Jump to content

kruque

Użytkownik
  • Posts

    265
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kruque

  1. w każdym ASO powinni mieć. rozmawiałem o tym ostatnio w kontekście wymiany przedniej szyby (to wymaga rekalibracji eyesight). BTW - ciekawe co ma zderzak do eyesighta. sprostowanie: nie zauważyłem, że chodzi o tył.
  2. dokładnie - jedź do ASO. od 3.5 roku nigdy nie czyściłem tych kamer, regularnie jeżdżę na tempomacie aktywnym i ES wyłączał się na krótko tylko w sytuacjach kiedy coś (śnieg/para/coś innego na szybie) blokowało widoczność. potrzeba nie lada ulewy żeby to przestało działać. nigdy nie miałem groźniejszego fałszywego alarmu kolizyjnego - zawsze kończyło się na pikaniu (krzaki na szutrach, wysepki, znaki <<<<< w szybko atakowanym ostrym zakręcie). jadąc na tempomacie zmiany pasów i inne manewry delikatnie wspomagam gazem, wtedy problem zwalniania/za wolnego przyspieszania nie występuje. asystent pasa to inna rzecz - wykrywalność linii/pobocza jest (i od początku była) taka sobie ale to nie jest autonomiczne auto.
  3. kruque

    Initial D

    niezbyt znam się na initial D, bo mimo że niby kojarzę o czym, to nigdy nie widziałem żadnego odcinka. ostatnio jednak y-t podpowiedział mi coś takiego -- prorocze, nie powiem:
  4. Dopiszę się tu, bo temat najbardziej pasuje. Poniżej niezbyt krótkie fotostory z odrobiną świeżych spostrzeżeń na temat samochodowej wycieczki do ojczyzny prościuto na przełomie czerwca/lipca 2021. Może przyda się komuś w podjęciu decyzji. TLDR: Warto teraz jechać do Włoch bo jest ładnie i pusto. Okolica Volterry - w stronę Saline Przed wakacjami miałem sporo wątpliwości kowidowo-logistycznych, przepisy się zmieniały ale w czerwcu były dość ostre (warto śledzić https://covidzone.info/). Pojawiały się informacje o godzinach policyjnych dla turystów w większych miastach, limicie ilości osób przy stolikach etc. Pojechaliśmy z deklaracjami online wypełnionymi na włoskiej stronie, paszportami covidowymi i ze świeżymi testami dla dzieci. Półfinały Euro w knajpie okazały się wyjątkiem jeśli chodzi o dyscyplinę. W praktyce nikt nie zweryfikował żadnego papieru ani pdfa - ani na granicach ani w trakcie zameldowania w hotelach/kwaterach. W trakcie 2 tygodni wojaży trzy razy sprawdzano nam temperaturę bezdotykowo (hotel, sklep, gdzieś przy wejściu do muzeum). Na pewno trzeba mieć komplet maseczek. Przyzwyczaiłem się, że w Polsce często sprawę załatwia komin/buff, tam w pierwszym markecie pan z obsługi zwrócił mi uwagę na buffa i podarował maseczkę. Wszyscy Włosi w pomieszczeniach noszą maseczki dopóki nie siądą do stolika. Pizzeriom nie opłaca się otwierać bo nie ma klientów Co pozytywne - ludzie boją się tam jechać i jest naprawdę mało turystów. Widywaliśmy bardzo mało obcych blach, wg gospodarza w ogóle nie ma turystów z USA i Azji, którzy stanowią większość w miastach takich jak Rzym czy Wenecja. Zresztą można sobie zerknąć na webcama z dowolnego, znanego placu dużego miasta i zweryfikować stan zaludnienia. Zapomniałem jaka to górka w Dolomitach, ale na pewno jest bardzo znana. Pojechaliśmy w sprawdzonym, kompatybilnym dzięcięco składzie w 3 rodziny, podzieliliśmy trasę na kilka etapów z noclegami po drodze. Nastawiliśmy się raczej na umiarkowanie aktywny wypoczynek, 50/50 jeśli chodzi o plażing/zwiedzanie. Dolomity - postój w zatoczce przy drodze. Te kwatery były niestety zajęte Pierwszym strzałem dojechaliśmy przez noc w Dolomity (tu