Jump to content

maciek323

Użytkownik
  • Content Count

    496
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

105 Wspaniały

About maciek323

  • Rank
    ..:: Bywalec :..
  • Birthday 07/14/1981

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Warszawa
  • Auto
    Subaru Legacy GT Infiniti FX Mercedes W124
  • Zainteresowania
    motoryzacja rajdy historia

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Wracajac do tematu Legacy GT, bo wiem ze takie auto kolegę Danko interesuje, to dam przykład z ostatnich dni. Trasę Warszawa- Siedlce, którą pokonuję dość często (lokalsi wiedzą - pół trasy zwykła szosa przez wioski, pół autostrada) zwykle pokonuję ją 3 litrowym dieslem Mercedesa, ale ostatnio 2 razy podkusiło mnie żeby pojechać Legacy GT. Bo pogoda piękna i po co auto ma się kurzyć w garażu. I co Wam powiem. Podróż Legacy tą samą trasą, była wygodniejsza, przyjemniejsza i ze wszechmiar milsza. Mogła też być dużo szybsza, ale jeżdżę z przepisami i z głową. Przy prędkościach zgodnych z kodeksem drogowym na takiej trasie spalanie w Legacy wychodzi mi ok 9-9,5 litra na 100 km. Zaś w mercedesie z silnikiem diesla taka sama trasa w tych samych warunkach ruchu wychodzi ok 8 litrów na 100 km. Nie jest to olbrzymia różnica, szczególnie przy tym że obecnie ON jest nieco droższy.
  2. maciek323

    EJ20F parametry

    Mogło być tak, że na różne rynki obniżali (zazwyczaj tylko elektronicznie) moc ze względu na przepisy podatkowe w danym kraju. Często spotykane w autach np. z Francji czy Beneluxu. Co do subaru to nie wiem czy były takie działania, ale np. wśród BMW z tych krajów to norma. Zazwyczaj prawdę masz wpisaną w org. zagraniczny dokument (Brief) czy jak go tam zwą w danym kraju. Za granicą bardzo pilnują wpisywania odpowiedniej mocy w dokumenty, bo od tego bardzo często zależą tam obciążenia podatkowe na dane auto. A W Polsce wpisują jak tam urzędnikowi przypasuje.
  3. maciek323

    Komfort w subaru

    No bo legacy IV 15 letnie auto klasy D, żeby było cicho trzeba kupić coś nowego co najmniej klasy E. A na to 300 tys zł trzeba przygotować, chyba ze jakas bieda edycja z mini silniczkiem i bez wyposażenia, to 250 tys zł. Legacy IV i tak jest cichsze od większości cenowych/wiekowych konkurentów. Kamul ewentualnie spróbuj pojeździć na innych oponach, dobre nowe letnie mogą okazac się na prawdę sporo cichsze od tych na których teraz jeździsz.
  4. maciek323

