Skocz do zawartości

Forum SIP używa plików cookie w celu m.in. utrzymania sesji logowania. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookie w konfiguracji Twojej przeglądarki.   Akceptuję

Zobacz pozostałą treść



Szukaj artykułów



Recent Comments


* * * * *

Nowy Forester XT


Chciałbym podzielić się pierwszymi wrażeniami z użytkowania Forestera XT. Wrażenia te być może będą trochę odmienne od innych użytkowników ponieważ jestem, że tak się wyrażę „specyficznym przypadkiem” ;) Na nowego XTka przesiadłem się bowiem z... Outbacka H6 MY12, co w pierwszej chwili może wydawać się decyzją, delikatnie mówiąc, irracjonalną. Sam z początku nawet o takiej zamianie nie myślałem, ale jak to mówią serce nie sługa ;) W połowie kwietnia miałem okazję dłużej przetestować nowego Forka - dzięki uprzejmości wrocławskiego JM Auto, samochód testowy został mi użyczony na calusieńki weekend (wrażenia opisywałem tutaj). Wtedy jeszcze nie wiedziałem w co się pakuję :P Efekt był bowiem taki, że nowy Forek XT podbił moje serce bez reszty i mając na względzie atrakcyjną promocję inauguracyjną (ukłony dla SIPu) zdecydowałem się na dokonanie zamówienia. Auto odebrałem w połowie października, teraz po 1,5 tygodnia i przejechaniu ok. 2200 km (w tym jedna trasa 1100 km) jestem bogatszy o szereg spostrzeżeń.

Plusy, które zdecydowały

Na tle Outbacka, nowy Forester XT jest bez wątpienia samochodem bardziej „spójnym”. Tutaj silnik, skrzynia biegów, układ kierowniczy i napęd są ze sobą świetnie zestrojone i pracują tak jak tego oczekuję. Auto żywiołowo reaguje na pedał gazu, ochoczo przyspieszając w każdej sytuacji, wręcz zachęcając do bardziej dynamicznej jazdy. Wrażenia akustyczne mogłyby być może i trochę silniejsze, ale gdy wyłączy się audio, dźwięk turbiny jest wyraźnie słyszalny i wywołuje wielki uśmiech na twarzy. Na tym tle jednostka H6 w Outbacku, choć porównywalna w osiągach, była bardziej zero-jedynkowa. Tam pedał gazu pracował z większym oporem, silnik rozwijał moc bardziej liniowo, a gwałtowne przyspieszanie skutkowało redukcją biegu i sporym hałasem (co mi się poniekąd bardzo podobało, ale na dłuższą metę było męczące). Wszystko to jednak sprawiało, że autem jeździło się albo bardzo spokojnie, albo na maksa – nie występowały stany pośrednie. W dużej mierze oczywiście odpowiedzialna za to była klasyczna konstrukcja skrzyni zestawianej z jednostką H6.

W nowym Forku skrzynia biegów to prawdziwy majstersztyk – w mojej ocenie to naprawdę topowe rozwiązanie na rynku, przewyższające nawet wychwalane wszem i wobec DSG. Jej główne atuty to wszechstronność i szybkość pracy. Lineartronic w XT może pracować bowiem w aż 5 (a teoretycznie to może nawet i 6) trybach – trzech automatycznych i dwóch manualnych. W trybach automatycznych I/S zachowuje się jak typowa przekładnia CVT przy czym ze względu na turbodoładowanie, konstrukcję silnika i odpowiednie oprogramowanie skrzyni, nie występuje tu główna wada tego typu rozwiązań tj. uciążliwy hałas. Dźwięk jest bardzo przyjemny, zarówno podczas ostrzejszego przyspieszania jak i spokojnej jazdy. Tryb S# to emulacja klasycznej przekładni ze stałymi (w tym przypadku aż ośmioma) przełożeniami. Przy czym „klasycznej” nie jest tu do końca dobrym określeniem ponieważ poszczególne biegi zmieniane są w mgnieniu oka, tak jak przy skrzyniach dwusprzęgłowych (DSG, TCT itd.). Jeżeli jest taka potrzeba, skrzynia trzyma obroty na poszczególnych biegach, uczy się stylu jazdy kierowcy, zachowuje się przewidywalnie. Wrażenia (także akustyczne np. podczas przyspieszania w trybie S#) są po prostu fenomenalne!!!

Do tego mamy także tryby ręczne (6 lub 8 biegów) z których osobiście raczej nie korzystam, ale podoba mi się co innego. W Lineartroniku manetki zmiany biegów przy kierownicy w końcu nabierają sensu – ponieważ „biegi” zmieniane są błyskawicznie, można je z powodzeniem wykorzystywać do hamowania silnikiem podczas dojeżdżania do skrzyżowania, czy też zjazdu z góry itp. W Outbacku skrzynia działała znaczniej wolniej i miała tylko 5 biegów wobec czego tryb ręczny i manetki przydawały się właściwie tylko podczas jazdy po górach.

Obrazu bliskiego perfekcji dopełnia układ kierowniczy, który pracuje co prawda odrobinę lżej niż np. w Subaru XV (a szkoda), ale i tak z wyraźnie większym oporem niż w Outbacku gdzie wspomaganie było po prostu zbyt mocne. Zauważalnie mniejsze jest też przełożenie układu kierowniczego, nie wiem ile trzeba wykonać obrotów od skrajnego położenia z lewej do prawej, ale z całą pewnością wyraźnie mniej niż w Outbacku. Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić, jednak subiektywnie Outback podczas pokonywania szybkich łuków (czy to na autostradzie, czy na zwykłej drodze) dawał mniejsze poczucie kontroli – cały czas miałem wrażenie potrzeby kontrowania kierownicą, to w lewo, to w prawo, aby utrzymać pożądany tor jazdy. To była jedna z tych cech, która bardzo mi przeszkadzała. Tymczasem nowy Forek jedzie dosłownie jak po sznurku – bez potrzeby korygowania, od początku do końca po zadanym torze jazdy. Pomijam już takie „drobiazgi” jak mniejsze koło kierownicy i grubszy jej wieniec, co również przekłada się na wygodę i pewność kierowania autem.

