hak64

Użytkownik
  • Zawartość

    318
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O hak64

  • Ranga
    ..:: Bywalec :..

Profile Information

  • Płeć
    nie powiem :-P
  • Skąd
    Żory
  • Auto
    inne

Ostatnio na profilu byli

123 wyświetleń profilu
  1. Myślę że pompa paliwa ma drobną nieszczelność i paliwo spływa z powrotem do zbiotnika. dlatego odpala za drugim razem, jak podejdzie do silnika ponownie.
  2. Możesz próbować, ale nie radzę. Mogłeś drążyć temat na policji, składając np. skargę. W momencie jak odpuściłeś, to umorzyli postepowanie z powodu niewykrycia sprawcy. Poszkodowany jest stroną postępowania i może składać wnioski dowodowe, zapoznawać się z materiałami sprawy. Nie było Twojego zainteresowania, to oni interesowali się jeszcze mniej (bynajmiej nie pochwalam takiego olewatorstwa, ale w niektórych jednostkach policjant prowadzi po kilkadziesiąt dochodzeń, a to zwykle odbija się na jakości pracy). W takim (jak ten opisany) przypadku zgłaszasz szkodę, swojemu ubezpieczycielowi, on korzystając z pomocy UFG ustala, kto ubezpieczał Hondę i tam trafia zgłoszenie. Ubezpieczyciel wycenia szkodę i wypłaca kasiorę.
  3. No to opiszę w skrócie procedury. Policjant w mieście A przyjmuje zgłoszenie (przestępstwo lub wykroczenie). Do protokołu przyjęcia zawiadomienia dołącza sporządzoną przez siebie notatkę urzędową i zanosi do sekretariatu (zwykle pod koniec służby). Tam owe pismo zostaje zadziennikowane, a następnego dnia (o ile jest to dzień roboczy) naczelnik przydziela sprawę konkretnemu policjantowi. Ten wkłada papiery do szafy, (bo zwykle ma ważniejsze rzeczy do roboty) i po kilku dzniach wszczyna dochodzenie. Po przejrzeniu materiałów ustala, że wskazany sprawca porusza się pojazdem zarejestrowanym w innym mieście. Sporządza więc notatkę i zwraca się do komendy policji, właściwej dla miejsca zamieszkania sprawcy, o ostalenie, czy pan X jest nadal właścicielem pojazdu, czy w danym dniu i określonej godzinie poruszał się tym pojazdem na drodze.... w mieście A, bądź też pojazd komuś udostępnił, lub zbył. Jeśli własciciel pojazdu jest nadal właścicielem i potwierdza swój udział w zdarzeniu, to na prośbę policjanta z miasta A zostanie przesłuczany przez policjanta z miasta B, a protokół przesłuchania zostanie przesłany (pocztą tradycyjną) do komendy policji w mieście A. Zwykle upływają minimum 2 tygodnie. Gorzej gdy mamy do czynienia z udostępnieniem pojazdu osobie trzeciej, lub sprzedażą samochodu. W takim przypadku procedurę należy powtórzyć i wysłać zapytanie do komendy policji, właściwej dla miejsca zamieszkania obecnego właściciela pojazdu. Tylko mi nie mówcie, że to niewłaściwe, bezsensowne i głupie, bo te procedury są skuteczne (choć długotrwałe), ale co najważniejsze - nie ma ryzyka, że kogoś niewinnego przywiozą do komendy z bransoletkami na rękach...
  4. Już napisałem. Jeśli nie było zgłoszenia, to niczego nie ustalali! To, że na jakimś tam portalu pojawi się filmik, nie jest podstawą do podejmowania czynności. Takie przepychanki nie należą do czynów ściganych z urzędu i niezbędne jest zgłoszenie wniosku o ściganie. Tak, potwierdzę, tyle że to nie wina przydziału, ale organizacji pracy. Jeśli czegoś mi w pracy brakuje, to idę do zaopatrzenia wypisuję zapotrzebowanie i dostaję, to co trzeba. Tam nie pracują dzieciaki i nikt nie pyta, czy kolega ma kredki w piórniku...
  5. Kolego, masz pretensje do garbatego, że jego dzieci są proste? Wyobraź sobie, że do podjęcia czynności niezbędne jest zgłoszenie czynu zabronionego i żądania ukarania sprawcy. Fakt, że jakiś pismak napisał, że gościa szukają może być prawdą trzeciego rodzaju, czyli guano prawdą. Inna rzecz, że sprawy załatwiane "od ręki" to zwykle przestępstwa zagrożone wysokimi karami (zbrodnie). Przepychanka na drodze do takich nie należy. Powiedz to nie tym co stoją, a tym co im każą stać i przynosić wypisany do końca bloczek mandatów. Możesz zahaczyć też o tych, co naciskają na tych co im każą, bo dziura budżetowa i koryto puste...
