Jump to content

mrrr

Użytkownik
  • Content Count

    103
  • Joined

  • Last visited

About mrrr

  • Rank
    ..:: Bywalec :..

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Warszawa
  • Auto
    KIA Stinger GT
    Clio RS Cup

Recent Profile Visitors

272 profile views
  1. A co jest bolączką zwykłego RSa?
  2. Raczej nie liczylbym na okazję, FWD już jest trochę "popłynięte"...
  3. Różnica w masie między focusem st i rs to ok 80 kg. Moze nie będzie tak źle? Dadzą trochę amelinowych kawałków nadwozia i będzie tylko 100kg cięższy, niż golf r
  4. Jak na swoją masę jest zaskakująco zwinny, ale nie da sie ukryć, że czuć masę, zwłaszcza przy hamowaniu...
  5. Tak. I z fotelikiem Recaro, nie chciało mi sie wyciągać. Z Clio to samo, chyba 1240 w dowodzie, a na wadze grubo ponad 1300
  6. Też prawda. U mnie w dowodzie jest 1838, a na wadze prawie 1960
  7. Z jednej strony niby masz rację. Z drugiej - Stelvio 2.0 280KM ma tylko 100kg większą masę, a to spory SUV, który pomieści 5 dorosłych osób, ma duży bagażnik i napęd na 4 koła. Więc coś jest nietegez z M2...
  8. Może mieć i 2 mln. koni, ale wciąż będzie wierny tradycyjnemu golfowemu charakterowi - więcej komfortu, niż sportu. I więcej bezpieczeństwa, niż szaleństwa. Więc będzie tradycyjnie szybki tylko na prostej... Wygląda super, ciekawe jak wnętrze. Ale M2 też jest krowiaste. Jest niby małe i zgrabne, ale competition waży 1550kg!
  9. Oprócz SUVa kupujesz jeszcze HH? To w końcu SUV nie jest alternatywą dla HH, skoro go nie zastępuje tylko co najwyżej uzupełnia?
  10. Jeździłem Stelvio Q, SQ5, GLC63 AMG, X5M, Macanem i Cayene w różnych wersjach, Turbo również, GC SRT i mocnym Velarem. I Kaleosem, Kodiakiem, Sorento, Sportage i Dacia Duster. I żadnego z nich nie wyobrażam sobie na rally sprincie, ani na Kielcach, ani w Ułężu. I w każdym siedziało się jak na kiblu i wsiadało jak do ciężarówki. I każdy był ciężki i podsterowny. Pewnie każdy może spełniać rolę rodzinnego dupowozu, podobnie jak HH. Tylko HH to coś więcej, niż tylko praktyczny samochód... A SUV nie... To wyobraź sobie, że stać cię tylko na 1 samochód, 150k max, tylko nowy. I lubisz 1 w miesiącu zaliczyć lajtową pojezdzawkę. Kupisz HH czy SUVa? Na ja już dość dawno wszedłem w 5. dekadę swojego życia, mimo to uważam, że jeszcze jestem za młody na SUVa (i Skodę)
  11. Sorry, ale SUV to nie alternatywa dla HH. To jeździdło dla zgreda. I nie ma znaczenia, czy to R, RS, czy inna Cupra i czy ma milion koni pod maską - target jest inny, niż w przypadku HH.
  12. Ta, cały Wróbel Chociaż jak na niego, to i tak było spokojnie i kulturalnie
  13. Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak bezpieczne miejsca, są tylko bezpieczni kierowcy. Brzmi to jaki durny frazes z mema od wykopków, ale taka jest prawda. Ułęż może sprawiać wrażenie bezpiecznego miejsca, bo jest płasko, równo, szeroko, nie ma band i przeszkód, prawie nie ma w co przydzwonić. Jednak długie odcinki względnie szerokiego asfaltu sprawiają, że jedzie się tam duuużo szybciej, niż na KJSie wokół trzepaka. Średnia prędkość w KJSie po wyrypie nie przekracza 50 km/h. Średnia prędkość przejazdu na Ułężu to blisko 100 km/h. Po deszczach jest tam mega grząsko - jak wylecisz w zielone, to będzie rolka. Jak jest sucho to i tak są kretowiska, jak wpadniesz w nie bokiem, to będzie rolka. Widziałem już tam przedachowane auta, również przez przód. I samochody z urwanymi kołami. Pobocza wokół wąskich łączników