Jump to content

hak64

Użytkownik
  • Content Count

    875
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

hak64 last won the day on November 8 2019

hak64 had the most liked content!

Community Reputation

1524 Wspaniały

1 Follower

About hak64

  • Rank
    ..:: Profi ::..

Profile Information

  • Gender
    nie powiem :-P
  • Skąd
    Żory
  • Auto
    inne

Recent Profile Visitors

1037 profile views
  1. Nie mogę się z Tobą zgodzić. Życie nie jest albo czarne, albo białe. Fakt, że ktoś cwaniakuje, nie daje nikomu prawa do wymierzania sprawiedliwości na własną rękę. Przepisy prawa obowiązują wszystkich i należy się do nich stosować, a póki co żaden przepis nie legalizuje samosądu na drodze. Upierasz się, że skoro jeden kierowca popełnił wykroczenie, to doprowadzenie do kolizji przez drugiego jest usprawiedliwione, a to nieprawda. Jeśli świeżo upieczona blond "kierowniczka"wyjeżdżając z podporządkowanej zdusi silnik i stanie na środku jezdni drogi z pierwszeństwem to poruszający się tą jezdnią pojazd może ją staranować, czy jednak musi hamować? Kto będzie winny kolizji jeśli kierujący, poruszający się drogą z pierwszeństwem ma 100 m do jej auta, do zatrzymania wystarcza mu 50, ale ułańska fantazja nie pozwoliła mu nacisnąć hamulca?
  2. Taka ciekawostka (z innego forum). Mój przykład z wczoraj.Trasa toruńska w godzinach szczytu lewy pas leci na most, prawy na modlińską.lewy stoi w korku , prawy pusty. Z prawego pasa nowe bmw przecina linie wyłączone z ruchu i po podwójnej ciągłej zmienia pas ruchu ma hama bez patrzenia po prostu wjeżdża i tyle .Dochodzi do bardzo delikatnego kontaktu przy 5-10 km/h. Następnie sprawca ucieka z miejsca zdarzenia. Mam nagranie więc to nie powonień być problem , pojechałem na drogówkę i po niespełna 2 godzinach dostałem taką informacje. Jeżeli chce to zgłosić uznają mnie za współwinnego bo mogłem uniknąć kolizji , prędkości były na tyle małe że mogłem zahamować a za spowodowanie kolizji otrzymuje mandat, chyba że wycofuje zawiadomienie wtedy o sprawie zapominamy. Dodatkowo poinformowano mnie że o nie może być mowy o ucieczce z miejsce zdarzenia bo nie było rannych. Jak chce złożyć zawiadomienie o wykroczeniu na te zmiana pasa i linie wyłączoną z użytkowania to również otrzymuje mandat.. Kilku forumowiczów i sam autor zdążyli się już wypowiedzieć w przedmiotowej kwestii (oczywiście wieszając psy na policjantach, ich nieróbstwie, czy też nieudolności), ale w kolejnym poście autor przytacza zdanie policjantów: ...policjant stwierdził że widać że jak tamten zmianij pas dodałem gazu żeby nie wjechał więc to moja wina. Moja odpowiedź: Prawo o ruchu drogowym. Art 3. pkt 1 "Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie". Więcej. Gdyby sprawa trafiła do sądu i potwierdzony został fakt przyspieszenia, żeby nie wpuścić BMW, to ubezpieczyciel nie zapłaci za szkodę (celowość działania wyłącza odpowiedzialność ubezpieczyciela), zatem to kolega xxxxx zapłaciłby za naprawę BMW. No i pojawia się odpowiedź autora tematu: rozumiem jak to wygląda ale w rzeczywistości ruszałem z powodu ruszającego pojazdu przede-mną , nie miałem zamiaru go wpuścić bo nie mam takiego obowiązku ale jak widać to w sumie mamdla mnie lekcja w sumie darmowa żeby nie stać w korku jak frajer tylko jechać do końca i wjeżdżać na chama Odpisałem: Kolego, sam to najlepiej ująłeś i nawet znalazłeś właściwe określenie takiego zachowania. Przemyśl swoje postępowanie, bo wychodzi na to, że chamstwo chcesz leczyć jeszcze większym chamstwem...
  3. Uważam, że nagrywający minął się z powołaniem. Być może do policji nie został przyjęty ze względu na nadgorliwość właśnie. Dla mnie to nic innego jak "szeryfowanie", że nie wspomnę o ryzyku nabycia guza. Z jednej strony piętnuje niewłaściwe parkowanie, z drugiej uniemożliwia wyjazd owym parkującym, a to już raczej nie jest zgodne z prawem.