  6. Wątek o chamstwie, a tu wymiana uprzejmości... to mi zakrawa na zaśmiecanie tematu!
  7. Mnie też wcale to nie dziwi. Do niektórych nie dociera wykładnia przepisów i potem ciągną sprawy latami, bo w ich przekonaniu są niewinni.
  8. Po dokładnej analizie podtrzymuję swoje stanowisko. To jest jedno skrzyżowanie, w którym prawoskręt został skanalizowany.wyspą, nie ma tam żadnego pasa rozbiegowego. Mało tego przyjrzyjcie się dobrze ale przed wlotem owego strumienia mamy na Dzwigowej wyznaczone pasy ruchu (na początku wyspy są dwa, a na jej końcu pojawia się trzeci - właśnie u wylotu strumienia prawoskrętu z Połczyńskiej). A tu zacytuję przepis art 22 ust 4. ustawy prd. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony. Znalazłem jednak jeszcze coś ciekawego (przeoczyłem jednego, aczkolwiek dość istotnego posta). Na stronie 29 (ostatni post) autor tego wątku dorzuca mimochodem: "Aha. No i zapomniałem dodać, że jest taki cykl że nam się czerwone na wprost zapala (ja skręcam w prawo) a z przeciwka mają zielone." W zasadzie nie widzę powodów do ciągnięcia dalej tego tematu, bo skoro czerwone zabrania wjazdu za sygnalizator, to po co dywagować kto komu ustępuje. A teraz jeszcze coś dla niedowiarków: (wybrane fragmenty rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych) -"Znaki ostrzegawcze stosuje się w celu uprzedzenia o takich miejscach na drodze, w których kierujący powinni zachować szczególną ostrożność ze względu na występujące lub mogące występować w tych miejscach niebezpieczeństwo" ..."Znaki ostrzegawcze umieszcza się wierzchołkiem trójkąta do góry, z wyjątkiem znaku A-7, którego wierzchołek powinien być skierowany ku dołowi" - Znak A-7 „ustąp pierwszeństwa" (rys. 2.2.8.1) umieszcza się na drodze podporządkowanej przed skrzyżowaniem z drogą z pierwszeństwem.Znak A-7 może być umieszczany także w innych miejscach przecinania się kierunków ruchu, gdzie obowiązek ustąpienia pierwszeństwa wynika z przepisów ustawy — Prawo o ruchu drogowym (wyjazd z obiektów). Gdy na drodze podporządkowanej nie są spełnione warunki widoczności, wówczas zamiast znaku A-7 powinien być umieszczony znak B-20, którego zasady stosowania określono w punkcie 3.2.21. Znaki A-7 i B-20 umieszczone przed skrzyżowaniem nie mogą występować samodzielnie, lecz tylko z odpowiednimi znakami (A-6 lub D-1) na drodze z pierwszeństwem przejazdu...
  9. Zrozumiałem i to chyba lepiej niż Ty. " Skrzyżowanie Połczyńska /Dźwigowa. Skręt z połczyńskiej w prawo w Dźwigową. Ja mam zielone światło do jazdy na wprost. ( nie ma kierunkowego sygnalizatora w prawo). Ci z przeciwka skręcają sobie w lewo. No i pytanie, kto kogo puszcza." Dla mnie jest jasne, że na skrzyżowaniu mamy naprzeciw siebie dwa pojazdy, oba mają zielone światło, jeden skręca z Połczyńskiej w lewo w Dzwigową, a drugi w prawo, także w Dzwigową to nie jest pas rozbiegowy, gdyż znajduje się w obszarze skrzyżowania, którego wylot został skanalizowany wyspą w celu rozdzielenia strumieni ruchu i umożliwienia przejścia pieszym. Zadaj to pytanie tym co go postawil (prawdopodobnie dotyczy tylko przejścia dla pieszych). Dla mnie wiążące jest: Na skrzyżowaniach z działającą sygnalizacją świetlną o pierwszeństwie przejazdu decydują światła (o ile nie ma policjanta kierującego ruchem). Nie obowiązuje pierwszeństwo wynikające ze znaków drogowych pionowych.
