Jump to content

Ucieczka z miejsca wypadku


Sierak
 Share

Recommended Posts

Czy macie w tym temacie jakieś doświadczenia? Jak to jest z uzyskaniem odszkodowania? Czy szkody muszę pokrywać z własnego AC? Czy muszę czekać do zakończenia ewentualnej sprawy w sądzie (jak znajdą sprawcę)

 

Wczoraj koło 23 wracając do domu stanąłem na światłach i koleś nie wyhamował i mi wjechał w tył. Włączyłem awarie i chce wysiadać a on ogień i go nie ma. No to gonię go żeby spisać numery a jako, że sam jechałem to dość trudno mi było jednocześnie je zapisać w telefonie ale jakoś się udało. Podczas tego "pościgu" przelecieliśmy na kilku czerwonych, trąbie, świece a on nic ... dalej ucieka. Więc jak już koleś wyprzedził kilka aut stojących na czerwonym i dalej pojechał to stwierdziłem, że nie będę się zarażał i pojechałem na policje. Tam się dowiedziałem, że mam jechać na Waliców a tam że już za późno i dopiero dziś mogę to zgłosić. Oczywiście na 112 też zgłosiłem.

 

Reasumując mam obie lampy do wymiany, zderzak i tylną klapę ... to tak na oko, nie wiem jak podłoga :(

 

Wyczytałem w necie, że zmieniło się prawo i osobę które uciekła z miejsca wypadku traktuję się tak samo jak osobę nietrzeźwą w sensie prawnym. O odszkodowanie mogę się ubiegać dopiero jak sąd zdecyduje o jego winie.

Link to comment
Share on other sites

Sierak, miałem podobny przypadek.

 

Moje auto stało na parkingu pomiędzy innymi autami (no parking po prostu :wink). Pakowałem coś ciężkiego do bagażnika gdy w pewnym momencie poczułem, że coś ociera się o moje Subaru. Dwóch miłośników lokalnej siłowni wyjeżdżając z miejsca parkingowego zarysowało mi tylny zderzak i kawałek błotnika.

Na początku luzik, wysiedli, popatrzyli. Jako, że jestem dość ugodowym człowiekiem zaproponowałem tym panom kwotę 100 pln (bo to naprawdę mały ryski były) za "zapomnienie" o sprawie. Niestety usłyszałem tylko kilka wyzwisk pod swoim adresem po czym panowie wsiedli do Corsy C (jak się później okazało pożyczonym od mamy) i odjechali.

Numer spisałem.

Po telefonie na 112 kazano mi albo czekać (nie wiadomo ile) na radiowóz albo podjechać na komendę. Wybrałem opcję nr 2. Przesympatyczna Policjantka spisała protokół, opisała szkody i kazała jechać do domu i cierpliwie czekać.

Za jakiś czas dostałem wezwanie na komendę w moim mieście w celu potwierdzenia zeznania, co też uczyniłem.

Za jakieś dwa - trzy miesiące dostałem telefon z Policji w mieście gdzie zarejestrowane było auto sprawcy w którym to miły Policjant podał mi pełny numer polisy i wszelkie niezbędne dane do uruchomienia likwidacji szkody z OC sprawcy.

Po tym już standard. Czekanie, oględziny, czekanie, czekanie, czekanie, CZEKANIE, wypłata kasy :wink:

 

Podsumowując. Trochę to trwało bo w sumie prawie 6 miesięcy do wypłacenia pieniążków ale wysokość odszkodowania w pełni pokryła moje straty moralne :mrgreen: :wink:

 

Nie wiem co spotkało sprawców. Policjant powiedział mi tylko tyle, że kierowca się przyznał ale z jakiegoś powodu (nie wiem jakiego) sprawa poszła do sądu grodzkiego (może chodzi o czas który upłynął od szkody - nie wiem).

 

Powiem Ci, że walcz o swoje bo warto. W Twoim przypadku IMO istnieje uzasadnione podejrzenie, że sprawca był pod wpływem czegoś skoro się nie zatrzymał. Miśki takich lubią :twisted: Poza tym chodzi o $$. Ja za tę szkodę kupiłem sobie nowe opony zimowe :mrgreen: U Ciebie podejrzewam kwota odszkodowania będzie "nieco" :wink: wyższa.

