Jump to content
Sign in to follow this  
rpw

Sti MY08 - kolizja drogowa

Recommended Posts

Szanowni,

 

Ci z Was którzy zaglądali ostatnio do nietegesa wiedzą, że w poniedziałek 14 września miałem kolizję swoim ukochanym i praktycznie nowym Sti: http://forum.subaru.pl/viewtopic.php?t= ... tart=11000

 

Dla tych co nie znają sprawy, w telegraficznym skrócie – jadąc równolegle na szerokim pasie ruchu (ul. Broniewskiego róg Duracza w Wa-wie), zostałem nagle zepchnięty przez pojazd jadący z prawej (pojazd nagle wyjechał mi przed maskę, chcąc ominąć powstały przez naukę jazdy korek). Efektem tego zepchnięcia oraz mojej próby uniknięcia zderzenia (odbiłem w lewo), był mój wjazd na część lewego pasa. Tym zbiegiem okoliczności, wpadłem jakby w kleszcze pomiędzy dwa samochody (oba Ople Astry).

 

Żeby było zabawniej Policjant obarczył mnie winą za całe zdarzenie, a ja po frajersku przyjąłem mandat. Dopiero teraz staram się to odkręcać.

 

Podsumowując, mam rozbity samochód, pokrywam ze swojego OC naprawę dwóch Opli, a ze swojego AC naprawę mojego Sti, dostałem 6 pkt karnych i 500 PLN mandatu. Samochód będzie w serwisie przez 2 tygodnie, przez co mogę nie dać rady odwieźć pewnej Pary Młodej do ślubu (do czego się wcześniej zobowiązałem). Do tego jest to moja pierwsza stłuczka w karierze. :cry:

 

Jednym słowem wszystko ułożyło się źle. Tak naprawdę jedyny szczęśliwy fakt jest taki, że nikomu nic się nie stało. I to jest oczywiście bardzo ważna kwestia. Natomiast ja przeszedłem drogę od totalnego wku… do smutku i zniechęcenia.

 

Szczęśliwie pojawiła się jakaś iskierka nadziei, ponieważ serwis wyraził opinię, że miałem jednak dużo szczęścia i auto (wbrew pozorom) znacząco nie ucierpiało. Serwis twierdzi, że są to tylko kosmetyczne naprawy. Trudno mi, jako mechanicznemu laikowi, w to uwierzyć. Ale skoro mówią to fachowcy, to przyjmuję to jako pociechę.

 

Dlaczego Wam to wszystko opisuję drugi raz, tym razem w oddzielnym wątku? Otóż w drodze powrotnej z serwisu zastanawiałem nad tym co od nich usłyszałem i raz jeszcze, tym razem spokojnie, analizowałem stan auta. I tak rozważając całą sytuację postanowiłem podzielić się z Wami dwoma, IMO ważnymi, uwagami:

 

1. całe zdarzenie odbyło się w lekkim porannym korku i możecie mi wierzyć na słowo, że wszyscy nie jechaliśmy szybciej niż 50 km/h. Dodatkowo był to piękny i słoneczny dzień około 9:40 rano. A mimo to zupełnie nieprzewidziane zdarzenie spowodowało sytuację, w której nie udało się uniknąć kolizji trzech samochodów.

2. jakkolwiek serwis twierdzi, że uszkodzenia samochodu nie są duże, to okiem laika mój Sti wygląda bardzo smutno i po prostu źle. Żeby go naprawić konieczne są 2 tygodnie czasu (trzeba poczekać na wycenę ubezpieczyciela oraz dostawę części z Niemiec). Serwis stwierdził, że do wymiany będą:

a) dwa nadkola

B) przedni zderzak

c) jedno lusterko

d) być może szyba od strony kierowcy – zgniecione lusterko porysowało szybę

e) 3 felgi

f) 1 opona – niby jest cała ale ma jakieś uszkodzenia

g) jeden reflektor – jest cały ale pękły jakieś mocowania

h) mam kilka rys – jeśli zdecyduję się je usunąć, czeka mnie malowanie nieuszkodzonych elementów (oprócz tych rysek są nietknięte)

i) nie liczę drobnych elementów typu jakieś mocowania

j) samochód miał na wszelki wypadek sprawdzoną zbieżność – jest absolutnie OK.