postój regeneracyjny na łączce przy serpentynach, o noclegi było trudniej bo trafiliśmy w termin Lavaredo Ultra Trail) a potem już za dnia do Limone sul Garda, jak się okazało jednej z ładniejszych miejscowości na zachodnim brzegu jeziora. Tam spędziliśmy 2 noce wykorzystując półtora dnia na zwiedzanie okolic autem/promem i rowerami. Santuario di Montecastello Rowery (na szosowych oponkach) stanowiły dość istotny element wyjazdu, co rano robiliśmy na nich z kolegą zwiad, który pomagał potem w planowaniu akcji samochodowych. A że towarzystwo budziło się raczej późno to mieliśmy okazję nakręcić w trakcie wyjazdu kilkaset km Zamek w Malcessine Borgo Medievale di Canale Malcesine - widok na północ z wieży Północna, górzysta część Gardy przerosła moje oczekiwania. Góry wyrastające wprost z jeziora, urokliwe miasteczka połączone promami (np Malcesine) + okolice Tenno, Canale - okazało się, że przypadkowo wybraliśmy idealną bazę na krótkie zwiedzanie okolicy. Jeśli ktoś lubi pomykać wąskimi serpentynami okolice Monte Nai to raj na ziemi - na ~40km wyszło nam ponad 2km przewyższeń. Asfalty dobrej jakości, ruch znikomy. Super widoki z tarasów knajpy w Pieve albo klaszoru w pobliżu Monte Cas. Na pewno rozważę powrót nad Gardę na dłuższy czas. Średnio legalne kąpielisko pod zamkiem ...i miejscowa młodzież, której nie powstrzyma nawet drut kolczasty Żabim skokiem przenieśliśmy się do Toskanii - a konkretnie miasteczka Pomerance, gdzie mieliśmy zaklepane 9 noclegów i gdzie czekali na nas znajomi. Na początku Toskańskie pagórki nie zrobiły wrażenia (na południu Polski mamy podobne) ale w miarę odkrywania kolejnych dróg ukazały się perełki. Okolice Pomerance Przede wszystkim ichnia kraina pagórków jest bardziej rozległa, pocięta siatką wspaniałych, pustych, krętych dróżek z bardzo miłosiernymi podjazdami - jest sporo pod górę, ale dość interwałowo. Poza tym tam już kończą żniwa, więc kolory w połączeniu z winnicami są obłędne. Panuje wszechobecna sjesta - zarówno wśród kombajnistów jak i nielicznych robotników drogowych. Cannetto Volterra Wiadomo co W zasięgu 0.5-1h drogi autem od Pomerancy mieliśmy niezliczoną ilość miasteczek i atrakcji do obskoczenia. Volterra, Piza, Sasso Pisano, San Dalmazio, Cannetto - na prawie każdym wzgórzu są jakieś kamienne zabudowania, jeśli nie ruiny zamku to mała wioska albo miasteczko ze zbitym skupiskiem starych budowli między które może wjechać tylko rower, skuter, porysowana panda 4x4 albo popularne, trójkołowe piaggio. Najpraktyczniejsze egzemplarze włoskiej motoryzacji Sprawę odległości od plaż załatwiał basen, w którym moczyły się głównie dzieciaki, ale godzina wystarczyła żeby dojechać do morza - kilka razy zrobiliśmy sobie plażowy dzień. Planowaliśmy pławić się w różnych miejscówkach, ale jak trafiliśmy na pustawy odcinek Baratti z megafalami (do prognoz tychże polecam windy.com) i dogodnym parkingiem w pobliżu to nie szukaliśmy dalej. Nieopodal znajduje się wielkie muzeum archeologiczne z zabytkami Etrusków. Nie zawsze musi być asfalt Nasz ulubiony odcinek plaży Jak się okazało okolica jest ewenementem w skali europejskiej jeśli chodzi o geotermię, wszędzie widać kominy maszynerii odzyskującej ciepło, chałupnicze instalacje można oglądać nawet w ogródkach prywatnych posesji. Można nawąchać się siarczanych oparów w trakcie spaceru szlakiem między muzeum geotermii w Monterotonto a Sasso Pissano. Internety polecają termy, nie starczyło nam czasu. Siarczyste