Jump to content

Crazy_Ivan

Użytkownik
  • Content Count

    1611
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Crazy_Ivan last won the day on June 10 2016

Crazy_Ivan had the most liked content!

Community Reputation

464 Wspaniały

About Crazy_Ivan

  • Rank
    ..:: Subarofanatoholik ::..

Profile Information

  • Gender
    mężczyzna
  • Skąd
    Mazowsze w większości
  • Auto
    Turbodziad - szatan; XT A-grupa project :D

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Pany, szukam czegoś w miarę przystępnego cenowo w ramach prezentu dla ojca. Sam nie jestem w temacie, bo niespecjalnie przemawiają do mnie te gadżety, ale tata jeździ Hilexem z zabudową paki i ma fatalną widoczność do tyłu. Głównym więc założeniem jest wykorzystanie jako kamery cofania. Czy coś takiego jak w załączonym linku to wyrzucennie kasy w błoto, czy jednak warto? https://allegro.pl/oferta/wideorejestrator-samochodowy-vordon-dvr-210-32gb-9810184206
  2. Jak się ta sprawa zakończyła, bo u mnie dokładnie to samo?
  3. Subariada niestety wymaga sporych nakładów czasu i środków, a tutaj był to wyjazd "na szybko". Nie, żebym nie wolał Subariady, ale jak się nie ma, co się lubi...
  4. @Kambol - ta akurat jest prawdziwa Ale przykład sztucznych masz tu:
  5. Bilet lotniczy w obie strony zależnie od konkretnego dnia 500-800zł. Wszystkie pozostałe koszty (taksówki, noclegi, przewodnik w góry, wypożyczenia raków, bilety kolejowe, posiłki, alko, jakieś drobiazgi dla rodziny, etc, wyszły nam na głowę koło 250E. Luksusów niewiadomo jakich w tym nie było, ale też nie żałowaliśmy sobie jedzenia, czy kawki na mieście.
  6. Dzięki! Ja gdybym miał odrobinę więcej czasu, wróciłbym tam znów tydzień później Odpuściliśmy masę rzeczy, które zapowiadały się bardzo ciekawie, ale pierwsze wizyty takie są. Dla mnie kierunek mega.
  7. Czwartek, Marakesz Znów idziemy przez główny rynek Marakeszu. Powietrze tętni muzyką, zapachami i gwarem rozmów. Mam wrażenie, że nie zniknęły nawet na moment, odkąd byliśmy tu 48h wcześniej. Wchodzimy w jeden z ciasnych zaułków i trafiamy na miejsce dzisiejszego noclegu. Znów przenosimy się w zupełnie inny świat – prosto z zatłoczonej uliczki, do wnętrza klimatycznego, cichego riadu. Mamy czysty pokój i ciepłą wodę w łazience, a wszystko w pięknym otoczeniu. Do tego cudownie miękkie łóżko z czystą pościelą aż kusi, żeby się w nim zapaść. Luksus.
  8. Czwartek, Casablanca Do rana rozpogadza się, a jajecznica z wielką ilością cebuli na śniadanie poprawia nam humory. Resztę jajek z kupionej wczoraj wytłaczanki gotujemy na twardo i zabieramy ze sobą w pojemniku zrobionym z obciętej butelki. Napoje wrzucamy do torby termoizolacyjnej, wypełnionej lodem. Dziś pogoda jest lepsza, za to do południa nad miastem unosi się szara mgła. Idziemy jeszcze raz pod meczet Hasana II, tym razem obejrzeć go dokładniej. Może to kwestia aury, a może mojego nastroju, ale jest dziś inny – majestatyczny
  9. Wtorek, Marakesz Z pustkowia pełnego kamieni, pyłu i co najwyżej śniegu trafiamy w sam środek kalejdoskopu. Ulica w centrum Marakeszu jest pełna kolorów, zapachów i ludzi tak różnych, jak tylko można sobie wyobrazić. Zwykli mieszkańcy Maroko mieszają się z europejskimi turystami, backpackersami, Berberami, azjatami i hebanowymi mieszkańcami wnętrza Afryki. Idziemy przez to ludzkie mrowisko szukając swojego hotelu. W końcu wchodzimy w bramę, wprost z głównej ulicy i jesteśmy na miejscu. Oczywiście pokój odbiega od tego ze zdjęć w internetowym ogłoszeniu, o poziom zaawa
  10. Maroko – brzmi egzotycznie. A jeśli jeszcze połączyć to z wyjściem w góry, robi się jeszcze ciekawiej… Sobota/Niedziela, Warszawa Marcina poznaję kilka godzin przed wylotem. Pakujemy się jak zwykle do ostatniej chwili. Wyjmujemy, dokładamy i zmieniamy koncepcje. Śpimy godzinę. Gdzieś między nocą i świtem wsiadamy w taksówkę i jedziemy na Okęcie. W sklepie bezcłowym kupujemy 2 butelki edycji specjalnej Jamesona (Bold i Round) i Jacka Danielsa. Tego ostatniego rozlewamy po równo w 3 butelki, przygotowując turbo-Colę na drogę. Niedziela, Mara
  11. A Russell nigdy by nie skłamał. Np mówiąc o tym, jak go KUB wypchnął i przez to uszkodził skrzydło I ogólnie to team player, np jak twierdził, że RK ma problemy, bo nie ogarnia angielskiego i nie może się z inżynierami dogadać, to podobno zaproponował Robertowi korepetycje nawet
  12. Słyszeli już o spekulacjach włoskiego Motorsportu? Jak nie, to szukajcie (w skrócie - są wątpliwości, czy obaj kierowcy Williamsa mają identyczne silniki). A na zachętę, taki klejnot:
  13. Odnośnie użytkowania pickupów - posiadam Hiluxa i owszem, na codzień służy najczęściej za auto pasażerskie. Ale nie wyobrażam sobie nie mieć możliwości przejechać nim od czasu do czasu przez rzekę, albo pociagnąć betonowego słupa energetycznego po budowie... Te auta do tego służą.
×
×
  • Create New...