Jump to content

Tichy

Użytkownik
  • Content Count

    968
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Posts posted by Tichy

  1. 23 godziny temu, hak64 napisał:

    Pójdę nawet dalej i rozwinę tezę, że to właśnie stan posiadania wymusza określone zachowania (w tym i drogowe). Przecież taki nowobogacki, trzymając ręce na kierownicy Bentleya, nie będzie się wlókł za jakąś corsą, czy matizem, bo reszta społeczeństwa gotowa jest pomyśleć, że go nie stać na mandaty;)     

    W zasadzie "bogacz" (w cudzysłów, bo robię tu taki skrót myślowy) powinien być (gdyby był fair) BARDZIEJ kulturalny na drodze niż inni. Skoro mu się finansowo poszczęściło, to powinien pomagać innym, którzy takiego szczęścia nie mają i tłuką się nastoletnimi "gratami" (w kontraście do nowego Bentleya). I nie powie mi nikt, że chrzanię głupoty, bo... sam stosuję tę zasadę w praktyce. Rzadko się zdarza, bo żadnym "wypasem" nie jeżdżę i 13 lat auto już ma, ale jak widzę starszą Fabię, Daewoo, Opla czy Poloneza, to staram się zawsze "pomóc", np. poprzez wpuszczenie z podporządkowanej.

  2. W dniu 20.09.2020 o 19:52, GREGG napisał:

     

    Ta, a oczywiście wszyscy mniej zamożni to chodzące ideały i zbiory zasad moralnych :huh:

    Chamstwo nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś jest bogaty czy nie... w tym także chamstwo drogowe

    Generalizujesz, a wyraźnie pisałem, że opieram swoją wypowiedź na obserwacji ludzi, których znam. Wierzę, że są uczciwi i porządni bogacze/zamożni i wierzę też, że są biedaki-chamy, ale tak się składa, że wśród moich znajomych widzę odwrotną prawidłowość. Dlaczego statystycznie miałoby być w całości społeczeństwa całkowicie odmiennie niż wśród ludzi mi osobiście znanych? Zresztą nie wnikam w całą planetę: opieram się w życiu głównie na własnych doświadczeniach (najmniej mnie zawiodły ze wszystkiego, czego mnie nauczono i co znam) i z nich wychodzi to, co napisałem. Ty możesz mieć inne doświadczenia i inne wnioski.

    Wg mnie chamstwo ma niezwykle często wprost proporcjonalną zależność od stanu materialnego. Widzę to nawet wśród osób mi nieznanych: częściej chamami na drogach są ludzie w pojazdach nowych roczników i to wysokiej klasy.

    • Like 1
  3. 21 godzin temu, mz56 napisał:

    I jak się stać bogatym, mając pewne zasady ?

    Eeech, Bracie, od lat zadaję sobie to samo pytanie... Nie chcę robić OT, ale w skrócie powiem, że wg mnie się nie da. Ludzi z zasadami: uczciwych, prawych, których znam -  w tym moją bliższą i dalszą rodzinę - bogactwo (a nawet zamożność) jakoś ominęło. Znam też ludzi zamożnych (ale bogacza typu Gates, Solorz czy Jobs żadnego) i wyznam, że są to ludzie bez zasad lub z mocno naginanymi zasadami: uczciwości, współżycia społecznego, sprawiedliwości, empatii itp. Niestety dla mnie nie potrafię być zimnym draniem bez zasad, cwaniakiem, kombinatorem, więc skazany jestem na niezamożność (nie napiszę "biedę", bo bieda jest wtedy, jak mimo starań nie ma co do garnka włożyć i zapłacić czynszu - trzeba mieć jakiś system werbalnego stopniowania).

