Jump to content

Tichy

Użytkownik
  • Content Count

    968
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Tichy

  1. Każdy wrzuca na ogień to, co chce...
  2. Nieeee, chodziło mi o efektywność ekranowania blachy 2 cm i 1 mm! Bez kitu, wiem mniej więcej, jak są zbudowane statki, nawet słyszałem o grodziach, wręgach, śluzach, zęzach, cumach, bulajach, kojach...
  3. Tak dla porządku wtrącę, że w przypadku fal radiowych grubość metalu nie ma znaczenia: alufolia też doskonale ekranuje, podobnie siatka dużej gęstości. Liczy się "szczelność" dla fal EM. Choć wyczuwam, że z tymi 2 cm to był żarcik ;-) Oczywiście, ale nie mam takiej potrzeby. W sumie na wypadek wojny - masz rację, jest to jednak zawsze jakiś podnośnik "współczynnika przeżywalności", o tym nie pomyślałem kupując, ale i tak zginę zaraz na początku wojny, bo jestem raczej "lichej konstrukcji" ;-)
  4. Osobiście (tj. twarzą w twarz) i w necie jestem gadatliwy, ale nie przez telefon czy podobne urządzenia - nie pytaj, czemu, nawet kumpla psychologa kiedyś pytałem i nie umiał tego wyjaśnić ;-) Nie lubię i już. Używam też 15-letniej Nokii, która robi u mnie za odbiornik rozmów przychodzących (rzadkich) i piszę SMS-y - to tak tytułem ciekawostki, gdybyś myślał, że przez komórkę nawijam, a tu pierdoły piszę
  5. No widzisz, w "internetach" tak mnie zniechęcili, a Ty masz akurat pozytywne doświadczenia. Ale nie ma co deliberować, radyjko już przecież i tak mam, kupiłem komplet poniżej 100 zł z kosztami przesyłki, co spełniło moje oczekiwania budżetowe :-) Jedno mi tylko nie pasuje: zakładając tę samą firmę i podobną "klasę" urządzenia - jakim cudem (z punktu widzenia fizyki) siedząc wewnątrz metalowej (fakt, że nie "szczelnej") puszki, z radiem posiadającym znikomą antenkę, miałbym mieć lepszy odbiór niż z dużo większym (mniejsza skala upakowania elektroniki, więc lepiej) radiem i jednak większą anteną
  6. Nieeee... No co Ty, przecież oni wszyscy wtedy przesiądą się na hulajnogi el., rowery, ryksze, deskorolki (zwykłe i elektr.), Segwaye, szczudła, odrzutowe wrotki, rolki, w ostateczności zaczną chodzić pieszo. Powiesz: to spoko. Oj nie, bo pieszo możesz chodzić po alkoholu (nie mają Ci co zabrać, nie ma jeszcze "prawa chodzenia", choć na pewno ktoś już o tym myślał, ale inni mu "złośliwie" uchwalili w międzyczasie konstytucję), więc będą takie tłumy się szwędać, połowa po pijaku i zaczną się mordobicia, tulipanowania i maczetowania (to ost. tylko w Krakowie) na biblijną skalę Mój teść (facet w
  7. Ha, mimo dyskusji na Forum i często sprzecznych zdań na ten czy inny temat nawet Sambora bym nie przejechał... Żarcik, bez obaw, jestem dziwakiem, ale nie psychopatą.Tak poważnie: gdybym chciał kogoś przejechać, to już nie raz była (niestety) okazja i ZAWSZE (jak dotychczas) nie z mojej winy, co właśnie dało mi do myślenia. Chciałem w - może trochę przerysowany sposób - zwrócić uwagę na taki fakt, że dzięki pomysłowi na "limit" rozjeżdżanych pieszych rocznie wszyscy piesi błyskawicznie przyswoiliby sobie zasady, które już obecnie w przepisach funkcjonują na papierze i gdyby tylko wszyscy się
  8. Koledzy, piękne dzięki, bardzo to uprzejme z Waszej strony, ale naprawdę nie ma potrzeby. Gdybym planował pilnie jakiś wyjazd w Polskę czy zagraniczny, na którym muszę mieć w pełni przetestowane cb-radio, to oczywiście skorzystałbym z Waszych propozycji, ale naprawdę w tej chwili nie ma takiej potrzeby. Marudziłem z innego powodu: gdy jeżdżę samochodem, nawet po mieście, to widzę bardzo dużo samochodów z antenami i bardzo się zdziwiłem, gdy po rodzinie, znajomych i osiedlu okazało się, że jednak to tak powszechne nie jest i mało kto coś takiego posiada. Ale spokojna głowa: w sobotę byłem na dz
  9. Uparcie twierdzę ;-) Generalnie NIENAWIDZĘ CB-radia, strasznie mnie irytuje i rozprasza (np. w poprzedniej pracy kierowcy służbowi, którzy nas wozili, mieli takie na wyposażeniu, to miałem ochotę je po drodze wyrzucić przez okno). Kupiłem tylko z uwagi na względy utylitarne, miałem też myśl, żeby jeździć od czasu do czasu na organizowane czasami wyjazdy grupowe w lekki teren, ale mi to przeszło, więc ew. tylko na wyjazd wakacyjny (i tak na razie się takowy nie szykuje, może w przyszłym roku). Co do ręcznych, to dziwi mnie, że uważasz ręczne za lepsze od taniego stacjonarnego z anteną (nawet ma
  10. Ożesz Ty w mordę misia! To możliwe przy prędkościach mniejszych niż MÓJ ogranicznik mózgowy (140 km/h)?! Tego nie rozważałem. Muszę sprawdzić, jak gruba jest podsufitka i czy neodym z HDD ma szansę dodatkowo dociągnąć antenę... Ale w sumie ja mam krótką, ok. 40 cm, może jej nie zdmuchnie? Hmmm...
