Jump to content

Tichy

Użytkownik 500
  • Posts

    1017
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Tichy last won the day on December 15 2014

Tichy had the most liked content!

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Kraków
  • Auto
    Forester 2.0 NA '07
  • Zainteresowania
    Komputery (także 8-bitowe), foto, video, audio, gry komputerowe (także "zabytkowe"), wycieczki po Polsce, rower, narty.

Recent Profile Visitors

1218 profile views

Tichy's Achievements

..:: Uzależniony(a) od Subaru ::..

..:: Uzależniony(a) od Subaru ::.. (5/13)

158

Reputation

  1. Nie wchodźmy w dyskusje światopoglądowe, bo to się źle skończy - w każdym razie mam kontrargumenty na Twoje tezy, ale na pewno nie wypowiem ich na tut. Forum (gdzie zresztą, jak mniemam, przeważają "prywaciarze" nad "państwowcami" i "etatowcami" i byłbym zahejtowany do nieprzytomności ). Za to powiem tak: w imię sprawiedliwości uważam, że państwo i przepisy powinny być tak skonstruowane, że "prywaciarz" też powinien mieć wolne weekendy (chyba że bardzo nie chce) i pracować 8 godz. dziennie. I mimo to powinien przyzwoicie zarobić. Prawo podatkowe też jest w tym kraju chore i represyjne. Ale to już zupełnie inne kwestie. Mnie chodzi tylko o to, że jak płacimy podatki, to sprawiedliwie wszyscy, a nie wybiórczo. Że oczywiście powinni mieć taką możliwość. Ja mam, to czemu inni nie mają mieć? No i jak myślicie: "prywaciarze" zgodzą się na wymianę? Znaczy płacą VAT od wszystkiego jak wszyscy i niczego sobie nie puszczają "w koszta działalności", nie "amortyzują" itp., a za to mają płatne urlopy?
  2. Zupełnie nie mam predyspozycji do takich spraw - nie każdy jest dobry do wszystkiego. Zdecydowanie lepiej odnajduję się w w pracy na etat. Chodzi mi tylko o sprawiedliwość: albo wszyscy płacimy VAT, albo nikt. Nie akceptuję tego, że muszę zapłacić o 23% większą cenę za to samo niż inni, tacy sami ludzie jak ja, ani lepsi, ani gorsi.
  3. Choć sporo lat życia dzieli mnie i mz56 (rozumiem, że 56 to rocznik? W takim razie niecałe tzw. pokolenie), to coraz częściej - czytając Kolegi wpisy - zauważam, że chyba dobrze się rozumiemy ;-) Przynajmniej w postrzeganiu świata wokół mamy podobne zdanie. BTW: ja też chcę (jak "prywaciarze") odliczyć sobie VAT od auta i paliwa
  4. Ciesz się, że nie znasz moich prawdziwych poglądów, byś się załamał psychicznie ;-) Nigdy oczywiście nie piszę tego na żadnym forum. Co do "sensowności", to wiadoma rzecz, że w 100% uważam moje wypowiedzi za sensowne Oczywiście masz prawo mieć własne zdanie. Nawet je szanuję, bo - jak zauważyłeś - nie mam skłonności do długich wymian zdań z Tobą, choć często się nie zgadzam z Twoimi wypowiedziami. I tak, wtedy to ja uważam Twoje wypowiedzi za mało sensowne Niestety mam też świadomość, że żyję w chorym świecie (i chorym kraju) i często Twoje np. wykładnie prawne czy opowieści z praktyki są jak najbardziej prawdziwe - niezależnie od tego, jak bardzo mi się to nie podoba. Nawet biorę je sobie do serca jako nauczkę i wskazówkę, jak unikać "nieprzyjemności". Przykład? W Krakowie uznano za współwinnego kierowcę, który (pod Koroną) potrącił pieszego na pasach, bo jechał wg biegłego o kikanaście km/h za szybko. Słynna sprawa, był nawet film z monitoringu. Nieważne nagle stało się, że pieszy miał czerwone światło i że wbiegł prosto pod koła! Wg mnie winny jest tylko pieszy: nieważna prędkość auta, czerwone światło oznacza "stój!" i jak wejdziesz, to musisz założyć, że umrzesz. Jak nie masz nic przeciwko śmierci, to wchodzisz, jak chcesz żyć, to stoisz - takie proste. Ale wiem, że prawnicy obrócą kota ogonem, dlatego nie przekraczam prędkości (choć przeklinam w duchu). Tak, jazda autostradą mnie nuży, szybko męczy i nie podziwiam widoczków, które tak lubię - jedna z niewielu rzeczy w tym kraju, która mi się podoba. O, właśnie, częste ciśnienie w pęcherzu to dla mnie też istotny czynnik!
