Jump to content

Maszyn

Nowy
  • Content Count

    25
  • Joined

  • Last visited

About Maszyn

  • Rank
    ..:: Świeżynka ::..

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Gdańsk
  • Auto
    Subaru Forester SH, 2,0 150 KM

Recent Profile Visitors

125 profile views
  1. No i dalej klops... Alternator naprawiony - był uszkodzony regulator. Po wymianie co ciekawe napięcie było bardzo niskie bo 13,6 V i nic w górę, ani w dół nieważne czy ciepły czy zimny. Panowie powiedzieli żebym wypiął ten kabelek od komputera (jak na filmiku powyżej) i pomogło bo teraz jest 14,4 V Jednak wpływu na maglownicę nie ma to żadnego - dalej jak jest zimno działa poprawnie, a im robi się cieplej na dworze to zaczyna chodzić coraz ciężej. Zastanawiam się czy coś w komputerze nie jest walnięte, jednak błędów dalej brak.
  2. Czyli chyba alternator ma dość - a raczej jego diody. Zrobiłem prosty test - nagrzałem silnik, poczekałem, aż napięcie zacznie spadać, gdy było ok 13,95 V zacząłem dmuchać na alternator chłodnym powietrzem i o dziwo napięcie zaczęło się podnosić - wzrosło do 14,05 V szczególnie szybko się to działo jak dmuchałem na tylną część obudowy (czyli tam gdzie jest radiator z diodami). Jak przestałem dmuchać znowu zaczęła się tendencja spadkowa i wróciło do 13,95 V i szło dalej w dół. Może też nie diody, a regulator napięcia się przegrzewa i przestaje działać prawidłowo. Odnalazłem też w bezpiecznikach pod maską przewód od alternatora do komputera i go wypiąłem z wtyczki jak sugeruje koleś na filmiku poniżej jednak nic to nie dało (ani się nie pogorszyło, ani polepszyło, błąd też żaden się nie pokazał). Co prawda inne auto ale raczej zasada działania ta sama. Teraz będę próbował albo zreanimować alternator, albo kupić jakiś sprawny, zobaczymy, czy to coś pomoże.
  3. W SG 158 KM i SH 150 KM jest 1,1 (dokładnie 108 kPa) jak masz jeszcze naklejkę na starym korku to może jest napisane.
  4. Mi w SG korek niedomagał, ale wtedy się przy nim sączyło, płyn ubywało niewiele, po wymianie było OK. Za to w SH miałem niesprawny termostat i odkryłem to jak się zrobiło ciepło - płyn też ubywał i wywalało go wtedy na trójniku do parownika gazu (prawie było to niewidoczne). Po wymianie na nowy wszystko wróciło do normy a powiem, że zjadł prawie litr w ciągu miesiąca zanim przyczynę znalazłem. Już tez się zaczynałem uszczelką martwić bo nie mogłem wycieku zlokalizować.
  5. Czyli sytuacja wygląda tak: Dziś w korku stałem jakieś prawie 15 min i wskazanie na diagnoście szło coraz bardziej w dół: - przed korkiem było 13,9 - 13,8 - pod koniec korka zrobiło się nieciekawie - 13,4 V i oprócz tego, że maglownica ciężko chodziło to silnik zaczął też już ciężej zipać - musiałem dodać więcej gazu żeby ruszyć. - jak wyłączyłem klimatyzację po chwili zrobiło się 13,6 - 13,7 i dojechałem do miejsca docelowego - nie wyłączając silnika sprawdziłem na akumulatorze multimetrem i pokazało dokładnie 13,92 z tendencją spadkową - pomierzyłem jak pisałeś ewemarkam i nie było różnicy czy przyłożyłem końcówkę do "minusa" czy do jakiejkolwiek części metalowej silnika - nie napisałem w poprzednim poście, że klemy akumulatora miałem przeczyszczone i wszystkie górne masy też - zapomniałem o masach miedzy silnikiem, a karoserią pod silnikiem, ale one mocno się trzymają z tego co dziś zauważyłem i pomiar świadczy, że nie ma problemu. - po jakiś 3 minutach pracy napięcie na akumulatorze jeszcze spadło do 13,87 V - doładowałem w tym momencie jeszcze długie światła - usłyszałem jak silnik się zdławił i napięcie na multimetrze spadło jeszcze nagle