  4. 12 minut temu, coocer napisał:

    Co ty, nie chciało by mi się bawić w przeróbki. Znalazłem w necie, tam jest wszystko

    Wiem, jaja sobie robiłem :) Szczerze to różowe (znaczy "rurzowe") opony wydały mi się łatwo dostępne (zwłaszcza w USA), za to przyznasz, że diodowe opony (z wbudowanymi w strukturę LED-ami) to już niezłe wyzwanie :biglol:

  5. 13 minut temu, coocer napisał:

    U mnie felgi poszły w czarny mat

    Żonie się nie podobają, zresztą... mnie też nie. Wolę srebrne, jak oryginał. Najchętniej to bym całe auto na srebrne przemalował, czarnych aut nie lubię z praktycznych względów (horror w lecie, jak wsiadam do auta, to mam 55-60 st.). No i każdy brud widać, a należę do tych, którzy wierzą w naturalne metody mycia (deszcz) :biglol: No i czarne auto na czarnych felgach? Toż w nocy auta pod blokiem nie zobaczę bez noktowizora! :D

  6. W dniu 30.07.2020 o 21:23, Kiwi 4ester napisał:

    W Kobylanach za full konserwę z profilami zamkniętymi dałem jakieś 1800 zł. W wątku "korozja w foresterze" wrzuciłem całą litanię zdjęć z roboty.

    Przekonaliście mnie, Szanowni Forumowicze :)  Byłem już na oględzinach w Kobylanach, wstępnie nie ma dramatu (jak na 13-letniego Japońca), w połowie października zostawiam autko. Podzielę się fotkami w odpowiednim wątku, jak już będzie po robocie. Przy okazji pomyślałem, że można dorzucić metalową osłonę pod silnik (wielu Forumowiczów rekomenduje takie rozwiązanie), będziemy ratować też stalowe oryg. felgi. Może też uda się ustalić, czemu powyżej 120 km/h auto wpada (nie od razu, po min. 30 sek.!) w dziwne wibracje, że aż zęby dzwonią - może coś się w zawieszeniu wygięło/zepsuło? Jeśli nie, to najwyżej będzie się potem "męczył" mój zaprzyjaźniony mechanik... ;-)

  7. 23 godziny temu, hak64 napisał:

    Coś wybiórczo czytasz i interpretujesz ten wątek,  bo napisałeś: " Można by wprowadzić znaki z ograniczeniami zmiennymi w zależności od warunków na drodze" przy czym nadal była mowa o tabliczkach do znaków. 

    Ja zaś napisałem to: "Sensowne może być tylko zmienne sterowanie limitami prędkości na drogach wyposażonych w wyświetlacze cyfrowe" (post z poniedziałku 16:08).

    Sorki, ale to nieprawda i stanowczo protestuję przeciwko twierdzeniu, że to ja coś sobie interpretuję. Zobacz taki oto post:

    https://forum.subaru.pl/topic/3294-cham-na-drodze/page/422/?tab=comments#comment-2968533

    Wyraźnie mówiłeś tam nie o TABLICZKACH, a o ZNAKACH ograniczenia prędkości, a ja Ci odpowiedziałem o automatycznym wyświetlaniu znaków (w dodatku niekoniecznie ograniczeń prędkości).

     

    23 godziny temu, hak64 napisał:

    Dobrze ci się wydawało, zauważ jednak, że wymiar sprawiedliwości nie może kierować się intuicją, czy zdrowym rozsądkiem, a literą prawa. To zaś przewiduje specjalne "przywileje" dla oskarżonego. Mówię tu o prawie do odmowy składania zeznań, czy wręcz mówienia nieprawdy i tworzenia własnej wizji zdarzenia. Takiego prawa nie mają świadkowie, a pokrzywdzony jest bądź co bądź świadkiem, choć może występować także w charakterze oskarżyciela posiłkowego  (z konsumpcją nie ma to nic wspólnego). Jest jeszcze zasada domniemania niewinności, która "łopatologicznie rzecz ujmując" uniemożliwia uznania winy bez prawomocnego wyroku, a ponadto wymusza rozstrzyganie na korzyść oskarżonego wszelkich nie dających się usunąć wątpliwości.  

    Źle mi się zacytowało, bo wziąłem fragment postu afinty z cytatem Tichego.

    Bardzo ładnie to wyjaśniłeś, ze szczegółami - bardzo dobrze, przyda się na pewno komuś. Ja akurat to wiem, bo po pierwsze pracowałem trochę lata temu w okolicach wymiaru sprawiedliwości, a po drugie miałem lata temu (gdy nie byłem jeszcze tak "cwany" w prawie i w życiu) stłuczkę, gdzie sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, a sprawa ciągnęła się przed sądem 2 lata bez 1 miesiąca (czyli zabrakło 1 m-ca do przedawnienia). Szkoda, że wtedy nie zgłosiłem się jako oskarżyciel posiłkowy, bo bym gościa "dojechał". Nawet się przygotowałem i byłem w szoku, gdy się dowiedziałem, że choć to mnie dzieje się krzywda, to nie mogę przesłuchać przed sądem delikwenta i opowiedzieć, jak było i co o tym myślę.

