Jump to content

hak64

Użytkownik
  • Content Count

    714
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About hak64

  • Rank
    ..:: Profi ::..

Profile Information

  • Gender
    nie powiem :-P
  • Skąd
    Żory
  • Auto
    inne

Recent Profile Visitors

612 profile views
  1. Owszem, ale taka odporność jest do przetrawienia tylko na jakiś czas. Za rok, dwa okaże się, że do starej cegły nie ma baterii, nie jest kompatybilna z nowym oprogramowaniem operatora, etc... i siłą rzeczy skorzysta z aktualnej oferty rynkowej. W motoryzacji jest tak samo. Co z tego, że wolę starą dobrą motoryzację, bez elektroniki wyręczającej kierowcę i zwalniającej z samodzielnego myślenia. Skoro na rynku takich samochodów nie ma. Znaczy są, tyle że z demobilu, albo na już żółtych tablicach.
  2. Mój błąd - nie doczytałem że chodzi o wprowadzenie nowego znaku drogowego, obligującego do jazdy na suwak. Tak więc macie rację, obowiązek wynikający z dyspozycji znaku jest nadrzędny w stosunku do przepisów ogólnych ustawy.
  3. Ten problem pozostanie nierozwiązany. Po wejściu w życie przepisu o obowiązku jazdy na suwak, nadal pozostanie w użyciu przepis Art. 22. ust. 4 ustawy Prawo o Ruchu Drogowym który wskazuje, że kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony. W określonych sytuacjach te dwa przepisy będą więc ze sobą kolidować. Zatem w przypadku zaistnienia kolizji, uczestnicy takiego zdarzenia dostaną po mandacie. Jeden - za niestosowanie się do obowiązku jazdy na suwak, drugi - za nieustąpienie pierwszeństwa wynikającego z treści art 22. ust.4 Jeszcze gorzej rzecz będzie się miała z ustaleniem odpowiedzialności za szkodę, bo w takich sytuacjach sądy zwykle orzekają współwinę. Warto więc zaopatrzyć się w rejestrator jazdy, bo okoliczności zdarzenia mogą mieć decydujący wpływ na werdykt sądu. Nawet nie chcę myśleć jak do tematu podejdą ubezpieczyciele, bo znając ich zwyczaje i nieskrywaną niechęć do wyciągania pieniędzy z własnych kieszeni, poszkodowani będą czekać na wypłatę odszkodowania, do momentu uzyskania korzystnego dla siebie orzeczenia sądu.
  4. Zmieniał pas, bo przygotowywał się do skrętu w prawo, dlatego zjeżdżał na prawy skrajny. Jednak nawet gdyby nie miał zamiaru skręcać, to włączony prawy kierunkowskaz powinien powstrzymać Cię przed próbą wyprzedzania z prawej. Kierowca mógł się np. źle poczuć, zasłabnąć i postanowił zjechać na pobocze, a tu niespodzianka - jakiś mało roztropny kierownik chce mu to uniemożliwić. Istotnie. Każdemu zapewne zdarzyło się nieco nabroić na drodze i nie sądzę by ktoś miał zamiar Cię za to ukrzyżować. Osobiście wypowiadam się jedynie w nadziei, że taka dogłębna analiza zdarzenia pozwoli uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.
  5. Tak, konkretnej sytuacji i miejsca w czasie (sygnalizowania zmiany kierunku jazdy przez pojazd poprzedzający)... Skoro jednak tak dosłownie cytujesz moje wypowiedzi, to trzeba było jeszcze w owym cytacie uwzględnić zdanie poprzedzające, bo ono bądź co bądź nieco zmienia obraz całości. Chodzi o: "Odnośnie Twojej złudnej nadziei, że dalej już pojedzie prosto, to racz zauważyć, że kierujący nie zaprzestał sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu, zatem brak jest podstaw do wnioskowania, że nie zechce zjechać na prawo"
