Jump to content
Piskoor

Moc moc moc - po co to komu

Recommended Posts

57 minut temu, chojny napisał:

No ja Ci praw rynku, ekonomii i jak się zarabia pieniądze tłumaczył nie będę. ;)

  

Nie ogarniasz to się zapisz na jakąś wieczorówkę, wytłumaczą albo lepiej idź się zapytać do Pani na straganie, dlaczego rano rzodkiewka jest droższa niż wieczorem, że pierwsze truskawki są droższe niż te z końca sezonu albo że ze straganu na froncie jest drożej niż ze straganu wewnątrz ryneczku.  Ona ogarnia. ;)  

ale co do tego mają zasady ekonomii skoro nie o tym mowa? Napisałeś że wydając więcej dostaję się zawsze więcej, to piszę że mogę wydać więcej i dostać dokładnie ten sam produkt i nie będzie w tym różnicy ilościowej, ani jakościowej, to zacząłeś dlaczego marchewka, rzodkiewka i inne kosztuje tyle a tyle:mrgreen:. Więc sformułowanie które przytoczyłeś nie do końca musi być prawdziwe, że więcej musi równać się więcej;) Czy że cena finalna musi odzwierciedlać koszty wytworzenia, itp.

 

Godzinę temu, chojny napisał:

Nie pisałem że kosztuje 2x więcej, a że potrzeba 2x więcej surowców na 2 tonowy samochód niż na 1 tonowy. 

tyle że nie chodziło o same liczby ilościowe surowców, a o obciążenie środowiskowe, że ten jeden będzie obciążał środowisko te 2 razy bardziej, a to nie musi być prawdą.

A tym bardziej posiadanie tylko pod siebie tych 2 pojazdów, jednego na co dzień, drugiego na trasy, że będzie bardziej korzystne niż tego jednego. Nawet licząc to co piszesz, ten jeden waży 2 tony, tamten 1 tonę z hakiem, to dwa będą jednak ważyły więcej przynajmniej o te dwa haki:D wiec jednak zużyjemy więcej tych surowców;)

 

44 minuty temu, subarutux napisał:

Ano po to, żeby sprawnie wyprzedzić stado ciężarówek do kruszywa, blokujących prawy pas na obwodnicy (może raczej: przecinnicy) małego miasteczka, jadąc zderzak w zderzak, a lewy pas - jak to obecnie modne - co chwilę był przerywany przez lewoskręty, przejścia itp. Więc tylko auto z MOCĄ mogło się pozbyć tego towarzystwa. I uwaga dla legalistów: przy przekroczeniu prędkości mieszczącym się w przyjętej w Polsce tolerancji... , no może tak mieszczącym się w 90% :).

pisałem coś o tym na początku wątku. Że bardzo często przez to jednak idzie jechać spokojniej, bezpieczniej jakaś trasę i często jadąc mocniejszym samochodem jadę wolniej niż tym słabszym. Ostatnio 2 krotnie robiłem trasy w góry i z powrotem raz słabym samochodem (przynajmniej w moim odczuciu 150KM) i mocniejszym. Tym pierwszym wyprzedzania nie raz były na zasadzie że mając tego mocniejszego bym odpuścił, bo uznałbym że po co za chwilę będę miał dłuższą prostą i wezmę na raz traktor z 2 przyczepami jakiegoś busa i osobówkę. Słabszym w podobnej sytuacji albo musiałem wyprzedzać jednak też w miejscach gdzie tamtym sobie odpuszczałem, albo wpychając się pomiędzy te pojazdy. Więc jak mogę wolę mieć jednak więcej mocy, ale też bez przesady, rząd 250-300KM jest dla mnie całkiem optymalne pod kątem osiągów i ekonomii.

  • Confused 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, subarutux napisał:

Może być - ciężki może się zakopać tam, gdzie lekki przejedzie bez problemu.

Znajomy myśliwy miał Ładę Niva i mówił to samo - przejeżdżał tam, gdzie Land Rovery i Mercedesy G nie dawały rady.

Prawda. Mój znajomy myśliwy też ma Nive i twierdzi, że popularne są jeszcze wśród leśnej ekipy Suzuki Samurai lub Jimmy. Waga ma duże znaczenie w grząskim lesie. Dzięki niej nawet Fiat Panda 4x4 nieźle daje radę w takich przejażdżkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Michał W. napisał:

Prawda. Mój znajomy myśliwy też ma Nive i twierdzi, że popularne są jeszcze wśród leśnej ekipy Suzuki Samurai lub Jimmy. Waga ma duże znaczenie w grząskim lesie

Masa ma ogromne znaczenie, ale jest jeszcze jeden parametr: kasa.

