Jump to content

Bieszczady zimą


MateuszKramek
 Share

Recommended Posts

Dojazd w Bieszczady zajmuje ładne parę godzin, no chyba, że ruszacie z okolic Rzeszowa.

Był to mój trzeci wypad w tamte strony, tym razem zimowy.

 

Jadąc końcem grudnia z Kotliny Kłodzkiej zajęło nam to cały dzień, jadąc wiosną (majówka) z Warszawy podobnie.

Podróż w Bieszczady jak daleka by nie była, to nigdy nie chce się wyjeżdżać, a nawet zawsze chce się tam wracać ponownie :D

 

Zatrzymaliśmy się w miejscowości Werlas, około 30 minut jazdy od Polańczyka a zaledwie kilka minut jazdy po skręceniu z Małej Pętli Bieszczadzkiej w Sakowczyku.

Nasz domek położony na szczycie wzniesienia umożliwiał obserwację jeziora Solińskiego i stanowił świetną bazę wypadową w dalsze partie gór i tak naprawdę dopiero te prawdziwe, dzikie Bieszczady.

 

IMG_20190101_085217-PANO.thumb.jpg.8d08d1309d480cb8dffd2350430089b7.jpg

fot. Widok z tarasu, po lewej Polańczyk a po prawej jezioro i zapora na horyzoncie

 

Niestety zima nie dopisała na początku naszego pobytu, śnieg leżący w dniu przyjazdu stopniał już następnego. Dojazd na Cypel Werlasu zmienił się w błotnistą ścieżkę na końcu której trzeba było bardzo ostrożnie operować kierownicą aby bezpiecznie wyślizgnąć się i obrócić pomiędzy drzewami. Będąc na Cyplu w zimie zostaje niewiele do zrobienia, no chyba, że ktoś morsuje i skorzysta z piaszczystego zejścia do wody tak jak my to zrobiliśmy.

 

Warta polecenia jest również położona przy drodze Zagroda Żbyr z prostym, domowym i smacznym jedzeniem.

Dla miłośników piwa oferuje wyszukane, niszowe browary z kraju i nie tylko - to było dla mnie nie małym zaskoczeniem.

 

Drugi dzień to odwiedziny położonej nieopodal wsi Rajskie, polecam to malownicze miejsce z bogatą historią.

Ze względu na sprzyjające warunki, wybraliśmy się na kilkugodzinny spacer wzdłuż Sanu aż do urokliwej doliny, w której niegdyś mieściła się wieś Studenne.

Po drodze napotkaliśmy wiele śladów zwierzyny w tym wilków i żubrów.

 

IMG_20181230_121706.thumb.jpg.2f856723b13358aea253c0881f203666.jpg

fot. Widok na Dolinę Sanu i  dawną miejscowość Tworylne,wiata i punkt widokowy przy dordze biegnącej od Rajskiego nad Sanem do Sękowca

 

Trzeci dzień to wyjazd do Arłamowa i całodzienny pobyt w SPA - polecam, warto wybrać się rano, pomimo znacznego obłożenia w hotelu sauny i strefy wypoczynkowe mieliśmy praktycznie dla siebie.

Zima była w odwrocie i dojechaliśmy w nieco ponad godzinę, biało było jedynie powyżej 600 m.n.p.m, jechaliśmy Małą Petlą Bieszczadzką przez Czarną Górę i Ustrzyki Dolne.

Przyznam, że większość dróg w Bieszczadach jest już w całkiem dobrym stanie, częściowo zostały wyremontowane mosty oraz barierki i inna podobna infrastruktura.

 

Sylwester to powrót zimy i opady śniegu a zarazem aktywnie spędzony dzień na świeżym powietrzu. Na dobry początek dnia było ponownie morsowanie i gotowana tylko w Sylwestra zupa Solianka w Zagrodzie Żbyr

 

Niestety nie udało nam się dojechać do miejscowości po której została tylko odbudowana cerkiew (Łopieńka) - przejazdu bronił własnym ciałem zdesperowany organizator kuligu.

Po krótkiej dyskusji stwierdziłem, że odpuszczamy i pojedziemy tam w Nowy Rok.

 

Wybraliśmy się na spacer leśną drogą w górę od rzeki Solinka pomiędzy miejscowościami Buk i Dołżyca.

Świeżego śniegu było już ok. 25cm i nadal sypało. Ciekawostką były świeże tropy niedźwiedzia napotkane przy drodze kilkadziesiąt metrów od miejsca zaparkowania naszych samochodów.

Co najciekawsze, nie było ich kiedy wychodziliśmy do góry :)

 

Po spacerze udaliśmy się do Cisnej na obiad, celem była Siekierezada - popularne miejsce, które jak to z popularnymi miejscami bywa ma swoje wady i zalety, aczkolwiek warte jest zobaczenia jeśli ktoś jeszcze nie był. Powrót z Cisnej to spontaniczny wjazd na jedną z wielu wiat turystycznych, które moim zdaniem są rewelacyjną opcją dla turystów lubiących spędzać czas na świeżym powietrzu.