  6. Kolego, ja nie napisałem, ze na tej drodze nie wolno wyprzedzać z prawej, odnoszę się tylko do faktu że zabrania się wyprzedzania z prawe pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w prawo. Nie bawi nie prostowanie czyichś zakręconych myśli... Wiem co wskazuje i proponuję jeszcze raz obejrzeć filmik, bo w mojej ocenie zarówno nagrywający, jak i nagrywany wykonują swoje manewry jednocześnie (zmieniają pasy ruchu w tym samym momencie), tyle że kierujący autobusem zmienia dwa pasy, a nagrywający jeden.
  7. Jeśli ktoś- jak powiadasz ciągnie się kilometrami, to istotnie można podejrzewać, że zapomniał wyłączyć kierunkowskaz, ale tego nie da się zignorować zgodnie z prawem. Prawo zabrania wyprzedzania pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu (lub zmiany pasa ruchu) w prawo, z prawej strony i w lewo, z lewej strony. Prawo wskazuje także na obowiązek wyłączenia kierunkowskazu niezwłocznie po zakończeniu manewru.
  8. Już napisałem. Kierujący autobusem nie zaprzestał sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu na prawy, więc trzeba było się powstrzymać... omijanie to manewr polegający na przejeżdżaniu obok przeszkody lub unieruchomionego pojazdu, Ty postanowiłeś złamać kilka przepisów i podjąłeś ryzykowny i niedozwolony manewr wyprzedzania z prawej, pojazdu sygnalizującego i wykonującego manewr zmiany pasa ruchu na prawy. Dodam, że samo sygnalizowanie zamiaru jest wystarczającą przesłanką do powstrzymania się od wyprzedzania, lub zaprzestania już podjętego manewru.
  9. W 10 tej sekundzie już mogłeś. Mogłeś też powstrzymać się od zmiany pasa ruchu - robił to autobus zwalniając środkowy pas, co umożliwiło by ci dalszą jazdę tym pasem, bez konieczności podejmowania ryzykownych manewrów..
  10. W mojej ocenie kierujący autobusem nie popełnił wykroczenia. Odpowiednio wcześnie sygnalizował zamiar zmiany pasa ruchu (lub zmianę kierunku jazdy), co jest wystarczającym sygnałem dla jadących z tyłu, żeby nie podejmowali żadnych manewrów, mogących zagrozić bezpieczeństwu innych. Tu uwaga dla Ciebie - w tym momencie powinieneś odpuścić sobie chęć wyprzedzania (zwłaszcza wyprzedzania z prawej, pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w prawo). Wszelkie manewry na drodze powinno się wykonywać w obrębie jednego pasa ruchu, chyba że gabaryty pojazdu uniemożliwiają taki manewr. Tu mamy do czynienia z autobusem i to przegubowym, wiozącym ludzi (nie tuczniki na rzeź), w związku z czym gwałtowny manewr "zdecydowany skręt" nie wchodzi w rachubę, bo w najlepszym razie pasażerowie nabawili by się siniaków, podczas takiego manewru. Odnośnie Twojej złudnej nadziei, że dalej już pojedzie prosto, to racz zauważyć, że kierujący nie zaprzestał sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu, zatem brak jest podstaw do wnioskowania, że nie zechce zjechać na prawo . Na wyciągnięcie właściwych wniosków miałeś 4 sekundy, a to wystarczająco dużo czasu by zamiast pchać się z jego prawej (niedozwolone wyprzedzanie), pozostać na środkowym pasie, który on zamierzał opuścić (8 sekunda filmiku) i bez żadnych problemów kontynuować dalszą jazdę. Mogłeś także (i wedle wszelkich prawideł - powinieneś) podejmując manewr wyprzedzania, zmienić odpowiednio wcześnie pas ruchu na lewy.