Dyskusji na forum o wyższości klasycznej „wiskozy”, automatów z VTD itd. nad nowymi skrzyniami CVT z „Haldexem” było sporo. Trochę obawiałem się zatem jak nowy Forek XT będzie się w tym względzie zachowywać. Ekspert ze mnie żaden, niemniej jednak ewidentnie czuć, że jest to prawdziwy napęd na 4 koła, nic się nagle nie dołącza, nie odczuwa się wpływu na układ kierowniczy (tak jak przy autach z napędem na przód z dołączanym tyłem), podczas pokonywania ostrzejszych łuków niekiedy czuć przeniesienie napędu pomiędzy przodem a tyłem. Oczywiście subiektywnie Outback miał większe tendencje do „zamiatania tyłem”, a nowy Forek ma więcej cech auta z preferencją przedniego napędu, ale być może to siła sugestii. Z pewnością różnice będą bardziej odczuwalne na śniegu, teraz trudno mi je wychwycić. X-Mode jeszcze nie miałem okazji testować.

Kolejna kwestia to zawieszenie. Dzieląc się pierwszymi wrażeniami z jazdy testowej pisałem, że jest ono idealne - sprężyste, zdecydowanie sztywniejsze niż w Forku III. generacji. Teraz wydaje mi się, że nastawy mogłyby być jednak jeszcze trochę twardsze. Jest to oczywiście z jednej strony super wygodne gdy podróżujemy po drogach gorszej jakości – można je pokonywać naprawdę stosunkowo szybko. Z drugiej jednak strony wysoka pozycja siedzeń (o czym później) powoduje, że przy takim zawieszeniu autem buja na boki w ostrzejszych zakrętach, a my prawie spadamy z fotela ;), co już sympatyczne nie jest. Ogólnie zawieszenie jednak też oceniam na plus – Outback miał bowiem pod tym względem swoiste „rozdwojenie jaźni”. Z jednej strony wydawał się być wyraźnie twardszy (przenosząc uderzenia do środka kabiny), z drugiej zaś też bujał się w zakrętach. Nie wiem czy to kwestia braku jakichś stabilizatorów poprzecznych czy innych rozwiązań – nie znam się – zawieszenie Forka ma jednak bardziej spójną charakterystykę.

Reasumując aspekty techniczne – niewątpliwie kluczowe zespoły auta tj. silnik, skrzynia, układ kierowniczy, napęd i zawieszenie są bardziej ze sobą zgrane niż to miało miejsce w przypadku Outbacka H6. Wisienką na torcie jest znacznie lepsze wyciszenie wnętrza. Podczas normalnej jazdy jest odczuwalnie ciszej niż w Outbacku, w szczególności nie dochodzi irytujący hałas od opon. Oczywiście przy większych prędkościach (140 km/h+) dają o sobie znać opory powietrza, więc różnice się zacierają, ale to już wynika z konstrukcji nadwozia.

Co jeszcze?

Czasy mamy takie, że testy w prasie branżowej skupiają się już nie na tym co jest esencją samochodów, ale na miękkości/twardości plastików na desce rozdzielczej, wodotryskach w rodzaju asystentów parkowania, czy zużyciu paliwa. Te kwestie zostawiłem na drugim planie, nie żeby jednak nowy Forek miał się czegoś wstydzić.

Środek auta stanowi rozwinięcie linii Subaru XV. Mamy więc nadal typowe dla Subaru raczej surowe (choć w miarę nowoczesne) kształty, ale też i bardziej „europejskie” materiały. Szczególnie górna część deski rozdzielczej jest wykonana z przyjemnego (w dotyku i dla oka) tworzywa. To duży postęp względem poprzedniej generacji Forestera, czy aktualnego Outbacka. Ze względu na konstrukcję kabiny (głęboka deska rozdzielcza / szyba czołowa przesunięta do przodu) wnętrze może wydawać się trochę plastikowe (szczególnie na tle Outbacka), ale wszystkie elementy których się dotyka – kierownica, przyciski na niej, gałka skrzyni biegów, uchwyty drzwiowe, pokrętła klimatyzacji – sprawiają bardzo dobre wrażenie. Bardzo dobre wrażenie sprawia też skórzana tapicerka. Elementy ze skóry naturalnej i sztucznej są dopasowane do siebie (nie ma już taniego „ceratowego” skaju o strukturze baranka), sama skóra jest całkiem dobrej jakości, a całość została wykończona kontrastowymi przeszyciami. Fajnym detalem są aluminiowe nakładki na pedały, choć trochę szkoda, że w ślad za tym nie poszły bardziej sportowe tarcze zegarów, które są szare, a nie białe.

Tradycyjnie dla Subaru bajerów nie ma zbyt wiele, nie zaszpanujemy przed rodziną np. automatycznym parkowaniem. Z parkowaniem jak dotąd nie mam jednak problemów więc kompletnie nie ruszają mnie takie wodotryski. Wśród tego co jest, największa nowość to bardzo rozbudowany komputer pokładowy (znany już z XV) wzbogacony w Foresterze XT o potrójny wyświetlacz na którym widać stopień wciśnięcia gazu, parametry turbiny oraz temperaturę oleju. Wyświetla on bardzo dużo przydatnych informacji oraz ostrzeżenia (np. o potencjalnie śliskiej nawierzchni, czy o niskim poziomie płynu do spryskiwaczy). Jest też „nowocześniejsza” nawigacja – celowo ubieram to w cudzysłów ponieważ oprócz bardzo wielu zalet ma też sporo wad (o czym w dalszej części). Na plus na pewno można zaliczyć bardziej współczesną grafikę, polski interfejs, mapy na karcie SD (nie trzeba żonglować płytami DVD), odtwarzanie plików mp3 z pendrive'a, a także pełniejszą obsługę telefonu poprzez Bluetooth.

