Jump to content

Tichy

Użytkownik
  • Content Count

    968
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Tichy

  1. W zasadzie "bogacz" (w cudzysłów, bo robię tu taki skrót myślowy) powinien być (gdyby był fair) BARDZIEJ kulturalny na drodze niż inni. Skoro mu się finansowo poszczęściło, to powinien pomagać innym, którzy takiego szczęścia nie mają i tłuką się nastoletnimi "gratami" (w kontraście do nowego Bentleya). I nie powie mi nikt, że chrzanię głupoty, bo... sam stosuję tę zasadę w praktyce. Rzadko się zdarza, bo żadnym "wypasem" nie jeżdżę i 13 lat auto już ma, ale jak widzę starszą Fabię, Daewoo, Opla czy Poloneza, to staram się zawsze "pomóc", np. poprzez wpuszczenie z podporządkowanej.
  2. Generalizujesz, a wyraźnie pisałem, że opieram swoją wypowiedź na obserwacji ludzi, których znam. Wierzę, że są uczciwi i porządni bogacze/zamożni i wierzę też, że są biedaki-chamy, ale tak się składa, że wśród moich znajomych widzę odwrotną prawidłowość. Dlaczego statystycznie miałoby być w całości społeczeństwa całkowicie odmiennie niż wśród ludzi mi osobiście znanych? Zresztą nie wnikam w całą planetę: opieram się w życiu głównie na własnych doświadczeniach (najmniej mnie zawiodły ze wszystkiego, czego mnie nauczono i co znam) i z nich wychodzi to, co napisałem. Ty możesz mieć inne doświadc
  3. Eeech, Bracie, od lat zadaję sobie to samo pytanie... Nie chcę robić OT, ale w skrócie powiem, że wg mnie się nie da. Ludzi z zasadami: uczciwych, prawych, których znam - w tym moją bliższą i dalszą rodzinę - bogactwo (a nawet zamożność) jakoś ominęło. Znam też ludzi zamożnych (ale bogacza typu Gates, Solorz czy Jobs żadnego) i wyznam, że są to ludzie bez zasad lub z mocno naginanymi zasadami: uczciwości, współżycia społecznego, sprawiedliwości, empatii itp. Niestety dla mnie nie potrafię być zimnym draniem bez zasad, cwaniakiem, kombinatorem, więc skazany jestem na niezamożność (nie napiszę
  4. Wiem, jaja sobie robiłem Szczerze to różowe (znaczy "rurzowe") opony wydały mi się łatwo dostępne (zwłaszcza w USA), za to przyznasz, że diodowe opony (z wbudowanymi w strukturę LED-ami) to już niezłe wyzwanie
  5. Dobra, coś znalazłem. Po pierwsze moje (oświetleniowo) auto marzeń: https://cdn.shopify.com/s/files/1/1766/0599/products/4EAS_Jeep-4_551a7a6e-5e6c-469e-9935-547980a831f1_1024x1024.jpg?v=1596550829 Po drugie nie wiem, czy to projekt, czy już weszli w fazę wykonawstwa, ale myślą w świecie już nad "LED tires" https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/21272522_1458850680867725_3807939096023314951_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=85a577&_nc_ohc=WIvFv85TEcUAX_pruoy&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=7e8a2d41b6d2a4d3ccde47c1ed8a1ba0&oe=5F83947D https:/
  6. Dobra, dobra, przestań się bawić Photoshopem/GIMPem
  7. Łooo, Panie, dzięki, już lecę kupić! A są wersje z wbudowanymi świecącymi (podczas kręcenia się) diodami? Jak w wiatrakach do kompów?
  8. Żonie się nie podobają, zresztą... mnie też nie. Wolę srebrne, jak oryginał. Najchętniej to bym całe auto na srebrne przemalował, czarnych aut nie lubię z praktycznych względów (horror w lecie, jak wsiadam do auta, to mam 55-60 st.). No i każdy brud widać, a należę do tych, którzy wierzą w naturalne metody mycia (deszcz) No i czarne auto na czarnych felgach? Toż w nocy auta pod blokiem nie zobaczę bez noktowizora!
