Jump to content

hak64

Użytkownik 500
  • Posts

    1077
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by hak64

  1. No tak, to mocny argument! Równie dobrze można by: "odsiedziałem połowę życia, jestem prawie prawnikiem"...
  2. Jeśli się nie ma o czymś pojęcia, to lepiej się nie wypowiadać, a tym bardzie zarzucać komuś demagogię.. Po pierwsze zgłaszając sprawę na policję, najpierw wzywany jest domniemany sprawca. Już na tym etapie można rzecz zakończyć mandatem,lub nawet pouczeniem (o ile szkoda została naprawiona - zwrócony koszt korzystania z taksówki). Po drugie, Jeśli sprawa trafi do sądu, to koszty sądowe ponosi (zwraca) strona przegrana. Po trzecie, Twoim zdaniem lepiej siedzieć na dolnej części pleców i modlić się, by parkujący szybko wrócił i zabrał swój bolid, albo też - za poradą kolegi Tommi1 - odwdzięczyć się pięknym za nadobne ucinając wentyle. Ku uwadze tego kolegi. Kiedyś w firmie, gdzie pracuję jeden z pracowników zaparkował auto ma łuku drogi dojazdowej na magazyn. Zignorował polecenie ochroniarza i sobie poszedł. Pan ochroniarz postanowił uprzyjemnić życie owemu panu i wykręcił mu kapturki wentyli (byłe fajne, w kształcie granatu i posiadały dodatkową uszczelkę, na wypadek gdyby sam wentyl puszczał).Pech ciał, że tak właśnie było. Niesforny pracownik po skończonej pracy nie zauważył braku powietrza w jednym z kół i pojechał do domu... efekt zniszczona opona i felga (kuta i skręcana), koszt ponad 3 tys zł. Te pieniądze musiał zwrócić pan ochroniarz, bo gdyby tego nie zrobił, to miałby sprawę karną. Na dodatek trudno by było liczyć na umorzenie, bo nie dość, że szkoda poważna, to i zagrożenie bezpieczeństwa kierującego i innych użytkowników drogi. Pozdrawiam.
  3. Panowie wasz sceptycyzm mnie zadziwia. Podałem inne rozwiązanie. Przejmujesz sprawy w swoje ręce i bierzesz taksówkę na koszt parkującego, albo lawetę. Potem tylko zgłaszasz sprawę domagając się zwrotu kasy. Panie kolego, to nie oznacza, że jesteś bezsilny . Czym innym jest brak możliwości podjęcia interwencji przez służby, a czym innym innym wyegzekwowanie swojego prawa. Jeśli parkujący uniemożliwia Ci korzystanie z własnego mienia, możesz - na jego koszt - przywrócić swoje prawo. Jeśli złośliwy sąsiad postawi mur w bramie Twojej posesji, to zamieszkasz w hotelu, bo to mur sąsiada i nie możesz go rozebrać? Podobny temat był już "drążony" na tym forum. Tam chodziło bodajże o pozostawienie wraku na czyjejś posesji. I też z pozoru sprawa beznadziejna, a jednak... Służby nie będą interweniować na prywatnym terenie, Miasto nie usunie pojazdu z prywatnego terenu, o ile ten pojazd nie stwarza zagrożenia dla osób trzecich. Zatem wszystko w gestii właściciela posesji. Co można? Można sprawić by pojazd zaczął stwarzać zagrożenie (np. wycieki płynów eksploatacyjnych i wtedy wezwać służby. Można zlecić odholowanie pojazdu samodzielnie i zabezpieczyć go na parkingu. Kosztem tej operacji można obciążyć ustalonego później właściciela. Niezbędne jest tylko właściwe udokumentowanie zarówno przyczyny podjętych działań (fotki miejsca zdarzenia i pojazdu), jak i ich przebiegu. Wskazane jest także zgłoszenie (choćby na nr alarmowy) sprawy i podjęcia czynności. Służby co prawda nie pomogą, ale zgłoszenie pozostawia ślad (zapis rozmowy zgłoszenia), a to stanowi dowód, że właściciel posesji nie podjął działań dla kaprysu, tylko z konieczności.