    Komfort w subaru

    Legacy V jest trochę cichsze i ma trochę więcej miejsca niż Legacy IV. Jednak do miejsca jak w Superbie czy ciszy jak w Audi A8 jest daleko.
  5. Wydaje mi się, że to indywidualna sprawa zależna od wielu zmiennych. W wypadku swapowanych aut, albo bardzo doinwestowanych i cennych a tanich tabelkowo zawsze będzie problem. Czy z AC, czy z czyjegoś OC.
  6. Nie wiem jak w wolnossakach, ale w Legacy z turbo to faktycznie 2 przewody od chłodnicy musiałem zmienić na przestrzeni kilku lat.
  7. Niestety ubezpieczenie starego a kosztownego auta to w Polsce męczarnia i każdy ma cię albo za oszusta który chce zarobić na stłuczkach albo za frajera którego trzeba ogolić a potem na odczepnego dać mu 100zł. Ja z PZU też miałem przejścia - w M5 pęknięty zderzak i nadkole połamane, a oni zaproponowali... 350zł. Gdzie sam koszt używanych części to ponad 1200zł był, a nowych lepiej nie mówić. A gdzie montaż, malowanie zderzaka itp.... A AC place u nich od 20 lat, zazwyczaj na 2-3 auta równolegle. Zostawiłem kasy tyle, że spokojnie zdrowe Legacy GT mógłbym za to kupić, albo i 2 sztuki. Najlepsza opcja to naprawa bezgotówkowa w ASO, ale też mało które ASO się zgodzi albo żadne - bo wiedzą że nie odzyskają od ubezpieczyciela tyle pieniędzy ile to powinno kosztować. Wiadomo że w nowych drogich autach jest inaczej, ale tu mówimy o około 15 letnich Legacy, które tabelkowo warte jest 10 tys zł, a mocno doinwestowane nawet 40 tys zł. A SWAP już całkowicie utrudnia jeśli nie uniemożliwia dochodzenie jakichkolwiek roszczeń. Oczywiście zawsze jest możliwa droga cywilna, adwokat biegli itp., ale to spore koszty i bardzo długo trwała - w mojej okolicy od rozprawy do rozprawy jest pół roku, wiec taka walka z ubezpieczycielem to zajęcie na lata. Oczywiście można załozyc ze nic się nie stanie, nie brać AC, jak się stanie z czyjejś winy to trudno, i straty przyjmować na chłodno i twardo. Ale to już zależy od charakteru - i możliwości finansowych.
  8. Zdecydowanie Nissens, tym bardziej że nie jest taka droga (do mojego Legacy kosztowała sporo więcej). Te tanie zamienniki to najczęściej wytrzymują max 3 lata. Pomijając że często słabiej chłodzą, lub otwory na przewody są minimalnie większe/mniejsze niż w oryginale (miałem taki przypadek w 406). Tanie chłodnice są dla druciarzy, handlarzy którzy robią auto na sztukę byle wypchnąć za bramę. Nowy olej na taką trasę to oczywista oczywistość, ale pomyśl też o oleju w skrzyni/moście, jeśli nie był dawno zmieniany to też warto. Duże predkosci i temperatury zewnętrzne też dają mu w kość.
  9. Jako przykład podać mogę swap silnika S52 z M3 e46 w modelu e46, do nadwozia innego e46, robił mój brat cioteczny dla siebie. Wyrzucić ze starego auta trzeba było totalnie wszystko, nawet liczniki musza iść od M3, cała instalacja elektryczna nowa itp. W nadwoziu też są drobne róznice, nie mówię o body-kicie - ale oryginalne M3 ma więcej wzmocnień, inną podłogę z tyłu, dodatkowe wsporniki. Włożył w auto 45 tys zł (oryginalne M3 w bdb stanie kosztowały wtedy ok. 50 tys zł) i miał samochód odbiegający od oryginału, z pewnymi rzeczami niedopracowanymi. Tak aby auto było jak oryginał i w super stanie, to doinwestował i kosztowało go to 60 tys zł. Pól roku po skończeniu projektu miał poważny wypadek z czyjejś winy, ubezpieczalnia za całego jego BMW zaoferowała mu... 8 tys zł (miał zarejestrowane jako 318i). Gdzie same jego felgi z oponami prawie tyle kosztowały. Sprawa się skończyła w sądzie, powoływanie biegłych z obu stron itp., u niego