 

Z tego co się dowiedziałem wynika, że koszt takiej naprawy w ASO to około 10k – 15k PLN (z robocizną). Auto będzie praktycznie jak nowe, z wyjątkiem tych kilku małych rysek, które pewnie zostawię (z czasem i tak się zrobią).

 

Jakie z tego wnioski? Otóż nawet tak relatywnie niegroźna stłuczka, przy niewielkiej prędkości wszystkich aut, powoduje tak duże straty.

 

Nie chcę bawić się w truizmy ale korzystając z okazji chciałbym Wam zwrócić uwagę, że mamy szybkie samochody i staramy się wiele rzeczy kontrolować. Pamiętajmy jednak, że nie da się kontrolować wszystkiego i wszystkich. Zawsze może się znaleźć jakiś zaspany i ślepy kretyn, który nagle Wam wyjedzie lub zrobi inny dziwny ruch. Dlatego powinniśmy uważać także na innych oraz jednak na drogach publicznych kontrolować prędkość. Gdybym jechał nie 50km/h, a 80 km/h straty byłyby zdecydowanie większe.

 

Mam też dwie uwagi odnośnie swojego zachowania w tej sytuacji. Może się komuś z Was przydadzą. Po pierwsze nie ukrywam, że jak zobaczyłem na prawym pasie naukę jazdy, której nagle gaśnie silnik, przeszło mi przez myśl, że ktoś może mi wyjechać. Nie myślałem, że aż tak dokładnie pod koła ale jednak taka myśl mi zaświtała i być może powinienem jeszcze bardziej zwolnić. Nie powinniśmy lekceważyć takich przeczuć, bo czasami są prorocze.

 

Po drugie, jestem świeżo po szkoleniu SJS w Kielcach i niestety nie zastosowałem się do otrzymanych tam nauk. Otóż nie wykonałem prawidłowo hamowania awaryjnego. Wydawałoby się, że jest to proste zadanie, ale ja w chwili próby nie umiałem tego dobrze zrobić.

 

Nie powinienem też odbijać na lewy pas ruchu, próbując uniknąć zderzenia, a raczej centralnie walić w kolesia który mi wyjechał. Nie wiem czy w moim przypadku straty byłyby mniejsze (być może ocalałby lewy bok ale bardziej ucierpiałby przód), natomiast na pewno wyjazd na lewy pas jest zawsze groźny i może rodzić niebezpieczną czołówkę, nie daj Boże z autobusem lub innym dużym samochodem. Tak więc mimo nauk i posiadanych wiadomości, wygląda na to, że mogłem się w tej sytuacji zachować lepiej.

 

Pozwoliłem sobie popełnić powyższe wynurzenia żeby się Wam wyżalić na zły los ale także żeby zwrócić Wam po raz kolejny zwrócić uwagę jak ważna jest zarówno koncentracja na drodze, jak i dostosowanie prędkości do warunków jazdy. Sam ulegam czasami pokusie żeby przycisnąć i zwykle nie rodzi to żadnych problemów. Ale zdarzają się takie chwile jak opisana wyżej, więc uczcie się na cudzych błędach. Tak jest taniej.

 

Poniżej fotki mojego zepsutego Lanosa z wczorajszej wizyty w ASO.

 

ea83814b40b88f33m.jpg

3380262df223ce5bm.jpg

cc7954ffb5ceed0am.jpg

3ffce5f963276469m.jpg

a48c4fbfd1504a9fm.jpg

259c16a93b72e8a4m.jpg

cb59f7b5132f5480m.jpg

dd0399dbb55a099dm.jpg

b72b5d5a655b7a15m.jpg

0365552f6d1ddff8m.jpg

 

A to zdjęcie miejsca wypadku. Do stłuczki doszło przed przystankiem autobusowym.

055cb5c9e81564dam.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

rpw, mocno Ci współczuję :cry: Nie wiem jakie to jest uczucie rozwalić swoje ukochane auto, zwłaszcza nowe, ale na pewno nie jest przyjemne....