  9. Przekonaliście mnie, Szanowni Forumowicze Byłem już na oględzinach w Kobylanach, wstępnie nie ma dramatu (jak na 13-letniego Japońca), w połowie października zostawiam autko. Podzielę się fotkami w odpowiednim wątku, jak już będzie po robocie. Przy okazji pomyślałem, że można dorzucić metalową osłonę pod silnik (wielu Forumowiczów rekomenduje takie rozwiązanie), będziemy ratować też stalowe oryg. felgi. Może też uda się ustalić, czemu powyżej 120 km/h auto wpada (nie od razu, po min. 30 sek.!) w dziwne wibracje, że aż zęby dzwonią - może coś się w zawieszeniu wygięło/zepsuło? Jeśli nie, to n
  10. Sorki, ale to nieprawda i stanowczo protestuję przeciwko twierdzeniu, że to ja coś sobie interpretuję. Zobacz taki oto post: https://forum.subaru.pl/topic/3294-cham-na-drodze/page/422/?tab=comments#comment-2968533 Wyraźnie mówiłeś tam nie o TABLICZKACH, a o ZNAKACH ograniczenia prędkości, a ja Ci odpowiedziałem o automatycznym wyświetlaniu znaków (w dodatku niekoniecznie ograniczeń prędkości). Bardzo ładnie to wyjaśniłeś, ze szczegółami - bardzo dobrze, przyda się na pewno komuś. Ja akurat to wiem, bo po pierwsze pracowałem trochę lata temu w okolicach wymiaru sprawied
  11. Wiem to (lepiej niż Ci się wydaje, pracowałem trochę w tej "okolicy"), ale jestem idealistą i uważam, że powinniśmy dążyć (np. poprzez oddolną presję) do tego, żeby było tak, jak powinno być.
  12. Może Cię to zaskoczy, ale będąc szkolonym przez niezłych drogowych wyjadaczy (jak wspominałem, jestem z "klasycznej", starej szkoły jazdy) byłem uprzedzany o takiej możliwości! Bardzo ostrożnie podchodzę więc do tego typu zagadnień i "wpuszczania". Można też na wesoło: mój Tato zbliżał się kiedyś do korka, zwalniał i widzi, że w przecznicy czeka sznur aut. Myśli: "wpuszczę kogoś, i tak ledwie się toczę" no i mignął facetowi długimi. Gość tak się podjarał tą uprzejmością, że od razu łapa w górę, awaryjne (w sensie tak intensywnie dziękował), rura i... ŁUP w auto stojące w korku, bo nie popatrzy
  13. No proszę, a więc jednak! Wspomniałem już wcześniej takie rozwiązania. Ale z jednego z Kolegów to się nabijałeś, kreując wizję drogowców biegających "sezonowo" ze standardowymi znakami
  14. OK, dzięki za wyjaśnienie. Do pewnego momentu dość logicznie się sprawy mają, ale nie odpowiedziałeś (no chyba że akurat nie wiesz, spoko), jaka byłaby OSTATECZNA decyzja sądu? Uznaliby winę obustronną czy jak? Przecież to niesprawiedliwe, a wydawało mi się, że wymiar sprawiedliwości powinien dociekać prawdy, a nie zadowalać się salomonowym rozwiązaniem... Przecież może być tak, że ktoś naprawdę hamował na maxa, ale nie było szans wyhamować - wtedy jest w 100% niewinny, ale jak ma udowodnić, że hamował, skoro przy ABS nie ma śladów hamowania? BTW muszę kiedyś napisać do ambasady Austrii, jak r
  15. Oczywiście, dzięki za poradę, ale akurat to wiem (odebrałem "klasyczne wykształcenie" w dziedzinie kierowania autem, stara szkoła). Przyznaję jednak, że ABS jest bezcenny w sytuacjach paniki, awaryjnych, zwłaszcza wtedy, gdy przyczepność kół może być różna. W Skodzie brak ABS-u omal nie skończył się wypadkiem, za to ABS ratował mnie już 2-krotnie (1x Nubira, 1x Subaru) przed kolizją. Ale jeżeli tylko nie jest to sytuacja mega-awaryjna, to hamuję na granicy zerwania przyczepności, nawet w aucie z ABS-em, dokładnie tak jak to opisałeś. Oczywiście muszę auto trochę znać, żeby umieć wyczuć, kiedy
  16. Ooo, fajne! Ja po świecie nie jeżdżę, więc nie wiem, ale to miła ciekawostka. A więc można
  17. Chciałem - temat głównie do "hak64" - zapytać o jedną rzecz dot. tzw. manewrów obronnych. Prosta sytuacja: jadę prawym pasem, nagle ktoś ładuje mi się przed maskę z lewego, bo "tak mu się umyśliło". Nie hamuję (powiedzmy, że celowo) i ładuję w niego. Nie ma świadków, nie ma nagrania. Z tut. wątku wynika mi, jakoby policja była ciekawa, czy podjąłem manewry obronne celem uniknięcia zdarzenia. Jak udowodnią, że nie podjąłem? Dawniej było prosto: ślady hamowania (lub ich brak). Ale teraz prawie wszystkie auta mają ABS (w tym moje) i koła się nie blokują, więc żadnych "czarnych smug" nie ma. A co
  18. Ja mówiłem o znakach zmiennych w zależności od warunków, a Ty nagle zmieniasz temat i mówisz o kierowcach, którzy ktoś tam sobie coś uznali. Nie masz wrażenia, że to nie na temat? Albo zacytowałeś z mojej wypowiedzi nie ten fragment, co chciałeś.