klimaty - Sasso Pissano Niestety, 9 dni zleciało jak z bicza strzelił. Po zakupie pamiątkowego zestawu lokalnych win, piw (mają tam geotermalny browar rzemieślniczy :P), alabastrów i fantów z drzewa oliwnego trzeba było wracać. Zostały 3 noce, zrobiliśmy więc szybkie kalkulacje i po obserwacji webcamów klepnęliśmy 2 noclegi w Rzymie i jeden w Wenecji. Na odchodnym pojechałem jeszcze forkiem na sesję zdjęciową wśród wypatrzonych z wysoka toskańskich szutrówek. Pożegnanie z Toskanią Rzym obskoczyliśmy w systemie park & ride. Nie było żadnych problemów ze znalezieniem 3 domków obok siebie na dużym campingu położonym 25 minut komunikacją od centrum miasta, więc nie trzeba było ruszać samochodów. Okazało się to idealnym planem -- na Rzym najlepszy jest rower albo zbiorkom - autobus + metro. Tłoku nie ma Poklejone lusterka i porysowane zderzaki to norma, korki straszne, parkingi drogie. Z drugiej strony rowerzyści jeżdżą tu w stylu nowojorskich kurierów rowerowych i szybko można się do tego dostosować. We Wrocku nie odważyłbym się tak jeździć - tutaj wygląda to na powszechnie akceptowalne, babeczki na damkach z koszyczkami popylają na czerwonym między samochodami. Przy okazji kręcenia po Rzymie przejechaliśmy się fajną trasą wzdłuż Tybru i zrobiliśmy końcówkę treningu z lokalną grupą kolarską, bez żenady cisnącą wlotową dwupasmówką. Nasze przewodniczki Gdzie jest planowanie przestrzeni? Wzdłuż Tybru W sumie Rzymem pozytywnie się rozczarowałem, chociaż nie mieli na pewno planisty jak stawiali te ruiny Kolumny, rzeźby, pałace, fontanny są wszędzie, zupełnie bez ładu i składu. Polecam zwiedzanie po prostu idąc przed siebie, wystarczy skręcać w te węższe uliczki. Oczywiście - bez tłoku, kelnerzy-naganiacze biją się o klienta. Sporo śmieci, ale umiejętnie schowanych pod dywanem - blokowiska i fawele dookoła starego miasta trochę w stylu południowoamerykańskim. Rzym - nieopodal dworca głównego Wenecja - kolejne pozytywne zaskoczenie. Przede wszystkim udało się załatwić nocleg na wyspach, co pozwoliło do późnej nocy łazić po mieście. Dojazd autobusem albo promem pozbawia takiej możliwości, bo te nie kursują w nocy. Nocna granda w kanale Gdyby nie to, że następnego dnia atakowaliśmy drogę powrotną (~1200km) wstałbym skoro świt poszwendać się i porobić fotki - w nocy było komfortowo ale dopiero rano zobaczyliśmy zupełnie puste ulice. Przy okazji obejrzeliśmy jak funkcjonują sprzątacze i dostawcy. Jedyne pojazdy jeżdżące po wąskich chodnikach i mostkach to dwukołowe taczki wożące towar z/do łodzi. Śmieciarka Rowery do hotelu nieśliśmy chyłkiem bocznymi ulicami - obowiązuje całkowity zakaz pedałowania a kara nawet za prowadzenie roweru to 100e. Podobnie jak w Rzymie w okolicy głównych atrakcji kręci się sporo funkcjonariuszy przeróżnych odmian wojska i policji z bronią długą. BTW - niektóre służby pomykają niebieskimi forkami w dizlu. Pewnie po geście handlowym, bo są ciągle na chodzie Chronią i służą. W Wenecji jest srogo. A za lataniem dronem - aresztowanie. Nawet nie próbowałem. Czas na aspekt motoryzacyjny: Jechaliśmy wolnossącym forkiem z kompletem pasażerów, na ponadwymiarowych ATkach, załadowanym gratami, z dwoma rowerami na haku. Starając się jechać z grubsza przepisowo zrobiliśmy 4356km spalając 9.43l/100 wg dystrybutora. Na większości 'prostych' dróg używałem tempomatu aktywnego a praktycznie 90% toskanii i alpejskich zawijasów przejechałem na łopatkach w trybie M. Zdarzało