    A co naszych sądów itp., to wymaga to wg mnie zaorania i zrobienia od nowa (ale nie tak, jak myśli obecny rząd), wszystko tam jest chore i rządzi tym jeden wielki układ. Sądy powinny ROZSĄDZAĆ przypadki wątpliwe oraz takie, w których niby prawo mówi coś tam, ale logika i rozsądek dyktują inne zachowanie i W DRODZE WYJĄTKU, właśnie przed sądem, powinno być czasem uznanie, że choć coś było wbrew przepisom, ale z racji wyższej konieczności, nagłego zdarzenia itp. uznajemy "przewinienie" za niebyłe, bo tego wymaga sprawiedliwość, logika i rozsądek. Wiem, jestem idealistą.

  8. 23 godziny temu, aflinta napisał:

    W sądzie są ci co mają dużo czasu i pieniędzy, sprawiedliwości raczej się tam nie znajdzie :mrgreen:

    Wiem to (lepiej niż Ci się wydaje, pracowałem trochę w tej "okolicy"), ale jestem idealistą i uważam, że powinniśmy dążyć (np. poprzez oddolną presję) do tego, żeby było tak, jak powinno być.

  9. 5 godzin temu, hak64 napisał:

    Wyobraź sobie że wyjeżdżasz z podporządkowanej, na drogę z pierwszeństwem, gdzie jest duże natężenie ruchu. Ku Twojej uciesze jakiś uczynny kierownik mruga ci długimi umożliwiając wyjazd. Ruszasz, a on gaz w podłogę i bum... Zbulwersowany wzywasz policję, a on przedstawia taką wersję: "jadę sobie drogą z pierwszeństwem i widzę, że z podporządkowanej pakuje mi się na drogę jakieś auto. Nie miałem już czasu hamować, zapaliłem długie światła, aby go ostrzec, że tu jestem i jadę, uderzyłem nawet ręką w klakson ale nie zadziałał..."

    Może Cię to zaskoczy, ale będąc szkolonym przez niezłych drogowych wyjadaczy (jak wspominałem, jestem z "klasycznej", starej szkoły jazdy) byłem uprzedzany o takiej możliwości! Bardzo ostrożnie podchodzę więc do tego typu zagadnień i "wpuszczania". Można też na wesoło: mój Tato zbliżał się kiedyś do korka, zwalniał i widzi, że w przecznicy czeka sznur aut. Myśli: "wpuszczę kogoś, i tak ledwie się toczę" no i mignął facetowi długimi. Gość tak się podjarał tą uprzejmością, że od razu łapa w górę, awaryjne (w sensie tak intensywnie dziękował), rura i... ŁUP w auto stojące w korku, bo nie popatrzył do przodu, a tam stał wspomniany wcześniej sznur aut... :rolleyes:

  10. Godzinę temu, hak64 napisał:

    Co do tabliczek już się wypowiadałem. Nie widzę sensu, chyba, że chodzi o znaki z wyświetlaczem cyfrowym. 

    No proszę, a więc jednak! Wspomniałem już wcześniej takie rozwiązania. Ale z jednego z Kolegów to się nabijałeś, kreując wizję drogowców biegających "sezonowo" ze standardowymi znakami  :facepalm: 

  11. 4 godziny temu, hak64 napisał:

    Ustalenie winy, czy też prowadzenie dochodzenia w sprawie wypadku wymaga zbadania nie tylko okoliczności zdarzenia, ale i przesłuchania lub rozpytania uczestników i świadków. Jeśli nie daje się jednoznacznie stwierdzić winy kieruje się sprawę do sądu, ten zaś posiłkuje się opinią biegłego, który czasem też nie ma nic mądrego do powiedzenia, bo zbyt dużo niewiadomych, bo zeznania uczestników są sprzeczne, itp. Jeśli sądzisz, że mnie to martwi, to jesteś w błędzie. Nikt normalny nie wyda jednoznacznej opinii, pogrążającej jedną ze stron, bo mogła by to być strona niewłaściwa (poszkodowany).

