Jump to content

Drizzt

Użytkownik
  • Content Count

    154
  • Joined

  • Last visited

About Drizzt

  • Rank
    ..:: Bywalec :..

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Silesia
  • Auto
    Forester 2.0i CVT (EyeSight) MY18

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Proszę oprócz wypadków podać jeszcze liczbę kolizji PL i informacje czy w RFN rozróżnia się te zdarzenia...
  2. Czy to znaczy, że ISR ma osobny akumulator, a jeżeli tak, czy on się w trakcie jazdy doładowuje i jak jest jego wytrzymałość.
  3. I znowu cham w prosiaku [emoji53] https://kontakt24.tvn24.pl/r/agresywna-jazda-na-a4-o-zdrowym-rozsadku-nie-ma-tu-co-mowic,309948.html A wszystko przez to, że ktoś na czas jaśnie panu nie zjechał z drogi... Smutne [emoji22]
  4. Wydaje mi się, że właśnie w tym miejscu dotknąłeś sedna sprawy. Przynajmniej u mnie narasta coraz bardziej obawa, że w tym wzajemnym udowadnianiu na drogach czyja racja jest mojsza, zwyczajnie się wszyscy pozabijamy Dlatego pozwolę sobie zacytować konkluzję artykułu płynącą z ust kierowcy rajdowego i dziennikarza motoryzacyjnego: Najlepszym rozwiązaniem problemu jest zmiana podejścia do samych siebie. – Współpracujmy. Jeśli będzie ta współpraca, będzie się nam jeździło lepiej. Przykład rzeczywiście ciekawy i nagminny, łatwy do uchwycenia przez wszechobecne kamery monitoringu (i nie tylko). Nie mam na to nagrania, ale tylko w dniu dzisiejszym, specjalnie nie skupiając na tym uwagi, zaobserwowałem w ciągu ok. 30 min. jazdy, co najmniej 5 kierujących z uwagą obserwujących... Niestety nie przedpole jazdy...
  5. W temacie obywatelskich zatrzymań, dywagacji czy gorszy kamerkowicz czy też"bohater" nagrania, pieszych rzucających się pod samochody, etc. polecam lekturę: https://www.tvn24.pl/dlaczego-polscy-kierowcy-sa-agresywni-czarno-na-bialym,988578,s.html Bez komentarza
  6. Już w przeszłości jedna Pani próbowała przekonywać, że rację ma ten kto zeznaje pierwszy, ale... jakoś się nie przyjęło. Ciekawe dlaczego [emoji848]
  7. Mylisz się, usiłuję zrozumieć całą sytuację a nie oceniać zachowanie jednego z uczestników zdarzenia, który nie działał chyba w próżni.
  8. Nie wiem, nie znam człowieka [emoji6] Ja pytam o zachowanie "bohatera" filmu [emoji16] Ale wygląda na to, że w tamtych stronach to normalka [emoji3538] https://www.stalowka.net/wiadomosci.php?dx=19133
  9. A kim wg Ciebie jest ten ktoś uwieczniony na nagraniu [emoji848]
  10. Rzeczywiście grubo i wygląda na to, że jakiś mały, srebrny samochodzik przyłożył też swój "wektorek" [emoji3166]
  11. No właśnie, diabeł tkwi w szczegółach. Prawdopodobnie nie chodziło w tym przypadku o koszty procesu sensu stricto, które podlagają uregulowaniom kodeksowym dotyczącym zwrotu kosztów procesu, ale o tzw. koszty przedsądowej obsługi prawnej i dodatkowo sytuacji sprzed ponad 6 lat. Stosowana w przeszłości w tym zakresie praktyka, niekorzystna dla poszkodowanych, uległa jednak zasadniczej zmianie po wydaniu w dniu 13 marca 2013 roku przez Sąd Najwyższy uchwały (aktualnej rónież obecnie), która wskazała, że "uzasadnione i konieczne koszty pomocy świadczonej przez osobę mającą niezbędne kwalifikacje zawodowe, poniesione przez poszkodowanego w postępowaniu przedsądowym prowadzonym przez ubezpieczyciela, mogą w okolicznościach konkretnej sprawy stanowić szkodę majątkową podlegającą naprawieniu w ramach ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej." Wszystko zależy zatem od okoliczności konkretnej sprawy i dlatego też nie można różnego rodzaju rozstrzygnięć, wydawanych w indywidualnych sprawach, traktować jako obowiązującą regułę. Sorry za OT, to wszystko w temacie przedstawionym przez @Aga
  12. Cieszę się, ale mam wrażenie, że nie do końca ponieważ dla mnie całkowicie niezrozumiałe jest stwierdzenie, że: Możemy pozwać samego ubezpieczyciela, samego sprawcę albo obu łącznie. Jeżeli pozwaliśmy wyłącznie ubezpieczyciela to oczywistym dla mnie jest, że ten właśnie ubezpieczyciel jest stroną procesu. Oczywistym jest również, że przedmiotem sporu była odpowiedzialność tego ubezpieczyciela. Skoro pozwany ubezpieczyciel przegrał proces to, co do zasady, obowiązany jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty procesu i nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie należałoby pozywać sprawcę o koszty procesu, w którym nie brał udziału i byc może nie ma pojęcia, że taki miał miejsce Powiem Ale nie...
  13. Sprawa jest bardziej skomplikowana, przy czym praktyka faktycznie wygląda bardzo różnie. Zasadniczo ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Zatem, aby zakwestionować twierdzenie powoda, w podanym przykładzie co do miejsca i czasu powstania uszkodzeń, to pozwany musiałby udowodnić, "że kilka dni później sama nie uszkodziła zderzaka podczas cofania, albo ktoś inny nie wjechał jej w tył w innym miejscu i czasie". W największym skrócie - ciężar dowodu spoczywa na tym kto twierdzi, a nie kto zaprzecza. Podane przykłady dotyczą etapu odmowy wypłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela, który jest w tym momencie tak naprawdę sędzią we własnej sprawie. Domyślam się, że ubezpieczyciel zrobi co tylko się da żeby odmówic wypłaty odszkodowania i po to zatrudnia prawników i innych specjalistów, co jednak nie zmienia faktu, że przed sądami sprawy kończą się różnie, włacznie z zawarciem ugody z ubezpieczycielem. Przy wygranej sprawie koszty, niezależnie od przedmiotu wartości sporu, nie będą "zjedzone", ponieważ to strona przegrywająca sprawę obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty procesu. Pytanie jednak padło słuszne: "czy mi się chce", ale bardziej zasadne jest pytanie czy warto podjąć ryzyko nie dysponując twardymi dowodami. Mając np. nagranie monitoringu, jakiegoś świadka, zgłoszenie policji zdarzenia "na gorąco" itp. byłaby realna szansa na wygranie procesu, a bez tego trzeba się dobrze zastanowić...
  14. Nie bardzo rozumiem, jak ubezpieczyciel miałby kwestionować winę sprawcy, który został ukarany przez policję czy sąd [emoji848]
×
×
  • Create New...