Jump to content

DEXiu

Nowy
  • Content Count

    8
  • Joined

  • Last visited

About DEXiu

  • Rank
    ..:: Świeżynka ::..

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Auto
    Impreza MY18

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. W pierwszej chwili myślałem, że ironizujesz, ale chyba na poważnie to napisałeś. Czyli sprawiedliwe jest kiedy dyskomfort jest jednakowy, lecz już nie jest sprawiedliwe żeby SATYSFAKCJA była jednakowa? Ale masz rację - to temat na inną dyskusję. Co do zmian w kodeksie - idea "suwaka" i "korytarza życia" jak najbardziej słuszna i ją popieram, jednak wykonanie oceniam na mierne z minusem. Nowe przepisy są zagmatwane i niedopracowane. Stanowią też doskonały kontrprzykład dla zwolenników tezy, że przepisy powinny być "krótkie, proste, jednoznaczne".
  2. Czyli wszelkie zasiłki, dopłaty i rządowa pomoc finansowa dla obywateli również powinna być uzależniona od dochodów? No bo "taki bogacz" przecież marnego 500+ na dziecko nawet nie poczuje Bardziej interesujący jest pomysł z uzależnieniem wysokości od wartości auta, ale i to zostało zbombardowane wyżej. Zostają punkty karne...
  3. Wybaczcie kontynuowanie offtopa, ale nurtuje mnie jedno pytanie: jak się ma instalowanie kamerek do faktu, że w nowych Subaru instrukcja zdaje się zabrania montowania czegokolwiek na przedniej szybie? (bo poduszki, bo ES, bo...)
  4. A to już inna sprawa - zależy gdzie jest najbliższy zjazd. I co w tym dziwnego? To nie sprawca wypadku nie pozwala przejechać ani udrożnić jezdni. Wydaje mi się, że doszło do nieporozumienia. Niektórzy interpretują rozkręcenie barier i ułożenie pachołków jako udostępnienie pasa przeciwnej jezdni aby korek dalej mógł jechać w swoją stronę (i wrócić na swoją jezdnię przy najbliższej okazji), a inni (do których i ja się przyłączam) mają raczej na myśli ułożenie pachołków na... 100 metrach? żeby korek mógł zawrócić i swobodnie włączyć się do normalnego ruchu na przeciwnej jezdni jadąc wstecz w stosunku do zamierzonego kierunku podróży do najbliższego zjazdu.
  5. Absolutnie nie popieram blokowania "korytarza życia" czy utrudniania przejazdu służbom ratunkowym, ale czy naprawdę uważacie, że jazda (a raczej toczenie się) pod prąd wśród stojących w wielokilometrowym korku aut to aż taka zbrodnia? Serio przyrównuje to ktoś "ciężarem gatunkowym" do jazdy pod prąd autostradą, cofania czy zawracania na niej w "normalnych" warunkach? To może jeszcze zabierajmy prawko za cofanie spod bramki pobierania myta (bo ktoś sobie zwyczajnie pomylił bramki)? Podkreślam jeszcze raz - nie popieram takiego zachowania, ale w pewnym stopniu rozumiem. Oczywistym jest, że w sytuacji wypadku priorytetem powinno być ratowanie ludzi (być może także i mienia), ale owo ratowanie chyba nie trwa kilku godzin? (pomijam sytuacje, gdzie trzeba kogoś wycinać z wraku albo wyciągać spod zwałów złomu) Nikogo nie będą na miejscu zszywać czy operować, więc po upływie... kilkudziesięciu minut (?), kiedy policja bądź służby autostradowe stają się przydatne na miejscu jak rybie ręcznik, priorytetem staje się "uwolnienie" kierowców, a nie trzymanie ich tam do zakończenia czynności prokuratorskich i innych (które, w odróżnieniu od ratowania zdrowia, już tak pilne nie są). Niektórzy tu sugerują, że należałoby kierowców jak najsurowiej karać - mandatami, odbieraniem uprawnień, konfiskatą mienia i nie wiadomo czym jeszcze. OK. Ale może w ramach sprawiedliwości tym którzy grzecznie stoją ktoś wypłaci rekompensatę za tracony czas? Wystarczy średnia stawka godzinowa Myślę, że wówczas odpowiednie "służby udrożniające" znalazłyby odpowiednią motywację i przyleciały na miejsce choćby i śmigłowcem A nie traktować ludzi jak za czasów minionych ("masz pan tu stać choćby i do jutra i co nam pan zrobisz?"), bo przecież trzymanie 3 tysięcy osób przez 8 godzin jest darmowe, więc po co się nimi przejmować...? (nieco podobnie "darmowe" jest rozkopanie drogi w centrum miasta na pół roku). Jeżeli w jakiejś kwestii się znacząco mylę, chętnie przyjmę krytykę - wszak jestem tylko laikiem i napisałem swoje przemyślenia na zasadzie "wydaje mi się, że..."
  6. Sądziłem, że odpowiedź Agi wystarczy, ale może warto powtórzyć: Zabrania się korzystania z telefonu (...) podczas jazdy a nie w ruchu
  7. @hak64 całą swoją argumentację opierasz na baaardzo chwiejnym założeniu, jakoby przy przejeżdżaniu przez skrzyżowanie dochodziło do zmiany pasa. Otóż według mnie absolutnie nie - na skrzyżowaniu (choćby takim o jakim się toczy dyskusja) nie ma pasów, więc nie można mówić o ich zmianie. Przed skrzyżowaniem zajmujesz jakiś pas i za skrzyżowaniem zajmujesz jakiś pas. Ale "w międzyczasie" ich nie zmieniasz. Bo jak byś widział (przy braku linii prowadzących) przebieg dwóch pasów przed skrzyżowaniem, które za skrzyżowaniem stają się trzema bądź czterema (a może jednym)? Dlatego powtórzę: w mojej opinii na skrzyżowaniu bez wyraźnych i jednoznacznych linii prowadzących nie ma mowy o żadnej zmianie pasa. Co więcej - ten jadący prawym pasem ma ustąpić w każdym przypadku temu na lewym, bo na skrzyżowaniu nie można wyprzedzać z prawej. Co się zaś tyczy "patowej" sytuacji, którą opisujesz powyżej - problemu nie ma, bo jadący prawym pasem nie sygnalizuje zamiaru skrętu w lewo, a co najwyżej... zamiar zmiany pasa? (jako że nie ustawił się poprawnie do skrętu, to jak chce sygnalizować niedozwolony manewr?)
  8. To i ja się przywitam, aby tradycji uczynić zadość
×
×
  • Create New...