Ta ostatnia obejmuje nie tylko możliwość realizowania połączeń głosowych, ale także synchronizację listy ostatnio wybieranych/odbieranych połączeń, wyświetlanie SMSów na ekranie nawigacji, a także parowanie smartfona jako telefon i odtwarzacz multimedialny jednocześnie (w poprzedniej nawigacji nie było to możliwe, a przynajmniej nie było to możliwe w przypadku mojego telefonu). Obsługiwane są także tzw. połączenia oczekujące, co dla mnie jest olbrzymim plusem. Jednak najważniejsze, że jak wynika z opinii moich rozmówców, jakość dźwięku znacząco się poprawiła.

Skoro już jestem przy dźwięku to kilka słów trzeba powiedzieć o fabrycznym audio markowanym przez renomowaną firmę Harman/Kardon. Zestaw składa się z osobnego wzmacniacza zamontowanego pod fotelem kierowcy oraz 8. głośników (4 nisko-średniotonowe, 4 wysokotonowe). Gra to bardzo dobrze, choć spodziewałem się efektu wow - jak na mój gust przydałby się subwoofer i lepsza reprodukcja średnich tonów. W stosunku do Outbacka (bez zestawu McIntosh), po odpowiednim ustawieniu equalizera, różnica jest jednak więcej niż zauważalna. Oprócz tego mamy bezkluczykowy dostęp, kamerę cofania, elektryczne otwieranie/zamykanie klapy bagażnika (które faktycznie ułatwia życie, chociażby dlatego, że unikamy ubrudzenia rąk przy otwieraniu), gigantyczny szyberdach, automatycznie włączane światła dzienne, kierunkowskazy autostradowe, podgrzewanie miejsc spoczynku wycieraczek, a także całą listę oczywistych-oczywistości na które szkoda tu marnować pikseli :)

Wnętrze jest zaprojektowane z pomysłem – szczególnie jeżeli podróżuje się niekiedy z małym dzieckiem (tak jak jest to w moim przypadku). Duże kieszenie w drzwiach pomieszczą spore butelki, po otwarciu przednich drzwi oświetlana jest przestrzeń pod nogami (w poprzedniej generacji były tylko lampki ostrzegawcze), plastikowa nakładka na wejściu tylnych drzwi jest antypoślizgowa, wykładzina ma praktyczniejszy kolor grafitowy (a nie czarny), haczyki w bagażniku na torby z zakupami mają teraz lepsze zaczepy (choć mogłyby być zamontowane nieco wyżej), lampka w bagażniku jest z boku (a nie w podsufitce) co pozwala na oświetlenie bagażnika także przy zaciągniętej rolecie, kotwice do montażu pasów zabezpieczających dla fotelików ISOFIX znajdują się z tyłu oparcia tylnej kanapy (a nie w dachu), a same zaślepki gniazd ISOFIX są wykonane z plastiku (i odchylają się do góry), a nie ze skajo-ceraty, która ciągle podwijała się utrudniając montaż fotelika. Są też progi zintegrowane z drzwiami, dzięki czemu nie ubrudzimy nogawek spodni, prawie płaska podłoga z tyłu i szereg innych drobiazgów. Niestety widać też oszczędności – np. podsufitka sprawia wrażenie taniej, schowek w desce rozdzielczej nadal nie jest niczym wyłożony (nie wspominam już o szmatce przy kierownicy, czy „legendarnym” braku podświetlenia w słonecznikach ;) ).

Przy projektowaniu tej generacji inżynierowie FHI mieli ewidentnie obsesję na punkcie poprawy widoczności. Ta jest bez dwóch zdań fenomenalna, martwe pola zostały zredukowane do minimum, lusterka nie są już na słupkach, ale na bokach drzwi, siedzi się wyżej itd. Na tle Outbacka różnica jest bez cienia przesady powalająca, tam ze względu na ukształtowanie przednich słupków i miejsce mocowania lusterek martwa strefa z przodu była znacznie większa, co w moim przypadku kilkukrotnie spowodowało, że nadjeżdżające auto zauważyłem w ostatniej chwili. Pozytywny wpływ na bezpieczeństwo jest bezdyskusyjny, jednak w tej obsesji zapędzono się według mnie odrobinę za daleko o czym później.

Na koniec kilka słów o zużyciu paliwa. Jak wspomniałem na początku, autem przejechałem dopiero 2 tys. km więc trudno o jakieś sensowne, miarodajne dane w tym zakresie. Z tego co jednak widzę jazda poza miastem skutkuje w moim przypadku jak dotąd spalaniem w zakresie 9-11 l/100 km, w mieście rozstrzał jest większy: 12-16l/100 km. Na wyniki te rzutuje z całą pewnością przede wszystkim styl jazdy (cały czas bawię się skrzynią) i docieraniem silnika. Oszczędności względem Outbacka H6 nie są więc porażające, po ustabilizowaniu jazdy i dotarciu silnika, szacuję je na 0,5-1l na trasie i 1-2l w mieście, przy jednak – co trzeba podkreślić – bardziej dynamicznej, sprawiającej więcej radości, jeździe.

Niestety jest też kilka minusów...

… co jako pasjonat marki przyznaję ze wstydem. Tak naprawdę jeżeli o mnie chodzi minus jest tylko jeden – fotele. Jeżdżąc Outbackiem nie zdawałem sobie sprawy z jakim ideałem miałem do czynienia. Niestety w nowym Forku fotele są wyraźnie węższe i choć teoretycznie oferują może nawet odrobinę więcej podparcia bocznego pleców, to za sprawą płaskiego i niezbyt długiego, siedziska, braku regulacji odcinka lędźwiowego, a także (a może przede wszystkim) „krzesłowatej” pozycji za kierownicą siedzi mi się po prostu niewygodnie, do tego ciężko utrzymać wybraną pozycję. Przyznam, że jestem tym faktem mocno podłamany, szczególnie że przetestowałem już ze 100 różnych wariantów ustawień fotel-kierownica i różnice widzę tylko w tym, że za każdym razem boli mnie inna część ciała...