do 13,81 V i nie chciało się podnieść do momentu wyłączenia świateł. Czyli jednak dobry to trop z nagrzewającym się alternatorem i tak jak pisałeś ewemarkam to może diody mają dość. Tym bardziej, że na zimnym silniku nie ma problemu i faktycznie jest 14,45 na akumulatorze, a jak się jeździ w zimniejszych temperaturach rzędu 10 - 15 C to wszystko chodzi normalnie już nie mówiąc o tym jak jest ujemna na dworze. Jeszcze pytanko - przy jak dużym spadku napięcia kontrolka na desce pokaże, że nie ma ładowania - czy po prostu dzieje się to tylko jak kabel się np urwie? Bo ewidentnie przy tak niskim napięciu już mi zakłócało pracę silnika, a żaden błąd się nie pokazał. Będę miał chwilę czasu rozbieram alternator i sprawdzam.
  6. Słabnącego wspomagania dalej nie rozwiązałem ale doszedłem do ciekawych wniosków. Podejrzewam, że ma to coś wspólnego albo z uszkodzonym alternatorem lub może akumulator ma już dość. Wspomaganie ciągnie dużo prądu i jak coś jest z nim nie tak to może nie działać poprawnie. Dodam, że nigdy nie pokazało mi błędu wspomagania. Zauważyłem, że jak mam włączoną klimatyzację to dużo szybciej się ten objaw pojawia. Dodatkowo latem wiadomo, że częściej chodzą wentylatory chłodnicy. Sprawdziłem akumulator multimetrem i pomiary są następujące: Na zimnym silniku: - wyłączony silnik - pomiar ok. 12.6 - moment odpalenia - ok 11 V - prac silnika 14,4 - 14,5 V Rozgrzany silnik: - praca silnika (po krótkiej jeździe ok 5 km) 14,2 - 14,3 Teraz najciekawsze i co mnie interesuje dlaczego jak podepnę diagnostę wskazania są inne na ten sam moment (dwa niezależne AUTEL i SNAP-ON): - wyłączony silnik - 12,4 V - moment odpalenia - ok 10 V - zimny silnik po odpaleniu - 14,1 - 14,3 V - pomiar na rozgrzanym silniku (ok. 5 km jazdy) - 13,9 - 14,0 V - moment kiedy kierownica zaczyna lekko sztywnieć (ok. 20 km) - 13,7 - 13,8 V - moment kiedy kierownica nie powraca w małym zakresie (ok. 50 km) - 13,5 - 13,6 V Nie sprawdziłem tylko momentu jak już z kierownicą jest dużo gorzej ile pokazuje multimetr bezpośrednio na akumulatorze (bo zapomniałem go zabrać do auta;/) Moje pytania do kolegów forumowiczów: - Czy ktoś wie dlaczego na akumulatorze pokazuje coś innego niż na diagnoście w tym samym momencie - różnica jest ok 0,3 V co jest całkiem sporo - utraty napięcia między akumulatorem, a komputerem i czy to jest poprawne? - jakie powinno być prawidłowe wskazanie na multimetrze, diagnoście dla tego modelu przy elektrycznym wspomaganiu (Forester SH; 2,0; benzyna; 150KM, 2009r) - czy sprawdzenie akumulatora na zimnym silniku testerem pokaże jego błąd, czy np trzeba trochę pojeździć i wtedy sprawdzić? - czy jest możliwe, że alternator na zimnym silniku działa poprawnie, a jak się nagrzeje to zaczyna szwankować? Czy jestem na właściwym tropie jeszcze nie wiem, ale coś na pewno jest z tym prądem nie tak
  7. Forek SH 150 KM, sprzęgło chodziło ciężko - dla porównania miałem wcześniej SG i chodziło lżej. I pewnego kwietniowego wieczoru wjechałem na rondo wcisnąłem pedał sprzęgła i został mi w podłodze Okazało się, że złamała się łapa sprzęgła, a przyczyną było dojechane łożysko oporowe. Po wymianie (od razu wymieniłem też tarczę i łożysko w kole zamachowym bo chrobotało, sprężynki i wszystko ładnie nasmarowałem) teraz chodzi jak ta lala Ale powiem, że ma jednak większy opór niż w innych autach, dla porównania mam ojca golfa IV i tam chodzi jeszcze lżej. mulec jeżeli zdecydujesz się wymieniać to od razu też wymień łożysko koła zamachowego tutaj przykładowe z allegro (trzeba sprawdzić po numerze czy pasuję) https://allegro.pl/oferta/lozysko-kola-zamachowego-subaru-forester-oem-6930703173 koszt niewielki, roboty nie dużo więcej a może już się zacierać.
