Jump to content

Subaru Legacy III 2.0 125 koni benzyna + gaz - problemy z odpalaniem w zimie (chyba pozytywny finał)


Szymon Koronkiewicz
 Share

Recommended Posts

Hej kochani,

 

Pytanie mam. Wydaje mi się, że problem rozwiązałem, ale troszkę jestem zdumiony i chciałbym  podpytać tych co bardziej obeznanych z tematem. Niektórzy z was całą historię pamiętają, ale opiszę to w skrócie.

Subaru Legacy 2001 rocznik, silnik BH5 2.0 o mocy 125 koni zagazowany. Samochód nabyty w stanie agonalnym w 2019 roku niemal za darmo. Uznałem, że jeśli w dobrym stanie kosztuje z grubsza 15 tys. to jak włożę tyle w części będę w lepszej sytuacji niż nabywca używanego w dobrym stanie (bo będę jeździł na nowych częściach). Tak też się stało. Napraw było baaaaardzo dużo :). Zawieszenie w całości poza tyłem, który jeszcze czeka, układ wydechowy, łożyska kół, hamulce przód i tył w całości, drobiazgi elektryczne itd.

W pewnym momencie pojawiły się problemy ze stabilnością pracy silnika - zawyżanie obrotów itd. Problemy w całości rozwiązałem poprzez:
- wymiana cewki
- wymiana kabli do świec
- wymiana świec
- wyczyszczenie przepustnicy i założenie nowej uszczelki
- regulacja luzów zaworowych
- wyczyszczenie czujników wszelakich
- aktualizacja sterownika gazowego
- wymiana jednego z zaworów gazowych
- wymiana uszczelek pod pokrywami zaworów
- wymiana reduktora gazowego
- regulacja instalacji gazowej z wymianą filtrów

- wymiana akumulatora

- wymiana pompy paliwa
- czyszczenie zaworów takim środkiem dodawanym do paliwa

Sumą tych wszystkich rzeczy było odpalanie na dotyk, równiutka praca, brak zawyżania obrotów, brak telepania budą  - słowem poprawna praca silnika i podzespołów.

Problemy zaczęły się, gdy temperatura zaczęła spadać poniżej zera, czy też do okolic zera. Alternator sprawny (był w regeneracji przed zakupem samochodu). Rozrusznik w pełni sprawny. Akumulator w pełni sprawny. Po przekręceniu kluczyka wszystko ok, przekręcanie do zapłonu kręciło rozrusznikiem i silnikiem tego jestem pewien. Iskra na świecach była sprawdzałem to. Paliwo było podawane, bo z wydechu momentalnie zaczynało capić niespaloną wachą.

I teraz sytuacja była totalną REGUŁĄ, a to ważne dla oceny sytuacji. Kręcisz raz, drugi, trzeci nie odpala. Czasem łapał za 8 czasem za 20 , ale JAK JUŻ ZAŁAPAŁ czyli odpalił mogłem go NATYCHMIAST zgasić i od tego momentu odpalał na dotyk. PRZEZ CAŁY DZIEŃ żadnego nawet mikro problemu tak z mocą, jak i samym odpalaniem. Samochód trzeba było zostawić na mrozie na minimum 8 h by cały układ totalnie ostygł, by problem wrócił.

CO CIEKAWE! Za każdym razem, gdy ta sytuacja się pojawiała próbując odpalić na pych odpalał MOMENTALNIE.

Diagnoz miałem tyle ilu mechaników. Byłem o krok od wymiany stacyjki, bo gość twierdził, że to 100% to a mi się wierzyć nie chciało. Jak temperatura podnosiła się powyżej 4-5 stopni problem znikał. Ktoś mówił, że może to komputer. Wilgoć osiada na złączach i osłabia przepływ prądu i trzeba przelutować. Ktoś mówił, że może to być czujnik położenia wału. I to łyknąłem, bo w istocie są awarie elektryczne, która objawiają się tylko w niskich temperaturach. Wymieniłem czujnik położenia wału, ale... owszem silnik stał się wyraźnie bardziej posłuszny oraz przestał pojawiać się check (który no ta bene w komputerze nie pokazywał treści błędu), ale problem opisany wyżej pozostał.

Zima się skończyła problem zniknął. Aktualnej zimy wrócił ponownie i już mnie trafiał szlag. Dwa dni temu chciałem kontrolnie sprawdzić połączenie kabli z cewką i przez przypadek urwałem jeden z nich. Dwoma palcami. Kabel ma taką końcówkę, którą nakłada się na bolec wychodzący z cewki. Urwany został jakby w środku tej końcówki, tzn. wyszedł z niej jak przecięty nożem. Siłą rzeczy silnik zaczął pracować na 3 tłoki. Co jednak dziwne niczego to nie zmieniło. Następnego dnia rano odpalił TAK SAMO za 10 - 15 razem. Moc mniejsza, ale poza tym żadnej różnicy. Pojechałem po nowe kable i wymieniłem wku***y na siebie, że równie dobrze mógłbym spalić pieniądze w piecu.

