Jump to content

Tichy

Użytkownik
  • Content Count

    788
  • Joined

  • Last visited

About Tichy

  • Rank
    ..:: Profi ::..

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Kraków
  • Auto
    Forester 2.0 NA '07
  • Zainteresowania
    Komputery (także 8-bitowe), foto, video, audio, gry komputerowe (także "zabytkowe"), wycieczki po Polsce, rower, narty.

Recent Profile Visitors

576 profile views
  1. Mnie bardzo dobrze i fachowo zrobili tutaj: https://www.google.pl/maps/place/"AUTO+SERWIS"+Bogdan+Jamka+Blacharstwo+Samochodowe/@50.0449883,19.9961682,19z/data=!4m5!3m4!1s0x471644b7eeb2f559:0x4037557d7cb1cf3c!8m2!3d50.0449671!4d19.9964462 https://www.google.pl/maps/@50.0451379,19.9965757,3a,90y,181.09h,79.22t/data=!3m6!1e1!3m4!1s8pSuTy_13pkoMgpesSWYoA!2e0!7i13312!8i6656
  2. Pod warunkiem, że sam "zapracuje" na swój pobyt - np. w kamieniołomie U nas nic to nie da, wręcz przeciwnie. Skąd info o zarobkach? Pewnie z PIT? No to od razu powiem, że bogacze będą całkiem bezkarni, a ubodzy całkiem dobici. Czemu? Ano temu, że ci zarabiający najwięcej to zazwyczaj właściciele prywatnych firm, którzy tak kombinują, że oficjalnie mają nie to, że minimalny dochód, ale wieczne straty, nie posiadają oficjalnie prawie żadnego majątku, wszystko na firmę (włącznie z paliwem). Za to zwykły Polak "na etacie" oczywiście będzie miał udokumentowany większy (bo uczciwy) dochód (którego nie będzie mógł zaniżyć poprzez kreatywną księgowość) i oberwie większym mandatem. Jest za to sposób idealny wg mnie: mandat uzależniony od wartości samochodu, którym delikwent jedzie - nieważne, czy z wypożyczalni, czy leasing, czy żony lub kolegi - jego wybór, że "wypożyczył" taki a nie inny. Skończyłyby się rajdy drogimi, szybkimi furami -a może przy okazji ożyłby rynek aut zabytkowych i części do nich
  3. Oj nie, źle mnie zrozumiałeś - nie chcę nikogo usprawiedliwiać ani go pokrętnie tłumaczyć! Tak samo jak nie wierzę, że wszyscy jeżdżący +30 do ograniczenia prędkości jadą z ciężarną do szpitala, bo wcale nie widzę wokół aż tylu nowych dzieci Chodziło mi o to, że nawet gdyby doprowadzić do ideału, gdzie wszyscy na 100% przestrzegają przepisów, to nie można jeździć "na pewniaka", bo co jakiś czas (oczywiście powinno to być bardzo rzadkie zjawisko) może się zdarzyć niezawiniony przez kierowcę wjazd na czerwonym - i warto to brać pod uwagę dla własnego dobra. Oczywiście wiem, bo widzę na co dzień, że 99.9% wjazdów na czerwonym to świadome działanie Ale sam jestem przykładem, że może być czasem "dziwnie": miałem bowiem w życiu przypadek nietypowego zablokowania się mechanicznego pedału sprzęgła, sprawa typowo losowa; zgasiłem silnik (żeby mnie nie ciągnął), zatrzymałem się i usunąłem "usterkę", ale gdyby mi się to stało z pedałem hamulca, to już mogła by się pojawić lekka panika, rozproszenie uwagi, problem z hamowaniem i o przygodę nietrudno. Miny to jeszcze nic - już tłumaczę. Na filmie widać, że ładnie Ci zjeżdżali na bok. Pomijając naganność jazdy pod prąd (wiem, jak to brzmi) w takich przypadkach łapię nerwa dopiero wtedy, gdy jadąca z naprzeciwka osoba (na 70% bywa to kobieta) stoi i nie tylko nie zjeżdża na bok czy cofa, ale jeszcze gestykuluje i na mnie krzyczy oczekując, że to ja zjadę/cofnę! Mam nawet dokumentujące to filmy Wtedy dopiero bluzgam.