 

Będzie dobrze :cool:

Link to comment
Share on other sites

Wyczytałem w necie, że zmieniło się prawo i osobę które uciekła z miejsca wypadku traktuję się tak samo jak osobę nietrzeźwą w sensie prawnym. O odszkodowanie mogę się ubiegać dopiero jak sąd zdecyduje o jego winie.

 

Dokladnie.Musisz czekac az bedzie sprawa w sadzie i niestety bedzie to trwalo :roll:

Malem prawie taki sam przypadek tyle ze moj kolo zostawil po sobie fanty ( samochod i swoje prawo jazdy ) a mi sie nie chcialo go gonic bo mi sie wydawalo ze nie musze a to co zostawil wystarczy. Wjechal mi w dupe stajac w korku :shock: ale nie ma sie co dziwic bo mial chyba ze 3 promile.Zabralem mu prawo jazdy kluczyki od samochodu i zadzwonilem na policje.Koles zaczal mi uciekac ale stwierdzilem ze chyba jego rozbite auto i prawojazdy mi wystarczy.

Nic bardziej mylnego sprawa ciagnela sie wiekami zanim doszlo do wyplaty z jego OC :roll:

Link to comment
Share on other sites

Jezeli posiadasz ubezpieczenie AC - mozesz naprawic auto ze swojego AC a potem - jezeli ustalisz sprawce i sprawa zakonczy sie pomyslnie - bedziesz mial regres do ubezpieczyciela sprawcy o zwrot wypłaconego odszkodowania i wyrównanie utraconej składki.

 

Jezeli masz zapisane nr rejestracyjne auta - to bezzwłocznie zgłoś zawiadomienie na policję i wnoś o ściaganie sprawcy. Czas się liczy.

Jeżeli policji uda się ustalić sprawcę zostanie on przesłuchany w charakterze podejrzanego. Sprawa trafi do Sądu - w tym wypadku grodzkiego - bo opisane przez Ciebie zdarzenie to była kolizja a NIE WYPADEK.

Jeżeli zostanei uznany winnym, będziesz miał prawo do wypłaty odszkodowania z jego polisy OC - jezeli miał - jezeli nie miał to wypłaci Ci to Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. W obu przypadkach - ponieważ mówimy tutaj o ucieczce z miejsca zdarzenia - jego ubezpieczyciel będzie później dochodził od niego pełnej kwoty wypłaconego ubezpieczenia ( ponieważ uciekł) a jeżeli nie miał OC to UFG będzie dochodziło od niego roszczeń z tytułu wypłaconego ubezpieczenia i kary za brak OC.

 

Szkoda ze podczas calego zajscia nie zawiadomiles policji i nie poinformowales w trakcie o sprawie - to czesto pomaga.

Link to comment
Share on other sites

Szczere wyrazy współczucia. Podwójne. I z powodu uszkodzonego samochodu i tego, co Cię teraz czeka.

 

Działać możesz w dwojaki sposób, różnica jest w sposobie likwidacji szkody.

 

Pierwszy - zgłaszasz fakt zdarzenia na policję (co już uczyniłeś). Oni ustalają fakty. To trwa. Później sprawa trafia do sądu, a sąd wydaje wyrok. To też trwa i oby skończyło się bezspornym wyrokiem, na podstawie którego człowiek zostanie sprawcą uznany. Dopiero wtedy możesz się udać do towarzystwa ubezpieczeń sprawcy celem ubiegania się o odszkodowanie z jego polisy OC. W tym czasie samochód masz unieruchomiony, bo z opisu wynika, że nie nadaje się do eksploatacji. Jak masz się czym poruszać to wariant powyższy możesz zastosować.

 

Wariant drugi. Jeśli masz AC (a wnioskuję, że masz), a zależy Ci na jak najszybszej naprawie, szkodę możesz likwidować z własnego AC. Wtedy pójdzie sprawniej, ale...Jeśli już w końcu sąd ustali winę tego człowieka, wtedy Twoje Towarzystwo Ubezpieczeń (TU) występuje o regres odszkodowania do TU sprawcy (może to to samo TU i będzie szybciej :wink: ). Bo pamiętaj o jednym - gdy naprawisz samochód z własnego AC to spowoduje to, że w kolejnym roku ubezpieczenia będziesz miał mniejsze zniżki (niekoniecznie większa skłądkę, bo wartość auta spadnie, ale też nie taką składkę jaką byś zapłacił w przypadku braku szkody). Twojego TU nie będzie interesowało, że sprawa jest w sądzie, że policja już ustaliła, etc etc. Dopóki nie ma regresu - szkoda obciąża Twoje konto po wypłacie z AC. I jeszcze jedno - regres z TU sprawcy musi być zrealizowany w 100% (mówiąc po ludzku - szkoda z AC wyniosła 10.000 pln to i TU sprawcy musi wypłacić 10.000 pln), bo jeśli mniej to szkoda wciąż obciąża Twoje konto i w kolejnym roku ubezpieczenia wciąż masz mniejsze zniżki niż być powinny. A jak TU sprawcy wypłaci za mało to wariant pierwszy czyli sąd, tylko stroną jest nie ten, co uciekł, ale TU :evil:

