Jump to content

BRZ - homologacja kół USA / Toyota?


Lapsio
 Share

Recommended Posts

Posted (edited)

Witam

 

Zakupiłem niedawno BRZ Final Edition i zacząłem przyglądać się 18 calowym felgom. No i tutaj zaczyna się problem z OC/AC i homologacja. Z tego co się orientuję wersja tS nigdy nie była produkowana na rynek EU, a tylko tS miało 18 calowe felgi. Zatem technicznie BRZ nie ma na mój stan wiedzy homologacji europejskiej dla 18 calowych felg, a homologacja USA to tak nie do końca działa w Europie, w Europejskim samochodzie. No ale dobra, powiedzmy że bez 18 calowych felg przeżyję - trudno.

 

Jednak to nie koniec.

 

Wersja na rynek europejski oczywiście nie ma koła dojazdowego tylko zestaw naprawczy który jest o kant d*py potłuc i zdałem sobie z tego sprawę gdy ostatnio w drugim samochodzie rozsadziło mi pół opony na trasie. W tej sytuacji zestaw samonaprawczy ma zerową użyteczność. Dzięki pełnemu kołu zapasowemu w tamtym samochodzie dojechałem o własnych siłach do domu. Wybrałem się zatem na polowanie dojazdówki do BRZ, na wypadek podobnego zdarzenia gdyż BRZ to mój daily.

 

No i wygląda to źle. W Subaru usłyszałem że no generalnie oni to nie mają dojazdówek bo to tylko na rynek USA. Ale że w sumie Subaru to Toyota więc powinienem pójść do Toyoty. No ok. Poszedłem do Toyoty, w Toyocie po godzinie przekopywania się przez numery katalogowe Subaru które pracownicy Toyoty chyba pierwszy raz na oczy widzieli dowiedziałem się że ok, jest dojazdówka 16 calowa. Pytają się jaką mam wersję tej Toyoty, mówię że Nitro Blue ze złym znaczkiem. Usłyszałem zatem że no nie, ta dojazdówka nie pasuje bo mam Brembo i potrzebuję 17 calowej dojazdówki, której znowu na rynek Europejski nie ma. Pan z dojazdowe.pl ma takie koło: https://www.dojazdowe.pl/pl/p/Kolo-dojazdowe-12570-R17-Toyota-GT86-2012-obecnie/745 ale ja w sumie nie wiem czy to ma jakąkolwiek homologację na cokolwiek. Szczerze chyba już wolę OEM dojazdówkę z USA niż takie coś odlewane w szopie.

 

No i tutaj w zasadzie pojawia się pytanie - jak najlepiej byłoby podejść do tego tematu? Która opcja jest "najbezpieczniejsza" z punktu widzenia przyczepienia się ubezpieczyciela? Czy można stosować części od EU Toyoty w EU Subaru? Czy można używać części US Subaru/Toyoty? Czy brać takiego Chińczyka odlewanego w Raszynie? Czy po prostu pogodzić się z faktem że jak jade na dojazdówce to lepiej żeby nic mi się nie przydarzyło bo będę spłacał regres do końca życia? Nigdy nie myślałem że kupno koła dojazdowego może być tak skomplikowane :/

Edited by Lapsio
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)

Inb4 wiem że jest opcja pełnowymiarowego koła, ale mam gumową matę bo to daily i często wożę syf, a oczywiście gumowa mata z wytłoczeniem pod pełnowymiarowe koło jest tylko na rynek Australijski... Więc dojazdówka z USA, mata z Australii, a koło dojazdowe i osprzęt z Toyoty... 10/10. 100% zgodność z homologacją EU Subaru BRZ :upside-down-face_1f643-small:

Edited by Lapsio
Link to comment
Share on other sites

A nie możesz założyć tej dojazdówki na tył? Zawsze można dobre koło przełożyć z tyłu na przód. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
4 hours ago, przemekka said:

A nie możesz założyć tej dojazdówki na tył? Zawsze można dobre koło przełożyć z tyłu na przód. 

