Jump to content

Siedem grzechów głównych polskich kierowców


pumex1

Recommended Posts

Ciekawy artykul w dodatku Autogazeta. Pozwole sobie zacytowac:

 

http://auto.gazeta.pl/auto/1,48316,5058297.html

 

Postanowiliśmy stworzyć listę największych błędów, jakie popełniane są przez polskich kierowców. Ograniczyliśmy co prawda nasz indeks tylko do siedmiu, ale to wcale nie oznacza, że są to wszystkie grzechy rodzimych "królów szos".

 

Wypisaliśmy tylko te, które są według nas najbardziej denerwujące i świadczą o braku wyobraźni kierujących oraz o tym, że zupełnie nie myślą oni o innych użytkownikach dróg. Oto nasze propozycje:

 

Niewpuszczanie metodą "na suwak" kierowców włączających się do ruchu. Dotyczy to głównie jazdy w korkach. Gdybyśmy nauczyli się tak jeździć, ruch przebiegałby bardziej płynnie, bo nie dochodziłoby do sytuacji, w której ktoś musi się zatrzymać, żeby kogoś wpuścić. Jeśli i wpuszczający i włączający się jechaliby równym tempem, być może udałoby się doprowadzić do sytuacji, w której zatrzymywanie się nie byłoby w ogóle konieczne. Niestety dla niektórych kierowców, wpuszczenie przed siebie innego samochodu jest największą ujmą na honorze.

 

Zbyt późne włączanie kierunkowskazu do skrętu w lewo. Chyba nie trzeba za wiele tłumaczyć. Wyobraźmy sobie sytuację: Dojeżdżamy lewym pasem do skrzyżowania ze światłami. Przed nami samochód, którego kierowca przez niewłączenie kierunkowskazu daje nam wyraźnie znać, że po zmianie światła na zielone, będzie jechał na wprost. I co? Światło się zmienia, i dopiero wtedy widzimy włączający się kierunkowskaz. Bez komentarza. Może poza tym, że chyba najrozsądniejszą propozycją jest sygnalizowanie chęci skrętu długo przed takim skrzyżowaniem, żeby ci, którzy chcą jechać prosto, mogli odpowiednio wcześnie zmienić pas.

 

Jazda prawym pasem gdy lewy jest pusty a widzimy, że ktoś chce się włączyć do ruchu. Chyba nic więcej nie trzeba dodawać. Apeluję tylko: gdy jedziecie nawet szybko prawym pasem i z daleka widzicie, że ktoś chce się włączyć do ruchu, zjedźcie na lewy pas. Ułatwicie życie drugiemu kierowcy a przy okazji sami będziecie pewni, że wam nie wyjedzie. A nawet jeśli już się tak stanie, to zamiast trąbić, przeklinać, wyklinać i nie wiadomo co jeszcze, sprawdźcie, czy lewy pas nie był przypadkiem wolny...

 

Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny. To dość uciążliwa przywara polskich kierowców, którzy nieprzywzyczajeni do jazdy po wielopasmowych drogach nie wiedzą, że lewy pas służy do wyprzedzania, a nie do snucia się swoim tempem. Jeszcze gorzej jest, gdy z tą samą prędkością poruszają się auta na obu dostępnych pasach. Wtedy nie ma siły, żeby w jakikolwiek sposób wyprzedzić maruderów.

 

Włączanie kierunkowskazu w prawo przy wjeździe na rondo, mimo że nie opuszcza się go na pierwszym zjeździe. Nieumiejętność korzystania z rond, to szerszy temat, ale ten błąd może być najbardziej opłakany w skutkach. Kiedy widzimy samochód, którego kierowca sygnalizuje, że będzie zaraz z niego zjeżdżał, teoretycznie możemy zacząć wjeżdżać na koliste skrzyżowanie. Teoretycznie...

 

Wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że uda się z niego zjechać - według mnie jeden z głównych powodów korków w miastach. Przynajmniej w Warszawie. Dotyczy to także skrzyżowań bez świateł. Chcemy skręcić w lewo, ale nie możemy, bo skręt blokuje nam samochód stojący w korku - to chyba dosyć częsta sytuacja na polskich skrzyżowaniach.