Bezwględnie udaj się do swojego TU i zapytaj dokładnie o procedurę utraty zniżek i sposób likwidacji szkody w takim przypadku jak Twój. Może Twoje TU nie zabiera zniżek po jednej szkodzie w roku, może masz zniżki maksymalne i nawet po szkodzie, gdy spadniesz o klasę czy dwie w dół, wciąż to będzie zniżka 60%...? Warto zapytać.

 

Aha, one more thing...Koleś napytał już sobie bidy, jeśli zostanie uznany sprawcą. Uszkodzenie, ucieczka...Albo był na lepszej bani, albo nie miał OC, albo...Własnie - jak nie miał OC i zostanie to ustalone, to nie masz wyjścia - samochód musisz naprawić z AC. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny nie wypłaci Tobie świadczenia w sytuacji, gdy możesz je zaspokoić z własnej polisy dobrowolnej czyli AC. Ale od tego w końcu ono przecież jest, prawda..? A ten, co zwiał i tak już jest traktowany jak przestępca. Nawet jeśli miał OC i jego firma pokryje Twoje szkody (czy bezpośrednio czy regresem), to i tak ze względu na ucieczkę z miejsca zdarzenia koleś będzie zobowiązany do zwrotu swojemu TU równowartości wypłąconego Tobie odszkodowania.

 

Powodzenia!

Link to comment
Share on other sites

Szkoda ze podczas calego zajscia nie zawiadomiles policji i nie poinformowales w trakcie o sprawie - to czesto pomaga.

 

Byłem na policji ale mi kazali w nocy jechać na Waliców a tam już za późno było. Teraz właśnie jestem po zeznaniach i numery mam dobre, marka auta też się zgadza więc o tyle dobrze (koleś był z lublina i miał audi). Miły Pan policjant poinformował mnie, że mają około 5-6tyś takich zgłoszeń i 30 policjantów którzy się tym zajmują.

 

Dzwoniłem do swojego ubezpieczyciela i mi doradzili napisać pismo do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego żeby mi po numerach rejestracyjnych podali numer jego polisy aby uruchomić ściągnięcie szkody. Tylko kurcze znając życie to będzie trwało pół roku a ja chce mieć sprawne auto ... niby jeździ ale z bagażnika nie mogę korzystać a worze córkę z wózkiem więc jest mi to niezbędne. Mogę też tak jak powiedzieliście AC swoje wziąć i potem jak się sprawa rozwinie to oni sobie ściągną już tą kwotę...

 

sam nie wiem ... na razie jestem mega wku$%$#

Link to comment
Share on other sites

Nie martw się. namierzą sprawce. Najpierw policja zgłosi się do miejsca, gdzie zarejestrowane jest auto. Jeśli będzie tam sprawca, to dadzą mu wezwaie na Waliców. Jeśli nie to będą się zgłaszać tam, gdzie wskarze sprawce właściciel. Pójdzie na Waliców -> przesłuchanie, wyjasnienia. Jeslii z dokumentami będzie wszystko ok, to twoja sprawa(ubezpieczenie itc) w tym momencie ruszy. Gość złoży wniosek do sądu grodzkiego o samoukaranie lub dostanie wezwanie do sądu. Opcja nuer jeden dostanie grzywne. Opcja numer dwa rozprawa w sadzie etc. Generalnie może to potrwać, więc spróbuj zrobić wszelkie oględziny na policji u rzeczoznawcy, żeby mieli wszystko opisane co jest uszkodzone , co do wymiany, co do naprawy itd. Następnie napraw sobie auto za własne guldeny i czekaj, aż za jakieś pół roku dostaniesz zwrot odszkodowania (będzie w sam raz na zimówki). Musisz jednak wszędzie się wszystkiego upewnić, na policji u ubezpieczalni, że nie będa robić żadnych problemów jeśli naprawisz sobie już teraz auto. No bo nie możesz jeździć uszkodzonym, a jest ci ten samochód niezbedny np. do pracy. Ja bym w ten sposób załatwił sprawe, bo najprawdopodobniej będzie to wszystko długo trwać. Dodatkowo gośc może się nie przyznawać do winy, unikać listonosza, nie stawiać się na zeznania. To wszystko przedłuża sprawe.

