenie pierwszeństwa przez skręcającego w lewo na... Uwaga... Rozpędzonej betoniarce, jadącej na wprost. Abstrahując od przekroczenia prędkości przez ciężarówkę, jak można ładować się pod koła takiemu kolosowi, chcąc oszczędzić kilka sekund? Droga za ciężarówką była wolna... O tyle mnie to dodatkowo poruszyło, że czekałem grzecznie na skręt w prawo i gdyby betoniarka trafiła tego chama i idiotę to we mnie wpadłby roztrzaskany wrak.
 
No właśnie - wyobraźnia, podobno jest na wyłączność ludzi - chociaż czasami ciężko to potwierdzić...

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Ludziom się chyba wydaje, że ta elektronika WSZYSTKO wymyśli za nich: przełączanie świateł z dziennych na mijania, włączanie wycieraczek, utrzymanie toru jazdy, włączanie przeciwmgielnych.
  Producenci utrzymują, że jest to niezbędne i potrzebne, bo eliminuje "błąd ludzki". Problem w tym, że te wszystkie ustrojstwa nie są pozbawione wad, przez co bywają niebezpieczne, są awaryjne, a przede wszystkim stają się przyczyną tzw wtórnego analfabetyzmu kierowców. Już teraz można spotkać takich "geniuszy", którzy na forum (na szczęście nie tu) pytają "zapaliła się kontrolka z takim dzbanuszkiem, co moze oznaczać?" Po czym po kilkunastu postach gościu pyta, "gdzie i jak się sprawdza poziom oleju"... ale to już temat na inną bajkę.  

 

 

Powinni kupować auta elektryczne, nie będzie kontrolki z dzbanuszkiem  ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dalej mam wrażenie, że mózg ludzki jest jednak sprawniejszy i szybszy. Jako stary dziad, trzymam się teorii, że jeszcze długie lata, sztuczna inteligencja nie zastąpi dobrze wykształconego inteligentnego kierowcy. Ciemna noc, jadą na dziennych ! W bardziej inteligentnych rozwiązaniach, samochód sam włącza światła mijania i tylne pozycyjne po zmroku. Ale jest to ok. 40 % pojazdów. Co do ESP, VDC... pomaga ratować. Ale w sytuacjach najczęściej beznadziejnych. Może minimalnie lżejsze skutki. Prymitywny samochód uprzedza dużo wcześniej o problemach. Wolę przejechać agrafkę 70 km/h, ślizgając się, niż 90 km/h jadąc pewnie. Ta pewność skończyła mi się kiedyś, jak ESP powiedział, że się poddaje. Tej opcji w oprogramowaniu nie było i najlepszym rozwiązaniem dla ESP było zahamowanie wszystkich czterech kół. W lesie na łuku !


Ostatnia psychotechnika wykazała mi czas reakcji (sygnalizatory) na poziomie 0,18 do 0,27 sekundy. Z takimi wynikami wolę podejmować decyzję sam. W takim Toloedo, "Hiszpańska precyzja i niemiecki temperament", potrzebuje ok. 1 sekundy na przeliczenia i podjęcie akcji. Cztery razy wolniej. Po co mi to ? Zebym się zabił jeżdżąc ostro ?


Wracając do wątku o przyspieszaniu w trakcie wyprzedzania, to moim zdaniem powinno być odbierane prawo jazdy. Jest to, być może nieuświadomiona próba morderstwa. I tak powinna być traktowana. Jedno z najgorszych zachowań na drodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Wracając do wątku o przyspieszaniu w trakcie wyprzedzania, to moim zdaniem powinno być odbierane prawo jazdy. Jest to, być może nieuświadomiona próba morderstwa. I tak powinna być traktowana. Jedno z najgorszych zachowań na drodze.
Nie tak szybko. Jadę sobie 50km/h na ograniczeniu, a za mną nerwowy gość w clio. Siedzi mi na zderzaku. Jak minąłem koniec obszaru zabudowanego, to gość z tyłu masz już od jakiegoś czasu włączony kierunek, że będzie wyprzedzał.

