Jump to content

Tichy

Użytkownik
  • Content Count

    876
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Tichy

  1. Nie do końca, przynajmniej nie w Krakowie - chodzi mi o to, że często jest to kwestia urzędniczych decyzji (i kopert, które przechodzą z rąk do rąk). Tak z pamięci - od ręki - kojarzę 3-4 miejsca, w których wyburzono stare budynki. Czy zrobiono w tym miejscu poszerzenie drogi, rozbudowę skrzyżowania, przejście podziemne, parking (np. 2-poziomowy)? Nic z tych rzeczy. Wciśnięto tzw. plombę, czasem jeszcze bardziej zawężającą drogę! Z tym akurat się pogodzić nie mogę - niestety wpływu nie mam na to żadnego. Mogę tylko interweniować w urzędach (tylko że oni leją na opinie obywateli), brać udział w budżetach obywatelskich i starać się głosować na takie władze miasta, które wg mnie ten bajzel by zlikwidowały.
  2. Nie mam pojęcia, nie badałem tego zagadnienia - i chyba nikt nie badał. Nie znam odpowiedzi, tylko wysuwam pewną koncepcję do rozważenia jako nie dającą się wykluczyć. W podanym przez Ciebie przykładzie zastanowiłbym się np., czy owi ludzie kibicujący są mieszkańcami tych konkretnych okolic' trzeba byłoby też zapytać ankietowo wszystkich mieszkańców okolic wyścigu, czy są za czy przeciw (z zaakcentowaniem, że głos "za" oznacza pewne czasowe niedogodności) itp., itd. Na pewno nie jest tak, że wszyscy są niezadowoleni albo wszyscy zadowoleni, mnie ciekawi, jak jest NAPRAWDĘ, bo może by się okazało, że przeważają niezadowoleni - tylko siedzą na co dzień cicho, bo zaciskają zęby myśląc "jakoś to przeżyję".
  3. Ale co by było w tym złego, żeby i jezdnie, i chodniki były szerokie? Poza tym zmieniasz temat: mowa była o tym, że często zamyka się dla kierowców coś, co zostało wybudowane specjalnie dla nich (aby oddać to coś we władanie np. pieszych), za to nie kojarzę równie częstego zamykania chodników celem czasowego oddania ich pieszym - oczywiście pomijam remonty, bo tam to już w ogóle cuda się dzieją i normą jest zamykanie WSZYSTKIEGO, nawet dla komunikacji zbiorowej :-( Chodzi mi o to, że bardzo "lekko" wszelkim decydentom przychodzi zamykanie jezdni, za to równie lekko nie zamykają innych ciągów komunikacyjnych - i to jest dla mnie brak równowagi.
  4. No właśnie - JAKOŚ. Ciekawe, czy są z tego zadowoleni czy niekoniecznie i tylko to znoszą, bo nie widzą innego wyjścia? Ale chyba nie robi się takich badań ankietowych, więc się nie dowiemy. Tak sobie tylko gdybam, bo ciekawie (z punktu widzenia demokracji) by było, gdyby się okazało, że z jakiegoś tam maratonu (połączonego z zamykaniem ulic) zadowoleni są tylko jego uczestnicy i ich rodziny/znajomi, a niezadowoleni - pozostali mieszkańcy miasta
  5. Nie do końca mnie zrozumiałeś. Mnie chodzi o "chamstwo" w postaci nierówności/dysproporcji: zamyka się (dla ruchu samochodów) jezdnie, które z założenia dedykowane są dla tychże pojazdów - po to, aby np. puścić po nich pieszych, ale nie zamyka się (dedykowanych dla pieszych) chodników, żeby po nich od czasu do czasu pojeździć (np. quadami). Widzę tu jawną dyskryminację kierowców (chyba na to znalazłby się obecnie paragraf nawet, są chyba przepisy antydyskryminacyjne?), bo tylko im coś się zamyka na korzyść innych grup. Albo nie zamykamy nic, albo po równo, każdemu trochę od czasu do czasu
  6. Film pod tym wpisem mnie rozwalił - prawie dosłownie, bo mam świeżo zaszyty brzuch i nie bardzo mogę się śmiać Boski, zaraz wyślę kolegom-samochodziarzom z pracy.