Zapewne, wśród leśnej ekipy wybór pojazdu do lasu wynika tylko z masy, a nie z ceny pojazdu i jego paliwożerności :P.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, house_1 napisał:

Masa ma ogromne znaczenie, ale jest jeszcze jeden parametr: kasa.

Zapewne, wśród leśnej ekipy wybór pojazdu do lasu wynika tylko z masy, a nie z ceny pojazdu i jego paliwożerności :P.

Pewnie po części też ale akurat mój znajomy „cywilne” auta ma nie najtańsze. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W lesie jeszcze jeden parametr ma spore znaczenie. Gabaryty. Takim Jimny dojeżdżałyśmy nie raz w miejsca gdzie inne teoretycznie lepsze pod względem terenowym pojazdy kończyły z racji że nie dawały rady się zmieścić.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.03.2019 o 06:55, house_1 napisał:

Ostatnio porównywałem dwa podejścia europejskie i amerykańskie do tego samego tematu - VW T5 dubelkabina + skrzynia vs F-150 z "podwójną" kabiną. I wiecie co?

Nie ma co porównywać. T5 to żenada z 105 konnym dieslem i komfortem i wyglądem taczki, a F-150 w wersji FX4 z 3,5 litrowym ecoboostem o wyniku 0-100km/h na poziomie 6 sek. A z punktu widzenia siły nabywczej naszej i amerykańskiej - kosztują tyle samo :facepalm:.

I nawet jak byśmy porównali VW T6 z owym F-150, to i tak będzie przepaść...

Bo obydwa to narzędzia do pracy, tylko w amerykańskim wozie liczy się wygoda, w niemieckim spalanie. Czujecie różnicę?

 

Podejmiesz się przekonania o swych racjach przeciętnego polskiego szefa małej, budowlanej firmy, żeby kupił swoim chłopakom od szpadla i kielni F-150 z V8 pod machą?:evil2:  A jak w przerwie pracy któremuś się zechce poszaleć na placu, zmieli skrzynie lub przywali w mur, to jak wytłumaczysz że auto idzie na kołki dwa miechy zanim znajdziesz warsztat który zechce go naprawić, sprowadzić części, a na końcu rachunek nie do przełknięcia :wacko:

Emocje i kalkulacja biznesowa nie idą w parze. Jak przyjdzie szara rzeczywistość dnia codziennego, okazuje się że poczciwa, dziurawa od rdzy T4 2.4 D 72 konie robi robotę i jest niezastąpiona :)

11 godzin temu, radekk napisał:

 

pisałem coś o tym na początku wątku. Że bardzo często przez to jednak idzie jechać spokojniej, bezpieczniej jakaś trasę i często jadąc mocniejszym samochodem jadę wolniej niż tym słabszym. Ostatnio 2 krotnie robiłem trasy w góry i z powrotem raz słabym samochodem (przynajmniej w moim odczuciu 150KM) i mocniejszym. Tym pierwszym wyprzedzania nie raz były na zasadzie że mając tego mocniejszego bym odpuścił, bo uznałbym że po co za chwilę będę miał dłuższą prostą i wezmę na raz traktor z 2 przyczepami jakiegoś busa i osobówkę. Słabszym w podobnej sytuacji albo musiałem wyprzedzać jednak też w miejscach gdzie tamtym sobie odpuszczałem, albo wpychając się pomiędzy te pojazdy.

Znam takie przypadki ale powód nieco inny. Zaczęli jeździć wolniej, bo zwyczajnie zbyt mocno bolało po kieszeni jazda mocnym samochodem z dużym silnikiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Tommo napisał:

Znam takie przypadki ale powód nieco inny. Zaczęli jeździć wolniej, bo zwyczajnie zbyt mocno bolało po kieszeni jazda mocnym samochodem z dużym silnikiem.

Oczywiście tez może tak być. Choć uważam że skoro stać kogoś żeby wydać powiedzmy dodatkowe 100 tys do mocniejszego silnika, to te kilka l nie zrobi takiej różnicy. Chyba że trzepie multum km, to taki już raczej będzie też szukał oszczędnego diesla.

Ja z racji jazdy kilkoma samochodami nie zakładam robienia tym konkretnym samochodem więcej niż 20 tys km rocznie, to niech i z całego tego dystansu będzie o 5l/100km więcej. Przy cenie benzyny na dzisiaj koło 5zl mam jakieś 5 tys zł (ok 420zl/miesiąc). Nie jest to majątek w porównaniu do samego zakupu samochodu. Więc w swoim wypadku uważam że jest to do przeżycia i ewentualną bardziej oszczędna jazda jest spowodowana tym że tak chce, a nie że jestem zmuszony.