 

Z drugiej strony - minie trochę czasu, naprawisz auto i dalej się nim będziesz cieszył :idea: :wink:

 

I tak od siebie: kiedyś (jeszcze jak passatem jeździłem) jechałem sobie doliną służewiecką środkowym pasem. Po lewej stronie jechał obok mnie jakiś Merc-Benc (miał mnie w blind spocie chyba) i gwałtownym ruchem zaczął wjeżdżać na mój pas.... Mocno odbiłem w prawo cudem unikając stłuczki, jednak dopiero po fakcie przyszła mi refleksja, że nie spojrzałem w lusterko i co by było gdyby ktoś jechał prawym pasem.... Od tamtej pory staram się nigdy nie jechać nikomu w blind spocie....

 

Z drugiej strony - uważam, że Twoja reakcja mogła zminimalizować uszkodzenia, bądź wogóle do nich nie dopuścić (tak jak w moim przykładzie), ale miałeś po prostu trochę mniej szczęścia - nie obwiniaj się!!!

 

Szybkiego powrotu Subaraka życzę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dolaczam do zyczen i do wspolczucia...

Share this post


Link to post
Share on other sites
serwis wyraził opinię, że miałem jednak dużo szczęścia i auto (wbrew pozorom) znacząco nie ucierpiało. Serwis twierdzi, że są to tylko kosmetyczne naprawy. Trudno mi, jako mechanicznemu laikowi, w to uwierzyć.

Uwierz. To auto jest ledwie draśnięte, faktycznie miałeś sporo szczęścia. Do wymiany jest praktycznie kosmetyka: błotniki są przykręcane, nie spawane, więc to żadna ingerencja w strukturę samochodu. Wielu forumowiczów mocniej przygrzmocilo na pojeżdżawkach, niż Ty, i pół Polski jeszcze potem przejechali (vide Dyzio, DNL). Jeśli są pęknięte same mocowania lampy, to można ją naprawić (i wierz mi nawet serwisy to potrafiły zrobić, twierdząc, że zostala wymieniona - zapytaj Marka L.A).

Rozumiem, że gwarancja etc, etc, ale 15 tysięcy za lampę i dwa błotniki z lakierowaniem :shock:

Ups, zapomniałem o lusterku... :mrgreen:

 

NIe martw się, będzie dobrze! Odkręcaj tylko to na policji, a właściwie w sądzie grodzkim...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkody to tylko blaszki, jak dla mnie to Subarak dalej bez wypadkowy.

 

A mandat to przyjąłeś rzeczywiście frajersko :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

rpw, dzwoń tu:

Casus

Dochodzenie roszczeń Ubezpieczeniowych

ul. Kopernika 30

00-336 Warszawa

e-mail: biuro@casus.biz

tel.: (22) 828 13 12 lub (22) 828 13 11

tel. komórkowy: 502 421 977, 603 065 111

fax: (22) 827 70 79

 

albo do mojego adwokata : Czesław Skałecki 0-601-821-054 biuro ma obok, współpracują ze sobą.

 

Powiedzą Ci, czy podejmą się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest mi ogromnie przykro rpw , i rozumiem Twoj bol ! Czulem sie tak samo jak pewnego pieknego dnia kiedy wychodzilem na uczelnie jak mieszkalem jeszcze w Krakowie.

 

Przechodze obojetnie obok swojego auta tak jak codzien ale patrze na ulice, widze jest cos rozsypane przed moim autem, biore poprawke na lampe " :shock: ... K!@#$"

 

Jakis burak nie potrafil wykonac koperty i sie oparl o moja lampe i zdezak. To sie nie stalo przymnie, musialo sie to wydazyc w nocy jak spalem albo jakos wczesnie nad ranem. Uciekl z miejsca zdazenia jak tchuz ! Ludzie wkladaja nr telefonu, dane zawycieraczke zeby sie skontaktowac albo wyjasnic cokolwiek.

 

Czulem tak samo niewyobrazalny gniew i zal, gdyz moja nowiutka sliczna "pusia" oberwała :cry:

 

Najwazniejsze ze sie nikomu nie stalo ! Auto to tylko auto, nawet jezeli to jest nawet Subaru, "dzisiaj jest, jutro niema, a pojutrze bedzie nowe". Auto naprawisz w 2 tygodnie a zdrowie juz nie.