Większość z tych miejsc jest praktycznie nowa, zadbana z miejscem na ognisko, ławkami, stołami a nawet zabezpieczonym drewnem opałowym. Spotkałem też wiatę na kilkadziesiąt osób z piecem i płytą do gotowania (w miejscowości Bukowiec).

 

IMG_20181231_160723.thumb.jpg.6c952b95933109c178ba13cd84cdc76d.jpg

fot. wiata przy Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej w miejscowości Dołżyca

 

Reszta wieczoru nie była huczna, jak na ostatni dzień roku przystało a to ze względu na zmęczenie tym aktywnym dniem.

 

Nowy Rok przywitał nas piękną zimą nawet nad Soliną i białe zaśnieżone drogi zachęciły do wczesnego wyjazdu w teren.

Ruszyliśmy na początek ponownie do Łopieńki, na parkingu nie było już nikogo a droga była przetarta jak się później okazało przez dwie terenówki, których pasażerowie zrobili sobie piknik w wiacie znajdującej się kilkaset metrów przed cerkwią.

 

IMG_20190101_100811.thumb.jpg.d1c7e7fff3351d969395f263f3e3a694.jpg

fot. Parking przy cerkwii

 

IMG_20190101_102107.thumb.jpg.f73978fa298edb5bdae31c08a1e3de3c.jpg

fot. Droga powrotna z Łopeńki

 

Następnie udaliśmy się przed siebie drogą wojewódzką nr. 897 czyli Wielką Pętlą Bieszczadzką w kierunku Wetliny i dalej do Przełęczy Wyżnej.

Nie skorzystaliśmy z płatnego parkingu a zjechaliśmy niżej do parkingu przy wejściu na Połoninię Caryńską. Podróżujemy z psem więc nie mogliśmy iść do góry, za to wybraliśmy malowniczo położoną drogę w kierunku miejscowości Nasiczne.

 

IMG_20190101_122253.thumb.jpg.013836e1ff323b88a5ae3ee43dc93f79.jpg

fot. Parking przy wejściu na Caryńską, spotkaliśmy zaparkowaną i oświniaczoną Imprezę a także pomogliśmy wypchnąć Peugota próbującego wydostać się z parkingu.

 

Po kilkunastu kilometrach spaceru udaliśmy się dalej w kierunku Ustrzyk Górnych. Droga im dalej tym piękniejsza, tym więcej śniegu

Wstąpiliśmy do Zajazdu pod Caryńską, miejsca, które znałem z wcześniejszych wypadów. Zdaniem niektórych z nas kuchnia nieco się pogorszyła, ale miejsce ma swój klimat i jest raczej pewne i wciąż godne polecenia.

 

IMG_20190101_144656.thumb.jpg.f1d3c9919ee0d18eebd9a3e20eae5a88.jpg

fot. Outback na Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej

 

Po kolacji udaliśmy się do Wołosatego, było już ciemno a śnieg sypał nieustannie.

Kilkaset metrów przed miejscowością spotkaliśmy jakiegoś ultranowoczesnego suva w rowie (kolega mieszka w UK i ocenił od razu, że to Land Rover Evoque), chcieliśmy pomóc, ale kierownik stwierdził, że już próbowali (obok stało BMW na awaryjkach) i nie damy rady. Nie chcąc się narzucać pojechaliśmy dalej, wciąż zastanawiając się jak on tam wjechał...

 

Powrót do chatki w Werlasie to kilka wizyt w przydrożnych knajpkach i pubach, pasażerowie byli wyjątkowo spragnieni :D

Wieczór w przeciwieństwie do 31.12 był huczny a zabawa trwała do późna ;)

 

Drugiego stycznia trzeba było się pakować, aczkolwiek Bieszczady nie wszystkich chciały wypuścić np. sąsiada z domku obok, którego Lexus tańcował na podjeździe.

Tym razem nie odmówiono pomocy i moja linka holownicza została po raz pierwszy rozpakowana :)

 

IMG_20190102_095806.thumb.jpg.67b45dc20693c57884db8a485c5b6ac7.jpg

fot. Nasz domek a za nim sąsiedni, intensywne opady w dniu wyjazdu, MX-5 w tle.

 

Podróż powrotna, już do Warszawy przebiegała spokojnie, chyba dzięki omijaniu większości głównych dróg w tym zupełnie ominęliśmy Sanok.

Sam dojazd do Polańczyka zajął nam prawie godzinę, droga była nie odśnieżona a niektórzy hamowali nawet pod górkę, później zakładali łańcuchy.