  4. Kolego, to nie jest dobre rozwiązanie. Ponadto równie chamskie, jak owo parkowanie. Opisywałem już przypadek kolegi, któremu poradziłem jak walczyć z parkującymi pod jego bramą. Dzwonisz na policję, lub straż miejską informując, że parkujący pod Twoją posesją samochód uniemożliwia Ci wyjazd z garażu. Tu masz dwie opcje: możesz czekać na ich przybycie i wykonanie czynności na miejscu, ale możesz także zrobić fotki parkującego auta i poinformować, że złożysz zawiadomienie o wykroczeniu. W obu tych przypadkach możesz skorzystać z taksówki, kosztem obciążając parkującego, lub nawet wezwać lawetę i odholować wóz na parking strzeżony (to w przypadku, gdy np wyjeżdżasz na wczasy, odwozisz kogoś na lotnisko, lub przewozisz osobę niepełnosprawną) Chodzi o to, by nie załapać się na zarzut narażenia parkującego na nadmierne koszty (gdy korzystanie z taksówki było by tańsze). Po wszystkim składasz zawiadomienie o wykroczeniu i jednocześnie żądasz zwrotu poniesionych kosztów, przedstawiając fakturę. Pozdrawiam.
  5. Ale co to ma tematu? Mnie nie trzeba pocieszenia. Wiem co robię, wiem kiedy mam rację i potrafię być chamski w jej obronie. Dziś (kolejny już raz, bo mi palców w odnóżach brakuje by zliczyć) idąc po bułki przez targowisko miejskie, widzę jak facet parkuje swojego Opla na wylocie chodnika. Za mną idzie kobieta z wózkiem i dzieciakiem w wieku przedszkolnym. Mówię : - Panie tu jest chodnik! A on: - Widzi pan znaku zakazu? Odpowiadam: Mózgu w głowie też nie widać, ale jak go nie ma, to widać!
  6. Ja też nie zawsze się z nimi zgadzam, ale zawsze stosuję zasadę: "najpierw pomyśl potem rób", to samo dotyczy wykonywania rozkazów. Zbyt wiele - w mojej pracy - było nacisków i sugestii bym przymknął oko, skupił uwagę na innym wątku, czy go pominął, co kłóciło się z moim poczuciem rzetelnej pracy i było powodem pomijania mnie w awansach, ale jakoś dotrwałem do emerytury, a niektórzy awansowani nie...
  7. Za kierownicą radiowozu chyba siedział szwagier kierującego BMW, bo zestawem z naczepą można szybciej zawrócić...
  8. Nie widać świateł stopu, zero reakcji... Cysterna około 100 m z przodu sygnalizuje zamiar zmiany pasa ruchu. Cztery pasy ruchu, zatem to odcinek w rejonie jakiegoś węzła, a skoro tak, to ograniczenie prędkości... to jednak nie znosi innych ograniczeń...
  9. Jak zdążyłeś zauważyć, znaki są powtarzane co każdą przecznicę - tak to nie tylko logiczne, ale i zasadne. Powiedz mi jednak, czy ustawienie kolejnego sygnalizatora na wylocie kanału do skrętu w prawo byłby logiczny? Wszak to nadal to samo skrzyżowanie. Dlaczego Twoim zdaniem sygnalizator wyświetlający "zielone" dla jadących na wprost i skręcających w prawo miałby być powtórzony? Zauważ, że gdyby autobus nie skręcał, a jechał prosto, to także miałby przed sobą znak A-7 i wymalowane P-13. Czy fakt istnienia wysepki pomiędzy wydzielonymi kanałami ruchu czyni z tego tworu dwa skrzyżowania? Jeśli zakodujesz sobie w swojej intuicji, że pierwszeństwo zostaje określone przed wjazdem na skrzyżowanie i skoro sygnalizator świetlny zezwala na wjazd, to żadne inne znaki (z wyjątkiem policjanta) tego nie zmienią. Unikniesz wtedy zbędnego analizowania. Pozdrawiam.