    OK, dzięki za wyjaśnienie. Do pewnego momentu dość logicznie się sprawy mają, ale nie odpowiedziałeś (no chyba że akurat nie wiesz, spoko), jaka byłaby OSTATECZNA decyzja sądu? Uznaliby winę obustronną czy jak? Przecież to niesprawiedliwe, a wydawało mi się, że wymiar sprawiedliwości powinien dociekać prawdy, a nie zadowalać się salomonowym rozwiązaniem... Przecież może być tak, że ktoś naprawdę hamował na maxa, ale nie było szans wyhamować - wtedy jest w 100% niewinny, ale jak ma udowodnić, że hamował, skoro przy ABS nie ma śladów hamowania? BTW muszę kiedyś napisać do ambasady Austrii, jak rozstrzygają wątpliwe sytuacje czy cwaniactwo na drogach, skoro kamerki u nich są zakazane. Jak można udowodnić swoją niewinność, gdy druga strona na chama kłamie, a świadków nie ma?

  12. 6 godzin temu, mz56 napisał:

    Tichy, biorąc pod uwagę, że ABS nie daje się wyłączyć w większości samochodów, zastosuj moją metodę. Sprawdzona i działa. Hamujemy do momentu, gdy ABS zaczyna stukać. Popukuje na różnych kołach, lub na jednym. Nie depczemy mocniej bo to obniża skuteczność. Popukiwanie oznacza, że jesteś na granicy. Trzy koła hamują, a jedno przekracza. Już kiedyś pisałem. Na prostym wejściu na posesję, zyskałem ok. 4 -5 metrów. Hamowanie z 40 km/h, świeży śnieg, próba z hamulunkiem w podłodze i popukiwaniem.

    Oczywiście, dzięki za poradę, ale akurat to wiem (odebrałem "klasyczne wykształcenie" w dziedzinie kierowania autem, stara szkoła). Przyznaję jednak, że ABS jest bezcenny w sytuacjach paniki, awaryjnych, zwłaszcza wtedy, gdy przyczepność kół może być różna. W Skodzie brak ABS-u omal nie skończył się wypadkiem, za to ABS ratował mnie już 2-krotnie (1x Nubira, 1x Subaru) przed kolizją. Ale jeżeli tylko nie jest to sytuacja mega-awaryjna, to hamuję na granicy zerwania przyczepności, nawet w aucie z ABS-em, dokładnie tak jak to opisałeś. Oczywiście muszę auto trochę znać, żeby umieć wyczuć, kiedy go "bierze".

  13. W dniu 7.09.2020 o 14:08, sambor napisał:

     

    Takie rozwiązania są choćby u naszych sąsiadów.

    image.png.682d679d7005442a2fd97630c5362d6e.png

     

     

    Ooo, fajne! Ja po świecie nie jeżdżę, więc nie wiem, ale to miła ciekawostka. A więc można :)

  14. Chciałem - temat głównie do "hak64" - zapytać o jedną rzecz dot. tzw. manewrów obronnych. Prosta sytuacja: jadę prawym pasem, nagle ktoś ładuje mi się przed maskę z lewego, bo "tak mu się umyśliło". Nie hamuję (powiedzmy, że celowo) i ładuję w niego. Nie ma świadków, nie ma nagrania. Z tut. wątku wynika mi, jakoby  policja była ciekawa, czy podjąłem manewry obronne celem uniknięcia zdarzenia. Jak udowodnią, że nie podjąłem? Dawniej było prosto: ślady hamowania (lub ich brak). Ale teraz prawie wszystkie auta mają ABS (w tym moje) i koła się nie blokują, więc żadnych "czarnych smug" nie ma. A co z kierowcami, którzy potrafią tak wyczuć auto, że hamują na pograniczu zerwania przyczepności - bez jej zrywania? To skąd będą wiedzieć, że nie hamowałem? Drugie pytanie: skąd będą wiedzieć, że w ogóle hamowanie było możliwe, np. czy czas od zajechania do uderzenia nie był krótszy niż przeciętny czas reakcji człowieka + mechanizmu? Trzecie pytanie: załóżmy, że jest film pokazujący, że nie hamowałem. A co, jeśli powiem, że butelka z wodą mineralną zablokowała mi pedał hamulca? Albo że coś się zacięło i nie mogłem zahamować? Raz na milion naciśnięć może się przecież wszystko zdarzyć (miałem osobiście taki przypadek lata temu).