dostało zawieszenie przednie i tylne i mocno nadwozie, auto w zasadzie do kasacji (w M3 zawieszenie oczywiście inne niż zwykłe, 3 felgi miał zniszczone bo jeszcze go obróciło i w krawężnik trafil i mnóstwo innych drogich elementów na smietnik). Ubezpieczyciel chciał faktur na wszystkie założone części i na ich montaż, a wiadomo ze jak kupujesz z anglików z rozbiórki to faktur nie ma, wziął prawnika ale wiele nie ugrał, coś tam mu zapłacili ale nie wiele i został z wrakiem który nie nadawał się do remontu. Skończyło się tak że rozebrał auto i sprzedał na części żeby choć trochę mu się zwróciło. W przypadku kradzieży (a takie auta chętnie kradną, bo drogie i chodliwe części) to też by dostał grosze, bo miał AC jako 318i. I nic nie zmieniło to że załatwił papierologie u diagnostów, w sensie zmiane pojemności na 3.2 i mocy w dowodzie na 343 konie, bo nazwa samochodu została 318i i w tabelce PZU figurował jako 318i. Nie ubezpieczą jako M3 auta którego VIN wskazuje że to nie jest M3 i nie ma M3 w dowodzie. W tym samym czasie ja miałem oryginalne M5, które warte było ok. 60 tys zł - w PZU nie chcieli ubezpieczyć wyżej niż 27 tys zl, bo tyle wynika z ich tabelek. Ubezpieczenie AC na pełną wartość możliwe po wycenie biegłego, za zgodą indywidualną dyrektora oddziału PZU. I załatwiłem sobie wycenę, to koszty AC na pełną wartość krzyknęli mi przy pełnych zniżkach 10 tys zł (a przy wartości 27 tys zł to było za AC cos kolo 1000-1500zł). Więc stawka zaporowa po prostu aby się nie ubezpieczać i tyle. Więc nawet w wypadku oryginalnego takiego auta wypłacają na prawdę mało, a co tu mówić o swapach. Zapytaj kolegów z Legacy GT czy H6, jeśli maja AC, to na jakie kwoty. raczej dużo poniżej rynkowej realnej wartości, jeśli ktoś ma zdrowy doinwestowany egzemplarz. Osobiscie jestem wrogiem anglików czy japończyków i przekładek, ale to chyba i tak lepsze niż te swapy. Przenosząc to na pole subarowe. Być może Legacy GT też ma inne specyficzne cechy w nadwoziu czy raczej podłodze, których nie ma seryjny Europejczyk. Jakieś róznice są na pewno - np. w sedanie GT można skladac tylne siedzenia, a w europejskim ponoć nie da się? Zrobisz sobie supe-hiper legacy z H6 z turbiną, czy innego mega doinwestowanego swapa 2.5 turbo, a w ubezpieczalni masz auto warte 10 tys zł maximum (realna stawka pzu za legacy 2003-2006). Nad tym wszystkim też trzeba się zastanowić. Kończąc off-top, wracając do głownego wątku @Danko to jeśli chcesz mieć możliwość dojścia w okolice tych mocy, to inwestuj (moim zdaniem) w oryginalne GT, i możesz sobie zrobić silnik pod te 400 KM. Z doświadczenia Ci powiem, ze jak dla mnie to 300 koni w takim aucie to aż nadto, to nie jest bardzo ciężki samochód (ja mam 1380 kg w dowodzie). Kilka lat miałem 400 koni RWD, rozstałem się bez żalu. 250 koni z oryginalnego Legacy GT z napędem subaru jest wystarczające i w sam raz na polskie drogi. No i zawsze masz możliwość dojścia do 280 koni małym kosztem, 350 koni dużym kosztem i ponad 400 KM sporym kosztem.
  10. Na forum w tamtym roku ktoś sprzedawał 2.5 GT w kombi, jeśli dobrze pamiętam to poszedł za 18 tys zł z walniętym UPG i do różnych poprawek, w kilka dni się sprzedał.
  11. Tak, GT jest tańsze w modach, do tego do 280 koni wystarczy seryjne turbo. Sportowy katalizator, inny wydech, delikatna mapa i 280 koni masz. 350z jest fajny ale to tylko RWD. Zupełnie inne auto niż Legacy. Imprezy, Evo, 350z, wszystko fajne auta. Ale zeby kupic podstawę w bdb stanie do sensownego dłubania, to są zupełnie inne koszty niż zakup Legacy.