To co zauważyłem to bardzo duża ilość nalotu na stykach przy cewce (zielonakewego, czyli utleniona miedź), ale tylko na 3 stykach. Czwarty czyściutki. Wyczyściłem drobnoziarnistym papierem ściernym aż do świecenia miedzi.

I wiecie co? Wczoraj wieczorem koło 23 po 7,5h stania odpalił na dotyk. Dzisiaj rano o 7:40 po kolejnych 9h stania przy temperaturze -4 stopni odpalił na dotyk. Za pierwszym razem.

----------------------------

Dwie próby to za mało by powiedzieć, że problemu nie ma, więc może jeszcze z tym wrócę, ale silnik z osłuchu znacznie lepiej zachowuje się podczas odpalania. Trochę tak jakby zyskał werwy i startował po prostu chętniej. 

----------------------------

I tu pojawiają się moje pytania. Jak człowiek daną cześć wymienia to uznaje, że jest ok i szuka problemu gdzie indziej. Czy z waszego doświadczenia wynika, że istnieje możliwość nadziania się na g***e kable, które nie przekazują do świec od nowości właściwego napięcia? Dają iskrę, ale na tyle słabo, że zimą, gdy warunki są trudne samochód nie odpala?

Z czego wynika utlenianie się miedzi na 3 stykach?

Czy ta utleniona miedź również może osłabiać napięcie dla świec?

I jeszcze jedno. Porównując stare kable do nowych. Stare (choć kupione w 2019 roku) były strasznie wiotkie, lały się przez ręce jak rozmemłane ubranie, a nowe były jakby sztywniejsze. Z waszego doświadczenia ile czasu powinny wytrzymywać takie kable? 

Pod klapą silnika jest nabita gruba warstwa jakby wełny mineralnej. Zastanawiam się czy to działanie producenta tego samochodu, czy też ktoś to "dorobił" po to by silnik szybciej się rozgrzewał i szybciej przeskakiwał na gaz? Pytam, bo jeśli to ktoś dorobił to kablom i cewce może być przez to za ciepło i stąd szybsze zużycie tychże kabli?

Zdumiony jestem totalnie, bo albo kupiłem do d. kable albo faktycznie zuzyły się w pół roku (kupione w wakacje 2019 już pierwszej zimy w grudniu 2019 był problem z odpalaniem).

Wybaczcie ścianę tekstu. Walczę z tematem od dwóch lat i jeśli faktycznie go rozwiązałem może komuś się ta historia przyda.

Link to comment
Share on other sites

Cześć. Sprawdzałeś temp. powietrza w dolocie (o ile jest tam taki czujnik). Ostatnio przerabiałem taki problem w samochodzie brata (nie Subaru) i winny był czujnik temperatury powietrza zasysanego, który przy temperaturze-10 na zewnątrz pokazywał 92 stopnie na plusie... Błędu żadnego nie było. Po odłączeniu czujnika samochód odpalił od razu i wtedy dopiero wyrzucił błąd. Wymiana czujnika rozwiązała problem z odpalaniem przy niskich temperaturach.

Edited by Artman84
Link to comment
Share on other sites

@Artman84

Nooo powiem Ci, że mnie zaciekawiłeś. Ten czujnik czyściłem w w 2019 roku przy okazji czyszczenia przepustnicy, ale z racji braku typowych objawów dla jego awarii nie sądziłem, że może to być problemem. 

Rano wsiadłem nie odpalił. Odłączyłem czujnik. Nie odpalił za pierwszym, ale trzecim razem (dopiero gdy lekko docisnąłem pedał gazu). Niedługo potem zgasł (dopiero po zdjęciu nogi z gazu), bo zbyt szybko spadły mu obroty, co jest w pełni zrozumiałe, ale potem jak czujnik podłączyłem ponownie odpalał już na dotyk. Może to być zbieg okoliczności taki jak z kablami, ale czujnik kosztuje grosze, więc zamawiam :). Jeśli zadziała stawiam piwo :)

Link to comment
Share on other sites

@Szymon Koronkiewicz jeżeli masz możliwość to sprawdź odczyty tego czujnika, może jest dobry i szkoda go w ciemno wymieniać... Nie jestem w żaden sposób związany z branżą motoryzacyjna, po za hobbystycznym grzebaniem przy autach, więc mogę ci jedynie doradzić sprawdzenie dostępności zamienników w jakimś sklepie z częściami. 