 

Pozdrawiam i glowa do gory !

Share this post


Link to post
Share on other sites

rpw na szczescie na prawde kosmetyka - te nowe blachy sie gna na potege, a tutaj tak na prawde nie widac zeby maska byla ruszona, wiec na prawde kosmetyka

 

a co do mandatu daj info, czy udalo Ci sie odwolac, bo to w razie czego dla potomnych info bedzie

 

STI zaraz wroci na drogi

 

co do sytuacji to kolesiowi, ktory w Ciebie wjechal w ryj sie nalezy. Ale fakt faktem, ze bedziesz bardziej uwazal teraz, ja od mojego dzwona (koles we mnie wjechal) na prawde nie ufam nikomu na drodze i kazdego traktuje jakby mi zaraz mial wjechac pod nos, szczegolnie uwazam wyprzedzajac ciezarowki prawym pasem, gdy jada srodkowym - bo oni po prostu nie widza

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie,

 

Bardzo dziękuję za dobre słowo i wsparcie. Dziękuję także za wszelkie rady i kontakty do prawników. Być może się przydadzą. :wink:

 

adamusmax, maska jest nie ruszona. Cała energia poszła w nadkola.

 

A mandat to przyjąłeś rzeczywiście frajersko :(

Niestety na to wygląda. :sad:

 

Myślałem ostatnio o tym, jak inni kierowcy uważają na drodze i przypomniała mi się rozmowa z Foreksem, odnośnie głośności wydechu w Sti. Przy okazji jakiegoś naszego spotkania Foreks zachwalał głośność wydechu Batmobila, jako elementu bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Wtedy uznałem to bardziej za żart ale dzisiaj nie jestem już taki pewien. Może coś w tym jest i szczególnie w mieście przy głośniejszym wydechu jesteśmy bardziej dostrzegalni?

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Nie powinienem też odbijać na lewy pas ruchu, próbując uniknąć zderzenia, a raczej centralnie walić w kolesia który mi wyjechał. Nie wiem czy w moim przypadku straty byłyby mniejsze (być może ocalałby lewy bok ale bardziej ucierpiałby przód), natomiast na pewno wyjazd na lewy pas jest zawsze groźny i może rodzić niebezpieczną czołówkę, nie daj Boże z autobusem lub innym dużym samochodem. Tak więc mimo nauk i posiadanych wiadomości, wygląda na to, że mogłem się w tej sytuacji zachować lepiej."

 

Dokładnie tak!

Miałem w życiu 2 takie sytuacje. Raz na kaszy lodowej z podporządkowanej wyjechał mi transit i stanął, drugim razem też koleś wymusił na śliskim. Wyjścia są trzy 1) ryzykować czołówkę 2) walić w zaparkowane po prawej (wtedy s zwieje i jesteśmy winni) no i 3-cie jedynie słuszne hamować ile się da i walić! W obu moich przypadkach udało się winę udowodnić.

 

A co do lanosa - sie wyklepie i będzie pan zadowolony :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Jakis burak nie potrafil wykonac koperty i sie oparl o moja lampe i zdezak. To sie nie stalo przymnie, musialo sie to wydazyc w nocy jak spalem albo jakos wczesnie nad ranem. Uciekl z miejsca zdazenia jak tchuz ! Ludzie wkladaja nr telefonu, dane zawycieraczke zeby sie skontaktowac albo wyjasnic cokolwiek.

 

W ciagu jednego tygodnia (minionego) wjechali mi na parkingu w dwa rozne samochody... oczywiscie tez zadnej kartki ani nic...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hogi jak przyjal mandat to juz po ptakach

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przy okazji jakiegoś naszego spotkania Foreks zachwalał głośność wydechu Batmobila, jako elementu bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Wtedy uznałem to bardziej za żart ale dzisiaj nie jestem już taki pewien. Może coś w tym jest i szczególnie w mieście przy głośniejszym wydechu jesteśmy bardziej dostrzegalni?