 

IMG_20190102_101059.thumb.jpg.8900fa4e9e3f0b420f932db0c2845f7e.jpg

fot. Kilka centymetrów świeżego śniegu, lekki mróz, droga nieodśnieżona a warunki do jazdy zmieniają się diametralnie - wyjazd z Werlasu

 

 

Wracając wstąpiliśmy na obiad do miejsca, które okazało się tak dobre, że nie może zabraknąć jego rekomendacji.

Tuż przed Mielcem zjechaliśmy zachęceni pozytywnymi opiniami na temat tej restauracji. W miejscowości Przecław, na samym rynku jest Kuźnia i jeśli będziecie przejeżdżać to zdecydowanie warto tam wstąpić!

 

IMG_20190102_152536.thumb.jpg.ebb3015001ed5d1e064bc781f1c6d052.jpg

fot. W Przecławiu zimy już nie było, krótki postój na spacer dla psiaka przy zamku.

 

Tak jak zaczynałem tą relację, wyjeżdżając z tej urokliwej okolicy snuliśmy już, i dalej snujemy plany na powrót w Bieszczady.

Tym razem pora sprawdzić je jesienią, podobno ma tutaj wyjątkowy urok.

 

 

 

  • Like 2
  • Upvote 5
Link to comment
Share on other sites

14 godzin temu, MateuszKramek napisał:

Ruszyliśmy na początek ponownie do Łopieńki, na parkingu nie było już nikogo a droga była przetarta jak się później okazało przez dwie terenówki...

To znaczy, że droga do Łopienki jest otwarta dla pojazdów mechanicznych?

Byłaby to wiadomość miła dla naszego Superturboautobusu, który tam nigdy nie był, i niemiła dla nas, bo przejście 3 km w pyle i spalinach pozostawionych przez auta i motocykle (z całym szacunkiem dla tychże), to żadna przyjemność. Z drugiej strony - motywacja do nawiedzenia Łopienki Superturboautobusem. :)

 

14 godzin temu, MateuszKramek napisał:

Tym razem pora sprawdzić je jesienią, podobno ma tutaj wyjątkowy urok.

Prawda. Ma. Pierwsza połowa października.

 

Po drodze na Łopiennik, 14 X 2018 roku:

1355088590_opiennik.thumb.jpg.9e368c86f38fcaf84e75f2da6cc81ff3.jpg

 

Ale i późną wiosną jest pięknie - zielono w 1001 odcieniach. I dzień długi, więc więc można się wybrać na jakiś dłuższy szlak. Np. do źródeł Sanu, albo na szlak graniczny, Na Halicz itd.

 

Edited by subarutux
Drobne poprawki.
Link to comment
Share on other sites

Fajna wycieczka. Też jestem pewien że do Łopienki był zakaz już od parkingu. Zdarzało mi się spędzić noc w namiocie pod kościółkiem w Łopience ;) Z resztą pod wiatą z której tak ładnie widać dolinę Sanu na Twoim zdjęciu też dwa razy nocowałem w śpiworze. Ale to podczas letnich, rowerowych włóczęg :) Ehhh Bieszczady. Uzależniają. Już za trzy dni mój Forek obierze na nie kurs. Tym razem piesza szwędaczka w okolicach Wysokiego Działu. Pewnie w śniegu po kolana :D

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

W dniu 14.01.2019 o 10:16, subarutux napisał:

To znaczy, że droga do Łopienki jest otwarta dla pojazdów mechanicznych?

 

Tak droga jest otwarta, nie ma oficjalnego zakazu, ustawione przy parkingu znaki wskazują pewne ograniczenia, ale samochody osobowe mogą dojeżdżać do cerkwi.

 

W dniu 14.01.2019 o 10:16, subarutux napisał:

Ale i późną wiosną jest pięknie - zielono w 1001 odcieniach.

 

Zgadzam się, pod warunkiem, że nie pada :)

W maju 2017 było pięknie, ale zdecydowanie bardziej tłoczno niż w zimie.

 

23 godziny temu, Daniel2.0 napisał:

Już za trzy dni mój Forek obierze na nie kurs. Tym razem piesza szwędaczka w okolicach Wysokiego Działu. Pewnie w śniegu po kolana :D

 

Daniel, podeślij jakieś zdjęcia bo z tego co piszą to cały czas sypie i szlaki zamykają...

Też myślę o wypadzie rowerami tego lata :)

 

Link to comment
Share on other sites

miałem przyjemność w święta wielkanocne 2018 wynajmować dom na cyplu na werlasie. Pamiętam dojazd wczesną wiosną.... Outback i Xc70 jakoś dały radę, ale ja prowadząc wtedy focusa mk3 podwinąłem zderzak i plastikowe osłony od błocka :ph34r: Gratuluje dotarcia na cypel zimą :respect:

 

Zagroda Żbyr to niesamowite miejsce. My byliśmy poza sezonem, właściciele rewelacyjni, skarbnica wiedzy o regionie. 