Moje pytanie jest takie: Mam przyspieszyć do 100km/h czy poczekać aż mnie wyprzedzi i potem go wyprzedzić?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W STI wyłączam wszystko i jadę. W sport sharp jest narowisty. Ale do opanowania. Jeżeli będę potrzebował pomocy w ciężkich warunkach drogowych - spokojna jazda, być może wyłączę sobie tylko trakcję.


Zanim zacznie wyprzedzać, dać w palnik i odskoczyć za 200 m do przodu. Oczywiście patrząc czy z przeciwka nie czaji się zagrożenie. To powinno być dla niego sygnałem, że nie powalczy. Robić szybko, zanim wyjedzie na lewy


Próba morderstwa zaczyna się wtedy, gdy wpuszczasz klienta na lewy pas i blokujesz mu możliwość powrotu na prawy. Dopóki jedzie za Tobą, pokaż mu różnice w mocach Waszych pojazdów.


Wielokrotnie hamowałem w takich sytuacjach, tak aby klient miał gdzie uciec. To, że mam 200 koni więcej, to nie jest argument aby zabić głupka i niestety często wiele osób zupełnie niewinnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O wlasnie ! Dokladnie to jest proba morderstwa. Raz tak mialem..zaczalem wyprzedzac przed wzniesieniem i gdyby nie kobieta ktora caly czas przyspieszala niewpuszczajac mnie to spokojnie bym sie wyrobil na przerywanej. Pewnie kazdy znas sie spotkal z proba zabojstwa w ten sposob.

Share this post


Link to post
Share on other sites

oglądając tego typu filmiki jak ten tu : https://www.youtube.com/watch?v=LFxrBeEsZzI  

dochodzę do wniosku ze czasami większymi chamami są Ci co twierdzą stanowczo i uparcie że przecież mieli pierwszeństwo które według nich zwalnia ich z obowiązku myślenia i reagowania za wczasu (jazda defensywna) gdzie śmiało mają czas na reakcje i uniknięcie kolizji.  Szkoda że im te pierwszeństwo nie przyda się w życiu pośmiertnym bo z tego co zaobserwowałem to częściej giną Ci co mieli własnie to pierwszeństwo co widać na filmie z linka. 

Edited by ipsx82

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie:

1. już dawno minęły czasy że pojazdami kierowali zawodowcy i nie ma co patrzeć na Waszych ojców czy mojego ojca, jak zdawałem prawko w latach 90-tych to naturalnym było że na prawko idzie ten kto ma w domu jakieś auto, jak ktoś nie miał to nawet na kurs nie szedł... Teraz brak prawka to jak brak umiejętności ogarniania kompa, brak znajomości jakiegoś języka czy nawet jak bez nogi więc KAŻDY idzie robić prawko. Od zawsze obracam się w kręgach maniaków samochodów i jak rozmawiam z kimś, że ten ktoś używa auta tylko i wyłącznie do przemieszania się to się trochę dziwię :D

2. Nie mówcie że z ABS czy ESP nie zmniejsza ilości wypadków, podobnie inne systemy i jak wyprzedzam jakiś samochód gdzie w lusterku zapala się czerwony trójkącik to cieszę się, ze są takie systemy ponieważ mniej wprawnym kierowcom bardzo się przydają i wolę żeby wszyscy kierowcy obok mnie mieli ABS, ESP, sygnalizatory martwego punktu, mieli nowoczesne samochody bo może dzięki temu będą sprawne, miały lepsze hamulce i nowe opony. Spójrzmy przez pryzmat ZWYKŁYCH kierowców a nie nas maniaków samochodowych. Na "Polskich Drogach" wielokrotnie widać jak niewiadomo dlaczego samochód wpada w poślizg i robi się wypadek jak cholera podczas gdy ESP robi robotę. A jak ktoś zapieprza 150 km/h w mieście to nie ma dla niego mocnych niezależnie od tego czy jedzie z ESP czy bez tego systemu. Ja tylko czasem mam "ubaw" jak kierowcy dużych SUV'ów i terenówek trochę za bardzo wierzą w swoje auta i pamiętam kilka lat temu jak między Tychami i Katowicami (jest taki odcinek leśny, zawsze tam jest zimniej i więcej śniegu/lodu) mijałem jakieś 15 samochodów w rowach z czego większość to były SUV'y i terenówki właśnie.