  7. A zwróciłeś uwagę, że filmy z Warszawy mają jedną ciekawą prawidłowość? Tam ludzie jadący prawidłowo, którym ktoś np. zajechał, najczęściej nie wciskają hamulca, tylko i wyłącznie klakson To, że ktoś chce sobie "naprawić" auto czyimś kosztem jest - wbrew pozorom - dość częstym motywem, znam osobiście taką osobę. Druga rzecz to chyba to, że ludzie mają zwyczajnie dość "cwaniaków". Jak ktoś akurat się nie spieszy bardzo, to może sobie myśli: "stracę czasu trochę, ale cwaniak będzie <<skarany>>! Wreszcie się nauczy!"
  8. To mi przypomniało myśl, która - w temacie "chamstwa" - od lat kołacze mi się po głowie. Np. w Krakowie często zamykane są jakieś ulice, bo jest jakiś bieg, maraton, itp., itd. Widzę tu jawną niesprawiedliwość i chamstwo: dlaczego zamyka się jezdnie samochodowe (na które to kierowcy łożą, bo piesi ani rowerzyści nie płacą podatku drogowego wliczonego w cenę paliwa), żeby ktoś sobie pobiegał czy "porowerował", a nie ma takich momentów, żeby np. zamknęli dla pieszych 10 chodników w centrum na 1 dzień i żeby kierowcy mogli sobie bezkarnie na nich parkować/jeździć? Podobnie ze ścieżkami rowerowymi: kilka razy w roku zamykamy je dla rowerzystów i wolno po nich jeździć autami Dlaczego owych maratonów, Tour de Pologne itp. nie robi się na obszarach SPECJALNIE wybudowanych dla pieszych/rowerzystów? Czyli co, widać chodniki i ścieżki rowerowe nie są takie dobre, jednak jezdnie są fajniejsze, tak? Skoro tak, to czemu jest taka nagonka na kierowców, wyrzucanie aut z miast itp.? Przecież jak (utopijnie przyjmijmy) kierowcy przestaną jeździć po miastach autami/motocyklami, to jezdnie zniszczeją, nie będą naprawiane, bo i po co? Pieszym wystarczy wydeptana ścieżka, jak za daaaawnych lat. Dla niewtajemniczonych: równe, wielopasowe, asfaltowe jezdnie stworzono dla SAMOCHODÓW, nie dla rowerów czy pieszych :-)
  9. No właśnie, może już wtedy sonda niedomagała, bo wymieniłem ją jakoś niedługo po przeglądzie LPG...
  10. O w mordę, masz rację! Robiłem na urlopie, miałem do dyspozycji strasznie marnego lapka z linuxem i zamiast pliku z danymi zapisał mi sam wykres! Dziś już nie dam rady wydobyć tych danych, spróbuję jutro je znaleźć na laptopie, będą CSV.
  11. Mimo sympatii do marki obawiam się, że do ASO nie zawitam :-( Po pierwsze nie sądzę, żeby mnie na to było stać. Po drugie po tym, co słyszałem o ASO (innych marek aut!) oraz po moich własnych przygodach z ASO Skody mam "lekką" niechęć do ASO. Razem z kolegami z pracy uważamy, że ASO to wymieniacze części a nie naprawiacze... Oczywiście o finale sprawy powiadomię - o ile jakiś będzie. Plan na najbliższe dni to naprawa klimy. Gdy to załatwię, a może być trudna walka (oby mi uznali gwarancję, a nie próbowali się wymigać, bo nie stać mnie na kolejną sprężarkę i płukanie - ostatnio poszła na to cała pensja), to będę się bawił w inne rzeczy. Na razie nie gaśnie (kalibracja przepustnicy pomogła), choć spadki obrotów i wolna reakcja na gaz są nadal.