Tu nawet mi nie chodziło o szybsze docieranie do celu, tylko jak ta podróż przebiega. Że tamtym jadę wlekąc się za czymś ileś km, jak już się uda i mam w końcu pusto to i tak jedziesz szybciej bo mogę nadrobić, a pewnie niedługo znów trafię na jakąś przeszkodę i będzie powtórka z rozrywki. Natomiast tym mocniejszym wyprzedzę bez problemu i dalej jadę sobie spokojnie i dojeżdżam w tym samym czasie ale zrelaksowany i co najważniejsze nie stwarzając niebezpiecznych sytuacji na drodze. Finalnie też nie muszę wydać dużo więcej skoro jechałem cały czas w miarę jednostajnie i zgodnie z przepisami, zamiast gaz/hamulec, ogień/wlekąc się

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Tommo napisał:

Podejmiesz się przekonania o swych racjach przeciętnego polskiego szefa małej, budowlanej firmy, żeby kupił swoim chłopakom od szpadla i kielni F-150 z V8 pod machą?

 

:mrgreen:

 

Chłopakom nie, ale on po co ma jeździć Kangoo?

 

Chłopaki na budowach nie wiem czemu, ale sprawiają wrażenie (sądząc po samochodach), że im to nawet konia nie można dać bo zaraz zdechnie.

Generalnie najgorszy stan wszystkiego, jaki miałem okazję w życiu oglądać, to brygadówki budowlane. Jak odpali, to znaczy że pojedzie. Reszta się nie liczy.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, house_1 napisał:

 

Generalnie najgorszy stan wszystkiego, jaki miałem okazję w życiu oglądać, to brygadówki budowlane. Jak odpali, to znaczy że pojedzie. Reszta się nie liczy.

 

Potwierdzam. Sąsiadowi niedawno brygada Vivaro zatarła. Niby wiedzieli, że oleju jest mało, ale jakoś nikt nie wpadł na genialny pomysł, żeby dolać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, rydzada napisał:

Potwierdzam. Sąsiadowi niedawno brygada Vivaro zatarła. Niby wiedzieli, że oleju jest mało, ale jakoś nikt nie wpadł na genialny pomysł, żeby dolać.

Przecież to nie ich samochód to co będą się przejmować.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W naszej części świata wielki amerykański pickup to nie narzędzie pracy, tylko fanaberia właściciela.

Więc co się dziwić, że wszyscy dookoła zamiast przejść do porządku dziennego, nad tym że koleś potrzebuje coś przewieźć, pociągnąć dużą przyczepę, albo dowieść drzewo do chałupy w górach to zachowują się jak małpy i krzyczą że po co?

 

Jako społeczeństwo żyjemy w jakimś chorym systemie gdzie promuje się minimalizm wszystkiego, a do tego nie pasuje 400- czy 600-konna półciężarówka ;).

Za to łykamy jak pelikan mikro-działki, mikro-mieszkania, mikro-samochody z mikro-silniczkami,  a nawet mityczne mikro-spalanie, co wcale nie istnieje i inne mikro-....

Tylko (może na szczęście) protestujemy przeciwko mikro-pensjom. Ale nie oszukujmy się - z perspektywy przeciętnego nabywcy nowego Forda F-150, nasza przeciętna pensja, podobnie jak mieszkanie jest w skali mikro.

 

PS. Dodam tylko, że ja prywatnie z tym pędem do minimalizmu się nie zgadzam. Zwłaszcza w motoryzacji. To mówiłem ja, gość z 4x V8 w garażu :thumbup:.

PPS. Tak wiem.... jestem chory....:mrgreen:

Edited by house_1
  • Haha 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, rydzada napisał:

Potwierdzam. Sąsiadowi niedawno brygada Vivaro zatarła. Niby wiedzieli, że oleju jest mało, ale jakoś nikt nie wpadł na genialny pomysł, żeby dolać.

 

Bo to już poważna sprawa, dokupić coś do służbowego samochodu za 10 zł. A jak nie starczy na "harnasia" wieczorem bo szef nie zwróci? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, house_1 napisał:

żyjemy w chorym systemie gdzie promuje się minimalizm wszystkiego

Cała wypowiedź trafia w sedno - szacun! - lecz sprostowałbym powyższe: nie tyle promuje się minimalizm, co wymusza, zgodnie z wiecznie żywymi wytycznymi marksizmu-leninizmu. Ale to temat na oddzielną dyskusję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, vince_snd napisał:

Bo to już poważna sprawa, dokupić coś do służbowego samochodu za 10 zł. A jak nie starczy na "harnasia" wieczorem bo szef nie zwróci? ;)

 

Tutaj zadziałała zasada, że najlepszy samochód na świecie, to samochód służbowy... :(
Niestety u nas nadal mentalnie tkwią w minionym ustroju - nie moje, to po zbója o to dbać... Jak wiedział i nic nie zrobił, to bym obciążył za koszt naprawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja to chyba z innego świata jestem. Wychowany przez kierowcę - mechanika, dbam o służbowy jak o swój własny. Zdarzyło mi się kiedyś pracować w Niemczech, i czy to traktor, czy dostawczak, zawsze sprawdzałem z rana płyny i ogólny stan.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, vince_snd napisał:

 

Bo to już poważna sprawa, dokupić coś do służbowego samochodu za 10 zł. A jak nie starczy na "harnasia" wieczorem bo szef nie zwróci? ;)

Harnasie to się w Polsce pije w drodze na budowę (kierowca dopiero na budowie), a na powrocie to tylko Ci, którzy żon nie mają albo ich się nie boją :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Są jeszcze miejsca, gdzie można pomykać. Ta moja moc, 300 +, pomaga na autostradzie, ale więcej pożytku mam z niej w ruchu miejskim. Często. Skaczę jak pchła w wolne luki na drodze. Ktoś się zagapił trzy pojazdy dalej i już tam siedzę. Bez proszenia się

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, rydzada napisał:

Harnasie to się w Polsce pije w drodze na budowę (kierowca dopiero na budowie), a na powrocie to tylko Ci, którzy żon nie mają albo ich się nie boją :)

Pare lat temu obsługiwałem duże budowy we Wrocławiu i nie ma na nich mowy o żadnym piciu, nie te czasy. Na budowach firmy Skanska każdy pracownik przechodzi przez zwężenie w baraku robiącym za wejście ze strażnikiem i lub bhpowcem który co chwila prosi kogoś do pokoju obok na „dmuchanie w balonik”. Złapany delikwent trafia na czarną listę firmy z brakiem możliwości zatrudnienia na budowach firmy na całym świecie. Inne duże firmy mają podobne procedury.

Prwdopodobnie takie akcje z Harnasiami to raczej już tylko w małych ekipach remontowych zatrudnianych na fuchę w prywatnych domach lub mieszkaniach.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mz56 napisał:

Często. Skaczę jak pchła w wolne luki na drodze. Ktoś się zagapił trzy pojazdy dalej i już tam siedzę. Bez proszenia się

Jazda na tetrisa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, aflinta napisał:

Jazda na tetrisa ;)

 

Przechodzi z wiekiem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, Michał W. napisał:

Pare lat temu obsługiwałem duże budowy we Wrocławiu i nie ma na nich mowy o żadnym piciu, nie te czasy. Na budowach firmy Skanska każdy pracownik przechodzi przez zwężenie w baraku robiącym za wejście ze strażnikiem i lub bhpowcem który co chwila prosi kogoś do pokoju obok na „dmuchanie w balonik”. Złapany delikwent trafia na czarną listę firmy z brakiem możliwości zatrudnienia na budowach firmy na całym świecie. Inne duże firmy mają podobne procedury.

Prwdopodobnie takie akcje z Harnasiami to raczej już tylko w małych ekipach remontowych zatrudnianych na fuchę w prywatnych domach lub mieszkaniach.

 

Teraz duże firmy robią wszystko małymi. Ze wszystkimi tego konsekwencjami -_-

Na dodatek przy głębokim deficycie „rąk” do pracy niektórzy panowie na budowach znowu stosują dietę wysokoprocentową :(

Kierownicy budów walczą na budowach z tematem bo jak Pisałeś: czasy się zmieniły. Konsekwencje ewentualnej tragedii są dotkliwe dla wykonawców.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, mz56 napisał:

Są jeszcze miejsca, gdzie można pomykać. Ta moja moc, 300 +, pomaga na autostradzie, ale więcej pożytku mam z niej w ruchu miejskim. Często. Skaczę jak pchła w wolne luki na drodze. Ktoś się zagapił trzy pojazdy dalej i już tam siedzę. Bez proszenia się

 

często takie skakanie w efekcie końcowym daje to ze stoimy na światłach za autem które stało przed nami na poprzednich światłach

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, chojny napisał:

Przechodzi z wiekiem ;)

Przychodzi z wiekiem :hi:

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, Guliwer napisał:

Przychodzi z wiekiem :hi:

 

Z wiekiem przychodzi refleksja i zapotrzebowanie na spokój :P

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, mz56 napisał:

Są jeszcze miejsca, gdzie można pomykać. Ta moja moc, 300 +, pomaga na autostradzie, ale więcej pożytku mam z niej w ruchu miejskim. Często. Skaczę jak pchła w wolne luki na drodze. Ktoś się zagapił trzy pojazdy dalej i już tam siedzę. Bez proszenia się

 

giphy.gif

36 minut temu, kubanow napisał:

często takie skakanie w efekcie końcowym daje to ze stoimy na światłach za autem które stało przed nami na poprzednich światłach

 

Dokładnie tak :thumbup:

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...