W każdym razie powodzenia i pozytywnie załatwionego problemu życze.

Pzdr.

Grze.

Link to comment
Share on other sites

Mogę też tak jak powiedzieliście AC swoje wziąć i potem jak się sprawa rozwinie to oni sobie ściągną już tą kwotę...

 

I to jest najprostsze rozwiązanie. Sprawca który mi dał dyla to zapłacił mandat 100PLN bo miał u niebieskich chody i tyle.

Link to comment
Share on other sites

Wyczytałem w necie, że zmieniło się prawo i osobę które uciekła z miejsca wypadku traktuję się tak samo jak osobę nietrzeźwą w sensie prawnym. O odszkodowanie mogę się ubiegać dopiero jak sąd zdecyduje o jego winie.

 

Dokladnie tak jest. Ja tak mialem z pijakiem, ktory mi zajechal droge, zeby go wyminac zjechalem na lewy i walnalem sie niemal czolowo z innym. Pijak po lewo skrecie pojechal sobie jakby nigdy nic. Zdazyl wjechac na prywatne osiedle i oczywiscie nie otworzyl policji jak przyjechala po 2 godzinach. PZU wyplacilo kase po uprawomocnieniu sie wyroku.

Link to comment
Share on other sites

jak dostane PW - to sprawdze czy to nie Ty ... :mrgreen::mrgreen::mrgreen:

mam alibi doskonałe - pisałem swoje pierwsze posty na forum :razz:

 

edit: zdarzenie Sieraka było o godz. 23, a moje powitanie o 0.54. W 2h spokojnie przeleciałbym z Wawy do Lublina. I jeszcze fakt, że chcę się pozbyć Audi, jak napisałem w Tu się witamy...

Zaczyna mi się robić gorąco. Podejrzany numer jeden to ja :wink:

 

A żeby nie było OT to Siekla, pozwolę się z Tobą nie zgodzić, że UFG wypłaci odszkodowanie na mieniu, gdy poszkodowany ma polisę AC. Chyba, że coś się ostatnio zmieniło w ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG i PBUK... :roll:

Link to comment
Share on other sites

Napisalem ze UFG wyplaci odszkodowanie w przypadku gdyby sprawca nie mial OC.

 

Owszem, ale tylko w przypadku szkody na zdrowiu lub życiu (na osobie). W przypadku szkody na mieniu już nie, jeśli poszkodowany posiadał ubezpieczenie dobrowolne swojego pojazdu (czyli AC). Pewności jednak nie mam, sam w ustawę zaraz spojrzę...

Link to comment
Share on other sites

Dz.U.2003.124.1152

Art. 106. 1. Jeżeli poszkodowany, w przypadku szkody w mieniu, może zaspokoić roszczenie na podstawie umowy ubezpieczenia dobrowolnego, Fundusz wyrównuje szkodę w części, w której nie może być zaspokojona, wraz z uwzględnieniem utraconych zniżek składki oraz prawa do zniżek składki.

 

2. W przypadku zaspokojenia przez zakład ubezpieczeń roszczeń poszkodowanego zgodnie z ust. 1, zakładowi ubezpieczeń nie przysługuje roszczenie do Funduszu o zwrot wypłaconych z tego tytułu kwot.

 

3. Fundusz nie spełnia świadczenia za szkody w mieniu i na osobie w przypadku zaspokojenia roszczenia o naprawienie wyrządzonej szkody przez osobę, o której mowa w art. 98 ust. 1 pkt 2, lub przez kierującego pojazdem mechanicznym, którego ruchem szkoda została wyrządzona.

 

4. Fundusz nie spełnia świadczenia z tytułu ubezpieczenia obowiązkowego, o którym mowa w art. 4 pkt 1, za szkody spowodowane ruchem pojazdów mechanicznych zarejestrowanych za granicą. Nie dotyczy to poszkodowanych obywateli polskich.