  11. Ja kupiłem używane takie coś - TTI TCB-660: w komplecie z taką anteną (wyglądowo taka sama, nie wiem, czy ten model): Miało być budżetowo, do jazdy w kolumnie. Dziękuję za porady praktyczne, tak myślałem, że za pięknie nie będzie. W razie deszczu albo bez CB, albo tylna klapa, albo... może dołem, przy progu, wtedy woda tak chętnie nie wejdzie? ;-) Muszę spróbować, czy się tak w ogóle da Dziękuję za poradę, spróbuję też przez tylną klapę.
  12. Na pewno masz rację od strony technicznej, ale u mnie wiercenie w dachu odpada - po pierwsze nie chcę dziury w dachu (złe doświadczenia życiowe), po drugie CB zamierzam używać z częstotliwością ok. 1-2 razy w roku... Kupiłem używane, podstawowe radyjko za grosze na Allegro, komplet z anteną (dość krótką, fakt, ok. 40 cm) w zasadzie tylko na wypadek jakiejś jazdy w kolumnie, żeby nie trzeba było używać cały czas komórki ;-) No i przy ew. wyjazdach na wakacje się przyda, choć przez ostanie kilka lat jeździmy tylko do rodziny za miasto, ale różnie może być. O widzisz, to b
  13. Może tutaj dopiszę, żeby nie śmiecić nowymi tematami - najwyżej jak nie będzie odzewu, to wrzucę nowy wątek ;-) Kupiłem używane radyjko kilka dni temu, nigdy wcześniej CB radia nie miałem, więc sorki za - być może - infantylne pytania. Proszę o praktyczne porady dotyczące... wystawiania anteny na dach, szczególnie proszę o wypowiedzi tych, którzy mają - jak ja - szyby bezramkowe. Czy można puszczać kabel przez boczne szyby? Taki punktowy nacisk kabla przy brzegu szyby nie spowoduje np. pęknięcia szyby? Można wtedy szybę całkiem zamknąć czy lepiej nie? Jeżeli można, to czy lepiej przytrzas
  14. Dwa zaległe z poniedziałku: koło 8:00, Kraków, pozdrowienia dla niebieskiego Subaru ze świnkami, który wyjeżdżał spod Jubilata w Aleje - nie mogłem Cię niestety wpuścić, bo za mną sznur aut jechał, a w sumie mieliśmy zielone ;-) A kto to za mną jechał (też w poniedziałek, ale koło 19:00) białym Subaru ze świnkami od strony Krakowa do Skawiny? Machane obustronnie było, a jakże :-)
  15. Zwerbalizowałeś moje myśli :-) Właśnie tak, dopóki cwaniaki i chamy nie będą WIEDZIELI, że spotkają się z kontrą, to dalej będą się szarogęsić. Szkoda ;-) Mamy w rodzinie i wśród znajomych od lat (wręcz od pokoleń) takie powiedzenie, że gdyby wprowadzono takie prawo, że każdy kierowca ma prawo w ciągu roku 2x najechać nieprawidłowo poruszającego się pieszego, to... po roku działania przepisu problem z wypadkami z udziałem pieszych by zniknął :-) Wyobrażacie sobie, jak by się pilnowali - nie wiedząc, czy zbliżający się kierowca wyczerpał już roczny limit czy nie? Nie byłoby
  16. Oczywiście z prawnego (w obecnym stanie prawa) punktu widzenia masz rację. Chociaż... tak właśnie powinno być: łamiący przepisy powinien mieć wręcz PEWNOŚĆ, że inni widząc to też złamią (w szczególności na jego niekorzyść) przepisy. Tak nakazuje sprawiedliwość, równość i logika. 1). LOGICZNIE odpowiedzieć, dlaczego karany jest nie ten, który postąpił źle i którego nie powinno tam być. 2). wyjaśnić, jakim cudem (wg ich interpretacji) kierowca ma przewidzieć wszelkie, nawet najmniej prawdopodobne czy absurdalne scenariusze. PS. Co się dzieje z tym Forum (technicznie)