 

Uważni czytelnicy zapewne dostrzegli, że grzechów jest tylko sześć. Bardzo słusznie. Do dyskusji na temat siódmego grzechu zapraszamy na forum. Piszcie co was najbardziej wkurza.

 

 

Ja od siebie dorzuce grzech numer 7 - niecierpliwosc - czyli "spieszacy sie do pracy menagier sredniego szczebla". Nie istnieja dla niego zakazy, drogą staje sie chodnik, sciezka rowerowa, trawnik - byle do przodu, byle dotrzec do biura przed konkurencja.... :roll:

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 181
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

wszystkie uwagi GW oczywiscie bardzo trafne. i nie jest potrzebna znajomosc PrRD, ale zwyczajna wyobraznia i ludzka zyczliwosc wobec innych uzytkownikow drog, by uniknac tych bardzo uciazliwych zachowan. jazda na zamek to w ogole dramat, zajezdza ci krowa droge, bo ma pierwszenstwo i jeszcze tryumfalnie spoglada na ciebie, ze nie wpuscila jakiegos "cwianiaka", tym bardziej w szybkim subaru.

 

ale jak zwykle winna bedzie predkosc lub jej niedostosowanie do warunkow drogowych.

Link to comment
Share on other sites

Proponuję GW, żeby zamiast liczyć cudze grzech policzyła lepiej swoje

Urabus - ale o co sie wsciekasz? :roll: czy jakby ten tekst wyszedl w Dzienniku czy Rzeczpospolitej czy Superekspresie mialby inny wydzwiek?

Przeciez to jest dodatek samochodowy - traktujacy o kulturze jazdy i tyle :)

Link to comment
Share on other sites

Niewpuszczanie metodą "na suwak" kierowców włączających się do ruchu.

 

Potwierdzam.

 

Zbyt późne włączanie kierunkowskazu do skrętu w lewo.

 

To mnie doprowadza do szewskiej pasji. Dlatego jak mogę, unikam stawania na skrzyżowaniu na lewym pasie = droga dwupasmowa, na każdym pasie po jednym samochodzie czekającym na czerwonym -> staję zawsze za tym po prawej, choć pozornie ma szanse być wolniejszy. Ale nie do końca, szczególnie w kontekście tego:

 

Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny

 

A do tego:

 

Wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że uda się z niego zjechać - według mnie jeden z głównych powodów korków w miastach.

 

Zapraszam codziennie rano na ul. Grzybowską, skrzyżowanie z JP II. BANKOWO da się tam zaobserwować ten fenomen, praktycznie co zmianę świateł... I potem jeszcze taka blokująca gapa stoi na środkowym pasie i nawet nie widzi, że prawy, czy lewy pas są wolne i zjeżdżając udrożniłby choć trochę skrzyżowanie...

 

Dodałbym jeszcze:

 

Omijanie korków przez jazdę na wprost z pasa do skrętu, albo skręcania z pasa na wprost (i to zazwyczaj w lewo, co powoduje blokowanie teoretycznie "najszybszego" pasa).

 

Generalnie: jak to czytam, to mam taką minę :evil:

 

:twisted:

Link to comment
Share on other sites

Urabus - ale o co sie wsciekasz?

Osobiście wkurza mnie ta medialna (mniejsza o nazwę gazety) krytyka wszystkiego. Jestem szczerze przekonany, że wartość tego typu publikacji jest zerowa i służy tylko jako wypełniacz między-reklamowy. Każdy z nas (pomijam świętych) ma coś za koszulą albo coś go w duszy uwiera. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że taka zbiorowa "terapia" pogłębia tylko powszechną, jak delikatnie to ująłeś, niecierpliwość.

Link to comment
Share on other sites

urabus, akurat jesli chodzi o kulture jazdy i zachowania na drodze to nie trzeba gazet, zeby sobie powiedziec, ze dobrze nie jest... :roll:

Zaczynamy zlym systemem szkolenia i nauki pod "egzamin parkingowy" i pozniej mamy to co mamy na drodze. Poza tym artykul nazwal bym raczej diagnoza przyczyn zlej sytuacji na drogach niz krytyka.