  5. Po to, żeby czuł "opór materii", żeby wiedział, że na jego wybryki nie ma przyzwolenia społecznego, że zwykli ludzie zaczynają wreszcie brać sprawy w swoje ręce i nie będą już biernie się przyglądać lub "dawać ruchać". Koniec "wszystkomogących" cwaniaków z wypchanymi portfelami i "plecami". Taki się nie boi władzy czy sądów (np. rodzice adwokaci, znajomości w prokuraturze czy w polityce), ale jak zobaczy, że zwykli ludzie dookoła są przeciw niemu i zwyczajnie mogą mu wp....., a świadkowie (o ile będą) wokół zeznają, że "nic nie widzieli", to może mu rura zmięknie. Bo na tłum nie poradzisz.
  6. Skończyło się na tym, że kupiłem nową pompę w ASO - i wreszcie odzyskałem auto! Chodzi pięknie. Okazało się przy odbiorze auta, że maska mocno ucierpiała przy gradobiciu, no cóż, po kolejnym zgłoszę z AC, bo na razie nie mam na to czasu. Kocyk ogólnowojskowy ocalił szybę, aż się biedak podziurawił! Trzeba będzie nowy kocyk skołować - nie ma ktoś jakiegoś bez dziur z czasów PRL? Takie lubię najbardziej i długo wytrzymują. Ten miał ok. 30-40 lat... Mój mechanik dokonał pewnej przeróbki polegającej na podniesieniu zbiorniczka wyrównawczego tak, aby pompa była cały czas zalana grawitacyjnie, co jeszcze bardziej wydłuża podobno jej żywotność (sprawdzony patent już w kilku wozach). Minusem jest to, że Forester stał się... mniej odporny na powódź, gdyż wymontowaniu uległ ten plastik łapiący powietrze nad lampą, więc głębokość brodzenia się zmniejszyła :-( W sumie jednak nie zamierzam nim jeździć z wodą powyżej linii progów, więc chyba może być. A może by tak snorkel? ;-)
  7. Będziecie mieli ze mnie ubaw, ale przez to, co się wyprawia na autostradach w PL, od kilku lat przestałem po nich prawie całkowicie jeździć, a jak już muszę kawałek pojechać z racji tego, że jest to obwodnica jakiegoś miasta, to z tzw. "duszą na ramieniu" :-( Myślałem, że jak zmienię auto na Forestera, to mi przejdzie, ale nie przeszło. Nie wiem, jak jest "na Zachodzie", bo po świecie nie jeżdżę, więc się nie wypowiem. Wraz z Rodzinką przestawiliśmy się w związku z tym na inny system jeżdżenia: "bocznymi" drogami (najczęściej dawniej głównymi, zanim obok nich powstały autostrady). Np. nasz wyjazd nad morze wzbudza przerażenie moich znajomych: ok. 14-15 godz., z normalnym (w sensie nie fast food) obiadem w połowie drogi, z 20-minutowymi przystankami na leśnych dróżkach (w końcu to Forester) połączonymi z jedzeniem kanapek i leżeniem na kocyku (tak, zawsze wożę dyżurny kocyk "ogólnowojskowy"), a nawet ze zwiedzaniem po drodze (np. kolejek wąskotorowych, zamków czy punków widokowych). Mimo czasu podróży dojeżdżam mniej zmęczony niż dawniej po autostradach.
  8. Alu, alu - przeprosili w ASO, bo się pomylili Człowiek patrząc na cenę w katalogu uznał, że musi to być stal, bo do nowych modeli alu kosztuje ZNACZNIE więcej Dopiero jak zacząłem wyrażać swe wątpliwości, sprawdził dokładnie i oczywiście wyszło na moje.
  9. wspomagania kierownicy - dziś właśnie przyszła Przy okazji dowiedziałem się, że szyby całe, dach OK, ale maska ucierpiała od gradu. Chyba zgłoszę szkodę z AC, w końcu się na coś przyda. Może jeszcze wybiję szybę i wymienię sobie na atermiczną... Ciekawostka: w ASO (sic!) twierdzą, że maska do Forestera SG to stal. Jakoś nie wierzę, jestem słabeuszem, a dźwigam ją jednym palcem - w małej Fabii jedną ręką musiałem i czułem, że dźwigam. Sprawa do weryfikacji.