  15. W dniu 6.09.2020 o 22:59, hak64 napisał:

     

    Jo Wos prosza... Jedyn szofer uzno, że mo fajne auto i może gibcij, drugi, że mo super laćki i gołoledź go nie dotyczy, trzeci zapomni, że wlecze przyczepka kempingowo na hoku, czworty  jedzie pancernym Hammerem z demobilu i mo głębokim poważaniu nie ino warunki, ale i inkszych szoferów, a piąty właśnie dostoł dyspynsa od ojca rydzyka za wpłata 500 zł na radio ma ryja...

    Ja mówiłem o znakach zmiennych w zależności od warunków, a Ty nagle zmieniasz temat i mówisz o kierowcach, którzy ktoś tam sobie coś uznali. Nie masz wrażenia, że to nie na temat? Albo zacytowałeś z mojej wypowiedzi nie ten fragment, co chciałeś.

  16. W dniu 7.09.2020 o 08:19, hak64 napisał:

    zarządcy dróg mają w grudniu stawiać znaki 40, a w marcu 70? Widzisz w tym sens? Może z pozoru tak, ale...- no właśnie zawsze jest jakieś ale... - Mamy połowę kwietnia i ni stąd ni zowąd, zaatakował nas zimny front atmosferyczny, z intensywnymi opadami śniegu. U zarządcy drogi panika i kto żyw bierze zimowe znaki pod pachę, walizkę narzędzi i w drogę zmieniać znaki...

    Ale ciągle mówisz o technologii rodem z początków XX w., a mamy już zaawansowany XXI w.!  Przypominam, że w 1969 r. ludzie wylądowali na Księżycu, ponad 50 lat temu! Żadne bieganie ze znakami, po prostu automaty same, w czasie rzeczywistym, wykrywają zmiany pogody i w zależności do tego na konkretnych obszarach wyświetlają odpowiednie oznakowanie.

  17. 6 minut temu, mz56 napisał:

    Jeszcze bardziej obrazowo. Mogę 90 km/h. Widzę znak 50 z tabliczką o opadach. Za chwilę 30 ze śnieżynką. Jest lipiec, słońce świeci, dalej zasuwam 90. Taki problem ?

    Mało tego: mamy XXI wiek i to zaawansowany. Można by wprowadzić znaki z ograniczeniami zmiennymi w zależności od warunków na drodze. Czyli dla jakiegoś tam ostrego zakrętu w piękny, suchy dzień brak ograniczenia (czyli 90 km/h poza obszarem), a przy np. deszczu ograniczenie do 60 (oczywiście nie "bo urzędasowi się tak wydaje", tylko wszystko to albo sprawdzone praktycznie, albo wyliczone z modeli matematyczno-numerycznych, symulacji komp. itp. Na razie jesteśmy w początkach XX w., jak dla mnie :-)

  18. 27 minut temu, hak64 napisał:

    Matko Boska z jakiegokolwiek kościoła, i Ty też?! Znaczy, mają ustawiać znaki ograniczenia prędkości z tabliczką: "nie dotyczy Subaru, Lamborghini, Ferrari, Lotus, Bugatti i Trabant GTI biturbo"?    

    Słuchaj, ale serio tak jest jak Kolega wcześniej napisał, rozmawialiśmy o tym lata temu w pracy w 3 osoby i każdy miał to samo spostrzeżenie: 80% oznakowania w zakresie ograniczeń prędkości jest robione tak, jakbyśmy nadal jeździli Fiatami 125p, Maluchami i Polonezami! Spokojnie można KAŻDYM współczesnym (nie starszym niż 25 lat) samochodem przejechać tam 20-30 km/h szybciej z ZEROWYM ryzykiem! Problem w tym, że pozostałe 20% ograniczeń jest "akuratne" i można się paskudnie naciąć, próbując jechać szybciej. Polskie drogi wymagają "wyzerowania": ściągnięcia wszystkich znaków i zrobienia ich od nowa, wykonując jazdę testową przeciętnym (nie Bugatti) autem ze współczesnej produkcji (ABS, ESP i inne gadżety, obecnie obowiązkowe, kiedyś nieznane w PL). Dopóki to nie nastąpi, to egzekwowanie w większości idiotycznych ograniczeń nie ma sensu, a znieczulica kierowców i jazda "wg uznania" będzie się powiększać :-(