Link to comment
Share on other sites

Proponuję GW, żeby zamiast liczyć cudze grzech policzyła lepiej swoje
naprawde pasujesz do elektoratu Macierewicza. szkoda tylko, ze takim temacie musisz dokladac te swoje kacze 3 grosze. idz na onet, pls.
To mnie doprowadza do szewskiej pasji

ale najbardziej to mnie chyba wnerwia, jak dojezdzam pierwszy do czerwonego, hamuje silnikiem, zostalo kilkanascie metrow, a tu masz ci jakas skoda albo fiacik laduje sie z rownoleglego pasa przed Ciebie, bo bylo odrobine miejsca, by sie wcisnac i teraz dumna skoda albo fiacik moga pierwsi ze swiatel wystartowac, bo tak na pewno bedzie szybciej u celu.

Link to comment
Share on other sites

Poza tym artykul nazwal bym raczej diagnoza przyczyn zlej sytuacji na drogach niz krytyka.

Tak diagnostów to u nas cała masa, mechaników tylko brak. Prawda jest taka, że dajemy się wpędzać w poczucie zagrożenia i winy, dzięki czemu dajemy się ubezwłasnowolnić w imię własnego bezpieczeństwa. Niedługo będziemy się bali samych siebie i ze strachu pozakładamy prewencyjnie kaftany bezpieczeństwa.

 

[ Dodano: Pon Mar 31, 2008 12:14 pm ]

naprawde pasujesz do elektoratu Macierewicza. szkoda tylko, ze takim temacie musisz dokladac te swoje kacze 3 grosze.

Sądzę, że pamiętasz, że nigdy nie należałem do rzeczonego elektoratu, rozumiem więc że jest to klasyczna wycieczka osobista, jak ta ze "świeżynek", smutne :cry:

Link to comment
Share on other sites

Tak diagnostów to u nas cała masa, mechaników tylko brak. Prawda jest taka, że dajemy się wpędzać w poczucie zagrożenia i winy, dzięki czemu dajemy się ubezwłasnowolnić w imię własnego bezpieczeństwa. Niedługo będziemy się bali samych siebie i ze strachu pozakładamy prewencyjnie kaftany bezpieczeństwa.

Mechanikami jestesmy my - tylko my. Tyle,ze wiele osob w zadufaniu o wlasnej doskonalosci i perfekcji nie zauwazamy jak wiele mozna poprawic na drogach. Ubezwlasnowolnic? Gdzie tu widzisz ubezwlasnowolnienie? Stwierdzenie faktu, ze nie potrafimy jezdzic "na suwak", czy tez nagminnie kochamy lewy pas? Przeciez to fakt. Tak wlasnie jest. Nie odnajduje tu ani straszenia, ani ubierania w kaftan... no chyba, ze ma sie psychoze, ze ktos nam odbiera wolnosc i kazde jezdzic zgodnie z przepisami (generalnie obowiazuja w calym cywilizownym swiecie) czy tez sugeruje, zeby nie wjezdzac na skrzyzowanie, jesli nie mozna z niego zjechac. Szczerze mowiac jak na razie piszesz o dreczeniu biednego spoleczenstwa i wytykaniu im nieumiejetnosci plynnej jazdy- a co proponujesz w zamian? Wolna amerykanke na drogach?

Link to comment
Share on other sites

Apropo niedostosowywania sie do kierunku w ktorym powinno sie opuscic skrzyzowanie z danego pasa.

 

W Polsce mi sie jeszcze nie zdarzylo, ale tutaj mialem taka sytuacje ze ja jechalem prosto ze srodkowego pasa na wprost. Pan na prawym pasie byl wsciekly (klaksonem mnie, dlugimi i reka przez szybe) ze mu zagrodzilem droge w lewo :/:/ W zyciu bym takiego batmana nie przewidzial.... :/

 

U nas jeszcze czesto sie zdarza ze ciezarowki na rondach (a one u nas spore - czasem nawet 5 pasmowe) albo:

 

1. Maksymalnym prawym pasem snuje sie dokola ronda, powodujac zlosc kierowcow zjezdzajacych z rond, nagle hamowania, stluczki oraz korki

 

2. Z maksymalnie wewnetrznego pasa nagle bez kierunku, bez niczego, przypominaja sobie ze musza zjechac z ronda.... No i kosza wszystkie auta po drodze.....