 

To jest dobra sugestia i nawet to rozwazam natomiast nie jestem pewien czy tylne brembo sie zmieszczą do 16 calowej dojazdówki (bycmoze nawet ta 17 calowa dojazdowka zakladala zalozenie jej na tyl) i nadal pozostaje kwestia czy homologowana dojazdówka Toyoty w BRZ jest nadal "homologowana"... Nie znam się kompletnie na przepisach określających jakie koła są "legalne".

Edited by Lapsio
Link to comment
Share on other sites

Hmmm

 

Wczytując się w instrukcję obsługi znalazłem info że ten samochód ma homologację na koło:

16 x 4T, T135/80D16 101M

 

Zatem chyba w sumie na tym etapie to już bez znaczenia czy dojazdówka jest od Toyoty czy od Subaru nie? Tak długo jak rozmiar się zgadza i koło posiada jakąś tam homologację europejską (no a musi skoro może być w Toyocie) to powinno być ok nie?

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
30 minut temu, Lapsio napisał:

 homologacja



Ale dlaczego to jest takie ważne?

Just sayin' :
images?q=tbn:ANd9GcQpp8PjOGsu80KwcXC30Ir

A my tu mówimy o dojazdówce.  Nie zrozum mnie zle- rozumiem że chcesz miec wszystko tip top ,ale nie rozumiem czemu to takie ważne w przypadku koła którego sie używa góra pare razy w trakcie zyowotu auta:upside-down-face_1f643-small:

I jaka jest korelacja z oc?

Edited by Matiz
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, przemekka napisał:

Kurcze, a ja mam założone koła z innym ET. :ph34r:

Ja to na twoim miejscu zgłosiłbym sie dowbrowolnie na policję..może przy wymierzaniu kary wezmą to pod uwagę :biglol:

  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
19 hours ago, Matiz said:



Ale dlaczego to jest takie ważne?

Just sayin' :
images?q=tbn:ANd9GcQpp8PjOGsu80KwcXC30Ir

A my tu mówimy o dojazdówce.  Nie zrozum mnie zle- rozumiem że chcesz miec wszystko tip top ,ale nie rozumiem czemu to takie ważne w przypadku koła którego sie używa góra pare razy w trakcie zyowotu auta:upside-down-face_1f643-small:

I jaka jest korelacja z oc?

 

Spotkalem sie z opisem przypadkow gdy ubezpieczyciel odmawial wyplaty odszkodowania w przypadku zastosowania felg/opon o niehomologowanym rozmiarze. Zaliczylem niedawno w tym BRZ szkodę, dosc powazna (60k naprawa). Rzeczoznawca ogladal samochod milion razy, przepychanki z ubezpieczycielem trwaly ponad miesiac. Chyba bardzo zabolal go moj manewr w samochodzie ktory 2 tygodnie wczesniej wyjechal z salonu. Moje ryzyko we wszystkich tabelkach pewnie wlasnie poszybowalo do stratosfery, gdy poprosilem o symulacje wyceny AC za rok to nakrylem sie kopytami (27k skladka, a musze kupic bo pozyczkodawca wymaga) bo to moj pierwszy samochod ubezpieczony na mnie, mam 25 lat, prawko 3 lata, samochod mialem 2 tygodnie do czasu pierwszej szkody na 1/3 wartosci samochodu w salonie. Podejrzewam ze ubezpieczyciel wywiesil juz w firmie kartki "Tego Pana nie obslugujemy" :P Moje poprzednie nastawienie "przeciez nic zlego sie nie stanie" nagle obrocilo sie w "co gdy juz cos nieuniknionego sie stanie". Takie to cwiczenia praktyczne z wyobrazni na drodze zafundowalo mi BRZ...

 

Podczas gdy Subaru nadal stoi w warsztacie, udalo mi sie zaliczyc eksplozje opony w moim starym samochodzie, ktorego jeszcze nawet nie zdazylem sprzedac. Przy jednej szkodzie srednio na 4 tygodnie obawa o wyplate OC/AC wydaje sie byc uzasadniona :biglol: Oczywiscie jest to raczej tylko seria niefortunnych zdarzen bo wczesniej jezdzilem tym samochodem 3 lata bez zadnych przygod, ale taki lancuch wydarzen daje do myslenia i zmienia sposob w jaki czlowiek podchodzi do takich rzeczy. YOLO nagle przestaje byc finansowo akceptowalna strategia. Tym bardziej ze zakupem Subaru splukalem sie do zera i jakiekolwiek nieprzewidziane wydatki tej skali nie wchodza w gre dopoki sie troche nie odbije finansowo. Spowodowanie wypadku jadac na dojazdowce brzmi malo prawdopodnie... Ale z drugiej strony dwa wypadki w miesiac tez brzmia malo prawdopodobnie, a jednak...