Link to comment
Share on other sites

18 minut temu, Szmiglo napisał:

miałem przyjemność w święta wielkanocne 2018 wynajmować dom na cyplu na werlasie.

 

Ja wtedy wynajmowałem ten sam dom, w którym byłem na Sylwestra.

Na cyplu pamiętam, że też byliśmy :)

 

... a w maju 2016 na cyplu było tak:

 

IMG_20160504_181907.thumb.jpg.cd7132748dda44f53a519aeaf29ee483.jpg

 

Edited by MateuszKramek
zdjęcie
Link to comment
Share on other sites

Dziś wróciłem z Bieszczad. Jest pięknie i duuużo śniegu. Przy okazji Forester pokazał wyższość nad ośkami Talismanem i V50. Kiedy ja wjechałem na zaśnieżony parking, zrobiłem rundkę dookoła po czym spokojnie zaparkowałem to Talisman kombinował tyłem a V50 trzeba było pomóc pchając ;) Zdjęcia znad Jeziorka Bobrowego.

IMGP5355.JPG

IMGP5335.JPG

IMGP5368.JPG

IMGP5378.JPG

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Czołem koledzy. Na razie zdjeć jeszcze nie mam, ale chciałbym przestrzec przed jednym złem, które akurat mnie spotkało. Zajechaliśmy całą rodziną na miejsce odpoczynku. Załatwiliśmy klucz do domku i takie tam drobnostki. Przyszedł czas na rozładunek bagaży i m.in. tego co w boxie dachowym. Ja jako głowa rodziny i wydawałoby się najbardziej doświadczony wziąłem się za to. Zawołałem nawet syna, a co niech się uczy. W końcu ma już 18 lat skończone :). Wsadzam klucz do zamka baxa, próbuje przekręcić i nic. No to włożyłem w to więcej siły i dupa, złamałem końcówkę klucza. Nie da rady go otworzyć. :facepalm: wstyd i tragedia. Wszystko w nim jest a drugiego klucza nie zabrałem. Z resztą, kto wozi drugi klucz. Syn popatrzył ze zlitowaniem na mnie a ja resztką spokojnego głosu odesłałem go do domku. Będę sam swą porażkę obchodził. Otworzyć go mogę już tylko metodą niszczącą tylko co wybrać, którędy? Najpierw przyszła mi do głowy kątówka, potne gnoja to od razu mi się polepszy :D tylko skąd ja mam ją wziąć? Przeszło mi, przypomniałem sobie, iż w drodze do domku mijałem samochód z podobnym boxem. Podejdę, popytam, zobaczę jak to jest złożone. Może znajdę jakiś słaby punkt. Okazało się że ten inny samochód należy do jakiegoś słowaka. Dobrze że nasze języki są zbliżone, wytłumaczyłem co mi się stało, a jak gosc zaczął się śmiać i zawołał swojego kumpla, to zrozumiałem że już dalej nie muszę mu niczego tłumaczyć :ph34r: obejrzałem sobie jak to wygląda od środka, padło że rozwiercony musi być nit od mocowania zamka. I to był drugi błąd. Załatwiłem wiertarkę oraz wiertło. Rozwierciłem nit, i nic mi to nie dało. Wkurzony postanowiłem wyrwać siłowo wkładkę zamka. Udało się. Pod nim jest listwa zębatal, która odblokowuje dwa pozostałe zamknięcia. Dumny i szczęśliwy poszedłem do domku ogłosić swój sukces :yahoo: Trzeba było widzieć miny członków mojej rodziny. Zrozumiałem że teraz mam inny problem - jak my się spakujemy wracając do domu??? Było mi jednak wszystko jedno i doszedłem do wniosku że nie ma co się martwić na zapas. Przecież nasze ferie dopiero się rozpoczeły.  Reasumując, należy brać ze sobą po dwa komplety kluczyków. U mnie skończy się zakupem nowego boxu bo do tej lochy która powstała po wyrwaniu zamka to ja nic nie wstawię. Najlepsze jest to, w tej całej historii, iż rano przed wyjazdem z domu, oglądałem nowe boxy i zastanawiałem się czyby naszego nie wymienić na coś lepszego :lol:

Edited by art5525
Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, art5525 napisał:

Zrozumiałem że teraz mam inny problem - jak my się spakujemy wracając do domu???

 

To chyba nie problem, starczy jakąś taśmą objechać boxa na środku i ścisnąć 

 

2 godziny temu, art5525 napisał:

Reasumując, należy brać ze sobą po dwa komplety kluczyków

 

Używałem kiedyś boxa i pamiętam, że woziłem drugi komplet kluczy ;)

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...