  4. To prawda. Napis na nagrobku "miał pierwszeństwo i jechał na zielonym", choć w pełni prawdziwy, nic a nic nie poprawi stanu psychicznego opłakującej rodziny... To właśnie mnie zastanawia: dlaczego wzywa się kogoś na przesłuchanie? Jakiego lepszego niż FILM dowodu policja potrzebuje? Dlatego nie wysyłam swoich filmów z rejestratora na policję. Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, o którym się nie mówi: jeżeli mnie przesłuchają, to spisują dane osobowe. "Druga strona" może w ramach zapoznawania się z aktami te dane pozyskać i potem mnie jakiś mafioso-amator będzie pod blokiem nachodził z maczetą (Kraków zobowiązuje), łaził za moim dzieckiem, rysował auto gwoździem itp. Widzisz, chodzi o to, że chociaż był "w prawie", to jest teraz w szpitalu... Żyjemy w kraju takim a nie innym, niestety trzeba mieć oczy dookoła głowy - dla własnego bezpieczeństwa. Zapominasz o jednym bardzo ważnym aspekcie (choć w omawianym przypadku chyba akurat nie miało to miejsca): o PRZYPADKU. Otóż prócz świadomej jazdy na czerwonym są jeszcze przypadki: awarii hamulców, zasłabnięcia, ukąszenia przez owada, a nawet... blokady pedału hamulca przez "ciało obce" (np. podszedł dywanik pod mechanizm). Kolega wyżej wspominał też np. o pełnych profesjonalizmu kierowcach z SOP, którzy jazdę na bombach utożsamiają z tworzącym się dla nich automatycznie bezkolizyjnym tunelem czasoprzestrzennym Motocykliści niestety muszą uważać bardziej, gdyż są słabiej chronieni niż kierowcy w autach. Oczywiście wjazd "na chama" na czerwonym jest absolutnie karygodny, nikt tu chyba tego nie neguje. Chyba wg daltonistów... Dla mnie jest to ewidentnie kolor pomarańczowy - swoją drogą nie wiem, czemu od wielu lat takie produkują, skoro powinny być ŻÓŁTE szybki. To proste: 1). wytyczne od przełożonych (zazwyczaj z samej góry, a ci są z nadania politycznego - niezależnie od rządzącej opcji jest to jedno z najgorszych kryteriów obsadzania stanowisk) albo przełożeni są "betonem z innej epoki". 2). tak jest najłatwiej To prawda, wyroki w takich sprawach zaczynają w Polsce być mocno dyskusyjne - w porywach do kuriozalnych Biegli szacują, czy POSZKODOWANY miał możliwość (i czy z niej skorzystał lub choć próbował!) uniknięcia zdarzenia, czy nie jechał za szybko itp., itd. Mnie nauczono czegoś innego - i tego (dla własnego dobra) będę się trzymał: czerwone = potencjalna śmierć. W Krakowie był głośny wypadek, jak pieszy bez patrzenia, na czerwonym, przy stojących innych pieszych, wbiegł prosto pod nadjeżdżający pojazd i zginął. Sąd uznał kierowcę współwinnym! Bo tam wolno 50, a on jechał wg biegłych bodajże 65... A wg mnie sprawa jest prosta: wbiegnięcie na czerwonym oznacza, że ten człowiek nie tylko liczył się (znaczy powinien się liczyć) ze śmiercią, ale wręcz była to próba samobójcza (udana) - i taką linię obrony bym przyjął (obym nigdy nie musiał). Jeszcze trochę i pewnie wprowadzą taki obowiązek, he, he Rozmawiałem z moimi znajomymi z Gwiazdozbioru Łabędzia - mówią, że nie latali w tamtej okolicy już od ładnych kilku tygodni
  5. Widziałem tylko z tyłu, w dodatku nie mam pamięci do sylwetek aut, więc patrząc po zdjęciach z neta wychodzi mi, że to była V albo VI generacja. Na pewno nie wersja kombi.