Nie wiem jak to się stało, że nie zwróciłem na to uwagi podczas jazd testowych. Być może byłem po prostu tak zafascynowany wrażeniami z jazdy, po cichu liczę jednak na to, że wpływ miało pokrycie fotela, testowanej wersji Comfort, wykonane nie ze skóry, ale z materiału o antypoślizgowej strukturze, które zapobiegało zsuwaniu się ciała, czy przesuwaniu moich czterech liter na zakrętach. Dlatego też w najbliższych dniach będę trenował „zestaw naprawczy” ;) tj. planuję zlecić wymianę środkowych połaci skóry na alcantarę co mam nadzieję zniweluje lub poważnie ograniczy opisywany problem. Warto nadmienić, że praktycznie takie same fotele montowane są w Subaru XV, którym miałem miałem okazję niejednokrotnie jeździć (co prawda na krótkich odcinkach) i tam problemu nie było. Wpływ na to ma zapewne w jakimś stopniu obsesja inżynierów co do poprawy widoczności (w Subaru XV siedzi się w bardziej naturalnej pozycji). Na zbyt wysokie osadzenie foteli narzeka zresztą także moja małżonka, fotel pasażera nie ma bowiem regulacji wysokości (!).

Z kronikarskiego obowiązku można jeszcze kilka słów wspomnieć o nawigacji. Tak jak nadmieniłem wcześniej, nowa nawigacja względem starej oferuje nowocześniejszą grafikę. Niestety w ślad za tym nie poszła rozdzielczość, która jest zauważalnie niższa, a także podzespoły ponieważ nawigacja jest przeraźliwie wolna. Szczególnie powiększanie/pomniejszanie trasy trwa niemiłosiernie długo, podobnie przeliczanie dłuższej trasy, widać to też w animacjach. Oczywiście można się do tego przyzwyczaić, ale szkoda, że jest tu krok wstecz. Kolejna sprawa to komunikaty głosowe – są one odtwarzane w ostatniej chwili, albo wręcz za późno, co spowodowało, że po prostu je wyłączyłem. Na tym tle stara nawigacja była naprawdę wyśmienita, po zastosowaniu aktualnych map (Volvo 2012/2013) praktycznie nie było miejsca gdzie by mnie nie poprowadziła. Na szczęście z nawigacji korzystam bardzo rzadko i ma ona dla mnie funkcję jedynie pomocniczą.

Inna sprawa o której można jeszcze wspomnieć to idiotycznie zaprojektowany moduł telefonu. Teoretycznie kontakty z telefonu powinny się automatycznie zaczytać do książki telefonicznej w nawigacji. Niestety to się nie udaje. Nie wnikam czy to wina telefonu, czy urządzenia, bo nie byłby to wielki problem gdyby nie fakt, że kontaktów nie da się dodać ręcznie (a przynajmniej ja nie znalazłem takiej opcji). Zastrzeżenia mam też do szybkiego wybierania ulubionych numerów – w „starej” nawigacji było to bardzo wygodnie rozwiązane, po 6 dużych przycisków na ekranie, w nowej mamy mikroskopijną listę z której ciężko coś wygodnie (i bezpiecznie!) wybrać podczas jazdy. Kolejnym idiotyzmem jest wyświetlanie na praktycznie cały ekran komunikatu o nawiązaniu połączenia Bluetooth z telefonem - co jest szczególnie irytujące (i znów: niebezpieczne) gdy dzieje się tak podczas cofania, kiedy to przysłaniany jest obraz z kamery. Nad innymi brakami stacji multimedialnej (odtwarzacz CD, a nie DVD, brak dźwięku 5.1, dyskusyjny interfejs itd.) pastwić się nie będę ;), ogólnie opisywane problemy bezsprzecznie nie są kluczowe, a nowe rozwiązanie ma szereg fajnych funkcjonalności, szkoda jednak, że przy okazji jest kilka kroków wstecz.

Szukając dziury w całym można by jeszcze przyczepić się do kilku szczegółów – np. doskwierający mojemu dziecku brak przyciemnienia szyberdachu, trochę za płytkie (a jednocześnie trochę za szerokie) uchwyty na kubki, cienka wykładzina i dywaniki (również te „Premium”), czy kilka innych detali, jednak nie mają one dla mnie większego znaczenia.

Podsumowanie

Reasumując, silnik, skrzynia i napęd nowego Forestera XT są rewelacyjne. Auto jest bardzo dynamiczne, wywołuje uśmiech na twarzy i daje świetne poczucie kontroli. Może układ kierowniczy mógłby być odrobinkę mniej wspomagany, zawieszenie minimalnie sztywniejsze, a odgłos silnika nieco bardziej słyszalny, ale wszystko to ma też swoje plusy. Nowy Forek atrakcyjnie wygląda (szczególnie z przodu w kolorze biała perła), jest ładnie i pomysłowo zaprojektowany, bezpieczny, porządnie wykonany w środku i ma wszystko co trzeba. Gdybym jeszcze tylko ja był bardziej kompatybilny z fotelami to byłby absolutny ideał, nawet ten mankament nie jest jednak w stanie przysłonić ogromnej radości jaką daje to auto!

Uzupełnienie

Już po publikacji tego artykułu, zostały poczynione modyfikacje w kwestii zwiększenia "kompatybilności" kierowcy z fotelami ;) Za pośrednictwem wrocławskiego ASO Subaru - JM Auto wymieniono fabryczną tapicerkę skórzaną na skórę z alcantarą poprawiając jednocześnie nieznacznie podparcie lędźwiowe. Różnica w trzymaniu ciała w zakrętach jest kolosalna, odczuwalnie wygodniejsze jest też wyprofilowanie oparcia (choć do ideału jeszcze trochę brakuje). Przy okazji auto przeszło też delikatny tuning optyczny. Opis modyfikacji wraz ze zdjęciami można znaleźć w jednym z postów na forum.