 

Niechcialbym skonczyc z sytacja gdzie wyrzne w latarnie albo inny samochod na dojazdowce i ubezpieczyciel mi wystosuje regres na 150k do zwrotu bo wypadek "spowodowany" dojazdowka niehomologowana do tego samochodu...

Edited by Lapsio
  • Confused 1
Link to comment
Share on other sites

Rozumiem.  No nie wiem co Ci poradzić, jedynie dojazdówka do Golfa IV mi przychodzi na myśl, ale otwór centrujący jest minimalnie zbyt duży no i nie wiadomo czy sie nie oprze na tych Twoich Brembo. Takie koło dostaniesz za 40zł, na pewno taniej niż import gratów z AUS

Link to comment
Share on other sites

W dniu 28.05.2021 o 16:29, Lapsio napisał:

Zaliczylem niedawno w tym BRZ szkodę, dosc powazna (60k naprawa).

A może podzielisz się z nami tym co się konkretnie stało? Ot ku przestrodze innym?

Link to comment
Share on other sites

Posted (edited)
11 hours ago, FastLane said:

A może podzielisz się z nami tym co się konkretnie stało? Ot ku przestrodze innym?

Polacy nie przyznaja sie do bledow.

 

jk

 

Podzielę się dokładniej ze zdjęciami i "pochwalę" gdy ASO upora się z naprawą żeby móc pokazać "przed i po" i (mam nadzieję) zarekomendować serwis ;) Niestety nadal czekamy na części bo samochód na tyle egzotyczny że nie wszystko jest dostępne w magazynach EU w oryginale. Do naprawy przod, maska, przedni blotnik, belka, prostowanie koncowek przedluznic z przodu na ramie bo mocowania belki sie troche skosily (same podluznice afaik proste, przeszedl geometrie), tylna belka, tylna sciana, tylna cwiartka, troche bebechow przebitych przednią lampą - chlodnica, skraplacz, skrzynka bezpiecznikow, przednia i tylna lampa, felga i jeszcze 2 strony A4 części i milion roboczogodzin naprawy... Poobijal sie solidnie.

 

Jak do tego doszło? Ugodzony opiniami wszystkich dookoła jaki to wolny i beznadziejny samochod na kolach od roweru, ktory do niczego sie nie nadaje kupilem, ze mnie nawet Superb w kombi ojezdza (bo przeciez w TAKIEJ CENIE moglem miec kolejne Audi S3 jeszcze najlepiej w automacie jak miliard innych wszechobecnych hot hatchy na ulicy i to z pewnoscia bylby DUŻO LEPSZY wybor) postanowilem te wszystkie komentarze olać i mieć to gdzieś. Jak na mlodego gniewnego przystalo zacietrzewilem sie i zdecydowalem sie przynajmniej skorzystać z tego co ten samochod umie robic nadzwyczaj dobrze - jezdzic bokiem. Niczym stereotypowy sebix w bawarze przystapilem niezwlocznie do cwiczen (oczywiscie na drogach publicznych bo jakze by inaczej). Pewność siebie podbudowały zapewnienia ekspertów z YouTuba i TikToka że przecież BRZ to dziecko z podstawowki potrafi driftować i trzeba być kompletną kalapetą żeby nim wyrżnąć. No i nawet juz niezle mi to szlo. Po wyladowaniu kilka razy w krzakach zaczalem nabierac nieco wprawy w wyprowadzaniu z poslizgu. Tamtego pamietnego dnia wyrobilem wyjatkowo duzo kilometrow i 99 razy wyszlo, za setnym razem nie zerwal wtedy kiedy spodziewałem się ze zerwie bo zabraklo momentu na dwojce i zerwał zdecydowanie za późno. W efekcie przy okolo 70 na godzine zaczalem niespodziewanie zmierzac ruchem poprzecznym ku barierce. Zanim do niej dotarłem sunąłem nadal pewnie około 40. Od uderzenia pod bardzo duzym kątem obrocilo mnie i poprzytulalem barierke ze wszystkich mozliwych stron. Samego uderzenia w zasadzie nie poczulem, poduszki nie strzelily lecz ku memu ogromnemu zaskoczeniu samochod nie odbil sie od sciany jak w Need For Speed, a zachowal sie bardziej jak puszka Coli. Jako ze zdarzenie mialo miejsce w samym srodku nocy na mokrym (uznalem ze to dobry plan na minimalizacje potencjalnych szkod bo zrywa przy nizszych predkosciach i o tej porze nie ma komu zrobić kuku) to slizgalem sie dosc powoli i uszkodzenia z tego co się dowiedziałem są na szczęście niemal wylacznie blacharskie.