  12. Więcej cylindrów to nie zawsze jest lepiej Po drugie musisz sie zastanowić jakie moce Ci wystarczą. Jak nie celujesz w 400-500 KM to nie szedłbym w H6. Automaty niestety mocno zamulaja te auta, zarówno H6 jak i GT.
  13. Dużo kombinujesz i nie do końca wiem czy w słuszna stronę zmierzasz. Miałem w zyciu 2 auta swapowane, kosztowało to full kasy, były unikalne, lubiłem je, ale to nigdy nie bedzie to co fabryka. Do tego potem mega problemy z odsprzedażą czy nie daj Boże przy stłuczce czy wypadku (dają grosze za mega doinwestowany samochód), a odpukac jesli zdarzy się poważny wypadek z autem swapowanym, to w dzisiejszych czasach problemy prawne gotowe. Niestety. Swapowane auto jako daily driver, to chyba słaby pomysł. Na tor na rajdy czy inne szaleństwa to jeszcze ujdzie, ale i tak zeby zrobic cos z głową i porządnie to wyjdzie to drozej niż seria. Jesli chcesz to mogę rozwinąć ten temat i dokladniej opisac, miałem np BMW swapowane z silnikiem z M3, potem miałem tez oryginalne M - także znam róznice. Tym bardziej że zarówno H6 jak i 2.5 GT mozesz kupic fabryczne. Nawet w rozsądnych cenach, a one zawsze będą lepsze niż analogiczne pojazdy swapowane. Idziesz (na razie w planach) drogą jaka przeszło wielu forumowiczów, lub wielu zamierzało iść. Korzystaj z ich doswiadczeń, wiedzy i spojrzenia innych! Ja gdybym 10 lat temu wiedział to co dzis wiem, inaczej bym inwestował w motoryzacji, nie kupował ani nie budował zadnych swapów, tylko duzo wczesniej kupił oryginalne Legacy GT lub STI. 2.5 GT masz bardzo rozwojowe, sky is the limit, nawet na forum jest kilku mechaników którzy wycisną Ci z tego silnika 350 KM przy zachowaniu trwałości. Oczywiscie wszystko to kosztuje, ale lepiej jako bazę mieć oryginalne Legacy GT czy H6 niż inwestować w coś co zawsze będzie wydmuszką.
  14. Nie będzie taniej, poza tym samochody szczególnie takie to nie klocki lego że wkładasz wyjmujesz wymieniasz. To będzie pozornie taniej, a w efekcie dostajesz ulepa dziwacznego. Skrzynia legacy diesel ma inne przełożenia. LGT ma duże hamulce których nie ma zwykle legacy. Silnik i osprzęt z WRXa to też nie wszystko. Intercooler, chłodnica są inne. Chłodnica org do LGT to 1000zł (wiem bo zmieniałem). W tych autach duze znaczenie ma też elektryka, elektronika. Jaką wiązkę zastosować? Mozna próbowac z Legacy diesla, ale trzeba by ją sztukowac przedluzac itp. Do tego ECU musisz i tak kupić oryginalne od Legacy GT, nie wiem czy odpaliłbys takiego ulepa na kompie od wrxa. Mnóstwo mniejszych i większych problemów po drodze. I nawet z tych wyliczeń wychodzi że bedzie to kosztowac minimum 25-28 tys zł. A wg mnie wiecej jesli miałoby to byc zrobione solidnie. A za te 28 tysięcy spokojnie mozesz szukac jakiegos solidnego LGT. Ja za okolice tej kwoty, moze troszkę wyzej swojego bym może sprzedał. Z rozrządem, sprzęgłem, zamachem, hamulcami przód/tył chłodnicą i innymi drogimi rzeczami zrobionymi w ciągu ostatnich kilkunastu tys. kilometrów.
  15. To jest opcja dla znawców i jak sam napisałeś kogoś kto ma czas i umiejetności zrobic wiele samemu. Ale mało kto tak ma. Większość chce kupić i jeździć. Od dnia zakupu a nie za pół roku (ktore w rzeczywistosci przeciąga się do roku). Tym bardziej że mówimy tutaj o zwykłym aucie do jazdy na codzień, a nie cukierku weekendowym lub super-rajdówce, albo lokacie kapitału jaką są/mogą byc klasyki. Jesli kupujesz takie auto jako 2,3 czy 4 to mozna sie bawić w Japonię przekładki i takie cuda. Jako pierwsze i jedyne, na codzień, to średnio to widzę.
×
×
  • Create New...