Swoje kolejne zalety ujawnia też nawigacja - na forum opublikowałem poradnik z różnymi modyfikacjami pozwalającymi wycisnąć z niej jak najwięcej. W międzyczasie rozegrały (wygrzały) się głośniki, dopracowałem ustawienia equalizera i dźwięk w końcu zasługuje na metkę Harman/Kardon. Mimo braku subwoofera basy są w zupełności wystarczające, a całość gra bardzo efektownie. Problemy z zaczytywaniem się listy kontaktów odeszły w niepamięć po wymianie telefonu na nowy (iPhone 5S).

Po dotarciu silnika spalanie w mieście ustabilizowało się w przedziale 12,6-13,4l/100 km. przy w miarę dynamicznej (w granicach rozsądku) jeździe. Operując oszczędnie pedałem gazu można zbliżyć się nawet do okolic 11l. Jednak z drugiej strony stojąc non stop w korkach, albo jeżdżąc agresywnie spokojnie można dobić do 15, a nawet 16l/100 km. Z kolei na trasie podczas podróży z Wrocławia nad Balatonz wizytą w Bratysławie (drogi mieszane z przewagą autostrad) udało mi się nawet zanotować zaledwie 9l/100 km. Miłośnicy jazdy "o kropelce" wycisną bez problemu jeszcze 1-1,5l mniej.

Świetnym dodatkiem do Forestera XT jest szkolenie w Szkole Jazdy Subaru z technik bezpiecznej jazdy (wliczone w cenę auta), które przeprowadzane jest na torze koło Kielc. Składa się na nie część teoretyczna (około półtorej godziny wykładów) i praktyczna (około 4,5 godziny z przerwą na obiad). Podczas szkolenia instruktorzy SJS uczą prawidłowej pozycji za kierownicą, pracy rąk, zachowania auta podczas różnych manewrów i - przede wszystkim - prawidłowego postępowania w sytuacjach awaryjnych. Wszystko to odbywa się w przesympatycznej atmosferze, w bezpiecznych warunkach, na zamkniętym torze. Gorąco polecam!
  • 0


16 Komentarze

Artykuł jest bardzo fajny i rzeczowy jednak nie porusza jednej kwestii, mainowicie kosztów przeglądów. Aby przejechać tym samochodem 120000 należy się liczyć z kosztem 19000 zł. to chyba jednak dużo.
    • 0
Hmm.. Bardzo przyjemnie napisane :-)
Forek niestety nigdy nie miał dobrych foteli :-( brak podparcia lędźwiowego, złe trzymanie boczne i brak regulacji pionowej fotela pasażera to standard. Nie napisałeś czy jest pamięć ustawień foteli (bo tego też brakowało).
Wiem, że to pierdoła, ale mnie denerwuje w moim Forku brak automatycznego sterowania WSZYSTKIMI szybami (jak jest w nowym?) i klimatyzacja.
    • 0

Artykuł jest bardzo fajny i rzeczowy jednak nie porusza jednej kwestii, mainowicie kosztów przeglądów. Aby przejechać tym samochodem 120000 należy się liczyć z kosztem 19000 zł. to chyba jednak dużo.


Dzięki za miłe słowa pod kątem artykułu, ale z tymi kosztami przeglądów chyba odrobinę przesadzasz ;) Prawdopodobnie swoje obliczenia opierasz na tabeli z rekomendowanymi maksymalnymi cenami przeglądów ze strony SIPu. Faktycznie wychodzi taka suma, ale są to przecież kwoty (jak sam tytuł dokumentu wskazuje) maksymalne. W praktyce koszty przeglądów są sporo niższe (szczególnie jeżeli jesteś stałym klientem ASO). Do tego można je jeszcze obniżyć decydując się na inny olej niż Lotos rekomendowany przez SIP - np. cenionego na forum Millersa, który jest znacznie tańszy. W praktyce koszty przeglądów mogą być więc niższe o 30-40%. Oczywiście ok. 13 tys. w przypadku Forestera XT to nadal bardzo dużo, zapewne każdy z nas chciałby płacić za to znacznie mniej, z drugiej jednak strony nie zapominajmy, że w tej kwocie jest aż 8 przeglądów (i co za tym idzie 8 wymian oleju).

Pomijam już fakt, że jak ktoś kupuje taki samochód to raczej nie z powodu niskich kosztów eksploatacji, ale ze względu na frajdę z jazdy - wówczas wiele rzeczy schodzi na drugi plan ;)

Forek niestety nigdy nie miał dobrych foteli :-( brak podparcia lędźwiowego, złe trzymanie boczne i brak regulacji pionowej fotela pasażera to standard. Nie napisałeś czy jest pamięć ustawień foteli (bo tego też brakowało).
Wiem, że to pierdoła, ale mnie denerwuje w moim Forku brak automatycznego sterowania WSZYSTKIMI szybami (jak jest w nowym?) i klimatyzacja.


W poprzedniej generacji (na pewno w wersji Comfort MY12, być może także w niższych wersjach wyposażeniach/starszych rocznikach) była regulacja wysokości fotela pasażera - sprawdzone organoleptycznie bo mamy takiego Forestera w firmie ;) Boczki oparć przednich foteli są zaś wyraźnie lepiej wyprofilowane w najnowszej. Trzymanie boczne (i ogólnie trzymanie) byłoby całkiem dobre gdyby nie trochę za śliska skóra.

Niestety w nowym Forku nadal nie ma pamięci ustawień foteli (to mi akurat nie przeszkadza bo jestem jedynym kierowcą), ani automatycznego sterowania wszystkimi szybami (to też bo rzadko kiedy otwieram inne szyby, a przewietrzyć auto można bardzo łatwo otwierając gigantyczny szyberdach).

Jeżeli zaś chodzi o klimatyzację to ja na razie nie mam zastrzeżeń - na samym początku miałem wrażenie, że trochę wariowała, ale teraz jest OK. W Outbacku chodziła znakomicie w najróżniejszych warunkach pogodowych więc mam nadzieję, że ten element wyposażenia został dopracowany przez FHI także w nowym Forku ;) Warto jeszcze dodać, że w stosunku do poprzedniej generacji bardzo dużym plusem jest możliwość zamknięcia/przymknięcia środkowych nawiewów.