 

Jak mowi pewne angielskie przyslowie motocyklowe "Loud pipes, save lifes". W motocyklach znajduje to zastosowanie mimo ze z reguly motor jest glosny to i tak kierownicy zmieniaja wydechy, jedni dla lansu drudzy dla bezpieczenstwa, wiec dlaczego w pojedynczych przypadkach samochodowych niemialo by znalesc zastosowania ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

rpw wyrazy współczucia... obyś odkręcił ta niefartowną sytuacje :!:

 

 

Jak mowi pewne angielskie przyslowie motocyklowe "Loud pipes, save lifes". W motocyklach znajduje to zastosowanie mimo ze z reguly motor jest glosny to i tak kierownicy zmieniaja wydechy, jedni dla lansu drudzy dla bezpieczenstwa, wiec dlaczego w pojedynczych przypadkach samochodowych niemialo by znalesc zastosowania ?

 

nie dalej jak wczoraj czytałem na temat głośnych motocyklowych (akurat do motocyklistów książka skierowana) wydechach i autor starał się uświadomić ludzi, że na większość kierowców głośne wydechy działają bardzo drażniąco i wywołują agresje. Szczególnie złe emocje towarzyszą momentowi przelotu motocyklisty z dobrze odkręconym gazem obok stojących w korku samochodów...

 

ja tam lubię mój średnio głośny wydech w Subaraku :mrgreen:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hogi jak przyjal mandat to juz po ptakach

Fatalna historia rpw, bardzo wpółczuję

 

, ale podobno sprawę można odkręcić :idea: Walcz do końca!!!

 

No i nie martw się... będzie dobrze.

Powodzenia :cool:

 

[ Dodano: Pią Wrz 18, 2009 11:54 am ]

rpw wyrazy współczucia... obyś odkręcił ta niefartowną sytuacje :!:

 

 

Jak mowi pewne angielskie przyslowie motocyklowe "Loud pipes, save lifes". W motocyklach znajduje to zastosowanie mimo ze z reguly motor jest glosny to i tak kierownicy zmieniaja wydechy, jedni dla lansu drudzy dla bezpieczenstwa, wiec dlaczego w pojedynczych przypadkach samochodowych niemialo by znalesc zastosowania ?

 

nie dalej jak wczoraj czytałem na temat głośnych motocyklowych (akurat do motocyklistów książka skierowana) wydechach i autor starał się uświadomić ludzi, że na większość kierowców głośne wydechy działają bardzo drażniąco i wywołują agresje. Szczególnie złe emocje towarzyszą momentowi przelotu motocyklisty z dobrze odkręconym gazem obok stojących w korku samochodów...

 

ja tam lubię mój średnio głośny wydech w Subaraku :mrgreen:

 

Ostatnio jadąc swoim bez kierunków, bez lusterek, z rejestracją obróconą o 90 stopni, na oponach nie dopuszczonych do ruchu drogowego, z motocrossowym wydechem motocyklem do pracy wyprzedził mnie policjant na motocyklu. Pomyślałem sobie "no zajebiście, w końcu musieli mnie drapnąć :roll: " i co? Popatrzyliśmy po sobie i rozjechaliśmy się w różnych kierunkach :shock: do tej pory jestem w szoku.

Głupi ma zawsze szczęście!... i nikt temu nie zaprzeczy :idea::mrgreen:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciezko bedzie odkrecac wjechanie przez niego na sasiedni pas ruchu bez upewnieina sie ze nie jada tam 2 inne samochody. Za to wine ponosi rpw - mimo ze chcial uciec bo ktos mu wjezdzal - nie zachowal nalezytej ostroznosci i doprowadzil swoim dzialaniem do uszkodzenia innych pojazdów - natomiast w kwestii rozwazenia jest kolizja z autem co jechalo z prawej - jezeli zjechal na pas na ktorym jechal rpw to powinien poniesc konsekwencje.

Mozna rozwazac przebieg zdarzenia pod wzgledem skutkowym - ktos wjezdza na moj pas - uciekam w lewo aby uchronic przed stluczka - ALE - ucieczka doprowadzila do wiekszych strat niz moglyby nastapic w wyniku dzialaania auta z prawej strony, nie zachowano ostrożności przy wykonywaniu tego manewru.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a ja po frajersku przyjąłem mandat

 

kondolencje! ale nie wszystko jest chyba stracone...