  8. Cześć, przed chwilą dopisałem w tym temacie bo tam kolega może nie ma problemów z temperaturą, ale też mu buja samochodem w różnych kierunkach. może coś naprowadzę. Teraz właśnie testuję lekko zregenerowany magiel i jest trochę lepiej
  9. Cześć, też się z podobnymi objawami męczę (Forester SH, 150 KM, benzyna). Wymieniłem już dość sporo rzeczy (gumy na wahaczach, sworznie, łączniki i gumy stabilizatora, amortyzatory). Gumy z tyłu też wymieniłem na TEDGUM - ale od razu wszystkie 4 szt. - drogo mają w Intercars. W małym sklepiku z częściami do japończyków te same dostałem za ok. 165 zł/szt. Amortyzatory z przodu dużo dały bo auto przestało "pływać jak mu asfalt zagra" jeżeli wiecie o czym mówię i poprawiło się hamowanie. Jednak w tym całym biciu kierownica po łapach podejrzewam jednak maglownicę - W SH 150KM mam elektryczną. Rozebrałem ją na części pierwsze, nasmarowałem, wymieniłem jedną tulejkę ślizgową i półksiężyc na docisku (stary już miał poprzecierany teflon), drugiej tulejki (od strony kierowcy) nie mogli mi nigdzie dobrać jednak powiedzieli, żebym włożył tą stara bo jest typu C więc i tak pracuje w maglownicy. Dodatkowo wymieniłem drążki kierownicze (nie mylić z końcówkami) jeden już był dość zmęczony ale jak był na maglownicy luz był nie wyczuwalny dopiero po zdjęciu okazało się, że przy obrocie "przeskakuje" na przegubie kulowym. Po tych zabiegach auto prowadzi się lepiej, ale i tak nie mogę skasować luzu w przekładni - prawdopodobnie wyrobiła się już tak listwa zębata albo ślimak (albo oba), że jak dokręcę mocniej to auto jedzie elegancko nie ucieka, nie bije kierownicą ale ciężej chodzi wspomaganie i w małym zakresie nie chce powrócić do jazdy na wprost, a jak poluzuję to powraca bicie na dziurach, ale wtedy kiera chodzi lekko. Od razu mówię, żeby samemu nie grzebać przy przekładni bo to trzeba zrobić z wyczuciem i odpowiednimi narzędziami. Mi się udało to wyregulować względnie - przy większych nierównościach trochę buja kierownicą, ale jest to znośne i przy moim przebiegu przekładni czyli prawie 240 tyś podejrzewam, że lepiej nie będzie. Zobaczymy jak to długo potrzyma i kiedy się pogorszy. Jeszcze muszę teraz zrobić zbieżność i geometrię po tym zabiegu to może też się jeszcze coś poprawi. Czy ktoś wie może gdzie w trójmieście i okolicach wiedzą jak to zrobić w Foresterze? I pytanko drugie czy z tyłu nie powinno się przy zbieżności po tylu tyś km (240) wymienić śrub regulacyjnych bo może być np wyrobiona podkładka mimośrodowa. Pozdrawiam
  10. Ogólnie, że mój Forek SG poszedł do piachu i kupiłem SH to mam zbędny bagażnik Thule do odsprzedania Stopy, adaptery, belki, komplet z wkładkami i kluczykami, chyba nawet oryginalny kartonik do stóp i części zamienne się ostały Jak ktoś chętny do na priva pisać
  11. Cześć, To tak - tutaj jest mój temat który rozpocząłem, ale nie do końca jeszcze go rozgryzłem - jednak jest coraz lepiej - niedługo wymienię już wszystko chyba w zawieszeniu i będę miał święty spokój Ogólnie co do mocowań amortyzatorów to można sprawdzić wyciągając amortyzator czy łożysko nadal żyje i nie ma nadmiernych luzów - żeby to zrobić kanał nie jest potrzebny. W moim przypadku wymiana poduszek nic nie dała ale w jednej łożysko już weszło w fazę zacierania się - ciężej chodziło i chrobotało lekko przy kręceniu palcem. Wymiana jest o tyle kłopotliwa, że potrzebujesz ściągacze do sprężyn i klucz fajkowy z przelotem na imbus. Mój problem połowicznie