  4. To chyba nadinterpretacja. Możliwe jest bowiem, że pani wolała zastosować zasadę ustępowania głupszemu. W myśl przysłowia naszych dziadków "do byka nie podchodź od przodu, do konia od tyłu, a do idioty w ogóle"
  5. Może, a raczej z pewnością problem leży nie po stronie odbiorcy, a autora. Cały czas piszesz tak, że możliwa jest niejednoznaczna interpretacja treści (patrz odpowiedzi: chojny, RoadRunner). No patrz ! Czyżby to nie ty, negując sens szukania w gronie motocyklistów napisałeś to: "jest wiele sposobów na dotarcie do tego kierowcy, "... "łatwiej odszukać w prawdziwym otoczeniu". Zarzucając komuś pisanie bzdur spójrz najpierw w lustro, bo to właśnie Twoja radosna interpretacja wypowiedzi RoadRunner i chojnego podpaliła wątek. Tylko Ty i Tommo węszenie w gronie motocyklistów rozumiecie jako wcielanie w życie odpowiedzialności zbiorowej. Samo pytanie o namiary na sprawcę traktujecie jak karę, a RoadRunner wskazywał tylko o możliwym zasugerowaniu egzekwowania przestrzegania prawa w owej grupie. Jeśli istotnie twierdzisz, że piszę brednie, znaczy jesteś we właściwym temacie, tyle że tytuł należy nieco zmienić na "cham na forum" ...
  6. Jeśli sądzisz, że swoje wnioski wyciągam na podstawie jednej wypowiedzi (posta), to się mylisz. Polemizuję tylko z Twoja koncepcją odpuszczenia motocyklistom (bo nie muszą się znać, bo ustalenie marki i tak nic nie wnosi, bo coś tam, coś tam). Wskazuję przy tym, że jest to błędne założenie, bo należy podejmować działania wielotorowo, stopniowo zawężając grupę, lub obszar poszukiwań. Być może dla Ciebie to są brednie, ale powinieneś rozważyć możliwość upubliczniania takich twierdzeń, bo na forum obowiązuje pewna kultura, wymagająca używania raczej bardziej dyplomatycznego języka, zwłaszcza jeśli rozświetlając przekaz przypisujesz pisanie bredni konkretnej osobie.
  7. Tak, to jest określona grupa. Zauważ też, że wypadek spowodował motocyklista. Mało tego, poruszał się bolidem z zagiętą tablicą rejestracyjną. Jeśli dla Ciebie nie stanowi to przesłanki do zawężenia poszukiwań właśnie w tej grupie, to pracę w organach ścigania powinieneś wykluczyć ze swoich zainteresowań.
  8. No właśnie Twoje założenie to przegięcie w drugą stronę. Jeśli dochodzi do zdarzenia, w którym trzeba ustalić sprawcę, to organ procesowy ma obowiązek podjęcia wszelkich działań umożliwiających namierzenie sprawcy. Ograniczenie, czy zawężenie obszaru (grupy) poszukiwań, ma tu istotne znaczenie i tu mi to lotto, że ktoś się oburza, że pytam i węszę. To moja praca i właśnie brak takich działań może skutkować postawieniem policjantowi zarzutu niedopełnienia obowiązku. To co mają pytać, czy olać temat? Kolego sam sobie zaprzeczasz. Z jednej strony życzysz sobie, by policjanci byli zdeterminowani i chętni do pracy, z drugiej zaś twierdzisz, że to nie ma sensu, bo: "To tak jak rozpoznać, że w wypadku uczestniczył VW Golf" No tylko geniusz może dojść do takowych wniosków. Znaczy kolego wedle twojej tezy lepiej nie myśleć, bo można wymyślić coś głupiego... Na dokładkę dorzucę Ci taką sugestię. Postaw się na miejscu policjanta, któremu zlecono prowadzenie dochodzenia w takiej sprawie. Jak zakończysz dochodzenie nie wykonując żadnych czynności? Życzę Ci dalszych sukcesów zawodowych w sytuacji, gdy postanowienie o umorzeniu postępowania uzasadnisz brakiem zgłoszenia się sprawcy...
