Jump to content

Zaczelo mi sie podpalac sprzeglo ile jeszcze pojezdze


greg2222
 Share

Recommended Posts

Pozmienialem chamulce i oponki poszalalem dzis i zaczelo mi smierdziec ze dwa razy sprzeglo wczesnmiej tylko jak ja kupilem w styczniu bardzo je podpalil muj brat ile jeszcze polatam na tym bo w niedziele powrot do anglii

Link to comment
Share on other sites

to ze ci zasmierdzialo 2 razy nie powie nic o tym ile jeszcze przejezdzisz :shock: ,

sprawdz czy lapie ci na tej samej wysokosci co poprzednio i czy sie nie slizga. jezeli sie nie slizga to 2 kkm spokojnie przejedziesz , oczywiscie jezeli nie bedziesz strzelal z niego przy kazdym starcie

Link to comment
Share on other sites

prof. Miodek miałby tu pełne ręce roboty :roll:

 

Przypaliłeś sprzęgło, to i zaśmierdziało. Mogło się nawet chwilowo ślizgać. Jak wystygnie wróci do normy.

Jeszcze kilka razy tak ruszysz i kupuj nowe :razz:

To czterołap, nie można strzelać tak samo ze sprzęgła jak w ośce.

Link to comment
Share on other sites

sprzeglo na gwarancji ?? no chyba ze w UK bo w PL to pierwsze slysze tak samo jak klocki czy inne materialy eksploatacyjne.

 

No właśnie - nie sądzę, by nawet w UK to na gwarancji robili... Amortyzatory jestem w stanie zrozumieć, bo one powinny mieć jakąś wytrzymałość i nie powinny się szybko rozpaść. Klocki - jeszcze na siłę też bym zrozumiał, bo trudno jest je zjarać przez np. 1000 km. Ale sprzęgło? Przecież przy nieumiejętnej jeździe można je spalić wyjeżdżając spod salonu, świeżo odebranym wozem i trudno, by producent za to odpowiadał :twisted:.

Link to comment
Share on other sites

No to ja. Żeby to zrobić, trzeba "umić". Żeby zjarać sprzęgło - wystarczy być gapą :twisted: .

 

 

Co Ty z tymi klockami?

 

 

Przecież to w jeden dzień na torze można załatwić...

Link to comment
Share on other sites

Co Ty z tymi klockami?

 

Co WY z tymi klockami? :twisted:

 

Kurde, mam ciężką nogę ale nie wyobrażam sobie zjechania klocków w jeden dzień. Jeśli po dwóch dniach Ringu, gdzie są ostre dohamowania z naprawdę dużych prędkości i z klocków dymi się, jak z parowozu, one wciąż żyją, to ja naprawdę nie wiem, co trzeba zrobić, by żyć przestały i to jednego dnia. I to nie mówię o swojej lamerskiej jeździe, a o jeździe kozaków, z którymi tam byłem :twisted:.

 

Ja nie mówię, że to jest niemożliwe (wystarczy, że między okrążeniami nie chłodzilibyśmy samochodu - ale jeśli ktoś pałuje i nie chłodzi, to jest dupa, nie szofer :twisted:). Mówię wyłącznie, że spowodowanie takiego efektu jest DUŻO trudniejsze, niż zjaranie sprzęgła, które mogę wykonać w pięć minut, ruszający się z miejsca tylko parę metrów :twisted:.

Link to comment
Share on other sites

Przemeq, oczywiscie klocek kockowi nie rowny !! ale swego czasu jak mialem civica, bylem biednym studentem, i chcialem zaoszczedzic i kupilem jakies wloskie badziewie, skonczylem klocki na jednym baku !! czyli ok 300-400km. fakt faktem ze dalem im ostro popalic, nie czekalem az sie uloza itp. tylko od razu ogien. Oczywiscie ma sie to nijak do klockow nawet standardowych w subaru, ale to G**** co kupilem przeklinalem strasznie, szczegolnie ze pod koniec, pedal wpadal jak w maslo !! i brakowalo doslownie 2 cm. zebym kolesiowi na swiatlach zrobil z combi bardzo krotkiego sedana. Od tamtej chwili nie oszczedzam na klockach !!! generalnie ciezko wyegzekwowac gwarancje na czesci eksploatacyjne typu: spzreglo, klocki, tarcze, itp. znajomy w toyocie mial taka sprawe ze po 6kkm heble prawie pzrestaly dzialac i nie uznali mu tego twierdzac ze byly zle eksploatowane ( samochod prosto z salonu, corolla 1.4 )

Link to comment
Share on other sites

W Mondeo strasznie przypaliłem sprzęgło podczas wspinania się na niemożliwą do wjechania górkę w skałkach rzędkowickich. Jakieś 10 minut męczyłem auto (i tak nie podjechałem). W końcu sprzęgło zaczęło się ślizgać, śmierdzieć, auto całkiem straciło ciąg, myślałem, że to koniec zabawy. Po paru minutach odpaliłem i bez kłopotów pojechałem dalej. Zrobiłem na tym sprzęgle kolejne 60 tkm, nigdy się już nie ślizgało, chociaż nogę mam ciężką. Jak widać reguły nie ma. Sprzęgło wytrzymało z w/w przygodami od fabryki do 190 tkm i pewnie następne 50-100 tkm przejeździ, ale już nie ze mną, bo przesiadłem się na Outback-a.

Link to comment
Share on other sites

Przemeq, oczywiscie klocek kockowi nie rowny !! ale swego czasu jak mialem civica, bylem biednym studentem, i chcialem zaoszczedzic i kupilem jakies wloskie badziewie, skonczylem klocki na jednym baku

 

I do tego właśnie zmierzam :cool:.

 

Dlatego nigdzie nie napisałem, że to niemożliwe; twierdzę natomiast, że dużo trudniejsze, niż spalenie sprzęgła. Obejrzyjcie sobie "Britain's Worst Driver" - zobaczycie, ile czasu potrzeba na spalenie sprzęgła :mrgreen:.

Link to comment
Share on other sites

A tak sie zapytam przy okazji.... :)

Sprzegło przypaliłem już kilkanaście razy. Zaraz po zakupie chciałem zamieszać kołami na asfalcie co mi się oczywiście nie udało. Uparcie próbowałem dalej ale poza smrodem w srodku nic z tego nie było. Wkońcu doszedłem do wniosku że sie nie da i juz. :) Kilka razy próbowałem ostro startować i przytrzymałem za długo na sprzegle...efekt j/w. Teraz strzelam z 6krpm..troche zasmierdzi ale jedzie. Nie wiem jak poprzedni właściciel użytkował auto...w ksiażce serwisowej znalazłem adnotacje o wymianie sprzegła na nowe (seryjne). I po tych wszystkich moich testach autko jezdzi bez najmniejszego problemu.

Nie slizga sie , nie szarpie wiec mysle że problemów w powrotnej drodze do domu być nie powinno przy "normalnej" jeździe.

 

I na koniec moje pytanie....przy spaleniu sprzegła trzeba wymieniac komplet czy wystarczy sama tarcze? Wiem że kpl. kosztuje niewiele więcej co sama tarcza luzem wiec sie nie opłaca ale pytam dlatego że robai gdzieś tarcze spiekowe (czy jakoś tak to sie nazywa) i gdyby taka upalona tarcze zrobić to bedzie to działać z zwykłym(typowym) dociskiem ? I jak sie jezdzi na spieku?

Link to comment
Share on other sites

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...