  6. Kraków, czwartek, okolice Ruczaju, białe Legacy ze świnką tylko na tylnej klapie: niestety anty-pozdrowienia - jeżeli to faktycznie Forumowicz, to wstyd dla innych Forumowiczów i dla marki Subaru :( Twarzy nie widziałem, nie wiem, czy kobieta, czy mężczyzna, ale powiem tak: Koleżanko/Kolego, ulice są dla wszystkich, nie tylko dla Ciebie. Obowiązują Cię takie same przepisy jak innych. Ograniczenie 50 km/h to nie znaczy 80, a slalom między autami i "siadanie" na zderzaku są wypadkogenne i naganne. Akurat mnie było tym razem wszystko jedno o tyle, że jechałem spokojnie prawym pasem, ale widziałem z daleka Twoje "popisy"... Ciesz się, że to nie mnie siadłeś 1-2 m. za zderzakiem, tyle powiem.
  7. Zgadza się, faktycznie kręciłeś się tak, jakbyś chciał im wjechać w witrynę Gc8? Za dużo wymagasz od moich oczu - nie te lata (i było za daleko)... Świnek też tak naprawdę nie widziałem w 100%, tylko wydawało mi się, że "coś widzę" na lusterkach - mógł to być albo dziwny brud, albo świnki, uznałem, że to drugie, jak widać słusznie
  8. Kraków, koło 18:30, os. Cegielniana: kto z Forumowiczów "mruczał" srebrną Imprezą? Widziałem z daleka, ale nim zdążyłem się zbliżyć i pomachać (poruszałem się na butach ;) ), to odjechał.
  9. Skawina, koło południa: jakiej to miłej Forumowiczce machałem? Ukrywała się w Kii, ale świnka była, więc jakże nie wystawić łapska za okno Przedszkole nieczynne (strajk), więc się człowiek buja z potomstwem na "wakacjach" i spotyka się z ludźmi w nietypowych miejscach i porach...
  10. Nie dziw się - to w końcu Maczetów (znaczy chciałem powiedzieć Kraków ) Pewnie były przekonane, że "ta pani" zaraz na pewno wyjmie typowy krakowski przyrząd perswazji i poszlachtuje karoserię, potnie opony i na koniec utnie rurę wydechową (a co, czemu by nie)
  11. Właśnie mam bardzo słabe, dlatego teraz na miasto rzadko biorę auto, staram się MPK, jak nie mam nic ciężkiego do przewiezienia. W autobusie przynajmniej sobie pośpię i nie widzę tego szaleństwa na drogach Motory, skutery itp. odpadają, organicznie nie znoszę tego typu pojazdów
  12. Może nie zawsze "źle", ja bym powiedział, że mniej przewidywalnie, bardziej kuriozalnie Chodzi mi o to, że (zazwyczaj) jak facet "piraci" na drodze, to tak w głębi duszy wie, co robi "źle" i cwaniakuje świadomie, a ludzie wokół są w stanie podejrzewać/przewidzieć, co zamierza wykombinować. Kobiety za kierownicą (znów: zazwyczaj) przerażają mnie z innego powodu: robią rzeczy, które mało komu jadącemu/idącemu w ich pobliżu przychodzą do głowy. Kiedyś czekałem na tramwaj na Rondzie Grunwaldzkim w Krakowie. Kobieta jechała po rondzie (w prawidłową stronę ) wcale nie szybko, ale w taki sposób, że auta już będące na rondzie oraz te próbujące nań wjechać prawie na latarnie uliczne uciekały Na chwilę ruch w końcu jakby zamarł i wszyscy czekali, aż kobieta wreszcie gdzieś zjedzie, po prostu nie da się tego pisać. Wjazdy na czerwonym to już tradycja - i nie to, że się zagapiły czy że cwaniakują "a może się zmieszczę" - one naprawdę NIE ROZUMIEJĄ, dlaczego się coś do nich macha, trąbi, to widać po minie i gestach. Nawet w programach typu "Stop drogówka" potrafią... same na siebie wezwać policję po stłuczce! Znaczy one są