Edited by Paweł_P

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

od jakiegoś czasu włączony kierunek, że będzie wyprzedzał. Moje pytanie jest takie: Mam przyspieszyć do 100km/h czy poczekać aż mnie wyprzedzi i potem go wyprzedzić?

 

Ja w takiej sytuacji daję się wyprzedzić. A niech sobie ten ktoś jedzie jak już wcześniej zaplanował....

Jak się okaże, że dla mnie za wolno to go wyprzedzę później.

Wg mnie tak jest lepiej i zmniejsza ryzyko wystąpienia niebezpiecznej sytuacji na drodze.

 

 

 

już dawno minęły czasy że pojazdami kierowali zawodowcy i nie ma co patrzeć na Waszych ojców czy mojego ojca,

No ja nie mam takich obserwacji a pamiętam drogi jeszcze z lat 80-tych.

Gdy rozmawiam z teściem który pamięta z lat 50-tych to też wspomina o debilach...

 

 

 

Ja tylko czasem mam "ubaw" jak kierowcy dużych SUV'ów i terenówek trochę za bardzo wierzą w swoje auta

To jest właśnie ten minus wiary w technologię. Pamiętam jak w autach pojawił się ABS i ludzie masowo zaczęli wierzyć, że system skraca drogę hamowania i generalnie teraz to oni mogą teraz szybciej...

Nic nie zastąpi wiedzy i umiejętności. Nadmierna wiara w technologię właśnie kończy się w rowie lub na tyłku poprzedzającego pojazdu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Ostatnia psychotechnika wykazała mi czas reakcji (sygnalizatory) na poziomie 0,18 do 0,27 sekundy. Z takimi wynikami wolę podejmować decyzję sam. W takim Toloedo, "Hiszpańska precyzja i niemiecki temperament", potrzebuje ok. 1 sekundy na przeliczenia i podjęcie akcji. Cztery razy wolniej. Po co mi to ? Zebym się zabił jeżdżąc ostro ?

Fajnie, że masz takie wyniki. Tylko test to nie życie.... Wierz mi, że w podczas kilkugodzinnej trasy reakcje będą dużo dużo słabsze, ba czasem może się okazać że Toledo byłoby szybsze ;)

 

Zauważyliście, że bardzo dużo osób nie korzysta przy rożnych manewrach z kierunkowskazów?

Ostatnio tak sobie liczyłem, i wyszło mi, że w 60% przypadków, gdy włączam kierunkowskaz, aby poinformować innych o zamiarze zajęcia lewego pasa, samochód który jechał za mną lewym pasem zaczyna przyspieszać. Może ci co zaprzestali ich używać, mają w takim razie rację....

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Zauważyliście, że bardzo dużo osób nie korzysta przy rożnych manewrach z kierunkowskazów? Ostatnio tak sobie liczyłem, i wyszło mi, że w 60% przypadków, gdy włączam kierunkowskaz, aby poinformować innych o zamiarze zajęcia lewego pasa, samochód który jechał za mną lewym pasem zaczyna przyspieszać. Może ci co zaprzestali ich używać, mają w takim razie rację....

Bo tu działa nasze przekleństwo narodowe które doprowadza do tragedii na drogach bo przecież nie może mnie nikt wyprzedzać bo ja tu jestem panem i królem tego pasa i innym wara od niego. Coś w rodzaju psa ogrodnika ja nie mogę szybciej jechać ale innym tez nie dam. Niestety coraz częściej to zjawisko występuje na naszych drogach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