Tak jak jednak pisałem powyżej, wszelkie minusy tracą na znaczeniu jak się pojeździ tym autem - do czego wszelkich zainteresowanych zachęcam :)
    • 0
Fajnie się czyta taki artykuł, jak czytałem w auto-coś tam to tam kompletnie odradzali samochód (miałem takie wrazenie).
Nie zgodzę się do końca z dwoma minusami, z htc zaczytało mi wszystkie kontakty w mgnieniu oka, a nawigacja na razie OK oprócz irytującego głosu "p. Krysi". Nie próbowałem na autostradzie, wtedy faktycznie może być zbyt wolna.
I zgadzam sie z ostatnim zdaniem przedmówcy, cytuję:
"Tak jak jednak pisałem powyżej, wszelkie minusy tracą na znaczeniu jak się pojeździ tym autem"
    • 0
Z gazetkowymi "dziennikarzami" tak już jest, że często jeszcze przed testem mają już wyrobioną opinię. Zanim zaraziłem się bakcylem Subaru ;) jeździłem Renault Laguną II z elektromechanicznym hamulcem - to krytykowali, że nie ma tradycyjnego "ręcznego". Odkąd grupa VW montuje elektromechaniczne hamulce, nagle te są już fantastyczne, a tradycyjny ręczny to archaizm. Silnik benzynowy 2.0T Renault był najbardziej odradzaną jednostką bo "na pewno" będzie się psuł, za to wszędzie można było przeczytać pieśni pochwalne pod adresem diesli VW 2.0 TDI PD. Teraz okazało się, że ten pierwszy jest jedną z najmniej awaryjnych jednostek ostatniej dekady, a wspomniane diesle wręcz przeciwnie - pękają w nich bloki, padają pompy oleju itd. Takie przykłady można by mnożyć. Dlatego nie ma sensu traktować opinii w gazetach jako prawdy objawionej. Osobiście stale czytam Motor, Top Gear oraz Auto Motor i Sport + sporadycznie kilka innych, ale opinie tam zaprezentowane traktuję z dystansem- bardzo często wizyta w salonie i jazda próbna daje całkiem inne wrażenia ;)

z htc zaczytało mi wszystkie kontakty w mgnieniu oka


Trudno zakładać, że producent stosuje rozwiązanie, które z niczym nie współpracuje ;) - dlatego też wyraźnie podkreślam w artykule, że nie wiem czy przyczyna leży w nawigacji, czy w telefonie (a w moim przypadku jest to Nokia N9 z niszowym systemem MeeGo). Zakładam, że w przypadku iPhone'a, czy popularnych telefonów z Androidem generalnie problemu nie ma (choć należy tu zaznaczyć, że w Subaru XV, gdzie jest montowana bliźniacza nawigacja, mój znajomy też nie mógł ściągnąć książki z Samsunga Galaxy SII - udało się to jednak wyeliminować po aktualizacji oprogramowania w telefonie). Sedno problemu leży jednak gdzie indziej, o czym pisałem. Zamiast bowiem optymistycznie zakładać, że absolutnie każdy telefon będzie bezproblemowo współpracować, wystarczyło przewidzieć opcję ręcznego dodawania kontaktów, tak jak to było możliwe w starej nawigacji. Wówczas nie miałbym najmniejszych pretensji (na marginesie w starej nawigacji kontakty z mojego telefonu można było bez problemu importować ;) ).

Nie próbowałem na autostradzie, wtedy faktycznie może być zbyt wolna.


Problem uwidacznia się właśnie nie na autostradzie, ale w gęstym ruchu miejskim. Konkretnie chodzi o to, że ostatnia komenda typu "za 50 m skręć w prawo" jest odtwarzana bardzo późno - albo gdy jesteśmy już na skręcie, albo gdy go wręcz miniemy. Oczywiście nawigacja oferuje kilka trybów komend głosowych (krótkie, skrócone, długie), więc standardowo zostajemy powiadomieni z większym wyprzedzeniem, że za XXX m trzeba będzie skręcić. Sęk jednak w tym, że w dużych miastach gdzie jest dużo przecznic to wcześniejsze powiadomienie nie zapewnia odpowiedniej precyzji i łatwo przegapić dany skręt. Inne nawigacje (w tym stary model montowany w Subaru), odtwarzają ten ostatni komunikat kilka sekund wcześniej i nie jest on tak długi (zamiast flegmatycznie wypowiadanego "za pięćdziesiąt metrów skręć w prawo" jest po prostu "(teraz) skręć w prawo", albo nawet po prostu "w prawo"). Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić - w świetle całego auta to drobiazg, aczkolwiek w starej nawigacji działało to wyśmienicie, stąd moje zdziwienie.
    • 0
Świetnie napisane,
Też jestem pod wrażeniem tego auta, choć częściej korzystam z ODB 2.0 D lineatronic z racji swojej postury 192/100 i rzeczywiście w forku przejechać 500 czy 1000 km to wydarzenie o którym się długo pamięta, ale jak pisze autor artykułu zabawa guziczkami na kierownicy i manetkami skutecznie umila ten czas. Co do foteli - gdyby połączyć wady i zalety foteli z forka II i z tego najnowszego byłby to chyba złoty środek.
    • 0
jeszcze raz potwierdzam, fotele w forku to porażka, na trasie wawa - zakopane - tarnów - wawa dla faceta mojej postury to męka jak wejście i zejście nad morskie oko, jedynie moja kobieta obok i guziczki na kierownicy odwiodły mnie od [trzaśnięcia] drzwiami i przesiadki w pociąg nawet 2-giej klasy z miejscem stojącym!
i niech mnie nikt nie zniechęca do "mojego" ODB z fotelami jak moja ukochana kanapa w salonie .