 

Z drugiej strony cieszę się że tak to się skończyło bo przez te 3 lata mojej kariery rajdowca na drogach publicznych miewałem takie sytuacje że mogło mnie wystrzelić do stratosfery przy 220 i nie byłoby co ze mnie zbierać... Do tej pory nie ogarniam jak to się wydarzyło że przy moim absolutnie nieodpowiedzialnym i karkołomnym stylu jazdy zaliczylem dzwona przy tak kosmicznie niskiej predkości i w dodatku nawet nie ma całki. Czuję się jakbym skręcił kostkę schodząc ze schodów w domu :biglol:. Jednak bardzo szanuję ten samochód za to że dał mi tylko takiego pstryczka w nos a nie kompletny nokaut. Mam nadzieję że jeszcze wiele mnie nauczy - w końcu z takim przeznaczeniem go kupowałem - chciałem się nauczyć jeździć "prawdziwym" samochodem, a nie takim który jedzie za ciebie. Na wstępie zaliczyłem twarde lądowanie, ale ważne żeby się nie poddawać tylko wyciągać wnioski i uczyć się.

 

Jeszcze nie sformuowałem wszystkich wniosków. Nadal analizuję to co się wydarzyło i co zrobiłem źle, a co bardzo źle. Lista wniosków ciągle rośnie. Oprócz oczywistych typu że chodzenie bokiem na dwojce po Warszawie to slaby plan, raczej poszukam ogólnie innego samochodu "ćwiczebnego" do ślizgania się bokami (tym razem raczej na placu albo torze). Takiego którego nie będzie mi żal skasować. BRZ raczej zostawię sobie na track day / autocross. Chyba jest to jednak troche za drogi samochod zeby sie nim rozbijać bokiem. Pewnie poszukam jakiegoś gruz-importu Nissana za <40k...

 

Od razu mi sie przypomnialy slowa Alex'a z Fitment Industries - "if you plan to drift your daily driver - DON'T". Pierwsze co pomyslalem to "e tam, pi***dolisz pan, nic zlego sie nie stanie". A jednak... :facepalm:

Edited by Lapsio
Link to comment
Share on other sites

9 godzin temu, Lapsio napisał:

(bo przeciez w TAKIEJ CENIE moglem miec kolejne Audi S3 jeszcze najlepiej w automacie jak miliard innych wszechobecnych hot hatchy na ulicy i to z pewnoscia bylby DUŻO LEPSZY wybor)

To chyba każdy właściciel Toyobaru słyszał... Dla wielu ludzi atakowanie zakrętów to totalna abstrakcja. Środek ciężkości, waga w ogóle nie istnieją.

 

Łatwo powiedzieć - chcesz driftować to idź na tor, trudniej zrealizować, zależnie od tego gdzie się mieszka. Z resztą mnie czasem kusi np. wracając z pracy chociaż chwilę się pocieszyć ;)

 

Sporo z Twoich doświadczeń brzmi znajomo z tym że ja jeszcze w nic nie wyrżnąłem, chociaż czasami było blisko. Częstym błędem u mnie było tak jak piszesz, zbyt delikatne wprowadzenie w poślizg które nie wypalało. Raz niedługo po zakupie byłem naprawdę blisko dzwona bo zapomniałem wyłączyć kontrolę trakcji i mnie wyprostowało elegancko w stronę lampy ulicznej. Dzięki że opowiedziałeś.