  12. Jasne, tylko problem w tym, że ja się na tych parametrach nie wyznam, tj. nie będę wiedział, co jest OK, a co źle. Plik z danymi w arkuszu kalk. z "przygasaniem" wrzuciłem w moim poście (gdzieś wcześniej w tym temacie, jak trzeba, wrzucę ponownie), miałem nadzieję, że ktoś rzuci okiem i od razu coś wyczai, co jest nie tak. Mój mechanik nie ukrywał, że nie ma czasu na siedzenie godzinami nad jednym autem, zwłaszcza że auto poza tym ładnie jeździ. Znaczy on by siedział, tylko skąd ja wezmę tyle kasy, żeby mu za to siedzenie zapłacić. Poczekam, aż coś się zepsuje całkiem :-) Co do LPG, to po pierwsze i tak muszę niebawem jechać na coroczny przegląd. Po drugie mam myśl: wymieniałem sondę Lambda, ale potem na strojenie LPG nie pojechałem - może to błąd?
  13. Doceniam poradę, ale czuję się "za cienki" z autoserwisu, żeby robić takie rzeczy - w dodatku pod blokiem :-( Tylko teoretycznie wiem, jak działa i do czego służy rozrząd... Mam ręczną skrzynię - to chyba w tym przypadku dobrze.
  14. Sprawdzałeś ustawienie rozrządu? Jak napisałem wcześniej, rozrząd zrobiony przy 75 tys. km, teraz mam na liczniku 130 tys., jeżdżony głównie po mieście, więc trzeba liczyć trochę "pustego" kręcenia się silnika. Myślisz, że już czas na kolejny pasek rozrządu? Nie pamiętam teraz, co ile się robi w tych silnikach, muszę sprawdzić w notatkach przy okazji.
  15. A to dobrze, że nie spanikowała Wróciłem na tę trasę tylko chwilowo, bo mi zamknęli moją "nową" stałą trasę, więc mnie tam rzadko spotkacie :-( Poza tym tylko w wakacje pomykam autem, przerzuciłem się od kilku mies. znów na MPK. Nie lubię, ale co zrobić: dużo taniej (bo i auto się mniej psuje), i pospać można - nie wiem czemu, ale bardzo niemile jest widziane przez innych, zwłaszcza "misiaczków", spanie za kierownicą
  16. Jeżeli pytasz mnie, to tak, mam LPG. Problemy są też na benzynie. Jeżdżenie tylko na Pb nic nie zmienia.
  17. Już widzę tą relację po powrocie do domu: "jacyś obcy faceci na mnie ciągle trąbią! I to szkaradni! Przytyłam ostatnio czy co??"
  18. Kraków, koło 7:40, okolice Tandety: pozdrawiam Forumowiczkę w identycznym czarnym Forku ze świnkami, na którą pozwoliłem sobie zatrąbić, żeby pomachać. Pani miała trochę nietęgą minę, ale rozumiem - wiem, że nie jestem zbyt przystojny Dlatego też trąbiłem, żeby zwrócić na siebie uwagę: wiem, że gdybym wyglądał jak Pierce Brosnan w Bondzie , Pani na pewno by mnie sama wypatrzyła - bez trąbienia
  19. Do tego się nie ustosunkuję, gdyż... odkąd mam to auto, nigdy nie włączyłem tych trybów AUTO, zawsze sterowałem ręcznie
  20. O tak, mnie to też ciekawi, również proszę Dyrekcję o odpowiedź! Metody nauczył mnie mój mechanik, działa zawsze - mam nawet nagranie audio to dokumentujące! Jak będę miał czas i obrobię, to wrzucę. Włączenie wentylatora chłodnicy i nagle PYK - silnik z traktora zamienił się w mruczącego kota i potem już pedał gazu działał idealnie. Gdy kalibracji nie zrobię, nie da się jechać (w sensowny sposób), a przez pierwsze 10 min. w ogóle nie da się ruszyć. Ale może tylko mój tak ma (tylko wtedy skąd mechanik wiedział, że w Subaru tak trzeba?).