 

Wiec zaufajcie mi, u nas z rondami tak zle jeszcze nie ma :]

 

Ale zgadzam sie z citanem, Gdy wyprzedzany kierownik przyspiesza to po prostu dziala na mnie jak plachta na byka... Raz przez takiego mistrza swiata mialem naprawde baaardzo malo miejsca.... cale zycie mi przed oczami mi przelecialo.... Srednio zahamowac moglem bo z tylu byl jeszcze za mna wyprzedajzacy na trzeciego..... Tyle ze tamten sie zorientowal w czas co sie kroi i sie schowal spowrotem, a ja juz na to czasu nie mialem :/

Link to comment
Share on other sites

a co proponujesz w zamian? Wolna amerykanke na drogach?
Nie kreuję się na diagnostę, a co dopiero na diagnostę-mechanika. Uważam jednak, że cały system (łącznie z kodeksem drogowym) jest mocno przeregulowany. Co gorsza ciągły przyrost regulacji nie powoduje poprawy sytuacji, a jej pogorszenie. Dziennikarze GW nie wnieśli zresztą nic nowego do dyskusji, ot powtarzają stare frazesy. Wydźwięk artykułu sugeruje raczej, że należy zwiększyć represyjność systemu. Wszyscy mający inne zdanie nie powinni mieć prawa głosu, co niezbyt uprzejmie wyraził pod moim adresem Foreksz.

 

Są jednak tacy co widzą bezsens dalszej rozbudowy przepisów oraz aparatu represji i proponują zupełnie odmienne rozwiązania. Szokujące dla zniewolonego obywatela, ale genialne w swej prostocie dla wolnościowca:

http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35237,5025423.html

Link to comment
Share on other sites

Wydźwięk artykułu sugeruje raczej, że należy zwiększyć represyjność systemu

moj wydzwiek jest jakze odmienny.

i nie jest potrzebna znajomosc PrRD, ale zwyczajna wyobraznia i ludzka zyczliwosc wobec innych uzytkownikow drog, by uniknac tych bardzo uciazliwych zachowan.
Link to comment
Share on other sites

Ale zgadzam sie z citanem, Gdy wyprzedzany kierownik przyspiesza to po prostu dziala na mnie jak plachta na byka... Raz przez takiego mistrza swiata mialem naprawde baaardzo malo miejsca.... cale zycie mi przed oczami mi przelecialo.... Srednio zahamowac moglem bo z tylu byl jeszcze za mna wyprzedajzacy na trzeciego..... Tyle ze tamten sie zorientowal w czas co sie kroi i sie schowal spowrotem, a ja juz na to czasu nie mialem :/

 

Ja najczęściej odpuszczam, nawet jeżeli teoretycznie miałbym szanse dokończyć zamierzony manewr*. Ale faktycznie, też działa to na mnie jak płachta na byka.

 

* Jak moja Mamunia (nieForumowa) mówi tylko spokój na drodze, żadnego udowadniania... i tak się staram jeździć. :twisted:

Link to comment
Share on other sites

moj wydzwiek jest jakze odmienny

Ciesze się i byłbym uradowany, gdybyś zechciał trochę tej zwyczajnej ludzkiej życzliwości skierować w moją stronę. Nigdy nie byłem w stosunku do Ciebie nieuprzejmy, a to że mamy odmienne poglądy na pewne sprawy nie musi wszak być źródłem antypatii :grin:

Link to comment
Share on other sites

urabus, w zaden sposob nie mowie o tym, ze jestem za zwiekszaniem ilosci przepisow, znakow drogowych czy ograniczen - wrecz odwrotnie - tez uwazam, ze stopien nagromadzenia np. znakow drogowych na wielu odcinkach wola o pomste do nieba. Artykul moze i powtarza stare frazesy, ale zauwaza ze sa powtarzalne i nagminne bledy popelniane przez kierowcow, a nie przez zle sformulowanie kodeksu. Kopiujac tutaj ten artykul kierowalem sie wlasnie wytknieciem tych bledow, a nie szukaniem rozwiazan w postaci dodatkowych znakow, czy przepisow. Bo to o czym jest mowa mozna zmieniac przy obecnym stanie "uprzepisownia". A to, ze czesto poziom abstrakcji w przepisach i oznakowaniu siega absurdu - to juz zupelnie inna historia :)