  19. Ale ciągle mówisz o technologii rodem z początków XX w., a mamy już zaawansowany XXI w.! Przypominam, że w 1969 r. ludzie wylądowali na Księżycu, ponad 50 lat temu! Żadne bieganie ze znakami, po prostu automaty same, w czasie rzeczywistym, wykrywają zmiany pogody i w zależności do tego na konkretnych obszarach wyświetlają odpowiednie oznakowanie.
  20. Mało tego: mamy XXI wiek i to zaawansowany. Można by wprowadzić znaki z ograniczeniami zmiennymi w zależności od warunków na drodze. Czyli dla jakiegoś tam ostrego zakrętu w piękny, suchy dzień brak ograniczenia (czyli 90 km/h poza obszarem), a przy np. deszczu ograniczenie do 60 (oczywiście nie "bo urzędasowi się tak wydaje", tylko wszystko to albo sprawdzone praktycznie, albo wyliczone z modeli matematyczno-numerycznych, symulacji komp. itp. Na razie jesteśmy w początkach XX w., jak dla mnie :-)
  21. Słuchaj, ale serio tak jest jak Kolega wcześniej napisał, rozmawialiśmy o tym lata temu w pracy w 3 osoby i każdy miał to samo spostrzeżenie: 80% oznakowania w zakresie ograniczeń prędkości jest robione tak, jakbyśmy nadal jeździli Fiatami 125p, Maluchami i Polonezami! Spokojnie można KAŻDYM współczesnym (nie starszym niż 25 lat) samochodem przejechać tam 20-30 km/h szybciej z ZEROWYM ryzykiem! Problem w tym, że pozostałe 20% ograniczeń jest "akuratne" i można się paskudnie naciąć, próbując jechać szybciej. Polskie drogi wymagają "wyzerowania": ściągnięcia wszystkich znaków i zrobienia ich od
  22. Skawina, niedziela, 17:00: pozdrawiam oświniaczonego czarnego Forestera, czyli brata-bliźniaka ;-) Trąbiłem, machałem, ale w sumie chyba i tak nie zostałem zauważony, bo kierowca coś gestykulował raczej w stronę siedzenia pasażera...
  23. O tak, ja też chcę wiedzieć! W Krakowie jest mnóstwo takich miejsc, np. Powstania Warszawskiego. Tylko protestuję przed nazywaniem takich ludzi cwaniakami: skąd ktoś z innego miasta ma wiedzieć na "początku" tego korka, że zakorkowany jest pas w kierunku, w który akurat on chce jechać? Są dłuższy czas 3 pasy ruchu, jedziemy nimi zgodnie, w 3 kolumnach, krok za krokiem. Nagle okazuje się, że na kolejnym ze skrzyżowań lewy pas zamienia się z "ogólnego" w lewoskręt. Ja wtedy dojeżdżam do "końca", tj. miejsca, gdzie jeszcze jest przerywana i nie ma strzałek w lewo i czekam, aż mnie ktoś wpuści na
  24. To dla MacGyvera, żeby mógł z niego w razie potrzeby zrobić bazookę, z wersji z krótką "fają" się nie da :)
  25. Jechałem zgodnie z ograniczeniem, Ty raczej też (nie wyglądało na to, żeby auto "mknęło" jakoś piracko ), ale wiadomo, w przeciwnych kierunkach no i wyszło sumarycznie koło setki, i tak nieźle, że się zobaczyliśmy... Mały off-top odnośnie refleksu: ostatnio jechałem rowerkiem przez park, na liczniku około 25 km/h. Po drodze prawie same kasztanowce. Nagle - jak w zwolnionym tempie - widzę spadającego, mocno dorodnego kasztana w tym kłującym "pokrowcu", jak leci z drzewa i... odbija się od asfaltu idealnie na wysokość mojej twarzy! Nawet nie wiedziałem, że umiem tak szybko robić uniki
×
×
  • Create New...