z tym akurat mam czesto do czynienia, w zeszłym tygodniu wyjezdzalem ze sklepu na trase torunska, 3 pasy, prawy za ok 500-700m kończyl sie, na srodkowym korek bo wjazd na wiadukt z niego jest a lewy na wprost pusty, chcialem ze skrajnego wlaczyc sie na srodek i zaraz na lewy i jakas ... kobieta postanowila mi utrudnic zadanie, zajechala mi droge na pasie prawym i srodkowym i jechala 2 pasami ruchu... trabienie, mruganie nic nie dawalo... skad tacy ludzie sie biora... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do grzse 124. Masz dużo racji. Ale także weź pod uwagę, że ja wychowałem się w samochodzie od szczeniaka. 12 godzin jazdy dziennie na prawym. Między 4 a 7 rokiem życia. Później rzadziej, ale systematycznie. Znam ludzi, którzy czują obrzydzenie mając prowadzić samochód. U mnie zawsze wielka radość. Nigdy nie miałem choroby lokomocyjnej, czuję się w samochodzie jak przed telewizorem w domu. Oczywiście nie jak przy grze komputerowej ! W pewnym momencie, odruchy warunkowe zaczynają być szybsze niż świadomość. To tylko mogłoby poprawić wyniki testów. Co innego sztuczne otoczenie z lampkami i dzwonkiem, a co innego wytrenowane odruchy. Miałem już takie sytuacje, w których najpierw "kujnąłem" lewą, potem skontrowałem, a potem dotarło do mnie co zrobiłem. Kiedyś miałem taką sytuację: z mojej winy (nie sprawdziłem dokładnie na bmv.de), co mnie czeka. Przebudowa całego "kreuzungu". 7 godzin w plecy. Umówiony byłem w Portugalii na konkretną godzinę odbioru kluczy od domku. Z Wienne do Lagos jednym ciągiem. Trochę ponad 2000 km. Przed Barceloną kąpiel w morzu, bardzo lekka kolacja i dalej.

Największym wrogiem na takich trasach jest senność. Zatrzymać się i zdrzemnąć na 30 - 60 min. Nie ryzykować. Naprawdę pomaga


Co do kierunkowskazów, używam ich zawsze i z dużym wyprzedzeniem. Udało mi się nauczyć tego moją córkę. Wymiana żarówki co 3 - 4 lata (za 3 zł) to nie problem. Zauważcie, że najbardziej nieerngoromiczne są mercedesy. Tam włączenie kierunkowskazu wymaga jakiejś nadludzkiej siły.

Tu dotarliśmy do właściwego chamstwa. To są chyba kompleksy i taka zwykła, polska zawiść. Ja go nie wpuszczę, motocyklista nie będzie szybszy itp. Niestety, są dwa bieguny tego zjawiska: stare trupy, które nie mogą więcej i nowe np. X5 w leasingu, dla których inni to śmiecie na drodze. Do momentu, kiedy nie będziemy wszyscy pomagać sobie na drodze, nie będzie dobrze. Można nawet zapieprzać, ale zwrając uwagę na Dacię, Żuka i Merca.

Edited by mz56

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo się cieszymy, że jesteś doświadczonym szybkim kierowcą. Mam powody przypuszczać że Pan Janusz Kulig był lepszym kierowcą od Ciebie, i zmierzam do tego, że nigdy nie wiesz co Cie spotka na drodze i w jakim momencie. Pomyśl o tym, zanim zaczniesz rutynowo ufać w swoje "wytrenowane odruchy".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdy nie twierdziłem, że jestem najlepszy. Być może, nawet 30 % czy 40 % kierowców poruszających się po drogach, jest lepszych niż ja. Twierdzę tylko, że doświadczenie i odruchy są bardzo ważne. Wbrew temu, co twierdzą dwudziestoletni mistrzowie fajery. Jakoś jeżdźę samochodem codziennie, mam zjeżdżoną całą Europę i na szczęście nie miałem w życiu żadnego poważniejszego incydentu. Niestety u nas, nawet jeżeli kandydat na kierowcę wykazuje ewidentne ułomności, jakimś cudem, po pewnym czasie, ten dokument zdobywa. Weźcie pod uwagę, że są kraje w UE, które to zagadnienie traktują inaczej.


Zawsze twierdziłem, że droga jest absolutnie nieprzewidywalna. Spokój i luz mogą zmienić się w ułamku sekundy w tragedię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Weźcie pod uwagę, że są kraje w UE, które to zagadnienie traktują inaczej.