  11. Jeśli w postępowaniu da się ustalić prędkość z jaka poruszał się Focus (w przybliżeniu z pewnością da radę), to sądzę że kierującemu będzie można przypisać przyczynienie - chyba że biegły wykaże, iż nawet jazda z dopuszczalną prędkością nie pozwoliła by na uniknięcie wypadku. Tyle w temacie przyczynienia do zaistnienia zdarzenia. Odrębną kwestią jest jednak przyczynienie do skutku (mniejsza prędkość - mniejsze obrażenia). Tu z kolei decydującą rolę będzie miała opinia biegłych z zakresu medycyny.
  12. Przesada... i to zdecydowana. Należy jednak wziąć pod uwagę, że są rejony (głównie wiejskie), gdzie prawdopodobieństwo trafienia (zatrzymania) kierującego po spożyciu, jest większe niż trzeźwego. To specyficzne środowisko wypracowało sobie nad wyraz skuteczne metody unikania zatrzymania. Jeśli do wiejskiej knajpy trafia informacja, że jakiś patrol krąży w okolicy, to od razu jakiś uczynny dzwoni na 112, że w sąsiedniej wsi ktoś wpadł do stawu, biega z siekierą za psem, wycina drzewa w lesie (zawsze są jakieś świeżo ścięte), tym sposobem dają nudzącym się policjantom zajęcie na jakąś godzinę, w której wszyscy zainteresowani mogą bezpiecznie porozjeżdżać się do domów.
  13. Prawie wszyscy (o ile nie spowodowali wypadku). Był okres, kiedy jazdę w stanie nietrzeźwości obejmował tzw "tryb przyspieszony" (dzisiaj czyn - jutro wyrok), ale komuś chyba zależało, żeby tę sytuację zmienić. Znam przypadek pana, który wjechał w płot sąsiada i podczas badania wydmuchał ponad 3 promile. Pan był uprzejmy pochwalić się, że właśnie przeszedł na emeryturę - co jest z pozoru bez związku za sprawą, gdyby nie fakt, że po chwili dodał - iż jeszcze nigdy nie wrócił z pracy trzeźwy...
  14. Co nie znaczy, że ustalając przyczyny zaistnienia zdarzenia drogowego, należy badać i oceniać życie prywatne sprawcy. To może mieć znaczenie wyłącznie procesowe, jako okoliczności łagodzące, bądź też obciążające sprawcę. Po drugie - już trakcie procesu - na ocenę czynu i jego sprawcy ma wpływ także światopogląd członków składu orzekającego i również będą w tej materii rozbieżności, w zależności od indywidualnych zapatrywań samych oceniających. Nie mam zamiaru, ani chęci na prowadzenie tu rozprawy filozoficznej, a i z psychologii nie czuję się mocny - choć zapewniam - zdaniem innych nie odbiegam od normy. Tak więc wrócę do swoich zajęć opiniowania przyczyn zdarzeń drogowych, pozostawiając Wam doniosłą rolę wnikliwej oceny sprawców, ze szczególnym uwzględnieniem wpływu ich osobowości na zaistnienie zdarzenia. Miłego dnia.
  15. Posłużę się zatem tą samą Ciocią Wiki. Przedstawiając ów najprostszy sposób pomocy pominąłeś tak istotne fakty, jak: 1) traktuje wolę jako czynnik sprawczy, którym nie jest 2) nie uwzględnia faktu istnienia zachowań , których wynik nie pokrywa się z zamierzonym celem 3) Według tej koncepcji czynem jest tylko zachowanie psychicznie sterowane (inaczej rzecz ujmując celowe) Jeszcze jedno. Jakie znaczenie dla zaistnienia zdarzenia miałby fakt, że sprawca pił prywatnie czy służbowo, w domu czy w pracy, jechał prywatnym autem, czy służbowym? A może prawo przewiduje inne konsekwencje karne dla prywatnego lub służbowego degustatora alkoholu? Z pewnością jednak czyn, jak i konsekwencje karne - tu nie mam żadnych wątpliwości - zaważą na późniejszym życiu osobistym sprawcy.
×
×
  • Create New...