  10. W PL to się nie sprawdzi - a w zasadzie najwyższe mandaty płaciliby... normalni, mało zarabiający, przeciętni Polacy ;-) Bo w PL każdy, kto ma NAPRAWDĘ grubsze pieniądze, "na papierze" nie ma nic! Owszem, ma firmę, ale ta oficjalnie przynosi tylko straty. Dom żony - gdy brał ślub, to ona już go miała (oczywiście dom kupił on, zanim wzięli ślub). Auto syna lub na firmę (oczywiście fakturki i zwrot VAT za wszystko, od zakupu auta poprzez paliwo do wentylków włącznie). Wszystko co się da z wyposażenia domowego wpuszczone (z mocnym naciąganiem) w koszta działalności - itd., itp.
  11. U mnie podobnie: Forester ciągle w warsztacie (czekamy na pompę) i tak już drugie gradobicie z rzędu, więc mam spokój, bo nie widzę, jak bardzo (i czy w ogóle) jest źle Liczę na to, że mechanik zalepił folią, jeżeli wywaliło szyby Mam Forestera z Nowego Sącza i za poprzedniego właściciela już taki - słynny wtedy - grad koło 5 cm przeżył (ślady oczywiście po tym pozostały), więc zaprawiony w bojach. Za to miałem pole do lekkiej negocjacji ceny. Jak nie ma odprysków lakieru ani wybitych szyb, to uznaję, że nie jest tragicznie ;-)
  12. Osobiście nie znam, ale napiszę maila do mojego mechanika i spróbuję wydusić namiary, jeżeli Ci są potrzebne, no problem.
  13. Oczywiście każdemu wg potrzeb :-) Fajnie, że jest wybór i każdy może sobie zadecydować, w jakim kierunku idzie. U mnie to jedyne auto i w założeniach ma służyć jeszcze długie lata, ma być sprawne, zawsze gotowe do jazdy nawet nad morze i jak najrzadziej się psuć, więc dla mnie nawet większa inwestycja ma sens, jeżeli będę miał "święty spokój" na jakiś czas. Wygląda na to, że skończy się na pompie od ASO, wstępny rekonesans pozytywny, cena nawet nie zaporowa, a przynajmniej na pewno nie podróbka ;-) Wierzę, ale tu sprawa jasna, bo pompa już po "rozbebeszeniu" rokowała źle i od razu było info od fachowca, że regeneracja może się nie udać. Niemniej nadzieja umarła ostatnia, hi, hi
  14. Pompa została wymontowana, była testowana "na stole", potem oddana do regeneracji do innego fachowca. Jest tak zniszczona, że nie ma już "mięsa", żeby ją dalej szlifować (nie mam pojęcia, jak taki proces wygląda, powtarzam tylko, co usłyszałem). A na kogo mam Ci dać namiary - na mojego mechanika czy tego od regeneracji? Bo tego drugiego nie znam, mój mechanik go zna i mu ufa, więc ja też :-)
  15. To są chińskie i tajwańskie zamienniki, które montuje się "doraźnie" w autach na sprzedaż, a potem nieszczęsny nowy właściciel melduje się bardzo szybko u mechanika. Nie chcę tego badziewia, wolę oryginalną używkę, ale najchętniej nowy oryginał. To ma być na lata, w praktyce zapewne do końca żywota tego auta (które, mam nadzieję, jeszcze nie nadciąga, bo nie mam pomysłu na żadne inne, nawet gdybym miał bardzo dużo kasy - bo mam nietypowe oczekiwania). Wspomagała doskonale, tylko potwornie wyła, strach było auto odpalać. Spec od regeneracji 3x próbował z nią walczyć, ale mówi, że nie uratuje. Mój mechanik to stary dobry fachowiec, robi mi z kolejnymi autami już kilkanaście lat i jak dotąd nigdy nie było wtopy, więc zakładam, że szczelność układu sprawdził. Obaj zresztą konsylium zrobili nad pojazdem ;-) Dzięki za info dot. tej firmy z Łodzi. Wiesz, sam z tym nie robię, bo się nie znam i zaplecza brak Ale to, że pompa jest uszkodzona, jest już stwierdzone przez człowieka, który żyje z regeneracji takich sprzętów.
×
×
  • Create New...