 

 

Link to comment
Share on other sites

1 hour ago, FastLane said:

Łatwo powiedzieć - chcesz driftować to idź na tor, trudniej zrealizować, zależnie od tego gdzie się mieszka

No jakiś czas temu szukałem placów pod trening w okolicy wawy, podobno był jakiś pare kilometrów od mojej pracy w Jankach albo Mysiadle juz nie pamietam, ale na tyle blisko że poważnie sie zainteresowałem bo moglbym po pracy zawijać tam - niestety covid ich wykonczyl i sie zwineli :(

Link to comment
Share on other sites

11 godzin temu, Lapsio napisał:

Polacy nie przyznaja sie do bledow.

 

jk

 

Podzielę się dokładniej ze zdjęciami i "pochwalę" gdy ASO upora się z naprawą żeby móc pokazać "przed i po" i (mam nadzieję) zarekomendować serwis ;) Niestety nadal czekamy na części bo samochód na tyle egzotyczny że nie wszystko jest dostępne w magazynach EU w oryginale. Do naprawy przod, maska, przedni blotnik, belka, prostowanie koncowek przedluznic z przodu na ramie bo mocowania belki sie troche skosily (same podluznice afaik proste, przeszedl geometrie), tylna belka, tylna sciana, tylna cwiartka, troche bebechow przebitych przednią lampą - chlodnica, skraplacz, skrzynka bezpiecznikow, przednia i tylna lampa, felga i jeszcze 2 strony A4 części i milion roboczogodzin naprawy... Poobijal sie solidnie.

 

Jak do tego doszło? Ugodzony opiniami wszystkich dookoła jaki to wolny i beznadziejny samochod na kolach od roweru, ktory do niczego sie nie nadaje kupilem, ze mnie nawet Superb w kombi ojezdza (bo przeciez w TAKIEJ CENIE moglem miec kolejne Audi S3 jeszcze najlepiej w automacie jak miliard innych wszechobecnych hot hatchy na ulicy i to z pewnoscia bylby DUŻO LEPSZY wybor) postanowilem te wszystkie komentarze olać i mieć to gdzieś. Jak na mlodego gniewnego przystalo zacietrzewilem sie i zdecydowalem sie przynajmniej skorzystać z tego co ten samochod umie robic nadzwyczaj dobrze - jezdzic bokiem. Niczym stereotypowy sebix w bawarze przystapilem niezwlocznie do cwiczen (oczywiscie na drogach publicznych bo jakze by inaczej). Pewność siebie podbudowały zapewnienia ekspertów z YouTuba i TikToka że przecież BRZ to dziecko z podstawowki potrafi driftować i trzeba być kompletną kalapetą żeby nim wyrżnąć. No i nawet juz niezle mi to szlo. Po wyladowaniu kilka razy w krzakach zaczalem nabierac nieco wprawy w wyprowadzaniu z poslizgu. Tamtego pamietnego dnia wyrobilem wyjatkowo duzo kilometrow i 99 razy wyszlo, za setnym razem nie zerwal wtedy kiedy spodziewałem się ze zerwie bo zabraklo momentu na dwojce i zerwał zdecydowanie za późno. W efekcie przy okolo 70 na godzine zaczalem niespodziewanie zmierzac ruchem poprzecznym ku barierce. Zanim do niej dotarłem sunąłem nadal pewnie około 40. Od uderzenia pod bardzo duzym kątem obrocilo mnie i poprzytulalem barierke ze wszystkich mozliwych stron. Samego uderzenia w zasadzie nie poczulem, poduszki nie strzelily lecz ku memu ogromnemu zaskoczeniu samochod nie odbil sie od sciany jak w Need For Speed, a zachowal sie bardziej jak puszka Coli. Jako ze zdarzenie mialo miejsce w samym srodku nocy na mokrym (uznalem ze to dobry plan na minimalizacje potencjalnych szkod bo zrywa przy nizszych predkosciach i o tej porze nie ma komu zrobić kuku) to slizgalem sie dosc powoli i uszkodzenia z tego co się dowiedziałem są na szczęście niemal wylacznie blacharskie.