Link to comment
Share on other sites

wiele osob w zadufaniu o wlasnej doskonalosci i perfekcji nie zauwazamy jak wiele mozna poprawic na drogach.
to po pierwsze, a po drugie:
ma sie psychoze, ze ktos nam odbiera wolnosc i kazde jezdzic zgodnie z przepisami (generalnie obowiazuja w calym cywilizownym swiecie)

Ale to jest zbyt proste, aby zrozumieć. Tak więc pałą w łeb i wtedy jest porządek !

Link to comment
Share on other sites

tylko takimi wpisami o GW na wzor maniakalnych publicystow Rzepy sam sie wystawiasz
Mogę się całkiem wystawić :wink: nie czytam: GW, Rzepy, [Naszego] Dziennika, Faktu itp... W każdej z gazet pewnie bywają ciekawe i może nawet mądre publikacje ale ogólnie jest to przetrawiona papka podawana dożylnie wraz z dochodową porcją reklam.

 

Wracając do tematu. Ja również nie lubię jak ktoś zajedzie mi drogę, przyśpiesza przy wyprzedzaniu itp. Nie lubię również jak ktoś jedzie za mną lub przede mną :mrgreen::mrgreen::mrgreen:

 

[ Dodano: Pon Mar 31, 2008 1:41 pm ]

w zaden sposob nie mowie o tym, ze jestem za zwiekszaniem ilosci przepisow

Pumex1 ja też tego nie twierdzę. Moja krytyka treści artykułu wynika z faktu, że wpisuje on się w nurt budowania psychozy zagrożenia w walce o jakieś abstrakcyjne bezpieczeństwo, które zwyczajnie nie istnieje. Nie neguję celności wytykania błędów tylko ich celowość. Wszyscy piszą o odpowiedzialności, ale w świecie ograniczonych swobód i ubezpieczeń od odpowiedzialności wszelakiej staje się ona w sposób naturalny towarem deficytowym i zasadniczo zbędnym. Więc wciąż poszukiwany jest kozioł ofiarny, którego można rzucić na pożarcie zalęknionej tłuszczy. Dziś kierowca pijak, jutro kierowca pirat a wszystko po to by l*d się nie buntował i nie protestował przeciwko dokręcaniu śrubki. Ta droga prowadzi do nikąd.

Link to comment
Share on other sites

Ja najczęściej odpuszczam, nawet jeżeli teoretycznie miałbym szanse dokończyć zamierzony manewr*. Ale faktycznie, też działa to na mnie jak płachta na byka.

 

* Jak moja Mamunia (nieForumowa) mówi tylko spokój na drodze, żadnego udowadniania... i tak się staram jeździć. :twisted:

 

Haha, ja też :P:D Ostatnio mi coraz lepiej nawet wychodzi... Widzisz ja na ogół też nie pcham się na siłę i czekam aż będę miał tyle miejsca żeby nikogo nie zestresować, ale wtedy 1. Popełniłem niewielki błąd w ocenie 2. Ten batman zaczął przyśpieszać 3. Nie miałem już jak wrócić przez szybkiego kierownika z tyłu.

 

Co do pierwszego (błąd w ocenie) to mimo wszystko bym się zmieścił na luzach (tyle że nieco mniejszych co założyłem). Mi się udało,

 

ALE PRZEZ TAKICH DURNI GINĄ LUDZIE!!!! A to że ktoś źle kierunkowskaz na rondzie wrzuci to owszem też mnie wkurza, ale nie jest to aż tak niebezpieczne...

 

Uważam że te grzechy powinny być sformułowane jeszcze raz... Z uwzględnieniem niebezpieczeństwa danej sytuacji...

 

[ Dodano: Pon Mar 31, 2008 1:51 pm ]

Odkąd mam turbo przestali to robić. :razz:
Albo tak Ci się tylko zdaje :wink:
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...