Jump to content

Lipton

Użytkownik
  • Content Count

    191
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

4 Neutralny

About Lipton

  • Rank
    ..:: Bywalec :..
  • Birthday 01/19/1985

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Gdynia
  • Auto
    Subaru Legacy Outback II 2.5 AT

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. dcd84--> No to można spokojnie założyć, że przy próbie otwarcia i tak cała popęka...
  2. Najlepiej zdjąć blendę, otworzyć, poczyścić, odtłuścić i złożyć na nowo na jakiś mrozoodporny silikon. Przerabiałem to 8 lat temu i do czasu, aż blenda pękła rok temu na skutek kolizji problem nie wrócił. Teraz na szczęście mam blendę w stanie idealnym, choć jeszcze nie zamontowaną:) Jakiś wątek tu kiedyś był zresztą o tym, bo to powszechny problem. dcd84--> Nie możesz odkręcić tych 4 bolców po bokach?
  3. Właśnie, tak dawno to było, że zapomniałem, że czujnik to pod tą taśmą był. U mnie jeszcze była taka sytuacja, że zacząłem od wymiany taśmy i zdjęliśmy taśmę z czujnikiem i nie zaznaczyłem w jakiej pozycji to było złożone. Po wymianie taśmy komputer pokazywał zupełnie inne odchylenie na czujniku od pozycji "0", więc przy wymianie taśmy czujnik się widocznie przekręcił. Wtedy dokopałem się do tego jak go przy pomocy tej dziurki ustawić. Pamięć już nie ta:) W zasadzie mając komputer na miejscu można to zrobić metodą prób i błędów. Ja rozkręcałem to w jednym miejscu, a na podpięcie do komputera j
  4. Pod poduszką powietrzną na samym środku, nie sposób nie zauważyć. Wpisz sobie w wyszukiwarkę: czujnik kąta skrętu Outback II i zobaczysz jak to wygląda:)
  5. Miałem ten sam problem po regeneracji przekładni w Outbacku II 2000 r. Okazuje się, że pod naklejką na czujniku (taśmie) jest dziurka, w którą należy wetknąć wykałaczkę i z jej pomocą znaleźć "centrum" - kręcimy od skrajnego położenia, aż wykałaczka wejdzie głębiej. Tak ustawiony czujnik sklejamy tymczasowo taśmą izolacyjną by się nie przestawił. Wówczas na prostych kołach (od tej pozycji trzeba w ogóle zacząć, dopiero wtedy zdejmujemy kierownicę) składamy wszystko do kupy i pozostaje wykasować błąd na komputerze. U mnie wymagało to 15-20 minut jeżdżenia i prób wykasowania błędu, bo ten czujni
  6. ewemarkam--> To nie wiem w takim razie. "Mój specjalista" zabrał całość (ten blok elektrozaworów) i przywiózł całość, nie wnikałem w proces regeneracji. Być może zostało to wymienione.
  7. Przemek Chudzik--> Ja też mam sprawdzone na różnych felgach:) Dałem sobie już z tym spokój, bo problem uważam za nierozwiązywalny:)
  8. Nie. Nie było w ogóle rozmowy na ten temat, a ja wówczas nie zgłębiałem sam tematu, bo to wszystko się działo bardzo szybko po zakupie auta i byłem jeszcze bardzo mało świadomy w wielu kwestiach. Teraz pewnie bym zapobiegawczo tę uszczelkę wymienił (choć w zasadzie do teraz się nie zastanawiałem nad tym, że tam musiała być jakaś uszczelka...).
  9. Nie, tylko zdjęta miska i wyjęty cały ten bloczek z zaworami. Znajomy specjalista od skrzyni AT zrobił mi to "na fuchę" u mnie w garażu:) Sam raczej nie wiedziałbym jak się do tego zabrać.
  10. Miałem to samo, od czasu do czasu D nie wskakiwało, wymieniłem olej w skrzyni i nie pomogło, a mam wrażenie że nawet pogorszyło sprawę, bo od czasu wymiany było tylko gorzej. Początkowo jeszcze po dodaniu gazu bieg zaskakiwał, ale czasem nawet to nie pomagało i 15-20 minut stałem na parkingu machając biegami i modląc się, żeby w końcu załapało. Problem rozwiązało dopiero przeczyszczenie elektrozaworów w skrzyni, zalanie nowym olejem (oryginał) i teraz tak od 7 lat jeżdżę. Przydałoby się wymienić olej w skrzyni, ale szczerze mówiąc boję się cokolwiek już w niej ruszać skoro działa teraz jak nal
  11. W moim Outbacku jest tak odkąd pamiętam (mam go od ponad 8 lat). Przy prędkościach około 100-110 km/h (drogi o równej nawierzchni) drga kierownica. Jak dojdę do 120 km/h przestaje, jak zwolnię poniżej 100 km/h też przestaje. Spędzało mi to sen z powiek. Przez te lata miałem różne opony, zamieniałem je miejscami itp. Nic to nie zmieniało. Dlatego opony można wykluczyć. Zawieszenie mam ogarnięte. Przez te lata wymieniałem mnóstwo elementów i nie miało to żadnego wpływu. Z czasem się przyzwyczaiłem i jeżdżę szybciej lub wolniej niż "prędkość drgania":>
  12. hugo--> Tak. Poprzednio kilka lat temu robione było co innego i niejako przy okazji znalazły się ogniska rdzy na końcach progów. Zostało wtedy wycięte co się dało i kilka lat był spokój. To była w zasadzie kosmetyczna naprawa. Jeszcze pół roku temu jak zmieniałem koła wszystko wyglądało dobrze. Na przeglądzie na przełomie stycznia i lutego oglądałem spód auta i też nie zauważyłem nic niepokojącego. Teraz progi w miejscach "na lewarek" wyglądają jakby miały się rozpaść w ręku, zresztą zapadnięte tak jakby są, pomimo że nie podnosiłem całą zimę samochodu.
  13. Aha czyli najlepiej będzie jak podjadę do "mojego" blacharza i z nim pogadam. Próbowałem w internecie szukać czegoś w stylu próg itp. do swojego samochodu i nic takiego nie znalazłem, stąd moje pytanie o to czy w ogóle są tego typu "gotowce".
  14. badyl--> A czy to się wycina i coś wpasowuje tworząc z blachy ten próg, czy są jakieś gotowce, które można wstawić w miejsce wyciętego progu? Wymienia się cały próg czy część - u mnie to tylne 30 cm po obu stronach się rozpada.
  15. Pisałem o tym w innym wątku, ale widzę, że tu chyba bardziej to "pasuje", otóż kilka dni temu zmieniałem koła i chciałem podnieść samochód i jak zajrzałem pod spód to okazało się, że to co wydarzyło się od października z progami to jest jakiś koszmar...Kilka lat temu "okolice" tych progów były wycięte i wszystko wokół naprawione, ale wtedy to tak na pierwszy rzut oka z tymi progami nie było tragedii, właściwie przy nadkolach z tyłu skorodowały, nie to co teraz. Część progu "od wewnątrz" samochodu jakby się w ogóle zapadła, a próba podniesienia samochodu skończyła się tym, że podnośnik zaczynał
×
×
  • Create New...