  21. Dobra, opiszę, co u siebie (jak na razie) ustaliłem/wykonałem, może się komuś przyda: robiąc inne rzeczy musiałem odłączyć akumulator na ok. 20 min. Wieczorem musiałem jechać w trasę, odpalam i... dramat! Zapomniałem wykonać kalibracji przepustnicy Po 10 min. stania na wolnych obrotach (bo gasł przy próbie wciskania gazu) udało mi się ruszyć i nawet objechałem 60 km, ale w jakim stylu... Objawy jak dawniej, tylko 10x mocniejsze! Gasł na każdych światłach, jeśli tylko nie zdążyłem przytrzymać gazu, generalnie biegi zmieniałem prawie nie odejmując gazu, auto "od dołu" praktycznie nie jechało. Nast. dnia znów ściągnąłem klemy na 30 min., po czym wykonałem prawidłową kalibrację przepustnicy. Po tym zabiegu auto nie gaśnie, ale stan POGORSZYŁ się w stos. do tego, co było pierwotnie przed odpięciem klem, tj. obroty po wysprzęgleniu spadają dużo głębiej (aż się telepie) i kilka sek. falują, czego wcześniej nie było. Ponieważ wczoraj zatarła mi się (znowu) sprężarka klimy, mam na razie ważniejsze rzeczy do ogarnięcia i ją naprawiam w pierwszej kolejności, bo mam jeszcze gwarancję z racji poprzedniego zatarcia, które mi usuwali ;-) Jeśli ktoś nie wie, co to kalibracja przepustnicy, to: ściągamy klemy (nie reset z poziomu laptopa, tylko koniecznie klemy) na ok. 20 min. Po założeniu klem uruchamiamy auto (byle nie włączać LPG) i pozostawiamy na wolnych obrotach (nie wolno wcisnąć sprzęgła ani gazu), koniecznie z WYŁĄCZONYMI innymi obciążeniami (światła, klima, ogrzewanie). Czekamy do drugiego włączenia się wentylatora chłodnicy, wyłączamy silnik, po czym zapalamy i cieszymy się jazdą :-)
  22. Ha, ha, łatwo powiedzieć, ale to jak Yeti - szukałem jakieś 2 lata temu, to wersje żarówek do podświetlenia zegarów na 14V miał tylko jeden gość na Allegro i to w takich cenach, że mi się miedź w kablu LAN stopiła: coś koło 20 zł/szt. + wysyłka! W LEDy 14V to już w ogóle nie wierzę: napisać wszystko mogą, a ostatecznie i tak zaczynają niebawem migać lub się przepalają.
  23. OK, ślij parametry, mogę zrzucić, co tylko się da, ale... co do spalania stukowego, to znam ten efekt (pojawił się u mnie po założeniu LPG) i znam na niego 2 sposoby :-) Jeden to przejście na Pb98 pół na pół z 95, dzięki czemu między LPG a Pb nie ma dużych "przeskoków" liczby oktanowej i problem praktycznie zniknął. A jak się pojawia, to reset ECU i na dłuższy czas spokój :-) Sęk w tym, że w tym przypadku, co opisałem, reset ECU nie pomaga, a nawet szkodzi! Tj. po resecie dołki są dłuższe i głębsze oraz notoryczne, dopiero po pewnym czasie komputer jakby uczy się i przechodzi do "dołków", hmmm, standardowych?
  24. Tu masz link do moich zmagań z LED-ami: http://kkpf.nazwa.pl/rafal/wordpress/?p=79 opisane tam podświetlenie paliwa i temp. też już wróciło do żarówek, gdyż LED-y oczywiście spaliły się lub migotały. Na LED-ach mam jedynie podświetlenia wyłączników - był to jedyny sposób, żeby nie mieć zielonego, żółtego (z żaróweczek bez kapturków) tylko śnieżnobiałe. Kupiłem takie, tylko wtedy były wersje rozpraszające światło na boki, te poniżej podlinkowane na pewno bym zmatowił pilniczkiem do paznokci i/lub białym lakierem: https://www.sklep.monster.pl/at5-w-12v-wc-neowedge-led,4,35918,18709 Jeżeli (celem zwiększenia jasności) stosujesz W5W zamiast W3W, to pamiętaj, żeby te mniejsze, które podświetlają poboczne wskaźniki, też zmienić na mocniejsze - w handlu znajdziesz takie same rozmiarowo, ale przeróżnej mocy. U mnie są dobrane R-5 2.3W.