 

Z drugiej strony cieszę się że tak to się skończyło bo przez te 3 lata mojej kariery rajdowca na drogach publicznych miewałem takie sytuacje że mogło mnie wystrzelić do stratosfery przy 220 i nie byłoby co ze mnie zbierać... Do tej pory nie ogarniam jak to się wydarzyło że przy moim absolutnie nieodpowiedzialnym i karkołomnym stylu jazdy zaliczylem dzwona przy tak kosmicznie niskiej predkości i w dodatku nawet nie ma całki. Czuję się jakbym skręcił kostkę schodząc ze schodów w domu :biglol:. Jednak bardzo szanuję ten samochód za to że dał mi tylko takiego pstryczka w nos a nie kompletny nokaut. Mam nadzieję że jeszcze wiele mnie nauczy - w końcu z takim przeznaczeniem go kupowałem - chciałem się nauczyć jeździć "prawdziwym" samochodem, a nie takim który jedzie za ciebie. Na wstępie zaliczyłem twarde lądowanie, ale ważne żeby się nie poddawać tylko wyciągać wnioski i uczyć się.

 

Jeszcze nie sformuowałem wszystkich wniosków. Nadal analizuję to co się wydarzyło i co zrobiłem źle, a co bardzo źle. Lista wniosków ciągle rośnie. Oprócz oczywistych typu że chodzenie bokiem na dwojce po Warszawie to slaby plan, raczej poszukam ogólnie innego samochodu "ćwiczebnego" do ślizgania się bokami (tym razem raczej na placu albo torze). Takiego którego nie będzie mi żal skasować. BRZ raczej zostawię sobie na track day / autocross. Chyba jest to jednak troche za drogi samochod zeby sie nim rozbijać bokiem. Pewnie poszukam jakiegoś gruz-importu Nissana za <40k...

 

Od razu mi sie przypomnialy slowa Alex'a z Fitment Industries - "if you plan to drift your daily driver - DON'T". Pierwsze co pomyslalem to "e tam, pi***dolisz pan, nic zlego sie nie stanie". A jednak... :facepalm:

Powiem, że zrobiłeś pierwszy duży krok przyznając sie do błędu a drugi, że chcesz się z niego czegoś nauczyć. Zresztą niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie robił takich głupot.

Moim pierwszym samochodem był RWD, zresztą prawo jazdy robiłem na RWD - na dużym Fiacie :OO:. Mając Poloneza za wiele nie podriftujesz...na suchym, ale zimą mając dobre zimówki juz można coś poszaleć. Pamiętam, że jako młody kierowca potrafiłem budzić się w nocy, o 3 albo 4 i wypuszczać się na różne opuszczone, zaśnieżone place. Startowałem trochę w KJS-ach (tam też trochę poobijałem samochód - po jednym takim odbiciu się od barierki mój pilot zamilkł a ja po zakończeniu próby dowiedziałem się, że gdybym w jednym miejscu nie pomylił strony od której miałem objechać beczkę to byłby bardzo dobry czas). W tamtych czasach ścigałem się między innymi z Pawłem Trelą, kiedy jeździł Mazdą 323 GT z wielkim turbo.

Uważaj na siebie i jeśli tylko cię na to stac to zbuduj sobie auto do startów właśnie w takich KJS-ach i ucz się.

Powodzenia!

 

 

 

poldolot in action.jpg

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Ja również dziękuję za opisanie. Pocieszę Cię, że osoby, które mówią, że Toyobaru sobie nie zrobisz krzywdy to raczej pozerzy niż doświadczeni kierowcy. Ja kiedyś mało nie wylądowałem na ekranie jak przy deszczowej pogodzie przymierzyłem się do jakiejś beemki. Wiedziałem, żeby nie ruszać ostro, ale nie sądziłem, że na trójce będzie mnie stawiać bokiem przy dodaniu gazu :-) To auto jest trochę jak motocykl - daje kierowcy nauczki.

 

A wracając do oryginalnego wątku: chyba na Twoim miejscu brałbym dojazdówkę bez oglądania się na homologację. Musiałbyś mieć wyjątkowego pecha, żeby zaliczyć dzwona akurat na niehomologowanej dojazdówce i akurat ubezpieczyciel by to wykrył i przyczepił się.

 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...