[Edycja moderatora]
    • 0
Zdjęcie
Mozart_2005
lut 26 2014 11:30
Ostatnio napotkałem na dwa testy SUV w klasie Forestera. Owszem napęd napędem ale pojawia się pewne ale...W szczególności zobaczcie testy przechyłów – tego jeszcze nie widziałem, ale testy rosyjskie i ukraińskie biją na głowę te europejskie. Nie ma łatwo…

RAV4 v. Tiguan


CRV V. Forester


Z drugiej strony jak jest ze sztywnością nadwozia jeśli weżmiemy pod uwagę rygorystyczne amerykańskie testy zderzeniowe? Tu forester wyprzedza konkurentów bulwarowych SUV-ów. A może crash test to tylko przypadek i oceny znowu statystyczne? Jednak znaczene odchylenia nadwozia przy takim przechyle każą poważnie zastanowić się nad Foresterm MY 2013.
    • 0
Zdjęcie
Andrzej Prawdzic
kwi 25 2014 15:55
Znakomicie napisany test! Autor zwraca uwagę na to co rzeczywiście istotne dla kierowcy, a nie na kwestie drugorzędne. Podchodzi to testu bardzo obiektywnie, wytykajac rzeczywiste wady pojazdu, np. fatalne fotele. Wielu dziennikarzy motoryzacyjnych powinno się na tym tekście uczyć, jak przeprowadzać profesjonalne testy konsumenckie. Wielkie gratulacje dla autora!
    • 0

Witam wszystkich Forumowiczów,

Podobnie jak Krogulec jestem specyficznym przypadkiem gdyż zamówiłem nowego forestera nie odbywszy nawet jazdy próbnej. Auto wybrałem na podstawie tych wszystkich ochów i achów zebranych z całego świata

(miedzy innymi Krogulca).

Auto zamówiłem w Wilnie bo dużo taniej i czekam (jeszcze tylko miesiąc).

Nie wiem jeszcze czy owe fotele bedą mi doskwierały czy nie, gdyż mam 177cm wzrostu, ale w razie gdyby to znalazłem już solution: 

http://recaro-polska...rgomed-ees.html

 

A tak z ciekawości to podjadę do Gdańskiego dealera przetestować tą waszą zmorę.

 

Inne "płacze" jakie natrafiłem na forum dotyczą nawigacji.

Moje zozwiazanie jest takie. moj Samsung Note 2 z zainstalowanym Sygic Navi (aplikacja płatna).

Po ostatniej aktualizacji działa perfekcyjnie.

Zalety:

-świetny interfejs

-natychmiastowe powiekszanie

-szybka korekcja trasy ( za pomocą rysika wstawia się chorągiewki przez miejsca chcianego przejazdu, ulicy np)

-planowanie podróży poza samochodem

-pamięć wszystkich tras

-genialne prowadzenie przez głos

-jak nie ma jakiegoś adresu w bazie danych, to wchodzi się w mapę i zaznacza - tu jedź.

-wiele innych zalet

 

Pozdrawiam wszystkich.

Napiszcie co o tym myslicie. 

    • 0
Zdjęcie
roberto1002
lip 13 2014 15:36

Rozwiązaniem problemów z fabrycznym zestawem audio harman/kardon jest... wymiana fabrycznej stacji na zestaw multimedialny Kenwood. Zestaw taki dostępny jest u każdego dealera Subaru.

Stacja multimedialna Kenwood DNX współpracuje z kierownicą (obsługa z przycisków na kierownicy...) i fabrycznym wzmacniaczem. Poza radiem posiada wbudowany moduł Bluetooth z obsługą muzyki przez A2DP, czyta CD, DVD i Divix. Niektóre modele mają też tuner DAB i inne wodotryski...

Kenwood DNX ma na pokładzie nawigację firmy Garmin, do której co roku dostępne są aktualizacje map całej Europy. Oczywiście obraz z fabrycznej kamery cofania wyświetla się na ekranie, gdy włączymy bieg wsteczny...

Dodatkową zaletą jest możliwość doposażenia tego zestawu w tuner telewizji naziemnej DVB-T.

Tak wyposażone XT-eki już jeżdżą ;)

    • 0

Artykuł pomógł mi w podjęciu decyzji o zakupie, ale jazda próbna też była.  Mam dwie uwagi: fotele - ich odbiór zależy od użytkownika - dla mnie nie są za wąskie, powiem nawet, że wolał bym węższe. Druga sprawa to automat - nie nauczyłem się go jeszcze. W poprzednich autach miałem dobre wyczucie tego, co zrobi automat - jaki ruch gazem da jaką redukcję, tu (może przez mnogość testowanych trybów) jeszcze tego nie czuję. Z drugiej strony, mocy jest tyle, że to nie przeszkadza.

 

Liczy się także punkt odniesienia - po Pajero (160 koni i DMC 2810) forester jest niepowstrzymaną rakietą, a siedzi się w nim nisko :)

    • 0

Rozwiązaniem problemów z fabrycznym zestawem audio harman/kardon jest... wymiana fabrycznej stacji na zestaw multimedialny Kenwood. Zestaw taki dostępny jest u każdego dealera Subaru.

Stacja multimedialna Kenwood DNX współpracuje z kierownicą (obsługa z przycisków na kierownicy...) i fabrycznym wzmacniaczem. Poza radiem posiada wbudowany moduł Bluetooth z obsługą muzyki przez A2DP, czyta CD, DVD i Divix. Niektóre modele mają też tuner DAB i inne wodotryski...

Kenwood DNX ma na pokładzie nawigację firmy Garmin, do której co roku dostępne są aktualizacje map całej Europy. Oczywiście obraz z fabrycznej kamery cofania wyświetla się na ekranie, gdy włączymy bieg wsteczny...

Dodatkową zaletą jest możliwość doposażenia tego zestawu w tuner telewizji naziemnej DVB-T.

Tak wyposażone XT-eki już jeżdżą ;)

 

 

No właśnie odebrałem w tamtym tygodniu Foresia XT :)))) z zamontowanym Kenwoodem DNX 5230BT. Przy czym z tym DNX nie jest tak różowo bo: nie działa na nim kamera cofania :( pytanie do użytkowników czy rzeczywiście może ona działać. (mmcars twierdzi że nigdy nie działała :() Dwa, mam małe problemy z Iphonem 5 bo ładuje mi się tylko około pół książki telefonicznej dokładnie do litery Ł :). Musze się troche pobawić sprzętem może dojdę czemu nie działa, trzy, trzeba gdzies przykleić na desce mikrofon z kabelkiem a to trochę psuje estetykę wnętrza :).