się, że na wyjściu z agrafki pod górę musiałem zrzucać na 1kę ale ani razu banan nie zszedł mi z twarzy. W konwoju jechał z nami Outlander PHEV i A6 allroad 3.0TDI. I zaprawdę powiadam wam, że to kierowca Audi narzekał, że mu tiptronic za wolno zmienia biegi i doganiał nas dopiero na prostych. Wydaje się więc, że do Włoch można się kopsnąć nawet ssakiem 1.6, zwłaszcza patrząc na wszechobecne trójkołowe tuk-tuki i przedwieczne egzemplarze pand 4x4, które radzą sobie bez problemów. Pirelki polecam z czystym sumieniem, naprawdę uniwersalne. Acha, przy tankowaniu należy uważać na dystrybutory podpisane servito, bywają stacje na których cena wachy z servito potrafi się różnić nawet 40 centów na litrze - za sam fakt podniesienia pistoletu przez pana z obsługi. Raz się naciąłem. Podsumowując - mimo że nietanio, warto. Poza tym, mimo że mam w głębokim poważaniu piłkę kopaną, fajowo było usłyszeć jak całe miasto reaguje na zwycięskie gole swojej reprezentacji idącej po mistrzostwo Bonus dla wytrwałych (3 min, da się przeżyć):
  5. jechałem przedwczoraj tranzytem przez austrię i czechy (z włoch), żadnych kontroli/problemów nie było. we wrześniu jadę do chorwacji i słowenię pewnie pojadę sprawdzonym objazdem omijającym główne przejścia i autostradę - mniej więcej takim. na mniejszych przejściach szansa na korek / kontrolę jest mniejsza.
  6. odpowiem świeżym zdjęciem z meczu mieliśmy paszporty covidowe, deklaracje i testy dla dzieci. nikt nic nie sprawdzał na wjazd. dwa razy sprawdzali nas termometrem (hotel nad gardą i raz w sklepie). jest reżim wewnątrz sklepów ale przy stolikach już nie. śledziłem temat i nie słyszałem żeby kogoś sprawdzali na wjeździe. widać, że jest mniej turystów niż zwykle.
  7. ja również zabrałem świnkę do ojczyzny prościuto. przejazdem dolomity, garda, kilka dni w toskanii. polecam. więcej fotek z szutrowych zabaw w okolicy volterry tu: https://photos.app.goo.gl/LEuvsVZD8nXqjaU76
  8. https://pl.wikipedia.org/wiki/Park_Krajobrazowy_Chełmy - tutaj, w wąwozach na pewno można je spotkać. subaru można zostawić na parkingu w siedmicy
  9. czy ktoś orientuje się czy da się wstawić bez problemu fotel z elektrycznym sterowaniem (ale bez pamięci ustawień) do auta z fotelami z mechaniczną regulacją? sprawdzałem i do fotelu kierowcy idzie wiązka z 3ma wtyczkami - w wersji mechanicznej. rozważam instalację elektryka.
  10. czas pokaże. na razie ujechałem 500m od oponiarni. jak wiadomo powszechnie ssak i tak nie jedzie, będę więc się solidaryzował z właścicielami 1.6. a jak będzie tragedia to pojeżdzę okolicznymi błotnymi drogami, ubrudzę, a potem zrobię z forka stacjonarną ekspozycję
  11. odświeżam temat. zapytałem i doczekałem się od producenta mejla o doprodukowaniu brisków do forka SJ. na fotkach jeszcze nie uleżane (w transporcie były ciut skompresowane) ale sprawiają bardzo dobre wrażenie - koryta zakrywają wszystko co można ubłocić. faktura tego czegoś jest na tyle przyjemna, że latem też chyba dadzą radę. pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. jakby ktoś szukał gumowych rezawplastów to mam do oddania za browar
  12. mam i ja myślałem, że będzie ciaśniej w nadkolu.
  13. kruque

    E-Boxer

    kozacko to wygląda. sądząc po kołach i kształtach przyczepa bardziej terenowa niż sam forek. ma własną wyciągarkę?
  14. dziwne, od 3 lat jeżdżę z tymi samymi felgami od SH (wrzucałeś fotki w wątku o oponach AT) z oryginalnymi nakrętkami od SJ - wszystko gra.