Link to comment
Share on other sites

Ja miałem problem z tym czujnikiem w fiacie Granade Punto. Po podłączeniu komputera wskazywał temp powietrza w wysokości 92 stopni. Po wymontowaniu czujnik był cały zasyfiony, czyszczenie niestety nic nie pomogło, dopiero wymiana usunęła problemy z odpalaniem przy niskich temperaturach. Oryginał z Boscha kosztował 200zl, zamiennik 70zl.

Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, Szymon Koronkiewicz napisał:

(dopiero gdy lekko docisnąłem pedał gazu). Niedługo potem zgasł (dopiero po zdjęciu nogi z gazu)

 

Coś czuję że masz problem z silniczkiem krokowym. Miałem ten sam problem, samochód odpalał dopiero po dodaniu gazu i gasł po puszczeniu pedału. Oczywiście czasami odpalał normalnie, nie było reguły kiedy silniczek się zaciął. Może u ciebie zacina się gdy temp. są niskie i jak próbujesz odpalić i dostanie któryśtam impuls z rzędu to się odblokowuję. 

Następnym razem gdy nie będziesz mógł odpalić spróbuj dodać gazu. Jeżeli zaskoczy to obstawiam silniczek krokowy. Jak chcesz to wyślę Ci sprawny w cenie przesyłki żebyś mógł podmienić i sprawdzić. 

 

PS. MAP sensor też Ci mogę wysłać sprawny Boscha (ale będziesz musiał oddać albo kupić jak się okaże że to jest przyczyna problemu :))

Edited by Narrator
Link to comment
Share on other sites

Problem o którym pisze @Narrator to też dobry trop. Przerabiałem podobny temat tylko w jeszcze w innej marce. Samochód odpalał dopiero przy "pompowaniu" pedałem gazu, a po odpuszczeniu gasł... Tam akurat pomogło czyszczenie przepustnicy, wymiana uszczelek i adaptacja przepustnicy z laptopa... Tylko problem występował niezależnie od temperatury otoczenia.... W każdym razie jeżeli uda Ci się uporać z problemem, to napisz co było przyczyną. 

Link to comment
Share on other sites

@Narrator

Z dodawaniem gazu już dziesiątki razy próbowałem nic to nie dawało - bo też obstawiałem problemy generalnie z pracą na biegu jałowym. Nie jest to ten temat. Silniczek był przeze mnie bardzo dokładnie czyszczony wraz z kanałem dolotowym powietrza (tym którym powietrze dostaje sie do silnika na jałowym biegu). Wówczas zniknął problem z falowaniem obrotów - nagaru było tam mnóstwo. Natomiast delikatne dodawanie gazu absolutnie nic w tej materii nie zmienia.

Map sensor z chęcią bym sprawdził, daj dane do przelewu na privie i info ile przesyłka. Jeśli to to to z chęcią zakupię :) 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 21.01.2021 o 08:15, Szymon Koronkiewicz napisał:

Jak człowiek daną cześć wymienia to uznaje, że jest ok i szuka problemu gdzie indziej.

 

Kiedyś z Zafirą miałem podobnie....

Wracając z gór na A4 silnik zaczął pracować na 3 cylindry - po powrocie odstawiłem do warsztatu i diagnoza: cewka (moduł zapłonowy) do wymiany.

Wymienili na jakąś lepszą (ponoć), pod tytułem Bremi.

Przez jakiś czas było OK, ale potem pojawił się gorszy problem - auto czasem gasło po ruszeniu ze świateł (zazwyczaj udawało się np. skręcić na skrzyżowaniu w prawo i po kolejnych 20m silnik gasł zupełnie); mega irytujące :evil:

Oczywiście cewki nie podejrzewałem, bo przecież była niedawno wymieniona.

Próbowałem chyba wszystkiego, łącznie z wyjęciem ECU i zawiezieniem do jakiegoś magika, który go otwarł i dokładnie sprawdził (w Zafirach ECU było mocowane do bloku silnika i niestety czasem wibracje i wysoka temperatura powodowały pękanie ścieżek/lutów..) - ECU było OK, inne pomysły się skończyły..

W końcu wróciłem do warsztatu i poprosiłem o podmianę cewki na jakąś inną - włożyli testowo nową Valeo i problem z głowy :D

Valeo już im nie oddałem (chyba nawet była tańsza), a tą Bremi mieli sobie wsadzić w d reklamować jako uszkodzoną :biglol:

 

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...