są wyryte tak, że zaraz za asfaltem jest 20cm koleina. Jak tam wpadniesz to w najlepszym przypadku pogniesz wahacze, w najgorszym urwiesz koło, zaliczysz spektakularnego fikołka przez dach i zawiniesz się na drzewie. Widziałem samochody jak po zderzeniu z dzikiem, albo z obdartym z lakieru całym bokiem bo spotkaniu z "beczką" z opon przy dużej prędkości. Tak dokładnie jest. Do tego przez lata obserwowałem typowy scenariusz - żółtodziób przyjeżdża do Ułęża, miota nim jak szatan, przód ryje jak świnia, a hamulce się gotują (bo nie umie jeździć), a czasy marne. Więc pyta różnych ludzi czemu tak jest i dostaje odpowiedzi w typie: "bo musisz kupić opony z twardszą ścianką", "rajdowego slicka kup", "gwint załóż", "negatywy zrób, minimum 3 stopnie", "szperę płytkową załóż", i moje ulubione "grubsze staby załóż". Korzystając z rad "mądrzejszych" wymienia kolejne komponenty samochodu, jedzie niby coraz szybciej, ale umiejętności nie przybywa. I przychodzi frustracja, bo poszło kupę kasy, a nadal pluje przodem i go objeżdża typ w dwudziestoletnim przerdzewiałym Civiku na łysej oponie drogowej... Ja bym pojechał na 2 godziny do Wróbla na rozetę. Nauczył się kręcić kierownicą, operować gazem i hamulcem. Potem ćwiczył "system" Wróbla cały czas, również na drogach publicznych, przy parkowaniu i przy jeździe po bułki i do pracy, aż wejdzie w krew i stanie się nawykiem. Potem pojechał jeszcze raz na godzinę, żeby zweryfikować, czy jest OK, czy trzeba dalej ćwiczyć. Potem do Kuby Jankowskiego z Driveart, wziąć jakieś grube całodniowe szkolenie przy okazji DTS. Wróbel jest super na początek, żeby nauczyć się posługiwać samochodem w sposób, który nie prowokuje błędów. Kuba nauczy wszystkiego innego. Samodzielne jazdy po torze dopiero po osiągnięciu poziomu świadomej niekompetencji, gdy będziesz czuł i widział swoje błędy i tym samym będziesz w stanie świadomie pracować nad ich poprawą...
  14. Cla wygląda lepiej od poprzednika, ale i tak to wciąż mega pokraka ze skopanymi proporcjami...
  15. Kto bogatemu zabroni. A i tak wszystko zależy od podejścia. Jeśli traktujesz to jak każdy sport - czyli przede wszystkim dużo trenujesz pod okiem trenera, a takie imprezy traktujesz jako spotkanie towarzyskie z elementami motosportowej rywalizacji i sprawdzenia swoich postępów, to można dużo i długo jeździć cywilem bez żadnych strat. Tylko trzeba do takiej jazdy podchodzić strategicznie, bez ułańskiej fantazji - precyzyjną jazdą "na okrągło" tracisz ze 2-3s na próbie, za strącenie pachołka doliczają 5s, za przestrzelenie szykany, albo przejechanie po niewłaściwej stronie pachołka dostajesz taryfę i spadasz de facto na koniec stawki niezależnie od uzyskanego czasu. Pałowanie z pianą na ustach się nie opłaca. Większość pałuje i popełnia błędy, więc wystarczy ich nie popełniać, żeby dojeżdżać regularnie w czubie generalki. 5 lat jeździłem w takich imprezach cywilnymi STI i Clio RS z nadrzędną zasadą "byle bez przypału". Poza pierwszym rokiem zawsze walczyłem o pudło w klasie, a często w generalce. Największy przypał jaki mi się zdarzył to strącenie pachołka. Ze 2 razy w ciągu 5 lat. Był kiedyś taki moto-bloger Spalacz Benzyny - startował regularnie w rally sprintach cywilnym Audi A4 B8 bez żadnych modów... i też bez żadnych przypałów. Problem się zaczyna, gdy ktoś z ułańską fantazją ale bez żadnych umiejętności trafia na taką imprezę i mu się wydaje, że jest Loebem i jedzie jak o życie...
×
×
  • Create New...