  9. Owszem, zauważ jednak, że nie ma uniwersalnego lekarstwa. Przekonanie, że pieszy musi mieć odblaski, musi być widoczny i musi korzystać wyłącznie z przejść, niesie ze sobą ryzyko, że można jechać szybciej, czy mniej uważnie obserwować drogę. To błąd, bo w każdym społeczeństwie znajdziesz osobników "odpornych" na wszelkie zakazy, nakazy i obowiązki. Wśród kierowców masz domorosłych rajdowców, pijaków i nieśmiertelnych, którzy mogą pokonać zakręt trzy razy szybciej, niż to wynika z ograniczenia znakiem; wśród rowerzystów są tacy, których nie dotyczą żadne znaki i żadne przepisy, którym oświetlenie roweru i kamizelka odblaskowa pogarsza aerodynamikę i których ekologiczne podróże usprawiedliwiają nawet rekreacyjne korzystanie z autostrad i dróg ekspresowych. Piesi to odrębna kategoria, bo ci zdają się domniemywać, że zachowanie ostrożności, uwagi i czujności dotyczy wszystkich z wyjątkiem ich samych, a korzystanie z odblasków jest totalnym obciachem. Droga to nie miejsce dla osobników prezentujących bezobjawową inteligencję i ci z wyższym IQ dobrze o tym wiedzą. Korzystanie z drogi wymaga myślenia, umiejętności przewidywania sytuacji na drodze i kierowania się rozsądkiem. Wreszcie masz też odrębną kategorię, którą stanowią osobnicy celowo "umilający" życie innym. A to będą rzucać kamieniami (lub bryłami lodu) z kładki nad autostradą, a to wytoczą starą ciągnikową oponę i puszczą z górki drogą, a to z krzaków wypchną na drogę ubraną, słomianą kukłę... Znany jest mi przypadek, gdy dwaj "tropiciele węży" wracali na piechotę z imprezki drogą ekspresową i w odwecie dla kierowców, zakłócających klaksonami ich spacerek, postanowili na środku drogi zrobić kupę. Jak wymyślili tak zrobili, tyle że jeden nie zdążył na czas założyć spodni...
  10. No ja od lat ubezpieczam żonę, choć ostatnio zacząłem podejrzewać, że ze sztuką już niewiele ma wspólnego Musiałem trochę chamsko, bo nazbyt daleko odbiegliśmy od właściwego wątku...
  11. Owszem, choć nie jest to ubezpieczenie psa, a rozszerzone ubezpieczenie w życiu prywatnym (pies, dzieci, rower).
  12. Pozwolę sobie może nie polemizować, ale zwrócić uwagę na kilka innych aspektów problemu. Kierujący pojazdami istotnie rzadziej od rowerzystów doznają urazów, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że kierowcy często decydują się na podjęcie ryzykownych manewrów obronnych, właśnie ze względu na brak ochrony rowerzystów. Nikt nie chce mieć na sumieniu człowieka (nawet gdy ten nie grzeszy inteligencją i nie zna przepisów). W efekcie zdarza się, że sprawca na rowerze odjechał w siną dal nie draśnięty, a auto z litościwym kierowcą leży na dachu w rowie... Odnośnie przepisów, to faktem jest, że prawo jest dość pobłażliwe dla rowerzystów. Nie oznacza to jednak pobłażania podczas ustalania, czy orzekania winy za spowodowanie wypadku. Czym innym jest bowiem uprzywilejowana pozycja rowerzystów w przepisach ruchu drogowego, a czym innym odpowiedzialność za zaistnienie zdarzenia. Śmiem twierdzić, że w niektórych sytuacjach (jazda rowerem ulicą jednokierunkową pod prąd /prawo przewiduje taką możliwość, o ile pod znakiem D-3 znajduje się tabliczka "nie dotyczy rowerów" /), to rowerzysta spotka się z surowszym osądem, miał bowiem świadomość, że jego kierunek jazdy jest niewłaściwy i wynika jedynie z warunkowego dopuszczenia do ruchu. Pozostaje jeszcze kwestia niespodziewanych i nieprzewidywalnych manewrów rowerzystów. Ujmę to tak; Skoro nie znajomość przepisów, nie jakiś tam poziom inteligencji, czy umiejętności, a sam fakt posiadania dowodu osobistego, dopuszcza rowerzystę do ruchu po drodze publicznej, to należy oczekiwać nieoczekiwanego...
  13. Też na marginesie. - Nigdy nie dam ci rozwodu! - Przemyśl temat, bo wybiorę inną opcję. - Już powiedziałam. Nigdy! - Zabijesz nas! Uważaj drzewo! - Ja mam poduszkę powietrzną...
  14. Chyba się nie rozumiemy. Ja nie kwestionuję czynu! Zdarzenie najprawdopodobniej zostanie zakwalifikowane jako wypadek. Kierowcy, być może nawet zatrzymają prawo jazdy. Z pewnością też umówią go na "randkę" z sędzią, ale kwestia udowodnienia celowości działania, czy usiłowania zabójstwa, jest niewykonalna.
  15. Może i tak, ale kto to udowodni? Biorąc pod uwagę ciężar zarzutu, facet weźmie sobie adwokata, a ten wysnuje tezę: "mój klient chciał tylko zapytać o drogę, nie przewidział jednak skutków zajechania drogi rowerzystom" . Tak wiem, powiecie - absurd ! ... ale niestety całkiem możliwy...
×
×
  • Create New...