  10. Tymczasem okazuje się, że kierownictwo firmy przewozowej ma takie samo pojęcie o przepisach, jak nagrywający, twierdzący, że miał pierwszeństwo. Sygnalizator stoi przed wjazdem na skrzyżowanie (jeszcze przed przejściem dla pieszych), zatem kierujący autobusem przy palącym się "zielonym" wjeżdża za sygnalizator i opuszcza skrzyżowanie wyznaczonym do skrętu w prawo kanałem ruchu. Fakt, że na wylocie tego kanału ustawiono znak A-7, a na jezdni wymalowano znak P-13, nie ma tu znaczenia, bo pierwszeństwo już zostało określone przed wjazdem na skrzyżowanie (sygnalizator). Dla przypomnienia; przepisy wskazują na istnienie pewnej hierarchii znaków (policjant, sygnalizacja świetlna, znaki drogowe). Pozdrawiam.
  11. Wytłumaczenie tejże zawiłości jest banalnie proste. Przepisy stanowią, że przed skręcającym w lewo pierwszeństwo przysługuje jadącemu prosto lub w prawo. Zatem, niezależnie czy na skrzyżowaniu są wyznaczone kanału ruchu do skrętu w prawo, czy też ich nie ma, to skręcający w prawo korzysta z pierwszeństwa.
  12. Ale pierwszeństwo zostaje określone przed wjazdem na skrzyżowanie. To zaś - z definicji - "skrzyżowanie oznacza przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową lub stanowiącą dojazd do obiektu znajdującego się przy drodze;” Autobus porusza się wydzielonym do skrętu w prawo kanałem ruchu tego samego skrzyżowania, zatem to on ma pierwszeństwo. Nie należy jednak zapominać, że wśród użytkowników dróg mogą znaleźć się osobnicy, którzy nie błyszczą ani znajomością przepisów, ani inteligencją i nawet posypanie głowy brokatem nie jest w stanie tego zmienić. Dlatego tym myślącym zaleca się stosowanie do zapisów art 3 pkt 1 ustawy prd "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie." Pozdrawiam.
  13. Szybciej nie przesądza o winie. Stwierdzone przekroczenie dopuszczalnej prędkości daje podstawy do stwierdzenia przyczynienia się do zdarzenia, bądź do skutku. Dopiero rażąco znaczne przekroczenie prędkości (jazda z prędkością uniemożliwiającą panowanie nad pojazdem lub uniemożliwiającą podjęcie skutecznego manewru obronnego na zauważone zagrożenie) może stanowić podstawę do stwierdzenia wyłącznej winy. Póki co we wróży się nie bawmy...
  14. Nie jestem biegłym od upośledzeń, ale napisałem: znajdziesz i takie zapisy: "nie ma skargi uprawnionego oskarżyciela (strony w sprawie)", "nie ma wymaganego zezwolenia na ściganie lub wniosku o ściganie pochodzącego od osoby uprawnionej" zatem jeśli nie chcesz odpuścić, to spełniając powyższe warunki możesz temat drążyć.
  15. W przedmiotowej kwestii już się wypowiadałem (czynności, o których tam była mowa można podjąć w sprawach karnych, kpow na to nie pozwala). Poczytaj sobie trochę o umorzeniach postępowania, bo znajdziesz tam taki zapis: "czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa" Nie jest moją winą, że Ty nie widzisz różnicy pomiędzy wykroczeniem, a przestępstwem. Ponadto zaczynam nabierać wątpliwości, co do rzetelności Twoich informacji, bo raz piszesz: "Sprawa umorzona następnego dnia", a gdzie indziej "Już po tygodniu " Tyle razy poddawałeś w wątpliwość ową fachowość, że teraz ja mam wątpliwość, czy nie stroisz sobie żartów. Ale... poczytaj trochę o warunkach umorzenia postępowania, bo znajdziesz i takie zapisy: "nie ma skargi uprawnionego oskarżyciela (strony w sprawie)", "nie ma wymaganego zezwolenia na ściganie lub wniosku o ściganie pochodzącego od osoby uprawnionej" Pozdrawiam.
  16. Ktoś się popisał, ale nie policjanci... Art. 14. o ruchu drog. Zabronione zachowania pieszego Zabrania się: 1)wchodzenia na jezdnię: a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi; 2) przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi; 3) zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko; 4) przebiegania przez jezdnię; 5) chodzenia po torowisku; 6) wchodzenia na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone lub opuszczanie ich rozpoczęto; 7) przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenie zabezpieczające lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo chodnik od jezdni, bez względu na to, po której stronie jezdni one się znajdują; 8) korzystania z telefonu lub innego urządzenia elektronicznego podczas wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię lub torowisko, w tym również podczas wchodzenia lub przechodzenia przez przejście dla pieszych – w sposób, który prowadzi do ograniczenia możliwości obserwacji sytuacji na jezdni, torowisku lub przejściu dla pieszych.