 

XT 'ek jak dla mnie rewelacja jestem mega zadowolony jak na razie i mam nadzieję że tak zostanie do końca. 

Zastanawiam się nad wykupieniem dodatkowej gwarancji którą teraz oferują salony Subaru w sumie 3200pln za dodatkowe 2 lata i/lub 50kkm to cena rozsądna.

    • 0

Witam.

Bardzo fajnie i rzeczowo napisana recenzja. Na pewno dzięki niej podtrzymam opcję zakupu Forestera .. Byłem na jazdacxh próbnych i miałem okazje jeździć oboma wersjami N/a i turbo i tu jak juz wiekszośc pisała wybór jest raczej prosty :)...

Jedynie co mnie martwi to te fotele choć mi na jazdach próbynch specjalnie nie przeszkadzały z racji posiadania Toyoty Avensis .... te fotele nie trzymają wogóle ale można zapomnieć również o połowie dynamiki forestera .. Posiadam też samochód do pojeżdzawek tam fotele recaro robia olbrzymią robotę ale to inne samochody więc odczucia również niemieżalne.
Najbardziej czego jestem ciekaw to trwałości skrzyni CVT oraz silnika .. Ale to w innym wątku zapewne podrzucę.

Pytanie do Panów mam odnośnie tego DNX'a jak wygląda sprawa kosztowo ? i jak to możliwe że jednemu kamera działa a drugiemu nie :) ?

Cieszy mnie fakt że jest tak dużo osób zadowolonych z zakupu co popycha mnie co raz bardziej w stronę Subaru.

Pozdrawiam

 

 

Ps.

 

Ostatnio napotkałem na dwa testy SUV w klasie Forestera. Owszem napęd napędem ale pojawia się pewne ale...W szczególności zobaczcie testy przechyłów – tego jeszcze nie widziałem, ale testy rosyjskie i ukraińskie biją na głowę te europejskie. Nie ma łatwo…

RAV4 v. Tiguan


CRV V. Forester


Z drugiej strony jak jest ze sztywnością nadwozia jeśli weżmiemy pod uwagę rygorystyczne amerykańskie testy zderzeniowe? Tu forester wyprzedza konkurentów bulwarowych SUV-ów. A może crash test to tylko przypadek i oceny znowu statystyczne? Jednak znaczene odchylenia nadwozia przy takim przechyle każą poważnie zastanowić się nad Foresterm MY 2013.

Jeśli chodzi o gorzej spasowane nadwozie podczas tego testu, to według mnie tylko dobry znak, im buda miększa i przygotowana do pochłaniania energii podczas wypadku tym większe szanse na wyjście ze "Zmiętego" samochodu z obtarciami .... Dodać można jedynie że Euro NCAP5 Gwiazdek - tam nie ma możliwości statystyki...

    • 0

Ja zdecydowałem się na XT (MY 2015) w w wersji Comfort a nie Platinium właśnie ze wzgledu na lepsze fotele. Z tych skórzanych po prostu się ześlizgiwałem. nawigacja tez nie była za rewelacyjna, wolę porządnego TomToma albo Yanosika, a jak ktoś badzo chce mieć navi na wyświetlaczu to jest jeszcze mirrorlink.

Z Platinium szkoda mi było tylko szyberdachu. Ale doplata kilkunastu tysięcy do wyższej wersjii i kilku następnych do przeróbki foteli tylko po to żeby mieć szyberdach nie była nawet przedmiotem głębszych rozważań... 

Autem jeżdzi głównie żona i to co dla wielu tu piszących jest wadą, przy 160cm wzrostu staje się zaletą   :).

Jeśli chodzi o spalanie, to z 15tys km jeżdzonych przez głównie po zakorkowanym Poznaniu i bliskiich okolicach plus okazyjne wyjazdy w dłuższe trasy wychodzi 10.5 l, co uważam za bardzo dobry wynik, chyba dzięki rewelacyjnej CVT. Jeżdząc w tych samych warunkach Passatem 140km CR manual mojej kochanej wychodziło średnio 7.5l ON.

Gdybśmy mieli kupować teraz byłby to dokładnie ten sam model, auto jest bardzo dobre zarówno jeśli chodzi o jazdę jak i funkcjonalność. 

Przeszkadza mi tylko brak pamięci ustawień fotela i ustawienie pedału gazu - nie mogę oprzeć wygodnie kolana, co bywa męczące przy dłuższej jeżdzie, gdy jedzie się po DK gdzie trudno jechać na tempomacie. Może jeszcze jakieś drobiazgi w ustawieniach multimediów, ale tak naprawdę nie chciało mi się nawet przejrzeć instrukcji, 

Aha, projektanci mogli jeszcze włozyć światła do jazdy dziennej LED w miejsce zaślepek w zderzaku (które pewnie gdzieś można dokupić). Auto wyglądałoby lepiej niz z tymi lampkami ktore ma w serii.

    • 0

Mam Comforta na razie docieram - przebieg 1500 średnie spalanie 10.6 do 11,  głównie żona jeździ ponieważ nie lubi drugiego autka, którym od 2 lat się poruszała - Forester diesel i teraz się zamieniamy. Różnica pomiędzy FBD i FXT to przepaść. Dzisiaj pierwszy raz jadąc autostradą widziałem zdumienie na twarzach kierujących samochodami, które wyprzedzałem. Było to oczywiście w Niemczech i jadąc 180 k/h pod lekką górkę za jakimś Audi pomyślałem że go wyprzedzę, ale gość zaczął przyspieszać .Osiągnęliśmy ok.190km/h i sądził że to mój kres. Jechałem w trybie S i po chwili zobaczyłem na liczniku 220 i to po odjęciu nogi z gazu. Ten samochód nie wygląda na tak szybki jaki jest faktycznie.

    • 0