  15. ja w ogóle nie wjeżdżam swoim delikatnym ssakiem 2.0 z CVT na autostrady bo strach. ani dogonić tira nie mogę, jechać na tempomacie też się boję dobrze że na czerwonym polu jakoś objeżdżam rowerzystów na ścieżkach. a na serio to zimna CVT mówi przez pierwsze 2-3 kilometry, że nie chce robić - pewnie jak ją wtedy zmuszać do pracy to się prędzej czy później zbuntuje. taką mam koncepcję i nie poganiam. nie mieszkam na szczęście przy wjeździe na ekspresówkę więc zanim wyjadę z miasta wszystko gra i buczy.
  16. >Więc jak to jest z tą trwałością? Niezbyt optymistyczny obraz się maluje po jego doświadczeniach... Miał wyjątkowego pecha, czy te samochody tak mają że się po prostu sypią? mówimy o nastoletnim aucie z przebiegiem adekwatnym do wieku, ma prawo coś się sypnąć. przez 8 lat przejeździłem 100kkm OBK tej generacji, auto kupiłem z przebiegiem ponad 200kkm - tu masz wydatki serwisowe: https://www.motostat.pl/vehicle-stats/25561 auto regularnie serwisowane, ATF w skrzyni wymieniany dynamicznie 2x za mojej kadencji. UPG wymieniłem bo się pociła przy ~240kkm. skrzynia zmieliła jakieś łożysko przy ~311kkm, naprawa zmieściła się w 4-5k. oprócz tego bez przygód, nigdy nie wzywałem lawety.
  17. jak nie działają stopy to nawet lepiej. w komentarzach do filmików będzie 'patrz jaki kozak, nie hamuje przed zakrętem'
  18. jak będziesz w kamieńcu koniecznie podjedź do chocimia, robi wrażenie. świeżych porad/wrażeń nie mam, ostatnio byłem na ukrainie 4 lata temu - ale mam same dobre wspomnienia. spojrzałem na mapkę i przypomniałem sobie conieco. noclegi w kamieńcu złatwialiśmy bez problemu przez booking, mogę polecić prywatne kwatery https://g.page/Oldcastlestudio?share polecam przy okazji pobytu odwiedzić miejską banię - to niezły folklor. jest przy ulicy tatarskiej prowadzącej do rynku starego miasta, niedaleko tych kwater. na zachętę kilka fotek z okolicy - https://photos.app.goo.gl/Pu3GRi5iUVMCYH9ZA
  19. w ciut starszym OBK miałem to samo. na dłuższy czas pomagało płukanie WD40 mechanizmu klamki bagażnika (psikałem do środka mechanizmu rygla, bez rozkręcania, jednocześnie ruszając klamką).
  20. z palników polecam systemy z radiatorem na garnku. gotuje dużo szybciej, konstrukcja jest stabilna, ma osłony od wiatru. jest kilku producentów, ja używam tego modelu https://www.skalnik.pl/kuchenka-fms-x2-orange-680684 - na aliexpress można upolować znacznie taniej.
  21. ja również przejeździłem z platformą kilka kkm (albania, serbia, dolomity) i nie zauważyłem problemów - tył na pewno nie siadał podczas wakacyjnego wyjazdu - komplet pasażerów, trumna na dachu, rowery na haku. AFAIK w SJ wolnossącym jest samopoziomujący tył.
  22. przełęcz okraj. zaprawdę warto wstać rano żeby mieć cały podjazd pod górę dla siebie na te poniżej nie da się wjechać autem, ale nie żałuję.
  23. hehe, dobry temat nie mam na koncie uratowanych z opresji tirów ani pługów śnieżnych na osobówki poluję na bocznych drogach jak spadnie śnieg (przy okazji podróży w górki, wtedy na bocznych jest mały ruch). mój najlepszy łup to gelenda. zeszłej zimy, na północnych rubieżach karpacza. facet odśnieżał autem podwórko i w końcu udało mu się wjechać z impetem na górkę spiętrzonego śniegu tak, że wszystkie 4 kółka zawisły w powietrzu. oj miałem satysfakcję, mistyczne AWD zatryumfowało po raz kolejny nad prawami fizyki
  24. zabrałem forka na nocne wybieganie po izerach. po powrocie taka sytuacja. wyjazd z parkingu zasypany przez pługi przepychałem na kilka razy
×
×
  • Create New...