  17. Takie auta zawsze były i będą, to nie czasy milicji, kiedy do wyboru były wyłącznie Nysy, Fiaty, Polonezy i Wołgi. Problemem jest tylko pogodzenie wymagań sprzętowych i serwisowych z warunkami zamówienia. Przetargi ogłaszane przez podmioty gospodarcze dość mocno różnią się od tych organizowanych przez instytucje państwowe (warunki określa ustawa) i tu dochodzi do delikatnie mówiąc rozbieżności interesów. Swego czasu komenda policji w mieście Z zorganizowała przetarg na mycie i dezynfekcję pojazdów służbowych. Przetarg wygrała firma z miasta R odległego o 14 km, bo ich oferta była o złotówkę tańsza. Logicznie rzecz ujmując żeby zaoszczędzić ową złotówkę trzeba spalić paliwa za 15 zł i stracić blisko 2 godziny z czasu służby. Naczelnik widać sobie zasłużył. Skoro wiedział o powstałej szkodzie i olał temat (bo trzeba zrobić oględziny, ustalić okoliczności, przyczyny, wszcząć postępowanie). Wybrał inne rozwiązanie i jak mniemam chciał się wyłgać zwalając winę na podwładnych, a w tym fachu niewielu jest takich, którzy dają się lać po pysku nie oddając. Zwykle też tonący pociąga za sobą topiącego. Pozdrawiam.
  18. No super. Już napisałem, że działanie wbrew prawu, przekroczenie uprawnień, to najkrótsza droga do pierdla. A tu mamy całą litanię przestępstw z usiłowaniem wyłudzenia nienależnego odszkodowania i fałszywym oskarżeniem włącznie. Do tego panowie zdaje się nie błyszczą intelektem i obawiam się, że nawet posypanie głowy brokatem w tej materii nie pomoże, bo: "Funkcjonariusze poinformowali kierowcę ciężarówki, że spod jego kół wydobył się kamień, który uszkodził przednią szybę radiowozu". Zatem kierujący słusznie nie poczuwał się do winy, bo kamień mógł leżeć na drodze, gdyż wcześniej spadł z innego pojazdu, a to wyłącza odpowiedzialność za szkodę zarówno rzeczonego kierującego, jak i ubezpieczyciela jego auta. W takim przypadku nawet zarządca drogi się wyłga, bo niby skąd miał wiedzieć, że na drodze leży kamień i zagraża bezpieczeństwu uczestników ruchu. Odpowiedzialność zarządcy drogi powstaje bowiem z chwilą udowodnienia winy, a tą jest zaniedbanie lub zaniechanie zabezpieczenia, bądź usunięcia zagrożenia. Tak sobie czytam i dochodzę do chyba słusznego wniosku, że te Wasze przykłady mają wzbudzić we mnie poczucie wstydu, bądź winy, że nosiłem kiedyś mundur. Nie tędy droga... choć powiem , że jestem dumny, że ów mundur zdjąłem w odpowiednim czasie nie dając się zeszmacić. Miłego dnia.
  19. Napisałem, że nie bronię policjantów, bo wykazali się kompletnym brakiem profesjonalizmu. Co do laweciarza, to wyobraź sobie, że ma on obowiązek sprawdzić i opisać stan pojazdu, jego wyposażenie i zawartość. Spisuje się do tego protokół... który podpisują także... a jakże policjanci...