 

5. Fundusz nie spełnia świadczenia za szkody w mieniu i na osobie powstałe w związku z ruchem pojazdów mechanicznych, o których mowa w art. 23 ust. 2, niewprowadzonych do ruchu.

 

6. Fundusz nie spełnia świadczenia z tytułu ubezpieczeń obowiązkowych, o których mowa w art. 4 pkt 1 i 2, za szkody w mieniu i na osobie wyrządzone:

 

1) posiadaczowi pojazdu mechanicznego przez kierującego tym pojazdem;

 

2) rolnikowi przez osoby pracujące w jego gospodarstwie rolnym lub pozostające z rolnikiem we wspólnym gospodarstwie domowym.

 

To taki skrót myślowy - chodziło mi o sytuacje gdy nie ma AC. W przupadku posiadania AC - sytuacja jest j/w

Link to comment
Share on other sites

Ok, wszystko jasne. Po prostu nigdy nie spotkałem się z sytuację, by UFG był skłonny do wypłaty świadczenia na mieniu poszkodowanego, gdy ten posiadał ubezpieczenia AC. Tyle w temacie UFG.

Link to comment
Share on other sites

Tak jeszcze jako ciekawostkę dodam, że jeden policjant powiedział, że źle zrobiłem goniąc tego kolesia. Że powinienem go puścić, zadzwonić po policję i czekać na miejscu zdarzenia. Tylko ciekawy jestem jakby go wtedy znaleźli .. pewnie po śladach opon jak na amerykańskich filmach.

 

Tym bardziej, że od razu jak zobaczyłem numery to zadzwoniłem na 112 ... i nic. Przyjęli zgłoszenie i tyle. Śmieszne to.

Link to comment
Share on other sites

Miałem podobną sytuacje w Poznaniu - gostek urwal mi lusterko i przerysowal drzwi :evil: i sie zawinal, zadzwonilem na 112 i jednoczesnie jechalem za patafianem zeby podac numer rej. i kierunek w ktorym sie udaje, w koncu Pani z "milicji" :razz: - calkiem mila swoja droga - powiedziala zebym stanal i poczekal na patrol. Zlozylem zeznania, smutasa znalezli po kilku dniach i przesluchali (stwierdzil ze to ja jemu urwalem to lusterko :???: tylko sobie je przymocowal na skrzyzowanku :shock: ) w koncu sprawa trafila do sadu, ale gdyby sprawca wczesniej sie przyznal to wystarczyloby zgloszenie szkody z OC :idea: , moze zapytaj jutro Policjantow, czy juz goscia znalezli

 

Powodzenia i wspolczuje Tobie i wozidełku

Link to comment
Share on other sites

Tak jeszcze jako ciekawostkę dodam, że jeden policjant powiedział, że źle zrobiłem goniąc tego kolesia. Że powinienem go puścić, zadzwonić po policję i czekać na miejscu zdarzenia. Tylko ciekawy jestem jakby go wtedy znaleźli .. pewnie po śladach opon jak na amerykańskich filmach.

 

Tym bardziej, że od razu jak zobaczyłem numery to zadzwoniłem na 112 ... i nic. Przyjęli zgłoszenie i tyle. Śmieszne to.

 

a czego sie spodziewałeś? blokady i obławy z użyciem helikopterów? rozejrzyj się, gdzie żyjesz...to niby Polska....a różnie na to mówią..... :lol:

Link to comment
Share on other sites

Nie martw się. namierzą sprawce. Najpierw policja zgłosi się do miejsca, gdzie zarejestrowane jest auto.

 

Ale się okaże, że samochód został 7 razy sprzedany przez ostatnie 3 miesiące i że nikt niczego nie zgłaszał do WK. A ostatni właściciel wyjechał do UK i nie ma OC. Po roku dostaniesz kasę.

To nie jest SF. :evil:

Link to comment
Share on other sites

Sierak, współczuję takiej sytuacji :sad:

 

Ze 2 miesiące temu jakiś koleś mocno otarł moje służbowe auto i zwiał, na szczęście numery miałem, przyjechali mili policjanci i tyle, nie interesowałem się sprawą, ale pewnie końcem lipca się dowiem bo spotkam tych samych Panów policjantów więc dam znać co i jak.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...