 

myślę, że byłeś w szoku powypadkowym.... :smile:

i dlatego dałeś sobie wkręcić nieobiektywnemu policjantowi mandat...na pewno jest zazdrosny o Subaraka, dlatego Ciebie ukarał, a nie rzeczywistych winnych...sądź się, nie odpuszczaj, im wyżej, tym mądrzejsi ludzie siedzą w sądach....trzymamy z Olą kciuki!

Share this post


Link to post
Share on other sites
działają bardzo drażniąco

 

Ale tym zmusisz ledynie do zagladniecia w lusterka czasem z wyrazem twarzy jak ... "gdzie chu .... jestes" :mrgreen:

 

Szczególnie złe emocje towarzyszą momentowi przelotu motocyklisty z dobrze odkręconym gazem obok stojących w korku samochodów

 

To jest tzn dobra stara "lanserska szkoła" :roll: To nie oto chodzi zeby krecic silnik pod czerwone pole i jak najgłośniej przejsc obok delikwenta tylko zaznaczyc swoja obecnosc :idea: Zauwazylem ze coraz wiecej ludzi przestaje patrzec w lusterka bo sie czuja jak "krolowie szos", szczegolnie na autostradzie jadac 80 lewym pasem :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Głupi ma zawsze szczęście!... i nikt temu nie zaprzeczy :idea::mrgreen:

 

Twoja teoria nie ma racji bytu, bo ja jestem glupi, a mam pecha :mrgreen:

Share this post


Link to post
Share on other sites
a ja po frajersku przyjąłem mandat

 

kondolencje! ale nie wszystko jest chyba stracone...

 

myślę, że byłeś w szoku powypadkowym.... :smile:

i dlatego dałeś sobie wkręcić nieobiektywnemu policjantowi mandat...na pewno jest zazdrosny o Subaraka, dlatego Ciebie ukarał, a nie rzeczywistych winnych...sądź się, nie odpuszczaj, im wyżej, tym mądrzejsi ludzie siedzą w sądach....trzymamy z Olą kciuki!

rzadko :wink: , ale tym razem w stu procentach popieram emotorsporta :mrgreen:

 

Michael, Ty jesteś po prostu tępy, a to stanowczo za mało :idea::mrgreen:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tez dołączam się do ogólnego współczucia, ale Twoje uszkodzenia są naprawdę bardzo łatwe w naprawie i nie będzie śladu. Jeżeli oczywiście lakiernik się spisze.

 

Szkoda tylko że musisz sam za to płacić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

rpw, wspólczucie, ale...blachy się wyklepie! Po Twoim opisie w "nietegesie" myślałem, że jest dużo, dużo gorzej :wink:

 

Powodzenia w walce z "wymiarem sprawiedliwości"!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podłącze się, ja swoim też parę dni temu przygrzmociłem w barierki ochronne, ale u mnie sprawa jest prosta, za szybko było w zakręcie i łup :oops: , zderzak, lampa, felga i opona, pzu wyceniło na 9800zł. Pozdrawiam i szybkiego powrotu do zdrowia Subarakowi, bo Tobie chyba nic się nie stało.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie powinienem też odbijać na lewy pas ruchu, próbując uniknąć zderzenia, a raczej centralnie walić w kolesia który mi wyjechał.

Słuszna uwaga, tak moim zdaniem trzeba zrobić (łatwo powiedzieć), często jadąc zastanawiam się właśnie nad taką sytuacją że jakbym uciekł, walnął w inne auto a sprawca oczywiście spokojnie sobie odjeżdża, dlatego wyobrażam sobie że jednak walę w gościa a nie uciekam na czołówkę, czołowe zderzenie zawsze jest groźne bo prędkości się sumują, najważniejsze żeby walić przodem naszego autka (największa strefa zgniotu) a gościu zajeżdżający drogę niech sam się martwi co się z nim stanie jak dostanie strzał w swoje drzwi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...