  20. Coś ty się tak mnie uczepił? Czy to (śmiertelny wypadek) jest temat na prowadzenie prywatnej wojenki z oponentem? Nie zauważyli strażacy, ratownicy medyczni, prokurator, nawet laweciarz, który odstawił auto na policyjny parking. No ale policjanci powinni i są winni. Nie, nie zamierzam ich bronić, bo to rzeczywiście brak profesjonalizmu, ale przy wypadkach śmiertelnych policja wykonuje czynności pod nadzorem (należy rozumieć pod dyktando) prokuratora. Sam miałem przypadek kiedy trafiły do mnie materiały z wypadku śmiertelnego i zauważyłem brak protokołu pobrania krwi denata (prokurator zapomniał, więc mu telefonicznie przypomniałem). Krew pobrano 12 godzin po zejściu, co skutkowało wynikiem 04 promila. Dla zainteresowanych podam, że po śmierci stężenie alkoholu nie spada, a rośnie. Rośnie wskutek fermentacji krwi. Musiałem więc wysyłać zapytanie do instytutu ekspertyz sądowych, czy i jakie stężenie alkoholu mógł mieć denat w chwili zdarzenia.
  21. Znajdź sobie kolego innego "chłopa" do dyskusji, bo zarówno żołnierzowi, jak i policjantowi przysługuje prawo do odmowy wykonania rozkazu, o ile jego wykonanie jest niezgodne z prawem i nie trzeba tu żadnego sądu, bo w takim przypadku nie ma nawet podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, nie wspominając o karnym. Gdyby zatem ci którzy rzeczonego księdza utopili stosowali się do przepisów, to po pierwsze nie poszli by siedzieć, a po drugie nikt mający świadomość, że jego podwładni przestrzegają prawa nie odważył by się wydawać takich rozkazów. Co do rozsądku, to ten własnie każe mi się stosować do przepisów, zaś Twoje wywody wskazują, że coś tęskno Ci do czasów, w których obowiązywała zasada "dajcie mi człowieka, a ja już na niego paragraf znajdę".
  22. Ty tak na poważnie!? Twoim zdaniem policja ma ignorować przepisy, żeby dorwać jakieś typa, który się komuś tam naraził, czy spowodował szkodę. A może mają podrzucać prochy tym, których ktoś oskarżył o dealerkę? Tych przepisów się nie interpretuje. Należy je respektować, a kto (w mundurze) tego nie robi, niczym się nie różni od tych, których ma ścigać. Przekroczenie uprawnień to najkrótsza droga do wczasów w pierdlu, ale dla Szanownego Pana należy je przekroczyć, bo tego sobie życzy i w jego mniemaniu takie działanie podnosi prestiż policji. Tak, masz rację. Nie jestem wyrocznią, ale noszę głowę na karku i zdarza mi się używać jej zawartości...
  23. Ustalili, że firma będąca właścicielem pojazdu zawiesiła działalność. Zatem w sprawie o wykroczenie nie ma prawnych możliwości wyegzekwowania wglądu do ewidencji użytkowania pojazdów firmy. No, chyba, że Twoim zdaniem owe "młoty" miały czatować pod siedzibą firmy, bo a nuż ktoś się pojawi i udostępni rejestr firmy. Podobno myślenie nie boli, ale zaczynam podejrzewać, że są od tej reguły wyjątki... Jeśli ktoś prowadzi działalność i ma kilka zarejestrowanych na firmę pojazdów, to Twoim zdaniem po zawieszeniu działalności, te samochody powinny być wstawione do garażu i oplombowane? A może wystarczy nie ewidencjonowanie tych samochodów w działalności gospodarczej. Jeśli siedzibą firmy pana X jest jego dom, to po zawieszeniu działalności ten pan ma obowiązek oddać klucze do skarbówki i zamieszkać w hotelu? Nie w sprawach o wykroczenia! Tu potrzebny byłby nakaz przeszukania siedziby firmy, a ten można uzyskać tylko w sprawach karnych. Wyobraź sobie, że jednym z powodów dla których zdjąłem mundurek było właśnie mniemanie co niektórych, że policjanta można wykorzystać do wszystkiego. Do wożenia zakupów żonie komendanta, czy ministra, do pilnowania domu prezesa, czy innego prominenta, można ich zmusić do uczestniczenia w nabożeństwie kościelnym, do zrzucania konfetti z policyjnego helikoptera, założyć im stylowe białe skrzydełka - niech udają aniołków na koniach, albo śledzenia żony pana ministra, któremu się wydaje, że mu rogi rosną... Ty jednak wolisz pluć jadem na nierobów, bo w Twoim mniemaniu powinni zignorować przepisy i ustalić dla szanownego pana, kto użytkuje auto firmy, która zawiesiła działalność... Miłego dnia.
×
×
  • Create New...