rozwiązał się jak zmieniłem maglownice - przestała się zacinać - w poprzedniej ktoś dowalił śrubę regulacyjną. Jednak dalej zostało telepanie kierownicą na dziurach - i tutaj po części rozwiązanie przyniosło zawieszenie tylne, a dokładniej wymiana tulei tylnego wózka - wywaliłem wszystkie 4 i wstawiłem zamienniki bo niestety Subaru przewiduje zmianę całego tylnego wózka i nie ma tulei oryginalnych. Po tej operacji prawie nie buja przodem i kierownicą, z tyłu zginęła większość stuków i tył podniósł się o jakieś 1-1,5 cm do góry. Z przodu też jest ciszej. Okazuje się, że tylny wózek był tak wywalony, że przy hamowaniu wszystko się przestawiało i wystarczyło żeby komfort jazdy bardzo spadł. Ogólnie jeszcze nie zniknęły wszystkie objawy i nie wiem, czy inne gumy nie powinny zostać z tyłu powymieniane, a tam jest co wymieniać Sugeruję jeszcze sprawdzić hamulce - czy jakiś tłoczek przypadkiem już nie ma trochę dość bo może to powodować dziwne rzeczy a zaciski w Foresterach nie są najlepsze - w SG regenerowałem kiedyś i teraz w SH też musiałem to zrobić i to mniej więcej przy Twoim przebiegu. Tam po każdej stronie są dwa tłoczki i jeden zapieka się bardziej drugi mniej - nie równomiernie się wysuwają i wracają, a to generuje różne katy dociskania - tak na moje. U mnie tak pracował, że wytarł lekko ściankę zacisku z jednej strony. Na początek przynajmniej zdejmij zacisk i sprawdź wizualnie jak wyglądają gumki, klocki, tarcze - może się nierównomiernie już szlifują przez jakiś zapieczony tłoczek. A może wystarczy przeczyścić i przesmarować prowadnice. czy łożysko ciężko powiedzieć - bardziej by wyło - musiało by być konkretnie wybite, żeby wibrowało kołem, ale wszystko jest możliwe. Tak jak widać na moim przykładzie są dziesiątki możliwości i kombinacji. Nie denerwować się tylko po woli po kolei wszystko eliminować. Mój dziadek mawiał "Stare są tylko dobre skrzypce i wino"
  12. Ciekawi mnie to niezmiernie - dzięki za linka:) jestem w stanie w to uwierzyć. Kiedyś w golfie 3 odcinało mi cały prąd podczas jazdy i winowajcą był "zimny lut" na płytce od alarmu. Mam całą drugą maglownicę i teraz jestem wyjachany (pociągiem żeby nie było że niesprawnym autem się poruszam), ale jak wrócę to najpierw wymienię łożyska amorów, jak nie pomoże to podmienie silnik maglownicy i dam znać jak to wygląda jak się okaże, że się poprawiło to tamten rozbiorę na części. Będę informował na bierząco. Dzięki za pomoc ewemarkam i do przeczytania. Aktualizacja Cześć wszystkim - po odpoczynku majówkowym trochę popracowałem nad tematem Wymiana łożysk amorów nic nie dała. Dopiero jak zmieniłem maglownicę to pomogło, teraz nie zamula mi kierownicą, o tyle gorzej, że ten magiel ma większy luz. Jednak w tamtej coś nie trybi. Jak znajdę czas i zdobędę imbus T20 z otworem to dobiorę się do niej:) poejrzewam silnik.
  13. Silnik maglownicy jest pod silnikiem auta od strony kierowcy. Kierownica drga ale tylko przy hamowaniu z większych prędkości np 100. Bardziej chodzi z opóźnieniem lekkim i nie wraca do pozycji. Jak jadę prosto auto samo skręca ale o niewielki kąt i to tylko jak jest ciepło. Silnik elektryczny na pewno się włącza bo przy kręcenia na postoju podnoszą się obroty. Z kompa mogę odczytać kąt skrętu kierownicą i czy silnik zwiększył siłę przy większym oporze - manewry przy pakowaniu ( jeżeli dobrze to rozumiem)
  14. Wyjąłem jeden amor i łożysko ma już trochę luzu. Zamówiłem 2 szt. Po majówce wymienię i dam znać czy pomogło.
  15. Hmm... że jak jest wysoka temperatura to się łożyska rozjeżdżają ? Może coś w tym jest.
×
×
  • Create New...