    • Upvote 2
  19. Skawina, niedziela, 17:00: pozdrawiam oświniaczonego czarnego Forestera, czyli brata-bliźniaka ;-) Trąbiłem, machałem, ale w sumie chyba i tak nie zostałem zauważony, bo kierowca coś gestykulował raczej w stronę siedzenia pasażera...

  20. W dniu 3.09.2020 o 11:13, Jaca68 napisał:

    A ten przepis o suwaku działa też w przypadku gdy z lewego pasa mamy tylko skręt w lewo, na prawym stoją ci co jadą prosto a lewym (pustym) cwaniaki jadą do końca a potem kierunek i wpychanie się na prawy?

    Ja tu w Gdańsku na przykład:

    https://www.google.pl/maps/@54.4064963,18.6173231,3a,75y,310.73h,75.81t/data=!3m6!1e1!3m4!1sNzAYoar9J9l8UOJyzJSQ-w!2e0!7i16384!8i8192

    O tak, ja też chcę wiedzieć! W Krakowie jest mnóstwo takich miejsc, np. Powstania Warszawskiego. Tylko protestuję przed nazywaniem takich ludzi cwaniakami: skąd ktoś z innego miasta ma wiedzieć na "początku" tego korka, że zakorkowany jest pas w kierunku, w który akurat on chce jechać? Są dłuższy czas 3 pasy ruchu, jedziemy nimi zgodnie, w 3 kolumnach, krok za krokiem. Nagle okazuje się, że na kolejnym ze skrzyżowań lewy pas zamienia się z "ogólnego" w lewoskręt. Ja wtedy dojeżdżam do "końca", tj. miejsca, gdzie jeszcze jest przerywana i nie ma strzałek w lewo i czekam, aż mnie ktoś wpuści na środkowy. Wcześniejsza zmiana pasa jest niemożliwa, tj. wygląda tak samo, bo korek ciągnie się na tych 3 pasach przez kilka skrzyżowań pod rząd :-( I co, działa wtedy wg przepisów (bo w realu idzie się dogadać na drodze) suwak czy nie?

  21. W dniu 29.08.2020 o 16:29, Subary napisał:

    Ten wydech to jakiś żart ?

    To dla MacGyvera, żeby mógł z niego w razie potrzeby zrobić bazookę, z wersji z krótką "fają" się nie da :)

  22. W dniu 25.08.2020 o 10:14, Topek napisał:

    Rowniez pozdrawiam, bylo widac tylko szybko sie minelismy :)

    Jechałem zgodnie z ograniczeniem, Ty raczej też (nie wyglądało na to, żeby auto "mknęło" jakoś piracko ;) ), ale wiadomo, w przeciwnych kierunkach no i wyszło sumarycznie koło setki, i tak nieźle, że się zobaczyliśmy... :) 

    Mały off-top odnośnie refleksu: ostatnio jechałem rowerkiem przez park, na liczniku około 25 km/h. Po drodze prawie same kasztanowce. Nagle - jak w zwolnionym tempie - widzę spadającego, mocno dorodnego kasztana w tym kłującym "pokrowcu", jak leci z drzewa i... odbija się od asfaltu idealnie na wysokość mojej twarzy! :blink: Nawet nie wiedziałem, że umiem tak szybko robić uniki głową :biglol: Normalnie to były ułamki sekund, ale musiało to fajnie wyglądać z punktu widzenia przechodniów, jakbym grał w grę komputerową. A co w tym jeszcze zabawnego? Że przez bardzo krótką chwilę zastanawiałem się, kiedy się pojawi bonus - wszak w grach za takie uniki zawsze jakiś bonus był... :P Wiem, za dużo w młodości siedziałem przy 8-bitowcach, a i do dziś od czasu do czasu lubię te stare gierki odpalić.

    • Thanks 1
    • Haha 1
×
×
  • Create New...