przekonane, że to "inni" byli winni... Jechałem kiedyś jednokierunkową, a tu pani pod prąd. Akurat jechałem przy lewej krawędzi, bo skręcałem 20 m. dalej w lewo - i tak sobie stoimy naprzeciwko Ona nic, patrzy się na wprost i czeka, zero reakcji (prócz zatrzymania się). Po chwili zlitowałem się, cofnąłem i wykręciłem w prawo, ale otwarłem szybę i krzyczę (bo ona miała oczywiście szyby zamknięte): "jedzie pani pod prąd, to jednokierunkowa!". Nic, nawet nie popatrzyła, dalej spojrzenie na wprost. Poczekała, aż tył mojego auta jej odblokuje przejazd i ruszyła dalej pod prąd. Sytuację taką miałem 2 RAZY w ciągu ostatnich 10 lat (choć po mieście jeżdżę zazwyczaj MPK), jedną mam nawet nagraną na rejestratorze, zostawiłem na pamiątkę...
  13. W Krakowie tego nawalili też i... jest to jedna z największych głupot w ruchu drogowym, jakie stworzono. NIGDY w życiu nie przyszło by mi do głowy, żeby ulice oficjalnie jednokierunkowe spaprać tak, że jednak może ktoś stamtąd wyjechać. Kilka lat temu człowiek się w ogóle w taką stronę nie oglądał, teraz wymagają od kierowców, żeby byli nieomylni, idealnie przestrzegali przepisy i mieli oczy dookoła głowy, źrenice z radarem i detektorem podczerwieni, w ogóle jak roboty. Ciekawe, że wymagają tego TYLKO od kierowców samochodów osobowych i dostawczych, nie od rowerzystów, motocyklistów, taksówkarzy, motorniczych, autobusiarzy, busiarzy czy pieszych.
  14. Tak, tak, tradycyjnie w tej okolicy się spotykamy Jak słyszę klakson i widzę brodacza na motorze, to już wiem, że "swój" Dawno tamtędy nie jechałem, ale zamknęli mi 3 pozostałe trasy powrotne z pracy - też się zdziwiłem Normalnie jeżdżę MPK, ale czasem są dni, że trzeba wziąć auto. Muszę pomyśleć nad "objazdem" - może będę na Dąbiu wskakiwać na Nowohucką? Może tam szybciej idzie? Albo spróbuję w Limanowskiego/Kalwaryjską... Kurczę, problemem jest przeniknięcie z Ronda Grzegórzeckiego pod Forum, nic więcej mi nie trzeba...
  15. Widząc ten artykuł dokładnie to samo pomyślałem. Impreza raczej dla zmotoryzowanych, więc chyba się nie zdziwili, że ludziska przyjechali pojazdami? Da się, trzeba tylko użyć rozumu. Kilka razy byłem na Air Show w Radomiu i nigdy nie miałem problemu z zaparkowaniem. Wszystko ładnie opisane, oznaczone, dużo miejsca na terenach zielonych wyznaczonego jako parkingi, mapki do pobrania z neta z wyprzedzeniem, normalnie czułem się jak nie w Polsce :) Nie rozumiem tego anty-społecznego nastawienia: ludzie chcą jeździć samochodami czy motocyklami, chcą parkować, chcą się nacieszyć tym, czym przez 50 lat cieszył się Zachód (bez ograniczeń), to złośliwie się nie buduje parkingów (a istniejące miejsca parkingowe likwiduje jak w Krakowie), zamyka się wjazdy do centrum, nakłada opłaty za postój dla WŁASNYCH mieszkańców (już płacących w podatkach daninę dla miasta), montuje wszędzie (nawet na trasach karetek i autobusów!) progi spowalniające... Czekam, kiedy spotkania rowerzystów i kółek emerytów będą na lotniskach i autostradach, a wszystkie parki ogrodzą i będzie można tylko na nie popatrzeć z zewnątrz (zakaz wejścia, szczególnie z psami) Czemu u nas wszystko musi być na odwrót? Może na zachodzie Polski czy Pomorzu jest inaczej, południe i południowy wschód to raczej słabo.
×
×
  • Create New...