  25. Dopiszę się do tego tematu - może ktoś to przeczyta (choć nie wiem, czy ktoś czytuje "odgrzewane" tematy...). Objawy w zasadzie te same: 1). przy manewrach, w zasadzie zawsze po wysprzęgleniu, obroty spadają nienaturalnie nisko (2x zdarzyło się już zgaśnięcie), potem odbijają się i wskakują na normalny poziom. 2). przyciśnięcie gazu w takim "dołku" powoduje jakby "zadławienie się" auta, nic się chwilę nie dzieje, po czym silnik się rozpędza. 3). muszę ruszać z wysokich obrotów, bo w niskim zakresie nie da się ruszyć: auto jakby "nie ma mocy", dławi się, co skutkuje czasem lekkim wymuszeniem, gdy wyjeżdżam z podporządkowanej i nie mogę się wyzbierać jak należy (ciągle nie mogę się przyzwyczaić do takiego zachowania, bo pojawiło się dość nagle). 4). poza tym auto wg mnie nie straciło mocy, tylko z najniższych obrotów (do 2000) się słabiej zbiera, powyżej zero problemów. 5). ECU nie sygnalizuje żadnych błędów. 6). objawy są nawet po resecie ECU i jeżdżeniu tylko na Pb. W załączeniu arkusz kalkulacyjny LibreOffice/OpenOffice z próbkami takich "dołków", przy czym na wykresie wrzuciłem tylko kilka wg mnie podstawowych parametrów, ale w arkuszu jest ich od cholery, każdy może sobie sam zrobić własne wykresy :-) Informacje pomocne w analizie problemu: a). jest LPG - założone przy 80 tys. km. Regularnie strojone i serwisowane. b). obecnie auto ma 130 tys. km c). rozrząd zrobiony przy 75 tys. km d). regulacja luzów zaworowych wykonana 2017.07. przy ok. 110 tys. km (przed regulacją auto nie sugerowało niczym, że coś może być z luzami nie tak, ale zrobione profilaktycznie) - auto po regulacji nie zmieniło w zauważalny sposób swojego działania, oczywiście ww. objawów wtedy nie było. e). sonda Lambda 1 zgłosiła błąd w maju 2018, wymieniona na oryginalną, nową. f). filtr powietrza wymieniony w kwietniu 2018 (po wakacjach wymienię, ale sprawdzałem: nie jest jeszcze zabity, nawet go tymczasowo przedmuchałem, tak na wszelki wypadek). g). 2015.07. - czyszczenie przepustnicy (była mocno zabrudzona) - 92 tys. km. h). 2015.06. - wymiana świec - 90 tys. km. i). przepływomierz czyszczony w 2018 r. - nie był zabrudzony, ale tak profilaktycznie. Proszę, doradźcie coś! Może mogę w jakiś sposób samodzielnie wykonać jakieś testy, które coś udowodnią lub wykluczą? Odpinać jakieś czujniki, monitorować laptopem konkretne parametry? Mnie te liczby nic nie mówią :-( Mój mechanik przyglądał się tematowi, ale tak na pierwszy rzut oka nic szczególnego w pracy silnika go nie zaniepokoiło i choć widzi objawy, na razie uważa je za zbyt "łagodne", żeby zawyrokować, co to jest (z 100% pewnością), radził poczekać, aż zepsuje się konkretniej ;-) Zresztą nie mogłem mu na dłużej zostawić auta, bo wyjeżdżałem na urlop, a w sumie jeździć się da. 2019.04. - log 1.odc
×
×
  • Create New...