 

 

Możesz rozwinąć temat? Bo w zasadzie z tego co wiem to w Skandynawii kurs na prawo jazdy jak i same egzaminy faktycznie są bardziej rozbudowane niż w PL, natomiast w innych krajach EU a że o USA nie wspomnę to raczej łatwiej jest zdobyć prawko...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tego co słyszałem, badania lekarskie są dużo bardziej szczegółowe. Dodatkowo, podobno było i może jest teraz w Austrii, kilkukrotne oblanie egzaminu, blokowało na długi czas możliwość ponownego ubiegania się o dokument. Jeżeli Wam zależy, to spróbuję podpytać kolegę, który w Austrii się wychował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Szwajcarii test okulisty jest inny, dokładniejszy i zawiera test na ocenę odległości. To badanie jest wpisywane na wniosek o prawo jazdy. W przypadku korekty wzroku adnotacja jest umieszczana na prawie jazdy, plus pan doktor namawia na kolejną parę okularów do wożenia w aucie jako zapasowe. Poza tym jest słuszne założenie, ze samochód jest dla zwykłego człowieka. Mam wrażenie ze niepotrzebnie buduje się mit jakim to mistrzem trzeba być żeby bezpiecznie przejechać kilkaset kilometrów. A podstawa to trzeźwość, rozsądek i stosowanie się do przepisów.

 

 

Sent from my iPhone using Tapatalk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ba, tylko z tym rozsądkiem różnie bywa. Ponadto, Polska to taki kraj, że zawsze "wychodzisz sobie po znajomości" dokument od lekarza. Nawet jak nie widzę, to i tak okularów nie będę nosił, bo przecież widzę. Ja od trzech lat jeżdżę w okularach, pomimo tego, że nie mam ich wpisanych w prawko. Wolę widzieć dużo lepiej i dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakby w Polsce był obowiązek badań jakie są dla kierowców zawodowych to od razu 20-30 % ludzi by odpadło z dróg, lub lekarze zaczęli by więcej zarabiać a nic innego by się nie zmieniło :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety masz rację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

 

Jakby w Polsce był obowiązek badań jakie są dla kierowców zawodowych to od razu 20-30 % ludzi by odpadło z dróg, lub lekarze zaczęli by więcej zarabiać a nic innego by się nie zmieniło 
 Oj niestety to prawda. Mam kilku, a może nawet kilkunastu znajomych, który jeżdżą, choć nie powinni (epilepsja, zaawansowana cukrzyca, poważna wada wzroku, niedowład prawej ręki, podeszły wiek z wszelkimi dolegliwościami towarzyszącymi). A prawda jest taka, że gdyby taksówką przejeździł cały swój roczny przebieg, to i tak by zaoszczędził. No ale posiadanie samochodu to przecież prestiż i zwiększenie poczucia własnej wartości. Problem w tym, że tak jak alkoholik nie widzi swojego nałogu, tak i oni nie widzą zagrożenia jakie powodują.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Jakby w Polsce był obowiązek badań jakie są dla kierowców zawodowych to od razu 20-30 % ludzi by odpadło z dróg, lub lekarze zaczęli by więcej zarabiać a nic innego by się nie zmieniło

Oj niestety to prawda. Mam kilku, a może nawet kilkunastu znajomych, który jeżdżą, choć nie powinni (epilepsja, zaawansowana cukrzyca, poważna wada wzroku, niedowład prawej ręki, podeszły wiek z wszelkimi dolegliwościami towarzyszącymi). A prawda jest taka, że gdyby taksówką przejeździł cały swój roczny przebieg, to i tak by zaoszczędził. No ale posiadanie samochodu to przecież prestiż i zwiększenie poczucia własnej wartości. Problem w tym, że tak jak alkoholik nie widzi swojego nałogu, tak i oni nie widzą zagrożenia jakie powodują.
Swojego czasu dziennikarz SE zrobił małą prowokację i uzyskał PJ dla osoby ... całkowicie niewidomej.

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...