  10. No właśnie wróć do zdjęć (Ty do tego pierwszego /widok z góry/) i zobacz czy takich samych linii na drodze nie mają czasem skręcający w lewo... Ta kwestia była już wyjaśniana. Nie rozumiem dlaczego ciągle macie wątpliwości. Na tym skrzyżowaniu o pierwszeństwie przejazdu decyduje sygnalizacja świetlna (o ile nie ma policjanta kierującego ruchem). Nie obowiązuje pierwszeństwo wynikające ze znaków drogowych pionowych, istotne są znaki poziome (np. wyznaczone pasy ruchu) i przepisy ogólne. Jeśli mam zielone do jazdy na wprost, to skręcający w lewo musi mi ustąpić pierwszeństwa i to samo jeśli ja skręcam w prawo.
  11. Ustawa prd mówi o pasach ruchu "prawy", "lewy", "środkowy", w powszechnym użyciu są także "zewnętrzny" i "wewnętrzny" (rondo), jesli mamy do czynienia z drogą o wielu pasach ruchu możemy mówić o skrajnym prawym , skrajnym lewym, oraz środkowym. Nazewnictwo pierwszy, drugi, trzeci, jest moim zdaniem mylące, choć biorąc pod uwagę, że czytamy od lewj do prawej, byłoby w miarę logiczne. Jednakże skoro większość przepisów mówi o pierwszeństwie dla "poruszającego się prawym", "nadjeżdżającego z prawej", "reguła prawej ręki" i jest to bardziej logiczne i zrozumiałe. Dla ułatwienia dodam, że prawy to ten, w którym paluch prawej nogi znajduje się po lewej stronie...
  12. Jakiej łącznicy?! To jest jedno skrzyżowanie! Fakt, że do skrętu w prawo masz wydzielony pas i łącznik nie ma żadnego znaczenia dla pierwszeństwa. Jeśli na Połczyńskiej dla jadących na wprost pali się zielone, to takie samo mają skręcający w prawo w Dżwigową. Zatem jadący z przeciwnego kierunku ruchu, skręcający z Połczyśkiej w lewo ustępują pierwszeństwa. Możliwe, że jakiś modrala planował postawienie tam sygnalizatora S-2 ze strzałką, ale dzieła nie dokończył...
  13. Wróć proszę do poprzedniej dyskusji, bo nie mam, czasu ponownie wszystkiego wyłuszczać. To jest nadal to samo skrzyżowanie, nie oddzielna droga. Czyli obaj kierujący są na Połczyńskiej (droga z pierwszeństwem) Z jakiej racji skręcający w lewo ma mieć w tej sytuacji pierwszeństwo?
  14. Możesz polemizować, ale wytłumacz dlaczego robią to trzy pojazdy? Wiem - stwierdzisz, że hamują widząc światła stopu poprzedzającego pojazdu, ale czy to nie stanowi przesłanki do zaprzestania wyprzedzania i upewnienia się, czy kontynuowanie manewru jest bezpieczne?
  15. Skręcający w lewo ustępuje pierwszeństwa. Pierwszeństwo zostało ustalone już przed wjazdem na skrzyżowanie. Przecież tam został ten problem wyjaśniony. Nie jest to tak jednoznaczne. Moim zdaniem policjant zbyt pochopnie przyjął mandat. Filmik jest co prawda fatalnej jakości, ale; - kierujący Skodą, po podjęciu manewru wyprzedzania widzi przed sobą cztery pojazdy na prawym pasie ruchu i pustą drogę z przodu. Z tych czterech pojazdów wszystkie hamują (nie widać tylko świateł radiowozu). to jest 45 s filmiku, kierujący Skodą powinien więc zaprzestać kontynuowania manewru, bo na drodze dzieje się coś niepokojącego, - wyprzedzający miał więc możliwość uniknięcia zdarzenia, ale zignorował sygnały innych kierujących (nikt bez wyraźnej potrzeby nie hamuje na pustej drodze), a światła stopu poprzedzających go pojazdów stanowią wystarczającą przesłankę do zaprzestania wyprzedzania. - to niestety tylko domysł, ale zeznania świadków (zwłaszcza kierującego Fordem), mogły by potwierdzić, że kierujący radiowozem odpowiednio wcześnie i wyraźnie sygnalizował zamiar skrętu w lewo, dlatego też nikt nie podjął wyprzedzania, - głównym przewinieniem kierującego radiowozem było niezastosowanie się do obowiązku zjechania do osi jezdni przed przystąpieniem do wykonywania manewru skrętu, co utrudniło prawidłową ocenę sytuacji innym kierującym. Z tego też powodu - gdybym miał opiniować to zdarzenie - wskazałbym na przyczynienie do zaistnienia zdarzenia, ale nie jego wyłączną winę. Należy tu zauważyć że przepis art 22 ust 1,2,3 prd nie mówi o obowiązku obserwacji drogi za sobą, taki obowiązek mamy dopiero w ust 4, cytowanego artykułu, traktującym o zmianie pasa ruchu.