  17. Żebym się nie pogubił "w zeznaniach": masz na myśli sytuację, w której jadę 2-pasmówką (2 pasy ruchu w każdym kierunku) i na lewym jedzie ktoś pod prąd, tak? Jeśli tak, to akurat jest bardzo proste wyjaśnienie Twojego pytania. Otóż ja MAM PRAWO tak jechać, a tego jadącego pod prąd tam w ogóle nie powinno być! To on łamie przepisy, on jest "tym złym", to jego należy piętnować i karać. Wybierając łamanie prawa wg własnego uznania (bo wybrał, wszak zakładamy w naszym przykładzie, że nie UFO go tam postawiło i pchnęło pod prąd) MUSI AUTOMATYCZNIE zakładać, że inni też złamią prawo wg własnego uzna
  18. Kraków, poniedziałek, Wały Wisły między Mostem a Salwatorem, po 16:00: pozdrawiam Forumowicza, który niebieską Imprezą pomykał w kierunku Salwatora i Kościuszki. Machałem, trąbiłem z daleka, a tu nic. Co to, czarne Forestery są na cenzurowanym czy co? Świnki mam nawet na dachu, jak można nie zauważyć... ;-)
  19. Yyyy... A czemu nie ten, który podjął ryzykowny manewr (jazdy pod prąd) wiedząc, że wywołuje tym zagrożenie? Jak może być winny ktoś, kto - jadąc prawidłowo - zderza się z jadącym nieprawidłowo i to GRUBO nieprawidłowo? Ciekawostką jest to, że (mówię na podstawie programów Stop Drogówka i Jedź Bezpiecznie) w Krakowie i Małopolsce policja w przypadku stłuczek wydaje takie decyzje, że się włos na głowie burzy - i zazwyczaj inaczej niż w innych rejonach kraju. Ale tu opiszę, jak uznali winę kobiety prawidłowo (wg logiki i zdrowego rozsądku) wyjeżdżającej z podporządkowanej, bo zderzyła się z
  20. Kilka postów wcześniej polecałem TrueCam A6.
  21. Niby jest taki przepis (o tym przeprowadzaniu rowerów), owszem, ale wg mnie całkowicie bezsensowny. Dlatego zawsze przepuszczam rowerzystów na przejściach, jakby to były też przejazdy rowerowe (wyraźnie macham im, żeby jechali). Sam przejeżdżam przez przejścia rowerem rzadko i tylko wtedy, gdy nikt nie jedzie lub wraz z pieszymi, ale ich tempem i w taki sposób, że nikt mi mandatu nie da (są na to sposoby, pokazywali nawet w Jedź Bezpiecznie) ;-) Ktoś chyba kombinuje podobnie jak ja, bo (co akurat chwalę) w Krakowie znaczną część przejść przemalowali tak, że ruch rowerów jest dopuszczony. Wtedy
  22. Ale jak? Kiedyś Forum robiło to (scalanie) automatycznie, nagle przestało :-( Zaznaczam fragment i daję "cytowanie fragmentu", jak teraz. Ale jak mam dodać inne cytowanie, z innego posta i napisane przez innego usera w taki sposób, żeby mi się pojawiło scalone, w jednej odpowiedzi i z zachowaniem cytowań?
  23. Ale przecież opisałem taki przypadek, gdzie wcale nie WYPRZEDZAM z prawej, tylko jadę po prawej stronie do końca, załóżmy nawet, że do spotkania ;-) Mnie interesuje, dlaczego to JA mam ustępować, a nie ten z lewej? Dlaczego to ja, jadąc spokojnie prawym (przy ruchu prawostronnym!) pasem, przy braku oznakowania dowodzącego, że to mój pas się kończy/jest zablokowany, przy braku stojących na nim pojazdów blokujących w sposób chwilowy pas, mając pustą drogę przed sobą, nagle mam być winny zderzenia? Co zrobiłem ZŁEGO? W ogóle nie wykonywałem żadnych manewrów poza jechaniem do przodu i trzymaniem s
  24. A więc jednak przyznajesz, że zasada istnieje! Być może istotnie nie ujęta w przepisach, ale dla mnie ważne są fakty, prawda, a nie prawnicze gadanie ;-)
  25. Jest takie rozstrzygnięcie, w JB WIELOKROTNIE przytaczali (wg nich błędne) art. z czasopism motoryzacyjnych, opinie policji oraz nawet... wyroki sądów! Łączenie się dwóch pasów ruchu było rozstrzygane jako przecinanie się kierunków jazdy i w związku z tym pierwszeństwo miał ten z prawej.
×
×
  • Create New...